Też tak miałem na początku, teraz już chyba tego nie słychać. Możliwe, że ma to związek z AUTO HOLDem - spróbuj go wyłączyć i ręcznie zaciągnij ręczny i wtedy spróbuj cofnąć.
Zdaje się, że przy AUTO HOLD klocki jakby "podwójnie" zaciskane, raz jak się normalnie zatrzymasz, np. na parkingu, czy skrzyżowaniu, to zauważ, że auto stoi na "hamulcu", a nie musisz trzymać nogi na pedale, świecą się światła stop itp, ale nie słychać, żeby się zaciągał wtedy ręczny, a jak wyłączysz wtedy zapłon, to dodatkowo zaciąga się ręczny.
Zdaje się, że u mnie niego dźwięku przy cofaniu po postoju już nie słychać, mam też Renault z automatycznym ręcznym (wcześniej także miałem inne Reno z takim rozwiązaniem) i w nich nie było dźwięku tarcia przy cofaniu, ale (niestety) nie miały też AUTO HOLDa
Tego u siebie nie zaobserwowałem, ale Golf przejechane ma już 20000 tys km
Ogólnie o Golfie - ja mam rocznego już Comfortline'a 1.0 110 KM w manualu i z tempomatem 😄
Na podjeździe także Laguna z 2011 i Panda z 2004, wcześniej jeździłem także Oplem, także tego 😄
I z tego co pamiętam, to w Oplu też chyba się wyciągało do siebie pokrętło od oświetlenia, ale chyba, żeby włączyć światło w kabinie...
Na poważnie, to to pokrętło w VW w ogóle nie jest upierdliwe, choć w Renault i Fiacie są zupełnie inne rozwiązania, we Fiacie jak ktoś już pisał mamy "automatykę manualną", czyli raz włączamy światła mijania i zapominamy o tym, w VW i Renault mam automatykę z czujnikiem i tylko czasem trzeba zerknąć, czy nie potrzeba manualnej interwencji, bo się np. zachmurzyło i w VW wystarczy spojrzeć na ten przełącznik i jak jest podświetlona zielona ikona, to wiadomo, że jedziemy na mijania, a nie jeszcze na dziennych, w Renault niestety w porównaniu z VW system nie przełącza na światła mijania podczas gdy czujnik deszczu wykrywa opady.
Są jeszcze dwie irytujące różnice:
- jedna na korzyść VW - podgrzewanie foteli włącza się na desce rozdzielczej, więc kierowca ma łatwy dostęp również do regulacji fotela pasażera i działa to na tyle fajnie, że klikając przycisk od razu mamy maks z trzystopniowej regulacji, czyli żeby grzało najprzyjemniej podczas gdy w kabinie jeszcze zimno, każde kolejne kliknięcie powoduje zejście o jeden poziom aż do wyłączenia. W Renaulcie rozwiązali to montując pokrętła na skrajnych narożnikach foteli, czyli od strony drzwi i niby jest pod ręką i niby nie trzeba szukać i niby grzeje dopiero jak czujnik w fotelu (ten sam co od niezapiętych pasów) wyczuje obecność "tylnej części ciała", to irytuje fakt, że jak pasażer zapomni wyłączyć grzania, to kierowca musi się wychylać i kręcić pokrętłem albo patrzeć jak wspólna od obydwóch foteli kontrolka świeci się pod zegarami...
- druga na korzyść Renault i zapewne innych marek... otóż tu dopiero można mieć zastrzeżenia co do ergonomii w VW, który z uporem maniaka stosuje to rozwiązanie, a nawet chwali się tym, że ma niezależne włączanie podgrzewanych lusterek... niezależne od tylnej szyby, gdzie z reguły jednocześnie występuje potrzeba podgrzewania tych rzeczy jednocześnie i z reguły jest to spięte w ten sam przycisk od grzania tylnej szyby, często się to także wyłącza po zadanym czasie np. 15 minut, ale VW wymyślił, że lepiej to grzanie lusterek wrzucić w pokrętło sterowania lusterkami, gdzie mamy do wyboru opcje L i P, neutral, ogrzewanie i opuszczające się lusterko przy cofaniu, także możemy sobie wybrać jedną z nich i często zapomnieć wyłączyć ogrzewania pozbawiając się wtedy opcji opuszczania lusterka
Dodam, że dość niefortunnym rozwiązaniem jest też opcja włączania grzania kierownicy w wersji bez automatycznej klimy, gdzie mamy dedykowany przycisk na panelu, a w opcji z manualnym A/C trzeba wejść w menu systemu i włączyć opcję na ekranie, ale tu pewnie VW chciał przez to "przekonać" klientów do dopłaty za klimatronik...
Poza tym przez ten rok do Golfa nie mam się za co przyczepić, silnik 1.0 110 KM jeździ porównywalnie z 2.0 DCI 150, fakt mniejszy przebieg, inna masa samochodu i po załadownaniu kompletu pasażerów o bagażu nie wspomnę czuć spadek osiągów w 1.0 podczas gdy w Dieslu 2.0 niespecjalnie... w samochodzie jest cicho, zarówno wnętrze bez żadnych odgłosów jak i wyciszenie silnika - z dieslem nie ma co porównywać ale z kilkoma wolnossącymi również z segmentu D z którymi miałem do czynienia spokojnie wygrywa, jak dotąd żadnych usterek, olej... coż biorąc VW TSI miałem pewne obawy pod tym względem, a w żadnym aucie poza od niedawna Pandą, która już swoje przejechała (300 tys km na LPG), jednak nie jest tak źle, 20 tys km, a na bagnecie 3/4 poziomu oleju (przy odbiorze było 4/4), za to spalanie... długodystansowe od samego początku 5,4 l/100, także Laguna diesel z około 7 l/100 jakby troszkę mniej ekonomiczna przy wożeniu 1 lub 2 osób... zwłaszcza przy obecnej różnicy cen paliw noPB vs ON. Z plusów, to jeszcze refletory LEDowe - bajka, nie ma może żadnej automatyki oprócz poziomowania, czyli żadnych segmentów, śledzenia i sterowania światłami drogowymi, ale ilość światła jest znacznie większa i światło znacznie bielsze w porównaniu do xenownów z Renault z niedawno wymienionymi dobrej klasy żarnikami, które to xenony zawsze świetnie świeciły.
Podsumowując, może dla niektórych nudny, może niewiele się dzieje, może taki sam od lat, ale jak się tak bliżej przyjrzeć, pojeździć, to naprawdę całkiem udane i sympatyczne auto, z bliska nie wydaje się taki sam jak poprzednie generacje, stylistyka jednak jest nowoczesna, a stonowane linie powodują, że auto nie opatrzy się tak szybko jak bardzie "fikuśnie" zaprojektowane modele, w środku czarno i wszystko poukładane, ale jak ktoś nie lubi udziwnień, to świetnie się odnajdzie w tym wnętrzu, do tego materiały raczej dobrej jakości, przyjemne nowoczesne auto. Sam kiedyś delikatnie mówiąc nie byłem zwolennikiem aut VW, ale rynek zweryfikował postawę patrząc co ma do zaoferowania np. Renault, Kia, Opel, czy Fiat ponad rok temu, kiedy zastanawiałem się co wybrać, finansowo jednak VW wygrał, a dodatkowo liczyłem na brak większych niespodzianek różnych rozwiązań, z którymi mielibyśmy męczyć się na co dzień, pozostawała sprawa awarii, ale to się może zdarzyć wszędzie, ja nauczony doświadczeniem z 2x Renault, że duży wpływ na awarie ma podejście "jak kto dba, tak ma" - odpukać 😄, a tu mam gwarancję na 4 lata / 120 tys km wybrałem Golfa w fajnym kolorze i po roku nie żałuję.