Ja dalej dziwie się ludziom, że kupują te perełki od handlarzy. Nie chce wsadzać wszystkich do jednego wora, ale ostatnio 'znajomy' prosił bym z nim obskoczył kilka komisów/placów. Kilkadziesiąt obejrzanych aut i wszystko odpicowany szrot, nawet jednego auta nie trafiłem, które nie miałoby mniejszej/lub większej ilości szpachli, złachanego środka, czy zarżniętego silnika. W rogu jednego placu stał pasek B6, którego ktoś wstawił w rozliczenie i miał zżółknięte lampy, jakieś ryski, lakier się nie świecił, pod maską tony kurzu. Pod miernikiem wyszło, że tylny błotnik miał 300um. I mówię, to jest to czego szukasz, to zaczęło się wybrzydzanie, że to, że tamto. Na następny wypad po auto nie pojechałem już z tą osobą. Ale auto jakie nabył widziałem i nie wiem jak można kupić dla siebie taki wrak. Audi A4 B7 oczywiście czarne, w skrócie przód słabo poskładany, na prawym całym boku skóra pomarańczy, tył widać, że też musiał oberwać bo dziwne szczeliny. W środku kierownica jakby pogryzł ją pies, siedzenia przy petowane. Przebieg na zegarach oczywiście delikatnie ponad 200kkm. Właściciel zadowolony, bo handlarz okazał się frajerem i sprzedał mu te auto 3tys taniej jak podobne roczniki w ogłoszeniach.