Zawartość dodana przez elektroniczny wegorz
-
czujnik parkowania jaki polecacie ?
> sam montowałeś? Ja tak. To jest robota na pół godziny. U mnie zeszło dłużej bo trafiłem na wzmocnienie zderzaka.
-
Wycena prac .... malarskich
Koszt gruntu, farby oraz wałka i korytka jeśli nie masz.
-
Jakość kuchni IKEA ?
> jeżeli nie montowałeś to od ręki dostaniesz nowy element, weź tylko paragon i uszkodzony element. > Przy braku kolejki całość zajmie z 5min. Ale ja nie zamierzam nigdzie z tym jeździć.
-
Jakość kuchni IKEA ?
> Ale zależy co dla kogo jest istotne. Zaletą mebli ikeowych jest wzorowa instrukcja montażu i to, że > tu wszystko do siebie idealnie pasuje bez żadnych kombinacji. Nigdy też nie spotkałem żadnych > braków w drobiazgach typu wkręt, kołek czy inna pierdółka. Właśnie będę realizować pierwszą reklamację w Ikea - półka ścienna ma uszkodzony jeden element. Ciekawe co zrobią.
-
Pakiet OC i AC w Proamie
> Nie A będą tam opisane problemy z wypłatami i inne takie takie? Będą opisane kwestie, które znacząco wpływają na problemy z likwidacją szkody.
-
Pakiet OC i AC w Proamie
> Wyliczyłem sobie fajną oferte na pakiet OC i AC w Proamie, chcą 1410zł za cały rok, wartość pojazdu > 31500zł. Czegoś się bać czy bez obaw? Czytałeś OWU AC?
-
Kupna auta ze Szwecji
> Dokładnie. Przecież jest fundusz gwarancyjny i wysokie kary za brak ubezpieczenia. Kara ma sens tylko wtedy kiedy jest możliwa do skutecznej egzekucji. U nas zazwyczaj okazuje się, że zobowiązany do jej zapłacenia nie pracuje i nie ma żadnego majątku więc nie odda nawet złotówki. To jest odwieczny problem obu postępowań egzekucyjnych, roszczeń cywilnoprawnych i wszelkich zobowiązań pieniężnych.
-
Kupna auta ze Szwecji
> Czyli kombinacja alpejska. To takie polskie upraszczanie pewnych spraw. > Wymagania ciągłości OC jest nadgorliwością. Ale to wynika własnie z tego niezdyscyplinowanego, żeby > nie powiedzieć głupiego, narodu No właśnie - wolę ciągłość OC niż to, że dziś wjedzie we mnie jakiś Czesiek, który zapomniał/nie wiedział że trzeba zapłacić ubezpieczenie.
-
Kupna auta ze Szwecji
> I pewnie właśnie dlatego tak jest. Choć to nie tłumaczy, dlaczego "w imię prawa" > przez lata można było być zmuszonym do płacenia podwójnego ubezpieczenia Wiele rzeczy w tym kraju jest postawionych na głowie. Zapewne nie bez powodu - ktoś miał w tym interes. Lobby towarzystw ubezpieczeniowych nadal ma się dobrze.
-
Kupna auta ze Szwecji
> 1. ja płacę, kto inny korzysta Jeśli planujesz sprzedać auto - płać w ratach. A tak poważnie - to faktycznie minus dla sprzedającego. Choć można go obejść - kupujący wypowiada OC, a Ty zwracasz się do TU o zwrot niewykorzystanej części składki. > 2. rzadko praktykowane w innych krajach To akurat słaby argument. Co by nie mówić - nie jesteśmy zdyscyplinowanym narodem i gdyby nie przechodzenie OC czy późniejsza jego ciągłość to pewnie znaczny procent aut jeździłby po drogach bez ubezpieczenia obowiązkowego. Tradycyjnie więc z powodu głupoty mniejszości cierpi rozsądna większość.
-
Kupna auta ze Szwecji
> Kuriozalne jest przechodzenie ubezpieczenia na obcą osobę jak to jest praktykowane w Polsce. Dlaczego kuriozalne?
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> Ja wózek dla bliźniąt (i gondola, i siedzisko) spokojnie mieszczę w bagażniku Golfa i jeszcze > miejsce zostaje. Ale wózek wybierałem z rozwagą, m.in. pod kątem mieszczenia się w bagażniku. > No i inna rzecz, że przez swoje właściwości składania tani nie był. Ja myślę, że on nie był tani już tylko dlatego, że jest wózkiem dla bliźniąt. Mimo wszystko faktem pozostaje, że zapakowanie czegoś więcej będzie trudne. W kombi, vanie czy SUV pomieścisz sporo więcej.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> A w temacie głównym uznajmy, że to, czy dziecko czy dorosły zginie w wypadku to jest taka sama > tragedia i wyobraźni to brakuje temu, który w takiej sytuacji zakłada, że lepiej, by z dwojga > złego przeżyło dziecko. Przepraszam wszystkich, że ciągnę ten offtop, ale kolega Karol nie ma dostępu do HP. Twoje dziecko tonie. Zakole rzeki, głęboko, lodowata woda, wiry etc. Rzucasz mu się na ratunek? Scenariusze są trzy: 1) ratujesz dziecko i siebie 2) topicie się oboje 3) dziecko się topi, Ty wychodzisz cało Jeśli skoczysz do wody to masz 66% szans, że zginiesz. Dziecko ma tylko 33% szans na przeżycie. Skoro Wasze życia są warte tyle samo to po co ryzykować?
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> A głowa dorosłego zbija szybę, nie zatrzymując się na niej. Głowa dziecka wali w tapicerkę. Prawdopodobnie dyskutujesz z kimś, kto nigdy nie wiedział na żywo nosidełka czy fotelika samochodowego.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> To jest bardzo prosty związek przyczynowo-skutkowy, który w dużym uproszczeniu można by skwitować w > ten sposób, że moje życie (póki co) jest dla tego/tych dziecka dzieci. Faktycznie - bardzo się to przydaje w przypadku śmierci dziecka.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> lekkie uderzenie nie przemieści Ci tak walizek, by ich siła jak to piszesz zgniotła dziecko. Mogą > się oczywiście na nie osunąć (ta górna, bo dolną zatrzyma fotelik)ale nie zabiją. Twoje braki w wyobraźni i wiedzy na temat podstaw fizyki nie pozwalają nam na dalszą merytoryczną dyskusję.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> zamiast mnie dyplomatycznie obrażać to ustosunkuj się do stwierdzenia, że życie każdego człowieka > jest jednakowo cenne. > W szczególności interesują mnie kontrargumenty dlaczego tak nie jest. Nie - życie mojego dziecka jest najważniejsze na świecie. I sądzę, że każdy normalny rodzic mogąc zapewnić mu większe bezpieczeństwo kosztem swojego zrobi to bez wahania.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> kolejny adwersarz bez kompletnie żadnego kontrargumentu Jeśli twierdzisz, że masz dziecko, i jego życie jest dla Ciebie tak samo ważne jak Twoje, to znaczy, że nie masz dziecka albo poważnie zaburzony instynkt rodzicielski.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> wiesz, nie wybiegam już tak daleko, bo to bez sensu. Aha. > Ale jeśli bym miał wybiegać to po pierwsze wystarczy, że strzał przyjdzie od strony, po której > siedzi dziecko to wtedy dostanie bezpośrednio strzał dzieciak. Przy lekkim strzele dziecko w nosidełku nic się nie stanie. Jeśli będą walizki - odbiją się od lewych drzwi i zgniotą dziecko. > Jak dostanie od strony walizek to wolałbym, żeby te walizki tam były, niż miałby np. dostać > odłamkiem szyby w twarz. No jasne - lepiej mieć dziecko na cmentarzu niż z blizną na buzi.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> no to mamy odmienne zdanie już na etapie założeń, bo jak zakładam, że moje życie jest tyle samo > warte, co mojego dziecka, żony. Egoizm w czystej postaci.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> z jednym dzieckiem? Bez przesady. Z jednym dzieckiem masz wolne pół tylnej kanapy, gdzie wejdą > jedna na drugą 2 walizki na kółkach całkiem spore. I przy pierwszym bocznym strzale te walizki zmiażdżą dziecko.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> mam parasolkę rozkładaną do leżenia, jedyna wada to mniejsze kółka - po plaży nie pojeździ Nie wiem jaką masz parasolkę, ale różnica w prowadzeniu dużego wózka z pompowanymi kółkami (Tutek Grander) i parasolki z małymi, gumowymi (Maclaren Quest) jest porażająca na niekorzyść tego drugiego - pierwszy prowadzę jednym palcem, odczuwając jedynie wyższe krawężniki, drugi muszę pchać, cały czas ucieka gdzieś na boki. Dziecko też siedzi zupełnie inaczej.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> My bardzo dużo łaziliśmy z dzieciakami na śpiące spacery - każdy wolny dzień, urlop czy łikend, to > dwa razy po 2-3 godziny. W parasolce byłoby niewygodnie. Dlatego właśnie mam dwa wózki - na drzemki bierzemy duży, a jadąc gdzieś dalej autem parasolkę. Inna sprawa, że wózek wózkowi nierówny - nasz "duży" w całości, razem z gondolą czy potem budą do spacerówki, spokojnie mieścił się w bagażniku Almery. W środek złożonego stelaża akurat wchodziła gondola. Znajomi mając podobny model innej firmy musieli wozić "budkę" na fotelu.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> Czy kupno auta większego (jakiego) to była dobra/bardzo dobra decyzja, > a może przerost formy nad treścią i niepotrzebne większe koszta eksploatacji, zakupu itd. Jeśli jako auto "większe" traktujesz analogiczny model jakim jeździsz tyle, że w nadwoziu kombi, to koszty masz takie same. Jeśli zmieniasz na segment wyżej...cóż, ja nie widzę nic złego w wożeniu powietrza. Komfort możliwości zapakowania większej ilości bagaży choćby raz na miesiąc czy dwa jest ogromną zaletą. Poza tym na wyższym segmencie zyska też kierowca - auto będzie zazwyczaj wygodniejsze, lepiej wyposażone.
-
Czy większe auto przy dziecku to nagroda czy kara :)
> Ja mam Das Auto i roczne bliźnięta. Najpierw, jak się rodziły, miałem sraczkę że auto za małe. Ale > okazuje się, że wcale tak często nie jeżdżą jeszcze, więc i pożaru z wymianą auta nie ma. > Nawet na 3-tygodniowe wakacje udało się wywieźć rodzinę Golfem HB, z tym że box na dachu był > grany. Ja po pierwszych wakacjach z dzieckiem sprzedałem heczbeka. Wózek (wtedy jeszcze gondola) i łóżeczko turystyczne skutecznie zajęły bagażnik (dopakowałem pierdołami). A gdzie walizki?
