Zawartość dodana przez Marysia
-
Głupotoodporne ciemne ściany
Czy ktoś poleci sprawdzone kolory-farby-producenta odnośnie ciemny odcieni ścian? Już 2x przerabiałam i niby za drugim razem było lepiej...ale jednak nie do końca. Chodzi o to, żeby dało się z takową ciemną ścianą normalnie funkcjonować (*czyt. czasem dotknąć, czasem niechcący otrzeć się o nią, może nawet umyć?). Do tej pory miałam Dulux Tajemniczy Ogród - istna masakra - nie dało się nawet lekko dotknąć bo od razu zostawał jasny ślad, po jakimś modniejszym deszczu i uchylonym oknie porobiły się zacieki. Inna brązowa farba Beckersa - nieco lepiej daje rade, ale też nie jest cudem... Może ktoś coś podpowie? Bo w planach mam ciemną sypialnie i nie wiem jak to ugryźć - potrzebuję jakiś ciemny grafit np.
-
tulejka z gwintem zewnętrznym
> O to to, nawet redukcyjne z gwintu calowego na metryczny, a w sklepie z pneumatyką to już całkiem > zaszaleć można A faktycznie - zapomniałam, że jakiś czas temu nawet taką redukcje kupowałam
-
tulejka z gwintem zewnętrznym
> Nypel na dziale hydraulicznym albo na elektryce (wkręca się coś takiego w niektóre oprawki > żarówek). Zależy jaka średnica, skok gwintu itp. Nyple są częściej chyba calowe, więc może nie pasować, no chyba, ze lampka jakaś zagramaniczna.
-
Coś z niczego - czyli palety na balkonie
> 1. czy palety sa skrecone ze soba? Wycięta dla symetrii zostanie jedna z podpór - wówczas palety zostaną skręcone ze sobą na sztywno. > 2. czy palety sa zamocowane na sztywno czy tylko oparte o sciane? W tym momencie są luźno oparte, docelowo z dwóch stron będą mocowane systemem oczko-haczyk. > nie podoba mi sie: > 1. wielkie barachło Co to jest barachło? > 2. wyszlifowane (rozdaje drzazgi?) czy dziecko znajomych chwyci i zwali sobie na łep? Wyszlifowane, drzazg brak > 3. zacieki z Vidaronu rules. To zostało do poprawy - w tym tygodniu będę to malować drugi raz > ps. misiowaty dywanik/wycieraczka lazienkowa -masz racje - nie czuje tego. Owca wyleciała z sypialni i odnalazła drugie życie, a że chodzę często boso po domu pozwala bezproblemowo wyskoczyć na balkon. Rozwiązanie na jeden sezon, bo klimat balkonowy jej nie służy. Potem kosz. P.S. gust jest...jak wszyscy wiemy
-
Coś z niczego - czyli palety na balkonie
> No i w cylindry zawsze można włożyć jakieś butelki Dodać do tego ciekły azot i masz stoliko-chłodziarkę
-
Coś z niczego - czyli palety na balkonie
> Niezły design > Ja po cichu zastanawiam się nad > Tylko > 1- moja się wku...wnerwi jak przyjdzie to przestawić > 2- nie wiem jak to ładnie doczyścić chyba zostaje malowanie. 1) możesz kupić gotowca - w sumie spotyka się - ale niestety za konkretne ceny 2) jak znajdziesz niezłą Vke to pozostaje konkretne piaskowanie i potem ewentualnie malowanie natryskowe 3) przestawić - no jakoś da się - myślę, że we 2-3 osoby do ogarniecia a efekt wypas . Ja przy obecnych trendach poszłabym w czarny mat/półmat zamiast srebrnego
-
Coś z niczego - czyli palety na balkonie
> Dlatego stoi u mnie w domu a nie u Ciebie Jak widać niektórzy tego nie "czują" Ja dziś postanowiłam, ze przynajmniej w tym sezonie zostanie to u mnie w takiej wersji w jakiej jest teraz Nie będę przycinać jednej palety - bo całość straci stabilność. Co najwyżej zmienię doniczki i kwiaty Jakby ktoś widział cały mój balkon - nie wpadłby na pewno na pomysł, ze panuje na nim bałagan i palety zostały nie chchący
-
Coś z niczego - czyli palety na balkonie
> Skoro już ktoś odważył się to napisać, to przyznam że mam podobne odczucia To ja dodam tylko, że całość nabierze jeszcze kształtu to jest wersja saute
-
Coś z niczego - czyli palety na balkonie
> Tytuł jest nietrafiony. Palety może były za darmo, ale Vidaron z teflonem i 6 latami gwarancji > musiał kosztować. Zalegał w piwnicy, więc nic nie kosztował. A pewnie by się przeterminował zanim bym go do czegoś innego użyła
-
Coś z niczego - czyli palety na balkonie
Wczoraj zrealizowałam swój balkonowy plan. Mąż załatwił dwie małe palety. W ruch poszedł Vidaron noc schnięcia - i od dziś mam na balkonie nowy kwietnik. Efekt końcowy jeszcze nie do końca właściwy (w planach mam inne doniczki i nowe kwiaty). Ale zamysł w miarę zrealizowany. A przy tym i sporo zabawy i radości Trochę papieru ściernego, pilnik, farba... Tadam:
-
Odkurzacz centralny
> Bry > Powierzchnia po podłodze to jakieś 180m2 (parter+poddasze). Mam 3 gniazda i 2 szufelki (udało się > tak to rozplanować, że 8m rura sięgnie wszędzie). Tylko nie mam jeszcze jednostki centralnej i > .... nie wiem, co kupić?? Ile powinna mieć mocy, na co zwracać uwagę? > Czy np. coś takiego może być? > Co poleca AK? Sprawa dość pilna, za tydzień się wprowadzam do nowego domu, więc odkurzacz już za > chwilę będzie niezbędny Możesz oszacować ile kosztuje wpakowanie podczas budowy domu takiej instalacji pod centralny odkurzacz? z rozpiską co jest potrzebne i mniej więcej ile kosztuje? Może być na Twoim przykładzie tych 180m2.
-
5008 vs. S-max - DŁUGIE - do dyskusji o rodzinnych autach
Ponieważ często ze znajomymi na wewnętrznej liście malingowej poruszmy temat aut- pozwoliła sobie i tu wkleić - może sie komuś przyda. A chętnych zapraszam do dyskusji. 5008 vs. S-max Dżeremiasz Klakson oczywiście nie miałby wątpliwości, że S-max, jednakże na forach czy to w UK, czy w Irlandii mówią, że "PUG" owszem mniejszy, ale jak komuś aż tak bezwzględnie na wielkości nie zależy, to jednak zauważalnie tańszy lub w podobnej cenie odczuwalnie lepiej wyposażony i eksploatacyjnie wcale nie gorszy. 5008 w wersji Active (drugiej od dołu) ma już praktycznie (i faktycznie) wszystko co potrzebne, bez kuriozalnych wyjątków typu brak tempomatu. Wiąże się to oczywiście z "dobrodziejstwem inwentarza" w postaci dodatków niekoniecznie potrzebnych a potencjalnie problematycznych typu elektryczny hamulec ręczny. To natomiast czego w porównaniu z S-maxem na pewno nie będzie miał, to grzana przednia szyba i poduszka kolanowa... rzeczy dla mnie z pewnością ważniejsze od elektrycznie składanych lusterek... tu po prostu trzeba się pogodzić. Silnik 2.0HDI 150KM, tak, to niewątpliwie diesel, który chciałbym mieć, jeśli oczywiście w ogóle rozważać diesla. Cichy (przynajmniej w tym aucie), przyjemnie dynamiczny już na zimno, dla mnie niemal nieodczuwalna turbodziura. I najważniejsze - mokry FAP, który (podobno) można katować w mieście i się nie zapcha jak u innych nie-PSA marek. Trzeba tylko po stu-iluś tysiącach dolać AdBlue. Do tego dochodzi dość jednoznacznie pozytywna opinia o względnej niezawodności i niskich kosztach serwisowania silników HDI, byłbym więc gotów zaryzykować po raz pierwszy w życie diesla. Zwłaszcza, że od wyjściowej z mojego punktu widzenia turbobenzyny 1.6THP droższy jest tylko o 6 tys. Skrzynia jest na poziomie fordowskiej, czyli przeciętnie precyzyjna, ale do przełknięcia. Układ jezdny jest spoko tj. nie ryzykowałem na szybko ostrzejszego zakrętu typu Włókniarzy przy 11go (Dąbrowskiego w Puszkina jest jeszcze ciaśniejszy), które w Mondeo czy Fieście lubię czasem brać "bokiem", jest jednak na tyle sztywny, że przesiadka z Forda nie jest bolesna. Gwałtowne zmiany pasa ruchu itp. nie powodują zbyt drastycznego bujnięcia wysokiej wszak budy. Również feel na kierze jest nadspodziewanie dobry, wspomaganie nie jest przegięte, kontrola toru w łuku nie budzi (moich) zastrzeżeń. Całe auto jest również nadspodziewanie ciche. Teraz chwila prawdy - za ile to i czy faktycznie jest to okazyjnie tanio... Cennikowo Active 2.0HDI po dodaniu czujników parkowania, lakieru met. i paru pierdół typu dojazdówka wyniósł... 98 tys. Tak, dokładnie (aż) tyle. I dokładnie tyle musiałbym wyłożyć kupując to auto prywatnie. Jeśli oddam stary samochód w rozliczeniu, to (kuriozum) dają 3 tys. rabatu, co z tego jednak, skoro pewnie i tak sobie to odbiją obniżając proponowaną cenę odkupu auta. Na solidniejszy rabat (do 10%) można liczyć korzystając z "promocyjnego finansowania", krótko mówiąc biorąc u nich leasing 105% na firmę, koszt leasingu zabija jednak dość istotnie korzyść z rabatu. To zresztą kolejne kuriozum, że auto kredytowane ma wyjść taniej niż kupione za gotówkę. O kredyt prywatnie nie pytałem, myślę że tutaj koszt byłby już nawet większy niż ten pseudo-rabat. Jedynym więc chyba sposobem by to auto zrobiło się tańsze jest rezygnacja z HDI i zejście do benzyny 1.6THP. Cena spadłaby w ten sposób do 92 tys., nikt jednak tego nie robi, bo w przeciwieństwie do HDI, THP mają opinię raczej nieudanych i nawet Pan z salonu nie chciał się specjalnie wypowiadać. S-max w wersji Trend Gold-X też niby ma wszystko czego potrzebuję, choć faktycznie diabeł tkwi w szczegółach jak brak tempomatu czy jakichkolwiek nawet aluminiowych kół. Tempomat dokupuję z listy wyposażenia dodatkowego, alusy odpuszczam. Ponieważ z Fordzie znam raczej silniki benzynowe, diesle (choć ponoć te same co w PSA) nie mają już tak dobrej opinii, tu wychodzę od znanego mi dobrze z Mondeo 1.6 EcoBoost 160KM. Istnieje obawa, że będzie za słaby lub lekko za dużo palący (w Mondeo pali akceptowalnie, żeby nie powiedzieć całkiem nieźle), ale to ma być autobus raczej niż wyścigówka, autobus częściej nawet może i miejski niż dalekobieżny. Za taki autobus, po dodaniu lakieru, tempomatu i pakietu schowków cennik woła... 92 tys. Tak jest, dokładnie te same 92 tys. co za benzynowy 5008. S-max nie będzie miał co prawda kolorowej nawigacji, (o której wcześniej zapomniałem wspomnieć - jest gratis w promocji dla wersji Active, nie da się z niej zrezygnować i taniej kupić auto), jest to jednak formalnie (i praktycznie jednak też) samochód o klasę większy a pewne braki w wyposażeniu nadrabia choćby wspomnianą już poduszką kolanową czy grzaną przednią szybą. Tutaj więc 5008 nie stanowi niestety sensownej alternatywy. Nieco inaczej sprawa się ma z dieslami - odpowiednik 2.0HDI jest w Fordzie droższy od 1.6 turbobenzyny o 13 tys. (jako, że to większe i cięższe auto, biorę pod uwagę od razu mocniejszą wersję 163KM), co daje trzycyfrową już cenę 105 tys. 5008 jest 7 tys. tańszy - na tym poziomie ceny jest to względnie niewielka różnica, jednak to właśnie oryginalny HDI posiada mokry FAP i generalnie lepsze opinie od swojego fordowskiego odpowiednika i jak już wspomniałem - tylko tego diesla skłonny byłbym zaryzykować przy moim profilu eksploatacji auta. To tyle ode mnie, jeśli ktoś ma coś do dodania, to "otwieram dyskusję"
-
Deska tarasowa poolejowana i kolor się nie podoba
> wstawiłem na HP wątek z pytaniem o thuje, możesz zobaczyć jak wyglądają deski tarasowe: link Dzieki
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> Ze 3 lata temu zrobilem traske 500km w 5h 40min, 3 osoby na pokladzie, spalanie rzeczywiste 6,09, > wg kompa 5,8 No to by się zgadzało mój Mąż potrafi samemu w trasie zejść do 5,5L.
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> no .. musi.... albo miasto jakieś takie z 2 skrzyżowaniami na krzyż. > moja ma średnią z 13 tyś km 8,6l/100 w Astrze 1.9 ale tylko dlatego że sie w tym czasie 2 trasy > po 800 km trafiły. Inaczej blisko 10 by było. > Ja w Audi 2.0 TDi mam podobny wynik i też tylko dlatego że trasy obniżyły średnią. Gdyby nie to to > niestety 9 z przodu by było. > Czasami używałem auta benzynowego 1.6 16V i wtedy spalanie było w okolicach 12 litrów i to bez > klimy. > Ale w tym konkretnym przypadku ma co patrzeć na spalanie tylko na stan auta. Eksploatacja wyjdzie > podobnie do benzyny. To ja nie wiem jak Wy jeździcie z całym szacunkiem...ale porównujesz zupełnie inaczej funkcjonujące silniki. Wydaje mi się że od dawna wiadomo, że 2.0 to bardzo ekonomiczna jednostka - dlatego też wygrywa z 1.9TDI no już o benzynie nie wspomnę.
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> Nie oczekuj, że 2,0 tdi spali ci w mieście 6l. Raczej będzie bliżej 8. Pójdę na kompromis - bliżej 7L Myślę że dużo zależy od tego jaką masz nogę, czy umiesz jeździć ekologicznie, czyli inaczej czy jeżdżąc myślisz - uwierz mi, że myślenie o spalaniu czasem potrafi zaoszczędzić 0,5-1L
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> ale pitolisz glupoty Wiesz...są utarte stereotypy i to jest jeden z nich - tak jak z blondynką. Głupia jest. ( o dziwo właśnie blondynka z Wami teraz dyskutuje ). Zatem diesel pali niektorym dużo na krotkich odcinkach Jakoś mojemu Mężowi pali ładne 6L na mieście na krótkim dystansie...zatem jakiś dziwny ten jego diesel musi być
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> miałem 2.0 140KM z 2010 roku no i robilem rozeznanie tych silników, co sie też przez lata > naczytalem to moje - napęd pompy oleju od polowy 2009 roku kompletnie zmieniony, > bezproblemowy, jedyna jakas w miare powtarzająca się usterka to przepustnica, która lubi paść > koło 100kkm, ale to pareset zł w ASO. A co z turbina i kolem dwumasowym? I ten nieszczesny filtr czastek stalych?
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> Od 2009 2.0tdi sa bezproblemowe Skąd masz takie informacje? Bo według tego co ja znalazłam nadal 2.0TDI ma ze sobą problemy - zwłaszcza w tej słabszej wersji 110KM.
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> zadam tyko pytanie, podoba Ci się to Yeti w ogóle ? Podoba mi się. P.S. a jak z przglądem po wywaleniu tego DPF'a?
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> Przy przebiegach miesięcznych rzędu 500km, a więc dziennych ~17km zdecydowanie tak. Ok. Czyli trzeba odpuścić i czekać na inną okazję
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> To trzeba odpuścić. Czyli wszystkie auta po 2006 roku z DPF'em trzeba odpuszczać?
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> ma to dpf? Nie pamietam od ktorego roku wkladali wszedzie... Ma
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> Po co Ci diesel na takie smieszne przebiegi? Słuszne pytanie, ale to nie jest odpowiedź na treść wątku Ale odpowiem - mam okazję kupić sprawdzone auto z pewnej ręki - gdy coś takiego się trafia nie zastanawiam się nad tym czy to benzyna czy diesel
-
2.0 TDI - 110KM - w Skodzie
> Małe ostrzeżenie. > W znanej mi flocie awaryjność 110-konnych aut jest wyższa niż 140-konnych. Zgadza się stąd między innymi moje pytanie.