Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Niewykorzystana część ubezpieczenia przy szkodzie całkowitej

Featured Replies

Napisano

Dla lepszego zobrazowania problemu opiszę go na dwóch przykładach.

Przykład 1.

Ubezpieczenie Auto Casco zawarte na kwotę 10.000 zł. Naprawa szkody wyceniona na 4.000 zł. Na koncie polisy pozostaje jeszcze do wykorzystania 6.000 zł. Polisa jest nadal ważna do końca jej terminu ważności, ale już z kwotą tylko 6.000 zł.

Przykład 2.

Ubezpieczenie Auto Casco zawarte na kwotę 10.000 zł. Orzeczona szkoda całkowita. Samochód po wypadku wyceniony na 6.000 zł. Ubezpieczyciel wypłaca 4.000 zł i każe zabierać sobie zniszczone auto. Co w tym przypadku z kwotą 6.000 zł pozostałą do wyczerpania wartości polisy? Czy polisa jest nadal ważna, tylko z kwotą 6.000 zł? Czy polisa może w tym momencie traci ważność? Jeśli traci ważność to czy mogę odebrać kasę za niewykorzystaną część wartości?

W obu przypadkach ubezpieczyciela kosztuje to tyle samo. Jak więc to wygląda w praktyce?

Napisano

> Dla lepszego zobrazowania problemu opiszę go na dwóch przykładach.

> Przykład 1.

> Ubezpieczenie Auto Casco zawarte na kwotę 10.000 zł. Naprawa szkody wyceniona na 4.000 zł. Na

> koncie polisy pozostaje jeszcze do wykorzystania 6.000 zł. Polisa jest nadal ważna do końca

> jej terminu ważności, ale już z kwotą tylko 6.000 zł.

> Przykład 2.

> Ubezpieczenie Auto Casco zawarte na kwotę 10.000 zł. Orzeczona szkoda całkowita. Samochód po

> wypadku wyceniony na 6.000 zł. Ubezpieczyciel wypłaca 4.000 zł i każe zabierać sobie

> zniszczone auto. Co w tym przypadku z kwotą 6.000 zł pozostałą do wyczerpania wartości polisy?

> Czy polisa jest nadal ważna, tylko z kwotą 6.000 zł? Czy polisa może w tym momencie traci

> ważność? Jeśli traci ważność to czy mogę odebrać kasę za niewykorzystaną część wartości?

> W obu przypadkach ubezpieczyciela kosztuje to tyle samo. Jak więc to wygląda w praktyce?

Wszystko zależy od OWU (Ogólne warunki ubezpieczenia) Twojego ubezpieczyciela

Napisano
  • Autor

> Wszystko zależy od OWU (Ogólne warunki ubezpieczenia) Twojego ubezpieczyciela

Fragment OWU:

"W przypadku szkody całkowitej stosunek ubezpieczenia w części dotyczącej tego pojazdu wygasa z dniem wystąpienia szkody."

Przecież to złodziejstwo w majestacie prawa !!! Wypłacają niewielką część, resztę sobie przywłaszczając.

Napisano

> Dla lepszego zobrazowania problemu opiszę go na dwóch przykładach.

> Przykład 1.

> Ubezpieczenie Auto Casco zawarte na kwotę 10.000 zł. Naprawa szkody wyceniona na 4.000 zł. Na

> koncie polisy pozostaje jeszcze do wykorzystania 6.000 zł. Polisa jest nadal ważna do końca

> jej terminu ważności, ale już z kwotą tylko 6.000 zł.

> Przykład 2.

> Ubezpieczenie Auto Casco zawarte na kwotę 10.000 zł. Orzeczona szkoda całkowita. Samochód po

> wypadku wyceniony na 6.000 zł. Ubezpieczyciel wypłaca 4.000 zł i każe zabierać sobie

> zniszczone auto. Co w tym przypadku z kwotą 6.000 zł pozostałą do wyczerpania wartości polisy?

> Czy polisa jest nadal ważna, tylko z kwotą 6.000 zł? Czy polisa może w tym momencie traci

> ważność? Jeśli traci ważność to czy mogę odebrać kasę za niewykorzystaną część wartości?

> W obu przypadkach ubezpieczyciela kosztuje to tyle samo. Jak więc to wygląda w praktyce?

P1. albo się odnawia kwota albo nie - zależy od wykupionej opcji w polisie (zwykle opcja że się odnawia jst za dopłątą)

P2. masz wrak warty teoretycznie 6 kpln. sprzedajesz go za tyle ile się uda (powiedzmy 2 kpln), wysyłasz kopię umowy K-S do ubezpieczuyciela i ten ma zasrany obowiązek dopłącić Ci brakujące 4 kpln - razem 10 kpln

Napisano

> P2. masz wrak warty teoretycznie 6 kpln. sprzedajesz go za tyle ile się uda (powiedzmy 2 kpln),

> wysyłasz kopię umowy K-S do ubezpieczuyciela i ten ma zasrany obowiązek dopłącić Ci brakujące

> 4 kpln - razem 10 kpln

Bzdury.... opowiadasz, a tak pewnie się czujesz...

Napisano

> Fragment OWU:

> "W przypadku szkody całkowitej stosunek ubezpieczenia w części dotyczącej tego pojazdu wygasa z

> dniem wystąpienia szkody."

> Przecież to złodziejstwo w majestacie prawa !!! Wypłacają niewielką część, resztę sobie

> przywłaszczając.

AC jest ubezpieczeniem całkowicie dobrowolnym.

Poza tym zauważ, że następuje całkowita konsumpcja sumy ubezpieczenia - otrzymujesz 100% wartości auta z dnia szkody (lub sumy ubezpieczenia, jeżeli jest to AC z GSU) - część w pieniądzu, część w naturze (wrak).

Wszystko jest 100% zgodne z prawem.

Napisano
  • Autor

> Poza tym zauważ, że następuje całkowita konsumpcja sumy ubezpieczenia - otrzymujesz 100% wartości

> auta z dnia szkody (lub sumy ubezpieczenia, jeżeli jest to AC z GSU) - część w pieniądzu,

> część w naturze (wrak).

> Wszystko jest 100% zgodne z prawem.

W jakiej naturze? Auto było moje i jest moje. Tyle tylko, że zniszczone tzn. mniej warte. Ubezpieczyciela kosztuje to tylko tyle ile mi wypłacił w gotówce.

Napisano

> W jakiej naturze? Auto było moje i jest moje. Tyle tylko, że zniszczone tzn. mniej warte.

> Ubezpieczyciela kosztuje to tylko tyle ile mi wypłacił w gotówce.

Miałeś samochód wart w dniu szkody 10 000 PLN

Po szkodzie dostajesz 6 000 PLN + wrak wart 4 000 PLN - ja widzę, że dalej jest 10 kpln.

Uważasz, że powinieneś dostać 10 kpln w gotówce i wrak za 4 kpln i jeszcze na flaszkę ?

Napisano

> Bzdury.... opowiadasz, a tak pewnie się czujesz...

Ciekawe czy tylko Polacy chcą zarabiać na wypłacie odszkodowań, czy jednak jest jakaś większa tendencja na świecie. Każdy tylko kombinuje jak tu wyrwać ekstra kasę pomimo, że ubezpieczenie zostało wypłacone i pokryło roszczenie.

Napisano
  • Autor

> Miałeś samochód wart w dniu szkody 10 000 PLN

> Po szkodzie dostajesz 6 000 PLN + wrak wart 4 000 PLN - ja widzę, że dalej jest 10 kpln.

> Uważasz, że powinieneś dostać 10 kpln w gotówce i wrak za 4 kpln i jeszcze na flaszkę ?

Miałem samochód wart w dniu szkody 10 000 PLN.

Miałem szkodę, która została naprawiona za 6.000 zł

Dalej mam samochód wart 10.000 zł i jeszcze 4.000 zł do wykorzystania z polisy.

Nie widzisz różnicy pomiędzy tymi dwoma sytuacjami?

Napisano

> AC jest ubezpieczeniem całkowicie dobrowolnym.

O - i na tym powinieneś zakończyć tłumaczenie, bo znajdą się zaraz tacy, którzy będą Ci wskazywać, że nie masz racji, bo takie TU to ma tak, a takie owak.

Ludzie - nauczcie się czytać to co podpisujecie. Pod nazwą AC można sprzedać ubezpieczenie tylnego lewego koła od kolizji z UFO.

Napisano

> Ciekawe czy tylko Polacy chcą zarabiać na wypłacie odszkodowań, czy jednak jest jakaś większa

> tendencja na świecie. Każdy tylko kombinuje jak tu wyrwać ekstra kasę pomimo, że ubezpieczenie

> zostało wypłacone i pokryło roszczenie.

Prawda ?

A potem jaki płacz, jak "te świnie ubezpieczyciele stawki podniosły"...

Napisano

> O - i na tym powinieneś zakończyć tłumaczenie, bo znajdą się zaraz tacy, którzy będą Ci wskazywać,

> że nie masz racji, bo takie TU to ma tak, a takie owak.

Ależ ja mam rację.

W przypadku (niemal) żadnego ubezpieczenia nie może nastąpić wypłata kwoty wyższej niż rzeczywista wartość przedmiotu ubezpieczenia - wyjątek to ubezpiecznia z gwarantowaną sumą ubezpieczenia i/lub w wartości odtworzeniowej a nie rzeczywistej, czyli np przy ubezpieczeniu nieruchomości mówimy o ubezpieczeniu, które pokyje w przypadku "całki" koszta ODBUDOWY domu, a nie jego WARTOŚĆ (która może być znacznie niższa, niż koszt odbudowy, bo ubezpieczamy chylącą się do gleby purchawkę, ale w wartości odtworzeniowej, czyli pokrywamy koszta budowy NOWEGO domu (porównywalnego).

Oczywiście kwestią całkowicie wtórną jest cena takiego ubezpieczenia.

> Ludzie - nauczcie się czytać to co podpisujecie. Pod nazwą AC można sprzedać ubezpieczenie tylnego

> lewego koła od kolizji z UFO.

Niestety - świadomość ubezpieczeniowa w społeczeństwie jest dramatycznie niska, ale świadomość tej świadomości jest jeszcze niższa - ludziom wydaje się, że wiedzą bardzo wiele o ubezpieczeniach i mają rację - wydaje im się.

Napisano

> Miałem samochód wart w dniu szkody 10 000 PLN.

> Miałem szkodę, która została naprawiona za 6.000 zł

> Dalej mam samochód wart 10.000 zł i jeszcze 4.000 zł do wykorzystania z polisy.

> Nie widzisz różnicy pomiędzy tymi dwoma sytuacjami?

No zaraz, ale mówimy o SZKODZIE CAŁKOWITEJ, czy o szkodzie, która została NAPRAWIONA.

Bo to ZUPEŁNIE, ale to ZUPEŁNIE inne pojęcia.

Napisano
  • Autor

> No zaraz, ale mówimy o SZKODZIE CAŁKOWITEJ, czy o szkodzie, która została NAPRAWIONA.

> Bo to ZUPEŁNIE, ale to ZUPEŁNIE inne pojęcia.

A naprawienie samochodu (bez orzekania o szkodzie całkowitej) to nie jest szkoda, która została NAPRAWIONA?

Napisano

> Ależ ja mam rację.

A wiesz, co się dzieje z takimi ? Był jeden taki, jakieś 2 tys lat temu - łaził i nauczał, to go ukrzyżowali.

Ludzie nie lubią słuchać, że nie mają racji.

> W przypadku (niemal) żadnego ubezpieczenia nie może nastąpić wypłata kwoty wyższej niż rzeczywista

> wartość przedmiotu ubezpieczenia

To w ogóle jest zasada prawna - że odszkodowanie nie może prowadzić do wzbogacenia. Sama nazwa "odszkodowanie" - czyli rekompensata za szkodę.

> mówimy o ubezpieczeniu, które pokyje w przypadku "całki" koszta ODBUDOWY domu, a nie jego

> WARTOŚĆ

A i nawet w przypadku takiego ubezpieczenia, jakby się TU wypięło na ubezpieczonego, proces byłby bardzo trudny, żmudny, kosztowny i długotrwały. Choćby kwestia w jakim standardzie i technologii ma być odbudowany ten dom.

> Oczywiście kwestią całkowicie wtórną jest cena takiego ubezpieczenia.

Ubezpieczenie powinno kosztować złotówkę na 10 lat i gwarantować, że w przypadku każdej szkody dostaję fabrycznie nowy egzemplarz samochodu. Jeśli nie jest już produkowany, to oczywiście następca, lub model wyższy.

Choć i tu by się niezadowoleni znaleźli.

Napisano

> A wiesz, co się dzieje z takimi ? Był jeden taki, jakieś 2 tys lat temu - łaził i nauczał, to go

> ukrzyżowali.

> Ludzie nie lubią słuchać, że nie mają racji.

Mimo to lubię pracę u podstaw - wiesz, taki utopista jestem :-)

> To w ogóle jest zasada prawna - że odszkodowanie nie może prowadzić do wzbogacenia. Sama nazwa

> "odszkodowanie" - czyli rekompensata za szkodę.

> A i nawet w przypadku takiego ubezpieczenia, jakby się TU wypięło na ubezpieczonego, proces byłby

> bardzo trudny, żmudny, kosztowny i długotrwały. Choćby kwestia w jakim standardzie i

> technologii ma być odbudowany ten dom.

Zakładając, że ubezpieczamy to co powiedziałem tak jak powiedziałem, czyli kompletną ruinę w/g wartości odtworzeniowej, to rzeczywiście, przy "całce" robi się mocny kwas, bo jak tu "nie doprowadzić do wzbogacenia się", jak stara chałupa była ze zmurszałej cegły glinianej i kryta eternitem, a dziś nawet nie ma takich materiałów.

Tak jak zauważyłeś, sprawa IMO z dużym prawdopodobieństwem oparłaby się o sąd, bo ubezpieczyciel zorientowawszy się w jakie szambo wdepnął dążyłby do odszkodowania starczającego na barak z prefabrykatów typu Ramirent i PONIEKĄD mógłby mieć rację.

Ale tu wchodzimy na grunt grząski, bo szeroko interpretowalny.

Poza GSU, zwykle max w pierwszym roku (dla niezorientowanych - GSU = Gwarantowana Suma Ubezpieczenia - czyli taki "dinks", że "jak łukradno" lub "jak całka" to TU wypłaca wartość z f-ry zakupu pojazdu.

Dostępne tylko dla pojazdów nowych, z krajowej sieci dealerskiej) takie coś nie występuje w "komunikacji".

> Ubezpieczenie powinno kosztować złotówkę na 10 lat i gwarantować, że w przypadku każdej szkody

> dostaję fabrycznie nowy egzemplarz samochodu. Jeśli nie jest już produkowany, to oczywiście

> następca, lub model wyższy.

> Choć i tu by się niezadowoleni znaleźli.

Za darmo to też za drogo - podstawowa maksyma naszego narodu...

Napisano

> prefabrykatów typu Ramirent i PON

zaciekawiło mnie to mocno ....

co wspólnego ma ramirent z prefabrykatami

Napisano

> A naprawienie samochodu (bez orzekania o szkodzie całkowitej) to nie jest szkoda, która została

> NAPRAWIONA?

Szkoda częściowa to coś zupełnie innego niż całkowita.

Mieszasz pojęcia i mącisz - zacząłeś od dywagacji, że "dlaczego przy całce jest zamknięcie polisy, skoro cash dostałem mniej niż wartość pojazdu w dniu szkody", a teraz jak czarno na białym wykazałem Ci, że otrzymałeś, to schodzisz na szkodę częściową.

Przy szkodzie częściowej, o ile nie wykupiłeś dodatkowego ryzyka, czyli braku konsumpcji sumy ubezpieczenia "pozostajesz" z wartością polisy w/g wyceny z dnia jej zawarcia minus wypłacone odszkodowania.

CZYLI - (przykład zawsze dobrze robi) - jeżeli 01 stycznia 2010 zawarłeś polise na 10 000 PLN a 01 września miałeś szkodę, którą ubezpieczyciel wycenił na 7 kpln i uznał szkodę za częściową (nie kwalifikującą się na szkodę całkowitą) i nie miałeś wykupionego braku konsumpcji sumy ubezpieczenia, to po wypłacie szkody (które nastąpiło dajmy na to 15 września 2010) zostajesz z polisą opiewającą na wartość 3 kpln.

Jeżeli nie doubezpieczysz do pełnej kwoty, to gdybyś miał choćby 16 września całkę, albo nawet częściówkę to dostaniesz max 3 kpln - wyczerpałeś już górną granicę limitu odpowiedzialności ubezpieczyciela.

Jasne, proste, przejrzyste, WYNIKAJĄCE Z OWU

Jasne teraz ?

Napisano

> zaciekawiło mnie to mocno ....

> co wspólnego ma ramirent z prefabrykatami

Oferuje wynajem (i chyba nawet odsprzedaż) baraków z prefabrykatów.

Oooo coś takiego. Nie mam bladzieńkiego pojęcia, czy to tylko wynajmują, czy sprzedają, czy produkują - chodziło tylko o przykład.

Napisano

Wytłumacz mi jak tępakowi.............

Oprę się na dwóch przykładach - mojego brata i mojego kolegi.

Brat.

Ubezpieczenie - Compensa.

Wartość samochodu w dniu ubezpieczenia - 45000zł.

Kradzież po 2 miesiącach od podpisania umowy ubezpieczenia.

Postępowanie policyjne - 2 tygodnie (sam się zdziwiłem).

Umorzenie z prokuratury - 3 tygodnie.

Ubezpieczyciel wypłacił 31700zł i ani grosza więcej.

Przypadek drugi - kolega.

Wartość samochodu w dniu ubezpieczenia - 28 tys.

Szkoda całkowita.

Odszkodowanie - 19tys. (zaokrąglam)

Wrak wyceniony na 6tys. zł (zaokrąglam oczywiście)

Propozycje odkupu wraku - od 1 do 2.500 (ja bym nie odkupił w ogóle - to był na prawdę wrak).

Co kolega ma zrobić z wrakiem i po co się ubezpieczał na 28tys.??

Napisano

> Wytłumacz mi jak tępakowi.............

> Oprę się na dwóch przykładach - mojego brata i mojego kolegi.

> Brat.

> Ubezpieczenie - Compensa.

> Wartość samochodu w dniu ubezpieczenia - 45000zł.

Wynikająca z.... ?

Bo "pan agent" powiedział "wisz pan, tu w ełrotaksie widzę 37-43 to napiszemy 45, bo widzę, że autko ładne".

Pamiętaj - agent żyje z PROWIZJI OD WARTOŚCI UBEZPIECZENIA. W jego interesie leży żebyś zapłacił składkę od złomu za ubezpieczenie go za 1 000 000 PLN - agent nie będzie się p... (stosunkował) z ubezpieczycielem w razie sporu.

> Kradzież po 2 miesiącach od podpisania umowy ubezpieczenia.

> Postępowanie policyjne - 2 tygodnie (sam się zdziwiłem).

> Umorzenie z prokuratury - 3 tygodnie.

> Ubezpieczyciel wypłacił 31700zł i ani grosza więcej.

Motywując to... ?

Nic nie ma z niczego.

Możliwe jest od prostego udziału własnego w KR z miejsc niestrzeżonych (bardzo (!!!!!!!) częste! Ludzie nie czytają co kupują!) - nawet 20%, po to co ja usłyszałem - "Pana samochód to składak i co nam pan zrobi" - podałeś kwoty, podaj powody.

> Przypadek drugi - kolega.

> Wartość samochodu w dniu ubezpieczenia - 28 tys.

> Szkoda całkowita.

> Odszkodowanie - 19tys. (zaokrąglam)

> Wrak wyceniony na 6tys. zł (zaokrąglam oczywiście)

> Propozycje odkupu wraku - od 1 do 2.500 (ja bym nie odkupił w ogóle - to był na prawdę wrak).

> Co kolega ma zrobić z wrakiem i po co się ubezpieczał na 28tys.??

Jeżeli nie ma możliwości odsprzedaży wraku po cenie założonej przez TU, to wówczas (wprzódzi sięgnąwszy do OWU i przeczytawszy co tam stoi, oraz przeczytawszy UWAŻNIE co napisał ubezpieczyciel w decyzji o wypłacie - znowu UDZIAŁY WŁASNE !!!) piszemy pisemko, oczywiście podpierając się _sensownymi_ argumentami - idealnie wydruki z allllledrogo lub innego narzędzia aukcyjnego, gdzie stoi czarno na białym, że nikt nie dał oferowanej minimalki (takiej jak wymyślił ubezpieczyciel). Wówczas ubezpieczyciel powinien przeliczyć wartość pozostałości.

Jak nie, pozostaje droga sądowa, oczywiście rozpoczynając czujnie od paru pism procesowych i tu już podpieramy się wyceną biegłego itd.

Pamiętaj - ja się (SKUTECZNIE!!!) procesowałem o 1550 (jeden tysiąc pięćset pięćdziesiąt) PLN,

Ostatnio ubezpieczyciele zauważyli już, że istnieją klienci tacy jak ja, którym droga sądowa niestraszna (choć cierniami usłana obficie) i w momencie, gdy widzą, że klient jest jak wściekły pies i nie odpuści, to idą na DALEKO idące ugody - jeżeli sprawa jest ewidentnie przegrana w sądzie, to brnięcie w nią nie ma sensu. Warunek podstawowy - działasz ze łbem i jasno wysyłasz czytelny sygnał, że jedziesz z nimi regulaminowo i wyczeszesz do goła.

TU zaczęły też liczyć koszty. NIE OPŁACI SIĘ.

Niestety, że bardzo często ludzie uważają się za pokrzywdzonych, a tak naprawdę są "pokrzywdzeni", bo wykupili jakąś protezę z gigantycznymi UW, masą wykluczeń, w wariancie "wycena" (czyli co powiedział ubezpieczyciel to święte, a że powiedział że rbh = 60 (sześćdziesiąt) PLN i naprawa na chińskim zamienniku, najlepiej używanym), ale jest "o czysta złoty tanij, więc dokupiłem ochronę szyb dla większej pewności". No i potem "laboooooooga, ŁOSZUSTY, PAAANIE"...

Powtarzam stale i wciąż - kupowanie ubezpieczenia to wyższa szkoła jazdy. DOBRE ubezpieczenie ZAWSZE jest kosztowne - za darmo nawet łokciem z całej siły w ryja się nie dostanie.

Napisano

> Wynikająca z.... ?

> Bo "pan agent" powiedział "wisz pan, tu w ełrotaksie widzę 37-43 to napiszemy 45, bo widzę, że

> autko ładne".

> Pamiętaj - agent żyje z PROWIZJI OD WARTOŚCI UBEZPIECZENIA. W jego interesie leży żebyś zapłacił

> składkę od złomu za ubezpieczenie go za 1 000 000 PLN - agent nie będzie się p...

> (stosunkował) z ubezpieczycielem w razie sporu.

To jest możliwe i bardzo prawdopodobne. Brat przy zawieraniu umowy zawsze starał się o wpisanie jak najwyższej wartości bo liczył na uczciwość ubezpieczyciela.

Do tej sytuacji. Teraz żąda wpisania realnej wartości i w razie czego po prostu odmawia.

> Motywując to... ?

> Nic nie ma z niczego.

To zostawiłem na deser........

Byłem przy tej rozmowie (dziwne że mnie wpuścili ale cała ta firma to takie drugie PTU/Generali - amatorszczyzna).

Pan stwierdził (cytuję) "Wartość samochodu według naszych obliczeń wynosi 30 tysięcy ale możemy pogadać............".

Dla mnie to nie jest nieznajomość prawa czy zapisy drobnym druczkiem. Dla mnie to jest czyste, kliniczne złodziejstwo.

> Możliwe jest od prostego udziału własnego w KR z miejsc niestrzeżonych (bardzo (!!!!!!!) częste!

> Ludzie nie czytają co kupują!) - nawet 20%, po to co ja usłyszałem - "Pana samochód to składak

> i co nam pan zrobi" - podałeś kwoty, podaj powody.

W przypadku brata nie jest możliwe ani podpisanie bez przeczytania ani przyjęcie jakiejkolwiek innej opcji niż "najdroższa i nakorzystniejsza".

Oczywiście to już przeszłość.

> Jeżeli nie ma możliwości odsprzedaży wraku po cenie założonej przez TU, to wówczas (wprzódzi

> sięgnąwszy do OWU i przeczytawszy co tam stoi, oraz przeczytawszy UWAŻNIE co napisał

> ubezpieczyciel w decyzji o wypłacie - znowu UDZIAŁY WŁASNE !!!) piszemy pisemko, oczywiście

> podpierając się _sensownymi_ argumentami - idealnie wydruki z allllledrogo lub innego

> narzędzia aukcyjnego, gdzie stoi czarno na białym, że nikt nie dał oferowanej minimalki

> (takiej jak wymyślił ubezpieczyciel). Wówczas ubezpieczyciel powinien przeliczyć wartość

> pozostałości.

> Jak nie, pozostaje droga sądowa, oczywiście rozpoczynając czujnie od paru pism procesowych i tu już

> podpieramy się wyceną biegłego itd.

> Pamiętaj - ja się (SKUTECZNIE!!!) procesowałem o 1550 (jeden tysiąc pięćset pięćdziesiąt) PLN,

> Ostatnio ubezpieczyciele zauważyli już, że istnieją klienci tacy jak ja, którym droga sądowa

> niestraszna (choć cierniami usłana obficie) i w momencie, gdy widzą, że klient jest jak

> wściekły pies i nie odpuści, to idą na DALEKO idące ugody - jeżeli sprawa jest ewidentnie

> przegrana w sądzie, to brnięcie w nią nie ma sensu. Warunek podstawowy - działasz ze łbem i

> jasno wysyłasz czytelny sygnał, że jedziesz z nimi regulaminowo i wyczeszesz do goła.

To trochę pocieszające ale nie świadczy o państwie prawa tylko o państwie kombinatorów i złodzieji działających w majestacie prawa.

Brat toczy w sądzie jedną sprawę w której próbuje dojść swoich praw - to już siódmy rokzlosnik.gif.

Anyway - ja mam już zupełnie inne podejście do firm ubezpieczeniowych. Oni są nieuczciwi - dlaczego ja mam być uczciwy w stosunku do nich??

..........aczkolwiek przyznaję - wyjaśniłeś mi sporo i dziękuję za to.

Napisano

> To jest możliwe i bardzo prawdopodobne. Brat przy zawieraniu umowy zawsze starał się o wpisanie jak

> najwyższej wartości bo liczył na uczciwość ubezpieczyciela.

Jaką "uczciwość" ?

że ubezpieczyciel łyknie jak młody pelikan kit ?

No proszę cię...

Wybacz, że tak dosadnie, ale _naiwnie_ liczył, że "wydyma Freda".

> Do tej sytuacji. Teraz żąda wpisania realnej wartości i w razie czego po prostu odmawia.

Ja powtórzę to, co kiedyś napisałem - piszę absolutnie dolne widełki z eurotaxu a nawet jeszcze niżej. Cena transakcyjna moich samochodów zapewne byłaby zasadniczo odczuwalnie powyżej tej kwoty, ale przyziemny realizm weryfikuje nadmierny optymizm.

> To zostawiłem na deser........

> Byłem przy tej rozmowie (dziwne że mnie wpuścili ale cała ta firma to takie drugie PTU/Generali -

> amatorszczyzna).

> Pan stwierdził (cytuję) "Wartość samochodu według naszych obliczeń wynosi 30 tysięcy ale możemy

> pogadać............".

> Dla mnie to nie jest nieznajomość prawa czy zapisy drobnym druczkiem. Dla mnie to jest czyste,

> kliniczne złodziejstwo.

Nie nadążam - ubezpieczył na 28, w/g ubezpieczyciela wartość pojazdu w dniu szkody wynosiła 30 k ?

No to w czym problem ? ;-)

> W przypadku brata nie jest możliwe ani podpisanie bez przeczytania ani przyjęcie jakiejkolwiek

> innej opcji niż "najdroższa i nakorzystniejsza".

Nie obraź się, ale "przeczytać" a "zrozumieć" to dwie różne rzeczy.

Też mi się kiedyś wydawało, że wiem.

Dopiero jak trochę zawodowo posiedziałem w likwidacji szkód i dłubaniu w umowach zauważyłem, że g... wiem.

I wciąż g... wiem, ale już nieco mniejsze g... :-)

> Oczywiście to już przeszłość.

> To trochę pocieszające ale nie świadczy o państwie prawa tylko o państwie kombinatorów i złodzieji

> działających w majestacie prawa.

Nie.

Po prostu świadczy to o niskiej świadomości społeczeństwa.

Wbrew pozorom BARDZO wiele osób płaci ubezpieczenie i bardzo rzadko z niego korzysta. Stąd brak świadomości pewnych niuansów, dopóki nie dojdzie do zdarzenia skutkującego, a raczej mającego skutkować wypłatą odszkodowania.

Ubezpieczyciele też NIECO przycinają w kulki, bo np przemycają pewne tematy w OWU.

Posłużę się tu przykładem własnym - od dobrych kilku lat miałem ubezpieczenie w Warcie. I niby było OK, ale ostatnio odnawiając BARDZO (!) dokładnie doczytałem OWU i co ?

I okazuje się, że Warta głęboko, głęboko i w bardzo niespodziewanym miejscu przemyciła zapis, że w defaulcie jest franszyza redukcyjna 20% i należy ją sobie wykupić (ZTCP także w wariancie "komfort z formułą all-risk"), że tylko w "komforcie" jest naprawa w ASO na koszcie rzeczywistym i oryginalnych częściach bez amortyzacji ale też tylko w pierwszych bodaj 2-3 latach - w innych jest dopłata za wykupienie tego ryzyka, że w defaulcie jest redukcyjna na kradzież z miejsca niestrzeżonego itd itd itd.

To wszystko jest też zapewne i u innych (to konkurencyjny rynek, nikt nie wybije się w żadną ze stron).

I niby klient jest... (ostro stosunkowany analnie), ale w sumie na własne życzenie - chciał mieć tanio, to ma tanio. Nie chciał czarno-na-białym podpisywać wykluczeń, tylko mieć "ACe na wsio" to ma "na wsio", tyle, że żeby to "ace" pokrywało faktycznie co się tylko da i to sensownie, to pół płachty A4 zajmuje wylistowanie dopłat (czasem wręcz symbolicznych, ale zawsze) i końcowa kwota czasem jest x2 w stosunku do pierwotnych założeń.

Tyle, że zamiast połowę tej kasy spuścić w klozecie masz produkt, który FAKTYCZNIE jest coś-tam wart.

> Brat toczy w sądzie jedną sprawę w której próbuje dojść swoich praw - to już siódmy rok.

Ooo, to do drugiej instancji doszedł już :-)

Twardziel :-)

Ja wygrałem w pierwszej, ale z drugiego podejścia - 3 lata z okładem :-)

> Anyway - ja mam już zupełnie inne podejście do firm ubezpieczeniowych. Oni są nieuczciwi - dlaczego

> ja mam być uczciwy w stosunku do nich??

Są uczciwi - patrz wyżej.

Po prostu - rynek wymusił dziwne praktyki.

Dopóki świadomość klientów nie przerośnie ich (chęci do konsumpcji mas kałowych) i nie zrozumieją, że za darmo to nawet łokciem w ryj zarobić trudno to będzie jak jest i trzeba będzie nie dość, że czytać DOKŁADNIE OWU, to jeszcze wcześniej zrobić doktorat z terminologii ubezpieczeniowej.

> ..........aczkolwiek przyznaję - wyjaśniłeś mi sporo i dziękuję za to.

Cieszę się, że choć trochę pomogłem.

Napisano

> Fragment OWU:

> "W przypadku szkody całkowitej stosunek ubezpieczenia w części dotyczącej tego pojazdu wygasa z

> dniem wystąpienia szkody."

> Przecież to złodziejstwo w majestacie prawa !!! Wypłacają niewielką część, resztę sobie

> przywłaszczając.

ale za to składka najtańsza na rynku i nikt Cię nie "rąbał na ubezpieczeniu" hehe.gif

Napisano
  • Autor

> Szkoda częściowa to coś zupełnie innego niż całkowita.

> Mieszasz pojęcia i mącisz - zacząłeś od dywagacji, że "dlaczego przy całce jest zamknięcie polisy,

> skoro cash dostałem mniej niż wartość pojazdu w dniu szkody", a teraz jak czarno na białym

> wykazałem Ci, że otrzymałeś, to schodzisz na szkodę częściową.

> Przy szkodzie częściowej, o ile nie wykupiłeś dodatkowego ryzyka, czyli braku konsumpcji sumy

> ubezpieczenia "pozostajesz" z wartością polisy w/g wyceny z dnia jej zawarcia minus wypłacone

> odszkodowania.

> CZYLI - (przykład zawsze dobrze robi) - jeżeli 01 stycznia 2010 zawarłeś polise na 10 000 PLN a 01

> września miałeś szkodę, którą ubezpieczyciel wycenił na 7 kpln i uznał szkodę za częściową

> (nie kwalifikującą się na szkodę całkowitą) i nie miałeś wykupionego braku konsumpcji sumy

> ubezpieczenia, to po wypłacie szkody (które nastąpiło dajmy na to 15 września 2010) zostajesz

> z polisą opiewającą na wartość 3 kpln.

> Jeżeli nie doubezpieczysz do pełnej kwoty, to gdybyś miał choćby 16 września całkę, albo nawet

> częściówkę to dostaniesz max 3 kpln - wyczerpałeś już górną granicę limitu odpowiedzialności

> ubezpieczyciela.

> Jasne, proste, przejrzyste, WYNIKAJĄCE Z OWU

> Jasne teraz ?

Kolego, nie mam Downa i doskonale rozumiem o czym mówimy. Twój powyższy przykład jest merytorycznie taki sam jak mój z postu inicjującego wątek. Tylko porównaj go z moim drugim przykładem. Nie widzisz różnicy?

Dla ubezpieczyciela kosztem jest to co wypłaca w gotówce. Mój rozbity samochód nadal jest mój, nie ubezpieczyciela. O wartość tego samochodu ubezpieczyciel obniża swoje koszty. Wszystko byłoby prawidłowo, gdyby rozbite auto ubezpieczyciel zabierał, mnie wypłacał pełną wartość auta przed wypadkiem, a rozbitka oddawał na złom. W tym wypadku ponosiłby pełne koszty, moja polisa zostaje wyczerpana. Robiąc tak jak robi, obniża swoje koszty, mnie nie dając nic w zamian.

Czy nadal uważasz inaczej? A może jesteś związany z którymś z ubezpieczycieli i dlatego tak bronisz tych ...........?

Napisano

> Nie nadążam - ubezpieczył na 28, w/g ubezpieczyciela wartość pojazdu w dniu szkody wynosiła 30 k ?

> No to w czym problem ? ;-)

Zamąciłem............... Najpierw pisałem o dwóch samochodach a teraz skupiłem się tylko na sprawie brata - przepraszam. Oczywiście chodzi o różnicę między 45 a 30 tysiącami.

> Ooo, to do drugiej instancji doszedł już :-)

> Twardziel :-)

Sprawa była w drugiej instancji i już zdążyła wrócić do SR ze względu na jakieś błędy proceduralne (nie znam się na tym ale jestem świadkiem w sprawie więc muszę jeździć na rozprawy).

> Ja wygrałem w pierwszej, ale z drugiego podejścia - 3 lata z okładem :-)

To też dość długo. Zwrócili przynajmniej koszty/odsetki??

Napisano

> Kolego, nie mam Downa i doskonale rozumiem o czym mówimy. (....)

Bardzo Cię przepraszam, ale mam wrażenie że jednak nie rozumiesz.

Oderwij się od tego że to jest samochód. Powiedzmy, że ubezpieczasz rzecz X o wartości 10 tys. zł. i ta rzecz stanowi jedyny składnik Twojego majątku.

I teraz kilka przypadków:

- rzecz X została Ci skradziona (stan majątku 0 zł, zmiana -10 tys zł.), ubezpieczyciel wypłaca Ci 10 tys. zł => stan majątku 10 tys. zł, zmiana + 10 tys. Zmiana do czasu przed szkodą = 0 zł, nie poniosłeś straty, nie zostałeś wzbogacony.

- rzecz X została uszkodzona. Doprowadzenie tej rzeczy do stanu sprzed szkody kosztuje 20 tys. zł, natomiast rzecz w stanie uszkodzonym ma wartość 3 tys. zł. Czyli stan Twojego majątku to 3 tys. zł, zmiana w wyniku szkody - 7 tys zł. I teraz rozpatrujemy opcje:

opcja A - ubezpieczyciel finansuje naprawę rzeczy i daje Ci 20 tys zł. Twój stan majątku to 20 tys od ubezpieczyciela + 3 tys wartość rzeczy - opcja spowodowałaby WZBOGACENIE o 17 tys zł.

opcja B - ubezpieczyciel uznaje "szkodę całkowitą" i wypłaca Ci 7 tys zł. Twój stan majątku to 7 tys od ubezpieczyciela + 3 tys. zł wartość rzeczy => stan majątku 10 tys zł, zmiana do czasu przed szkodą = 0 zł, nie poniosłeś straty, nie zostałeś wzbogacony.

opcja C - ubezpieczyciel uznaje "szkodę całkowitą", wskazuje Ci człowieka, który kupuje od Ciebie rzecz X za 3 tys. zł, oraz wypłaca 7 tys zł. Twój stan majątku to 10 tys. zł (3 od nabywcy, 7 od ubezpieczyciela) zmiana do czasu przed szkodą = 0 zł, nie poniosłeś straty, nie zostałeś wzbogacony.

Pojąłeś ?

Bo ja już prościej nie potrafię.

Napisano

Czyli (potwierdzę raz jeszcze) - jeśli wraku samochodu nie uda się sprzedać za podaną przez ubezpieczyciela cenę to ma on obowiązek wyrównania strat tak abym się nie wzbogacił ale też nie poniósł straty (żeby mnie nie okradł).

Oczywiście mowa o wartości przedmiotu na dzień w którym wystąpiło zdarzenie.

W takim razie jasne. Nieuczciwe pozostaje jedynie to że ubezpieczyciel zamiast niezwłocznie zlikwidować szkodę jeszcze jakiś czas poobraca sobie moimi pieniędzmizlosnik.gif.

Napisano

> najwyższej wartości bo liczył na uczciwość ubezpieczyciela.

Co ma piernik do wiatraka ??

Przecież jeśli zechcę 20 letniego Golfa dwójkę ubezpieczyć na 100 kpln, to wyłącznie moja wola, dziwiłbym się, żeby ubezpieczyciel mi tego zabronił.

To że granicą odpowiedzialności TU jest rozmiar mojej szkody, wynika jednoznacznie z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

> Pan stwierdził (cytuję) "Wartość samochodu według naszych obliczeń wynosi 30 tysięcy ale możemy

> pogadać............".

> Dla mnie to nie jest nieznajomość prawa czy zapisy drobnym druczkiem. Dla mnie to jest czyste,

> kliniczne złodziejstwo.

Ale o co Ci chodzi ? Zwykłe, normalne negocjacje ugodowe.

Jest zobowiązany do świadczenia (TU) i uprawniony (poszkodowany). Wymiar świadczenia jest sporny - uprawniony chce (powiedzmy) 40 k, zobowiązany chce dać 30 k.

Jak pójdą do Sądu, to uprawniony może dostanie jakieś 38 k, ale za 5 lat, ponosząc przy tym koszty sądowe i adwokackie (powiedzmy) 2 k. Ubezpieczyciela sprawa w Sądzie zupełnie nie boli, bo ma zespół prawników, którym płaci tak czy inaczej i czy będą obrabiać 5275 czy 5276 spraw to absolutnie żadna różnica.

Więc może lepiej pogadać, wziąć np. 33 k dziś i mieć spokój ?

> Brat toczy w sądzie jedną sprawę w której próbuje dojść swoich praw - to już siódmy rok.

> Anyway - ja mam już zupełnie inne podejście do firm ubezpieczeniowych. Oni są nieuczciwi - dlaczego

> ja mam być uczciwy w stosunku do nich??

Dlaczego uważasz, że są nieuczciwi ?? Oni nie mają być dobrymi wujkami, oni mają zarabiać pieniądze dla swoich akcjonariuszy.

Podstawowa zasada uczciwości w biznesie - ja chcę przekręcić Ciebie, Ty chcesz przekręcić mnie - wyjdzie z tego dobra, uczciwa umowa.

Napisano

> jeśli wraku samochodu nie uda się sprzedać za podaną przez

> ubezpieczyciela cenę to ma on obowiązek wyrównania strat

Co do zasady tak. Ale "nie uda się" ma oznaczać że rzeczywiście się nie udało, a nie że przy flaszce ze szwagrem wymyśliliśmy, że wrak "kupi" jego kumpel z roboty za 1/3 tego co wyceniło TU - potem TU łyknie tą umowę jak pelikan i wyskoczy jeszcze z kasy, a za różnicę to dobrą imprezę zrobimy.

Niejedną całkę widziałem - uwierz, w TU nie pracują idioci, niemal zawsze "wrak" udawało się sprzedać za cenę ustaloną przez TU. W wielu przypadkach, jakby się mocno postarać, to i pewnie z 10% więcej by się wytargało.

Napisano

> Co do zasady tak. Ale "nie uda się" ma oznaczać że rzeczywiście się nie udało, a nie że przy

> flaszce ze szwagrem wymyśliliśmy, że wrak "kupi" jego kumpel z roboty za 1/3 tego co wyceniło

> TU - potem TU łyknie tą umowę jak pelikan i wyskoczy jeszcze z kasy, a za różnicę to dobrą

> imprezę zrobimy.

> Niejedną całkę widziałem - uwierz, w TU nie pracują idioci, niemal zawsze "wrak" udawało się

> sprzedać za cenę ustaloną przez TU. W wielu przypadkach, jakby się mocno postarać, to i pewnie

> z 10% więcej by się wytargało.

no niestety - u mnie firma którą poleciło TU chciała kupić wrak za cenę 25% niższą od wycenu TU biglaugh.gif za tyle sam sprzeadłem biglaugh.gif

Napisano

> Bo "pan agent" powiedział "wisz pan, tu w ełrotaksie widzę 37-43 to napiszemy 45, bo widzę, że

> autko ładne".

> Pamiętaj - agent żyje z PROWIZJI OD WARTOŚCI UBEZPIECZENIA. W jego interesie leży żebyś zapłacił

> składkę od złomu za ubezpieczenie go za 1 000 000 PLN - agent nie będzie się p...

> (stosunkował) z ubezpieczycielem w razie sporu.

To zależy od agenta. Mi wpisał wartość z Eurotaxu. Na moją uwagę że samochód na wolnym rynku jest wart sporo więcej powiedział że może mi wpisać co chcę. Ale ubezpieczyciel i tak weźmie wartość z Eurotaxu. I zgadzam się z Tobą że nie ma tanio i dobrze. Jest drogo i dobrze albo drogo i źle. I to dotyczy wszystkich dziedzin życia - nie tylko ubezpieczeń. Ale niektórzy nigdy tego nie zrozumieją.

Napisano

> Sprawa była w drugiej instancji i już zdążyła wrócić do SR ze względu na jakieś błędy proceduralne

> (nie znam się na tym ale jestem świadkiem w sprawie więc muszę jeździć na rozprawy).

No ja też tak miałem - pierwsza instancja, apelacja ubezpieczyciela (że sąd utopił żądanie ubezpieczyciela powołania biegłego), jeszcze raz to samo ale już z pełnym przytupem i drugi raz się nie odwołali.

> To też dość długo. Zwrócili przynajmniej koszty/odsetki??

Oczywuście.

Znaczy komornik wyrwał - wiesz, pzu to firma niewypłacalna przecież....

Napisano

> Kolego, nie mam Downa i doskonale rozumiem o czym mówimy. Twój powyższy przykład jest merytorycznie

> taki sam jak mój z postu inicjującego wątek. Tylko porównaj go z moim drugim przykładem. Nie

> widzisz różnicy?

> Dla ubezpieczyciela kosztem jest to co wypłaca w gotówce. Mój rozbity samochód nadal jest mój, nie

> ubezpieczyciela. O wartość tego samochodu ubezpieczyciel obniża swoje koszty. Wszystko byłoby

> prawidłowo, gdyby rozbite auto ubezpieczyciel zabierał, mnie wypłacał pełną wartość auta przed

> wypadkiem, a rozbitka oddawał na złom. W tym wypadku ponosiłby pełne koszty, moja polisa

> zostaje wyczerpana. Robiąc tak jak robi, obniża swoje koszty, mnie nie dając nic w zamian

> Czy nadal uważasz inaczej? A może jesteś związany z którymś z ubezpieczycieli i dlatego tak bronisz

> tych ...........?

:-)

Rozczula mnie Twoja postawa.

No więc tak:

- MOŻESZ wykupić ubezpieczenie (AC) w którym to ubezpieczyciel zajmie się zagospodarowaniem wraku. AC jest czysto umowne, można się umówić, że na wypadek zdarzenia przyjedzie jędrna hurysa i utuli Cię na swoim pełnym biuście - PEŁNA dowolność, to tylko kwestia CENY.

- To, że ubezpieczyciel obniża swoje koszty przekłada się na NIŻSZE STAWKI. To, czy stawki są wysokie czy niskie to kwestia względna. W Polsce są BARDZO niskie, ale oczywiście pamiętajmy o naczelnej zasadzie - "za darmo to też za drogo". Gdyby ubezpieczyciel nie odzyskiwał pieniędzy ze sprzedaży wraków (czy to robiąc to samemu, czy spychając temat na swoich klientów to miałbyś np o 50% wyższe stawki - łyknąłbyś temat bez mrugnięcia okiem, skoro już teraz bolą Cię jajca, że nie dostajesz więcej kasy niż to na co ubezpieczyłeś ?

- nie, nie jestem pracownikiem/utrzymankiem firm ubezpieczeniowych. Stoję z drugiej strony "barykady" - jestem klientem ubezpieczycieli. Dużym klientem.

Z likwidacji szkód komunikacyjnych można rzec - żyję.

Pojęcie negocjacji umów ubezpieczeniowych TEŻ nie jest mi obce.

Tyle, że - w odróżnieniu od Ciebie (tu Ci pojadę trochę) - patrzę na temat TRZEŹWO, a nie przez pryzmat "bo te koślawe penisy to tylko myślą, jak tu odbyć ze mną stosunek analny bez znieczulenia, aż mi oczy wyjdą na wierzch, po czem chytrze rechocząc udają się do swojego skarbca, by macając zgromadzone na mej krwawicy sztaby złota onanizować się w ich skrytości".

Ja NAPRAWDĘ nie mam zamiaru odpisywać Ci w imieniu Twojego ubezpieczyciela - jest mi STRASZLIWIE wszystko jedno, że czujesz się (patrz akapit wyżej) - po prostu, jako (moim nieskromnym zdaniem) człowiek o "nieco" wyższym niż Twoje doświadczeniu (w miesiąc obrabiam więcej szkód niż Ty będziesz miał przez całe życie - gotów jestem się o to założyć) TŁUMACZĘ Ci, jak to NAPRAWDĘ wygląda i skąd co się bierze,

A czy z tego skorzystasz i czy przyjmiesz moje tłumaczenie za dobrą monetę - Twoja sprawa.

Poklepywać Cię po pleckach i narzekać jakie to (patrz 3 akapity wyżej) nie zamierzam, bo uważam Twój pkt widzenia za pkt widzenia frustrata (tu mógłbym się kwieciście rozwinąć, ale po co? Sam pokazujesz co i jak :-) ).

Tak więc - IZI, men.

Napisano

> Czyli (potwierdzę raz jeszcze) - jeśli wraku samochodu nie uda się sprzedać za podaną przez

> ubezpieczyciela cenę to ma on obowiązek wyrównania strat tak abym się nie wzbogacił ale też

> nie poniósł straty (żeby mnie nie okradł).

A-a-a!

Ma albo i nie ma - wszystko zależy od OWU (przypominam - mówimy o AC).

W przypadku OC można mówić już o obowiązku, ale wszystko jak zawsze - zależy od czujności.

Jeżeli opędzlujesz wrak w/g ubezpieczyciela wart np 4000 za 1 000 i polecisz z płaczem po dopłatę, to możesz być w czarnej, bo ubezpieczyciel może tego nie uznać.

Należy NAJPIERW skonsultować powyższą ofertę z ubezpieczycielem - a może sam znajdzie coś droższego...

AHA - coraz więcej ubezpieczycieli zmienia zasady rozliczenia szkody całkowitej - często wrak jest wystawiany na platformę aukcyjną i na tej podstawie ubezpieczyciel ustala wartość pozostałości - klient albo godzi się na ofertę jaką za tym pośrednictwem poniekąd składa ubezpieczyciel, kontaktuje się z nim nabywca który za zadeklarowaną kwotę odkupuje pozostałości, albo mówi "nie-dziękuję" i sam zagospodarowuje pozostałości, ale ich wartość nie podlega wówczas negocjacji.

> Oczywiście mowa o wartości przedmiotu na dzień w którym wystąpiło zdarzenie.

> W takim razie jasne. Nieuczciwe pozostaje jedynie to że ubezpieczyciel zamiast niezwłocznie

> zlikwidować szkodę jeszcze jakiś czas poobraca sobie moimi pieniędzmi.

To już insza inszość.

NIESTETY - czasy likwidacji szkód to wciąż pięta achillesowa naszych ubezpieczycieli.

Napisano

> AHA - coraz więcej ubezpieczycieli zmienia zasady rozliczenia szkody całkowitej - często wrak jest

> wystawiany na platformę aukcyjną i na tej podstawie ubezpieczyciel ustala wartość pozostałości

Tyle że ta metoda też nie skłania poszkodowanych do refleksji. Częste jest podejście, że te aukcje to na pewno ściema i kupujący wraz z TU chcą dokonać na biednym poszkodowanym gwałtu zbiorowego. Bo jego "ukochane autko" jest na pewno warte zdecydowanie więcej, przecież jest tylko "delikatnie draśnięte" i można go naprawić. A wredny ubezpieczyciel z kumplem szrociarzem zacierają już swoje brudne łapska i liczą kasę którą zarobią na tym interesie.

Delikwent bierze kasę, nie pozbywa się wraku i zaczyna go naprawiać - kasa się kończy, auto nadal jest draśnięte i do jazdy się nie nadaje - więc wrzask, że go i tak tyłek boli.

Napisano

> więc wrzask, że go i tak tyłek boli.

Tak było, jest i będzie, dopóki ludzie nie ZROZUMIEJĄ, żę nie ma "za darmo" i nie ma, że "ja to cfano sobie zadziałam, stuninguję i jeszcze spoiler dołożę".

Czasy, gdy pamiętny tekst Wyborczej "Autokryminał - cała Polska trzaska" był aktualny już dawno (i słusznie) minęły.

Napisano

> Tyle że ta metoda też nie skłania poszkodowanych do refleksji. Częste jest podejście, że te aukcje

> to na pewno ściema i kupujący wraz z TU chcą dokonać na biednym poszkodowanym gwałtu

> zbiorowego. Bo jego "ukochane autko" jest na pewno warte zdecydowanie więcej, przecież jest

> tylko "delikatnie draśnięte" i można go naprawić. A wredny ubezpieczyciel z kumplem

> szrociarzem zacierają już swoje brudne łapska i liczą kasę którą zarobią na tym interesie.

ale to nie robi różnicy, jeśli wrak zostanie wyceniony na tysiąc, a ubezpieczyciel reszta do wartości rynkowej to co za problem?

> Delikwent bierze kasę, nie pozbywa się wraku i zaczyna go naprawiać - kasa się kończy, auto nadal

> jest draśnięte i do jazdy się nie nadaje - więc wrzask, że go i tak tyłek boli.

Może próbował być cwańszy od supercwaniaków

Napisano

> wartości rynkowej to co za problem?

No jak to - za mało ! Powinno wystarczyć na naprawę parcha, nowy lakier, alusy i all-inclusive w Egipcie.

No, w ostateczności ubezpieczyciel powinien dać nówkę z salonu.

Napisano

> ale to nie robi różnicy, jeśli wrak zostanie wyceniony na tysiąc, a ubezpieczyciel reszta do

> wartości rynkowej to co za problem?

No bo dlaczego nie dali 10, a w ogóle to 100x tyle ?

> Może próbował być cwańszy od supercwaniaków

To zwykle...

Napisano

> No bo dlaczego nie dali 10, a w ogóle to 100x tyle ?

> To zwykle...

Większość ludzi nie ma pojęcia, że wartość z polisy nie jest wartością rynkową w dniu zdarzenia.

Napisano

> Większość ludzi nie ma pojęcia,

Większość ludzi nie ma pojęcia, jaką umowę z TU zawarła.

Kupili "najtańsze AC" i nie dali się "rąbać" na polisie. A ponieważ etap rąbania gdzieś być musi, to będą rąbani przy wypłacie odszkodowania.

Napisano

> U nas są dwa kryteria wyboru polisy:

> 1) najtańsza

> 2) PZU

W moim Subaru PZU było najtańsze. Taka ciekawostka.

Napisano

> W moim Subaru PZU było najtańsze. Taka ciekawostka.

Ale domyślam się, iż zadałeś sobie trud porównania z innymi ofertami.

Ja piszę o sytuacji, gdy właściciele biorą PZU bo zawsze z ich usług korzystali a firma jest w ich przekonaniu najlepszą, najtańszą i najuczciwszą na rynku.

Jakiś czas temu dałem kumplowi numer do mojego brokera i, jak się przekonał, za samo OC stawka w innym TU okazała się być o połowę tańsza. palacz.gif

Napisano

> za samo OC stawka w innym TU okazała się być o połowę tańsza.

To nie problem. Gorzej jak on dalej pójdzie tym tropem i poprosi o najtańsze AC i w razie draki będzie Cię bluzgał, że mu taką chałę poleciłeś.

Ludzie nie rozróżniają OC, przy którym nie ma żadnego znaczenia gdzie go kupisz od AC - które jest całkowicie dowolne.

Napisano

> Ja piszę o sytuacji, gdy właściciele biorą PZU bo zawsze z ich usług korzystali a firma jest w ich

> przekonaniu najlepszą, najtańszą i najuczciwszą na rynku.

Ja tu już kiedyś opisywałem przypadek, gdy to samo auto było właśnie na zasadzie takiej kontynuacji ubezpieczane w PZU przez kilkanaście bezszkodowych lat zlosnik.gif - w końcu przytrafiła się sytuacja, w której właściciel chciał jednak skorzystać z polisy AC, której ważność systematycznie przedłużał. Auto stare, choć zadbane, więc mimo stosunkowo niewielkich zniszczeń orzeczono szkodę całkowitą.

Wartość pozostałości wyceniono wyżej niż wartość auta przed szkodą. biglaugh.gif

Napisano

> Ale domyślam się, iż zadałeś sobie trud porównania z innymi ofertami.

Oczywiście. Jak dostałem ofertę od dotychczasowego ubezpieczyciela to mało ze stołka nie spadłem smile.gif

> Ja piszę o sytuacji, gdy właściciele biorą PZU bo zawsze z ich usług korzystali a firma jest w ich

> przekonaniu najlepszą, najtańszą i najuczciwszą na rynku.

Najtańszą na pewno nie jest ale w pozostałych dwóch stwierdzeniach jest dużo prawdy. Zakładając oczywiście że ubezpieczyciel może być uczciwy.

> Jakiś czas temu dałem kumplowi numer do mojego brokera i, jak się przekonał, za samo OC stawka w

> innym TU okazała się być o połowę tańsza.

Jeśli samo OC to rzeczywiście szuka się najtańszej. U mnie AXA wychodziła najtaniej. Ale w pakiecie już nie jest tak różowo. Szczególnie jak się zagłębi w szczegóły umowy.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.