Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

ktos tu jezdzi na letnich kapciach zima ?

Featured Replies

Napisano

> Ja też jeżdżę na letnich oponach ale to

> mam 2 auta. jedno na 15, drugie na 16. Obydwa na alusach. i do obydwu

> mam zimówki. Jak kogoś stać na alu 16, to powinno stać na

> zimówki do niego. Hawk

Przesadzasz. Kupiłem auto już na 16-calowych alusach i wcale te kółka nie były warunkiem zakupu i nie wpłyneły też znacząco na cenę. Poza tym ważne jest ile się jeździ i gdzie się jeździ. Jesli jeździ się na dobrych letnich oponach z głębokim bieżnikiem (które zimą dają sobie też nieźle radę) to zakup naprawdę drogich 16-calowych zimówek jest niewspólmienrnie wysokim wydatkiem w stounku do efktu jaki sie uzyska. Jeśli uda mi się kupić używane felgi 15" to pewnie "szarpnę" się też na opony.

Napisano

> A ja uważam, że wszędzie gdzie choć tydzień w roku leży śnieg, należy

> zakładać opony zimowe. Opony całoroczne znam z samochodu

> służbowego i szczerze mówiąc nie wspominam ich najlepiej z

> okresu kiedy w Warszawie leżało dużo śniegu...

Ja mam w tym roku na tyle, nawigatory2, wcześniej miałem frigo - różnic nie widzę.

> Ale chyba sam przyznasz, że mając dwa rodzaje opon lepiej dopasuję

> się do pogody, niż mając jedne, "uniwersalne" opony?

Nie wiem czy tak dopasujesz, bo jak już kol. pisali w naszym klimacie pogoda zmienia się dość często, zimą potrafi być kilkanaście stopni, a jesienią czy wiosną potrafi dość ostra zima się zrobić.

pozdr

Napisano

A) Ciekawostka - wczoraj wieczorem ten wątek był zakłódkowany, tak że Ci nie mogłem odpowiedzieć.

B) To nie ja spowodowałem jego odkłódkowanie, ale skorzystam z okazji, zanim go znowu zamkną zlosnik.gif

> Twoje komentarze:

> "nie dziwota, że się dałeś zrobić, bo nawet zawodowi gumiarze się na

> kilka lat dali przekabacić."

> "oponiarze sobie umyślili zarabiać na jeleniach nakręcając wszystkim

> makaron na uszy."

> "Sposobów wyciągania pieniędzy jest niezliczona ilość."

> sugerują, że ludzie którzy kupili zimówki, dali się zrobić w konia -

> czyli w domyśle: całoroczne są równie dobre jak zimówki...

Jesteś mistrzem wyrywania cytatów z kontekstu. Bop jeżeli byś ich z niego nie okrolił, to dojrzałbyś:

a) że twierdzę, że w konia są robieni ludzie, którym sprzedaje się samochód na oponach jednosezonowych, nie informując ich, że mogą mieć wybór w postaci opon całorocznych. I tu nawet raz ja się dałem zrobić w konia - ale jeden raz - drugiego nie będzie.

b) sam mam zimówki do obydwu pojazdów, tak więc Twój argument nie jest trafiony - tutaj wcale nie zrobiłem się w konia, kupiłem je jeszcze zanim w Uno mi wciśnięto opony letnie, a w Audi mając porządne całoroczne M+S. A kupiłem je wyłącznie dlatego, że mieszkam w okolicy, gdzie zimą drogi są kiepsko odśnieżane a sporo muszę jeździć drogami niższych klas odśnieżania.

c) twierdzę, i to wyraźnie w swoich wypowiedziach zaznaczam, że oszustwo polega na wmawianiu że absolutnie wszyscy w Polsce powinni zmieniać opony "letnie na zimowe", bez jasnego powiedzenia, że opona całoroczna klasy M+S jest oponą zimową w sensie wymagań prawa. Stwierdzeniem prawdziwym, ale nie zaspokajającym zamiarów oponiarzy, byłoby stwierdzenie, że zimą nie wolno jeździć na oponach przeznaczonych wyłącznie dop jazdy latem. I z wprowadzeniem takiego zakazu jak najbardziej się zgadzam. Takiego zakazu wiele krajów jeszcze nie wprowadziło, bo kiedy na rynku gros opon było całoroczne, nie było jego potrzeby. Ludzie jeżdżący po okolicach górskich i śnieżnych sami kupowali w razie porzeby opony zimowe, ale to dotyczyło ze 20% populacji motoryzacyjnej typowych krajów europejskich.

> A ja uważam, że wszędzie gdzie choć tydzień w roku leży śnieg, należy

> zakładać opony zimowe.

W Paryżu też się to zdarza, ale tam nie znajdziesz wielu samochodów z oponami zimowymi.

Twierdzenie, że UE zaleca czy każe jest grubym nadużyciem, bo wśród krajów UE są także kraje o regionach śródziemnomorskich, gdzie śnieg pada bardzo rzadko i nikt przy zdrowych zmysłach nie wprowadzi dywanowego nakazu zmiany opon na terenie całego kraju.

> Opony całoroczne znam z samochodu

> służbowego i szczerze mówiąc nie wspominam ich najlepiej z

> okresu kiedy w Warszawie leżało dużo śniegu...

Cóż. Zależy, jakie te opony były, bo jak przy każdych są lepsze i gorsze. Mnie na Michelinach jeździło się całkiem nieźle. Natomiast znowu - używasz stanu uznawanego wszędzie za nienormalny do uzasadnienia, dlaczego wszyscy powinni ponosić koszty takiej sytuacji. Zacznijmy od tego, że nasi drogowcy mają zdecydowanie inną filozofię odśnieżania, niż drogowcy w innych krajach - tam się zaczyna walkę ze śniegiem zanim on jeszcze zaczyna padać. U nas dopiero gdy przestanie. I znowu, jeżeli mnie zamierzasz cytować, nie wyjmyj zdańz kontekstu - anomalią są nie opady sniegu, tylko działanie naszych drogowców, na długo pozostawiających na jezdniach jego grubą warstwę.

Co do anomalii - ponieważ u mnie przez trzy dni pozostawiono na wszystkich drogach powiatowych kilkucentymetrową warstwę lodu, to uważasz, że powinni wprowadzić obowiązek zakładania opon z kolcami? Bo ja tak nie uważałem, wykonałęm kilka telefonów i odbyłem spotkanie w gminie, a na drogi wyjechały pługosolarki.

> Czyli Twoim zdaniem, te wszystkie testy kłamią? Dobrze zrozumiałem?

Zrozumiałeś tak, jak strasznie chcesz zrozumieć zlosnik.gif

Wyniki testów fizycznie są obiektywne. Tyle, że "układ pomiarowy" jest dobrany tak, żeby uwypuklić różnice, które nie ujawniają się w takim zakresie w normalnej jeździe.

Dam Ci przykład z innej beczki - wszystkie moje zasilacze UPS i listwy rozgałęziające do sprzętu elektronicznego mają zabezpieczenie przed przepięciami przekraczającymi 275V. Mają, bo innych nie sprzedawali. I strasznie to reklamowali. Tyle, że ja mam cały budynek zabezpieczony na głównym przyłączu potrójnym systemem przeciwprzepięciowym i przeciwudarowym, blokującym przeniknięcie do sieci budynku przepięć wynikających z bezpośredniego uderzenia pioruna w linię zasilającą. I ta funkcja owych zasilaczy i listew nigdy nie zostanie wykorzystana - mówię z praktyki, bo kilka wyładowań w linię miałem i zawsze zadziałaly zabezpieczenia główne, a nie lokalne. Tak, że cały marketing o kant tyłka potłuc. Nota bene, gdy zakładałem zabezpieczenia przyłącza w połowie lat 90tych lokalny zakład energetyczny nie wiedział co to jest i patrzył na to jak na wynalazek z kosmosu. A już za kilka lat pierwszy stopień tych zabezpieczeń stal się obowiązkowy w instalacjach i ma je każdy nowooodawany dom.

> zmieniam je dokładnie dwa razy w roku - letnie/zimowe...

> Ale chyba sam przyznasz, że mając dwa rodzaje opon lepiej dopasuję

> się do pogody, niż mając jedne, "uniwersalne" opony?

Oczywiście. Ale przyznasz, że jeszcze lepiej dopasowałbyś się mając cztery komplety opon zlosnik.gif. I jeden ze zdalnie wysuwanymi kolcami. Tylko jedno pytanie - czy jeździmy w rajdach, czy po ulicach? I czy kiepskie odśnieżanie naszych dróg ma być pretekstem do zmuszania ludzi do zakupu coraz to nowych wynalazków? Jeżeli warstwa nieodgarniętego śniegu przekroczy 30 cm, to żadnym osobowym samochodem na żadnych oponach jej nie przejedziesz, bo pojazd zawiśnie brzuchem na poduszce śniegowej. Czy w związku z tym należy wprowadzić zimą obowiązek jeżdżenia wyłącznie pojazdami terenowymi, tudzież obowiązkowe dobudowanie do każdego samochodu osobowego pługa wirnikowego? Bo mam taki pług, wprawdzie autonomiczny i gwarantuję Ci (a testy to potwierdzą), że umożliwia przebicie się przez zaspy do ponad metra wysokości.

> Jasne jest, że najwięcej zależy od umiejętności. Ale jakość opon i

> ich dopasowanie do temperatury/warunków ma duży wpływ na

> bezpieczeństwo jazdy i na tym się skupmy...

Ma znacznie mniejszy wpływ niż nieumiejętnośc kierowców.

> Cieszę się bardzo, że Audim możesz jeździć szybciej niż Unem ale nie

> bardzo widzę związek z tematem opon całorocznych...

Ma podstawowy, szkoda że go nie widzisz. Marki możesz sobie zastąpić klasyfikacją A, B, C i D określającą wielkość i masę pojazdu. I twierdzę, że pojazdem większym (licząc też stosunek rozstawu osi do rozstawu kół) na oponach letnich pojedziesz nie gorej (albo i lepiej) niż pojazdem małym na najlepszych oponach zimowych. Bo to jest kolejne kłamstwo marketingowców - że opony bezwzględnie podnoszą bezpieczeństwo jazdy. Nieprawda. One mogą faktycznie umożliwić np. o 30% szybszą jazdę każdym samochodem, ale nie skompensują różnic prędkości bezpiecznych tych pojazdów, całkowicie niezależnych od rodzaju ogumienia.

> A skąd wniosek, że w ujemnych temperaturach na nawierzchni innej niż

> śnieg - (czyli mokrej lub suchej) opony całoroczne będą lepsze

> od zimowych? Patrząc na wyniki testów jest odwrotnie - opony

> całoroczne ustępują dobrym zimówkom w każdych zimowych

> warunkach...

Nigdzie nie twierdziłem, że będą zawsze lepsze. Natomiast twierdzę, że wmawianie ludziom, że zawsze i w każdych z tych warunków opony zimowe "cudownie" podnoszą bezpieczeńśtwo jazdy owocuje tylko większymi przychodami oponiarzy i zakładów pogrzebowych.

> Chodziło mi raczej o to, że podczas naszej typowej, "miejskiej" zimy

> (mokre ulice, temp. w okolicach zera) wszystkie opony (letnie,

> zimowe, całoroczne) spisują się podobnie. I dopiero w warunkach

> prawdziwej zimy (temperatury ujemne, śnieg/błoto pośniegowe)

> zimówki są znacząco lepsze od letnich /całorocznych.

Nieprawda. Letnie Nokiany zrzucam właśnie dlatego, że nawet na suchym asfalcie, ale w temperaturach bliskich zera, już odczuwam wyraźne pogorszenie przyczepności. I dlatego zgadzam się z zakazem jeżdżenia zimą na oponach letnich.

Z kolei nawet wyegzekwowanie obowiązku zakładania opon zimowych na warunki o jakich piszesz nie przyśpieszy ruchu w miastach i na szosach, bo o nim decydują jadący najwolniej, a gros z nich jedzie wolno nie dlatego, że nie ma właściwych opon, tylko dlatego że zwyczajnie się boją, bo nie uczono ich jazdy w warunkach zimowych.

> IMHO wniosek jest następujący: opony całoroczne, jak większość rzeczy

> "uniwersalnych" są co najwyżej przeciętne w każdych warunkach...

Wracamy do prostego pytania - ile naprawdę człowiekowi trzeba. Mówimy o jeździe normalnej, a nie wyczynowej.

To coś takiego, jak z Wordem. Większość użytkowników używa nie więcej niż 10% jego możliwości i spokojnie im do wszystkiego wystarcza. Ale "wyczynowcy", czyli zawodowe DTP, i tak będą używali oprogramowania specjalistycznego. co nie znaczy, że danie tego oprogramowania każdemu piszącemu na komputerze cokolwiek zmienie na lepiej.

> Nie potrzeba żadnych wyśrubowanych sytuacji, żeby zauważyć różnice

> między zimówkami a letnimi/całorocznymi - wystarczy taka pogoda

> jaką mamy przez ostatnich kilka dni...

> Nie napisałem, że na śniegu, tylko że: "w typowej jeździe po mieście

> nie zauważam jakichś poważnych różnic" - co rozumiem przez to

> pojęcie wyjaśniłem wyżej. A opony letnie to Continental

> ContiSportContact 2.

No widzisz, a ja jeździłem po bocznych zaśnieżonych i oblodzonych drogach - rano na całorocznych M+S, a po południu na zimowych M+S. I też ogromnej różnicy nie było. Za to zdecydowana różnica była przy przekopywaniu się przez zaspy. Ale i tak na wszelki wypadek mam w bagażniku łańcuchy i łopaty, a gdy naprawdę ciężko pada, wrzucam tam też spalinową odśnieżarkę wirnikową. A jak to nie pomoże, to z GPS mogę podać dokładną pozycję, gdzie się zakopałem. Co nie znaczy, że każdy w każdej sytuacji i miejscu w Polsce na zimę powinien obowiązkowo wozić takie wyposażenie. Natomiast dobrze jest mieć zawsze naładowaną komórkę, pełny bak paliwa i ciepłe ciuchy - bo wiele osób jeżdżących "z garażu do garażu" w razie unieruchomienia pojazdu zamarznie w swoich "samochodowych" ubrankach. Nie raz słyszałem "mundre" uwagi - po co Ci ta gruba kurtka, nie szukaj szalika, czapki i rękawiczek, przecież jedziemy samochodem. Owszem - do czasu zlosnik.gif Kilka lat temu wykopywaliśmy ludzi z samochodów zasypanych śnieżycą.

Napisano

A) Ciekawostka - wczoraj wieczorem ten wątek był zakłódkowany, tak że Ci nie mogłem odpowiedzieć.

B) To nie ja spowodowałem jego odkłódkowanie, ale skorzystam z okazji, zanim go znowu zamkną zlosnik.gif

> Twoje komentarze:

> "nie dziwota, że się dałeś zrobić, bo nawet zawodowi gumiarze się na

> kilka lat dali przekabacić."

> "oponiarze sobie umyślili zarabiać na jeleniach nakręcając wszystkim

> makaron na uszy."

> "Sposobów wyciągania pieniędzy jest niezliczona ilość."

> sugerują, że ludzie którzy kupili zimówki, dali się zrobić w konia -

> czyli w domyśle: całoroczne są równie dobre jak zimówki...

Jesteś mistrzem wyrywania cytatów z kontekstu. Bo jeżeli byś ich z niego nie okrolił, to dojrzałbyś:

a) że twierdzę, że w konia są robieni ludzie, którym sprzedaje się samochód na oponach jednosezonowych, nie informując ich, że mogą mieć wybór w postaci opon całorocznych. I tu nawet raz ja się dałem zrobić w konia - ale jeden raz - drugiego nie będzie.

b) sam mam zimówki do obydwu pojazdów, tak więc Twój argument nie jest trafiony - tutaj wcale nie zrobiłem się w konia, kupiłem je jeszcze zanim w Uno mi wciśnięto opony letnie, a w Audi mając porządne całoroczne M+S. A kupiłem je wyłącznie dlatego, że mieszkam w okolicy, gdzie zimą drogi są kiepsko odśnieżane a sporo muszę jeździć drogami niższych klas odśnieżania.

c) twierdzę, i to wyraźnie w swoich wypowiedziach zaznaczam, że oszustwo polega na wmawianiu że absolutnie wszyscy w Polsce powinni zmieniać opony "letnie na zimowe", bez jasnego powiedzenia, że opona całoroczna klasy M+S jest oponą zimową w sensie wymagań prawa. Stwierdzeniem prawdziwym, ale nie zaspokajającym zamiarów oponiarzy, byłoby stwierdzenie, że zimą nie wolno jeździć na oponach przeznaczonych wyłącznie do jazdy latem. I z wprowadzeniem takiego zakazu jak najbardziej się zgadzam. Takiego zakazu wiele krajów jeszcze nie wprowadziło, bo kiedy na rynku gros opon było całoroczne, nie było jego potrzeby. Ludzie jeżdżący po okolicach górskich i śnieżnych sami kupowali w razie porzeby opony zimowe, ale to dotyczyło ze 20% populacji motoryzacyjnej typowych krajów europejskich.

Problem i konieczność zakazu pojawił się dopiero wtedy, gdy na rynek wprowadzono opony wyłącznie letnie.

> A ja uważam, że wszędzie gdzie choć tydzień w roku leży śnieg, należy

> zakładać opony zimowe.

W Paryżu też się to zdarza, ale tam nie znajdziesz wielu samochodów z oponami zimowymi.

Twierdzenie, że UE zaleca czy każe jest grubym nadużyciem, bo wśród krajów UE są także kraje o regionach śródziemnomorskich, gdzie śnieg pada bardzo rzadko i nikt przy zdrowych zmysłach nie wprowadzi dywanowego nakazu zmiany opon na terenie całego kraju.

> Opony całoroczne znam z samochodu

> służbowego i szczerze mówiąc nie wspominam ich najlepiej z

> okresu kiedy w Warszawie leżało dużo śniegu...

Cóż. Zależy, jakie te opony były, bo jak przy każdych są lepsze i gorsze. Mnie na Michelinach jeździło się całkiem nieźle. Natomiast znowu - używasz stanu uznawanego wszędzie za nienormalny do uzasadnienia, dlaczego wszyscy powinni ponosić koszty takiej sytuacji. Zacznijmy od tego, że nasi drogowcy mają zdecydowanie inną filozofię odśnieżania, niż drogowcy w innych krajach - tam się zaczyna walkę ze śniegiem zanim on jeszcze zaczyna padać. U nas dopiero gdy przestanie. I znowu, jeżeli mnie zamierzasz cytować, nie wyjmuj zdań z kontekstu - anomalią są nie opady sniegu, tylko działanie naszych drogowców, na długo pozostawiających na jezdniach jego grubą warstwę.

Co do anomalii - ponieważ u mnie przez trzy dni pozostawiono na wszystkich drogach powiatowych kilkucentymetrową warstwę lodu, to uważasz, że powinni wprowadzić obowiązek zakładania opon z kolcami? Bo ja tak nie uważałem, wykonałęm kilka telefonów i odbyłem spotkanie w gminie, a na drogi wyjechały pługosolarki.

> Czyli Twoim zdaniem, te wszystkie testy kłamią? Dobrze zrozumiałem?

Zrozumiałeś tak, jak strasznie chcesz zrozumieć zlosnik.gif

Wyniki testów fizycznie są obiektywne. Tyle, że "układ pomiarowy" jest dobrany tak, żeby uwypuklić różnice, które nie ujawniają się w takim zakresie w normalnej jeździe.

Dam Ci przykład z innej beczki - wszystkie moje zasilacze UPS i listwy rozgałęziające do sprzętu elektronicznego mają zabezpieczenie przed przepięciami przekraczającymi 275V. Mają, bo innych nie sprzedawali. I strasznie to reklamowali. Tyle, że ja mam cały budynek zabezpieczony na głównym przyłączu potrójnym systemem przeciwprzepięciowym i przeciwudarowym, blokującym przeniknięcie do sieci budynku przepięć wynikających z bezpośredniego uderzenia pioruna w linię zasilającą. I ta funkcja owych zasilaczy i listew nigdy nie zostanie wykorzystana - mówię z praktyki, bo kilka wyładowań w linię miałem i zawsze zadziałaly zabezpieczenia główne, a nie lokalne. Tak, że cały marketing o kant tyłka potłuc. Nota bene, gdy zakładałem zabezpieczenia przyłącza w połowie lat 90tych lokalny zakład energetyczny nie wiedział co to jest i patrzył na to jak na wynalazek z kosmosu. A już za kilka lat pierwszy stopień tych zabezpieczeń stal się obowiązkowy w instalacjach i ma je każdy nowooodawany dom.

> zmieniam je dokładnie dwa razy w roku - letnie/zimowe...

> Ale chyba sam przyznasz, że mając dwa rodzaje opon lepiej dopasuję

> się do pogody, niż mając jedne, "uniwersalne" opony?

Oczywiście. Ale przyznasz, że jeszcze lepiej dopasowałbyś się mając cztery komplety opon zlosnik.gif. I jeden ze zdalnie wysuwanymi kolcami. Tylko jedno pytanie - czy jeździmy w rajdach, czy po ulicach? I czy kiepskie odśnieżanie naszych dróg ma być pretekstem do zmuszania ludzi do zakupu coraz to nowych wynalazków? Jeżeli warstwa nieodgarniętego śniegu przekroczy 30 cm, to żadnym osobowym samochodem na żadnych oponach jej nie przejedziesz, bo pojazd zawiśnie brzuchem na poduszce śniegowej. Czy w związku z tym należy wprowadzić zimą obowiązek jeżdżenia wyłącznie pojazdami terenowymi, tudzież obowiązkowe dobudowanie do każdego samochodu osobowego pługa wirnikowego? Bo mam taki pług, wprawdzie autonomiczny i gwarantuję Ci (a testy to potwierdzą), że umożliwia przebicie się przez zaspy do ponad metra wysokości.

> Jasne jest, że najwięcej zależy od umiejętności. Ale jakość opon i

> ich dopasowanie do temperatury/warunków ma duży wpływ na

> bezpieczeństwo jazdy i na tym się skupmy...

Ma znacznie mniejszy wpływ niż nieumiejętnośc kierowców.

> Cieszę się bardzo, że Audim możesz jeździć szybciej niż Unem ale nie

> bardzo widzę związek z tematem opon całorocznych...

Ma podstawowy, szkoda że go nie widzisz. Marki możesz sobie zastąpić klasyfikacją A, B, C i D określającą wielkość i masę pojazdu. I twierdzę, że pojazdem większym (licząc też stosunek rozstawu osi do rozstawu kół) na oponach letnich pojedziesz nie gorej (albo i lepiej) niż pojazdem małym na najlepszych oponach zimowych. Bo to jest kolejne kłamstwo marketingowców - że opony bezwzględnie podnoszą bezpieczeństwo jazdy. Nieprawda. One mogą faktycznie umożliwić np. o 30% szybszą jazdę każdym samochodem, ale nie skompensują różnic prędkości bezpiecznych tych pojazdów, całkowicie niezależnych od rodzaju ogumienia.

> A skąd wniosek, że w ujemnych temperaturach na nawierzchni innej niż

> śnieg - (czyli mokrej lub suchej) opony całoroczne będą lepsze

> od zimowych? Patrząc na wyniki testów jest odwrotnie - opony

> całoroczne ustępują dobrym zimówkom w każdych zimowych

> warunkach...

Nigdzie nie twierdziłem, że będą zawsze lepsze. Natomiast twierdzę, że wmawianie ludziom, że zawsze i w każdych z tych warunków opony zimowe "cudownie" podnoszą bezpieczeńśtwo jazdy owocuje tylko większymi przychodami oponiarzy i zakładów pogrzebowych.

> Chodziło mi raczej o to, że podczas naszej typowej, "miejskiej" zimy

> (mokre ulice, temp. w okolicach zera) wszystkie opony (letnie,

> zimowe, całoroczne) spisują się podobnie. I dopiero w warunkach

> prawdziwej zimy (temperatury ujemne, śnieg/błoto pośniegowe)

> zimówki są znacząco lepsze od letnich /całorocznych.

Nieprawda. Letnie Nokiany zrzucam właśnie dlatego, że nawet na suchym asfalcie, ale w temperaturach bliskich zera, już odczuwam wyraźne pogorszenie przyczepności. I dlatego zgadzam się z zakazem jeżdżenia zimą na oponach letnich.

Z kolei nawet wyegzekwowanie obowiązku zakładania opon zimowych na warunki o jakich piszesz nie przyśpieszy ruchu w miastach i na szosach, bo o nim decydują jadący najwolniej, a gros z nich jedzie wolno nie dlatego, że nie ma właściwych opon, tylko dlatego że zwyczajnie się boją, bo nie uczono ich jazdy w warunkach zimowych.

> IMHO wniosek jest następujący: opony całoroczne, jak większość rzeczy

> "uniwersalnych" są co najwyżej przeciętne w każdych warunkach...

Wracamy do prostego pytania - ile naprawdę człowiekowi trzeba. Mówimy o jeździe normalnej, a nie wyczynowej.

To coś takiego, jak z Wordem. Większość użytkowników używa nie więcej niż 10% jego możliwości i spokojnie im do wszystkiego wystarcza. Ale "wyczynowcy", czyli zawodowe DTP, i tak będą używali oprogramowania specjalistycznego. co nie znaczy, że danie tego oprogramowania każdemu piszącemu na komputerze cokolwiek zmienie na lepiej.

> Nie potrzeba żadnych wyśrubowanych sytuacji, żeby zauważyć różnice

> między zimówkami a letnimi/całorocznymi - wystarczy taka pogoda

> jaką mamy przez ostatnich kilka dni...

> Nie napisałem, że na śniegu, tylko że: "w typowej jeździe po mieście

> nie zauważam jakichś poważnych różnic" - co rozumiem przez to

> pojęcie wyjaśniłem wyżej. A opony letnie to Continental

> ContiSportContact 2.

No widzisz, a ja jeździłem po bocznych zaśnieżonych i oblodzonych drogach - rano na całorocznych M+S, a po południu na zimowych M+S. I też ogromnej różnicy nie było. Za to zdecydowana różnica była przy przekopywaniu się przez zaspy. Ale i tak na wszelki wypadek mam w bagażniku łańcuchy i łopaty, a gdy naprawdę ciężko pada, wrzucam tam też spalinową odśnieżarkę wirnikową. A jak to nie pomoże, to z GPS mogę podać dokładną pozycję, gdzie się zakopałem. Co nie znaczy, że każdy w każdej sytuacji i miejscu w Polsce na zimę powinien obowiązkowo wozić takie wyposażenie. Natomiast dobrze jest mieć zawsze naładowaną komórkę, pełny bak paliwa i ciepłe ciuchy - bo wiele osób jeżdżących "z garażu do garażu" w razie unieruchomienia pojazdu zamarznie w swoich "samochodowych" ubrankach. Nie raz słyszałem "mundre" uwagi - po co Ci ta gruba kurtka, nie szukaj szalika, czapki i rękawiczek, przecież jedziemy samochodem. Owszem - do czasu zlosnik.gif Kilka lat temu wykopywaliśmy ludzi z samochodów zasypanych śnieżycą.

Napisano

> Czy jest tu taki desperat jak ja??? Jak na razie bardzo dobrze sobie

> daje rade a zima we Wrocku i okolicach pelna para. Mam nadzieje

> ze do wiosny dozyje a robie dziennie okolo 60-70km.

Zgłaszam się.

Letnich używam z Żuczku i w Manie hehe.gif

Napisano

> jeździj tyle ile potrafisz

Jesteś człowiekiem swoich czasów zlosnik.gif

Bywaj 30.GIF

Napisano

> Mam nadzieje

> ze do wiosny dozyje

Jak się będziesz zabijał nie nie zabieraj nikogo ze sobą

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.