Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Brawa dla policji...

Featured Replies

Napisano

Rysownik ze mnie cienki, więc rysunek tylko poglądowy.

Czas akcji: dzisiejszy poranek, przed 9:00

Miejsce akcji: Wawa, Dolina Służewiecka w stronę Galerii Mokotów, tuż przed wiaduktem (Puławska).

Na prawym pasie, jak zwykle, mnóstwo samochodów - korek do zjazdu na Puławską.

Auto czerwone go jakiś zamiejscowy/gapa/cwaniak/inne*, usiłujący się wcisnąć na prawy pas. Samochód tym samym STOI na środkowym pasie.

Niebieskie samochody, A i B to odpowiednio duży star policyjny i volkswagen transporter. Żaden z nich nie jedzie na sygnale, syreny mają wyłączone.

Żółty to JA. skromny.gif

Zielony to... No cóż, przekonacie się.

276787217-Dolina.JPG

Ponieważ czerwony stoi na środkowym pasie, trzeba go ominąć. Star policyjny na długo przed zrównaniem się z blokującym pas ruchu włącza kierunkowskaz i przeskakuje na lewy pas. Bezpiecznie i bez zgrzytów. VW transporter "B" jedzie dalej środkowym. Zielony niedaleki kawałek za nim. I cała "śmieszność" w tym, co dalej.

"B" jedzie jeszcze kawałek środkowym pasem, po czym tuż przed czerwonym wykonuje klasyczny manewr łosia. Nawet nie zdążyłem zauważyć, czy włączył kierunkowskaz. Policyjny transporter - nie hamując - wskakuje tuż przede mnie, zmuszając mnie do mocnego hamowania. Zielony... Cóż, nieszczęśnik nie spodziewał się primo: czerwonego samochodu stojącego na środku pasa, secundo: gwałtownego manewru samochodu policyjnego. Zasłaniający mu do tej pory widoczność VW nagle uskoczył na lewo, a zielony zdążył tylko wcisnąć hamulec do podłogi i zdać się na prawa fizyki. Był pisk opon, był dym spod kół i na koniec dzwon - centralnie w dupę czerwonego. Prędkość na koniec w sumie niewielka, ale zabrakło tego nieszczęsnego metra.

Policja pojechała dalej.

I czego by tu nie mówić o zielonym, że powinien zachować odstęp itp., to zachowanie kierowcy transportera skwituję krótko: kretyn. Gdyby chociaż przyhamował, zasygnalizował jakoś manewr, jestem przekonany, że zielony miałby więcej czasu na reakcję. A tak skończyło się, jak się skończyło. Ofiar brak, pogięte blachy jedynie i czyste, niezmącone myśleniem sumienie policjanta-idioty... crazy.gif

*) niepotrzebne skreślić

post-6123-14352470020014_thumb.jpg

Napisano

no cóz zdarza sie. praktycznie klasyczna sytuacja.

według mnie to zawinili wszyscy po trochu, a los dopisał reszte.

po pierwsze- ten gości z czerwonego pojazdu spowodował zagrozenie w ruchu blokujac niepotrzebnie pas srodkowy. owszem ja rozumiem ze moze nie znac miasta i takie tam, , ale nie powinien skrecac z tego pasa, i sie tu zatrzymywac.

po drugie - mawerw policji: no cóż im sie udalo, ale zabraklo tego pierwiastka wyobrazni, ze nie tylko ja jestem na drodze ale i inni, chociazby TY, któremu tak perfidnie zajechano droge.

no i po trzcie nieszczesny gościu o zielonego bolida. coż jego wina bo najechal, tu nie ma dyskusji, ale moralnie może czuc sie najbardziej pokrzywdzony, bo owszem, ja równiez nie spodziewał bym się takich "atrakcji" które wyrastają nie wiadomo skad..........

p.ss w twoim przypadku oplacila sie jazda lewym pasem i miales farta...........

Napisano

> skończyło się, jak się skończyło. Ofiar brak, pogięte blachy

> jedynie i czyste, niezmącone myśleniem sumienie

> policjanta-idioty...

czy nie była to ucieczka z miejsca wypadku ?

chyba stosowny kodeks coś o tym mówi... hmm.gif

Napisano
  • Autor

> no cóz zdarza sie. praktycznie klasyczna sytuacja.

> według mnie to zawinili wszyscy po trochu, a los dopisał reszte.

Przepraszam. Ja jestem niewinny. wink.gifzlosnik.gif

> po pierwsze- ten gości z czerwonego pojazdu spowodował zagrozenie w

> ruchu blokujac niepotrzebnie pas srodkowy. owszem ja rozumiem ze

> moze nie znac miasta i takie tam, , ale nie powinien skrecac z

> tego pasa, i sie tu zatrzymywac.

> po drugie - mawerw policji: no cóż im sie udalo, ale zabraklo tego

> pierwiastka wyobrazni, ze nie tylko ja jestem na drodze ale i

> inni, chociazby TY, któremu tak perfidnie zajechano droge.

> no i po trzcie nieszczesny gościu o zielonego bolida. coż jego wina

> bo najechal, tu nie ma dyskusji, ale moralnie może czuc sie

> najbardziej pokrzywdzony, bo owszem, ja równiez nie spodziewał

> bym się takich "atrakcji" które wyrastają nie wiadomo

> skad..........

> p.ss w twoim przypadku oplacila sie jazda lewym pasem i miales

> farta...........

Cóż, nic dodać, nic ująć. Jak sam napisałeś - każdy wrzucił tam swoje trzy grosiki. Policja przyjedzie, orzeknie bez dwóch zdań winę zielonego i po sprawie. Ale jestem przekonany, że absolutna większość z nas w tej sytuacji podzieliłaby jego los - po prostu niefart i nałożenie się błędów wszystkich trzech kierowców. A można było uniknąć, gdyby kierowca VW nie czekał do ostatniej chwili i nie wywijał hołubców na szosie, lecz zmienił normalnie zawczasu pas ruchu. Nie sądzę, by zgłoszenie sprawy na policję, że byłem świadkiem takiej a takiej sytuacji, mogło coś pomóc poszkodowanym.

Napisano

> no cóz zdarza sie. praktycznie klasyczna sytuacja.

> według mnie to zawinili wszyscy po trochu, a los dopisał reszte.

Racja.

> po pierwsze- ten gości z czerwonego pojazdu spowodował zagrozenie w

> ruchu blokujac niepotrzebnie pas srodkowy. owszem ja rozumiem ze

> moze nie znac miasta i takie tam, , ale nie powinien skrecac z

> tego pasa, i sie tu zatrzymywac.

On nie chcial skrecac z tego pasa, tylko chcial zmienic pas. Na rysunku jest linia przerywana wiec mu wolno. A ze byl korek, pewnie nikt go nie chcial wpuscic to musial sie zatrzymac. Wg przepisow czerwony zupelnie niewinny. A moralnie to zalezy czy rzeczywiscie to byl zamiejscowy i jechal tam pierwy raz, czy to poprostu cwaniak ktory chcial sobie skrocic oczekiwanie.

> po drugie - mawerw policji: no cóż im sie udalo, ale zabraklo tego

> pierwiastka wyobrazni, ze nie tylko ja jestem na drodze ale i

> inni, chociazby TY, któremu tak perfidnie zajechano droge.

Racja. policja chyba najbardziej powinna dbac zeby przestrzegac przepisow, a zmiana pasa w ostatniej chwili, bez migacza i zajezdzajac komus droge to juz zdecydowana przesada. Kazdy kierwoca za takie zachowanie powinien dostac spory mandat.

> no i po trzcie nieszczesny gościu o zielonego bolida. coż jego wina

> bo najechal, tu nie ma dyskusji, ale moralnie może czuc sie

> najbardziej pokrzywdzony, bo owszem, ja równiez nie spodziewał

> bym się takich "atrakcji" które wyrastają nie wiadomo

> skad..........

A tu sie tak zupelnie nie zgodze ze nieszczesny gosciu. Po pierwsze zawsze nalezy zachowac bezpieczny odstep od samochodu poprzedzajacego. Gdyby ten odstep byl wystarczajacy, to gosc by zdazyl wyhamowac. Po drugie nie mozna w 100% ufac innym kierowca i liczyc na to ze skoro ten przedemna jedzie, to mimo ze ja nic nie widze co jest przed nim to tez moge jechac spokojnie. Jak sie nie wie co jest sprodu, to tak jak juz pisalem zachwac wiekszy odstep.

Jesli mialbym oceniac czyjas wine, to zdecydowanie najbardziej jest winny zielony, policyjny VW oczywiscie tez ale w zdecydowanie mniejszym stopniu, a czerwony najmniej o ile wogole mozemy mowic o jego winie.

Napisano

> A tu sie tak zupelnie nie zgodze ze nieszczesny gosciu. Po pierwsze

> zawsze nalezy zachowac bezpieczny odstep od samochodu

> poprzedzajacego.

no to od pojazdu poprzedzającego odstęp był zachowany, nie wjechał w dupe suce, moim zdaniem kompletny brak użycia komórek mózgowych u policjanta

Napisano

> no to od pojazdu poprzedzającego odstęp był zachowany, nie wjechał w

> dupe suce, moim zdaniem kompletny brak użycia komórek mózgowych

> u policjanta

Ale jakby odstep byl zachowany, to by rownierz w czeronego nie wjechal. Mowiac o zachowaniu odstepu nie mam na mysli 5 czy 10 metrow tylko sporo wiecej.

Napisano

po czesci sie z toba zgodze, a po czesci nie.

ale do rezczy.......

> On nie chcial skrecac z tego pasa, tylko chcial zmienic pas. Na

> rysunku jest linia przerywana wiec mu wolno.

ok, tu masz racje, wolno mu bylo zmieniac pas ruchu

A ze byl korek,

> pewnie nikt go nie chcial wpuscic to musial sie zatrzymac. Wg

> przepisow czerwony zupelnie niewinny.

no chyba niezupelnie, bo skoro zamierzal skrecac w prawo to powinien sie juz wczesniej ustwaia na prawy pas, czyli zajac ostatnie miejsce na koncu kolejki na prawym pasie, a nie zakladac ze jak pojade jeszcze troche srodkowym to potem mnie ktos wpusci. pewnie se tak załozyl (wersja cfaniak) i skad zatrzymal sie na srodkowym pasie i stworzyl niebezpieczna sytuacje dla jadacych za nim. bo skrecajac w prawo nie powinien sie tu znalezc, tylko powinien stac grzecznie juz wczesniej na prawym pasie.

> Racja. policja chyba najbardziej powinna dbac zeby przestrzegac

> przepisow, a zmiana pasa w ostatniej chwili, bez migacza i

> zajezdzajac komus droge to juz zdecydowana przesada.

tu sie z toba zgadzam

> A tu sie tak zupelnie nie zgodze ze nieszczesny gosciu.

to okreslenie to tak mi sie napisalo, nie dosłownie, ale w takim zabarwieniu wspołczucia.

> Po pierwsze

> zawsze nalezy zachowac bezpieczny odstep od samochodu

> poprzedzajacego.

o dstęp to o n zachował bezpieczny, bo jechal za policja i w nich nie wjechal, i bylo wszystko cacy. a to ze walnol w tamtego, to z powodu ze zobaczyl go w ostatniej chwili, gdy odsłonil go radiowoz. jak mogl sie tego spodziewac. jezeli bysmy tak zawsze zakladali ze za kazdym innym pojazdem, cos stoi na srodku drogi, albo cos na wyskoczy czy wyjedzie, to nie dalo by sie jezdzic. ile bys wtedy jechal?, zawsze max 20?

>Gdyby ten odstep byl wystarczajacy, to gosc by

> zdazyl wyhamowac. Po drugie nie mozna w 100% ufac >innym kierowca

owszem masz racje nie nalezy ufac innym. jest nawet taka zasada ograniczonego zaufania, ale nie popadajmy w skrajnosc, jezeli bysmy tak skrajnie nie ufali innym to rowniez nie dalo by sie plynnie jezdzic.......

> i liczyc na to ze skoro ten przedemna jedzie, to mimo ze ja nic

> nie widze co jest przed nim to tez moge jechac spokojnie. Jak

> sie nie wie co jest sprodu, to tak jak juz pisalem zachwac

> wiekszy odstep.

odstep to sadze ze mial dobry, od policji, a reszta to sprawa nagle blyskawicznie rozijajacej sie sytuacji na drodze. to rowniez element poteznego zaskoczenia.

> Jesli mialbym oceniac czyjas wine, to zdecydowanie najbardziej jest

> winny zielony, policyjny VW oczywiscie tez ale w zdecydowanie

> mniejszym stopniu, a czerwony najmniej o ile wogole mozemy mowic

> o jego winie.

a ja mysle ze czerwony tez jest winny, bo normalnie nie powiniem sie znalezc w takiej sytuacji na tym pasie............

Napisano

> Przepraszam. Ja jestem niewinny.

Niewinni się nie tłumaczą grinser006.gif

> Cóż, nic dodać, nic ująć. Jak sam napisałeś - każdy wrzucił tam swoje

> trzy grosiki. Policja przyjedzie, orzeknie bez dwóch zdań winę

> zielonego i po sprawie. Ale jestem przekonany, że absolutna

> większość z nas w tej sytuacji podzieliłaby jego los - po prostu

> niefart i nałożenie się błędów wszystkich trzech kierowców. A

> można było uniknąć, gdyby kierowca VW nie czekał do ostatniej

> chwili i nie wywijał hołubców na szosie, lecz zmienił normalnie

> zawczasu pas ruchu. Nie sądzę, by zgłoszenie sprawy na policję,

> że byłem świadkiem takiej a takiej sytuacji, mogło coś pomóc

> poszkodowanym.

Rzecz nie w tym, by pomóc poszkodowanym, tylko w tym, by policjanci jednak więcej

myśleli na przyszłość. Ja takie akcje 'transporterów' chętnie zgłaszam włącznie z numerem

bocznym. Widział z daleka, że Star miga - to była wystarczajaca przesłanka, by zwolnić

i trochę się zastanowić, a zielony - zapłaci za brak wyobraźni i darcie bez opamiętania.

Tyle.

Napisano

> no to od pojazdu poprzedzającego odstęp był zachowany, nie wjechał w

> dupe suce, moim zdaniem kompletny brak użycia komórek mózgowych

> u policjanta

Policjant miał psi obowiązek włączenia kierunkowskazu,który/kierunkowskaz/zasygnalizowł by zielonemu manewr.Ale jak widać to zielony też zamiast mózgu ma galaretę.Odstęp od policjanta był za mały.Korzystając z takiego pilota/policjanta/jechał nie zwracając na nic uwagi.Dał się na ochotnika wmanewrować w dzwona.Wyobraż sobie co by było gdyby policjant uniósł się w powietrze/zniknął/,zielony i tak ładuje się w czerwonego.Niestety wykazał się totalnym brakiem wyobrażni.

Napisano

> no to od pojazdu poprzedzającego odstęp był zachowany, nie wjechał w

> dupe suce,

Nie był zachowany, a suce nie wjechał, bo suka nie hamowała,. tylko odskoczyła na lewy pas.

> moim zdaniem kompletny brak użycia komórek mózgowych

> u policjanta

A to swoją drogą.

Napisano

> no chyba niezupelnie, bo skoro zamierzal skrecac w prawo to powinien

> sie juz wczesniej ustwaia na prawy pas, czyli zajac ostatnie

> miejsce na koncu kolejki na prawym pasie, a nie zakladac ze jak

> pojade jeszcze troche srodkowym to potem mnie ktos wpusci.

> pewnie se tak załozyl (wersja cfaniak) i skad zatrzymal sie na

> srodkowym pasie i stworzyl niebezpieczna sytuacje dla jadacych

> za nim. bo skrecajac w prawo nie powinien sie tu znalezc, tylko

> powinien stac grzecznie juz wczesniej na prawym pasie.

Sytacja hipotetyczna. Jestes w obcym miescie. Kierujesz sie np na Poznan. Jedziesz droga prosto. Nagle spostrzegasz drogowskaz mowiacy o tym ze Poznan w prawo. Ale niestety pas do skretu w prawo jest juz zakorowany od ladnych 100m. Co robisz? Sadze ze wlasnie dokladnie to samo co zrobil czerwony. Mi osobiscie sie taka sytacja dosc czesto zdaza. Oczywiscie szansa na to ze to byl cwaniak probujacy zaoszczedzic sobie czasu jest wieksza niz sytuacja ktora ja przedstawilem. Dlatego napisalem ze jesli to cwaniak to morlanie jest winny i wcale mi go nie zal ze ma teraz uszkodzony tyl. Ale taksamo jest mozliwe ze gosc niewiedzial jeszcze ze bedzie chcial tam skrecic w miejscu gdzie korek sie zaczynal.

> o dstęp to o n zachował bezpieczny, bo jechal za policja i w nich nie

> wjechal, i bylo wszystko cacy. a to ze walnol w tamtego, to z

> powodu ze zobaczyl go w ostatniej chwili

No i wlasnie to co napisales znaczy ze jednak ten odstep nie byl wystarczajacy, bo gdyby byl to by mu sie udalo wyhamowac.

Szczerze mowiac to ja zawsze staram sie zachowywac odstep taki, ze przy zalozeniu ze samochod przedemna nawet stanalby nagle w miejscu (obrazowo wjechal w mur czy cos) to i tak zebym zdazyl wyhamowac. Nowoczesny samochod ze 100km/h jest w stanie wyhamowac ponizej 40m na suchym asfalcie. Z 50km/h z niecalych 10m. Wystarczy troche dodac na czas reakcji i juz jest pewnosc. Oczywiscie na sliskiej nawierzchni odpowiednio wiecej. Jezdze tak juz od pewnego czasu i bardzo mi z tym dobrze. Zachowywanie tak duzego odstepu (przynajmniej w mniemaniu coponiektorych) wcale nie blokuje w zaden sposob ruchu, a czyna jazde samochodem zdecydowanie mniej nerwowa oraz poprostu latwiejsza a co najwazniejsze bezpieczniejsza.

Napisano

czytając ten wątek przypomnniała mi się sytuacja z dawnych czasów gdy jeszcze jeździłem karetką pogotowia

kolega jadąc na sygnałach był w sytuaacji podobnej do nieszczęśnika z waszej opowieści też przed nosem pojazd mu przed nosem zrobił uskok w bok (były 4-ry pasy) myślał że robi mu wolny przejazd z uwagi na włączone syreny i koguty niestety przed nosem wyrósł mu rozkraczony żuk z trójkątem 3m przed nie miał gdzie uciekać bo reszta pasów była zajęta ale wychamował (a znam go i wolno nie jeździ zresztą miał wtedy do tego prawo) powiecie może refleks,może szczęście nie ja myślę że właśnie wyobraźnia (czyli to co nas od zwierząt odróżnia inteligencja właśnie) ale to nie koniec on stanął natomiast gość za nim audiczką staranował mu tył karetki i jeszcze z pretensjami "panie co pan robisz na sygnałach i po klockach wszystkiego się spodziewałem ale nie że staniesz" i tak oto życie ukarało cwaniaka który chciał się wozić za karetką przez krakowskie korki

druga sprawa która mi się przypomniała to słowa mojego nieżyjącego już taty który mówił do mnie pamiętaj jak jedziesz to staraj się dopasować prędkość by móc zatrzymać na takim odcinku jaki widzisz (dotyczyło to właśnie sytuacji podobnych do opisanych)

mój komentarz do tematu :

kilku się przyczyniło do powstania zagrożenia ale ten co wjechał w tyłek jest winny i nie ma co się tłumaczyć powinien przewidywać

Napisano

moim zdaniem zielony mógłby uniknąć kary, jezeli doszłoby do sprawy przed sądem grodzkim oraz znależliby się świadkowie, którzy potwierdziliby jego wersję

dlaczego? bowiem zielony zachował bezpieczną odległośc od pojazdu go poprzedzającego (radiowóz) i nie uderzył w niego; do kolizji doszło ze stojącym pojazdem czerwonym, o istnieniu którego zielony nie wiedział, bowiem zachowanie się radiowozu nie wskazywało, że przed nim znajduje się przeszkoda, którą nalezy wyminąć

dodatkowym przewinieniem kierowcy radiowozu jest nagła i prawdopodobnie niesygnalizowana zmiana pasa ruchu, zmuszająca naszego kolegę do awaryjnego hamowania

podsumowując: to kierowca radiowozu nie zachował bezpiecznej odległości od pojazdu poprzedzającego (czerwony) i unikając kolizji, wymusił pierwzeństwo przejazdu na naszym koledze oraz przyczynił się do kolizji zielonego z czerwonym

PS

pokażcie mi w duzym mieście przy intensywnym ruchu z prędkościami 50-70 km/h sznur aut, w którzych są zachowane "bezpieczne" odległości między pojazdami (czyli ok. 20-30 m) umozliwiające pełne wyhamowanie w przypadku zupełnie niespodziewanego zatrzymania jednego z aut w kolumnie

PZDR

Napisano
  • Autor

> moim zdaniem zielony mógłby uniknąć kary, jezeli doszłoby do sprawy

> przed sądem grodzkim oraz znależliby się świadkowie, którzy

> potwierdziliby jego wersję

> dlaczego? bowiem zielony zachował bezpieczną odległośc od pojazdu go

> poprzedzającego (radiowóz) i nie uderzył w niego; do kolizji

> doszło ze stojącym pojazdem czerwonym, o istnieniu którego

> zielony nie wiedział, bowiem zachowanie się radiowozu nie

> wskazywało, że przed nim znajduje się przeszkoda, którą nalezy

> wyminąć

> dodatkowym przewinieniem kierowcy radiowozu jest nagła i

> prawdopodobnie niesygnalizowana zmiana pasa ruchu, zmuszająca

> naszego kolegę do awaryjnego hamowania

> podsumowując: to kierowca radiowozu nie zachował bezpiecznej

> odległości od pojazdu poprzedzającego (czerwony) i unikając

> kolizji, wymusił pierwzeństwo przejazdu na naszym koledze oraz

> przyczynił się do kolizji zielonego z czerwonym

> PS

> pokażcie mi w duzym mieście przy intensywnym ruchu z prędkościami

> 50-70 km/h sznur aut, w którzych są zachowane "bezpieczne"

> odległości między pojazdami (czyli ok. 20-30 m) umozliwiające

> pełne wyhamowanie w przypadku zupełnie niespodziewanego

> zatrzymania jednego z aut w kolumnie

> PZDR

Zielony jest winny bez dwóch zdań, bo nie zachował odstępu. Gdyby z jakiegoś powodu policyjny VW zatrzymał się w miejscu (najechał na niewidoczny murek, czy cokolwiek - sytuacja czysto teoretyczna), to zielony ma obowiązek trzymać taki dystans, by mimo to wyhamować. Nie przydzwonił w sukę tylko dlatego, że ta uskoczyła, przydzwonił za to w czerwony, bo nie trzymał dystansu. Co nie zmienia faktu, że "testy łosia" policja powinna ćwiczyć na placu treningowym, nie na drodze publicznej. screwy.gif

Napisano

> pokażcie mi w duzym mieście przy intensywnym ruchu z prędkościami

> 50-70 km/h sznur aut, w którzych są zachowane "bezpieczne"

> odległości między pojazdami (czyli ok. 20-30 m) umozliwiające

> pełne wyhamowanie w przypadku zupełnie niespodziewanego

> zatrzymania jednego z aut w kolumnie

> PZDR

Bardzo czesto widuje rozsadnych kierowcow ktorzy wlasnie takie odleglosci zachowuja. Chyba tylko ci ktorzy trzymaja sie blizej nie sa w stanie dostrzec ze naprawde wielu ludzi tak jezdzi i jakos sie da.

Napisano

> CIACH

> druga sprawa która mi się przypomniała to słowa mojego nieżyjącego

> już taty który mówił do mnie pamiętaj jak jedziesz to staraj się

> dopasować prędkość by móc zatrzymać na takim odcinku jaki

> widzisz (dotyczyło to właśnie sytuacji podobnych do opisanych)

Wszystyko ładnie pięknie, ale tutaj mamy do czynienia z dwoma układami odniesienia:

jeden to taki, w którym zielony zachwuje bezp. odległość od transportera, i ponieważ obaj poruszają się w tym samym kierunku wszystko jest ok.

drugi układ to moment kiedy pojawia się stojący samochód czyli nagle odległość maleje.

Czyli nie da się zachować bezpiecznej odległości w układzie z autami o diametralnie różnych prędkościach.

Co więcej aby zachować bezp. predkosc wzgledem pojazdu stojącego sami musimy stać aby prędkości były równe co jest niemożliwe w omawianej chwili czasowej.

Koniec końców wg mnie jest to identyczna sytuacja, jak jadąc pustą drogą nagle 10 metrów przed nami spada z nieba coś na jezdnię. Ciekawe czy da się zachować bezpieczną odległość.

Napisano

> Wszystyko ładnie pięknie, ale tutaj mamy do czynienia z dwoma

> układami odniesienia:

> jeden to taki, w którym zielony zachwuje bezp. odległość od

> transportera, i ponieważ obaj poruszają się w tym samym kierunku

> wszystko jest ok.

> drugi układ to moment kiedy pojawia się stojący samochód czyli nagle

> odległość maleje.

> Czyli nie da się zachować bezpiecznej odległości w układzie z autami

> o diametralnie różnych prędkościach.

Gdyby byla pewnosc ze samochod przed nami niezmieni predkosci czyli w "ukladzie" w ktorym predkosci samochodow sa takiesame, to kazda odleglosc bylaby bezpieczna (np 1cm).

Zachowanie bezpiecznej odleglosci polega na tym ze istenieje ewentualnosc ze samochod jadacy przed nami zmniejszy predkosc i to moze to zrobic bardzo gwaltownie (np zatrzyma sie nagle do zera bo wjedzie w mur). Tylko jesli odleglosc jaka zachowywalismy w takiej sytacji pozwolila na wyhamowanie do 0 i nie uderzenie w ten samochod co sie zatrzymal, to mozna powiedziec ze byla to bezpieczna odleglosc.

> Co więcej aby zachować bezp. predkosc wzgledem pojazdu stojącego sami

> musimy stać aby prędkości były równe co jest niemożliwe w

> omawianej chwili czasowej.

Bezsens. Wcale nie musimy stac. Jadac 100km/h jesli ujrzymy stojacy samochod na 50m przed nami bez problemu mozemy sie zatrzymac.

> Koniec końców wg mnie jest to identyczna sytuacja, jak jadąc pustą

> drogą nagle 10 metrów przed nami spada z nieba coś na jezdnię.

> Ciekawe czy da się zachować bezpieczną odległość.

Nie identyczna. Moze troche podobna ale nie identyczna. Szansa na to ze spadnie z nieba nagle cos na jezdnie 10m przed nami jest niesamowicie mala. Ale szansa ze na drodze ktorej nie widac bedzie stal samochod jest zdecydowanie wieksza. Dlatego koledze wyzej chodzilo o to ze jadac droga nalezy utrzymywac taka odleglosc i taka predkosc aby na odcinku drogi ktory widzimy byc pewnym ze nic nie stanie na naszej drodze. Jesli jedziemy 100km/h po pustej drodze to powiedzmy na wyhamowanie potrzebujemy te 50m. I spokojnie mozemy jechac te 100km/h bo caly czas przeciez widzimy ze na odcinku 50m przed nami nic nie ma. Ale juz jesli jedziemy za furgonetka ktora rownierz jedzie 100km/h (tak jak my) i trzymamy sie za nia 30 metrow, to znaczy ze nie zachowujemy bezpiecznej odleglosci. Bo gdyby furgonetka sie nagle zatrzymala, lub wlasnie ominela przeszkoda w ostatniej chwili tak jak to bylo opisane w watku, to w ta przeszkode wjedziemy.

Proste jak drut. Odleglosc zachowujemy taka zeby na odcinku ktory widzimy byc w stanie zatrzymac sie do 0.

A to ze moze spasc tuz przed nami meteoryt to prawda. Ale tak malo jest to prawdopodobne, ze mozna pominac to zagrozenie. Zato to ze udezymy w cos co stoi na drodze ktorej nie widzimy jest zdecydowanie wieksze.

Dlatego wlasnie sie zupelnie z kolega nie zgadzam.

Napisano

dziękuję

w zasadzie mnie wyręczyleś CiniO

dodam tylko dla przedmówcy by przemyślał taką sytuację

jedzie długim prawym łukiem drogi bez pobocza za krawęznikiem tylko ściana(ogrodzenie ,krzaki czy co kto woli) jezdnia jest dobrej jaakości i nie ma żadnych pojazdów ale widoczność ograniczona i nagle 30m przed nim ukazuje się stojący zepsuty tir a gość jeszcze nie oznaczył miejsca awarii bo nie zdążył lub trójkąt ktoś zabrał ,zniszczył itp. i jak w takiej sytuacji się uratować ...?

tylko wyobraźnia i przewidywanie czyli bezpieczna prędkość która daje nam czas i miejsce na reakcję !!!

Napisano

> dziękuję

> w zasadzie mnie wyręczyleś CiniO

> dodam tylko dla przedmówcy by przemyślał taką sytuację

> jedzie długim prawym łukiem drogi bez pobocza za krawęznikiem tylko

> ściana(ogrodzenie ,krzaki czy co kto woli) jezdnia jest dobrej

> jaakości i nie ma żadnych pojazdów ale widoczność ograniczona

> i nagle 30m przed nim ukazuje się stojący zepsuty tir a gość

> jeszcze nie oznaczył miejsca awarii bo nie zdążył lub trójkąt

> ktoś zabrał ,zniszczył itp. i jak w takiej sytuacji się

> uratować ...?

> tylko wyobraźnia i przewidywanie czyli bezpieczna prędkość która

> daje nam czas i miejsce na reakcję !!!

Touche - dobra argumentacja, jendak nie miałem racji.

Tzn. dodam, że jeśli chodzi o utrzymywanie odstępu to sama policja wypowiadała się kiedyś, że w mieście jest niemożliwe aby sie do tego zastosować.

Poza tym po to są kierunkowskazy w aucie aby w sytuacji takiej jak ta zasygnalizować swoje zamiary dla pojazdy następnego. Uważam, że głownym sprawcą jest pojazd policji, jednak teoretycznie/praktycznie wina leży również po stronie zielonego.

Przytoczę tu przykład taki:

Skręcamy w prawo. Pojazd jadący z lewej ma włączony kierunkowskaz prawy, my pewni tego, że droga będzie wolna zaczynamy wykonywać swój manerw..i bum..

Nasza wina, że nie ustąpliliśmy pierwszeństwa mimo, że drugie auto sygnalizowało zamiar skrętu.

Wina jest, ale wyraźny niesmak i poczucie wykiwania też.

Napisano

> Touche - dobra argumentacja, jendak nie miałem racji.

> Tzn. dodam, że jeśli chodzi o utrzymywanie odstępu to sama policja

> wypowiadała się kiedyś, że w mieście jest niemożliwe aby sie do

> tego zastosować.

Jakto niemozliwe. Przy 50km/h dozwolonych w miescie droga hamowania na suchym asfalcie to niecale 10m. Nawet dodajac do tego margines w postaci czasu reakcji, nieuwagi itp to mysle ze jadac 50km/h da sie zachowac odstep kolo 20m co w zupelnosci wystarczy.

> Poza tym po to są kierunkowskazy w aucie aby w sytuacji takiej jak ta

> zasygnalizować swoje zamiary dla pojazdy następnego.

Racja 100%

> Przytoczę tu przykład taki:

> Skręcamy w prawo. Pojazd jadący z lewej ma włączony kierunkowskaz

> prawy, my pewni tego, że droga będzie wolna zaczynamy wykonywać

> swój manerw..i bum..

> Nasza wina, że nie ustąpliliśmy pierwszeństwa mimo, że drugie auto

> sygnalizowało zamiar skrętu.

> Wina jest, ale wyraźny niesmak i poczucie wykiwania też.

A czy jesli sie tamtemu w jakis sposob udowodni ze mial migacz to czy nie bedzie jego wina?

W takiej sytacji jesli tamten drugi jest na tyle blisko ze moglby w nas wjechac gdyby pojechal prosto mimo migacza w prawo lepiej zawsze chocby chwileczke poczekac i zobaczyc jak sie sytuacja rozwinie. Jesli juz bedzie bliko i widac ze nie zwalnia to jest duza szanse ze jednak nie skreci tylko pojedzie prosto. A jesli byl daleko to trzeba szybko ruszyc zeby nawet w sytacji gdyby tamten nieskrecil to itak zebysmy zdazyli przednim.

Ja ogolnie raczej staram sie byc maksymalnie nieufny do takich co wlaczaja migacz ale sa na glownej i w razie jakby jednak ten migacz u nich byl przez pomylke to by bylo bum. Zawsze lepiej poczekac ta sekunde czy dwie, ale wyjsc z tego calo. Powiedzmy ze juz z 1000 razy niepotrzebnie czekalem i zastanawialem sie co taki zrobi a on jednak skrecil. Jednak na ten 1000 razy niech i raz tylko to poczekanie okaze sie sluszne a juz sie oplaci. Lepiej 1000 razy stracic sekunde czy dwie, (czyli w sumie z pol godziny), niz potem miec stukniete auto i stracic sporo wiecej czasu u blacharzy, lakiernikow itd.

Napisano

Ja wczoraj dostałem zj*ba klasycznego od policji za nieuzasadnione hamowanie na drodze...

Sytuacja wyglądała mniej więcej tak:

jechałem przepisowo, było przejście dla pieszych, jakaś kobieta z dzieckiem na rowerku chciała przejść... stanąłem, dwa barany w busie się zagapiły czy nie wiem co tam robiły i o mało nie wpakowali mi się w dupę. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie założyli czapek i nie zaczęli mnie opierd*ać.

nie byli zadowoleni z dalszego rozwoju sprawy, która dla mnie skończyła się dobrze biglaugh.gif

Napisano

> Jakto niemozliwe. Przy 50km/h dozwolonych w miescie droga hamowania

> na suchym asfalcie to niecale 10m. Nawet dodajac do tego

> margines w postaci czasu reakcji, nieuwagi itp to mysle ze jadac

> 50km/h da sie zachowac odstep kolo 20m co w zupelnosci

> wystarczy.

No..wystarczy.. Aby na Twoje miejsce wpakowało sie 10 innych aut mlot.gifhahaha.gif

Bądżmy realistami nie da się w mieście utrzymać odległości 20m.

> Racja 100%

ok.gif

> A czy jesli sie tamtemu w jakis sposob udowodni ze mial migacz to czy

> nie bedzie jego wina?

Niestety nie, tamten co najwyżej dostanie mandat, jednak wina będzie skręcającego.

> W takiej sytacji jesli tamten drugi jest na tyle blisko ze moglby w

> nas wjechac gdyby pojechal prosto mimo migacza w prawo lepiej

> zawsze chocby chwileczke poczekac i zobaczyc jak sie sytuacja

> rozwinie. Jesli juz bedzie bliko i widac ze nie zwalnia to jest

> duza szanse ze jednak nie skreci tylko pojedzie prosto. A jesli

> byl daleko to trzeba szybko ruszyc zeby nawet w sytacji gdyby

> tamten nieskrecil to itak zebysmy zdazyli przednim.

> Ja ogolnie raczej staram sie byc maksymalnie nieufny do takich co

> wlaczaja migacz ale sa na glownej i w razie jakby jednak ten

> migacz u nich byl przez pomylke to by bylo bum. Zawsze lepiej

> poczekac ta sekunde czy dwie, ale wyjsc z tego calo. Powiedzmy

> ze juz z 1000 razy niepotrzebnie czekalem i zastanawialem sie co

> taki zrobi a on jednak skrecil. Jednak na ten 1000 razy niech i

> raz tylko to poczekanie okaze sie sluszne a juz sie oplaci.

> Lepiej 1000 razy stracic sekunde czy dwie, (czyli w sumie z pol

> godziny), niz potem miec stukniete auto i stracic sporo wiecej

> czasu u blacharzy, lakiernikow itd.

Dokładnie ja zawsze czekam bo już nie raz ani nie dwa miałem takie sytuacje, że sygnalizowano skręt i jechano prosto.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.