Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

tak to jest jak sie chce byc za dobry...

Featured Replies

Napisano

Witam

Ku przestrodze opisuje pewna sytuacje.

Pozne popoludnie, kropi, zajezdzam pod sklep. Zona idzie na zakupy, ja zostaje w aucie z bobasem. Widze jak do auta zaparkowanego prostopadle wsiada kierowca. Bedzie wyjezdzal. Zeby tylko nie uderzyl - pomyslalem. Samochod rusza i oczywisnie parkuje na moim aucie. Dzieciak w ryk, na szczescie uderzenie nie bylo mocne wiec tylko sie przestraszyl. Wysiadam z samochodu zeby obejrzec szkody. Podchodzi sprawca i pasazerowie. Z widocznych zniszczen to tylko zderzak tylny, ktory w kilku miejscach wyskoczyl z zatrzaskow. Nie wyglada to zle, sprawca pyta sie mnie co proponuje. Proponuje obejrzec szkody. Dla pasazerki a jednoczesnie wlascicielki auta sytuacja jest jasna - to tylko zderzak. Dla mnie nie - o tej porze i przy malym deszczyku malo widac. W zwiazku z tym, ze dla wszystkich uczestnikow zdarzenia bylo jasne kto jest winny postanowilem nie wzywac Policji. Taki maly uklon w strone sprawcy - troszke sie chlopak zestresowal. Wymieniamy sie telefonami, dziewcze daje mi wizytowke - umawiamy sie na nastepny dzien. Nastepnego dnia nie jedziemy do warsztatu, chlopak wchodzi pod auto i po kilkudziesieciu minutach zderzak znajduje sie na swoim miejscu. Na poczatku jednak zauwazam male wgniecenie w okolicy zderzaka i w kilku miejscach drobne pekniecia lakieru. Chlopak sugeruje ze tego wczoraj nie bylo! Troche mi podniosl cisnienie, ale ustalamy, ze jednak jesli napsocil to naprawi szkode. Umawiamy sie na nastepny dzien, kiedy jego znajomy lakiernik ma obejrzec auto. Ogledziny, wstepne ustalenia - wszystko bedzie dobrze. Okazuje sie jednak, ze "lakiernik" (nawiasem mowiac sympatyczny chlopak) zrobi to u siebie (czyli brak warsztatu), a poza tym rozwiazanie jakie mi zaproponowal bylo delikatnie mowiac niskobudzetowe. Chwila zastanowienia, telefon "do przyjaciela" i postanawiam jednak spotkac sie ze sprawca. Jest akurat w poblizu. Podjezdzam. Sprawca, wlascicielka auta oraz kilku ich znajomych juz czeka. Podchodze - ona z triumfem na twarzy mowi ze ma mi cos do powiedzenia.

Jestem ciekaw. I tu najlepsze(!!!) - oswiadcza mi ze to niemozliwe ze to uszkodzenie bylo z ich winy i ze mialem je pewnie wczesniej i ze skad ona moze wiedziec ze ich nie naciagam. Cisnienie mi wzrasta, ale zachowuje kulture i probuje dyskutowac. Podjezdzamy autami - udowadnia ze jej zderzak nie mogl wyjsc ponad moj. Nie bierze pod uwage, ze pod sklepem stalem pod gorke (wiec moj tyl byl nizej a krawedz ktora mnie pukneli wyzej) - zreszta nie chce mi sie dyskutowac. Takich bzdur dawno sie nie nasluchalem. Stwierdzili ze byl bity i ze to nie oni.

Tak wiec podziekowalem za stracony czas, zyczylem, zeby nie trafili na takich samych jak oni oraz ogolnie powodzenia w zyciu. Uszkodzenie naprawie ze swoich pieniedzy. Nie jest to jakis ogromny wydatek, ale wolalbym te pieniadze zagospodarowac inaczej. Sprawcom wybaczylem - moze wyniosa z tego jakas nauke.

Podsumowujac ten przydlugawy tekst - uszkodzenie nie jest wielkie - koszt bedzie akceptowalny - ale niesmak pozostaje.

WNIOSEK: bede wzywal Policje ZAWSZE kiedy sie da. Unikne stresu i niepotrzebnych wydatkow. Nie dam sie nabrac na "kulture" sprawcy, na jego skruche. Doswiadczenie pokazuje ze skrucha mija a kultura nie zaplace za naprawe...

Pozdrawiam

G.P.

Napisano

> Podsumowujac ten przydlugawy tekst - uszkodzenie nie jest wielkie -

> koszt bedzie akceptowalny - ale niesmak pozostaje.

> WNIOSEK: bede wzywal Policje ZAWSZE kiedy sie da. Unikne stresu i

nie o to chodzi, aby wzywać Policję, ale o to, aby po zdarzeniu spisac oświadczenie o zaistniałym zdarzeniu i szkodach

wtedy masz podstawe do dalszych roszczeń

teraz imho też możesz jeszcze pójść na policję i do ubezpieczalni - ja bym poszedł i zgłosił

Napisano

> nie o to chodzi, aby wzywać Policję, ale o to, aby po zdarzeniu

> spisac oświadczenie o zaistniałym zdarzeniu i szkodach

> wtedy masz podstawe do dalszych roszczeń

dokładnie - czy szkoda duża czy mała ludzie są lekko mówiąc "różni" i ja bym nie zaufała. Kolega stracił nie tylko dużo nerwów ale i czas.

> teraz imho też możesz jeszcze pójść na policję i do ubezpieczalni -

> ja bym poszedł i zgłosił

ja też

Napisano

> Sprawcom wybaczylem - moze wyniosa z tego jakas

> nauke.

Napewno. Że nieuczciwość popłaca.

> Nie dam sie nabrac na kulturę

> sprawcy, na jego skruche.

W Klechistanie (d.Polska) takie pojęcie nie istnieje.

Napisano
  • Autor

> nie o to chodzi, aby wzywać Policję, ale o to, aby po zdarzeniu

> spisac oświadczenie o zaistniałym zdarzeniu i szkodach

> wtedy masz podstawe do dalszych roszczeń

ale o to chodzi ze o takiej porze i w taka pogode nie zauwazylismy tego uszkodzenia lakieru tylko samego zderzaka - nic by mi to nie pomoglo - zreszta z tego co wiem sprawca moze sie wszystkiego wyprzec (taki zamiar zreszta ZAKOMUNIKOWALA mi wlascicielka kiedy taki pomysl padl pozniej)

> teraz imho też możesz jeszcze pójść na policję i do ubezpieczalni -

> ja bym poszedł i zgłosił

szkoda nerwow (i tak duzo stracilem) i szkoda zdrowia

jesli beda dalej tak postepowac to moze tzw. ZYCIE ich czegos nauczy...

Napisano

> ale o to chodzi ze o takiej porze i w taka pogode nie zauwazylismy

> tego uszkodzenia lakieru tylko samego zderzaka - nic by mi to

> nie pomoglo - zreszta z tego co wiem sprawca moze sie

> wszystkiego wyprzec (taki zamiar zreszta ZAKOMUNIKOWALA mi

> wlascicielka kiedy taki pomysl padl pozniej)

taaa, ciekawe czy tak bedzie komunikowała przed sądem grodzkim zlosnik.gif

> szkoda nerwow (i tak duzo stracilem) i szkoda zdrowia

> jesli beda dalej tak postepowac to moze tzw. ZYCIE ich czegos

> nauczy...

właśnie, jeśli nie zgłosisz, to nie nauczy

Napisano
  • Autor

> taaa, ciekawe czy tak bedzie komunikowała przed sądem grodzkim

moje slowo przeciwko ICH slowom? nie chce sie w to bawic - wole ten czas spedzic z rodzina

> właśnie, jeśli nie zgłosisz, to nie nauczy

wierz mi, ze zawsze jest jakas nauka - jesli wie ze zle zrobila i bedzie takie zachowanie kontynuowac w koncu trafi na kogos swojego pokroju (i nie chodzi tu tylko o stluczki)...

Jak juz mowilem stracilem dosc nerwow - a najlepsza nauka jest dla mnie, a ze kosztuje... no coz moglo byc gozej

Napisano

> jesli beda dalej tak postepowac to moze tzw. ZYCIE ich czegos

> nauczy...

na razie to ich uczysz, ze mozna komus kit wcisnac i byc za to bezkarnym oslabiony.gif

zglaszaj ok.gif

Napisano
  • Autor

> na razie to ich uczysz, ze mozna komus kit wcisnac i byc za to

> bezkarnym

jak juz mowilem szkoda czasum poza tym nie ma mowy zadnym wciskaniu kitu - ja wiem, sprawca pewnie wie, a panienka wie, ale swoje.

a "wciskania kitu" jak to nazywasz na pewno nie nauczyli sie przy mnie - takie rzeczy nabywa sie na roznych etapach rozwoju (rodzina, szkola, koledzy).

Napisano

[...] postanowilem nie wzywac Policji.[...]

> Wymieniamy sie telefonami, dziewcze daje mi wizytowke - [...]

Jednego tu nie rozumiem, dlaczego twoje ubezpieczenie nie moze tego scigachmm.gif?????

Dwie sytuacje z ostatnich tygodni.

1.Jade ok 80Km/h kiedy widze na srodku drogi ... drabineyikes.gif. Uderzam, strzela opona. Lece w bush. Ciesze sie ze zyje...najwazniejszetrophy.gif. Uszkodzenia - oprocz trzesacych sie lap - opona terenowa i felga.

Okazuje sie ze chlopaczek moze z 17 lat zapomnial przywiazac drabineangryfire.gif. Dostaje jego numer prawa jazdy i tyle. Dzwonie do swojego ubezpieczenia - opisuje sytuacje i tyle. Na drugi dzien ide i zakladam nowa opone + felga. Rachunek $800. Przesylam fax do ubezpieczenia i tyle. Teraz oni scigaja chlopaczka, a ja dostaje zwrot w ciagu 3 dni.

2.serce.gif uderzylo w faceta stojacego na swiatlach. Wymienili sie danymi i tyle. Na drugi dzien serce.gif dostaje telefon z jego ubezpieczenia - jak chce zaplacic za JEGO szkody - z wlasnej kieszeni czy jest ubezpieczona. Podaje dane swego ubezpiecznenia i tyle. Nie ma sensu sie u[ierac czyja to wina. Jesli ona by stwirdzila ze to nie jej winazlosnik.gif to walka zaczyna sie miedzy ubezpieczeniami wlacznie z konsekwencja sadu....

Czyzby w PL nie bylo podobnej analogiihmm.gifniewiem.gif????

> [...\ Nie dam sie nabrac na "kulture"

> sprawcy, na jego skruche. Doswiadczenie pokazuje ze skrucha mija

> a kultura nie zaplace za naprawe...

jestem pelen podziwu twojej postawy ale ja bym nie darowal - wlasnie dla zasadyzlosnik.gif

> Pozdrawiam

> G.P.

Napisano

Mój Tato miał poobną sytuację. Facet wyparł się wszystkiego, na dodatek załatwił sobie "lewych" świadków. Sąd grodzki nauczył gościa rozumu. Dlatego zawsze trzeba wzywać Policję i spisywać oświadczenie o winie + jakiś rysunek sytuacyjny.

Napisano
  • Autor

> Mój Tato miał poobną sytuację. Facet wyparł się wszystkiego, na

> dodatek załatwił sobie "lewych" świadków. Sąd grodzki nauczył

> gościa rozumu. Dlatego zawsze trzeba wzywać Policję i spisywać

> oświadczenie o winie + jakiś rysunek sytuacyjny.

taka mam nauke na przyszlosc

a uszkodzenie jest na tyle male ze naprawde szkoda nerwow

Napisano

> jak juz mowilem szkoda czasum poza tym nie ma mowy zadnym wciskaniu

> kitu - ja wiem, sprawca pewnie wie, a panienka wie, ale swoje.

> a "wciskania kitu" jak to nazywasz na pewno nie nauczyli sie przy

> mnie - takie rzeczy nabywa sie na roznych etapach rozwoju

> (rodzina, szkola, koledzy).

przykro mi ale nie rozumiem takiego podejscia... na bank nastepnym razem zrobia to samo...

nie rozumiem jak sie mozna dac tak zrobic w jajo

Napisano

Witam!

Nauczka na przyszlosc dla ciebie i innych co to czytali.

Jesli nie wzywacie policji, bo dogadujecie sie, to mimo wszystko spisac protokol (na wszelki wypadek wozic ze soba bo nie wiadomo kiedy sie przyda). Poszkodowany ma podkladke i tego typu zachowanie, ze nastepnego dnia sprawca zaczyna sie wycofywac, tak jak u ciebie to przerywsz wszelka konwersacje. Z papierem idziesz do firmy ubezpieczeniowej, pojdzie naprawa z jego polisy.

W przypadkach, ze zaczynaja krecic przy ewidentnej winie, nie liczyc na dogadanie sie a krecic 112. W wiekszosci przypadkow, oprocz zwyzki ubezpieczenia, policja wreczy sprawcy kwit na pare zloty.

Dotego ogledziny po wypadkowe, niby male szkody, ale tak jak piszesz z kiepskich warunkach. Jest na to rada, jedziecie do najblizszego warsztatu. Tu zawsze dostaniesz podwojna pomoc, raz dokladne ogledziny i podrugie, wstepny koszt naprawy.

Zdarza sie ze sprawca kiedy uslyszy koszt, wycofuje sie z polubownego zalatwienia. Ty masz protokol przez niego podpisany, konczysz sprawe w jego ubezpieczalni, bez nerwow, szukania swiadkow itp.

Napisano

> Czyzby w PL nie bylo podobnej analogii????

Absolutnie nie.

W pl masz 3 warianty

1) wzywasz policję na miejsce zdarzenia.

Policja przybywa, sporządza notkę, "wyznacza" sprawcę, nagradza go mandatem.

Dostajesz od policji dane kto i z jakiego komisariatu sporządził notkę, od sprawcy dostajesz dane i informacje o ubezpieczeniu OC (albo i nie, bo policja nie może podać Ci jego danych, a on niby nie może odmówić, ale jak powie "wal się" to tylko to możesz zrobić. Ale w takim przypadku nie jest to problemem - zlikwidowałem skutecznie szkodę mając tylko nr rejestracyjny sprawcy i zgłoszenie na policji).

Z danymi idziesz do ubezpieczyciela, wpisujesz je w zgłoszeniu sprawy, ubezpieczyciel ogląda auto, daje kosztorys i naprawiasz auto (w największym skrócie, bo tu kupa niuansów) albo odbierasz kasę, ale DOPIERO po potwierdzeniu przez ubezpieczyciela na policji, co trwa min tydzień, max 2 m-ce (!).

2) sprawca pisze Ci oświadczenie + podaje komplet danych.

Sprawę zgłaszasz do ubezpieczyciela, ten listownie wzywa sprawcę aby stawił się i potwierdził zeznania.

A ten może stwierdzić w tym momencie, że "on był w szoku i to w ogóle nieprawda". W tym momencie zostajesz w sytuacji jak pkt 3

3) sprawca odmawia podpisania czegokolwiek i oddala się z miejsca wypadku nie czekając na policję.

Poszkodowany udaje się na komisariat policji, tam zgłasza sprawę, podaje ew dane świadków.

Policja ściąga sprawcę, przesłuchuje, proponuje przyjęcie mandatu. Jeżeli przyjmie - sprawa jak w pkcie 1, jeżeli nie, to sprawa trafia do sądu, który rozstrzyga o winie.

Sprawa na w porywach 2-3 lata.

> jestem pelen podziwu twojej postawy ale ja bym nie darowal - wlasnie

> dla zasady

Przeczytaj teraz ile to bujania się i pomyśl, czy warto...

Napisano
  • Autor

> przykro mi ale nie rozumiem takiego podejscia... na bank nastepnym

> razem zrobia to samo...

skad takie zalozenie? skorzystali z "okazji" ktora nieswiadomie im dalem, zreszta uszkodzenie jest naprawde niewielkie (nie zauwazylismy na poczatku) i oni moga byc naprawde przekonani (nie baczac na moje argumenty) ze jestem "naciagaczem".

> nie rozumiem jak sie mozna dac tak zrobic w jajo

wiesz, w sumie to jak juz pisalem jakis niesmak pozostal, ale wlasciwie to nie czuje sie przegrany, bo jak mowi pewne madre przyslowie "nie ma porazek - sa tylko lekcje"

Moze jestem jakis dziwny? niewiem.gif

Napisano

> 3) sprawca odmawia podpisania czegokolwiek i oddala się z miejsca

> wypadku nie czekając na policję.

> Poszkodowany udaje się na komisariat policji, tam zgłasza sprawę,

> podaje ew dane świadków.

> Policja ściąga sprawcę, przesłuchuje, proponuje przyjęcie mandatu.

> Jeżeli przyjmie - sprawa jak w pkcie 1, jeżeli nie, to sprawa

> trafia do sądu, który rozstrzyga o winie.

> Sprawa na w porywach 2-3 lata.

> Przeczytaj teraz ile to bujania się i pomyśl, czy warto...

W wiekszosci zgadzam sie z tym co napisales. Ale jest jeden blad, ktory bedzie skutkowal tym co pogrubilem. Aby sprawa nie ciagnela sie tyle czasu:

Wzywasz policje na miejsce wypadku, sprawca oddalajac sie podchodzi pod ucieczke z miejsca wypadku i juz jest dodatkowo przegrany.

Zawsze po wypadku mozesz powiedziec ze np. boli cie szyja, mimo delikatnej stluczki hehe.gif

Napisano

> Jednego tu nie rozumiem, dlaczego twoje ubezpieczenie nie moze tego

> scigac?????

> Dwie sytuacje z ostatnich tygodni.

> 1.Jade ok 80Km/h kiedy widze na srodku drogi ... drabine. Uderzam,

> strzela opona. Lece w bush. Ciesze sie ze zyje...najwazniejsze.

> Uszkodzenia - oprocz trzesacych sie lap - opona terenowa i

> felga.

> Okazuje sie ze chlopaczek moze z 17 lat zapomnial przywiazac drabine.

> Dostaje jego numer prawa jazdy i tyle. Dzwonie do swojego

> ubezpieczenia - opisuje sytuacje i tyle. Na drugi dzien ide i

> zakladam nowa opone + felga. Rachunek $800. Przesylam fax do

> ubezpieczenia i tyle. Teraz oni scigaja chlopaczka, a ja dostaje

> zwrot w ciagu 3 dni.

> 2. uderzylo w faceta stojacego na swiatlach. Wymienili sie danymi i

> tyle. Na drugi dzien dostaje telefon z jego ubezpieczenia - jak

> chce zaplacic za JEGO szkody - z wlasnej kieszeni czy jest

> ubezpieczona. Podaje dane swego ubezpiecznenia i tyle. Nie ma

> sensu sie u[ierac czyja to wina. Jesli ona by stwirdzila ze to

> nie jej wina to walka zaczyna sie miedzy ubezpieczeniami

> wlacznie z konsekwencja sadu....

> Czyzby w PL nie bylo podobnej analogii????

Niestety, nie. U nas obowiązuje prosta zasada, że klienta należy przede wszystkim walnąć w poroże.

Sam miałem parę lat temu przygodę ze stacją paliwową pod szyldem dużego, międzynarodowego koncernu. Korzystałem z ich myjni automatycznej i z powodu awarii ruchomego portalu ze szczotkami obrotowymi, został trochę sfatygowany lakier na tylnej klapie i zderzaku mojej nubiry. Oczywiście zażądałem od obsługi stosownego protokołu/oświadczenia na tę okoliczność i z tym dokumentem pojechałem do ich ubezpieczyciela. Tam rzeczoznawca wstępnie zakwalifikował elementy do lakierowania. Jednakże po ok. 2 tyg. dostałem pismo informujące mnie o odmowie wypłaty odszkodowania, gdyż ubezpieczyciel otrzymał od firmy serwisującej myjkę ekspertyzę, w której było stwierdzenie, że tego typu awaria portalu nie mogła wystąpić. I co było robić, kopać się z koniem?

Aha, ten koncern to Esso.

Napisano

[...]żeli nie, to sprawa

> trafia do sądu, który rozstrzyga o winie.

> Sprawa na w porywach 2-3 lata.

> Przeczytaj teraz ile to bujania się i pomyśl, czy warto...

...nie mam wiecej pytan. ten system jestscrewy.gif i to bardzsick.gifscrewy.gif. IMHO to jest zlodziejstwouzbroj_zlo.gif .... i nie dziwie sie ze nie warto... Tylk dlaczego nie mozna takich ludzi oskarzyc o skladanie falszywego oswiadczeniaadmin.gif?

Napisano

> W wiekszosci zgadzam sie z tym co napisales. Ale jest jeden blad,

> ktory bedzie skutkowal tym co pogrubilem. Aby sprawa nie

> ciagnela sie tyle czasu:

> Wzywasz policje na miejsce wypadku, sprawca oddalajac sie podchodzi

> pod ucieczke z miejsca wypadku i juz jest dodatkowo przegrany.

> Zawsze po wypadku mozesz powiedziec ze np. boli cie szyja, mimo

> delikatnej stluczki

Dupablada.

Właśnie ćwiczę ten manewr.

Co prawda żona trochę nawywijała, bo zamiast siedzieć na d... na miejscu zdarzenia i czekać na policję mimo, że koleś się oddalił, to po konsultacji telefonicznej ze 112 pojechała na waliców, a ja nie zdążyłem w międzyczasie dojechać i sklepać buraka z Łomży...

Anyway - zawsze trzeba zakładać pesymistyczny wariant - jakby co to rozczarujesz się na + ;-D

Napisano

> [...]żeli nie, to sprawa

> ...nie mam wiecej pytan. ten system jest i to bardz. IMHO to jest

> zlodziejstwo .... i nie dziwie sie ze nie warto... Tylk dlaczego

> nie mozna takich ludzi oskarzyc o skladanie falszywego

> oswiadczenia?

Bo to jest niestety dziki kraj.

W cywilizowanym kraju ubezpieczyciel nie powiedział by Ci "pana samochód to składak i g... nam pan zrobi" i nie obciąłby Ci 25% odszkodowania.

I to na dokładkę o grosze idzie sprawa - 1550 PLN (ok 500 USD!) - bujam się drugi rok z pierwszą instancją w sądzie a widzę, że jeszcze z rok to mało - od szkody w lutym minęły 3 lata (!).

Napisano

> WNIOSEK: bede wzywal Policje ZAWSZE kiedy sie da. Unikne stresu i

> niepotrzebnych wydatkow. Nie dam sie nabrac na "kulture"

> sprawcy, na jego skruche. Doswiadczenie pokazuje ze skrucha mija

> a kultura nie zaplace za naprawe...

Jezeli zdarzy mi sie cos takiego to tez bede wzywal policje. Sorry ale za duzo wlasnie takich cwaniaczkow zeby isc na reke bo chcesz pomoc a po dupie dostajesz ty.

Napisano

> Bo to jest niestety dziki kraj.

> W cywilizowanym kraju ubezpieczyciel nie powiedział by Ci "pana

> samochód to składak i g... nam pan zrobi" i nie obciąłby Ci 25%

> odszkodowania.

> I to na dokładkę o grosze idzie sprawa - 1550 PLN (ok 500 USD!) -

> bujam się drugi rok z pierwszą instancją w sądzie a widzę, że

> jeszcze z rok to mało - od szkody w lutym minęły 3 lata (!).

a co z wartoscia ayta w ubezpieczeniuhmm.gif? Przeciez chyba jest tam jakas suma wpisana, nie?hmm.gif.

IMHO system jest fcuked bo pozwala na takie jaja, a korporacje tylko to wykorzystuja.. Trzeba by najpierw prawo naprawic i przyj..c jednemu idrugiemu pare lat za skladanie falszywych oswiadczen,policial.gif koncernowi kare z kilka milionow za (r?)zerowanie na kliencie i jeden z drugim sie nauczyadmin.gif. Ale to tylko IMHOidea.gif

Napisano

> a co z wartoscia ayta w ubezpieczeniu? Przeciez chyba jest tam jakas

> suma wpisana, nie?.

cyt: "to możemy panu zwrócić różnicę w składce".

> IMHO system jest fcuked bo pozwala na takie jaja, a korporacje tylko

> to wykorzystuja.. Trzeba by najpierw prawo naprawic i przyj..c

> jednemu idrugiemu pare lat za skladanie falszywych oswiadczen,

> koncernowi kare z kilka milionow za (r?)zerowanie na kliencie i

> jeden z drugim sie nauczy. Ale to tylko IMHO

ale jeżeli jest z jednej strony przyzwolenie ustawodawców na takie żerowanie na kliencie, a z drugiej strony "w Polsce każdy kradnie co mu w rękę wpadnie" i kombinuje jak tu zdoić ubezpieczyciela, a ten co po szkodzie chce po prostu wstawić auto do autoryzowanego serwisu i po prostu naprawić to "frajer do potęgi n-tej" to sam masz odpowiedź...

Jakie państwo takie firmy :-(

Szkoda tylko, że człowiek normalny musi nie raz taką rybę przełknąć...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.