Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Piaseczno dzwon z motorem

Featured Replies

Napisano

Zna ktoś jakieś szczegóły?

Stoje sobie na swiatlach prostopadle z puławską a tu jeb. Momentu dzwona nie widzialem bo sie patrzylem gdzie indziej.

Efekt taki ze lazy koles i sie nie rusza a obok leży rozwalony zółciutki lśniący ścigacz.

Ktoś zna szczegóły?

P.S. Karatka dopiero jechala jak byłem przy wyscigach na służewiu.

Napisano

> P.S. Karatka dopiero jechala jak byłem przy wyscigach na służewiu.

a pomogl mu ktos czy reszta tez pojechala?

Napisano
  • Autor

> a pomogl mu ktos czy reszta tez pojechala?

Lezal koles, kilka osob sie krecilo ale nikt przy nim nic nie zrobil. Myslelem ze sie zabil ale w pewnej chwili sie obrocił wiec zył.

Napisano

> Lezal koles, kilka osob sie krecilo ale nikt przy nim nic nie zrobil.

> Myslelem ze sie zabil ale w pewnej chwili sie obrocił wiec zył.

A Ty coś zrobiłeś? Czy tylko popatrzyłeś?

Napisano

> Lezal koles, kilka osob sie krecilo ale nikt przy nim nic nie zrobil.

> Myslelem ze sie zabil ale w pewnej chwili sie obrocił wiec zył.

Dobrze ze sie tylko obrocil a nie przekrecil oink.gif

Napisano

> a pomogl mu ktos czy reszta tez pojechala?

To się nazywa znieczulica społeczna. Aczkolwiek sam nie posiadając wiedzy medycznej też nie wiem czy bym się podjął pomocy. Problem tkwi w tym że pierwsza pomoc na kursie to fikcja i w zasadzie jak powiem że 85% kierowców nie wie jak ma pomóc to się dużo nie pomylę... Wiem za to jedno:czasami nie posiadając umiejętności a próbując pomóc możemy zaszkodzić. konsekwencje naszej dobrej woli mogą się nawet skończyć w sądzie dla nas a na cmentarzu dla ofiary...

Napisano

>Wiem za to jedno:czasami nie posiadając umiejętności a

> próbując pomóc możemy zaszkodzić. konsekwencje naszej dobrej

> woli mogą się nawet skończyć w sądzie dla nas a na cmentarzu dla

> ofiary...

pociagnac cie moga do odpowiedzialnosci za NIEudzielenie pomocy, a nie za jej niefachowosc

nie wprowadzaj ludzi w blad

Napisano

> A Ty coś zrobiłeś? Czy tylko popatrzyłeś?

Ja bym nie umiał pomóc... crazy.gif

A szczególnie motórzyście, który przeleciał się, walnął o glebę/samochód i moze miec uszkodzony kręgosłup.

Bez wiedzy medycznej mozna Mu też zaszkodzić i to bardzo... crazy.gif

Pozdr. P.

Napisano
  • Autor

> A Ty coś zrobiłeś? Czy tylko popatrzyłeś?

Tylko patrzylem.

Napisano

> Ja bym nie umiał pomóc...

> A szczególnie motórzyście, który przeleciał się, walnął o

> glebę/samochód i moze miec uszkodzony kręgosłup.

> Bez wiedzy medycznej mozna Mu też zaszkodzić i to bardzo...

> Pozdr. P.

ja sama znalazłam sie kiedys w sytuacji ze pomogłam ludziom rannym w wypadku - pomoglam na miare swoich umiejetnosci i kompetencji na przyklad nie pozwalajac nikomu ich poruszac (wg niektorych cieknacy z chlodnicy plyn to powod do tego zeby wyciagac goscia przez okno screwy.gif)

pomoc to nie tylko fachowe opatrywanie ran czy reanimacja - pomoc to tez niedopuszczenie do tego, by zaszkodził ktoś inny kto bladego pojecia nie ma o tym

Napisano

> pociagnac cie moga do odpowiedzialnosci za NIEudzielenie pomocy, a

> nie za jej niefachowosc

> nie wprowadzaj ludzi w blad

Głupoty kolego opowiadasz. Moja koleżanka się właśnie buja po sądach za złe udzielenie pomocy medycznej i uszczerbek na zdrowiu ofiary. Nie wiesz to nie mów...

Napisano
  • Autor

> Głupoty kolego opowiadasz. Moja koleżanka się właśnie buja po sądach

> za złe udzielenie pomocy medycznej i uszczerbek na zdrowiu

> ofiary. Nie wiesz to nie mów...

Ale chyba nie z urzędu tylko z prywatnego pozwu?

Napisano

> ja sama znalazłam sie kiedys w sytuacji ze pomogłam ludziom rannym w

> wypadku - pomoglam na miare swoich umiejetnosci i kompetencji na

> przyklad nie pozwalajac nikomu ich poruszac (wg niektorych

> cieknacy z chlodnicy plyn to powod do tego zeby wyciagac goscia

> przez okno )

> pomoc to nie tylko fachowe opatrywanie ran czy reanimacja - pomoc to

> tez niedopuszczenie do tego, by zaszkodził ktoś inny kto bladego

> pojecia nie ma o tym

Zabezpiecznie miejsca wypadku to też pomoc. brawo.gif dla koleżanki

Napisano

> Tylko patrzylem.

Po przebojach z sądami... powiem tylko tyle - dobrze zrobiłeś.

Napisano

> ja sama znalazłam sie kiedys w sytuacji ze pomogłam ludziom rannym w

> wypadku - pomoglam na miare swoich umiejetnosci i kompetencji na

> przyklad nie pozwalajac nikomu ich poruszac (wg niektorych

> cieknacy z chlodnicy plyn to powod do tego zeby wyciagac goscia

> przez okno )

> pomoc to nie tylko fachowe opatrywanie ran czy reanimacja - pomoc to

> tez niedopuszczenie do tego, by zaszkodził ktoś inny kto bladego

> pojecia nie ma o tym

Ano dokładnie... Ale prościej popatrzeć i spytać się na kaciku czy ktoś coś wie i dlaczego karetka tak póxno przyjechała.

W takiej sytuacji należy po pierwsze zabezpieczyć miejsce wypadku - domyślam się że nikt tego nei zrobił skoro wszycy się rozglądali tylko, wezwać pomoc lub kazać komuś wezwać - zadziwiające jest jak często wszyscy myślą że ktoś inny już to zrobił (i potem wszyscy się dziwią że karetki jeszcze nie ma). No i dopiero kolejną sprawą jest udzielanie pierwszej pomocy. Jeśli był żywy to rzeczywiście najlepiej nie ruszać i zabronić się ruszać. Ale jeśli nie oddycha lub akcja serca jest wstrzymana to lepiej nawet niefachowo wykonywać masaż serce/sztuczne oddychanie niż nic nie zrobić.

Ł.

Napisano

> Zabezpiecznie miejsca wypadku to też pomoc. dla koleżanki

przeciez szary człowiek może zrobic tyle rzeczy ... rozmowa z rannym jesli jest przytomny czy poki nie straci przytomnosci, zeby powiedzial czy cos czuje, co go boli - takie rzeczy przekazuje sie potem lekarzowi - czesto bywa tak, ze do momentu przyjazdu karetki czlowiek traci przytomnosc

ja od goscia ktoremu pomagalam dostalam nr telefonu - poprosil mnie zebym zadzwonila do jego zony i powiadomila ja co sie stalo

na tyle na ile umialam opatrzyłam mu rany, odpiełam pasy, ktore gniotły mu klatke piersiową

Napisano
  • Autor

> Po przebojach z sądami... powiem tylko tyle - dobrze zrobiłeś.

Nie wiem, mialem wyrzuty sumienia. Ale zastanawialem sie jak pomoc motocykliscie. Zdjecie kasku jezeli ma pekniete kregi moze spowodowac przerwanie rdzenia, wiec co zrobic?

Napisano
  • Autor

> Ano dokładnie... Ale prościej popatrzeć i spytać się na kaciku czy

> ktoś coś wie i dlaczego karetka tak póxno przyjechała.

> W takiej sytuacji należy po pierwsze zabezpieczyć miejsce wypadku -

> domyślam się że nikt tego nei zrobił skoro wszycy się rozglądali

> tylko, wezwać pomoc lub kazać komuś wezwać - zadziwiające jest

> jak często wszyscy myślą że ktoś inny już to zrobił (i potem

> wszyscy się dziwią że karetki jeszcze nie ma).

Czetry osoby które tam były dzwoniły przez telefon - myslisz ze do mamy?

> No i dopiero

> kolejną sprawą jest udzielanie pierwszej pomocy. Jeśli był żywy

> to rzeczywiście najlepiej nie ruszać i zabronić się ruszać. Ale

> jeśli nie oddycha lub akcja serca jest wstrzymana to lepiej

> nawet niefachowo wykonywać masaż serce/sztuczne oddychanie niż

> nic nie zrobić.

> Ł.

Napisano

> Nie wiem, mialem wyrzuty sumienia. Ale zastanawialem sie jak pomoc

> motocykliscie. Zdjecie kasku jezeli ma pekniete kregi moze

> spowodowac przerwanie rdzenia, wiec co zrobic?

jesli nie wiesz co robic i nie chcesz zrobic komus krzywdy to przynajmniej nie dopuść, zeby zrobił ją ktos inny

nie oceniam cię ani nie potepiam - zrobbiles to co uznałes za słuszne, ale ja na pewno nie przeszłabym obojetnie

zrobić cokolwiek, nawet głupi trójkat postawić zeby nie dopuscic do kolejnej tragedii, ale zrobic cokolwiek bo kazda, nawet najmniejsza czynnosc moze człowiekowi uratowac zycie

Napisano

> Nie wiem, mialem wyrzuty sumienia. Ale zastanawialem sie jak pomoc

> motocykliscie. Zdjecie kasku jezeli ma pekniete kregi moze

> spowodowac przerwanie rdzenia, wiec co zrobic?

Jeśli nastąpiło zatrzymanie akcji serca to w każdym przypadku (niezależnie że można coś innego uszkodzić) należy do reanimacji przystąpić.. jeśli jest przytomny to należy zadbać żeby niepotrzebnie się nie poruszał itp. No i zabezpieczyć miejsce wypadku, zadbac o to żeby ktoś zadzwonił po pogotowie (to że karetkę widziałeś tak póxno może własnie wynikać z tego że nikt wcześniej nie zadzwonił - chociaż w Piasecznie też karetka na ogół stacjonuje więc może ta którą widziałeś w zupełnie innej sprawie jechała).

Ł.

Napisano
  • Autor

> Jeśli nastąpiło zatrzymanie akcji serca to w każdym przypadku

> (niezależnie że można coś innego uszkodzić) należy do reanimacji

> przystąpić.. jeśli jest przytomny to należy zadbać żeby

> niepotrzebnie się nie poruszał itp. No i zabezpieczyć miejsce

> wypadku, zadbac o to żeby ktoś zadzwonił po pogotowie (to że

> karetkę widziałeś tak póxno może własnie wynikać z tego że nikt

> wcześniej nie zadzwonił - chociaż w Piasecznie też karetka na

> ogół stacjonuje więc może ta którą widziałeś w zupełnie innej

> sprawie jechała).

No dobra, ale sprawdzam mu ten puls i sprawdzam go zle (facet oddycha a mi sie wydaje ze nie), facet ma kask wiec dostep do twarzy i szyji jest ograniczony. Mysle ze nie oddycha i zdejmuje mu kask robiac w ten sposob krzywde.

Nie usprawiedliwiam i wiem ze zrobilem zle, ale na prawde nie wiedzialbym jak sie do tego zabrac.

Napisano

Biorąc pod uwagę ogromny lęk niektórych osobników, którym straszą innych i usprawiedliwiają (?) znieczulicę - mogłeś:

1. Zabezpieczyć miejsce zdarzenia: wystawić trójkąt, postawic swoje auto na awaryjnych.

2. Podejść do poszkodowanego i spróbowac sie zorientować w jakim jest stanie.

3. Powiadomic policje i pogotowie.

To juz bardzo DUŻO.

Nie jesteś usprawiedliwiony ze nie umiesz udzielić najmniejszej chocby pomocy na drodze. I nie zasłaniaj sie kursami na PJ.

Napisano

> jeśli nie oddycha lub akcja serca jest wstrzymana to lepiej

> nawet niefachowo wykonywać masaż serce/sztuczne oddychanie niż nic nie zrobić.

A jak sprawdzisz u kolesia w kasku tętno albo oddech?

A co jezeli stracił "tylko" przytomność, nie wyczujesz tętna i oddechu (Twoje nerwy, gapie, warunki atmosferyczne, etc.) i ma uszkodzony kręgosłup? Zaczniesz go "reanimować" i możesz Mu pomóc przejść na "lepszą stronę"...

Nie mówię, żeby minąć i pojechać sobie, ale opowiadania o "niefachowych masażach serca" powodują u mnie mieszane uczucia.

Miałem niestety kiedyś taką sytuacją - na trasie AK wysypała się dziewczyna na moto. Na szczęście nic Jej się nie stało (byłem wieczorem w szpitalu się dowiedzieć), bo to tylko "szlif" bez uderzenia, ale syatuacja wyglądała groźnie. Każdy się bał Jej dotknąć, zastawiłem pas, zadzwoniłem po karetkę i nic więcej nie mogłem zrobić, czego byłbym pewien.

Pozdr. P.

Napisano

> Głupoty kolego opowiadasz. Moja koleżanka się właśnie buja po sądach

> za złe udzielenie pomocy medycznej i uszczerbek na zdrowiu

> ofiary. Nie wiesz to nie mów...

jest lekarzem?

pozew jest cywilny?

Napisano

> Ano dokładnie... Ale prościej popatrzeć i spytać się na kaciku czy

> ktoś coś wie i dlaczego karetka tak póxno przyjechała.

No bo pogotowie i policja to nic nie robi zeby.GIF przyjechali po 30 minutach.

I tak łatwo zapomnieć że nikt nie zadzwonił po pomoc.

Napisano

> A jak sprawdzisz u kolesia w kasku tętno albo oddech?

> A co jezeli stracił "tylko" przytomność, nie wyczujesz tętna i

> oddechu (Twoje nerwy, gapie, warunki atmosferyczne, etc.) i ma

> uszkodzony kręgosłup? Zaczniesz go "reanimować" i możesz Mu

> pomóc przejść na "lepszą stronę"...

Jeżeli boisz się, jesteś zdenerwowany to:

> zastawiłem pas, zadzwoniłem po karetkę i nic więcej nie

> mogłem zrobić, czego byłbym pewien.

To już coś.

Napisano

> Biorąc pod uwagę ogromny lęk niektórych osobników, którym straszą

> innych i usprawiedliwiają (?) znieczulicę - mogłeś:

> 1. Zabezpieczyć miejsce zdarzenia: wystawić trójkąt, postawic swoje

> auto na awaryjnych.

> 2. Podejść do poszkodowanego i spróbowac sie zorientować w jakim jest

> stanie.

> 3. Powiadomic policje i pogotowie.

> To juz bardzo DUŻO.

> Nie jesteś usprawiedliwiony ze nie umiesz udzielić najmniejszej

> chocby pomocy na drodze. I nie zasłaniaj sie kursami na PJ.

Nie usprawiedliwiam znieczulicy społecznej. Wręcz przeciwnie! Jestem zdania że KAŻDY jest zobowiązany do pomocy na mierę swoich możliwości i jeśli nie posiada odpowiedniego przygotowania medycznego to powinien zająć się właśnie czynnościami które opisujesz. Wiem jedno:jeśli nie umiesz podjąć odpowiednich medycznych kroków to lepiej nie pomagać bo można zaszkodzić. Wyjatkiem od mojej reguły jest sytuacja kiedy bym wiedział że pomoc medyczna nie dotrze zbyt szybko (duża odległość do aglomeracji góry etc) wtedy napewno bym się podjął akcji reanimacyjnej lub pomocy w wypadku zagrożenia życia...

Napisano

I nie wypisywać wyssanych z palca historii o tym to jak ktoś komuś ....

http://www.mak.waw.pl/ratownictwo.htm

Napisano

> A jak sprawdzisz u kolesia w kasku tętno albo oddech?

> A co jezeli stracił "tylko" przytomność, nie wyczujesz tętna i

> oddechu (Twoje nerwy, gapie, warunki atmosferyczne, etc.) i ma

> uszkodzony kręgosłup? Zaczniesz go "reanimować" i możesz Mu

> pomóc przejść na "lepszą stronę"...

> Nie mówię, żeby minąć i pojechać sobie, ale opowiadania o

> "niefachowych masażach serca" powodują u mnie mieszane uczucia.

> Miałem niestety kiedyś taką sytuacją - na trasie AK wysypała się

> dziewczyna na moto. Na szczęście nic Jej się nie stało (byłem

> wieczorem w szpitalu się dowiedzieć), bo to tylko "szlif" bez

> uderzenia, ale syatuacja wyglądała groźnie. Każdy się bał Jej

> dotknąć, zastawiłem pas, zadzwoniłem po karetkę i nic więcej nie

> mogłem zrobić, czego byłbym pewien.

> Pozdr. P.

No z tym jest problem, ale bez przesady - wiadomo - najlepiej sprawdzić kilkakrotnie. Ale kwestię oddechu sprawdzić jest bardzo prosto - wystarczy podetkąć jakieś okulary, szkiełko, lusterko lub coś takiego pod nos i usta i już chociaż tyle wiadomo.

A Ty bardzo dobrze zrobiłeś że zrobiłeś tyle ile mogłeś - zabezpieczenie miejsca i wezwanie pomocy to BARDZO DUŻO.

Ł.

Napisano

> ja sama znalazłam sie kiedys w sytuacji ze pomogłam ludziom rannym w

> wypadku - pomoglam na miare swoich umiejetnosci i kompetencji na

> przyklad nie pozwalajac nikomu ich poruszac

claps.gif Moj znajomy kiedys mial wypadek, uderzyl w drzewo na trasie. Bylo to w nocy, malo samochodow przejezdzalo. Mial poduszke, ale i tak stacil przytomnosc. Droga szlo kilku pijanych mezczyzn... postanowili mu pomoc... i zaczeli go wyciagac... icon_eek.gif Polozyli go obok auta, ktos tam pozniej zadzwonil po karetke... Na szczescie nie mial zadnych powaznych obrazen i go bardziej nie uszkodzili ok.gif Ale juz sobie wyobrazam jak go "wyciagali" po pijaku... wrrr.gif

Napisano

> Biorąc pod uwagę ogromny lęk niektórych osobników, którym straszą

> innych i usprawiedliwiają (?) znieczulicę - mogłeś:

> 1. Zabezpieczyć miejsce zdarzenia: wystawić trójkąt, postawic swoje

> auto na awaryjnych.

> 2. Podejść do poszkodowanego i spróbowac sie zorientować w jakim jest

> stanie.

> 3. Powiadomic policje i pogotowie.

> To juz bardzo DUŻO.

> Nie jesteś usprawiedliwiony ze nie umiesz udzielić najmniejszej

> chocby pomocy na drodze. I nie zasłaniaj sie kursami na PJ.

Dokladnie claps.gifok.gif

Napisano

Może szkoda czasu by wyżalać się na forum. Nie prościej zainwestować w siebie?

http://www.mak.waw.pl/ratownictwo.htm

Napisano

> Swoją drogą, to takie kursy powinny być bezpłatne!!!

No i odbywac się w tygodniu a pracodawca powinien obowiązkowo zwalniać !!!!!!!!!

zeby.GIFzeby.GIF

Napisano

> Jeżeli boisz się, jesteś zdenerwowany to:

Może się i nie boję, tylko zdaję sobie sprawy ze swoich umiejętności, a właściwie ich braku... crazy.gif

Napisano

> No i odbywac się w tygodniu a pracodawca powinien obowiązkowo

> zwalniać !!!!!!!!!

Takie rzeczy to tylko w Erze. A koszt tego kursu jest ogólnie ujmując nieco powalający... faint.gif

Napisano

> No z tym jest problem, ale bez przesady - wiadomo - najlepiej

> sprawdzić kilkakrotnie. Ale kwestię oddechu sprawdzić jest

> bardzo prosto - wystarczy podetkąć jakieś okulary, szkiełko,

> lusterko lub coś takiego pod nos i usta i już chociaż tyle

> wiadomo.

To wiem, ale nie zawsze masz coś pod ręka (okularów i lusteka + grzebienia w tylnej kieszeni biglaugh.gif nie noszę).

Nie chodzi mi tu o konkretne sposoby sprawdzania oddechu, ale jak ktoś nie jest czegoś pewien, a jednoczesnie zdaje sobie sprawę, ze nieumiejętnym działaniem może pozbawić kogoś życia, to trudno mu zarzucać brak pomocy już takiej ściśle medycznej.

> A Ty bardzo dobrze zrobiłeś że zrobiłeś tyle ile mogłeś -

> zabezpieczenie miejsca i wezwanie pomocy to BARDZO DUŻO.

> Ł.

O to własnie chodzi - niech każdy zrobi to, co może, co umie i czego jest pewien!

Pozdr. P.

Napisano

> A koszt tego kursu jest ogólnie ujmując

> nieco powalający...

Nie chodzi o kwotę, bo zawsze dla kogoś może być za wysoka - dla jednego 500 zł, ale dla innego 50 zł. A znaleźć się w sytuacji wypadku może każdy, nawet nie jeżdżący autem.

Dziwi mnie to, że wydaje się grube pieniądze na kampanie pt. Krewniacy (czy jakoś tak), a na te - równie ważne, a może ważniejsze - kursy nie przeznacza się pieniędzy... crazy.gif

Jak komuś nie udzielimy pomocy w pewnych sytuacjach, to i 10 ltr krwi mu nie pomoże...

Pozdr. P.

P.S. Oczywiście popieram akcję krwiodawstwa - tak dla jasności. ok.gif

Napisano

Takie podsumowanie:

Nie udzielę pierwszej pomocy bo:

1. Nie nauczyli mnie na kursie na PJ (5, 10, 15, 20, .... lat temu zeby.GIF )

2. Boję się.

3. Nie mam czasu się zatrzymać (a może ktoś na mnie napadnie)

4. Taki kurs I pomocy to jest drogi, no i jest weekendowy.

Łatwiej:

Tam było tyle ludzi, że pewnie ktoś mu pomógł.

Napisano

> No z tym jest problem, ale bez przesady - wiadomo - najlepiej

> sprawdzić kilkakrotnie. Ale kwestię oddechu sprawdzić jest

> bardzo prosto - wystarczy podetkąć jakieś okulary, szkiełko,

> lusterko lub coś takiego pod nos i usta i już chociaż tyle

> wiadomo.

Na kursie przed kilkoma laty uczono mnie, żeby nie stosować tego sposobu sprawdzania oddechu. Najlepiej (tak mnie uczono) wyczuc oddech zbliżając twarz do twarzy poszkodowanego, na własnym policzku nawet słaby oddech podobno się wyczuwa.

Sposób z lusterkiem czy szkłem odradzano jako zarówno kłopotliwy (wiele osób nie ma lusterek przy sobie) jak i mało skuteczny.

Nie podejme sie prowadzenia dyskusji, który sposób jest lepszy i dlaczego ale takie stwierdzenia utkwiło mi w pamięci.

Napisano

> To wiem, ale nie zawsze masz coś pod ręka (okularów i lusteka +

> grzebienia w tylnej kieszeni nie noszę).

> Nie chodzi mi tu o konkretne sposoby sprawdzania oddechu, ale jak

> ktoś nie jest czegoś pewien, a jednoczesnie zdaje sobie sprawę,

> ze nieumiejętnym działaniem może pozbawić kogoś życia, to trudno

> mu zarzucać brak pomocy już takiej ściśle medycznej.

Ja nie zarzucam braku pomocy medycznej- zarzucam brak jakiejkolwiek reakcji.

> O to własnie chodzi - niech każdy zrobi to, co może, co umie i czego

> jest pewien!

> Pozdr. P.

Ja tylko pragnę ludziom zwrócić uwagę że przywrócenie oddychania i czynności serca są "ponad wszystko". Bo co komu po tym że ma kręgosłup cały jeśli mózg mu umrze z braku tlenu. Oczywiście jesli takiego zagrożenia nie ma to lepiej zabezpieczyć rannego żeby się nie ruszał.

Ł.

Napisano

> Na kursie przed kilkoma laty uczono mnie, żeby nie stosować tego

> sposobu sprawdzania oddechu. Najlepiej (tak mnie uczono) wyczuc

> oddech zbliżając twarz do twarzy poszkodowanego, na własnym

> policzku nawet słaby oddech podobno się wyczuwa.

> Sposób z lusterkiem czy szkłem odradzano jako zarówno kłopotliwy

> (wiele osób nie ma lusterek przy sobie) jak i mało skuteczny.

> Nie podejme sie prowadzenia dyskusji, który sposób jest lepszy i

> dlaczego ale takie stwierdzenia utkwiło mi w pamięci.

Ja noszę okulary, więc nie mam problemu z szukaniem lusterka. Kiedyś sprawdzalem i nawet minimalny oddech zostawia na szkle parę. Oczywiście wyczuć też można, ale ja tam nic nie czuję (jakiś taki gruboskóry jestem)

Ł.

Napisano

> Jeśli nastąpiło zatrzymanie akcji serca to w każdym przypadku

> (niezależnie że można coś innego uszkodzić) należy do reanimacji

> przystąpić..

I o to chodzi. Sprawdzić oddech to chyba każdy potrafi. Jak nie oddycha to chyba nie można już takiemu delikwentowi zaszkodzić. Można mu tylko pomóc poprzez reanimację.

Napisano

> przywrócenie oddychania i

> czynności serca są "ponad wszystko". Bo co komu po tym że ma

> kręgosłup cały jeśli mózg mu umrze z braku tlenu.

I odwrotnie - co z tego, że komuś przywrócisz oddech, jak "ukręcisz" mu rdzeń...

Tu nie ma się co licytować, dla mnie sprawa jest prosta - co mogę i umiem - zrobię. Resztę zostawię dla fachowców.

Pozdr. P.

Napisano

> I o to chodzi. Sprawdzić oddech to chyba każdy potrafi. Jak nie

> oddycha to chyba nie można już takiemu delikwentowi zaszkodzić.

> Można mu tylko pomóc poprzez reanimację.

Można zaszkodzić - hipotetycznie z tłumu gapiów wyłoni się lekarz tudziez za sekund kilka dojedzie karetka z respiratorem, a Ty własnie miażdżysz komuś kręgosłup. blush.gif

Oczywiście, to tylko gdybanie, ale rózne sytuacje w życiu się zdarzają.

Pozdr. P.

Napisano

Ciekawość to tak, ale żeby pomóc to już nie.

czerwona.gif

Naprawdę nie potrzebna jest duża wiedza, żeby pomóc.

Straszne jest to, że dla Ciebie takie zachowanie jest normalne.

Jeszcze się na forum o szczegóły wypytujesz.

A gdybyś się zatrzymał, spróbował pomóc to może ten

motocyklista sam by ci opowiedział. Być może miał szczęście

i nic mu nie było.

Z drugiej strony pomagałem już przy kilku wypadkach i moment

kiedy Ci ludzie dziękują jest po prostu wspaniały, nawet nie muszą

dziękować, wiesz, że się sprawdziłeś.

Raz dziękowała mi Policja a raz chłopak który potrącił kobietę.

Najłatwiej jest sobie odjechać.

Ehhh.

Po prostu dno.

Pozdr

can

Napisano

Ale bzdury wygadujesz! Masz obowiazek pomóc potrzebującemu. Jeśli tego nie zrobisz grozi ci 5 lat więzienia i kropka... nie zasłaniaj się brakiem umiejetności bo moim zdaniem to w twoim własnym interesie powinno być doszkolenie się w kwestii pierwszej pomocy... Nikt jeszcze nigdy niekogo nie postawił przed sadem za niefachowe udzielenie pierwszej pomocy - ważne jest że próbowałeś i uratowales komuś życie, a nie to czy w wyniku twojej resuscytacji komuś żebro strzeliło...

W przypadku nagłej śmierci (typu idzie gosc ulicą nagle zemdlał i kaputt, albo wypadek samochodowy) najczestszą przczyną (bodajże 70%) jest zaksztuszenie się własnym językiem. Wystarczy wykonac mały ruch ręką i podnieść żuchwę do góry w celu udrożnienie dróg oddechowych i uratowania komuś życia - taki jeden mały ruch i już pozwoliliście komuś żyć!

Tak to wygląda...

odgieciegb4.jpg

Czy to naprawde jest jakaś filozofia?...

A teraz zabezpieczenie pacjenta - jesli po wypadku najlepiej po prostu pacjenta nie ruszać - mozesz go poruszyć tlyko jezeli wystepje bezposrednie zagrozenie życia twojego lub jego - np auto płonie, auto wisi nad przepaścią, poszkodowany lezy na środku ruchliwej autostrady itp. jesli pacjent oddycha (nalepiej sprawdzic to NIE po ruchach klatki piersiowej (bo ona sie moze ruszać a oddech moze byc niewydolny), ale po przystawieniu policzka do jego ust i sprawdzeniu czy czujesz na policzku powiew powietrza, albo przystawiając lusterko jesli sie je posiada). jeśli oddycha to po prostu pilnujesz go do przyjazdu karetki - jelsi jest przytomny rozmawiasz, uspokajasz itp.

Jesli nie oddycha lub jest inne zagrozenie jego zycia to bierzesz go pod ramiona, zginasz ręce i lapiesz za glowe - unieruchamiasz w tym momencie kregoslup szyjny zapobiegając dalszym urazom i delikatnie wyciagasz z auta. odciagasz go na bezpieczną odleglosć, kladziesz na twardym podłożu i sprawdzasz ponownie oddech (po odgięciu oczywiscie najpierw glowy w wyzej wskazany sposób).

Jeżeli nie oddycha to wykonujesz 15 ucisniec klatki piersiowej (kladziesz rece na mostku) i nastepnie 2 razy wdmuchujesz mu powietrze w usta

uciskanie:

ucisnacrn5.jpg

2 wdechy - wykonac w ten sposób - zatkac nos i wykonac psokojne 2 wydechy.

wdechnk0.jpg

Nie musisz dokonywać wdechow jesli - brzydzisz się, np poszkodowany ma cale usta zarzygane itp.

Czynnosci te wykonujesz do czasu przyjazdu karetki, do czasu odzyskania przez chorego oddechu wlasnego, lub do wyczerpania twoich sił...

Uf. mialem na pcozatku tlyko ochrzanic tych co uwazają za glupote pomagac przy wypadku a wyszedl tutaj mocno skrócony kurs 1 pomocy zeby.GIF

Napisano
  • Autor

> Ciekawość to tak, ale żeby pomóc to już nie.

Jaka kur..wa ciekawość, na skrzyzowaniu autem stalam.

> Straszne jest to, że dla Ciebie takie zachowanie jest normalne.

> Jeszcze się na forum o szczegóły wypytujesz.

W domu wszyscy zdrowi?

> A gdybyś się zatrzymał, spróbował pomóc to może ten

> motocyklista sam by ci opowiedział. Być może miał szczęście

> i nic mu nie było.

A moze to był sam bill gates i obdarowałby mnie zlotem, a moze to byl Jezus i zabralby mnie do nieba, a moze wrecz przeciwnie i to byl trendowaty i zarazilby mnie choroba, a moze to byl diabel i zabralby mnie do piekla.

> Z drugiej strony pomagałem już przy kilku wypadkach i moment

> kiedy Ci ludzie dziękują jest po prostu wspaniały, nawet nie muszą

> dziękować, wiesz, że się sprawdziłeś.

Chcesz za to medal?

> Raz dziękowała mi Policja a raz chłopak który potrącił kobietę.

A prezydent ci nie dziekowal?

> Najłatwiej jest sobie odjechać.

> Ehhh.

> Po prostu dno.

No wlasnie dno

screwy.gif

Napisano

> wystarczy wykonac

> mały ruch ręką i podnieść żuchwę do góry w celu udrożnienie dróg

> oddechowych i uratowania komuś życia - taki jeden mały ruch i

> już pozwoliliście komuś żyć!

> Tak to wygląda...

Będę się upierał, że takim ruchem (przy poważnym urazie kręgosłupa) możesz kogoś pozbawić życia... crazy.gif

Napisano

> Moj znajomy kiedys mial wypadek, uderzyl w drzewo na trasie...

dokładnie ta sama sytuacja - trzech czy czterech lumpów zaczeło wyciagać po niego łapy - jakbym sie na nich nie wydarła to pewnie nawet by nie zauwazyli ze tam byłam

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.