Twój styl bardzo mi odpowiada, choć wiem że robisz sobie jaja od początku do końca. Niemniej jednak napiszę coś w odniesieniu do Twoich tekstów i to wyjątkowo na poważnie.
Prawdą jest, że samochód może dać dużo frajdy, zwłaszcza jeśli będzie to samochód z tzw. segmentu premium.
Ja nie kupuję i nie zamierzam kupować "premium" z conajmniej kilku powodów.
1. "Premium" od jakiegoś czasu nie jest już.................. premium. Materiały są tak samo dobre (lub tak samo złe) co w zwykłych, popularnych autach sprzed kilkunastu lat. Po prostu te "nie-premium" zostały sztucznie zubożone. Po co mam płacić za ten sam plastik dwa razy drożej. Skrzypi tak samo:).
2. Za "premium" się płaci. Płaci się nie dlatego, że np. części są lepsze czy trwalsze. Płaci się "bo można" i "bo to premium". Kiedyś kupowałem żarówkę (Philips Xenophot do unitu stomatologicznego). W normalnym sklepie figurowała jako "żarówka do lampy fotograficznej" i kosztowała 31zł. W sklepie "stomatologicznym" ta sama żarówka kosztowała już 119zł. Cóż.......premium:).
3. "Premium" przynosi radość kiedy można wykorzystać jego możliwości (duży silnik, wygodne fotele, wyciszenie, dobre audio...). Kiedy przez 90% czasu jeździ się samemu po mieście to ta "premium" długość, "premium" szerokość, "premium" silnik nie ma w większości sytuacji znaczenia i tak samo stoi się w korkach Citigo jak Range Roverem:). Problem zaczyna się gdy chcemy zaparkować.
4. "Premium" jest droższe na każdym etapie jego eksploatacji. Oprócz awarii jest przecież "normalna" eksploatacja. A tu nie 3.5l tylko 8l oleju. Nie 230 tylko 500zł za tarcze. Nie 400 tylko 5000 za amortyzatory . Do tego dochodzi ubezpieczenie. Odpowiedni warsztat, który się tym odpowiednio zajmie (ostatnia awaria BMW kolegi została wyceniona na przeszło 14 tys. zł). Opór przed zaparkowaniem na niestrzeżonym parkingu itp.
5. Powoli w dużych miastach przestaje się opłacać mieć samochód. U nas to jeszcze drobiazg, ale rozmawiałem ostatnio z Austriakami z Wiednia, którzy twierdzą, że nie maja samochodu z wyboru "bo to bez sensu". U nas też będzie z tym coraz trudniej i jeśli ktoś faktycznie nie kocha samochodów, a stanowią dla niego zwykłe narzędzie typu "jeździdło" to nie będzie dla niego miało znaczenia czy przed domem na drogim parkingu będzie stało BMW czy Kia. Ot - samochód.
6. Niesamowite parametry trakcyjne samochodów "premium" też (nomen omen) powoli tracą na znaczeniu. Jeździ się coraz wolniej i będzie się jeździło jeszcze wolniej, a przy 50km/h Fabia da sobie radę równie dobrze niż 4x4 z superkomputerem na pokładzie.