To nie jest chodzenie z ekierką, zero tolerancji pomiaru. Zdajesz sobie sprawę, że to nie zmienia nic? Tylko stwarza dla mnie upierdliwy problem - bo muszę napisać pismo o zmianę warunków zabudowy, pod tym muszą się podpisać wszyscy sąsiedzi dookoła, że nie mają nic przeciwko, potem składam to w gminie, czekam z miesiąc aż sobie poleży i dostaje pismo, że zmieniono warunki zabudowy. Poza dziką satysfakcją pana urzędnika, że przegonił głupiego petenta po sąsiadach i nie zaczął budowy na czas, nic się nie zyskuje ani nie traci...
A sedno jest takie że mam dupę architekta, bo miał przed twarzą te warunki, dokładnie przeczytal, przeliczył i tego nie zauważył. Zmieniłem warunki zabudowy w zakresie długości elewacji frontowej - nabiegałem się z podpisami, papierami, wyczekałem w gminie i teraz... musze to zrobić jeszcze raz, bo architekt "przeoczył"...