Zawartość dodana przez bizz
-
Remont mieszkania
Ja to trochę oderwany jestem chyba od rzeczywistości... 100tys pln za remont? No właśnie aż mnie trzepło...
-
Jak się kupuje dziś auto.
Nie ma klimy. Wystawiłem za 3300, liczę na 2700.
-
Jak się kupuje dziś auto.
Zaraz wystawiam Peugeota 206 z 2001 roku, kupiłem końcem kwietnia na chwilę bo po stracie służbówki coś potrzebowałem, a dzikim trafem służbowe dostała żona i ten już niepotrzebny. Ledwie go przerejestrowałem (nigdy tego nie robię, raz chciałem być w porządku) i jak ja go teraz sprzedam? "Paaaanie, dwa miesiące go masz toś Pan handlarz i złodziej" "Kapnął się Pan że złom i Pan sprzedajesz" Już się boję tego wysypu kosmitów.
-
Manualna skrzynia vs automat
No ja już to ogarnąłem bo musiałem, ale mimo wszystko dla mnie sprzedawanie samochodów ze skrzynią manualną jest jawnym krzywdzeniem społeczeństwa.
-
Manualna skrzynia vs automat
Do żadnego kampera mi to nie pasuje, chyba że kampervan na blaszaku.
-
Manualna skrzynia vs automat
uszami wyobraźni słyszę te obroty silnika podczas zmian biegów - lubię takie dziwolągi, na wyjazd urlopowy w sam raz
-
Manualna skrzynia vs automat
co to za wynalazek był?
-
Manualna skrzynia vs automat
Zrobiłem z 200 tyś km łącznie starymi (powyżej 15 lat) automatami - to jest ostatnia rzecz jaka może nawalić, chyba że kupisz jeden z historycznie awayjnych (jak Twój teść A6). Teraz mam nowe z manualną i za cholerę nie mogę go polubić. Następny tylko automat, jakikolwiek, nawet CVT przyjmę. Manualna zmiana biegów to dla mnie bezsens w rodzaju biegania do telewizora żeby kanał przełączyć zamiast użyć pilota.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
U mnie lista jeszcze długa na daily - E38, E66, W211 500. Ale przyjedzie na to czas:)
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Niedorzeczne to jest powyższe zdanie i wiara w nie.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Uff, doczytałem do ostatniego zdania z gęsią skórką - już myślałem że zrobił rysę na E39
-
Uruchomienie silnika po długim postoju
Poczułem zazdrość po samym opisie. To musi być fantastyczne uczucie przywracać do życia starą maszynę
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Ja tam jestem spokojny nad wyraz, bawią mnie ludzie którzy wszystko wiedzą lepiej, a że jest ich coraz mniej w życiu realnym bo nikt nie chce ich słuchać, to przynajmniej tutaj się uśmiechnę.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
a to Ty, poznałem od razu po samouwielbieniu własnych opinii... Jakbyś mógł mi przytoczyć (oczywiście nie możesz, ale sprawdzę co znowu spłodzisz) gdzie napisałem że jeżdżąc techniczną poobdzieraną igłą szukam auta wyglądającego jak nowy bezwypadkowy bez wkładu?
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Natomiast występują nagminnie ostatnimi czasy sytuacje nagłego wzrostu dochodów. Wszystkie programy wsparcia beneficjentów PIS dały dużo kasy która łatwo przyszła. Obserwuję to po tempie wymiany pojazdów pod wiejską szkołą mojego syna i po OLX - sprzedaż używanych rzeczy gwałtownie spadła. A, i jeszcze jedno - tzw. popularne "wystawki" czyli gabaryty są w coraz większej ilości. Ludzie po prostu dostali pieniądze do ręki i łatwo im się je wydaje.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Z ciekawości - korzystałeś z tej gwarancji albo masz jakieś sprawdzone opinie, bo ja tylko widuję czasem taki dopisek przy ogłoszeniu....
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Pomijając regularne przeglądy (co samo w sobie nie jest oczywiste nawet wśród aut będących jeszcze na gwarancji fabrycznej) mam zwyczaj wymieniania przed a nie p fakcie. Więc jeśli mi diagnosta mówi że zostało 10-15% klocków, to je zmieniam. Jeśli słyszę jakieś stuki z zawieszenia, to jadę na szarpaki albo do ASO. Zmieniam komplet opon pomimo że mają dwa lata i "jeszcze by Pan dwa sezony zrobił". W mojej opinii dbam o stan techniczny ponadprzeciętnie. A z tym to się nie mam zamiaru kłócić, to oczywiste. Ludzie kupują oczami.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
A czy ja gdzie napisałem że zapraszam do syfu w aucie? Jak wystawiam auto to odkurzę i umyję żeby było widać wszystkie uszkodzenia. Wiem o co Ci chodzi i może też źle napisałem swojego posta - na co dzień mam syf, bo mi on nie przeszkadza, a mowa tutaj o oglądaniu samochodów które są wystawione. Też uznałbym to za brak kultury gdyby auto było zasyfione w środku, choć absolutnie nie skreślałoby to samego auta.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Ale co mam Ci odpisać, nie wiesz jak się samochód serwisuje? Dla mnie to typowo polskie podejście - ja się świeci i błyszczy to musi być super, jak jest brudne i porysowane to jest fe. Właśnie dlatego każde auto, czyste czy brudne, porysowane czy nie, trzeba wziąć na przegląd, sprawdzić i kupić albo rezygnować. Dopowiadanie sobie "czerwonej lampki" to domena "szwagrów" wszelkiej maści. Tyle. Co to w ogóle za zdanie "jak ktoś obcy ma wierzyć.."? Żyjemy w 21 wieku, 99% rzeczy można sprawdzić posługując się czyjąś fachową wiedzą, kupujący może jak dla mnie wierzyć nawet w dobre intencje obecnego rządu, nic mi do tego.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Wyleczyłem się już dawno w dopowiadaniu sobie samemu historii. Może być jak piszesz, może być milion innych powodów. Sprawdzasz stan techniczny i skupiasz się na faktach.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Z ciekawości - dlaczego nie rozumiesz?
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Dlatego przed sprzedażą oddam auto do detailingu, bo nie chce mi się użerać z pacanami. Auto ma cztery lata, czarny lakier i jest podrapane z każdej możliwej strony. Lusterka i drzwi od ciasnych bałkańskich dróg, klamki i drzwi od żony torebki, drzwi i błotniki od rowerów dzieci i żony parkujących w garażu obok auta dość tak nonszalancko powiedziałbym, bagażnik z tyłu od kładzenia zakupów, zderzak przód od dobijania do różnych przedmiotów, dokładka spód od krawężników, felgi zdarte też od krawężników. Syf w środku bo co chwilę gdzieś jeździmy w komplecie z dzieciakami, a one uwielbiają np. pałki kukurydziane po drodze. Technicznie nigdy nie miałem bardziej zadbanego auta. Jest cały czas robione na bieżąco, zresztą większość jeszcze z gwarancji. Pewnie musiałbym z 10k opuścić żeby nie słuchać marudzenia, wolę zapłacić 3k na dobrą polerkę.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Bo przecież rysy, wgniotki i zaniedbany wygląd zewnętrzny świadczą o fatalnym stanie mechanicznym i zapuszczeniu auta. Już mnie tutaj taki jeden fan włoskiej motoryzacji zwyzywał jak napisałem że kompletnie nie interesuje mnie wygląd zewnętrzny samochodu ale mechanika musi być na tip-top. Nie i koniec, zajechanym trupem jeżdżę, nie da się rozdzielić tych rzeczy. Nie pamiętam nicka pacana bo bym Ci go tutaj przywołał - od razu by Cię ustawił jak ma auto wyglądać Są ludzie którzy mają swoje wyobrażenie, są gotowi kupić auto po detailingu przekonani że jak wszystko się błyszczy to na pewno dbane. Może kiedyś, ale od czasu setek zakładów wyciągających nawet auta popowodziowe na tip-top określanie stanu po wyglądzie nie ma sensu.
-
drzwi wewnętrzne (pokojowe) - jakie ? Stosunek cena/jakość
1. rysują po nich kredkami 2. rysują po nich kamieniami zebranymi na spacerze 3. próbują przez nie przejść kiedy są zamknięte 4. próbują przez nie przebiec kiedy są zamknięte 5. jest tylko jeden sposób zamykania otwartych drzwi - pierd...nięcie 6. wiszenie na klamce to mega zabawa 7. "dyskretne" ruszanie klamką w sypialni tysiąc razy dół/góra kiedy rodzice śpią to mega zabawa 8. otwieranie drzwi aż zawiasy jękną to jedyny możliwy sposób ich otwarcia Mogę tak w nieskończoność
-
drzwi wewnętrzne (pokojowe) - jakie ? Stosunek cena/jakość
@mayster_tcz potwierdzam. Mam najtańsze typu plaster miodu, dziewiąty rok eksploatacji, dzieci lat 3 i 9. Nie widać zużycia. Przy czym całe otoczenie przekonywało mnie że drzwi za ~100zł nie mają szans przetrwać dwóch sezonów.