Zawartość dodana przez bizz
-
2 komplety felg - czy warto ?
Ja tak samo nie wyważam w aucie żony (Space Star), teraz trzeci rok będzie. Nie ma potrzeby. W BMW czasem musiałem (nie musiałem, ale mnie wkurzało) pojechać do oponiarzy bo miałem drgania kierownicy pomiędzy zmianami kół.
-
Wypadek i i telefon na 112
Rozumiem Cię. Ja też na pierwszym miejscu mam swoje dziecko. U mnie sytuacja jest trochę inna, bo rodzice w służbie zdrowia, więc mam zakodowane żeby bezpiecznie ustawić swoje auto i gonić z pomocą, choć rzeczywiście sporo się zmieniło po narodzinach syna. Teraz nie zatrzymam auta na drodze tylko szukam chodnika albo bocznej albo w ostateczności zjeżdżam w pole, plus pewnie ganiałbym od wypadku do dziecka sprawdzić czy ok i znowu do ludzi... Dobry znajomy rodziców zatrzymał się do wypadku na naszej śląskiej "średnicówce", włączył awaryjne, wysiadł i to było ostatnie co pamięta do obudzenia w szpitalu. Zanim cokolwiek zrobił wjechał ktoś w niego. Więc teraz zawsze uciekam samochodem mocno w boczną, pole, las, chodnik, cokolwiek, a później lecę pomagać.
-
2 komplety felg - czy warto ?
Spróbowałbyś nie wyważać minimum co roku w swojej byłej E61. BMW jest bardzo wrażliwe na każdą lekką zmianę, od razu czuć na kierownicy...
-
Mandat z Austrii :-)
Trochę to się kłóci z kupowaniem winiet po drodze. Mnie szlag trafił jak kiedyś wyjechałem z domu o 23:00, o 23:30 byłem na stacji pierwszej w Czechach i trafiłem na przerwę techniczną 40 minut... Tłum aut, kolejka do kas, kolejka do winiet... masakra. Straciłem prawie godzinę ledwie wyjechawszy z domu, od tego czasu kupuję online.
-
Mandat z Austrii :-)
Ja lubię jeździć bez postojów. Nie palę, nie sikam, nie jem. Chyba że jadę ponad 1000 km to wtedy muszę raz tankować.
-
Mandat z Austrii :-)
po normalnej, ja podawałem chyba... jedyny koszt to wysyłka 1 EUR. https://www.tolltickets.com/
-
Mandat z Austrii :-)
Mnie chcieli zatrzymać i do paki. Jechałem wtedy świadomie przez Austrię bez winiety, żona przed samym wyjazdem się pochorowała i najpierw kilka godzin rzygała jak kot, a jak już usnęła to budziło ją każde zatrzymanie. Stwierdziłem że się nie zatrzymuję, winietę czeską kupiłem jeszcze w Polsce... Przeleciałem Czechy, zatrzymałem się na ostatniej stacji w Austrii, bo żona się obudziła. Napiliśmy się wody i mówię jej, że nie mam winiety, ona na to żeby kupić. Patrzę na tą autostradę a tam już znaki widać że granica za kilkaset metrów, więc olałem. Wyjechałem ze stacji, bus który jechał parę auto przede mną włączył koguta, zastawili drogę i po kolei sprawdzali każdemu... Coś tam próbowałem negocjować, że Boże Ciało, że żona chora i nie zdążyłem, nie było przeproś. Nie miałem gotówki (od tamtego czasu zawsze wożę), więc zostałem zaproszony do busa i poinformowany, że zostanę zatrzymany (mieli mnie podeskortować do najbliższego posterunku) do czasu uiszczenia opłaty. W ostatniej chwili zajarzyłem że mam kartę kredytową i o dziwo mieli terminal w tym busie. Nie pamiętam ile zapłaciłem w EUR, ale z karty ściągnęli mi 480 PLN (2010 rok). Żony foch przez cały następny dzień, bo przecież mogłem kupić na stacji tą winietę. Miałem za swoje, teraz winiety kupuję przez neta i jeszcze w domu oklejam auto.
-
Mandat z Austrii :-)
Ja kiedyś nie zapłaciłem włoskiego, przyszło zwykłym listem, wjechałem pod bazylikę św Piotra 86 EUR, ale wyleciało mi to z głowy, bo jakoś parę dni później rozbiłem auto... Samochód zezłomowany, nic więcej nie przyszło. Kapnąłem się 4 lata później przy przeprowadzce jak znalazłem kwitek. Z ciekawostek w liście był login i hasło do jakiejś strony gdzie mogłem podziwiać swoje Clio w towarzystwie księży biskupów
-
Czy wszyscy sprzedajacy to oszusci?
Jeżdżę tym autem bardzo dużo, samochód ogarnia wszystkie nasze wycieczki, a jest tego sporo. W tym roku zrobił Litwę, Chorwację, Bałtyk, za trzy tygodnie znowu Bałtyk, a w międzyczasie kupa weekendowych wyjazdów po 150-400 km i codzienna ciężka praca. Nie mogę zastanawiać się czy wpakować w niego pieniądze żeby był sprawny, bo może coś innego mi do głowy wpadnie. Jasne, że to kwestia kasy, chwilowo mnie stać, jak będzie mnie mniej stać, to kupię dekadę młodszą Astrę i wydatki spadną o połowę, niestety moja radość z jazdy również.
-
Czy wszyscy sprzedajacy to oszusci?
Bo mnie drażnią niezrobione. Łańcuch jak się rozciąga, lekko grzechocze, jest to irytujące, poza tym niezrobione może doprowadzić do większej awarii. To rzecz eksploatacyjna, jak pasek rozrządu, tyle że wytrzymuje dłużej. Auto ma sprawdzonego przebiegu 370 kkm, zakładałem że to zrobię przy ok 450 kkm, ale słyszę go i mnie wkurza. Osoba postronna tego nie usłyszy, więc nie musiałbym tego robić chcąc opchnąć auto. Pompa progowa to pompa paliwa umieszczona pod progiem kierowcy, dwa razy mi się zawiesiła, poza tym jest OK. Postronny kupujący się nie kapnie, a zawieszoną pompę wystarczy trzepnąć lekko młotkiem i rusza. Mnie irytuje, więc naprawiam. Źle się wyraziłem w treści wcześniejszego posta. Nie zamierzam jej sprzedawać, ale zamierzam sobie kupić nowe BMW a to zostawić żonie. Jak żona wymyśli za pół roku, że jednak chce inne auto, to bez płaczu sprzedam i liczę się z tym. Samochód nawet teraz jest w takim stanie i wyposażeniu, że mogę go sprzedać od ręki w tej samej cenie za którą kupiłem. Nie muszę go nawet wystawiać, chętni są. Co do kosztów - nie włożyłem do tego auta ani złotówki przez 1,5 roku (no, może hamulce przód i sterownik webasto, ale to 1,7 kpln) i 50 tyś km, więc włożenie teraz nawet 8000 zł jest kumulacją 18 miesięcy razy ok 450zł... Czy to dużo za auto premium, które ma 16 lat, 370 kkm i dwustukonnego diesla? Chyba nie...
-
Diesel z automatem do 150k
a masz wiedzę jaki silnik był w środku? N47 czy B47? ewentualnie jaki rocznik auta, bo mogłeś jeździć demówką 2014/2015 i tam jeszcze raczej siedzi N47... z ciekawości jaką masz ofertę na 518d? ja szukam serii 3 z Premium Selection, ale muszę w końcu usiąść, zrobić konfigurację i rozesłać zapytania do brokerów... nie chciałbym przekroczyć 130 kpln brutto
-
Kabina bez brodzika - silikon jego mać...
Ja sam montowałem, mam to w domku jednorodzinnym, ostatnimi czasy zauważyłem, zimą, że nie wieje, a zawsze był problem że w kuchni i łazience mroźne powietrze leciało. Ostatnio spokój... Musiałbym chyba wejść na dach i sprawdzić od góry kominki wentylacyjne jakąś kulką na sznurku...
-
Kabina bez brodzika - silikon jego mać...
i na ile Ci to wystarcza?
-
Kabina bez brodzika - silikon jego mać...
Hmm.. w zasadzie chyba w ogóle nie odtłuszczone - czym odtłuszczać? Wentylacja - ostatnio (rok?) zauważyłem że jakby nie ciągnie już tak kanał wentylacyjny jak kiedyś, jakiś pomysł jak sprawdzić jego drożność?
-
Kabina bez brodzika - silikon jego mać...
Hej, jakie macie sposoby na trwałe położenie silikonu w miejscach newralgicznych, czyli dookoła odpływu (zwykła kratka) i między ścianą a podłogą. W zasadzie co pół roku muszę zrywać stary i kłaść nowy, bo albo pleśń wyłazi, albo zaczyna cieknąć przy samej ściance kabiny... Jestem już tak zdesperowany, że chyba zrobię lekki remont i zamontuję brodzik, bo szlag mnie trafia... Zawsze suszę kabinę jakieś dwa dni, w sensie nie używam. Później wycinam stary silikon, resztki wydrapuję, psikam czymś przeciwko pleśni, wyciskam nowy, czekam min. 24h i używam. I zaś za pół roku, 8 miesięcy powtórka z rozrywki. Też tak macie, czy u mnie coś spieprzone?
-
Czy wszyscy sprzedajacy to oszusci?
Zweryfikuj to co próbujesz tutaj przeforsować w życiu codziennym. Później można podyskutować. Dodam od siebie, tak jak już kilku kolegów, że na podobne życzenia potencjalnego kupującego (nagrywanie??) ze śmiechem odłożyłbym słuchawkę.
-
Jazda w foteliku. bunt.
mój na razie z nich nie korzysta, ale są świetnie umiejscowione, sprawdzałem ich jakość zbliżając głowę do zagłówka w foteliku - ja tego praktycznie nie słyszę prowadząc, a mały będzie miał czysto i wyraźnie dodatkowo Monza ma fajną pompowaną poduszkę, co prawda ustawiłem ją tylko raz, ale miał frajdę z tego że sam sobie wybrał twardość oparcia
-
Czy wszyscy sprzedajacy to oszusci?
Myślę, że jakakolwiek dalsza dyskusja z kolegą jest bezcelowa, ale... marzyłoby mi się zobaczyć reportaż z poszukiwań przez niego nowego używanego samochodu, jak zadaje kolejnym sprzedającym te pytania...
-
Czy wszyscy sprzedajacy to oszusci?
Nie zajmowałeś się tym nigdy hobbystycznie ani zawodowo, więc nawet Ci do głowy nie przyjdzie co kupujący mogą wymyślać. Ja nigdy nie ukrywałem wad samochodu, choć w ogłoszeniu nie opisywałem nic dokładnie bo i po co. W rozmowie telefonicznej potencjalny kupujący dowiadywał się o interesujące go fakty, a na miejscu mógł szukać tego o co wcześniej nie wypytał. Ale... ja nie jestem omnibusem i nie pamiętam wszystkich wad auta, niektóre ze mną żyją i nie przeszkadzają, więc o nich nie mówię. W ten sposób zostałem zrypany i zwyzywany bo w Mitsu nie ma przycisku od otwierania szyby pasażera. Przycisk się połamał i wypadł, choć nadal działa jak wsadzić palec, ale "auto zdemolowane w środku, panie to syf jakiś, k...a" dalej nie słuchałem bo wszedłem do domu. Auto salon PL, 170kkm przebiegu, od nowości w rodzinie (teść/ja). Ściągnąłem ogłoszenie, bo wymiękłem. I teraz sobie wyobraź, że zgadzam się na wszystko co napisałeś, a na miejscu oskarżasz mnie o brak przycisku, czyli niekompletne auto, niezgodne z opisem i może mam zapłacić za Twoją fatygę i podróż...
-
Czy wszyscy sprzedajacy to oszusci?
No to ja Ci wmówię... Aktualnie E39 jest u mechanika drugi tydzień, bo wyszło więcej niż zakładałem. Wymieniam łańcuch rozrządu plus ślizgi, pompę progową, tarcze i klocki tył, regeneracja maglownicy, jak kasy starczy to regeneracja wiązki elektrycznej w tylnej klapie, plus malowanie auta dookoła z maską, bo ma sporo odprysków. Zakładam że zostawię u mechanika 6-8 kpln. Auto kupione za 15 i pewnie tyle warte. 16 lat, 370kkm. Przy czym liczę się z tym że żona nie będzie chciała nim jeździć a ja chcę kupić nowe auto, więc może się okazać że robię komuś prezent. Ale robię, bo są to rzeczy które trzeba zrobić żeby auto jeździło i wyglądało jak należy. W takim samym stanie ten samochód kupiłem i też nie było to dla mnie nic dziwnego.
-
Jazda w foteliku. bunt.
Bardzo mądra uwaga - Jasiek wybrał sobie sam. Ja wcześniej miałem trzy lub cztery modele upatrzone, podjechaliśmy do sklepu który ma fotel samochodowy, do tego Pan wpina po kolei foteliki i dzieciak wybiera. Kolor też sam mógł wybrać.
-
Jazda w foteliku. bunt.
Mój wytrzymał bez problemu, zresztą zjeździł z nami pół Europy, ale.... Jak miał jakieś 2,5-3 latka, to coś mi strzeliło do głowy żeby z Kołobrzegu wracać na dzień, a zawsze ale to zawsze jeżdżę nocą. Janek drogę zniósł rewelacyjnie, śpiewał od Kołobrzegu do drzwi wejściowych domu w Rybniku, jak zjeżdżałem z A4 na węźle w Gliwicach, to myślałem że zatrzymam się po Auchan i go po prostu zostawię Serio, 9 godzin śpiewu, ostatnie dwie godziny miał już konkretną chrypkę, jak Rynkowski, cały czas banan na twarzy i śpiew
-
Jazda w foteliku. bunt.
Ja przy jakichś 8-10 km/h zrobiłem to żonie, której się nigdy od razu nie chciało zapinać pasów. Bolało ale i zadziałało. Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy, bo co to jest samochodem 10 km/h. Później chwilę była wściekła, ale przyznała mi rację i teraz najpierw wsiada i zapina pas, później odpala auto/bądź zajmuje się głupotami jako pasażer.
-
Jazda w foteliku. bunt.
Recaro - ja mam dwa, jeden Recaro Monza, drugi Diono Monterey, nie ma porównania. Teoretycznie bezpieczeństwo na podobnym poziomie, ale z Recaro dziecko wysiada uśmiechnięte i odprężone, po Diono często koszulkę ma mokrą z potu, przy Recaro tylko przy dłuuugich trasach. Nie znam nikogo kto byłby niezadowolony z Recaro, a i cena nie jest jakaś kosmiczna.
-
Jazda w foteliku. bunt.
Prawie we wszystkim się zgadzam i podpisuję, mój 4,5 latek do dziś nie ogląda nic po drodze, dostanie książeczkę, czasem pogadamy, pośpiewamy, poopowiada co widzi za oknem i tyle. Do auta ma wsiąść i koniec, nie wyobrażam sobie sprzeciwu trwającego 20 minut, dziecko ma mnie szanować i czuć respekt. Wie, że jak tata coś powie to ma być zrobione, a jak tata coś obieca to na pewno będzie zrobione i tyle... Ja rozwiązałem Twój problem z ostatniego zdania bardzo prosto - od urodzenia dziecka nie mamy telewizora