Zawartość dodana przez Mihail
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Chyba lekko spaczony jesteś z taką filozofią, bo wszyscy, których znam, co kupili nowe, kupili je właśnie po to, by było nieskazitelne pod kazdym względem. 2 letnia używka będzie 100% sprawna technicznie, często jeszcze na gwarancji fabrycznej i dowiezie Cię wszędzie i zawsze. Ale juz będzie miała jakieś ślady użytkowania, które niektórych po prostu wku..... i wolą dołożyć i kupić nowy.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
Dlatego właśnie w ogłoszeniach można znaleźć masę młodych aut z turbo, lub diesli za niewielkie pieniądze. Koniec gwarancji, a w kościach czuć, że zaraz coś gruchnie i naprawa pochłonie znaczną część wartości pojazdu.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Ciekawe tylko dlaczego nikt nie ma zdjęć takich szkód, które były przed malowaniem. Każda ma od 15 lat w komórce aparat i nikomu jakoś dziwnym trafem do głowy nie przyjdzie, by cyknąć fotki aby przy sprzedaży ktoś nie zarzucił, że auto zespawane z 2. Ja nawet jak wymieniałem szybę czołową to poprosiłem o wejście na halę, zrobiłem zdjęcie podczas pracy, na którym widać nr rej. i auto , że jest całe, a szyba wymieniana wyłącznie z uwagi na kamień, nie rozwalony przód. Ilekroć szukałem auta i znajdowałem z wymienioną szybą, nikt nie miał nawet faktury na to, a co dopiero zdjęcia.
-
Corsa E 2016r 1.4 90km - opinie o silniku
Cześć, gościnnie przyszedłem prosząc o poradę. Rodzice szukają małego autka miejskiego ale z w miarę przyzwoitym silnikiem i wybór padł na jak najmłodszą Corsę E (okolice 2016-2017) z silnikiem 1.4 90km. Ojciec ma kilka sztuk upatrzonych, przebiegi max 50tys więc świeże auta. Powiedzcie mi jaki ma opinie ten silnik, bo jedyne co wyczytałem na jakimś portalu to pobór oleju, a tak to podobno jest trwały. Co to znaczy pobór oleju? Mój Civic 2014 1.8 ostrzej traktowany wciąga sobie około 100ml/1000 i w ten sposób dolewam 1L na 10,000km nie uważając tego za wadę. Mile widziane szersze opinie nt. tego silnika, zwlaszcza wady, usterki bo dynamiki nie ma się co po nim spodziewać, ma być po prostu trwały i jak najmniej awaryjny.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Ad.1 Jeden służbowy, jeden prywatny Ad.2 Prywatnym Civiciem robię rocznie 12-15tys. Olej zmieniam co 6-8. Bo mam taki kaprys i zmieniam sam we własnym garażu, w kanale. Ad. 3 Woskuję sam Meguiars'em , ceramika w studio.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Wypaczasz sens wcześniejszych wypowiedzi w tym watku Na prowincjach auta nie są bardziej zadbane, bo ktoś całe dnie siedział i polerował tylko dlatego,że gęstość zaludnienia, ruch uliczny mniejszy. Ryzyko uszkodzeń maleje. No ale to chyba banalne i oczywiste. Natomiast co do dbania, nie dbania to powiem tak. Jeśli ktoś kupuje nowe auto z myślą,ze po gwarancji i tak sprzeda i ma w przyslowiowej pompie stan auta przy odsprzedaży to ja nie mam nic przeciwko. Jego kasa, jego wybór. Ale niestety sytuacja obecnie wyglada tak, że auta używane są wyceniane wylącznie na podstawie rocznika i przebiegu. Stan auta, zwlaszcza wizualny nie ma kompletnie zauważalnego przelozenia na cenę. Powiesz,że jest popyt. Tak, bo nie ma wyboru i ludzie chcąc czymś jeździc nie mają wyjścia i kupią. Gdyby nagle liczba używek się podwoiła i bylo w czym wybierać, a taki trend by się utrzymał z 10 lat to zapewniam Cię , że skatowane auta byłyby wyraźnie tańsze od ich odpowiedników w stanie bdb. Aktualnie ludzie mają to gdzieś eksploatując auto, bo po co dbać skoro i tak sprzedam po cenie rynkowej jak wszyscy. Dbanie o samochód zawsze jest pewną wizytówką człowieka na polu poza motoryzacyjnym. Jeszcze nie spotkałem przez ponad 40 lat życia flejtucha i brudasa, który by tak o sobie powiedział. Każdy wymyśla teorie,że brak czasu,że życie jest za krótkie by się detalami przejmować itp. Problem stary jak swiat.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Na wsiach? A w miastach nie? Na wsiach łatwo to zauważyć bo każdy nowy pojazd od razu widać i jest odprowadzany wzrokiem, a właściciel ma dupe obrobioną , bo na pewno ukradł. W miastach jest dokładnie tak samo albo gorzej, zwłaszcza na osiedlach domków, gdzie sąsiad przez firankę patrzy na podjazd sąsiada i przeklina na czym swiat stoi jak ten kupi lepsze auto. Natura ludzka jest wszędzie taka sama, nie ma podziału terytorialnego. Gdyby tak byłoto w dużych miastach nie byłoby ani jednego dużego suva, sportowego auta czy wypasionych limuzyn, bo w miejskiej dżunglii takie auta są niepraktyczne. Bylyby same auta z segmentu B czy gora C.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Mnie służy do poprawy humoru. Zabronisz?
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Ja zarabiam sporo ponad srednią krajową, jezdzę 7 letnim civiciem wartym w porywach 40tys. Auto ma 2 razy w roku zmieniany olej, komolet filtrów, eksploatuje auto na najlepszych paliwach, myję, woskuję ręcznie minimum 2 razy w miesiącu, jak go kak od nowosci to ma juz polożoną drugą ceramike. Według Twoich teorii robię to bo mnie nie stać na to auto. Ciekawe podejście.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Celowo podajesz skrajności? Bo lepiej wpasowuje się w Twoją narrację i potwierdza tezę? Pisząc o prowincji nie miałem na myśli wsi zapadłej popegeerowskiej. Prowincją w stosunku do Stolicy czy Krakowa są miasteczka powiatowe 30-40tys mieszkańców. Moje obserwacje podpowiadają, że właśnie w takich miejscach auta są w najlepszym stanie i wizualnym i technicznym. Co do wsi to nie mam pojęcia jak wyglądają tam auta, bo zwyczajowo jak widzę, że zdjęcia robione na tle stodoły to nawet nie dzwonię. Bardzo możliwe zatem, że co do wsi masz rację ale nie wrzucaj do tego worka również małych miast powiatowych czy nawet takich po 80-100 tys.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Bo zdaje się,że na tym forum większość userów to Warszawiacy oraz ludzie z innych dużych miast, prowincja to margines. W zeszłym roku szukałem samochodu dla rodziców i na oferty z Warszawy przestałem patrzeć. Auta poobijane, zgnojone w środku. Nie żebym miał coś do Warszawiaków, Krakowiaków czy innych Wrocławian (sam jest z Wro) ale zwyczajnie ogromny odsetek ludzi z dużych miast nie dba o auta. Z kolei to w połączeniu z ogromnym ruchem i szkodowością na takich obszarach powoduje,że te samochody po 5 latach są jak na prowincji po 10. Z resztą tu nawet nie trzeba niczego dociekać, ludzie sami tutaj piszą,że auto służy im do jeżdżenia i mają gdzieś rysy czy wgniotki. Efekt jest taki, że szukałem 5 latka klasy kompakt prawie 4 miesiące, widząc po drodze lekko licząc 20 szt. Nie mogłem zrozumieć jak po 5 latach i max tych 80kkm (takie szukałem) samochód może tak wyglądać. Moje nie wygląda tak nawet po 15 latach. Jako społeczeństwo przestaliśmy dbać o cokolwiek. Zepsuje się, to kupię nowe. Ok, niechaj będzie. Ale gdzie zwykłe, takie ludzkie poczucie estetyki, jakiejś dbałości o mienie? Ja bym nie umiał patrzeć na poobijane, zrysowane swoje 5 letnie auto.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Dobrze, pełna zgoda. Faktycznie auto to przedmiot. Tylko w takim razie niech ci wszyscy co tak twierdzą i w ten sposób auto użytkują, pamiętają o tym podczas sprzedaży takiego 8-10 letniego auta, które wygląda jak po powrocie z misji w Iraku, a cenę ma jak by było trzymane pod kocem w garażu. Nikt mi nie wmówi, że 10 letni kompakt, traktowany jak pralka czy lodówka jest wart 30 i więcej tysięcy złotych. A tak właśnie jest obecnie - oglądasz auto, rzeźnia totalna ale cena jak gdyby nigdy nic, wywalona w kosmos.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Podjedż do mnie do Wrocka to Ci zaprezentuję mojego Civica 9gen 2014r. Jak znajdziesz na nim rysę, wgniot czy otarcie dostajesz 100zl od sztuki. Na masce mam 4 odpryski 2mm bo jezdze tylko po trasie. Jak jadę do marketu to stawiam 200m od wejscia, na samym koncu. Dzieci mam prawie dorosle, wiec nie musze ich pilnowac przy wysiadaniu. Nie parkuje w podejrzanych miejscach, nie wciskam sie na zyketkę pomiedzy inne auta, nie jezdzę na zderzaku. Wystarczy trochę, tylko trochę pomysleć i się postarać, a auto bedzie dlugo ladnie wyglądać. Niestety dziś samochody zbyt latwo ludziom przychodzą, to i nikt nie dba. Jak zaczynalem przygodę z motoryzacją i kupilem pierwsze auto w roku 1997 to jeszcze bylo widac jak ludzie przy garazach odstawiaja orgie ze szmatkami, kocami, chlapacze montowali, bez przerwy bylo widać troskę i dbałość. Dziś ten sam rząd garaży- facet podjezdza, otwiera bramę, wjezdza, zamyka i wraca do domu. Samochoď dziś jest jak pralka i odkurzacz.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Baśni lubi słuchać każdy, bo dobrze jest wierzyć w istnienie magicznej krainy, w której 10 letnie auta są okazjami niczym nówki z salonu. Taka natura ludzka, każdy musi mieć jakiegoś bożka i w niego wierzy. Inaczej życie traci sens dla niektórych. Każdy komisant zna wszystkie patenty i wymówki na mamienie gawiedzi, ja też je znam. Ale na usprawiedliwienie dodam,że nauczyłem sie ich od klientów, bo sam takiej wyobraźni nie mam.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Fakty są takie, że choć dużo osób udaje debili i neptyków w zakresie motoryzacji, tak każdy jeden liczyć umie wyśmienicie. Prowadziłem 12 lat auto handel i o ile na technikaliach 75% osób się słabo zna, o tyle 100% z nich umie kalkulować i liczyć. Nikt nie wsadzi worka pieniędzy w auto, by je za 5min sprzedać, a sytuacje typu śmierć, wyjazd za granicę, katastrofa w innej galaktyce są tak marginalne,że w praktyce nie występują.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Jeździłbym autobusem, bo nawet jak to co, napisałeś w połowie jest prawdą to ich nie stać na żaden samochód, a już na pewno nie stać na wybrzydzanie.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Takie rzeczy pisze się w ogłoszeniu, lub mówi od razu przez telefon. Wtedy nikt nie ma prawa cmokać.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Jak kupujesz nowe, serwisujesz odpowiednio, nie tankujesz byle gówna, jeździsz w trasie to posłuży diesel. Ale używanego z nalotem pow. 100 ja bym nie tknął palcem, bo komplet wtrysków+ turbo+ dwumas+ dpf to może być wydatek pod 10k , a w/w tematy w dieslu lubią się łączyć w pary, zwłaszcza w okolicy powyżej 100kkm.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Strata czasu? Ile? Ja tankuję do pełna 3 razy w miesiącu i robię na tym 2,500km więc mało nie jeżdżę, czas u mnie też jest towarem deficytowym. Ale nigdy nie mam problemu wejść na stację, stanąć w średnio 3 os. kolejce i pobrać FV przy zapłacie. Nie wiem, może 5-7min to trwa dodatkowo. Żeby mieć podejście jak Ty to chyba musiałbym non stop przed kimś uciekać, gdzie sekundy się liczą. Poza tym często gęsto sam wpadam na stację po hot doga i kawę, a przy tankowaniu to już zawsze.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Mam inne zdanie. Auto to niby przedmiot ale przedmiot dość specyficzny, od którego zależy moje życie i zdrowie. Dlatego uważam, że nawet używane auto jeśli tylko jest użytkowane ma co dzień powinno być zawsze w doskonałym stanie. Miałem w życiu 12 samochodów, każdy był używany i to to dużych przebiegów. Żaden nigdy nie stanął na drodze, ani razu nie holowałem auta, a niektóre marki były z tych podobno awaryjnych. Sekretem jest tu profilaktyka i kultura techniczna. Nigdy nie jezdze autem do czasu az sie cos urwie czy zacznie stukać. Staram sie minimum raz na miesiac w garazu wejsc do kanału, brecha w dłoń, posprawdzac luzy w zawieszeniu, ocenic stan amorkow, sprezyn. W silniku sprawdzam olej co 500km, serwisy robię czesciej niz tego wymaga producent, co często jest nieporozumieniem jesli chodzi o interwały. Samochody zadbane nie psują się znienacka w taki sposob, by stanąc na drodze. Znienacka to dzieją się jakies drobnostki, najczesciej elektryka, bo tego nie sprawdzisz. Natomiast mechanicznie da sie wszystko wychwycic zawczasu, kwestia jak komu zalezy i czy ma wiedzę n/t/t.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Tak z ciekawości, po co Ci auto tej klasy, tej wartości dla takich przebiegów? Nie powinno Cię dziwić czemu inne mają 3 x taki nalot, bo tego nie kupowali ludzie do jezdzenia z dziecmi do przedszkola.
-
Jazda na wprost, a pozycja kierownicy
Kupiłem żonie niedawno Punto z śmiesznym przebiegiem 42kkm z roku 2016 - auto pewne, bezwypadkowe i bardzo świeże, od I wł salon PL. Piszę to, bo jest to istotne z punktu widzenia dalszej mojej wypowiedzi. Nigdy nie jeździłem takim autkiem, zwłaszcza punto i wczoraj po przejażdżce trasą 50km zauważyłem, że kierownica jest delikatnie ustawiona w lewo - jest to minimalne, może 1stopień. Droga była ze spadem od środka na boki. Stwierdziłem, że poeksperymentuję i jadąc pustą drogą zjechałem na lewy pas i wówczas do jazdy na wprost kierownica była z kolei lekko w prawo (o tyle samo, w lewo jadąc właściwym pasem). Pojechałem w drodze powrotnej na geometrię, wyszła idealnie, zero poprawek. Czy to możliwe, by to autko miało aż tak wrażliwy układ kierowniczy?
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
Nowszy po 2000r?
-
Sprzedaż auta w rodzinie
Nie jęczałem. Byłem bardziej wqr...., że 300km po wymianie, nie najtanszego oleju się rozciekla miska. Ale do jęczenia, że mnie na 100zl nie stać daleka droga. Tutaj natomiast chciałbym poznać wartość przedmiotu dywagacji, bo coś mnie się zdaje,że jest ona dalece niższa, od przyjetej przeze mnie.
-
Sprzedaż auta w rodzinie
Ile wart ten samochód,że takie kombinacje alpejskie? PCC to 2% więc przy wartości 40kpln raptem 800zł. Na prawdę nie chciałoby mi się dla 800zł (tyle przyjmuję, bo nie wiem ile) robić z siebie idioty w US.