Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kto winny?

Featured Replies

Napisano

> Winny jest ten który wypił lub nie ma uprawnień.

dlaczego. takie zasadnicze twierdzenie bez uzasadnienia jest po prostu bełkotem nie wnoszącym nic do dyskusji. uzasadnij swoje twierdzenie.

Napisano

> Niech ci bedzie "przyczynienie"

> I w ten sposob obaj moga sie przyczynic do wypadku i obaj ponosic odpowiedzialnosc.

> Wiem, bo mieszkam "na zachodzie"... Pracuje jako kierowca w warunkach w ktorych o stluczke jest

> niesamowicie latwo, wiec jestem bezposrednio zainteresowany tematem i wiem dokladnie jak to

> wyglada.

> Wypadki lub kolizje, w ktorych jest tylko jeden sprawca, sa tutaj w mniejszosci.

ile razy widziałeś w zachodzie takie rozstrzygnięcie w sądzie na własne oczy i uszy? ile razy razy byłeś siwadkienm ogłaszania tego rodzaju wyroku? jeśłi nie byłeś to znaczy że nie masz o tym pojecia. pojcjant w polsce jak i na zachodzie to może wszysko. nawet orzec,że kopernik jest kobietą i o dziwo taki mandat się uprawomocni. W sądzie już nie wygląda to tak różowo...

Napisano

> Dlatego napisałem, że mi się 'wydaje' czyli 'moim zdaniem tak jest'

> Analogicznie: czy jeśli idziesz nastukany po ścieżce rowerowej i wjeżdża w Ciebie 9-letnia

> dziewczynka w wyniku czego Ty kończysz ze złamanym palcem a ona z trepanacją czaszki wykonaną

> przez krawężnik, to -jak myślisz- wina jest jej, bo jest sierotą i nie patrzy gdzie jedzie,

> czy Twoja, bo w ogóle nie powinno Cię tam być?

> ot... takie filozoficzne podejście do tematu

skutki zdarzeńnie mają dla sądu znaczenia przy ustalaniu winy. Skutki bierze się pod uwagę przy orzekaniu kary, a dokładnie jej wysokości. sorry kolego, ale widac, że ty nawet nie małeś pół roku prawa na licencjacie... wybacz, ale nie chce mi się tłumaczyć takich podstawowych rzeczy.

pokaz mi w przepisch zakaz poruszania się nietrzeźwego pieszo po ścieżkach rowerowych czy chodnikach?

Napisano

> Bo to wynika z lenistwa orzekających. A do tego rozbestwia kierowców powodując, że nawet mogąc

> uniknąć wypadku, często tego nie robią.

jakbyś mógł przybliżyć nam problem "lenistwa orzekający" byłbym ci bardzo wdzięczny:) co i kogo miałes na myśli?

Napisano

> No to masz klasyczny polski przykład - wyjeżdżasz z ulicy podporządkowanej na główną na

> skrzyżowaniu o ruchu niekierowanym i nie będącym rondem, a więc na takim, na którym obowiązuje

> zakaz wyprzedzania.

> Dla ustalenia uwagi - skręcasz w prawo. Z lewej masz miejsce, z prawej nadjeżdża kilka samochodów,

> ale Twój tor ruchu z nimi nie koliduje, więc jedziesz.

> Dokładnie w momencie gdy jesteś już na 1/4 prawego pasa drogi, gość z przeciwka zaczyna

> wyprzedzanie i się zderzacie. Dla jasności - przecina podwójne linie ciągłe namalowane przed

> skrzyżowaniem.

> W normalnym kraju winę za wypadek przypiszą jemu.

> W Polsce winnym wypadku zostaniesz uznany Ty, jako że "nie ustąpiłeś pierwszeństwa pojazdowi

> poruszającemu się drogą z pierwszeństwem przejazdu", a tamten dostanie mandat za wyprzedzanie

> w miejscu niedozwolonym. A to niestety powoduje nagminne wyprzedzanie na skrzyżowaniach, bo

> faktyczni sprawcy wypadków doskonale wiedzą, że w naszych warunkach odpowiedzialności za

> spowodowanie wypadku nie poniosą.

isłusznie winnym zostanie uznany ten, kto wyjeżdża z podporządkowanej, bo zgodnie z przepisami (a nie widziemisię sądów) włączając się do ruchu należy zachować szczególną ostożnośc i ustąpić pierwzeństwa pojazdom będącym na "pierwszeństwie". Ustawodawca nie określił, że możesz nie ustępować pojazdom jadącym nieprawidłowo mimo że śa na pierwszeństwie. nie miej pretensji do sądów, że stosują prwidłowo prawo. Miej pretensje do sejmu, tkóry sam wybierasz, że takie prawo ustanowił (zreszta słuszne - syt. jest czysta, wiadomo, kto za co odpowiada, sprawcą jest osoba z podporządkowanej, a nieprawidłwo wyprzedzający dostanie mandat za złamanie zakazu wyprzedzania, ale nie za wypadek..).

Napisano

> Zdecydowanie tak i Ty i noras.

> Quote:

> wydaje mi się że mówił coś o

> Zostali poinformowani o możliwości założenia sprawy cywilnej np o odszkodowanie mając wyrok i

> ustalonego sprawcę w sprawie z KK.

a na jakiej podstawie winny sprawca wypadku ma otrzymać jakiekolwiek odszkodowanie i za co? ze spowodował wypadek ipowstały szkody? a ponadto w ramach tego cywilnego odwołania to mieli jednak nie płacić grzywny...

Napisano

> chyba nie do konca brednie, mialem identyczna sytuacje pare miesiecy temu i dostalem mandat za

> wyprzedzanie na zakazie, a pani wjezdzajaca na glowna byla sprawczynia kolizji

> inna sprawa, ze ubezpieczyciel przywalil wspolwine

powtarzam wam. w tym przykładzie wszystko jest w porządku i ukarany został ten kto miał być ukarany. pani była sprawcą kolizji czy wypadku, a ty dost. mandat za nieprawidłowe wyprzedzanie też słusznie. zaś ubezpieczyciel rozstrzygnął cała sprawę na grucie prawa cywilnego i "orzekł" współodpowiedzialność i na gruncie cywilnym miał rację!. na gruncie karnym jest tu tylko jedne sprawca - pani wyjeżdżająca z podporządkowanej.

Napisano

> Bardzo waska droga bez wyznaczonych pasow ruchu. Slepy zakret.

> Z obu stron jada auta i zaden z nich nie zwalnia przed zakretem. Dochodzi do zdezenia czolowego

> dokladnie na srodku drogi (bo kazdy jechal srodkiem).

> Czyja wina?

> Bo wg kolegi kawo, nie ma czegos takiego jak wspolwina.

> Wiec pytam - kto winny w takim przypadku.

w zasadzie mówić npo nieprawniczemu mżna to uznać za współwine, ale takiego pojęcia nie ma w prawie karnym. każdy z nich odpowiada w zakresie swojego zarzutu i każdy z nich powienien otrzymac mandat jak owinny zdarzenia, ale na grucie cywilnym będą współwinni.

jednakże ja o współwinie mówięłm w sytuacji, gdy masz jednego obwinionego i postawionego przed sądem. wówczas to sąd orzeka czy on jest winny czy niewienny. nie może orzec o jego "współwinie".

Napisano

> sorry kolego, ale widac, że ty nawet nie małeś pół

> roku prawa na licencjacie...

oczywiście, że nie studiowałem prawa - mam za to kogo zapytać o roztrząsane tutaj kwestie zamiast szpanować nieukończonymi studiami 270751858-jezyk.gif Tak jak przypuszczałem: w przypadku wypadku gdzie jedna osoba jest nietrzeźwa -wina obligatoryjnie spada na nią. Koniec kropka.

Napisano

> oczywiście, że nie studiowałem prawa - mam za to kogo zapytać o roztrząsane tutaj kwestie zamiast

> szpanować nieukończonymi studiami Tak jak przypuszczałem: w przypadku wypadku gdzie jedna

> osoba jest nietrzeźwa -wina obligatoryjnie spada na nią. Koniec kropka.

łahahahah łahahaha hahaha.gifhahaha.gifhahaha.giffacepalm%5B1%5D.gif

obligatoryjnie powiadasz? a jak nietrzeźwy jechał po prostu zgodnie z przepisami prawa o ruchu drogowym, nie naruszył żadnego z nich i wjechał w nią trzeźwy, ale ta zasady naruszył (wjechał na czerwonym) to też pijany odpowiada? za co? za to, że jechal prawidłwo, ale był nietrzeźwy? przecież to bzdura. chyba sam nie rozumiesz co mówisz... odpowie oczywiście, ale za prowadzenie pojadu w stanie nietrzeźwosci i tyle.

patrzcie: kolejny, który nabył tajemną wiedzę od znajomego "prawnika" i wydaje mu się, że posiadł wszelkie rozumy... o czym świadczy ostatnie twierdzenie. Ty? a może zastanowłbyś się jednak, ze ten twój pseudodoradca po prostu nie ma racji i wiedzy i się najnormalniej na świecie myli, co?

Kurna skąd się w laikach, którzy ni facepalm%5B1%5D.gife mają żadnej wiedzy w temacie bierze taka buta i wiara we własne możliwości i chyba zdolności asnowidzenia, bo inaczej tego się nie da ująć?

osoba, od której uzyskałeś tą info. nie ma pojęcia o prawie i o temacie tu poruszanym, a ty mając mniej niż zerową wiedzę prawniczą co wręcz wyziera z Twoich wypowiedzi (komplatny brak prawniczego aparatu pojęciowego,pleciesz sobie, pleciesz i wydaje ci się, że wiesz o czym, a jak posłucha Cię prawnik, który od lat pracuje w tej materii to go śmiech ogarnia...), nie masz oczywiście żadnych możliwości do weryfikacji tych głupot, bo inaczej tych teorii "od znajomego" nazwać nie można.

Co więcej - na beznadziejność Twoich wypowiedzi składa się jeszcze to, że wierzysz jak dzieciak w każdą głupotę wypowiedzianą przez "eksperta" niewiedzącego wiecej od Ciebie... tu już można się tylko śmiać...

Zamiast pisać koniec, kropka może łaskawie uzasadniłbyś szczegółowo swoją wypowiedź tak jak ja w przedmiotowym zakresie uzasadniłem swoją...?

czy do mnie była ta aluzja o szpanowaniu nieukończonymi studiami prawniczymi? jeśli do mnie to po czym wnosisz, że nie ukończyłem studiów prawniczych...? co?

jeśli nie do mnie to uprzedzę twoje następne kąśliwe twierdzenia. Nie chwaląc się: skończyłem to nieszczęsne:) prawo, skończyłem także aplikację sądową i wyobraź sobie, że codziennie pracuję przy wymierzaniu sprawiedliwości (nie, nie nie jestem policjantem...!!!) "takim co to wyjechali z podporządkowanej", wjechali w pijanego i myślą, że mieli rację. Ich mina, gdy dowiadują się, że niestety nie mieli racji - bezcenna:)

kończę rozmowę z Tobą, bo nie potrafisz uzasadnić swoich wypowiedzi (w zasadzie nie da się ich uzasadnić, bo nie masz racji), nie jesteś prawnikiem i nie masz o temacie pojęcia, a mnie jako prawnikowi z "wyuczenia i z pracy" nie przystoi na publicznym forum wykorzystywać swojej przewagi w tym zakresie i punktować cię bezlitośnie czy też wręcz ośmieszać, co nie znaczy, że nie doceniam twoich wypowiedzi z innych wątków i tematów, gdzie twoja wiedza możeby być większa.

PS najpierw postaraj się przeczytać i zrozumieć treść art. 177 koedksu karnego oraz 86 kodeksu wykroczeń, przeczytaj komentarze, orzecznictwo i tezy z piśmiennictwa, a potem pogadamy.

Napisano

> jakbyś mógł przybliżyć nam problem "lenistwa orzekający" byłbym ci bardzo wdzięczny:) co i kogo

> miałes na myśli?

Tych, którzy ustalają winę - zależnie od przypadku.

Napisano

> Mysle, ze w wielu krajach tez mogliby uznac wspolwine.

Współwinę. Ale nie pełną winę jadącego prawidłowo za to, że drugi pajac bezmyślnie złamał przepisy i za to dostaje tylko mandat. Dostałby go tam wtedy, gdyby go na tym busted.gif przyłapali, ale by nie spowodował wypadku. Tak - spowodował.

Napisano

> isłusznie winnym zostanie uznany ten, kto wyjeżdża z podporządkowanej, bo zgodnie z przepisami (a

> nie widziemisię sądów) włączając się do ruchu należy zachować szczególną ostożnośc i ustąpić

> pierwzeństwa pojazdom będącym na "pierwszeństwie". Ustawodawca nie określił, że możesz nie

> ustępować pojazdom jadącym nieprawidłowo mimo że śa na pierwszeństwie. nie miej pretensji do

> sądów, że stosują prwidłowo prawo. Miej pretensje do sejmu, tkóry sam wybierasz, że takie

> prawo ustanowił (zreszta słuszne - syt. jest czysta, wiadomo, kto za co odpowiada, sprawcą

> jest osoba z podporządkowanej, a nieprawidłwo wyprzedzający dostanie mandat za złamanie zakazu

> wyprzedzania, ale nie za wypadek..).

Niestety pozwolę się nie zgodzić, masz w tym zakresie prawo praktycznie identyczne w wielu krajach, w których Ci orzekną, jak napisałem.

Napisano

> powtarzam wam. w tym przykładzie wszystko jest w porządku i ukarany został ten kto miał być

> ukarany. pani była sprawcą kolizji czy wypadku, a ty dost. mandat za nieprawidłowe

> wyprzedzanie też słusznie.

Dosyć porażający prymitywizm rozumowania sądów.

Napisano

> Tych, którzy ustalają winę - zależnie od przypadku.

czyli kogo? sędziów?

Napisano

> Niestety pozwolę się nie zgodzić, masz w tym zakresie prawo praktycznie identyczne w wielu krajach,

> w których Ci orzekną, jak napisałem.

oczywiście możesz się nie zgodzić. twoja sprawa. Gadki jednak w styllu, że " w których ci orzekną"... wsadx sobie między bajki. A co? jesteś śedzią w "tych krajach" i tak orzekałeś, że tak na pewniaka wiesz? i pokaż mi to "praktycznie identyczne prawo w innych krajach" Czekam Lucyfer, Czekam. a ja tobie mówię, że "praktycznie identyczne" w jezyku prawniczym ozancza również "praktycznie zupełnie inne", jak jesteś prawnikiem to zrozumiesz, ajak nie to i tak nie ma sensu ci tłumaczyć, bo to jak gadac ślepemu o kolorach...

Napisano

> Dosyć porażający prymitywizm rozumowania sądów.

chciałbym Cię zapytać czy jesteś sędzią sądu powszechnego w Polsce i siedziałeś kiedyś za stołem sędziowskim, i orzekałeś w takie sprawie, znając przepisy prawa, orzecznictwo i to co najtęższe głowy prawnicze w polsce na ten temat powiedziały? Jest tak?

bo jeśli nie to proszę cię nie odzywaj się w tak mocny sposób, bo przecież musisz wiedzieć, ze za każdą decyzją "sądu" stoi sędzia jako człowiek i mówiąc o prymitywiźmie wprost mówisz o tych ludziach, którzy z całym szacunkiem naprawdę lepiej od ciebie znają się na prawie, regułach jego interpretacji, stosowania i wilu innych aspektach orzekania w ogolności i konkretnych sprawa, o ktrych - z całym szacunkiem - Tobie się nawet nie śniło. Chyba, że jesteś sędzią. to przepraszam z góry.

zresztą nie powinienem i z Tobą dyskutować, bo nie uzasadniłeś na czym ów prymitywizm myślenia sądów miałby polegać.

to co ludowi wydaje się słuszne nie zawsze musi znaleźć odzwierciedlenie w stosowanym prawie. Jakbys teraz zapytał społeczeństwa co zrobić z pseudokibicami to 80% ci odpowie, że trzeba ich powywieszać na drzewach albo zakmknąć w kaminiołomach dopóki nie odrobią strat spowodowanych na stadionie. Niestety z żalem stwierdzam, że prezentujesz właśnie taki ludowy sposób myślenia o prawie nie mając o nim żadnego pojęcia.

I gdzie jest Pan Camel00? nie podjął jakoś ze mną rzeczowej polemiki.

Napisano

> dlaczego. takie zasadnicze twierdzenie bez uzasadnienia jest po prostu bełkotem nie wnoszącym nic

> do dyskusji. uzasadnij swoje twierdzenie.

A co tu uzasadniać? Człowiek za kierownicą nie ma uprawnień do kierowania pojazdem. Skoro ich nie ma to skąd ma wiedzieć jak się poruszać, jak wykonywać manewry, nikt nie zweryfikował tego czy potrafi prowadzić samochód. Znasz się na prawie, a mnie pytasz o uzasadnienie... Zamiast szukać zaczepek i niepotrzebnie bić pianę napisałbyś konkretnie i wszystkie wątpliwości zostałyby rozwiane.

Napisano

> A co tu uzasadniać? Człowiek za kierownicą nie ma uprawnień do kierowania pojazdem. Skoro ich nie

> ma to skąd ma wiedzieć jak się poruszać, jak wykonywać manewry, nikt nie zweryfikował tego czy

> potrafi prowadzić samochód. Znasz się na prawie, a mnie pytasz o uzasadnienie... Zamiast

> szukać zaczepek i niepotrzebnie bić pianę napisałbyś konkretnie i wszystkie wątpliwości

> zostałyby rozwiane.

uzasadniać trzeba zawsze to co się mówi zwłaszcza w takich sprawach. kieorwca skutera jak spowoduje kolizje to też jego wina, nie? bo co tu uzasadniać, nie musi mieć prawa jazdy, wiec skąd ma wiedzieć jak prowadzić skuter, jak wykonywac manewry itp, itd? może ja nie wiem, ale kierowcę skutera to jakieś inne przepisy obowiązują, co?

powtarzam konkretnie: prowadzenie pojazdu (samochodu) bez wymaganych uprawnień jest jedynie wykroczeniem i w żadnym razie nie może przesądzać o sprawstwie wypadku. w żadnym.

Napisano

> to obaj mają osobne zarzuty, ale nie ma mowy o żadnej "współwinie" kodeks karny i wykroczeń nie

> definiuje tego pojęcia w żaden sposób. po prostu każdy z nich ma swoje zarzuty.

Quote:

w zasadzie mówić npo nieprawniczemu mżna to uznać za współwine, ale takiego pojęcia nie ma w prawie karnym. każdy z nich odpowiada w zakresie swojego zarzutu i każdy z nich powienien otrzymac mandat jak owinny zdarzenia, ale na grucie cywilnym będą współwinni.

jednakże ja o współwinie mówięłm w sytuacji, gdy masz jednego obwinionego i postawionego przed sądem. wówczas to sąd orzeka czy on jest winny czy niewienny. nie może orzec o jego "współwinie".


Czyli innymi slowy chesz powiedziec, ze nie ma czegos takiego jak wspolwina, ale w tym przypadku obaj maja zarzuty, a tym zarzutem jest spowodowanie kolizji. Czyli oboja sa winni.

Jak by na to nie patrzec, to w jezyku potocznym to sie wlasnie nazywa wspolwina.

Napisano

> ile razy widziałeś w zachodzie takie rozstrzygnięcie w sądzie na własne oczy i uszy? ile razy razy

> byłeś siwadkienm ogłaszania tego rodzaju wyroku? jeśłi nie byłeś to znaczy że nie masz o tym

> pojecia. pojcjant w polsce jak i na zachodzie to może wszysko. nawet orzec,że kopernik jest

> kobietą i o dziwo taki mandat się uprawomocni. W sądzie już nie wygląda to tak różowo...

To ja ci powiem, ze to wyglada troszke inaczej.

W Irlandii na przyklad w razie kolizji w ktorej nikt nie jest ranny lub zabity, policja raczej nigdy sie do tego nie wtraca.

Nawet jesli sie po nich dzwoni, nie maja obowiazku przyjechac. A nawet jesli przyjada, nie wolno im rozstrzygac czyja wina. Jedyne co im wolno, to sprawdzic legalnosc kierowcow i samochodow (prawa jazdy, ubezpieczenia, podatki, itp).

Kierowcy miedzy soba tez nie ustalaja winy, bo im nie wolno.

Kazdy z kierowcow ma obowiazek dac drugiemu swoje dane (imie, nazwisko, numer rejestracyjny i numer polisy).

Po tym kazdy z kierowcow ma obowiazek poinformowac swojego ubezpieczyciela o zdarzeniu, i to juz ubezpieczyciele rozstrzygaja miedzy soba czyja byla wina.

Tak jak mowie - bardzo czesto jest to rozstrzygniecie ze wine ponosza oboje.

Oczywiscie mozna sie wzledem takiego rozstrzygniecia procesowac w sadzie. Ale tak czy siak, sad bardzo czesto przychyla sie do wspolwiny.

W miejscu gdzie pracuje, w zeszlym roku, na 100 pracownikow, okolo 30 do 40 mialo jakastam mniejsza czy wieksza stluczke samochodem. Rozmawiam z ludzimi i wiem dokladnie jak to wyglada.

Napisano

> isłusznie winnym zostanie uznany ten, kto wyjeżdża z podporządkowanej, bo zgodnie z przepisami (a

> nie widziemisię sądów) włączając się do ruchu należy zachować szczególną ostożnośc i ustąpić

> pierwzeństwa pojazdom będącym na "pierwszeństwie". Ustawodawca nie określił, że możesz nie

> ustępować pojazdom jadącym nieprawidłowo mimo że śa na pierwszeństwie.

To sie wszystko zgadza. Osoba taka jest winna bo nie dostosowala sie do przepisow, nie ustapila pierwszenstwa co ostatecznie doprowadzilo do wypadku (czytaj gdyby tego nie zrobila do wypadku by nie doszlo)

Ale jak popatrzysz na przypadek osoby ktora nieprawidlowo wyprzedza, to ona tez nie dostosowala sie do przepisow, wyprzedzala w nieprawidlowym miejscu, co rownierz doprowadzilo do wypadku (gdyby ta osoba tam nie wyprzdzala nieprawidlowo, to do wypadku by nie doszlo) wiec ta osoba tez jest winna.

Wniosek - oboje winni spowodowania kolizji/wypadku.

Napisano

> Czyli innymi slowy chesz powiedziec, ze nie ma czegos takiego jak wspolwina, ale w tym przypadku

> obaj maja zarzuty, a tym zarzutem jest spowodowanie kolizji. Czyli oboja sa winni.

> Jak by na to nie patrzec, to w jezyku potocznym to sie wlasnie nazywa wspolwina.

tak chcę powiedzieć. obaj maja zarzuty i kązdy z nich odpowiada w ramach swoej część ospowiedzialności. w sądzie nie ma takiego czegoś jak " w języku potocznym". tu na forum możemy sobie tak rozmawiać, ale dobrze by było wiedzieć, że żaden sąd jako organ fachowy i profesjonalny w żadnym orzeczeniu ani uzasadnieniu do niego nie może się powoływać na język potoczny i wsadzać go do swoich orzeczeń, a już w ogole niedopuszczalne jest dokonywanie na jego podstawie interpretacji przepisów prawa.

Napisano

> To ja ci powiem, ze to wyglada troszke inaczej.

> W Irlandii na przyklad w razie kolizji w ktorej nikt nie jest ranny lub zabity, policja raczej

> nigdy sie do tego nie wtraca.

> Nawet jesli sie po nich dzwoni, nie maja obowiazku przyjechac. A nawet jesli przyjada, nie wolno im

> rozstrzygac czyja wina. Jedyne co im wolno, to sprawdzic legalnosc kierowcow i samochodow

> (prawa jazdy, ubezpieczenia, podatki, itp).

> Kierowcy miedzy soba tez nie ustalaja winy, bo im nie wolno.

> Kazdy z kierowcow ma obowiazek dac drugiemu swoje dane (imie, nazwisko, numer rejestracyjny i numer

> polisy).

> Po tym kazdy z kierowcow ma obowiazek poinformowac swojego ubezpieczyciela o zdarzeniu, i to juz

> ubezpieczyciele rozstrzygaja miedzy soba czyja byla wina.

> Tak jak mowie - bardzo czesto jest to rozstrzygniecie ze wine ponosza oboje.

> Oczywiscie mozna sie wzledem takiego rozstrzygniecia procesowac w sadzie. Ale tak czy siak, sad

> bardzo czesto przychyla sie do wspolwiny.

> W miejscu gdzie pracuje, w zeszlym roku, na 100 pracownikow, okolo 30 do 40 mialo jakastam mniejsza

> czy wieksza stluczke samochodem. Rozmawiam z ludzimi i wiem dokladnie jak to wyglada.

ok. tam to może i faktycznie trochę wyglądać, ale akurat z uwago na inny sytem prawa Irlandia nie jest dobrym przykładem i nie należy tego odnosić do całej kotynentalnej Europy. U nas zaś jest odwrotnie, bo ubezpieczyciel sam nie ustala winy, tylko zawsze robi to albo policja, albo sąd o co wręcz ubezpieczyciele zgłaszają się do tych instytucji. Zresztą wyobraź sobie, że w pieniackim i "wysokowedukowanym" prawniczo polskim społeczeństwie, gdzie dodatkowo każdy jest wyśmienitym kieorwcą i ma żaden wręcz szacunnek do jakichkolwiek organów to ubezpieczyciel ustala winę hahahaha żadne takie orzeczenie by się nie ostało. U nas po prostu musi to zrobić sąd albo policja. i tyle. bth Irlandczycy to kiepscy kierowcy: 30-40 na 100 w zeszłym roku miało stłuczkę...? szok, nie?

Napisano

> To sie wszystko zgadza. Osoba taka jest winna bo nie dostosowala sie do przepisow, nie ustapila

> pierwszenstwa co ostatecznie doprowadzilo do wypadku (czytaj gdyby tego nie zrobila do wypadku

> by nie doszlo)

> Ale jak popatrzysz na przypadek osoby ktora nieprawidlowo wyprzedza, to ona tez nie dostosowala sie

> do przepisow, wyprzedzala w nieprawidlowym miejscu, co rownierz doprowadzilo do wypadku (gdyby

> ta osoba tam nie wyprzdzala nieprawidlowo, to do wypadku by nie doszlo) wiec ta osoba tez jest

> winna.

> Wniosek - oboje winni spowodowania kolizji/wypadku.

no już tłumaczyłem, że nie są oboje współwinni. W ludowym rozumieniu to jak najbardzije. co więcej - większość by powiedziała, że to nawet wyprzedzający źle jest bardziej winny no bo poewnie szybciej jechał od tego włączającego się do ruchu, może i miał lepsze auto, a może i w ogole to nie jest za bardzo lubiany w okolicy i to na pewno on jest winny. lud tak myśli. i ma do tego prawo, bo kto mu zabroni...?

w sądzie jednak wina jest oczywista i to po stronie wjeżdżającego an skrzyżowanie z ulicy podporządkowanej. Zastanów się tak na logikę, który przepis jest istotniejszy i złamanie, którego z tych przepisów pociąga za sobą donioślejsze konsekwencje: ustąp pierwszeństwa przejazdu czy zakaz wyprzedzania. Otóż ludzie często łamią zakazy wyprzedzania, ale nie zawsze, czy wręcz rzadko doprowadza to do wypadku czy kolizji. Z drugiej strony ludzie rzadko nie ustępują pierwszeństwa przejazdu, ale jednak znacznie częsciej skutki tego są tragiczne. odpowiedź więc nasuwa się sama.

nie zdarzyło ci się złamać zakazu wyprzedzania? np. na ciągłej czy gdy stał znak pionowy? i co? nawet nie pamiętasz już kiedy to było, jak i gdzie?

a nie zdarzyło ci się np. przez nieuwagę, roztargnienie czy zmęczenie wjechać na czerwonym, na stopie, na znaku ustą pierwszeństwa?i co? wtedy z reguły człowiek dziekuje bogu, ze go np. tir nie sprzątną, sma np. nie rozjechał rowerzysty jadącego poprzeczną, albo jeszcze co innego. Pot na czole i pamieć o takim zdarzniu pozostaje znacznie dłużej. To tak opisowo chciałem uzasadnić, który przepis istotniejszy. pewnie nie do wszystkich dotrze, ale cóż.

Napisano

> I gdzie jest Pan Camel00? nie podjął jakoś ze mną rzeczowej polemiki.

Jestem, jestem. Dałem sobie po prostu spokój zanim doszło by do słownych przepychanek z dwóch stron.

Ustalmy, że wiedzę w temacie prawa masz z pewnością większą ode mnie i nie będziemy rozgraniczać utopii od rzeczywistości. Ja -w związku z brakiem wykształcenia i praktyki w temacie- opieram się na wypowiedzi dwóch osób z kilkunastoletnim stażem w 'branży'; są one dla mnie wyznacznikiem i nie widzę podstaw, żeby się myliły. Jednocześnie nie mam zamiaru przekonywać kogoś kto wie lepiej...

Napisano

> Jestem, jestem. Dałem sobie po prostu spokój zanim doszło by do słownych przepychanek z dwóch

> stron.

> Ustalmy, że wiedzę w temacie prawa masz z pewnością większą ode mnie i nie będziemy rozgraniczać

> utopii od rzeczywistości. Ja -w związku z brakiem wykształcenia i praktyki w temacie- opieram

> się na wypowiedzi dwóch osób z kilkunastoletnim stażem w 'branży'; są one dla mnie

> wyznacznikiem i nie widzę podstaw, żeby się myliły. Jednocześnie nie mam zamiaru przekonywać

> kogoś kto wie lepiej...

kurna muszę to napisać gwoli sprawiedliwości. Rzadko zdarza się tego typu postawa w Polsce, że ktoś przyznaje, że może się po porsut mylić i tyle, albo, że ma odmienne zdanie, ale zarazem szanuje w dyskusji drugiego. Wszak nie od dziś wiadomo, że w Polacy znają się najlepiej na prawie i medycynie. Szacunek dla Ciebie.

Napisano

> w sądzie jednak wina jest oczywista i to po stronie wjeżdżającego an skrzyżowanie z ulicy

> podporządkowanej. Zastanów się tak na logikę, który przepis jest istotniejszy i złamanie,

> którego z tych przepisów pociąga za sobą donioślejsze konsekwencje: ustąp pierwszeństwa

> przejazdu czy zakaz wyprzedzania. Otóż ludzie często łamią zakazy wyprzedzania, ale nie

> zawsze, czy wręcz rzadko doprowadza to do wypadku czy kolizji. Z drugiej strony ludzie rzadko

> nie ustępują pierwszeństwa przejazdu, ale jednak znacznie częsciej skutki tego są tragiczne.

To prawda. Wymuszenie pierwszenstwa czesciej konczy sie wypadkiem lub kolizja, niz nieprawidlowe wyprzedzanie.

Chocby dlatego, ze wymuszajac pierwszenstwo zawsze robimy to na kims znajdujacym sie blisko. Wyprzedzajac nieprawidlowo, moze nie byc zadnych konsekwencji jesli jest to na pustej drodze.

Popatrz na to jednak z drugiej strony.

Wymuszajac pierwszenstwo zmuszasz kogos do hamowania, i jesli sie nie uda wyhamowac to bedzie bum.

Wyprzedzajac nieprawidlowo, moze sie zdazyc, ze ktos bedzie jechal z naprzeciwka i bedzie bum.

W przedstawionym wczesniej przypadku mamy obie syhtuacje.

Kierowca A wyjezdza z podporzadkowanej, i wymusza pierwszenstwo na kierowcy B jadacym droga glowna. Jest winny kolizji.

Kierowca B wyprzedza nieprawidlowo, i napotyka sie na kierowce A, ktory wlasnie wyjechal z podporzadkowanej drogi, ale jest juz na swoim pasie na drodze glowej. Innymi slowy - nieprawidlowo wyprzedzjac natknal sie na goscia z przeciwka. Dlatego jest winny kolizji.

I w ten wlasnie sposob oboje sa winni kolizji.

> nie zdarzyło ci się złamać zakazu wyprzedzania? np. na ciągłej czy gdy stał znak pionowy? i co?

> nawet nie pamiętasz już kiedy to było, jak i gdzie?

Jasne, ze sie zdazylo.

Na ciaglej wyprzedzam notorycznie. I owszem - pare razy zdazylo sie, ze auto z naprzeciwka bylo blisko. Gdyby bylo bym, bylaby moja wina.

> a nie zdarzyło ci się np. przez nieuwagę, roztargnienie czy zmęczenie wjechać na czerwonym, na

> stopie, na znaku ustą pierwszeństwa?i co? wtedy z reguły człowiek dziekuje bogu, ze go np. tir

> nie sprzątną, sma np. nie rozjechał rowerzysty jadącego poprzeczną, albo jeszcze co innego.

Tez sie zdazylo.

Tak samo gorąco mi bylo, jak przy zlej ocenie przy wyprzedzaniu.

> Pot na czole i pamieć o takim zdarzniu pozostaje znacznie dłużej. To tak opisowo chciałem

> uzasadnić, który przepis istotniejszy. pewnie nie do wszystkich dotrze, ale cóż.

Moim zdaniem oba tak samo istotne.

Napisano

> bth Irlandczycy to kiepscy kierowcy: 30-40 na 100 w zeszłym roku

> miało stłuczkę...? szok, nie?

Irlandzcy kierowcy - owszem kiepscy.

Dodatkowo u mnie w pracy szczegolnie, bo to zwykle ludzie mlodzi i bez wiekszego doswiadczenia za kolkiem.

Dodatkowo zagrozenie podnosza lokalne drogi, ktore nie sa dopasowane do dzisiejszych warunkow - tzn strasznie waskie, czesto ponizej 2m na pas w kazda strone, pelno slepych zakretow, kompletny brak poboczy, a zamiast nich skaly i kamienne murki, a do tego zwlaszcza w okresie letnim duzy ruch na drodze, w tym ciezarowek i autobusow.

Mysle, ze gdyby wybrac przecietna grupe polskich kierowcow i kazac im jedziec po tej drodze przez caly rok, to wiecej niz polowa z nich napewno przynajmniej raz by w cos przywalila.

Napisano

> To prawda. Wymuszenie pierwszenstwa czesciej konczy sie wypadkiem lub kolizja, niz nieprawidlowe

> wyprzedzanie.

> Chocby dlatego, ze wymuszajac pierwszenstwo zawsze robimy to na kims znajdujacym sie blisko.

> Wyprzedzajac nieprawidlowo, moze nie byc zadnych konsekwencji jesli jest to na pustej drodze.

> Popatrz na to jednak z drugiej strony.

> Wymuszajac pierwszenstwo zmuszasz kogos do hamowania, i jesli sie nie uda wyhamowac to bedzie bum.

> Wyprzedzajac nieprawidlowo, moze sie zdazyc, ze ktos bedzie jechal z naprzeciwka i bedzie bum.

> W przedstawionym wczesniej przypadku mamy obie syhtuacje.

> Kierowca A wyjezdza z podporzadkowanej, i wymusza pierwszenstwo na kierowcy B jadacym droga glowna.

> Jest winny kolizji.

> Kierowca B wyprzedza nieprawidlowo, i napotyka sie na kierowce A, ktory wlasnie wyjechal z

> podporzadkowanej drogi, ale jest juz na swoim pasie na drodze glowej. Innymi slowy -

> nieprawidlowo wyprzedzjac natknal sie na goscia z przeciwka. Dlatego jest winny kolizji.

nie taki jest stan faktyczny, że kierowca z podporządkoanej ulicy wyjeżdza jest juz np. 5 sekund na głownej drodze i wtedy wjeżdzą w niego nieprawidłwowo wyprzexzjący. Wtedy to tylko wyprzexzjący byłby winny. Przykłąd omawiany to taki, gdy kierowca wyjeżdża z podporzadkowanej i bezpośrednio po tym natyka się na nieprawidłowo wyprzedzającego. wyjeżdżający jest albo jeszcze w fazie skrętu w prawo, albo tuż po, no 1-2 sekundy po wjechaniu na drogę. wtedy jest winny tej kolizji, bo wymusił pierwszeństwo.

> I w ten wlasnie sposob oboje sa winni kolizji.

No nie. jedne jest winny, ten, który wyjechał z ulicy podporządkowanej. miał bezwzględny obowiązek ustąpić KAŻDEMU kierowcy jadącemu na pierwszeństwie, bez względu na to, czy jedzie on prawidłowo czy też nie. Znajdźprzepisy w prawie o rychu drogowym, który mówi inaczej.

> Moim zdaniem oba tak samo istotne.

nie mogą być tak samo istotne, bo jak sam zauważyłeś róznica zagrożeń wynikających ze złamania obu przepisów jest dramatyczna!!! zresztą skurat dla sądu twoje zdanie ma takie znaczenie jak dla umarłego kwiaty. masz do niego prawo i tyle, a że nie masz racji...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.