Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kto winny?

Featured Replies

Napisano

Hipotetyczna sytuacja - jest wypadek, ktory spowodowal trzezwy kierowca mający odpowiednie uprawnienia, a poszkodowanym jest:

A - kierowca bez uprawnien

B - kierowca pijany

kto bedzie winny? i jak bedzie z wyplata odszkodowania? kto je dostanie i co ubezpieczyciel moze wykrecic?

Napisano

> Hipotetyczna sytuacja - jest wypadek, ktory spowodowal trzezwy kierowca mający odpowiednie

> uprawnienia, a poszkodowanym jest:

> A - kierowca bez uprawnien

> B - kierowca pijany

> kto bedzie winny? i jak bedzie z wyplata odszkodowania? kto je dostanie i co ubezpieczyciel moze

> wykrecic?

Jeśli jest ewidentna wina kierowcy trzeźwego to myślę, że....to jest jego wina zlosnik.gif Kierowca A i/lub B może mieć problemy z odszkodowaniem, z większymi problemami dla kierowcy A. Wszystko jednak zależy od tego kim jest kierowca, jakie ma znajomości, itp. Nie mogę znaleźć linka do wypadku, który spowodował pijany policjant i w którym sam zginął. Winny okazał się kierowca jadący prawidłowo, w uzasadnieniu było coś nt. niedostosowania się do zasady ograniczonego zaufania hmm.gif

Napisano

> Winny jest winny, a drugi odpowiada za swoje grzechy...

Hmmm no niby tak ale promile bezpośrednio wpływają na jakość jazdy. Jak będziesz jechał za kimś kto nagle zahamuje i walniesz mu w tył, a on okaże się pod wpływem to masz duże szanse na to żeby była jego wina. To tak jak z zenonami zawsze możesz sie tłumaczyć że koleś Cie oślepił policja sprawdzi homologację i koleś jest w dupie.

Przy czym tak mi się tylko wydaje nie znam w/w przypadków więc mogę się mylić

Pzd

Napisano

> jest wypadek, ktory spowodowal trzezwy kierowca mający odpowiednie

> uprawnienia, a poszkodowanym jest:

> A - kierowca bez uprawnien

> B - kierowca pijany

> kto bedzie winny?

Wydaje mi się, że:

A - zależy od zdolności negocjacyjnych kierowców

B - jeżeli jest wypadek, to wina jest zawsze po stronie osoby nietrzeźwej

Napisano

> Hipotetyczna sytuacja - jest wypadek, ktory spowodowal trzezwy kierowca mający odpowiednie

> uprawnienia, a poszkodowanym jest:

> A - kierowca bez uprawnien

> B - kierowca pijany

> kto bedzie winny? i jak bedzie z wyplata odszkodowania? kto je dostanie i co ubezpieczyciel moze

> wykrecic?

Za malo danych...

Nie wiemy jaki wypadek i co masz na mysli, ze spowodowal go kierowca pierwszy (tez trzezwy z uprawnieniami).

Ogolnie rzecz biorac, nawet jesli wymusil pierwszenstwo, to owszem winny napewno bedzie, ale zawsze mozna tez podciagnac drugiego pod wine, ze np w momencie wystapienia zagrozenia (wymuszenia pierwszenstwa przez kogos) nie zareagowal odpowiednio szybko (bo byl pijany). A gdyby byl trzezwy moglby odpowiednio zareagowac i do wypadku by nie doszlo.

W ten sposob moze byc wspolwina.

I tak zazwyczaj sie orzeka na zachodzie Europy.

W Polsce niestety nadal panuje przekonanie, ze ten co wymusl pierwszenstwo, ten zawsze winny.

Napisano
  • Autor

> Za malo danych...

> Nie wiemy jaki wypadek i co masz na mysli, ze spowodowal go kierowca pierwszy (tez trzezwy z

> uprawnieniami).

chodzilo mi o jakakolwiek czysta sytuacje typu najechanie na tyl, tudziez wyjazd z podporzadkowanej, gdzie normalnie nie byloby zadnych watpliwosci

Napisano

> Hipotetyczna sytuacja - jest wypadek, ktory spowodowal trzezwy kierowca mający odpowiednie

> uprawnienia, a poszkodowanym jest:

> A - kierowca bez uprawnien

> B - kierowca pijany

> kto bedzie winny? i jak bedzie z wyplata odszkodowania? kto je dostanie i co ubezpieczyciel moze

> wykrecic?

A - współwina

B - wina pijanego.

Wszystko zależy od adwokata bo w obu przypadkach przy zgłoszeniu zdarzenia na policję ustalenie winnego odbywa się w sądzie.

Ubezpieczalnia może nie wypłacić lub zmniejszyć kwotę odszkodowania dla poszkodowanego, w zależności od tego czy A czy B i od ubezpieczalni. Warunki ubezpieczenia OC co prawda są uregulowane odpowiednią ustawą ale wszelkie luki ubezpieczyciel definiuje indywidualnie.

Napisano

> chodzilo mi o jakakolwiek czysta sytuacje typu najechanie na tyl, tudziez wyjazd z

> podporzadkowanej, gdzie normalnie nie byloby zadnych watpliwosci

Zadna sytuacja nie jest czysta.

Zawsze mozna probowac udowodnic, ze ten ktoremu najechano na tyl, specjalnie hamowal z premedytacja wlasnie poto aby mu ktos najechal. A temu ktoremu ktos wyjechal z podporzadkowanej, mozna probowac udowodnic, ze nie zareagowal odpowiednio i dlatego doszlo do wypadku.

W przypaadku gdy ta osoba jest pijana, udowodnienie tego moze sie okazac dosc latwe.

Napisano

Mylisz winę z odpowiedzialnością za winę, są to dwie różne sprawy.

Weźmy inną (niestety niehipotetyczną) sytuację:

Jest zima, ślizgawka taka, że hej.

Jedziesz(A) prawidłowo po parkingu Tesco z prędkością 5km/h, dojeżdżasz do skrzyżowania, gdzie inny pojazd(B) ma pierwszeństwo, kierowca pojazdu B ocenia, że może jechać bo jego zdaniem masz wystarczająco miejsca na zatrzymanie pojazduA. Niestety w momencie wciśnięcia hamulca, samochódA jedzie dalej i doprowadza do kolizji z pojazdem B. Kierowcy wysiadają z samochodów i okazuje się, że nie da się ustać, że o chodzeniu nie wspomnę bo człowiek zachowuje się jak pies Pluto na lodowisku.

Przyjeżdża policja... ale to nieistotne.

Bezsprzecznie winny jest kierowca pojazdu A, ale odpowiedzialność za winę ponosi Tesco(zarządca terenu) bo nie utrzymało terenu przeznaczonego do poruszania się pojazdów w stanie umożliwiającym bezpieczne korzystanie z tego terenu. Tesco tłumaczy się, że nie było wstanie utrzymać parkingu w takim stanie bo warunki atmosferyczne... Tesco w takiej sytuacji powinno zamknąć(wyłączyć z użytkowania) parking, nie zrobiło tego bo... nie miał kto podjąć decyzji, która naraziłaby Tesco na straty.

Sytuacja, którą opisujesz jest w pewnym sensie analogiczna.

W kwestii winy trzeba by udowodnić, że pijany...

W kwestii odpowiedzialności prowadzącej do odszkodowania: odpowiada winny i nie ma tu znaczenia jego stan czy posiadane uprawnienia.

Inna sprawa, że jeśli był pijany lub nie posiadał uprawnień to nie miał prawa uczestniczyć w ruchu* i może to być podstawą do odmowy wypłaty odszkodowania nawet jeśli w kwestii winy był niewinny.

* Jeśli udałoby się udowodnić przed sądem, że z jego braku prawa do poruszania się tam wynika, że gdyby go tam nie było to by nie doszło do wypadku to..., ale to już są bardzo luźne dywagacje i chyba nie do przeprowadzenia przed PL Sądem.

Pozdrawiam BAS

Napisano

> * Jeśli udałoby się udowodnić przed sądem, że z jego braku prawa do poruszania się tam wynika, że

> gdyby go tam nie było to by nie doszło do wypadku to..., ale to już są bardzo luźne dywagacje

moim zdaniem to całkiem silna linia obrony hmm.gif

Napisano

Bas takie dywagacje są jak najbardziej realne. Tej zimy moja żonka miała stłuczkę. Ruszała na skrzyżowaniu z drogi podporządkowanej skręcając a prawo. Ślisko było, nie opanowała auta i zamiast wyjechać w prawo pojechała prosto wjeżdżając delikatnie poza oś jezdni i zahaczyła o nadjeżdżające z naprzeciwka auto poruszające się po drodze z pierwszeństwem. Przyjechała policja, żona powiedziała co się stało itd. Był alkomat, żona wydmuchała 0.0, koleś wydmuchał 1.3 i policja tylko spisała protokół po czym sprawa trafiła do sądu. W sądzie sprawa zakończyła się tak, że żona została ukarana mandatem za niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze, poszkodowany został ukarany za prowadzenie po pijanemu i spowodowanie kolizji drogowej. Znajomy prawnik mówił mi aby się odwołać na drodze cywilnej czy jakoś tak od tego wyroku i spokojnie żona nie musiała by płacić tego mandatu ale ubezpieczalnia nie zabrała jej zniżek więc olaliśmy sprawę.

Napisano

> B - jeżeli jest wypadek, to wina jest zawsze po stronie osoby nietrzeźwej

No wybacz, ale to jakaś bzdura.

Jak wyprzedzasz na trzeciego i zabijesz jadącego z naprzeciwka podchmielonego acz jadącego swoim pasem kierowcę,

to będzie jego wina? cfaniaczek.gif

Napisano

> No wybacz, ale to jakaś bzdura.

> Jak wyprzedasz na trzeciego i zabijesz jadącego z naprzeciwka podchmielonego acz jadącego swoim

> pasem kierowcę,

> to będzie jego wina?

Obawiam się, że w Polsce to może się okazać prawdą, szczególnie jeżeli to na przykład jakiś notabl był przypadkiem trzeźwy.

Napisano

Przypadek wypadek z życia. Trzeźwy jechał na czerwonym, pijany na zielonym. Wina pijanego, ale to było z 10 lat temu.

Napisano

Większość plecie bzdury.

Należy rozróżnić dwie kwestie - odpowiedzialności za spowodowanie kolizji/wypadku oraz odpowiedzialności za inne wykroczenia/przestępstwa.

Jeśli pomiędzy tym, że delikwent jest w pod wpływem alkoholu a tym że nastąpił wypadek/kolizja zachodzi związek przyczynowo-skutkowy, to owszem jest on winny (współwinny).

Może być natomiast tak, że tego związku nie będzie - wtedy winnym spowodowania wypadku kolizji będzie inny uczestnik zdarzenia.

Możemy np. założyć taką sytuację, że pijany kierowca w samochodzie stojącym w korku, w bok tego samochodu uderza rozpędzony motocyklista. Za spowodowanie wypadku odpowie motocyklista, za prowadzenie pojazdu po pijaku odpowie kierowca.

Znany mi jest przypadek, gdzie uniewinniony od zarzutu spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym został kierowca, który prowadząc samochód z nadmierną prędkością oraz będąc pod wpływem alkoholu potrącił pieszego. Okazało się bowiem, że pieszy "wypadł" zza drzewa tak, że nawet jeśli ten kierowca byłby trzeźwy i jechał z dozwoloną prędkością potrącenie i skutek śmiertelny nastąpiłby.

Napisano

> kolizji drogowej. Znajomy prawnik mówił mi aby się odwołać na drodze cywilnej czy jakoś tak od

> tego wyroku

Jak bardzo pijany był ten prawnik/ew. gdzie kupił dyplom/ew. czy "prawnik" oznacza że był to przyszły maturzysta, który zamierza iść na prawo, że od wyroku karnego chce się odwoływać na drodze cywilnej ?

Napisano

> Hipotetyczna sytuacja - jest wypadek, ktory spowodowal trzezwy kierowca mający odpowiednie

> uprawnienia, a poszkodowanym jest:

> A - kierowca bez uprawnien

> B - kierowca pijany

> kto bedzie winny? i jak bedzie z wyplata odszkodowania? kto je dostanie i co ubezpieczyciel moze

> wykrecic?

Kto będzie winny orzeknie sąd (bo wypadek, a nie kolizja).

Chylę czoła przed tymi, którzy autorytatywnie uznali, że "winny pijak" - goofnoprawda.

Jeżeli onże "pijak" np jechał 100% prawidłowo, w/g przepisów, a onże trzeźwy centralnie władował się na niego (prosta droga, trzeźwy "z nieznanych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu gdzie zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z przeciwka"), a nabomblowany nie miał ŻADNYCH szans uniknięcia wypadku nawet jakby był trzeźwy jak niemowlę, to sąd powinien orzec winę trzeźwego, a nabomblowanemu urwać jaja za jeżdżenie po pinanemu.

W tym przypadku odpowiada ubezpieczyciel trzeźwego, bez żadnych praw regresu.

W przypadku A jest jeszcze ciekawiej, bo tu wszystko zależy od sytuacji - jasno jest powiedziane w ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych, że jedyną przesłanką uprawniającą do prowadzenia pojazdu bez uprawnień jest konieczność ratowania czyjegoś życia - jeżeli spełniona zostanie ta przesłanka, to istnieje spora szansa, że sąd uniewinni jadącego bez uprawnień powołując się na klauzulę wyższej konieczności.

Jeśli nie ma wyższej konieczności i swoim zachowaniem na jezdni jadący bez uprawnień nie przyczynił się do powstania/zmniejszenia/zwiększenia rozmiaru szkody, to jak wyżej - odpowiada 100% "trzeźwy z uprawnieniami" - ubezpieczenie OC płaci 100%, bez regresu.

Powyżej opisałem tylko czarne-białe sytuacje. Ponieważ w życiu dominuje jednak kolor szary w rozmaitych odcieniach proszę nie brać tego za żaden wyznacznik - to stwierdzenie o dwóch bardzo konkretnych przypadkach.

Napisano

> No wybacz, ale to jakaś bzdura.

> Jak wyprzedzasz na trzeciego i zabijesz jadącego z naprzeciwka podchmielonego acz jadącego swoim

> pasem kierowcę,

> to będzie jego wina?

żadna bzdura. emerytowany policjant z miejscowości xyz opowiadał że zawsze uznawali winę pijanego przez 30 lat

Napisano

> żadna bzdura. emerytowany policjant z miejscowości xyz opowiadał że zawsze uznawali winę pijanego

> przez 30 lat

Tak, ale wtedy też paszport w szufladzie był niemożliwym do spełnienia marzeniem,

a sprzedaż czegokolwiek z zyskiem nazywana była spekulanctwem i karana biglaugh.gif

Napisano

> Tak, ale wtedy też paszport w szufladzie był niemożliwym do spełnienia marzeniem,

> a sprzedaż czegokolwiek z zyskiem nazywana była spekulanctwem i karana

ale on na emeryturze jest od grudnia a w lutym lezał w moim pokoju w szpitalu 3 tygodnie

Napisano

> emerytowany policjant (...) uznawali winę pijanego przez 30 lat

To żaden z niego emerytowany policjant, tylko zwykły milicjant.

Policja nie zajmuje się wymiarem sprawiedliwości, od tego są Sądy.

Napisano

> To żaden z niego emerytowany policjant, tylko zwykły milicjant.

> Policja nie zajmuje się wymiarem sprawiedliwości, od tego są Sądy.

no koles ledwo 50 letni więc taki sobie milicjant

Napisano

> żadna bzdura. emerytowany policjant z miejscowości xyz opowiadał że zawsze uznawali winę pijanego

> przez 30 lat

Nie można ukarać kogoś innego, niż sprawca. Od dawien dawna tak jest.

Za prowadzenie po alkoholu można ukarać - ale za samo prowadzenie. A nie za spowodowanie wypadku.

Dla przykładu pijany jak bąk kierowca zatrzymuje się na czerwonym świetle. Z tyłu uderza w niego ciężarówka wpychając go na przejście dla pieszych gdzie śmiertelnie potrącony zostaje pieszy. Stan kierowcy osobówki nie miał najmniejszego znaczenia dla wypadku i nie da się mu przypisać winy w tym zakresie (samo prowadzenie pod wpływem osobna kwestia).

Kodeks Karny:

Art. 1.

§ 1. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia.

[...]

§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu.

Dosyć podobne stwierdzenie jest w Kodeksie Wykroczeń.

Napisano

> no koles ledwo 50 letni więc taki sobie milicjant

Odejmij sobie 30 lat od 2011.

Wyjdzie Ci nieprzyjemna data, rok w którym brali milicjantów dosłownie z łapanki.

Napisano

> Hipotetyczna sytuacja - jest wypadek, ktory spowodowal trzezwy kierowca mający odpowiednie

> uprawnienia, a poszkodowanym jest:

> A - kierowca bez uprawnien

> B - kierowca pijany

> kto bedzie winny? i jak bedzie z wyplata odszkodowania? kto je dostanie i co ubezpieczyciel moze

> wykrecic?

oczywiście ten, który naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym i spowodował tym samym wypadek. inni odpowiadają za swoje "uczynki".

Napisano

> Wydaje mi się, że:

> A - zależy od zdolności negocjacyjnych kierowców

> B - jeżeli jest wypadek, to wina jest zawsze po stronie osoby nietrzeźwej

niestety wrbew opini znafców tematu, nie zawsze jest wina osoby nietrzeźwej. zawsze za to jest wina tego, który łamie przpiesy i w wyniku tego dochodzi do zdarzenia, tj. wypadku, kolizji. to czy ktoś jest pijany i jaka byłaprzyczyna tego złamania przepisów ma drugorzędne znaczenie.

Napisano

> Za malo danych...

> Nie wiemy jaki wypadek i co masz na mysli, ze spowodowal go kierowca pierwszy (tez trzezwy z

> uprawnieniami).

> Ogolnie rzecz biorac, nawet jesli wymusil pierwszenstwo, to owszem winny napewno bedzie, ale zawsze

> mozna tez podciagnac drugiego pod wine, ze np w momencie wystapienia zagrozenia (wymuszenia

> pierwszenstwa przez kogos) nie zareagowal odpowiednio szybko (bo byl pijany). A gdyby byl

> trzezwy moglby odpowiednio zareagowac i do wypadku by nie doszlo.

> W ten sposob moze byc wspolwina.

> I tak zazwyczaj sie orzeka na zachodzie Europy.

> W Polsce niestety nadal panuje przekonanie, ze ten co wymusl pierwszenstwo, ten zawsze winny.

oczywiście piszesz bzdury, że aż żal czytać i do toego nie masz racji. w prawie karnym nie ma pojęcia "współwiny" jak przycodzi co do czego i się idzie do sądu karnego to albo ktos jest winny, albo nie. to co piszesz może mieć znaczenie na gruncie cywilnym przy odszkodowaniu i nazywa się "przyczynienie". Ciekawe skąd kolega ma wiedzę, że tak się orzeka na zachodzie? ze "skandali"? bo chyba tylko, nigdzie nie ma takich zasad, o których ty piszesz.

Napisano

> moim zdaniem to całkiem silna linia obrony

to jest żadna linia obrony, bo jazda bez uprawnień jest tylko wykroczeniem, za które dostaje się po prostu max. kilkaset złotych grzywny. jazda w stanie nietrzeźwości jest przestępstwem, za któe dostaje się normalnie zawiasy. i tyle. nie można wykazać, że jakby pijanefo nie było na drodze to ja jechałbym tak, że do zdarzenia by nie doszło, skoro roto jaj jako trzeźwy złamałem zasady ruchu drogowego.

sąd RP nie zajmuje się jak tu niktórzy próbują wmawiać wrózeniem z fusów tylko opiera swe orzeczenie na prawie, zasadch logicznego rozumowania i doświadczeniu życiowym. i tyle. reszta to bzdury i rozważania bez znaczenia. akurat ta sytuacja, jak mało która w prawie jest klarowna i od lat ustalona w orzecznictwie SN.

Napisano

> Bas takie dywagacje są jak najbardziej realne. Tej zimy moja żonka miała stłuczkę. Ruszała na

> skrzyżowaniu z drogi podporządkowanej skręcając a prawo. Ślisko było, nie opanowała auta i

> zamiast wyjechać w prawo pojechała prosto wjeżdżając delikatnie poza oś jezdni i zahaczyła o

> nadjeżdżające z naprzeciwka auto poruszające się po drodze z pierwszeństwem. Przyjechała

> policja, żona powiedziała co się stało itd. Był alkomat, żona wydmuchała 0.0, koleś wydmuchał

> 1.3 i policja tylko spisała protokół po czym sprawa trafiła do sądu. W sądzie sprawa

> zakończyła się tak, że żona została ukarana mandatem za niedostosowanie prędkości do warunków

> panujących na drodze, poszkodowany został ukarany za prowadzenie po pijanemu i spowodowanie

> kolizji drogowej. Znajomy prawnik mówił mi aby się odwołać na drodze cywilnej czy jakoś tak od

> tego wyroku i spokojnie żona nie musiała by płacić tego mandatu ale ubezpieczalnia nie zabrała

> jej zniżek więc olaliśmy sprawę.

no i tak sąd powinien orzec. a ty zmień prawnika, bo cię oszukuje i jeszcze na kasę naciąga. pewnie sobie by wziął od ciebie ze dwie stów za napisanie tego "odwołania". Zapytaj zatem tego co pożal się Boże "prawnika" jak można się odwołać na drodze cywilnej od wyroku karnego? jak ci odpowie to daj nam tu znać, bo może ja się jakiegoś innego prawa przez te łądnych lat uczyłem... jak tak spokojnie można było się odwołać i nie pałcić grzywny to dlaczego tak spokojnie się nie odwołałeś i tak spokojnie jednak zapłaciłeś tą grzywnę, skoro tak wsztko można było spokojnie "wygrać" z tym głupim sądem?

Napisano

> no i tak sąd powinien orzec. a ty zmień prawnika, bo cię oszukuje i jeszcze na kasę naciąga. pewnie

> sobie by wziął od ciebie ze dwie stów za napisanie tego "odwołania". Zapytaj zatem tego co

> pożal się Boże "prawnika" jak można się odwołać na drodze cywilnej od wyroku karnego? jak ci

> odpowie to daj nam tu znać, bo może ja się jakiegoś innego prawa przez te łądnych lat

> uczyłem... jak tak spokojnie można było się odwołać i nie pałcić grzywny to dlaczego tak

> spokojnie się nie odwołałeś i tak spokojnie jednak zapłaciłeś tą grzywnę, skoro tak wsztko

> można było spokojnie "wygrać" z tym głupim sądem?

kawo ja się na prawie nie znam kompletnie i tak jak napisałem, wydaje mi się że mówił coś o odwołaniu na drodze cywilnej czy jakoś tak. Nie wiem, nie jestem specem od prawa. Być może brzmiało to inaczej, zresztą nieważne to jest. Nigdzie nie napisałem że sąd był głupi czy mam jakieś pretensje itp. Podałem tylko przykład jak zakończyła się sprawa mniej więcej omawiana w tym temacie. 20.GIF

Napisano

> kawo ja się na prawie nie znam kompletnie i tak jak napisałem, wydaje mi się że mówił coś o

> odwołaniu na drodze cywilnej czy jakoś tak. Nie wiem, nie jestem specem od prawa. Być może

> brzmiało to inaczej, zresztą nieważne to jest. Nigdzie nie napisałem że sąd był głupi czy mam

> jakieś pretensje itp. Podałem tylko przykład jak zakończyła się sprawa mniej więcej omawiana w

> tym temacie.

ok. może faktycznie ciut nieprecyzyjnie zrozumiałem twoją wypowiedź:) sorrki z doświadczenia jednak wiem, że tzw. znajomi prawnicy mieli jeden semestr "prawa" na licencjacie, a to trochę za mało, aby ferować wyroki i radzić znajmomym co mają z wyrokiem zrobić - może to tych znajomych narazić na nie lada dodatkowe kłopoty:)

Napisano

Nie chce mi się czytać 4 stron co kto pisał wiec odpowiem tak:

> A - kierowca bez uprawnien

tutaj nie pamiętam

> B - kierowca pijany

tak. Pytałem na kursach prawka swego instruktora, bo mnie strasznie zastanowiało. Instruktor odpowiedział, że pijany. tylko nie pamiętam dlaczego...

> kto bedzie winny? i jak bedzie z wyplata odszkodowania?

>kto je dostanie i co ubezpieczyciel moze

> wykrecic?

jeśli jest ustalony winny to ubezpieczyciel nie może się wykręcić...

Napisano

> niestety wrbew opini znafców tematu, nie zawsze jest wina osoby nietrzeźwej. zawsze za to jest wina

> tego, który łamie przpiesy i w wyniku tego dochodzi do zdarzenia, tj. wypadku, kolizji. to czy

> ktoś jest pijany i jaka byłaprzyczyna tego złamania przepisów ma drugorzędne znaczenie.

A co w przypadku jesli obaj kierowcy lamia przepisy w wyniku czego dochodzi do zdarzenia?

Napisano

> oczywiście piszesz bzdury, że aż żal czytać i do toego nie masz racji. w prawie karnym nie ma

> pojęcia "współwiny" jak przycodzi co do czego i się idzie do sądu karnego to albo ktos jest

> winny, albo nie. to co piszesz może mieć znaczenie na gruncie cywilnym przy odszkodowaniu i

> nazywa się "przyczynienie".

Niech ci bedzie "przyczynienie"

I w ten sposob obaj moga sie przyczynic do wypadku i obaj ponosic odpowiedzialnosc.

> Ciekawe skąd kolega ma wiedzę, że tak się orzeka na zachodzie? ze

> "skandali"? bo chyba tylko, nigdzie nie ma takich zasad, o których ty piszesz.

Wiem, bo mieszkam "na zachodzie"... Pracuje jako kierowca w warunkach w ktorych o stluczke jest niesamowicie latwo, wiec jestem bezposrednio zainteresowany tematem i wiem dokladnie jak to wyglada.

Wypadki lub kolizje, w ktorych jest tylko jeden sprawca, sa tutaj w mniejszosci.

Napisano

> A co w przypadku jesli obaj kierowcy lamia przepisy w wyniku czego dochodzi do zdarzenia?

Winny jest ten który wypił lub nie ma uprawnień.

Napisano

> Winny jest ten który wypił lub nie ma uprawnień.

A jesli obaj trzezwi i z uprawnieniami?

Napisano

> niestety wrbew opini znafców tematu, nie zawsze jest wina osoby nietrzeźwej.

Dlatego napisałem, że mi się 'wydaje' czyli 'moim zdaniem tak jest'

Analogicznie: czy jeśli idziesz nastukany po ścieżce rowerowej i wjeżdża w Ciebie 9-letnia dziewczynka w wyniku czego Ty kończysz ze złamanym palcem a ona z trepanacją czaszki wykonaną przez krawężnik, to -jak myślisz- wina jest jej, bo jest sierotą i nie patrzy gdzie jedzie, czy Twoja, bo w ogóle nie powinno Cię tam być?

ot... takie filozoficzne podejście do tematu hmm.gif

Napisano

> W Polsce niestety nadal panuje przekonanie, ze ten co wymusl pierwszenstwo, ten zawsze winny.

Bo to wynika z lenistwa orzekających. A do tego rozbestwia kierowców powodując, że nawet mogąc uniknąć wypadku, często tego nie robią.

Napisano

> A jesli obaj trzezwi i z uprawnieniami?

No to masz klasyczny polski przykład - wyjeżdżasz z ulicy podporządkowanej na główną na skrzyżowaniu o ruchu niekierowanym i nie będącym rondem, a więc na takim, na którym obowiązuje zakaz wyprzedzania.

Dla ustalenia uwagi - skręcasz w prawo. Z lewej masz miejsce, z prawej nadjeżdża kilka samochodów, ale Twój tor ruchu z nimi nie koliduje, więc jedziesz.

Dokładnie w momencie gdy jesteś już na 1/4 prawego pasa drogi, gość z przeciwka zaczyna wyprzedzanie i się zderzacie. Dla jasności - przecina podwójne linie ciągłe namalowane przed skrzyżowaniem.

W normalnym kraju winę za wypadek przypiszą jemu.

W Polsce winnym wypadku zostaniesz uznany Ty, jako że "nie ustąpiłeś pierwszeństwa pojazdowi poruszającemu się drogą z pierwszeństwem przejazdu", a tamten dostanie mandat za wyprzedzanie w miejscu niedozwolonym. A to niestety powoduje nagminne wyprzedzanie na skrzyżowaniach, bo faktyczni sprawcy wypadków doskonale wiedzą, że w naszych warunkach odpowiedzialności za spowodowanie wypadku nie poniosą.

Napisano

> W Polsce winnym wypadku zostaniesz uznany Ty, jako że "nie ustąpiłeś pierwszeństwa pojazdowi

> poruszającemu się drogą z pierwszeństwem przejazdu", a tamten dostanie mandat za wyprzedzanie

> w miejscu niedozwolonym. A to niestety powoduje nagminne wyprzedzanie na skrzyżowaniach, bo

> faktyczni sprawcy wypadków doskonale wiedzą, że w naszych warunkach odpowiedzialności za

> spowodowanie wypadku nie poniosą.

Podajesz ten przykład luz odkąd pamiętam. A ja za każdym razem informuję Cię, że pod względem orzecznictwa zatrzymałeś się w latach 90tych. I to w pierwszej połowie.

Policja od takich roztrzygnięć równiesz odeszła z 10 lat temu. Więc przestań wmawiać ludziom brednie.

Napisano

> ok. może faktycznie ciut nieprecyzyjnie zrozumiałem twoją wypowiedź:)

Zdecydowanie tak i Ty i noras.

Quote:

wydaje mi się że mówił coś o

> odwołaniu na drodze cywilnej czy jakoś tak. Nie wiem, nie jestem specem od prawa. Być może

> brzmiało to inaczej


Zostali poinformowani o możliwości założenia sprawy cywilnej np o odszkodowanie mając wyrok i ustalonego sprawcę w sprawie z KK.

Napisano
  • Autor

> Podajesz ten przykład luz odkąd pamiętam. A ja za każdym razem informuję Cię, że pod względem

> orzecznictwa zatrzymałeś się w latach 90tych. I to w pierwszej połowie.

> Policja od takich roztrzygnięć równiesz odeszła z 10 lat temu. Więc przestań wmawiać ludziom

> brednie.

chyba nie do konca brednie, mialem identyczna sytuacje pare miesiecy temu i dostalem mandat za wyprzedzanie na zakazie, a pani wjezdzajaca na glowna byla sprawczynia kolizji

inna sprawa, ze ubezpieczyciel przywalil wspolwine

Napisano

> chyba nie do konca brednie, mialem identyczna sytuacje pare miesiecy temu i dostalem mandat za

> wyprzedzanie na zakazie, a pani wjezdzajaca na glowna byla sprawczynia kolizji

Wiesz...ja w życiu widziałem takie rozstrzygnięcia, że nawet w filmach byś ich nie zobaczył. Ale ani z jednego ani z drugiego nie ma co robić reguły.

Napisano

> Przypadek wypadek z życia. Trzeźwy jechał na czerwonym, pijany na zielonym. Wina pijanego, ale to

> było z 10 lat temu.

Podejrzewam, że wcale nie dlatego, że był pijany. Kolory świateł o niczym nie przesądzają. Pijany został zapewne uznany winnym spowodowania wypadku za to, że nie zachowując należytej ostrożności wjechał w kogoś innego. To że był pijany zostało uznane jedynie za okoliczność dodatkowo obciążającą. Jakby pijany jechał na czerwonym a trzeźwy na zielonym by w niego z boku wjechał to też by była wina tego na zielonym. Pijany dostałby swoje za prowadzenie pod wpływem i wjazd na skrzyżowanie bez zezwolenia ale nie za spowodowanie wypadku.

Napisano

> Jakby pijany jechał na czerwonym a trzeźwy na zielonym by w niego z

> boku wjechał to też by była wina tego na zielonym .

no jak tak, to chyba przestanę w ogóle korzystać z dróg, nawet jako rowerzysta... normalnie strach się bać boje_sie.gif

Napisano

> No to masz klasyczny polski przykład - wyjeżdżasz z ulicy podporządkowanej na główną na

> skrzyżowaniu o ruchu niekierowanym i nie będącym rondem, a więc na takim, na którym obowiązuje

> zakaz wyprzedzania.

> Dla ustalenia uwagi - skręcasz w prawo. Z lewej masz miejsce, z prawej nadjeżdża kilka samochodów,

> ale Twój tor ruchu z nimi nie koliduje, więc jedziesz.

> Dokładnie w momencie gdy jesteś już na 1/4 prawego pasa drogi, gość z przeciwka zaczyna

> wyprzedzanie i się zderzacie. Dla jasności - przecina podwójne linie ciągłe namalowane przed

> skrzyżowaniem.

> W normalnym kraju winę za wypadek przypiszą jemu.

> W Polsce winnym wypadku zostaniesz uznany Ty, jako że "nie ustąpiłeś pierwszeństwa pojazdowi

> poruszającemu się drogą z pierwszeństwem przejazdu", a tamten dostanie mandat za wyprzedzanie

> w miejscu niedozwolonym. A to niestety powoduje nagminne wyprzedzanie na skrzyżowaniach, bo

> faktyczni sprawcy wypadków doskonale wiedzą, że w naszych warunkach odpowiedzialności za

> spowodowanie wypadku nie poniosą.

Mysle, ze w wielu krajach tez mogliby uznac wspolwine.

Ale to tylko moje dywagacje.

Tak czy siak - ja mam inny przyklad.

Bardzo waska droga bez wyznaczonych pasow ruchu. Slepy zakret.

Z obu stron jada auta i zaden z nich nie zwalnia przed zakretem. Dochodzi do zdezenia czolowego dokladnie na srodku drogi (bo kazdy jechal srodkiem).

Czyja wina?

Bo wg kolegi kawo, nie ma czegos takiego jak wspolwina.

Wiec pytam - kto winny w takim przypadku.

Napisano

> A co w przypadku jesli obaj kierowcy lamia przepisy w wyniku czego dochodzi do zdarzenia?

to obaj mają osobne zarzuty, ale nie ma mowy o żadnej "współwinie" kodeks karny i wykroczeń nie definiuje tego pojęcia w żaden sposób. po prostu każdy z nich ma swoje zarzuty. z tym, że stan upicia nie ma nic do tego, bo to jest osobny zarzut, za który pijany odpowiada oddzielnie.

Napisano

> Dlatego napisałem, że mi się 'wydaje' czyli 'moim zdaniem tak jest'

> Analogicznie: czy jeśli idziesz nastukany po ścieżce rowerowej i wjeżdża w Ciebie 9-letnia

> dziewczynka w wyniku czego Ty kończysz ze złamanym palcem a ona z trepanacją czaszki wykonaną

> przez krawężnik, to -jak myślisz- wina jest jej, bo jest sierotą i nie patrzy gdzie jedzie,

> czy Twoja, bo w ogóle nie powinno Cię tam być?

> ot... takie filozoficzne podejście do tematu

oczywiście, że toertycznie jest winna rowerzystka, ale teoretycznie, bo ona w wikeu lat 9 nie ponosi odpo. prawnokarnej. jeśli pieszy szedl nastukany, ale nie złamał żadnego przepisu prawa o rucu dorgowym to nie ma jego winy. kierujący rowerem na takie same obowiązki na drodze czy ścieżce jak ierujący innym pojazdem.

Napisano

> Nie chce mi się czytać 4 stron co kto pisał wiec odpowiem tak:

> tutaj nie pamiętam

> tak. Pytałem na kursach prawka swego instruktora, bo mnie strasznie zastanowiało. Instruktor

> odpowiedział, że pijany. tylko nie pamiętam dlaczego...

> jeśli jest ustalony winny to ubezpieczyciel nie może się wykręcić...

dlaczego jako pewnik bierzesz to co móii instruktor? czy on jest jednocześnie prawnikiem, sędzią, adwokatem? nie twierdzę, że może nie miec wiedxzy jakiejś w tym zakresie, ale ogólnie stawiam na 90% że na prawie się nie zna. co zretszą widać po jego błędnej odp.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.