Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Nieodśnieżona droga - dzwoń po policję !!!

Featured Replies

Napisano

Rada kolegi z innego forum. Tytułem wyjaśnienia, jest specjalistą od wyszukiwania ciekawych kruczków prawnych, nieraz sprawdzonych w życiu.

Autor: Mar3m

Data: 28-12-05 13:09

Dziś wziąłem na tapetę

Prawo o ruchu drogowym

Dział V Kontrola ruchu drogowego

Rozdział I Uprawnienia Policji

Art 129

1 Czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach,

kierowanie ruchem i jego kontrolowanie należą do zadań Policji.

2 Policjant, w związku z wykonywaniem czynności określonych w ust 1, jest uprawniony do:

(...)

7) wydawania poleceń:

a) osobie, która spowodowała przeszkodę utrudniającą ruch drogowy lub

zagrażającą jego bezpieczeństwu, albo osobie odpowiedzialnej za

utrzymanie drogi,

(...)

To jest piękne!!!!

Jadę śliską, nieodśnieżoną drogą. Dzwonię na 112 i informuję że na danym odcinku jest niebezpiecznie i prosze ich o podjęcie "czywania nad bezpieczeństwem (...) ruchu na drodze", oraz o wydanie osobie odpowiedzialnej za utrzymanie drogi polecenia odśnieżenia i posypania drogi, którą jadę.

Z pewnością skutek będzie żaden. W przypadku zaistnienia szkody zaniechanie rodzi prawo do dochodzenia naprawienia strat.

Szorstkich dróg Wam życzę Wszystkim.

pzdr

Mar3m

Napisano
  • Autor

hmmm, ale jak to się ma do faktu różnych klas odśnieżania ??

chodz mi o to, że jadę sobie drogą, przejezdną, ale białą

czy równą warstwę ubitego śniegu mozna traktować jako przeszkodę ??

Napisano

No dobre!!! ok.gif

Chociaz dzisiaj, gdybym mial zglaszac po kolei wszystkie ulice, ktorymi jezdzilem to na pewno rozladowalbym sobie telefon zanim dojachalbym do domu... zlosnik.gif

Napisano

mam wielkie wątpliwości........co do odpowiedzialności......

osoba odpowiedzialna na pewno skieruje wszelkie mozliwe siły i srodki.......

a reszta pozostaje w gestii.......kierowców........

Napisano

> czy równą warstwę ubitego śniegu mozna traktować jako przeszkodę ??

hehe.gif

a w czym ci ona przeszkadza jak jest równa????

Napisano

> a w czym ci ona przeszkadza jak jest równa????

nie przeszkadza, więc nie ma sensu dzwonić.....

coś naciągana ta interpretacja przepisów....

Napisano

> nie przeszkadza, więc nie ma sensu dzwonić.....

> coś naciągana ta interpretacja przepisów....

interpretacja zależy od inerpretującego......... zlosnik.gifhehe.gif

dzwonić zawsze możesz.......pewnie już nagraną na taśmę odpowiedź mają...... hahaha.gif

Napisano

> interpretacja zależy od inerpretującego.........

> dzwonić zawsze możesz.......pewnie już nagraną na taśmę odpowiedź

> mają......

Taaa... nie ma takiego numeru... nie ma takiego numeru grinser006.gif

Napisano
  • Autor

> mam wielkie wątpliwości........co do odpowiedzialności......

Tu chodzi o odpowiedzialność ...... policji.

Jeżeli po zawiadomieniu i prośbie o interwencję, nie zostanie ona skutecznie podjęta, to jeżeli doznasz na takiej drodze uszczerbku, możesz sądzić się z policją i według m3m wyrasz odszkodowanie od nich. Wygrał w podobnej sprawie, nie drogowej, gdy wystąpił z pisemnym wnioskiem o zabezpieczenie materiału dowodowego (realistyczne), a policja tego nie zrobiła (bez żadnego uzasadnienia). Ponieważ brak tego dowodu uniemożliwił ustalenie i schwytanie sprawcy, wygrał sprawę w sądzie i dostał odszkodowanie. Mają tam z nim ciężkie przeprawy, bo stale coś wymyśli zlosnik.gif

Napisano

Gratuluję docielkiwości w szukaniu kruczków prawnych smile.gif

Napisano
  • Autor

> No dobre!!!

> Chociaz dzisiaj, gdybym mial zglaszac po kolei wszystkie ulice,

> ktorymi jezdzilem to na pewno rozladowalbym sobie telefon zanim

> dojachalbym do domu...

Bez przesady, nie chodzi o ulice przyprószone śniegiem, ale rzeczywiście niebezpieczne dla ruchu.

Skorzystałem z tego samego pomysłu co m3m kilka lat temu, gdy mi wieś odcięło od świata, a na drodze dojazdowej zasypało samochody z ludźmi w środku. I mimo początkowych reakcji "panie, a co my możemy, przecież są święta, a policja własnych pługów nie ma", szybko poskutkowało.

I oczywiście chodzi bardziej o takie sytuacje, niż o drogi, których nie odśnieżono "do czarnego".

Ten sam paragraf może wykorzystać Sienek w związku z coedziennym rozbijaniem jego autobusów na źle wykonanym zwężeniu trasy Ł.

Napisano

jeden przypadek.........

IMO.....kiepskich radców sobie wzięli.......

nie za bardzo jest możliwe pociągniecie do odpowiedzialności policji, za nie uprzątniętą drogę......

pomimo faktu, ze teoretycznie ma ona na to wpływ decyzyjny........

zawsze pozostaje argument w postaci dostosowania predkości do warunków ruchu.....tym bardziej, ze fizyczne srodki techniczne nie zawsze są w stanie coś ździałać....

Napisano

> Bez przesady, nie chodzi o ulice przyprószone śniegiem, ale

> rzeczywiście niebezpieczne dla ruchu.

co przez to rozumiesz......???

bezpieczeństwo ruchu....to nie tylko zaśnieżona czy oblodzona ulica, droga itp.....

ale także i przede wszystkim zachowanie sie kierujących.....którzy widzą i powinni zdawać sobie sprawę że warunku drogowe są niebezpieczne.....

> Skorzystałem z tego samego pomysłu co m3m kilka lat temu, gdy mi wieś

> odcięło od świata, a na drodze dojazdowej zasypało samochody z

> ludźmi w środku. I mimo początkowych reakcji "panie, a co my

> możemy, przecież są święta, a policja własnych pługów nie ma",

> szybko poskutkowało.

czyżby łut szczęścia????????

albo siła przekonywania innego rodzaju....... palacz.gif

osobiście nie wierzę w takie cuda.......a tym bardziej jeśli chodzi o większe aglomeracje.......

warunki pogodowe potrafią się zmienić w ciągu kilku minut w różnym rejonie miasta........i nie ma takiej siły co w kilka sekund przerzuci np pługo-piaskarki w dany rejon.....

nie wspomnę już o uzupełnianiu ładunku masy sypiacej.....

Napisano
  • Autor

> co przez to rozumiesz......???

> bezpieczeństwo ruchu....to nie tylko zaśnieżona czy oblodzona ulica,

> droga itp.....

> ale także i przede wszystkim zachowanie sie kierujących.....którzy

> widzą i powinni zdawać sobie sprawę że warunku drogowe są

> niebezpieczne.....

Nie zgodzę się. To jest ustawiczny wykręt zarządców dróg i drogowców. Problemem jest przede wszystkim fatalny stan polskich dróg, w części zależny od braku pieniędzy, ale w dużej części (i raczej większej) spowodowany robieniem wielu rzeczy bez głowy albo niechciejstwem. Np. w moich okolicach zarządca drogi oświadczył kilkukrotnie, że nie będzie uzupełniał brakującego oznakowania (a przez brak jednego ograniczenia V już kilka osób lądowało na słupie), "bo w przyszłym roku będzie remont". Tylko że ten przyszły rok to już mamy drugi rok.

Mam w szafie faks, ktory wysłałem dwa lata temu do zarządcy w sprawie brakującego oznakowania powodującego, że nagle na drodze "głównej" pojawia się 'tajne" skrzyżowanie równorzędne. I całkowita zlewka, nawet nie zareagowali. Jeżeli się ktoś tam rozbije, z chęcią mu ten faks udostępnię.

> czyżby łut szczęścia????????

> albo siła przekonywania innego rodzaju.......

Znajomość prawa. Już jednego zarządcę przekonałęm, że podlega ustawie o drogach publicznych. Placił.

> osobiście nie wierzę w takie cuda.......a tym bardziej jeśli chodzi o

> większe aglomeracje.......

Trudno nie wierzyć, jeżeli się nie spróbuje.

> warunki pogodowe potrafią się zmienić w ciągu kilku minut w różnym

> rejonie miasta........i nie ma takiej siły co w kilka sekund

> przerzuci np pługo-piaskarki w dany rejon.....

> nie wspomnę już o uzupełnianiu ładunku masy sypiacej.....

W wypadku ktory wyżej opisywałem, o pługach nie było mowy, bo na drogę nawiewało śnieg z pól (zarządca od lat tam nie stawia płotków) i rano trzeba było ściągać Fadromy.

Na drodze zasypało kilka samochodów z ludźmi z małymi dziećmi, wracających ze świątecznych wizyt w mieście do domu. Po kilku godzinach więcej byłyby przypadki zamarznięcia albo odmrożeń.

Zarządca ma określone prawem obowiązki. Albo drogę doprowadza do jakiej takiej przejezdności, albo ją zamyka. A jeżeli nie zrobi ani jednego ani drugiego, powinien ponieść odpowiedzialność. Ma obowiązek przewidzieć, że czy to święta czy nie, musi być osiągalny. A tamten po prostu "zamknął sklepik na święta", zakłądając, że kilku wynajętych chłopów ze starami sobie poradzi. Nie poradzili. Ale zarządcą był dany zarząd, nie kierowcy pługów.

Napisano

trudno nie przyznać Ci racji ......ale życie i realia to dwie rózne sprawy........

jak dołożysz do tego mozliwości techniczne....i finanse.....to już mamy prawie cały komplet i podstawę do działania.....

co do przepisów prawnych.....to owszem i są.....ale przeprowadzenie procesu sądowego nie zawsze przynosi spodziewany efekt, a jest przeważnie

czaso- i finanso-chłonne.........tak więc zdecydować się mogą na to jednostki.......

doprowadzenie pojedyńczej drogi lub jej zamknięcie nie stanowi raczej jakiegokolwiek problemu...........

ale wykonanie tego samego w ruchu wielkomiejskim już tak............

czesto wiąże się to jednak z paraliżem miasta.......w innym rejonie.........

a wtedy nie bedzie łatwo dociec co jest ważniejsze.......

co do bzdurnego lub braku oznakowania.......tu się zgadzam.....

ale jeśli ono spełnia wszelkie normy i zasady określone w prawie to co?????? smile.gif

Napisano

> interpretacja zależy od inerpretującego.........

> dzwonić zawsze możesz.......pewnie już nagraną na taśmę odpowiedź

> mają......

hmm, ja to rozumiem jednak nieco inaczej:

"7) wydawania poleceń:

a) osobie, która spowodowała przeszkodę utrudniającą ruch drogowy lub

zagrażającą jego bezpieczeństwu, albo osobie odpowiedzialnej za

utrzymanie drogi, "

czyli po kolei:

-policja ma prawo do wydawania polecen

-polecenia moze wydawac osobie, ktora:

a) spowodowała przeszkodę utrudniającą ruch drogowy

ale takze osobie ktora:

b) odpowiedzialnej za utrzymanie drogi

teraz, zglaszasz, policjant najprawdopodobniej oleje zgloszenie. jesli nic nie zrobi, a Ty sie na takiej drodze rozbijesz to moze rzeczywiscie daloby sie podciagnac dzialania policji pod 'zaniechanie'. ale nie sadze zeby mialo to wymierny efekt w sytuacjach codziennych.

pozdrawiam

fosfor

Napisano

> teraz, zglaszasz, policjant najprawdopodobniej oleje zgloszenie.

> jesli nic nie zrobi, a Ty sie na takiej drodze rozbijesz to moze

> rzeczywiscie daloby sie podciagnac dzialania policji pod

> 'zaniechanie'. ale nie sadze zeby mialo to wymierny efekt w

> sytuacjach codziennych.

ok...

zgłaszasz....

policjant przekazuje informacje.....lub jeśli trzymać się przepisu........kolejny policjant wydaje dyspozycje.....

ktoś odpowiedzialny też wydaje kolejne dyspozycje......

sprzet rusza w danym kierunku........

a ty co będziesz robił.......poczekasz na pierwszą piaskarkę?????

czy pojedziesz po zgłoszeniu w dalszą drogę.....????

jeśli pojedziesz i się rozbijesz........to jak im wszystkim udowodnisz zaniechanie ??????

weź pod uwage czas reakcji...........

Napisano

> To jest piękne!!!!

> Jadę śliską, nieodśnieżoną drogą. Dzwonię na 112 i informuję że na

> danym odcinku jest niebezpiecznie i prosze ich o podjęcie

> "czywania nad bezpieczeństwem (...) ruchu na drodze", oraz o

> wydanie osobie odpowiedzialnej za utrzymanie drogi polecenia

> odśnieżenia i posypania drogi, którą jadę.

> Z pewnością skutek będzie żaden. W przypadku zaistnienia szkody

> zaniechanie rodzi prawo do dochodzenia naprawienia strat.

życzę szczęścia.......autorowi.........

i jak najkrótszego........postepowania przed sądem.......

zlosnik.gifzlosnik.gifhehe.gif

Napisano

> 2 Policjant, w związku z wykonywaniem czynności określonych w ust 1,

> jest uprawniony do:

> (...)

> 7) wydawania poleceń:

> a) osobie, która spowodowała przeszkodę utrudniającą ruch drogowy lub

> zagrażającą jego bezpieczeństwu, albo osobie odpowiedzialnej za

> utrzymanie drogi,

> (...)

A cały diabeł tkwi w szczegółach: jest uprawniony to znaczy, że ma prawo do... skromny.gif

I co z tego wynika dla Ciebie, mnie i innych? Ano nic - jest też uprawniony do użycia broni, ale przecież nie będzie strzelał "na telefon" grinser006.gif

Co innego gdyby zapisane było ma obowiązek lub ma nakaz ok.gif

Przekaż koledze, że niestety żadnego kruczka nie znalazł 033102bebe_1_prv.gif

Napisano
  • Autor

> A cały diabeł tkwi w szczegółach: jest uprawniony to znaczy, że ma

> prawo do...

> I co z tego wynika dla Ciebie, mnie i innych? Ano nic - jest też

> uprawniony do użycia broni, ale przecież nie będzie strzelał "na

> telefon"

> Co innego gdyby zapisane było ma obowiązek lub ma nakaz

> Przekaż koledze, że niestety żadnego kruczka nie znalazł

Cały diabeł tkwi w uważnym czytaniu:

1 Czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach,

kierowanie ruchem i jego kontrolowanie należą do zadań Policji.

Zadań, czytaj obowiązków.

A to zdanie poprzedza cytowane przez Ciebie. I słusznie stanowi, że podczas wykonywania swoich obowiązków policjant ma prawo do tego i tamtego, bo inaczej nawet chcąc, nie mógłby z tych środków skorzystać.

Ponieważ trudno oczekiwać, że policjant sam usunie zagrożenie (chociaż nieraz sami usuwają), to ustawodawca daje mu prawo do wydawnia poleceń innym, jeżeli jest to potrzebne do wykonaia obowiązku policjanta.

Tak, że odnoś się do spójnej całości, a wtedy sytuacja wygląda jednak nieco inaczej.

Napisano
  • Autor

> trudno nie przyznać Ci racji ......ale życie i realia to dwie rózne

> sprawy........

> jak dołożysz do tego mozliwości techniczne....i finanse.....to już

Tylko że u nas jest to wszystko jak jest przez ustawiczną fikcję. Jeżeliby zarządca wiedział, że poniesie pełną odpowiedzialność za zawalenie roboty, to nie wziąłby roboty, ktorą na pewno zawali. Wtedy nie byłoby chętnych do zarządzania drogami i dobrze, bo to by spowodowało, że dysponenci tych dróg musieliby zacząć przeznaczać środki i sprzęt, umożliwiające realistyczne wykonanie zadań przez zarządcę. Ale znowu pod warunkiem, że dysponenci też by byli odpowiedzialni za stan dróg. Wtedy by walczyli o swoje wyżej, itd. A tak, póki jest odpowiedzialność fikcyjna, to po co wszyscy mają się wysilać?

> mamy prawie cały komplet i podstawę do działania.....

> co do przepisów prawnych.....to owszem i są.....ale przeprowadzenie

> procesu sądowego nie zawsze przynosi spodziewany efekt, a jest

> przeważnie

> czaso- i finanso-chłonne.........tak więc zdecydować się mogą na to

> jednostki.......

Do czasu. W pewnym momencie podobnie jak na zachodzie znajdą się prawnicy, którzy dojdą do wniosku, że na tym mozna świetnie zarobić. I zaczną skrzykiwać grupy ludzi i robić pozwy zbiorowe. Tak na przykład w którymś kraju "zrobiono" energetykę. Prawnicy wynajęli ludzi, ktorzy jeździli wzdłuż i wszerz kraju i mierzyli, czy ZE zachował wymagane prawem odległości instalacji energetycznych od siedzib ludzkich. W wielu wypadkach tak nie bylo. A potem przysłali emisariuszy do gospodarzy, żeby ci im się dopisali do pozwu w zamian za % od uzyskanych odszkodowań. A potem wytoczyli ZE potężny proces zbiorowy i go wygrali, bo odległości były mierzalne i mniejsze od dopuszczanych. Gospodarzom wypłacili co ich, a co zarobili, to mieli. Akurat ta sprawa mi się szczególnie nie podoba, ale pokazuje mechanizm, jakim to się robi.

> doprowadzenie pojedyńczej drogi lub jej zamknięcie nie stanowi raczej

> jakiegokolwiek problemu...........

> ale wykonanie tego samego w ruchu wielkomiejskim już tak............

> czesto wiąże się to jednak z paraliżem miasta.......w innym

> rejonie.........

Zgadza się.

> a wtedy nie bedzie łatwo dociec co jest ważniejsze.......

Mnie tak. Ale zarządcy miast i dróg mają za moje podatki systemy informatyczne, ktore teoretycznie mają ich informować o różnych zjawiskach, także z wyprzedzeniem, więc jako że są zarządcami, to jako fundator ich stanowisk i zabawek mam prawo wymagać, żeby byli profesjonalistami, nie?

> co do bzdurnego lub braku oznakowania.......tu się zgadzam.....

> ale jeśli ono spełnia wszelkie normy i zasady określone w prawie to

> co??????

Tak mi też odpowiedział jeden zarządca drogi. Oczywiście krajowy. I to pokazuje, że nasi zarządcy zupełnie nie wiedzą, po co ich zatrudniono. Bo nieważne, że w miesjcu X giną ludzie N razy częściej, niż w miejscu Y. Ważne, że są spełnione przepisy, to niech się zgodnie z tymi przepisami zabijają. Czyste sumienie, spokojny sen za zasłużone pieniądze. Tyle, że za takie podejście w innym cywilizowanym kraju już by nie pracowali na tych stanowiskach. Bo stanowiska zarządców dróg powołano po to, żeby one byly bezpieczne (drogi, nie stanowiska zarządców, ale może u nas właśnie ktoś tak odczytał podobne zdanie zlosnik.gif). Przepisy określają minimum, które trzeba zrobić, ale według większości praw na świecie zaniechanie działania, jeżeli jest ono potrzebne i racjonalne, jest traktowane tak samo ostro, jak działanie niezgodne z prawem.

Dam Ci banalny przykład radykalnego podniesienia po zmroku bezpieczeństwa przejść dla pieszych, którego realizacji w Polsce się już raczej nie doczekam, chyba że uda mi się do tego przekonać własną gminę, bo tu kilka myślących osób jest. Wystarczy zmienić latarnię oświetlającą przejście z sodowej (jakimi oświetlona jest cała droga) na halidową, dającą jasnoniebieskie (prawie białe) światło, nawet nieco silniejsze od sodowej, dzięki czemu kierowcy z daleka będą widzieli w każdych warunkach atmosferycznych, że zbliżają się do przejścia, a dodatkowo będą widzieli także pieszych na poboczach (bo obecne oświetlenie przejść dla pieszych pozwala ich zauważyć dopiero, gdy wkroczą na jezdnię, ponieważ pobocza są mocno zacienione). Koszt realizacji niewielki, bo odzyskane lampy sodowe można przeznaczyć na oświetlanie kolejnych ulic, które jeszcze oświetlenia nie mają. Tak to jest robione w wielu krajach. Ale pewnie u nas nie ma stosownego przepisu zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> hmm, ja to rozumiem jednak nieco inaczej:

> "7) wydawania poleceń:

> a) osobie, która spowodowała przeszkodę utrudniającą ruch drogowy lub

> zagrażającą jego bezpieczeństwu, albo osobie odpowiedzialnej za

> utrzymanie drogi, "

> czyli po kolei:

> -policja ma prawo do wydawania polecen

> -polecenia moze wydawac osobie, ktora:

> a) spowodowała przeszkodę utrudniającą ruch drogowy

> ale takze osobie ktora:

> b) odpowiedzialnej za utrzymanie drogi

> teraz, zglaszasz, policjant najprawdopodobniej oleje zgloszenie.

> jesli nic nie zrobi, a Ty sie na takiej drodze rozbijesz to moze

> rzeczywiscie daloby sie podciagnac dzialania policji pod

> 'zaniechanie'. ale nie sadze zeby mialo to wymierny efekt w

> sytuacjach codziennych.

> pozdrawiam

> fosfor

Dołóż do tego jeszcze zdanie wprowadzające tgo artykułu: Czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, kierowanie ruchem i jego kontrolowanie należą do zadań Policji.

A więc do jej obowiązków. I w ramach ich wykonywania ona ma dopiero prawo do podejmowania pewnych działań, jeżeli są niezbędne do zapewnienia ich skutecznosci. I nieskorzystanie z takiego prawa, powodujące w konsekwencji nieskuteczność wykonania zadania, jest zwykłym zaniechaniem.

A, jeszcze mi się przypomnialo - nie raz wzywałem policję do np. poprzewracanych na drogach tablic rozdzielających podczas remontu pasy ruchu, stwarzających ewidentne zagrożenie. I za każdym razem w ciągu pól godziny sytuacja była naprawiona. Znajdowali sposob, żeby wykonawców zmusić do ruszenia zadu. Innym razem lokalna policja wkurzyła się po naszych interwencjach na wykonawcę poboczy drogi, po którego pracach na jezdni przed skrzyżowniami pozostawał żwir grożący poślizgiem. Jak po raz drugi w niedzielę wyciągnęli z domu kierownika robót i zawieźli na miejsce, to od razu firma pięknie po sobie sprzątała. I do dzisiaj inne firmy na terenie o tym pamiętają i takich kłopotów już nie ma.

Tak że nieprawda, że cała policja to wszystko olewa.

Napisano

> Cały diabeł tkwi w uważnym czytaniu:

Zgadza się ok.gif

Dlatego jeszcze raz sam nagłówek:

Quote:

Prawo o ruchu drogowym

Dział V Kontrola ruchu drogowego

Rozdział I
Uprawnienia
Policji


O ile w całej tej ustawie jest mowa o prawach, obowiązkach i uprawnieniach, o tyle w tym konkretnym rozdziale określenie obowiązek nie pojawia sie ani razu skromny.gif

Dlatego podtrzymuję to co wcześniej: uprawnienie nie równa się obowiązkowi.

EOT

Napisano
  • Autor

> ok...

> zgłaszasz....

> policjant przekazuje informacje.....lub jeśli trzymać się

> przepisu........kolejny policjant wydaje dyspozycje.....

> ktoś odpowiedzialny też wydaje kolejne dyspozycje......

> sprzet rusza w danym kierunku........

> a ty co będziesz robił.......poczekasz na pierwszą piaskarkę?????

Wiesz, zaznaczyłem, że chodzi o sytuacje poważne. W wypadku ludzi siedzących u mnie kilka lat temu w unieruchomionych w środku pola samochodach otoczonych na kilometry wokół metrowej głębokości śniegiem, to było zbawienie.

> czy pojedziesz po zgłoszeniu w dalszą drogę.....????

> jeśli pojedziesz i się rozbijesz........to jak im wszystkim

> udowodnisz zaniechanie ??????

> weź pod uwage czas reakcji...........

Cóż, w opisywanym przeze mnie przypadku, gdyby nie interwencja, to reakcja mogłaby równie dobrze zdarzyć się za dwa dni. Ale wtedy byliby już potrzebni tylko lekarze ostatniego kontaktu.

Napisano

> interpretacja zależy od inerpretującego.........

> dzwonić zawsze możesz.......pewnie już nagraną na taśmę odpowiedź

> mają......

"Wciśnij 1 jeśli chcesz zgłosić istnienie nieodśnieżonej drogi" a potem bip, bip, bip... green_fuck.gif

Napisano
  • Autor

> Zgadza się

> Dlatego jeszcze raz sam nagłówek:

> Quote:

> Prawo o ruchu drogowym

> Dział V Kontrola ruchu drogowego

> Rozdział I Uprawnienia Policji

> O ile w całej tej ustawie jest mowa o prawach, obowiązkach i

> uprawnieniach, o tyle w tym konkretnym rozdziale określenie

> obowiązek nie pojawia sie ani razu

> Dlatego podtrzymuję to co wcześniej: uprawnienie nie równa się

> obowiązkowi.

> EOT

Jak widzę, kiedy kończą Ci się argumenty, piszesz EOT?

Po pierwsze, pisałem że zadanie = obowiązek, a nie uprawnienie = obowiązek. Tak że Twoje twierdzenie jest poprawne, ale nie odnosi się do tego, o czym pisałem.

Po drugie ten rozdział opisuje uprawnienia policji (i stąd jego tytuł) podczas wykonywania przez nią obowiązków (i do tego jednoznacznie nawiązuje zdanie o zadaniach), które są ustanowione nie tylko w PRD, ale także w ustawie o Policji.

Ja tego nie będę pewnie sprawdzał przed sądem, ale jak znam m3m, jeżeli zajdzie taka potrzeba, to on to sprawdzi zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> "Wciśnij 1 jeśli chcesz zgłosić istnienie nieodśnieżonej drogi" a

> potem bip, bip, bip...

Za komuny na Rakowieckiej była na jednych drzwiach taka przelotowa skrzynka na "korespondencję od obywateli do MSW". Ludzie się śmieli, że z drugiej strony drzwi stoi piecyk "koza" i zapewnia ogrzewanie dyżurki ową korespondencją.

Napisano

Niezłe. Wczoraj powinienem wygonić z ciepłych posterunków całą policję. Tą z Babic też.

A przy okazji jeszcze jedna ciekawostka. Oststnio bardzo popularny jest znak drogowy pod tytułem "Uszkodzona nawierzchnia drogi"

Ten znak mówi: Jeśli uszkodzisz sobie auto na tej drodze, to zarządcę możesz pocałować w doope, bo przecież osrzegał !" Dobrze rozumiem ?

Napisano

Zycie jest bardziej skomplikowane niz się Tobie wydaje, niestety. Wiesz np. dlaczego coraz mniej jest plotkow-wiatrołapów ? Ano dlatego że zdecydowana większosć właścicieli pól się na nie nie zgadza. Za komuny gdy przewazały PGRy czy inne kolchozy nikogo o zgodę nie trzeba było pytać. A jak nie ma płotków to żaden zarządca przy wietrze nie jest Ci w stanie zagwarantować przejezdnej drogi. A potem Ci głupi rolnicy co mówią nie bo nie albo chcą za te płotki grubą kasę narzekają że ze swojej wiochy wyjechać nie mogą.

Co do odpowiedzialnosci - dla drogowców obowiązujace są standardy zimowego utrzymania- tylko z tego można ich rozliczać. A policja-z tego co wiem to w tym kraju trzeba udowodnić winę a nie niewinność, nie za bardzo sobie wyobrażam jak można policjantowi udowodnić że nie podjął żadnych czynności. Poza tym ze swojego doświadczenia (codzienne kontakty z drogówką) moge powiedzieć że malo ktory policjant zimą, po zgloszeniu kierowcy nie zadzwoni do dyżurnego zimowego utrzymania. Ale od takiego telefonu do interwencji drogowców czasem długa droga i co wtedy, też policjant winien ?

PZDR

Napisano

> Jak widzę, kiedy kończą Ci się argumenty, piszesz EOT?

Napisałem EOT gdyż uważałem że dalsza dyskusja była bezzasadna - czysta przepychanka słowna.

Ja odniosłem się do konkretnego tytułu rozdziału o którym dyskutujemy. Ty twierdzisz jedno, ja drugie i do niczego nie doszliśmy. Niech się lepiej jakiś prawnik wypowie grinser006.gif bo jak pokazuje współczesna historia przekręcenie lub dodanie jednego słowa może radykalnie zmienić sens całości (vide: i czasopisma grinser006.gif)

Napisano
  • Autor

Właśnie dzisiaj zadzwoniłem na policję. Drogi powiatowe w moich okolicach to jedna wielka tafla lodu, hamowanie z 40 km/h to kilkadziesiąt metrów, ale bliżej 100.

Nawet się nie musiałem powolywać na ustawę. Sami spytali gdzie i powiedzieli, że podejmują interwencję. Zobaczymy, co będzie rano.

Napisano

> Właśnie dzisiaj zadzwoniłem na policję. Drogi powiatowe w moich

> okolicach to jedna wielka tafla lodu, hamowanie z 40 km/h to

> kilkadziesiąt metrów, ale bliżej 100.

> Nawet się nie musiałem powolywać na ustawę. Sami spytali gdzie i

> powiedzieli, że podejmują interwencję. Zobaczymy, co będzie

> rano.

Jak to co będzie grinser006.gif śnieg przysypie lodowisko i będzie jak zwykle wink.gif

Ja dzisiaj zrobiłem coś koło 300km i wiesz co? Praktycznie mógłbym przez większość czasu wisieć na 112 mad.gif Tylko z jakim skutkiem?

Napisano
  • Autor

> Zycie jest bardziej skomplikowane niz się Tobie wydaje, niestety.

Od razu proszę, żebyś się nie obrażał, bo to co napiszę, nie jest adresowane osobiście do Ciebie, tylko dotyczy zjawiska.

W Polsce na każdym kroku słyszę, "to jest bardziej skomplikowane", "to jest trudniejsze niż", "to jest nie takie łatwe", itp.

Najczęściej zresztą to słyszę od stron "komercyjnych" po tym, jak zawalily robotę, przed którą przechwalały się, czego to one nie mogą, jak dobrze to zrobią, nie ma lepszych od nich, itd.

Od urzędów słyszę to gdy chcę załatwić często prostą sprawę.

Z urzędami staram się postępować dyplomatycznie ale jednak egzekwować swoje, "komercyjnych" bezlitośnie walę surowymi karami.

Prowadzę firmę od wielu lat i zawsze się specjalizowaliśmy w bardzo trudnych zadanich. Nigdy nic nie zawaliliśmy, ale nigdy klientowi nie mówimy, że to pryszcz, nie ma lepszych od nas, itp. Robimy rzetelną analizę przed podjęciem się zobowiązania właśnie po to, żeby go nie zawalić. Bo tak naprawdę naszego klienta nie interesują żadne nasze kłopoty, uczciwie mówiąc, nawet gdyby umarł członek zespołu, to owszem, kwiaty by przysłali, ale swoje by wyegzekwowali. Bo od lat pracujemy z zachodnimi korporacjami, w których po prostu nie ma "tłumaczeń". Albo jest robota zrobiona jak miała być i jest zgodnie z umową opłacona, albo gdyby nie daj co została zawalona, to my byśmy się modlili, żeby nas nie zlicytowali, a nie myśleli, żeby jednak im wystawić fakturę chociaż za pół pracy.

Wychowałem się w dużym stopniu wśród Anglosasów, któzy na wszelkie tłumaczenia tego rodzaju reagują nieodmiennym - So what? Czyli mniej więcej w tym kontekśie - A co mnie to obchodzi? I ja reaguję podobnie - mniej lub bardziej dyplomatycznie, zależnie od sytuacji i stopnia nawijania mi makaronu na uszy.

To oczywiście dotyczy relacji międzyfirmowych (urzędowych) - w sprawach ludzkich trzeba być człowiekiem i oczywiście sprawy życiowe się uwzględnia. Ale sprawą życiową jest choroba i nieszczęście, a nie na przykład zapicie czy nagła chętka na wakacje. Wtedy jest "So what?" zlosnik.gif

> Wiesz np. dlaczego coraz mniej jest plotkow-wiatrołapów ? Ano

> dlatego że zdecydowana większosć właścicieli pól się na nie nie

> zgadza. Za komuny gdy przewazały PGRy czy inne kolchozy nikogo o

> zgodę nie trzeba było pytać. A jak nie ma płotków to żaden

> zarządca przy wietrze nie jest Ci w stanie zagwarantować

> przejezdnej drogi. A potem Ci głupi rolnicy co mówią nie bo nie

> albo chcą za te płotki grubą kasę narzekają że ze swojej wiochy

> wyjechać nie mogą.

No i 'so what? zlosnik.gif

Płacę wszystkie należne podatki, w tym lokalne. Pomagam swojej gminie tam, gdzie mogę, nie ograniczając się do postawy wyłącznie roszczeniowej. Nie liczę gminie za liczne telefony wykonane w sprawach, które teoretycznie powinna zalatwić gmina, ale które ja mogę prościej i łatwiej załatwić ze względu na kontakty z innymi ludźmi. Swój podjazd i kawałek drogi odśnieżam sam, mam nawet do tego maszyny. Ale metrowej zaspy z setek metrów drogi czy kilku kilometrów tafli lodu nie mam ani możliwości ani ochoty usuwać - płacę wszystkie należnie podatki w ramach umowy społęcznej z włądzami - za to mam mieć według prawa zagwarantowane pewne rzeczy. I to będę egzekwował. A problemem gminy jest jak się dogadają z rolnikami. Jeżeli brakuje skutecznego prawa i rolnik może zażądać kosmicznego odszkodowania, to gminy mają swój związek, który ma wystarczającą siłę, by lobbować w sejmie.

> Co do odpowiedzialnosci - dla drogowców obowiązujace są standardy

> zimowego utrzymania- tylko z tego można ich rozliczać.

I tylko z tego zamierzam. Metrowa zaspa na kilometrach drogi powiatowej nie mieści się w żadnych standardach, tak samo jak kilometry lodowiska, nietknięte przez odśnieżarki od wczoraj.

> A

> policja-z tego co wiem to w tym kraju trzeba udowodnić winę a

> nie niewinność, nie za bardzo sobie wyobrażam jak można

> policjantowi udowodnić że nie podjął żadnych czynności.

Od jakiegoś czasu można, zintegrowane systemy wspomagania dowodzenia rejestrują pełny przebieg obsługi zgłoszenia.

> Poza tym

> ze swojego doświadczenia (codzienne kontakty z drogówką) moge

> powiedzieć że malo ktory policjant zimą, po zgloszeniu kierowcy

> nie zadzwoni do dyżurnego zimowego utrzymania.

Od jakiegoś czasu się rzeczywiście poprawilo - patrz też mój post o "rozwiązaniu' wyżej. Ale nie tak dawno jeszcze typową reakcją dyżurnego było "panie, a co ja mam zrobić, wziąć łopatę?" I na sugestię, skontaktować się z odpowiedzialnym za utrzymanie drogi - "panie, a pan to nie wie, że oni pracują do 16tej, a teraz jest 21?" Na sugestię, że powinien mieć telefon alarmowy - "pan mnie nie będzie uczył, co mam robić". Na ogół moja odpowiedź wtedy brzmiała - rzeczywiście nie będę, bo to by było trudne, natomiast porozumiem się z pana przełożonymi, żeby zastanowili się nad dobraniem panu stanowiska pracy lepiej odpowiadające pana nietuzinkowym kwalifikacjom zlosnik.gif

Natomiast faktem jest jak już pisałem, że takie zachowania już się prawie nie zdarzają, poprawa jest zdecydowana.

> Ale od takiego

> telefonu do interwencji drogowców czasem długa droga i co wtedy,

> też policjant winien ?

Nie - jest zarejestrowane, że podjął interwencję, więc odpowiada ten, kto nie wykonał jego polecenia. Dlatego w jego interesie jest jej podjęcie, a nie jak sugeruje część ludzi, olanie zgłoszenia.

Napisano
  • Autor

> Jak to co będzie śnieg przysypie lodowisko i będzie jak zwykle

Rano, jeżeli będzie taki syf jak dzisiaj, to ja będę rozmawiał z Wójtem. Firma odśnieżająca drogi została wyłoniona w przetargu, więc dopilnuję, żeby albo się wywiązała, albo poniosła stosowne konsekwencje. Jak będzie trzeba, to i komórkę do starosty wykorzystam. Po prostu nie lubię gałganiarstwa.

> Ja dzisiaj zrobiłem coś koło 300km i wiesz co? Praktycznie mógłbym

> przez większość czasu wisieć na 112 Tylko z jakim skutkiem?

Samo wiszenie nic nie da. Natomiast mnie daje dowód, że działania zostały podjęte (a mam pewność, że moi zadzwonili do odpowiedzialnych za drogę), więc tamci nie będą mieli tłumaczenia, że w grudniu nie można się było absolutnie spodziewać takich warunków atmosferycznych.

Ta firma startowała w przetargu na zimowe utrzymanie nawierzchni dróg, a nie w konkursie nawijania makaronu na uszy na koszt klienta. A już kilka podobnych spraw lokalnie załatwiłęm, więc mam niejaką wprawę.

Mimo że pozornie ustawa o zamówieniach publicznych zmusza do wybrania najtańszej oferty, wcale tak nie jest. Moja gmina się już przekonała czym się to kończy i ostatnio wybrała firmę droższą, ale sprawdzoną. Oczywiście przegrany protestował i wymusił arbitraż, ale przerżnął. Sam widziałem, jak poprzednio były wykopnywane roboty ziemne przez "najtańsze firmy". A pracę tej widzę codziennie i mucha nie siada, po prostu aż miło popatrzeć.

Być może tej zimy wiele nie osiągnę, ale ta firemka która obecnie olewa sobie czyszczenie, w przyszłorocznym przetargu już nie będzie miała po co startować. Bo trzeba myśleć w przód, a nie do najbliższej grzędy, z czego z nas się cały świat podśmiewa.

W tej chwili mam -7,4C przy ziemi. Gdybym czekał z czyszczeniem podjazdu do tej chwili, po plusowej temperaturze w południe, to miałbym to samo co jest na drogach. Tyle, że ja odśnieżyłem w ciągu dnia i mam spokój.

Napisano

> Po pierwsze, pisałem że zadanie = obowiązek, a nie uprawnienie =

> obowiązek. Tak że Twoje twierdzenie jest poprawne, ale nie

> odnosi się do tego, o czym pisałem.

W teorii prawa administracyjnego zadanie, to zakres działania, inaczej kompetencja, czyli uprawnienie do podejmowania działań w takiej a nie innej sprawie. Wykonanie konkretnego zadania moze być obowiązkowe lub dobrowolne (taki jest np. z zadaniami własnymi samorządu terytorialnego).

Napisano

> Właśnie dzisiaj zadzwoniłem na policję. Drogi powiatowe w moich

> okolicach to jedna wielka tafla lodu, hamowanie z 40 km/h to

> kilkadziesiąt metrów, ale bliżej 100.

> Nawet się nie musiałem powolywać na ustawę. Sami spytali gdzie i

> powiedzieli, że podejmują interwencję. Zobaczymy, co będzie

> rano.

A czy w kwestii powiedzmy drogi osiedlowej czy małej ulicy w dużym mieście też mogę zadzwonić na policję?

Bo to co się dzisiaj dzieje na ulicach w Łodzi to horror.

Napisano
  • Autor

> A czy w kwestii powiedzmy drogi osiedlowej czy małej ulicy w dużym

> mieście też mogę zadzwonić na policję?

> Bo to co się dzisiaj dzieje na ulicach w Łodzi to horror.

Ja zadzwoniłem do lokalnego radnego i w ciągu dwóch godzin wszystkie uliczki zostały przetarte plugiem. I nawet był wdzięczny za informację, bo rzeczywiście sam nie może jeździć non stop na kontrolę. Na tym polega współpraca "mieszkańcy - radni" ja mam oczy, on ma pałę zlosnik.gif

Formalnie oczywiście możesz zadzwonić na policję, ona zajmuje się wszystkimi drogami publicznymi. Interwencji Ci odmówi w wypadku drog osiedlowych nie będących drogami publicznymi (ale o tej błędnej klasyfikacji to już pisałem nie raz).

Napisano

> Ja zadzwoniłem do lokalnego radnego i w ciągu dwóch godzin wszystkie

> uliczki zostały przetarte plugiem. I nawet był wdzięczny za

> informację, bo rzeczywiście sam nie może jeździć non stop na

> kontrolę. Na tym polega współpraca "mieszkańcy - radni" ja mam

> oczy, on ma pałę

> Formalnie oczywiście możesz zadzwonić na policję, ona zajmuje się

> wszystkimi drogami publicznymi. Interwencji Ci odmówi w wypadku

> drog osiedlowych nie będących drogami publicznymi (ale o tej

> błędnej klasyfikacji to już pisałem nie raz).

Ja nawet nie wiem kto u mnie jest radnym, a co dopiero mówić o telefonie frown.gif

Wczoraj z chęcią bym zadzwonił do administracji mojej babci, bo zaspy półmetrowe na chodniku ale oczywiście od piątku nikt nawet ręką nie dotknął. Niestety administracja w sobote nie pracuje i pewnie dopiero w poniedziałek ktoś się ruszy i odśnieży chodniki. Zadzwonię do nich jutro i spytam kto jest odpowiedzialny za odśnieżanie, a następnym razem dzwonię na Policję lub Straż Miejską. W TV trąbią ile to wczoraj mandatów wystawili prywatnym mieszkańcom, ale o administracjach nie wspomnieli.

Chociaż administracja to pewnie ma z kimś podpisaną umowę, ewentualnie dodatkowy etat i po prostu ktoś się nie wywiązuje. Taki kraj frown.gif

Napisano
  • Autor

> Ja nawet nie wiem kto u mnie jest radnym, a co dopiero mówić o

> telefonie

Ale to tylko od Ciebie zależy.

Ja wykorzystałem spotkania przedwyborcze, gdzie wszystkie "władze" były wyjątkowo dostępne i chętne do rozmowy z mieszkańćami - wyborcami zlosnik.gif

Wziąłem pudełko swoich wizytówek i w drodze wymiany otrzymałem wizytówki większości władzy, która została wybrana, w tym komórki zlosnik.gif

I nie mam problemów z dostępem do władz. Oczywiście tego nie nadużywam, ale w sprawach ważnych dla lokalnej społeczności nie mam żadnych zahamowań.

> Wczoraj z chęcią bym zadzwonił do administracji mojej babci, bo zaspy

> półmetrowe na chodniku ale oczywiście od piątku nikt nawet ręką

> nie dotknął. Niestety administracja w sobote nie pracuje i

> pewnie dopiero w poniedziałek ktoś się ruszy i odśnieży

> chodniki. Zadzwonię do nich jutro i spytam kto jest

> odpowiedzialny za odśnieżanie, a następnym razem dzwonię na

> Policję lub Straż Miejską.

Widzisz, "administracja" jakoś tak anonimowo brzmi. Ja mam we wspólnocie w mieście, gdzie mieszkali moi rodzice, komórkę wprost do administratora. Bo on ma psi obowiązek udostępnić telefon "alarmowy" - jeżeli sobie tego nie umie inaczej rozwiązać, to musi dać swój prywatny, łaski nie robi.

> W TV trąbią ile to wczoraj mandatów

> wystawili prywatnym mieszkańcom, ale o administracjach nie

> wspomnieli.

Bo mieszkańców zastali na miejscu, a jak sam piszesz, "administracje nie pracowały". Pewnie wlepią im mandaty na początku tygodnia, ale media już o tym nie poinformują, bo to nie będzie "news".

> Chociaż administracja to pewnie ma z kimś podpisaną umowę,

> ewentualnie dodatkowy etat i po prostu ktoś się nie wywiązuje.

I tym bardziej trzeba to egzekwować. Kiedy jakiś urzędnik w gminie mi powiedział, że za cośtam odpowiadają służby starosty i gmina to może tylko delikatnie poprosić, zapytałem, czy jeżeli widzą, że sąsiadowi złodziej kradnie tuje z ogródka to mu nie mówią, żeby się nie narazić, czy informują go jak najszybciej, że ma złodziei w ogrodzie (i przy okazji dzwonią na policję?). I powiedziałem, że widzę tylko jedno uzasadnienie by w takiej sytyuacji tak nie reagować - głębokie przeświadczenie, że akcja jest zaplanowana przez sąsiada, żeby np. wykiwać ubezpieczenie zlosnik.gif

> Taki kraj

Będzie taki, na jaki pozwolimy mu być. Górnej czapy polityków nie zmienimy, ale możemy egzekwować swoje na dole. Bo to nie pan prezydent Kaczyński odśnieża chodniki, tylko ludzie, którym się za to płaci, więc powinni się wywiązywać z obowiązków, które na siebie wzięli. Jak to mówią - jak się człowiek wynajął za psa, to musi szczekać zlosnik.gif

Napisano

> Ale to tylko od Ciebie zależy.

Masz rację. Właśnie zadzwoniłem do Inżyniera Miasta, mają wysłać pług (zobaczymy ile im to zajmie), następnie przekręciłem do Straży Miejskiej w sprawie chodników, powiedzieli że podjadą, sprawdzą i będą interweniowali.

W poniedziałek zadzwonię do administracji, spytać kto jest odpowiedzialny za odśnieżanie i że się nie wywiązuje.

W końcu płacę podatki, czynsz więc jakby nie było zapłaciłem, żeby było odśnieżone.

Napisano
  • Autor

> Masz rację. Właśnie zadzwoniłem do Inżyniera Miasta, mają wysłać pług

> (zobaczymy ile im to zajmie), następnie przekręciłem do Straży

> Miejskiej w sprawie chodników, powiedzieli że podjadą, sprawdzą

> i będą interweniowali.

> W poniedziałek zadzwonię do administracji, spytać kto jest

> odpowiedzialny za odśnieżanie i że się nie wywiązuje.

I tak trzymać ok.gif Widzisz, zrobiłeś miły prezent noworoczny mnie, sobie i wielu ludziom, którzy mieszkają koło Ciebie. Teraz tylko sprawdź czy plug przyjedzie, a jeżeli nie, to po jakimś czasie ponownie zainterweniuj.

> W końcu płacę podatki, czynsz więc jakby nie było zapłaciłem, żeby

> było odśnieżone.

Na tym właśnie polega społęczeństwo obywatelskie, czego u nas ludzie ciężko się uczą. Obydwie strony mają swoje wzajemne zobowiązania i obywatel też ma prawo, może i powinien je od "władzy" egzekwować. To już nie te czasy, kiedy "administracja" była "panem życia i śmierci lokatorów".

Napisano

... jeśli trafi się łoś, który odśnieża chodnik zasypując przy tym całą ulicę do stopnia utrudniającego przejazd, to komu "uprzejmie..." i tak dalej ?

IMO SM, ale czy to tylko MO ? ;-D

Napisano
  • Autor

> ... jeśli trafi się łoś, który odśnieża chodnik zasypując przy tym

> całą ulicę do stopnia utrudniającego przejazd, to komu

> "uprzejmie..." i tak dalej ?

> IMO SM, ale czy to tylko MO ? ;-D

Jeżeli na danym terenie jest SM, to można do nich, żeby policji nie ciągać.

Ale moim zdaniem w tej sytucji art 129 też ma zastosowanie, więc możesz dzwonić na policję - sprawa w końcu dotyczy "ustawienia" na drodze publicznej czegoś, co zagraża bezpieczeństwu ruchu. Wczoraj też miałem taką jazdę - klienci którzy chyba chcieli spędzić Sylwestra w składzie budowlanym (ostatni dzień załapania się na ulgę remontową *) ) wyjeżdżając z zasp wypchnęli cały śnieg na drogę. Ale ponieważ nieco wcześniej ominąłem pług czyszczący zatoczkę, nie było po co truć tyłka policji.

A moja interwencja w sprawie dróg powiatowych i gminnych gminie pomogła, od wczoraj drogi są już czyszczone.

*) Tak się zastanawiam - i tak ulgi nie mam, bo jestem "liniowcem", ale czy za kilka miesięcy, gdy skończą się prace zmówione jeszcze "za ulgi', na rynku "majstrów" nie nastąpi zastój i ceny za usługi zlecą, tak że wyjdzie na to samo, co w tej chwili ludzie płacili po uwzględnieniu ulgi zlosnik.gif

Napisano

> I tak trzymać Widzisz, zrobiłeś miły prezent noworoczny mnie, sobie

> i wielu ludziom, którzy mieszkają koło Ciebie. Teraz tylko

> sprawdź czy plug przyjedzie, a jeżeli nie, to po jakimś czasie

> ponownie zainterweniuj.

> Na tym właśnie polega społęczeństwo obywatelskie, czego u nas ludzie

> ciężko się uczą. Obydwie strony mają swoje wzajemne zobowiązania

> i obywatel też ma prawo, może i powinien je od "władzy"

> egzekwować. To już nie te czasy, kiedy "administracja" była

> "panem życia i śmierci lokatorów".

Chodniczek odśnieżony, a ulicą dumnie przejechał pług. Ale żeby nie było tak wesoło to pług przejechał przed chwilą czyli reakcja zajęła im 31 godzin frown.gif Chodnik odśnieżono rano, ale tutaj pewnie interwencja niewiele dała, bo pan i tak od poniedziałku by się wziął do roboty, chyba że administracja dostała mandat i w przyszłości będzie lepiej. A jeśli chodzi o pług to telefon na pewno pomógł bo na tej ulicy sprzętu to ja nie widziałem kilka lat.

Napisano

> Jeżeli na danym terenie jest SM, to można do nich, żeby policji nie

> ciągać.

O ile dobrze pamietam ustawe to IMO w takim przypadku SM powinna wystawic mandat "Gminie" ... bo zgodnie z Ustawa o utrzymaniu czystosci i porzadku w gminie to wlasnie "ona" jest odpowiedzialna za usuniecie sniegu, blota itd ktory mieszkancy usuneli z chodnikow.

Napisano

> O ile dobrze pamietam ustawe to IMO w takim przypadku SM powinna

> wystawic mandat "Gminie" ... bo zgodnie z Ustawa o utrzymaniu

> czystosci i porzadku w gminie to wlasnie "ona" jest

> odpowiedzialna za usuniecie sniegu, blota itd ktory mieszkancy

> usuneli z chodnikow.

i tu jest paranoja.

bo czy jakiś krawężnik wystawi mandat swojemu chlebodawcy??

Napisano
  • Autor

> O ile dobrze pamietam ustawe to IMO w takim przypadku SM powinna

> wystawic mandat "Gminie" ... bo zgodnie z Ustawa o utrzymaniu

> czystosci i porzadku w gminie to wlasnie "ona" jest

> odpowiedzialna za usuniecie sniegu, blota itd ktory mieszkancy

> usuneli z chodnikow.

Ale rzadko która gmina już sama trzyma własne służby odśnieżania - na ogół mają firmy wykonawcze wyłonione w przetargu. I tu sprawa jest prosta - gmina okazuje umowę i potwierdzenie, że płaci firmie zgodnie z umową, a wtedy mandat dostaje właściciel firmy.

Napisano
  • Autor

> Chodniczek odśnieżony, a ulicą dumnie przejechał pług. Ale żeby nie

> było tak wesoło to pług przejechał przed chwilą czyli reakcja

> zajęła im 31 godzin Chodnik odśnieżono rano, ale tutaj pewnie

> interwencja niewiele dała, bo pan i tak od poniedziałku by się

> wziął do roboty, chyba że administracja dostała mandat i w

> przyszłości będzie lepiej. A jeśli chodzi o pług to telefon na

> pewno pomógł bo na tej ulicy sprzętu to ja nie widziałem kilka

> lat.

Wiesz, nie od razu Kraków zbudowano. A jakby ktoś tego kiedyś nie zaczął, to do dziś smok wawelski by mieszkał w namiocie, chyba że by mu się powiodło i kupiłby przyczepę kempingową zlosnik.gif

Napisano

> Wiesz, nie od razu Kraków zbudowano. A jakby ktoś tego kiedyś nie

> zaczął, to do dziś smok wawelski by mieszkał w namiocie, chyba

> że by mu się powiodło i kupiłby przyczepę kempingową

Zgadza się. Ja się cieszę, że pomijając czas, problemy zostały rozwiązane. A po drugie, teraz już wiem gdzie mam zadzwonić następnym razem.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.