Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Byłem wczoraj świadkiem wypadku... dlugie

Featured Replies

Napisano
  • Autor

Zapytam ostatni raz - gdzie błąd???? Miałem się z kobitą szarpać i zabrać jej komórkę, żeby nie dzwoniła nim ja sprawdzę ilu rannych a ilu zabitych? Puknij się w głowę i zastanów o czy mówisz. Mam nadzieję, że na ciebie nie trafi nic takiego, bo ktoś wykituje zanim się dodzwonisz na pogotowie po dokładnych oględzinach frown.gif.

Działając w zespole można wiele, i pewne rzczy można w pojedynkę. Dla mnie ważniejsze od gadania z dyspozytorem przez komórkę było sprawdzenie czy żyją i jak im mogę pomóc. Gadała kobita, która jechała za mną. Gdyby nie ona, pomoc byłaby jeszcze później icon_rolleyes.gif

Z mojej strony EOT w tym temacie, bo nie mam sensu 30.GIF

Napisano

> to teraz pomysl, co byloby, gdybys zadzwonil po karetke, a potem

> okazaloby sie, ze np. jest 5 rannych?

> podpowiedz:

> lekarz z karetki musialby zastosowac selekcje rannych, tzn. gdyby

> bylo 2 umierajacych, to pomoc otrzymalby tylko 1 - ten, ktory

> wg. lekarza mialby wieksze szanse na przezycie...

> czy wlasnie w taki sposob chcesz pomagac ludziom?

Błąd - zatelefonowałby jeszcze raz. To nie jest zabronione. Wtedy już jedna karetka by była w drodze szybciej. Bo i tak na początek musi chwilę czasu stracić na podanie lokalizacji, w ktorą karetka ma dotrzeć i właśnie dobrym momentem jest czas w który biegnie do poszkodowanych, bo i tak jest to czas "stracony' z punktu widzenia pomocy przedmedycznej.

Poza tym przeszkolony dyspozytor "przytrzyma" go i w trakcie dysponowania pierwszej karetki wypyta o dalsze ofiary i ewentualnie zwiększy liczbę karetek.

Napisano

> Miałem się z kobitą szarpać i

> zabrać jej komórkę, żeby nie dzwoniła nim ja sprawdzę ilu

> rannych a ilu zabitych?

napisales, ze to ty kazales jej dzwonic...

> Puknij się w głowę i zastanów o czy

> mówisz.

na bank nalezysz do ludzi, ktorzy mowia o sobie, ze oczywiscie, konstruktywna krytyke to oni potrafia godnie przyjac, ba, nawet wyciagaja z niej wnioski...

Napisano

> hm, a ile minut zajmuje Ci policzenie do 10?

> bo maksymalnie tyle poszkodowanych osob moze byc w 2 samochodach...

stary, nie osłabiaj mnie... pad.gif

Napisano

> a czy wg. Ciebe udzial w takiej sytuacji usprawiedliwia popelnianie

> bledow?

> bo wg. mnie dobra wola zycia czlowiekowi nie uratujesz...

jakich bledow???? wez ty sie zastanow co mowisz i najpierw dobrze przeczytaj nim palniesz jakas bzdure

zaloze sie ze nigdy w zyciu nie uczestniczyles w takim zajsciu a teoretyzowac to sobie kazdy moze

kazda minuta jest NA WAGE ZYCIA a ty mi tu o liczeniu rannych i ilosci karetek sciana.gif i jeszcze o bledach

czy ty kiedykolwiek miales cos przynajmniej podobnego do kursu pierwszej pomocy, albo chociaz PO?

Napisano

> na bank nalezysz do ludzi, ktorzy mowia o sobie, ze oczywiscie,

> konstruktywna krytyke to oni potrafia godnie przyjac, ba, nawet

> wyciagaja z niej wnioski...

mozna spytac na jakiej podstawie tak go krytykujesz i wszystkim wytykasz bledy?

Napisano

Kolego sam tylko błędy wytykasz, a nawet nie chcesz się przyznać, czy znalazłeś się w takiej sytuacji i czy kiedykolwiek miałeś do czynienia z pierwszą pomocą przedmedyczną.

Napisano

> sami wyszli. jeden w momencie gdy próbowałem

> się dostać do kierowcy, a kierowca gdy poleciałem po coś, by go

> wyczyścićz krwi. Gdy wróciłem stał już przy samochodzie - z

> jednej strony sięwkurzyłem, bo mówiłem,

cos w tym jest. hmm.gif

ja po dachu tez pierwsze co robilem to wysiadalem z samochodu. no niby awaryjne zapalilem jeszcze.

mialem zablokowane drzwi od mojej strony, strona pasazera nei dalo sie przejsc-dach za bardzo byl wgiety.

wysiadlem wiec przez przednia szybe. w sumie dopiero wtedy sie kapnalem, ze to nei byla delikatna stluczka tylko cholernie twarde ladowanie w locie odwrconym (zrozumialem to gdy spojrzalem na resztki mojego wechikulu).

potem wrocilem zgasic silnik bo kapnalem sie, ze ciagle pracuje.

podbiegly dwie kobiety z samochodu ktory byl swiadkiem zdarzenia. jedna patrzyla na mnie dziwnym wzrokiem i pytala czy napewno jestem caly. uparcie twierdzilem, ze tak.

pytala czy mam trojkat bo zaraz za zakretem stoimy. nie moglem go znalesc. dala mi swoj. uzyczyla telefonu. widzac jak probuje wytlumaczyc gdzie jestem sama przejela rozmowe.

druga dala mi papierosa bo ja oto prosilem. innych ludzi nie pamietam. wiem tylko, ze jakies samnochody tam jeszcze staly. Nie widzialem aby ktos z nich wysiadal. Nie wiem ile czasu kobiety spedzily tze mna ale w koncu odjechaly kiedy przekonalem je, ze naprawde jestem caly i mam jedno jedynie zadrapanie po wysiadaniu przez resztki przedniej szyby.

przez pierwsza godzine pamietalem wszystko.

poznij nie bylem w stanie powiedziec jakim smaochodem jechaly kobiety (choc WYDAJE mi sie, ze byl to VW), nie jestem w stani okreslic jak wygladaly, w jakim byly wieku...

co ciekawe... swiadkowie twierdza, ze zdarzenia po moim wyjsciu z samochodu wygladaja inaczej niz w mojej wersji.

bylem spokojny, wiedzialem, ze mialem wypadek. twierdzilem, ze jest ok, ale ponoc, ze ledwie bylem w stanie powiedziec proste slowa. przez telefon nie bylem w stanie wyslowic. chodzilem w kolko jakby czegos szukajac. ludzi bylo ponoc cala masa. zatrzymalo sie kilka samochodw i niemal wszystcy wysiedli. kobieta czestujaca mnie papierosem rozlozyla na drodze swoj trojkat. jakis facet jadacy z drugiej strony zrobil to samo. silnik zgasilem po sugestii jednej z kobiet. jakcys ludzie ponoc sprawdzali czy jechaklem sam. stalem 3 kroki od smaochodu i tego nie widzialem icon_eek.gif ja tego NIE WIDZIALEM choc wydawalo mi sie, ze w pelni rejsetruje co sie dzieje. ponoc, ze bylo tam jeszcze kilka rzeczy, ktore wygladaly calkiem inaczej niz je zapamietalem.

swoja droga: wielkie dzieki wszystkim zatrzymujacym sie przy wypadku i UDZIELAJACYM pomocy. nawet jesli ma to byc jedynie uzyczenie relefonu aby zadzwonic do domu/po pomoc.

szok jednak jest. przypuszczam, ze gdybym byl jakos mocniej pocharatany to i tak za wszelka cene bym sie staral wysiasc z samochodu.

do czlowieka dociera to wszystko pozniej gdy adrenalina opada do normalnego poziomu. okazuje sie, ze to boli, tamto boli crazy.gif

dwa tygodnie pozniej mialem kolejny wypadek (tym razem zdaniem moim, swiadkow i policji niezawiniony z mojej strony).

strzal na wysokosc przedniego blotnika za kolem po mojej stronie, facet jedzie przez moje drzwi, tylny blotnik i odrzuca mnie na bok. koncze w rowie. tym razem juz jakos skladniej bylo. napiecie ustapilo o wiele szybciej, jednak to chyba dlatego, ze jednak dostac strzal w bok to nie to samo co ladowac wiszac w pasach glowa w dol crazy.gif

co ciekawe. swiatla awaryjne. zgaszenie silnika. odpicie pasow i proba wydostania sie z samochodu. drzwi po mojej stronie zablokowane. wysiadam drugimi. zaczynaja sie zbiegac ludzie z wypadku ktory omijalem gdy dostalem strzal. wszystkim moiwe, ze "alles ok, ich bin in ordnung".

ide do faceta z bmw. facet wysiadl. rozkojarzony... na moje pytania cos nieskaldnei odpowiada, ale wyglada w porzadku. choc on jechal doscszybko to jednak ja do konca uciekalem sprzed niego i dlatego w sumie on sie mnie otarl.

na co ten caly wywod?

ano szok jednak jest niemal zawsze. przypuszczam, ze ludzie ktorzy wlasnie przezyli zniszczenie polowy swojego samochodu bedac w NIM sa w zawsze w olbrzymim szoku.

jednak adrenalina czlowieka pompuje ogromnie. ja bym sie nie zdziwil jakby koles z polamana noga sam wysiadl z samochodu. wcalke bym sie nie zdziwl gdyby w sytuacji, gdy nie byloby nikogo kto moglby pomoc sam by probowal biec po pomoc.

oby wiecej takich ludzi jak autor tego watku waytogo.gif

Napisano

> mówię o działaniu zespołowym, chociaż w pojedynkę możesz zrobić

> podobnie - wykręcić numer i podbiec do auta, opisaćco i gdzie

> się stało, i połączony z dyspozytorem możesz pytać co jest, co

> boli, gdzie - to wszystko trwa bardzo krótko i skoordynowanie

> tych czynności nie jest problemem.

Ile Ci zajmie to, zanim przystąpisz do reanimacji? 1? 2? 5 minut? Już nawet ta jedna minuta może spowodować, że ktoś nie przeżyje - a przeżyłby, gdybyś najpierw przywrócił mu bicie serca, oddech czy zatamował krwawienie. I tak IMVHO zazwyczaj ważniejsze będzie więcej znaczyło to, że NATYCHMIAST udzielisz pomocy, niż, że karetka przyjedzie 2-3 minuty wcześniej.

Napisano

Wychodzenie z auta jest także spowodowane szokiem...Tutaj pole do popisu dla gapiów nie umiejących w żaden sposób pomóc...Bywało że ofiary wypadku szukano i odnaleziono daleko od miejsca zdarzenia...czasami martwych...Taki stan powoduje iż ofiara w ogóle nie czuje bólu...a zachowanie może być zupełnie irracjonalne..

Powstrzymać! Za wszelką cenę zatrzymać na miejscu!

Napisano

> to teraz pomysl, co byloby, gdybys zadzwonil po karetke, a potem

> okazaloby sie, ze np. jest 5 rannych?

> podpowiedz:

> lekarz z karetki musialby zastosowac selekcje rannych, tzn. gdyby

> bylo 2 umierajacych, to pomoc otrzymalby tylko 1 - ten, ktory

> wg. lekarza mialby wieksze szanse na przezycie...

> czy wlasnie w taki sposob chcesz pomagac ludziom?

Nie-lekarz i sanitariusz udzieli pomocy wszystkim najciężej poszkodowanym i poda instrukcje jak zająć się lżej rannym...

Jeśli będzie mógł czekać i reanimować na miejscu-zrobi to (karetki są odpowiednio wyposażone, zresztą podczas jazdy jest to awykonalne) i poczeka na przyjazd kolejnego zespołu...

Tutaj decyzja zależy od sytuacji...

Jeśli jest konieczność wzywa najbliżej znajdującą się jednostkę lub np. helikopter sanitarny...

Taką możliwość ma też policja i straż pożarna..

Jest wiele możliwości...

Najważniejsze to- powstrzymać krwotoki i przywrócić wydolność krążeniowo-oddechową i powiadomić kogo trzeba...

Resztę zostawmy służbom...

Napisano

> Wychodzenie z auta jest także spowodowane szokiem...Tutaj pole do

> popisu dla gapiów nie umiejących w żaden sposób pomóc...Bywało

> że ofiary wypadku szukano i odnaleziono daleko od miejsca

> zdarzenia...czasami martwych...Taki stan powoduje iż ofiara w

> ogóle nie czuje bólu...a zachowanie może być zupełnie

> irracjonalne..

> Powstrzymać! Za wszelką cenę zatrzymać na miejscu!

Zgadzam sie z toba - pisałam ze facet bez polowy twarzy twierdził ze go nic nie boli - to jest wlasnie szok. Dlatego nawet tym pozornie lekko rannym trzeba temperowac nosy i kazac siedziec na pupie.

Im wiecej gapiów nie znających sie na rzeczy i nie potrafiacych trzezwo ocenic sytuacji tym gorzej crazy.gif

Napisano

> Nie ma co się zastanawiać. TRZEBA zadzwonić na 112. popełnienia

> zbrodni.

> Osobiście uważam, że należy unieszkodliwić pijaków. Nawet, jeśli

> sięby okazało, że dlikwent jest trzeźwy.

zgadzam sie w 10000%. Pracuje w sądzie i oceniam poprawność wnoszonych aktów oskazenia do sądu. w sądzie grodzki w czwartek i piatek wpłyneło 35 aktów oskarzenia zczego 25-27 dotyczxy ojazdy po wódzie. TRAGEDIA. Z tym musimy cos zrobic, bo inaczej te chlejusy nas wszystkich wykończą. TO jEST PLAGA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!, z która TRZeBA WALCZYĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie ma sie co zastanawiac ze to jakies donosicielstwo czy coś.. Gówno prwada tu chodzi o nasze zycie i zdrowie

Napisano

> Zgadzam sie z toba - pisałam ze facet bez polowy twarzy twierdził ze

> go nic nie boli - to jest wlasnie szok. Dlatego nawet tym

> pozornie lekko rannym

Zgadza się-"pozornie lekko rannym"...Obrażenia wewnętrzne mogą być znacznie poważniejsze niż pozornie wyglądające masakrycznie- bo obficie broczące krwią powierzchowne rany...

trzeba temperowac nosy i kazac siedziec na

> pupie.

> Im wiecej gapiów nie znających sie na rzeczy i nie potrafiacych

> trzezwo ocenic sytuacji tym gorzej

Napisano

> Zwykle widząc,

> że ktośmnie wyprzedził jadąc niesamowicie szybko.

Mam głupie pytanie - jak Ci się w takiej sytuacji udaje dojrzeć i zapamiętać numer rejestracyjny? Bo mnie się nigdy nie udaje, chyba że przyśpieszę i dojdę gościa. W trakcie gdy wyprzedza, koncentruję się raczej na tym, żeby nie zostać obtartym - bo najczęściej tacy wyprzedzają 'na styk'.

Napisano

> Mam głupie pytanie - jak Ci się w takiej sytuacji udaje dojrzeć i

> zapamiętać numer rejestracyjny? Bo mnie się nigdy nie udaje,

> chyba że przyśpieszę i dojdę gościa. W trakcie gdy wyprzedza,

> koncentruję się raczej na tym, żeby nie zostać obtartym - bo

> najczęściej tacy wyprzedzają 'na styk'.

Ponoć mam autyzm 270751858-jezyk.gif (taki lekki) a ludzie autystyczni łatwo zapamiętują cyfry. Teraz na serio: No cóż - różnie jesteśmy przez Stwórcę ukształtowani. Dla mnie zapamiętać numery jest no problem. W ogóle mam jakąś chorą zdolność do zapamiętywania roznych szczegółów. Czasem to wnerwia, bo np. pamiętam plan zajęć z 5 roku studiów (czyli sprzed 6 lat!!!) Masakra.

Ten Poldek, ponad wszelką wątpliwość, miał numery zaczynające się na WE.

Napisano

> No i

> głównie pisałem to po to, by jeśli macie wątpliwości, że coś z

> kierowcą nie tak, dzowńcie na policję - być może kogoś

> uratujecie.

Wyluzowalem sie ze 112 frown.gif kilkakrotnie dzwonilem majac "dziwnego goscia" przed soba, podajac marke i nr samochodu, kierunek w jakim sie udaje i... ch*j, d*pa i kamieni kupa! Tylko slyszalem: "Juz wysylam patrol" i co? I nic! Jechalem za gosciem kilka kilometrow... wyprzedzlem i na najblizszy skrzyzowaniu zawracalem, wracajac "za goscia"... jechalem dalej... mijaly kolejne kilometry i patrole... te kilka przypadkow utrwalilo tylko we mnie przekonanie: MAM TO W D*PIE BO I TAK NIKT NIE ZAREAGUEJE!

Napisano

> Ja wyciągam jeszcze jeden wniosek. Widywałem już "dziwnie" jadące

> autka (i raczej nie mam tu na myśli "zwykłych wariatów

> drogowych"). Czasami miałem ochotę zadzwonić na policję - ale

> sobie w końcu zawsze mówiłem "nie moja sprawa". Uświadomiłeś mi,

> że jeden taki telefon może uratować czyjeś życie albo zdrowie.

Moje doswiadczenia ze 112 frown.gif

> Dużo łatwiej będzie mi teraz zadzwonić -

No to powodzenia zycze - bez urazy, moze rusza d*pe i sprawdza!

Napisano

> Nie ma co się zastanawiać. TRZEBA zadzwonić na 112. Osobiście

> dwukrotnie neutralizowałem pijaków przy użyciu 112. Raz...

[...]

Moje doswiadczenia ze 112 frown.gif

> A drugi raz jechałem całkiem niedawno, 5 czerwca. Za jakimś

> niebieskim poldkiem truckiem. Jechał jakoś podejrzanie.

[...]

jw.

> Za 20 minut -

> telefon. "Numer zastrzeżony" - widzę. Ten sam (chyba) policjant

> podziękował, "za ocalenie komuś życia i mienia".

[..]

No... kiedys mi podziekowali... "wjezdzajac na kwadrat"... " To pan dzwonil na policje?"...

> Na policję dzwoniłem łącznie z trasy może z 10 razy. Zwykle widząc,

> że ktośmnie wyprzedził jadąc niesamowicie szybko. Dwa razy

> policja oddzwoniła - raz z Łomży, a kiedyś - z Łowicza,

> podziękowali, bo w tym złapanym (jak się okazało - kradzionym )

> samochodzie uciekał jakiś przestępca z miejsca popełnienia

> zbrodni.

Dzwonilem kilkakrotnie, w roznych sprawach np:

- "dziwny gosc" na drodze - 3-4 razy... NIC!

- rozlany olej na ulicy na odcinku kilku km i tanczace samochody - 1 raz... NIC!

- potracony i umierajacy zwierzak na poboczu - "To nie nasza sprawa: prosze poszukac dyzurnego weterynarza! A moze go pan sam zawiezie?"... po 20 minutach oczekiwania, dzwonienia i przelaczania mnie w rozne miejsca... "problem" poszedl do zwierzecego nieba, a ja odjechalem... NIC!

- awantura domowa z latajacymi przez okno meblami - 1 raz... NIC!

- "lecace" szyby na klatkach - 2 razy... NIC!

PIER*OLE - JUZ NIE DZWONIE! frown.gif

Napisano

Brawa za postawe

> W domu zacząłem to wszystko analizować, zastanawiać się, dlaczego ci

> z citroena nie uciekali na pobocze - mieli czas, owszem były to

> sekundy, ale widzieli duże auto jadące na nich.

Co do tego, to mój pogląd jest taki, że w wiekszości przypadków wypadek powstaje z "winy" obu stron. Sprawca przeważnie jest jeden ale ten poszkodowany też coś po drodze musiał przegapic. Ktoś robi bład ale ten z drugiego auta najczęściej jest w stanie to "skorygować" właściwą reakcją. Gdyby było inaczej wszyscy mielibyśmy co najmniej po kilkanaście stłuczek/kolizji/wypadków w roku. A chłopaki w cyrynie pewnie liczyli ze facet skoryguje tor jazdy .

pzdr

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.