Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Pogoda - było gorąco

Featured Replies

Napisano

Dzisaj jechałem astrą z Poznania nad morze i z powrotem. Ok. 300 km w jedną stronę. Jadąc przez pojezierze drawskie miejscami nie dało się jechać szybciej niż 50 km(zamiescie, zawieje, śniegu na drodze jak na Szymoszkowej polanie), a i tak na jednym z zakretow poniosło mnie..... Astra wpadła w poślizg, ścinam słupek drogowy, i widzę już drzewa z pobocza na masce shocked.gif(teren bardzo zalesiony), skontrowałem i zaraz leciałem w stronę drugiego pobocza (na szczęście z drzewami za dosyć głębokim rowem - więc ta strona mi się bardziej spodobała smile.gif ) prędkość już mocno spadła, więc odpuściłem dalszą walkę i wylądowałem w rowie. Auto ugrzęzło gdzieś pod kątem 45 stopni (przód zaryty w zaspie śnieżnej, a tył ugrzązł pod kątem na zwisie.

Na szczęście nic się nie stało, ale mam nauczkę. Zaraz zatrzymali się mili chłopacy audikiem (mający za sobą podróż z Włoch 270751858-jezyk.gif założyliśmy na tylni hak linke i probowaliśmy wypuchać i wyciągać. Niestety tylko audika ściągałem do rowu (bokiem). Zaraz, na szczęście jechał jakiś gospodarsz traktorem z przyczepą i on już bez większego trudu mnie wyciągnął z rowu.

270 km jechalem ponad 5 h, a i tak z tego wynika ze było to za szybko.

Piszę, żeby przestrzec. Jechałem na sprawę spadkową do sądu, a o mało co mogłem sam być przedmiotem takowej.

Jeździjmy ostrożnie! Zwłaszcza w taką pogodę!

Napisano

> Dzisaj jechałem astrą z Poznania nad morze i z powrotem. Ok. 300 km w

> jedną stronę. Jadąc przez pojezierze drawskie miejscami nie dało

> się jechać szybciej niż 50 km(zamiescie, zawieje, śniegu na

> drodze jak na Szymoszkowej polanie), a i tak na jednym z

> zakretow poniosło mnie..... Astra wpadła w poślizg, ścinam

> słupek drogowy, i widzę już drzewa z pobocza na masce (teren

> bardzo zalesiony), skontrowałem i zaraz leciałem w stronę

> drugiego pobocza (na szczęście z drzewami za dosyć głębokim

> rowem - więc ta strona mi się bardziej spodobała ) prędkość

> już mocno spadła, więc odpuściłem dalszą walkę i wylądowałem w

> rowie. Auto ugrzęzło gdzieś pod kątem 45 stopni (przód zaryty w

> zaspie śnieżnej, a tył ugrzązł pod kątem na zwisie.

> Na szczęście nic się nie stało, ale mam nauczkę. Zaraz zatrzymali się

> mili chłopacy audikiem (mający za sobą podróż z Włoch

> założyliśmy na tylni hak linke i probowaliśmy wypuchać i

> wyciągać. Niestety tylko audika ściągałem do rowu (bokiem).

> Zaraz, na szczęście jechał jakiś gospodarsz traktorem z

> przyczepą i on już bez większego trudu mnie wyciągnął z rowu.

> 270 km jechalem ponad 5 h, a i tak z tego wynika ze było to za

> szybko.

> Piszę, żeby przestrzec. Jechałem na sprawę spadkową do sądu, a o mało

> co mogłem sam być przedmiotem takowej.

> Jeździjmy ostrożnie! Zwłaszcza w taką pogodę!

HAHA, dziś w Gdańsku - obrzeża centrum średnia prędkość poruszania ok 30-40km/h tyle było śniegu. U mnie na dzielni to tylko łańcuchy 270751858-jezyk.gif

Napisano

ja jutro wybieram sie na drugi koniec polskijak dla mnie bo do Katowic a mieszkam na pomorzu ciekawe ile mi to zajmie wyjezdzam po 5 rano mam nadzieje ze zdaze na 16 na egzamin

Napisano

> Dzisaj jechałem astrą z Poznania nad morze i z powrotem. Ok. 300 km w

> jedną stronę. Jadąc przez pojezierze drawskie miejscami nie dało

> się jechać szybciej niż 50 km(zamiescie, zawieje, śniegu na

> drodze jak na Szymoszkowej polanie), a i tak na jednym z

> zakretow poniosło mnie..... Astra wpadła w poślizg, ścinam

> słupek drogowy, i widzę już drzewa z pobocza na masce (teren

> bardzo zalesiony), skontrowałem i zaraz leciałem w stronę

> drugiego pobocza (na szczęście z drzewami za dosyć głębokim

> rowem - więc ta strona mi się bardziej spodobała ) prędkość

> już mocno spadła, więc odpuściłem dalszą walkę i wylądowałem w

> rowie. Auto ugrzęzło gdzieś pod kątem 45 stopni (przód zaryty w

> zaspie śnieżnej, a tył ugrzązł pod kątem na zwisie.

> Na szczęście nic się nie stało, ale mam nauczkę. Zaraz zatrzymali się

> mili chłopacy audikiem (mający za sobą podróż z Włoch

> założyliśmy na tylni hak linke i probowaliśmy wypuchać i

> wyciągać. Niestety tylko audika ściągałem do rowu (bokiem).

> Zaraz, na szczęście jechał jakiś gospodarsz traktorem z

> przyczepą i on już bez większego trudu mnie wyciągnął z rowu.

> 270 km jechalem ponad 5 h, a i tak z tego wynika ze było to za

> szybko.

> Piszę, żeby przestrzec. Jechałem na sprawę spadkową do sądu, a o mało

> co mogłem sam być przedmiotem takowej.

> Jeździjmy ostrożnie! Zwłaszcza w taką pogodę!

Ja ostatnio (jakiś miesiąc do tyłu) jechałem 140km przez 5 godzin, takie były drogi. Ale kiedy na drodze występują trudne warunki jazdy, przypomina mi się stare powiedzenie:

"Kto szybko jeździ, tego wolno niosą" .

Może dlatego jeszcze przebieram nogami?

Napisano

Człowiek już tak ma że dopóki czegoś się nie przestraszy to ryzykuje często nawet swoje życie. Ja nie mam AC więc uważam na drodze podwójnie. Ale jak wiadomo samochód można kupić drugi albo "wyklepać". Ze zdrowiem nie jest już tak łatwo icon_rolleyes.gif

Napisano

Dobrze żeś cały.

W taką pogodę nie mistrzów.

Jakie straty w autku?

Pozdroofka

Napisano
  • Autor

Astrze nic się nie stało. Nie trzeba też nic klepac. Ewentualnie może być jakieś zadrapanie od tego przetąconego plastikowego słupka, co stoi przy drodze.

Wpadając w rów wytraciła już preędkość (zresztą wchodąc w zakręt nie była niebotyczna, gdzieś 60 km - zakręt byl tez dodatkwo pochyly - taki profilowany) Przód zamrtyzowała zaspa śniegu, ewntualnie będę musiał sprawdić tył, który zawisł czy coś się nie stało - ale najpierew musza pojechac na jaks kanał.

To prawda, że człowiek najlepiej uczy się na własnym doświadczeniu, błedach. czasami niestetey może być to lekcja ostatnia. Z uwagi na okoliczności przyrody (cel wyprawy) i przebieg zdarzenia (tor lotu astrolota) mam porządną nauczkę. Do tej pory ze mnie schodzi.

Więc, jeszcze raz - przede wszystkim ostrożnie. I szerokiej drogi tym, co się wybierają w trase..

Napisano

znam przypadek nie z telewizji tylko znam ludzi bardzo dobrze i jak to się stało ? Niem mam pojęcia do dzisiaj. 2 chłopaków wracało swoją mazdą 626 z dyskoteki. Była z nimi tez dziewczyna jednego z nich. Jechali troche za szybko, wpadli w poślizg, uderzyli w drzewo. Jeden miał połamane nogi, i ogólnie strasznie potłuczony, drugi wyglądał na całego a dziewczyna z bolącą ręką ponieważ miała niedaleko udała się na pieszo do swojego domu. Chłopacu trafili do szpitala. Ten co był leciutko draśniety chodził normalnie po szpitalu, śmiał się, rozmawiał. Po tygodniu źle się poczuł i zmarł w szpitalu. Lekarze nie zauważyli krwiaka w mózgu buu.gifangryfire.gifangryfire.gifangryfire.gifangryfire.gif

Ten drugi jak już do siebie doszedł do dzisiaj nie może sie pogodzić z losem że to właśnie on był kierowcą tego dnia i jechał za szybko.

Napisano
  • Autor

Ale kiedy na drodze występują trudne warunki

> jazdy, przypomina mi się stare powiedzenie:

> "Kto szybko jeździ, tego wolno niosą" .

> Może dlatego jeszcze przebieram nogami?

U Was dziś waruni były tragiczne. Momentami: śnieg, zawieja, i ulica tak zasypana, ze można było jak wiatr nawiał jechać prosto w pole.... wydawało się, ze wciąz się jedzie drogą frown.gif

Właśnie jechałem przez Wałcz.

Napisano

> 270 km jechalem ponad 5 h, a i tak z tego wynika ze było to za

> szybko.

No gdzieś dziś wyczytałem, że w 3mieście gość 30km jechał 5,5h ale po tym co się dziś u nas działo to rant.gif mu się nie dziwie.

Dobrze że Ci się nic nie stało

pzdr

maciek

Napisano

> No gdzieś dziś wyczytałem, że w 3mieście gość 30km jechał 5,5h ale po

> tym co się dziś u nas działo to mu się nie dziwie.

> Dobrze że Ci się nic nie stało

> pzdr

> maciek

No ja z Wrzeszcza do Gdyni Redłowa jechałem ponad 2,5 h - ca. 15-20km

Napisano

> HAHA, dziś w Gdańsku - obrzeża centrum średnia prędkość poruszania ok

> 30-40km/h tyle było śniegu. U mnie na dzielni to tylko łańcuchy

Witam!

Nie tylko obrzeza, przed chwila wrocilem. Gdansk-Zaspa-Zabianka-Sopot jedna droga a powrot glownym traktem. Nie widzialem ani jednego pluga, -6 na termometrze, wiec nie musza soli sypac ale ten snieg mozna sciagnac angryfire.gif.

Jechac mozna i szybciej jak te 30-40km/h, mamy przedni naped. Troche wprawy a wychodzi sie lepiej jak ci z tylnym napedem.

A do autora watku, nie napisales czy probowales wyjsc z tej sytuacji przy pomocy kierownicy i gazu, czy kierownica i hamulec??

Napisano

> W taką pogodę nie mistrzów.

możesz jaśniej? zlosnik.gif

Napisano

> możesz jaśniej?

zlosnik.gif

Miałem na mysli, że nie ma bohaterów i mistrzów kierownicy w takich warunkach zlosnik.gif Każdemu może zdarzyć się poślizg nawet (a może zwłaszcza wink.gif ) temu, kto uważa że potrafi jeżdzić i wyjśc z każdej sytuacji w kazdych warunkach.

Pozdroofka

Napisano
  • Autor

> A do autora watku, nie napisales czy probowales wyjsc z tej sytuacji

> przy pomocy kierownicy i gazu, czy kierownica i hamulec??

Kątrowałem kieronicą (szybko) - dzięki temu auto nie spotakalo się z drzewem na prawyum poboczu. Ale po kątrze auto automatycznie wpadło w poslizg w drugą stronę (lewe pobocze). W tym czasie nic z hamulcem i gazem nie robiłem. Nie wiem czemu po kątrze auto wpadło w poslizg w drugą strone. Przypuszczam, że predkosc byla jeszcze zbyt duzu w stosunku do przyczepnosci, a kontra za gwaltowna. Jak lecialem w lewe pobocze (to z rowem to odpuscielem - po tej drodze jechaly auta niemal przewrywanym sznurkiem w jedna i druga strone - i wtedy juz wcisnalem hamulce, co i tak nie mialo znaczenia. Bledem tez z mojej strony bylo to, ze po katrze nie starale sie dodac gazu, zeby sprobowac wyprostowac auto... ale latwo gadac, to trwalo kilka sekund.

Napisano

> Dzisaj jechałem astrą z Poznania nad morze i z powrotem. Ok. 300 km w

> jedną stronę. Jadąc przez pojezierze drawskie miejscami nie dało

> się jechać szybciej niż 50 km(zamiescie, zawieje, śniegu na

> drodze jak na Szymoszkowej polanie), a i tak na jednym z

> zakretow poniosło mnie..... Astra wpadła w poślizg, ścinam

> słupek drogowy, i widzę już drzewa z pobocza na masce (teren

> bardzo zalesiony), skontrowałem i zaraz leciałem w stronę

> drugiego pobocza (na szczęście z drzewami za dosyć głębokim

> rowem - więc ta strona mi się bardziej spodobała ) prędkość

> już mocno spadła, więc odpuściłem dalszą walkę i wylądowałem w

> rowie. Auto ugrzęzło gdzieś pod kątem 45 stopni (przód zaryty w

> zaspie śnieżnej, a tył ugrzązł pod kątem na zwisie.

> Na szczęście nic się nie stało, ale mam nauczkę. Zaraz zatrzymali się

> mili chłopacy audikiem (mający za sobą podróż z Włoch

> założyliśmy na tylni hak linke i probowaliśmy wypuchać i

> wyciągać. Niestety tylko audika ściągałem do rowu (bokiem).

> Zaraz, na szczęście jechał jakiś gospodarsz traktorem z

> przyczepą i on już bez większego trudu mnie wyciągnął z rowu.

> 270 km jechalem ponad 5 h, a i tak z tego wynika ze było to za

> szybko.

> Piszę, żeby przestrzec. Jechałem na sprawę spadkową do sądu, a o mało

> co mogłem sam być przedmiotem takowej.

> Jeździjmy ostrożnie! Zwłaszcza w taką pogodę!

Cieszę się że nic Tobie się nie stało jump.gif

Znam Twój ból. Jakieś 8-9 lat temu jeszcze jak miałem Nissana jadąc do pracy na małym łuku zrobił się lód. Miałem ok 30-40 km/h i samochód zamiast skręcic poleciał prosto. Szybko wyprostowałem koła bo był doś wysoki krawężnik. potem znowy skręciłem aby nie uderzyć czoowo w płot. Lekko wykręciłem ale od uderzenia się nie wybroniłem. Na szczęście uderzyłem tylko zderzakiem w "fundament" płotu ale myślałem że samochód z prawej strony będzie uszkodzony bo kosz (ten betonowy) znalazł się nagle na środku ulicy. Na moje "szczęście" gdy miałem skręcone koła to w kosz uderzyłem oponą i wygioł się tylko drążek (który wymieniłem).

Śmieszne zakończenie tego zdarzenia było takie że tam mieszka mój kolega i jak mnie zobaczył to powiedzieł "Przemas jak bym wiedział że jedziesz to bym Ci bramę otworzył"

Napisano

> Miałem na mysli, że nie ma bohaterów i mistrzów kierownicy w takich

> warunkach Każdemu może zdarzyć się poślizg nawet (a może

> zwłaszcza ) temu, kto uważa że potrafi jeżdzić i wyjśc z

> każdej sytuacji w kazdych warunkach.

> Pozdroofka

Jak były te wielkie śnieżyce (tej zimy). Jechałem do pracy i tuż przed nią (na błędniku, kto mieszka ten wie) facet skasował sobie furę i barierkę ochronna. Zastanawiałem się jak on to zrobił?? Podjeżdżam na parking w robocie dosłownie 10km/h. Skręcam, gaz, szybki poprawny manewr... czas zwalnia.... celuje, obliczam, skręcam i gaz w ostatniej chwili kopyto w hamulec. W ten sposób przesunąłem przodem barierkę (taka ustawianą) jakieś 1,5metra. Gdybym tego nie ćwiczył i ćwiczył, to chyba bym znowu błotnik klepał albo co gorsza drzwi wyciągał, nie mówię juz o lakierowaniu. A tak to tylko rejestracja sie wyprostowała 270751858-jezyk.gif

Większosc kierowców popełnia ten sam błąd. Kopyto w hamulec, skrecaja kierownica, zamykaja oczy, a potem jest BUM... Później się tłumaczą, że przecież było ograniczenie do 40tu...

Napisano

Wlasnie o to, co w koncowce napisales mi chodzilo, ze nie uzyles gazu po kontrze.

Nie ma co sie bac, prawie zawsze sie udaje jak doda sie gazu, bo samochod dostaje sterownosc. Z czasem przychodzi praktyka, ale proponuje jakis placyk. Sam trenowalem w 70-latach na zamarznietym jeziorze Wartburgiem 1000, na lodzie to dopiero byla slizgawka. Gladki lod przed opadami sniegu.

Wiem, ze teraz to tak niby sie latwo pisze. Ze swojej strony podpieram sie praktyka. Gdy zaczelem jezdzic z przednim napedem to w zasadzie musialem od poczatku prawie sie uczyc jak jezdzic na zakretach, wychodzic z poslizgu. Przyznam sie, ze przy przednim lepiej mi sie jezdzi zimowa pora.

Napisano

Nasi (Wielkopolscy) drogowcy zostali znowu zaskoczeni przez zimę busted.gif

Współczuję wszystkim, którzy mieli kolizję. Mi w mieście ciężko się jeździło mimo dobrych "zimówek", a już w ogóle nie wyobrażam sobie jazdy za letnich oponach, a spooooro osób takie ma wink.gif.

Pozdrowienia i upragnionej wiosny smile.gif

Napisano

> ja jutro wybieram sie na drugi koniec polskijak dla mnie bo do

> Katowic a mieszkam na pomorzu ciekawe ile mi to zajmie

> wyjezdzam po 5 rano mam nadzieje ze zdaze na 16 na egzamin

a u mnie w gliwicach prawdziwia wiosna;) dzis w polo wyszedlem do sklepu;) hehehe

Napisano

> ja jutro wybieram sie na drugi koniec polskijak dla mnie bo do

> Katowic a mieszkam na pomorzu ciekawe ile mi to zajmie

> wyjezdzam po 5 rano mam nadzieje ze zdaze na 16 na egzamin

To serdecznie zapraszamy biglaugh.gif

Dzis byłem w Bełchatowie.

Droga od Częstochowy masakra o godz. 9 - szklanka i marznąca mżawka.

W drodze powrotnej śmiertelny wypadek i objazd przez wiochy - trasę150 km jechałem 3,5 h.

To chyba nie czas na podróże frown.gif

Dobrze, że we wtorek do Poznania czacha.gif

TAK WIĘC POWODZENIA ŻYCZĘ ... DO KATOWIC MASZ CZYSTO KOLEGO 893goodvibes.gif

A GDYBYŚ MIAŁ JAKIŚ PROBLEM [TFU, TFU, TFU] TO MAM WERSJĘ Z HAKIEM zlosnik.gif

Napisano

> 270 km jechalem ponad 5 h

Podobny odcinek (tzn 2x150km) z reguły pokonuję w podobnym czasie... przy optymalnych warunkach pogodowych...

... bo już mi się na siłę nie spieszy 270751858-jezyk.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.