silnik to w zasadzie taka sprężarka i działa na dwie strony, od góry jeszcze na dodatek dochodzi wybuch paliwa. Pierścienie mają za zadanie ograniczyć jak najbardziej przedostawanie się tego z góry na dół, wystarczy jednak aby jeden się lekko obrócił i zaczyna się spadek kompresji ( w teorii powinny być zamki na pierścieniach rozstawione co 120 stopni a najlepiej żeby na tłoku był jeszcze taki "pirdek" co zapobiega obrotowi pierścienia, widziałem to tylko raz i nie w osobówce ani ciężarówce)
Aby być pewnym,że pierścienie są o.k. należy zrobić pomiar ciśnienia sprężania na wszystkich cylindrach i ewentualnie potem próbę olejową (ok 5 ml oleju do cylindra przez otwór od świecy lub wtryskiwacza i ponowny pomiar ciśnienia) Próbę olejową robimy gdy jest duża rozbieżność w pomiarze ciśnienia sprężania na poszczególnych cylindrach i to jedyny ze sposobów na stwierdzenie ich stanu (mi znany). Pierścienie mogą się zatrzeć, popękać wytrzeć, ulec starciu eksploatacyjnemu (tu w rachubę wchodzi olbrzymi przebieg, braki w smarowaniu).
Silnik zawsze będzie dmuchał od dołu i dlatego jest odma, góra ma wylot przez wydech (dziurka tu jest olbrzymia w porównaniu z odmą) dlatego z tej ostatniej może wydawać się , że gazy strasznie zapierdzielają , lepiej sprawdzić poprzez odkręcenie korka wlewu oleju (średnica porównywalna do otworu wydechu, będzie chlapać olejem bo tam jest nadciśnienie ale nie powinno nim "sikać" na lewo i prawo, będzie delikatna mgiełka i pojedyńcze niewielkie krople max do 1 mm średnicy po "rozklapnięciu" się na osłonie silnika)
Dawniej odma była wyprowadzana na zewnątrz, dyndała sobie taka rurka pod silnikiem i motorek "sapał" sobie swobodnie do atmosfery, kapało z niej nadmiarem oleju, woda miała gdzie odparować, potem zmieniły się przepisy i silnik musi "wdychać własne opary" dlatego odmy połączono z układem ssącym, jedni to zrobili mądrzej (wpięcie odmy w układ zasysania powietrza do cylindrów) inni (np: Fiat w JTD) mniej inteligentnie czego efektem jest olej na turbinie i jeziorko w intercoolerze siejące postrach u właścicieli,że turbo się wysypało co na 99% nie jest prawdą. Padnięte turbo to błękitny dym z wydechu i maż olejowo - sadzowa w końcówce wydechu pomijając efekty zapachowe.