Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.12.2015 uwzględniając wszystkie miejsca

  1. Twój styl bardzo mi odpowiada, choć wiem że robisz sobie jaja od początku do końca. Niemniej jednak napiszę coś w odniesieniu do Twoich tekstów i to wyjątkowo na poważnie. Prawdą jest, że samochód może dać dużo frajdy, zwłaszcza jeśli będzie to samochód z tzw. segmentu premium. Ja nie kupuję i nie zamierzam kupować "premium" z conajmniej kilku powodów. 1. "Premium" od jakiegoś czasu nie jest już.................. premium. Materiały są tak samo dobre (lub tak samo złe) co w zwykłych, popularnych autach sprzed kilkunastu lat. Po prostu te "nie-premium" zostały sztucznie zubożone. Po co mam płacić za ten sam plastik dwa razy drożej. Skrzypi tak samo:). 2. Za "premium" się płaci. Płaci się nie dlatego, że np. części są lepsze czy trwalsze. Płaci się "bo można" i "bo to premium". Kiedyś kupowałem żarówkę (Philips Xenophot do unitu stomatologicznego). W normalnym sklepie figurowała jako "żarówka do lampy fotograficznej" i kosztowała 31zł. W sklepie "stomatologicznym" ta sama żarówka kosztowała już 119zł. Cóż.......premium:). 3. "Premium" przynosi radość kiedy można wykorzystać jego możliwości (duży silnik, wygodne fotele, wyciszenie, dobre audio...). Kiedy przez 90% czasu jeździ się samemu po mieście to ta "premium" długość, "premium" szerokość, "premium" silnik nie ma w większości sytuacji znaczenia i tak samo stoi się w korkach Citigo jak Range Roverem:). Problem zaczyna się gdy chcemy zaparkować. 4. "Premium" jest droższe na każdym etapie jego eksploatacji. Oprócz awarii jest przecież "normalna" eksploatacja. A tu nie 3.5l tylko 8l oleju. Nie 230 tylko 500zł za tarcze. Nie 400 tylko 5000 za amortyzatory . Do tego dochodzi ubezpieczenie. Odpowiedni warsztat, który się tym odpowiednio zajmie (ostatnia awaria BMW kolegi została wyceniona na przeszło 14 tys. zł). Opór przed zaparkowaniem na niestrzeżonym parkingu itp. 5. Powoli w dużych miastach przestaje się opłacać mieć samochód. U nas to jeszcze drobiazg, ale rozmawiałem ostatnio z Austriakami z Wiednia, którzy twierdzą, że nie maja samochodu z wyboru "bo to bez sensu". U nas też będzie z tym coraz trudniej i jeśli ktoś faktycznie nie kocha samochodów, a stanowią dla niego zwykłe narzędzie typu "jeździdło" to nie będzie dla niego miało znaczenia czy przed domem na drogim parkingu będzie stało BMW czy Kia. Ot - samochód. 6. Niesamowite parametry trakcyjne samochodów "premium" też (nomen omen) powoli tracą na znaczeniu. Jeździ się coraz wolniej i będzie się jeździło jeszcze wolniej, a przy 50km/h Fabia da sobie radę równie dobrze niż 4x4 z superkomputerem na pokładzie.
  2. Tak czysto teoretyzując. Jakie auta klasy C i D spełnią takie warunki: -cena powiedzmy do okolic dwudziestu tysięcy - tak mniej więcej -silnik turbo benzynowy (chodzi o dobrą elastyczność) dobrze współpracujący z LPG -nadwozie sedan, hatchback, coupe, suv -bagażnik minimum około 400l -napęd na przednią oś lub 4x4 -przyzwoicie wyciszone -brak rdzy -obowiązkowe ESP, mile widziany klimatronik i podgrzewane przednie siedzenia -w miarę prosta budowa i stosunkowo niewysokie ceny części zamiennych, żeby naprawy można było w rozsądnych kosztach ogarnąć -nie składające się podczas zderzenia jak domek z kart (te cztery gwiazdki w testach NCAP niech ma) A może lepiej poszukać czegoś z pojemnością powiedzmy do 2.5l bez turbo? Rozważam czysto teoretycznie Do głowy przyszło mi Bravo, Forester (nie wiem jak w nim jest z wyciszeniem)
  3. Romet Bydgoszcz robił dokładnie takie samo.
  4. lubię Twój plan. Nie będę musiał Cię wyciągać.. zbyt często
  5. Przerabiałem ze 6-7 lat temu tyle, że trafiłem przy końcu obowiązywania znaku o zwierzętach. 2 w nocy, prędkość 20 mniej niż dopuszczalna i bum... Sarenka martwa w rowie, auto - maska, pas przedni, zderzak, reflektor, nadkole, lusterko + komplet napinaczy pasów kabuuum. W moim przypadku zakończyło się tak - zawezwane stwierdziły, że moja wina bo był znak, a jak był znak to moja wina... Po rzeczowej i kulturalnej dyskusji udało mi się ich przekonać, że to niedorzeczny przepis i nie upierali się przy mandacie, nawet udało się dogadać i nie zabrali dowodu . zadzwoniły po leśniczego, żeby sprzątnął sarnę - leśniczy odebrał narypany i stwierdził, że rano ogarnie temat. Ubezpieczyciel bez szemrania z AC stwierdził szkodę całkowitą i wypłacił gotówkę.
  6. opisze ze szczegółami jaki jest finał, otóż w poniedziałek wieczorem przyjechał Pan z barlinka (szacun bo jechał do mnie aż z kielc). Jak przyjechał to byłem do niego nastawiony, że będzie szukał dziury w całym i za wszelką cenę próbował mi udowodnić że nie ma dziur. Ale bardzo sie pomyliłem, bo przyjechał człowiek który powiedział że Barlinek stawia na jakość i zadowolenie klienta, a te dziury u mnie to jest odchylenie dalekie od ich norm i standardów! Więc policzył ilość dziur, porobił zdjęcia i zaczął rozbierać podłogę. No i jak ją zaczął rozbierać to pokazał mi że to nie jest wina deski tylko złego ułożenia tzn. nie zapięte były te plastikowe zamki 5GS. A czemu nie zapięte? Bo mój układacz zamiast je zapinać przy każdej desce, dopychał kolejną deskę i albo mu nie dopychało bo wypadało poza ząbkiem deski, albo wkładał pod takim kątem deskę że ten plastikowy zamek 5gs przygniatał. Barlinek poszedł dalej w kierunku pozytywnego zaskakiwania mnie, mianowicie jako rozwiązanie problemu zaproponował 100 dodatkowych zapięć 5gs i 5 paczek deski! Mój układacz przełożył jeszcze raz całą podłogę i nie ma żadnych dziur, wszystko jest tak jak powinno Dziękuje Wam bardzo za pomoc, nie ukrywam że Wasze opinie dodały mi pewności że tak nie może być (zwłaszcza że układacz mi wmawiał, że to jest drewno i będzie ono tak wyglądało, drugi którego wziąłem aby rzucił okiem, podobnie gadał )
  7. to prościej kupić/zrobić prosty miernik wpinany w zapalniczkę, albo gdzieś w obwód.
  8. To że Luke 16 pisze że jest w szoku że ta auta tak idą bo część z nich to wraki. Ale nie zawsze, mój nie jest najświeższy nawet rzekł bym stary ale jest niezawodny i nie jedno nowsze auto jest w gorszym stanie jak moje. Poza tym takie auta mają jedną podstawową zaletę, nawet jak się zepsują to naprawa jest wiele tańsza niż w nowszych. No i jak to przysłowie mówi "jak dbasz tak masz" A tak patrząc od finansowej strony to moje auto warte np. 4 tys a nowsze np. 40 tys. teoretycznie powinno być 10× lepsze bo jest 10×droższe.
  9. Ja bym tak łatwo nie wydawał wyroku na tym kierowcy. Od kliku lat spędzam wiele godzin miesięcznie za kierownicą autobusu i napatrzyłem się już na różne sytuacje. Nikogo z nas przy tym zdarzeniu nie było, nie mamy informacji na temat widoczności, nie wiemy z jakiego powodu ten drugi samochód odjechał z miejsca zdarzenia. Wina tego kierującego jest bezsporna, bo omijał przed przejściem, bo nie zachował ostrożności przy przejeżdżaniu przez przejście itd itp. Przepisy pewne rzeczy określają czarno na białym, życie już tak czarno białe jednak nie jest. Piesi potrafią być zatrważająco bezmyślni. Tą matkę z dziećmi w tej sytuacji w 100% chroni prawo. Jednak nie rozumiem, jak można wejść na przejście z dwójką dzieci, nie upewniając się po stokroć czy aby na pewno nikt nie nadjeżdża? Jak mówi znane powiedzenie, cmentarze są pełne ludzi którzy mieli pierwszeństwo. Często bywa tak, że jakiś średnio wprawny kierowca jedzie z pełną prędkością, widzi zbliżającego się do przejścia pieszego, i gwałtownie hamuje. Pieszy podniecony tym faktem pewnym krokiem wkracza na przejście, nawet nie upewniwszy się co się dzieje na kolejnych pasach. Mnie już doświadczenie nauczyło, że jeśli jadę np. autobusem, prawym pasem, jezdnią dwupasmową o dwóch pasach w tym samym kierunku i przy przejściu dla pieszych czekają ludzie, a w lusterku widzę że lewym pasem ktoś grzeje, to czasem niemal przejeżdżam tym ludziom po palcach, napotykam na nienawistne spojrzenia itp. Ale wiem, że gdybym się zatrzymał (totalnie ograniczając widoczność) to jest jakieś 25% szansy na to że ten pieszy cało z przejścia nie zejdzie. A ja, mimo że prawo chroniłoby mnie całkowicie, czułbym się współodpowiedzialny ewentualnej tragedii. Aby zminimalizować ryzyko potrąceń, ostrożność powinien zachować zarówno pieszy, jak i kierujący. Piesi niestety mają (pompowane w mediach) poczucie bezwzględnego pierwszeństwa na przejściu. Część forumowiczów też jak widzę, zaciekle tej tezy broni. I wszystko fajnie, ale w teorii. W praktyce istnieje coś takiego jak błąd ludzki. Nikt z nas nie jest idealny. Dlatego mimo tego ze w razie jakiegokolwiek zdarzenia na przejściu na 99% to kierowca będzie utopiony, to jednak pieszy też ma oprócz praw swoje obowiązki. M.in. nie wolno mu wtargnąć na przejście, przebiegać przez przejście, zawracać na przejściu, a ponadto jest obowiązany upewnić się przez wejściem na przejście, czy nie spowoduje zagrożenia. Nie wiemy jak było w tym przypadku. Być może facet z premedytacją wyprzedzał przez przejściem jak szaleniec. A być może od wielu lat jest wzorowym kierowcą, ojcem, dziadkiem, dobrym człowiekiem, i przez wyjątkowo nieszczęśliwy zbieg okoliczności coś odciągnęło jego uwagę na chwilę, na tę chwilę w której drugi kierowca na sąsiednim pasie w ostatniej chwili depnął w hamulec a "święta matka" bezmyślnie wlazła na przejście. Facet na pewno poniesie surową karę, niech sąd go osądzi. Jego życie prywatne i społeczne już nigdy nie będzie takie samo.
Ten Ranking ustawiony jest na Warszawa/GMT+02:00

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.