Wreszcie się wyrwałem z domu i chyba z 300km zrobiłem kręcąc się po Warszawie i okolicach. Trzema różnymi sprzętami i tak mnie naszło to podsumować, może się komuś przydadzą moje wypociny.
Najpierw BMW R1200GS, nówka sztuka, mega wyposażenie i ogólnie... czad motocykl. Super wygodny, dynamiczny, niesamowicie się prowadzi. Wygląda nawet fajnie. 3 kufry i nawigacja powoduje, że chce się spakować i jechać gdzieś daleko. W zasadzie nie znalazłem żadnej słabej strony, poza tym że mnie na niego nie stać. Jednak 90000zł to trochę drogo.
Potem Małe BMW, mianowicie F700GS. Jedzie jak rower, skręca, płynnie przyspiesza, bajka. Najpierw się nudziłem, ale jak się pojeździło dłużą chwilę to naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Przydała by się wyższa szyba, ale poza tym super. Wygodna pozycja, wystarczająca dynamika, bardzo niskie spalanie (koło 4,4l/100km). Kufry, GPS i można jechać, ble nie autostradą, bo tu będzie czuć małą moc. Dla 1 osoby i np. na polatanie po Polsce rewelka. No i po mieście się super jeździ, wąski, zwinny. Sprzęgło zdecydowanie za ciężko chodzi, po 2h jazdy łapa mnie boli. Cena koło 55000zł, nie dał bym za to tyle, ale moto naprawdę fajne.
No i na deser moja wściekła MT07. Wcześniej myślałem, że to rowerek, ale po jeździe F700 jakoś nie chciała skręcać na początku hehe. Za to niby ta sama moc (F700 i MT07 po 75km) ale odczucia z zupełnie inne. Zasuwa jak wariat. Tylko czuć w porównaniu do BMek, że inaczej trzeba wpijać biegi, że wszystkie włączniki jakoś tak inaczej chodzą, że bardziej szarpie... kurcze, chyba odkryłem magię literek BMW.
Ale póki co emtek jest jak na moje potrzeby rewelacyjny. Za tą kasę wg mnie nie znajdzie się nic lepszego, a nawet wiele droższe motocykle tej klasy nie przekonują bardziej.
Jedno wiem... muszę mieć w garażu jeszcze jeden sprzęt większego turystę