Moda/popularność SUVów nie jest śmieszna. Jest smutna. Ich popularność wynika z dwóch, dość przykrych powodów:
1. Patologiczne, miejskie warunki ruchu.
2. Brak możliwości logistyczno-finansowych aby każdy miał kilka samochodów pod konkretne zadania.
Jeśli ktoś się nie zgadza, niech wyobrazi sobie takie coś:
Robimy wielki mega test samochodów...wszelkich. Mamy do dyspozycji całe, puste miasto dla siebie...plus lokalne lotnisko i parking pod galerią, który jest zastawiony wszystkimi, dostępnymi na rynku modelami. Po tygodniu ujeżdżania tych aut, stwierdzimy, że SUVy to największy shit na rynku i nie ma pół powodu, żeby je mieć. Problem w tym, że po teście...całe miasto wraca do życia, nie ma już gdzie szaleć, a nasze życie wraca do codzienności. I wtedy okazuje się, że to ten SUV ułatwia życie w tym, chorym środowisku.
Możemy sobie dyskutować czy klasa średnia jest schabowym, kabriolet bananem, a fura sportowa orzechem...bo SUV jest aspiryną.
Nie da się szpanować SUVem...ponieważ nikt i nigdy nie zaprojektuje ładnego, eleganckiego SUVa. Tak samo nie da się szpanować kontenerem morskim.
Nie da się szpanować mydłem, nożyczkami czy folią stretch. Ale są szalenie praktyczne.
pzdr