No dobra, przejechałem nowym Outlanderem ponad 10kkm (w miesiąc ) więc pora na małe podsumowanie - kontynuujmy tradycję. Jako że przesiadłem się z Outlandera II a pod domem mam jeszcze ASXa, to porównam do tej dwójki.
Więc na początek: samochód to Outlander III MY2016 2.2 DiD 150KM AT w wersji Intense Plus.
I po kolei. Wygląd:
Auto nareszcie wygląda tak jak powinno. Outlander III przed rokiem 2016 wyglądał jak wielka parówa i to był największy argument przeciw temu samochodowi. Teraz nareszcie jest dobrze. Dalej uważam że Outlander II wyglądał agresywniej dzięki stylistyce Fighter Jet i poszerzanym nadkolom ale ten 2016 przynajmniej nie musi się wstydzić stojąc obok i nie wygląda jak starszy model. Auto sprawia wrażenie dłuższego i niższego, moim zdaniem z powodu zintegrowanych relingów, bo same wymiary nie zmieniły się zbyt mocno. Nowy przód jest fajny i oryginalny, tylne światła też są lepsze niż te niemodne diodki, trochę tylko głupio przenieśli światło cofania i przeciwmgłowe na dół zderzaka. Aż się prosi żeby tym przyłożyć i je stłuc. Koła to 18’ tak jak u poprzednika, nowy wzór felg jest całkiem fajny. Podsumowując z zewnątrz, auto wygląda bardziej cywilizowanie. Poprzednik miał więcej charakteru SUVa, ten wygląda bardziej jak duże kombi na autostrady.
Wewnątrz też sporo zmian. Deska rozdzielcza może szału nie robi ale jest bardzo ergonomiczna - wszystko pod ręką, wygodne i intuicyjne. Oczywiście materiał piano black łapie odciski palców i kurz. Do tego wokół kierowcy jest piano black (dali go też na kierownicę!), a na drzwiach i przed pasażerem listwy są srebrne. Oszaleli chyba. Na szczęście za kilkaset złotych można kupić pozostałe listwy piano black z linii akcesoriów i wnętrze wreszcie wygląda jak powinno (pomijając jeszcze więcej paluchów i kurzu na nowych listwach).
Tapicerka wewnątrz całkiem ładna (wersja z tkaniną), fotele wygodne, minusem jest tanie tworzywo na tunelu środkowym i drzwiach. Plastik twardy. Jedyne miękkie plastiki są na desce rozdzielczej. Kolejny minus to rząd zaślepek po lewej stronie kierownicy w wersjach innych niż Instyle Navi. Głupio to wygląda. Auto całkiem nieźle wyposażone, a straszy zaślepkami bardziej niż Fiat w wersji bieda.
Należy tu wspomnieć o dramatycznie lepszej tapicerce bagażnika (i całym jego wykończeniu) oraz o świetnych (w porównaniu z OII) fotelach w trzecim rzędzie. Oczywiście dalej są one dla dzieci ale nie jest to już dziwna ławeczka dla stworzeń nie przypominających ludzi lecz normalne fotele na trasy.
Mechanizm składania/przesuwania tylnej kanapy jest trudny do opowiedzenia i na pierwszy rzut oka przekombinowany i dziwaczny ale w użytkowaniu okazuje się genialnym rozwiązaniem. Oparcia można złożyć, rozłożyć, podnieść siedzisko i złożyć na płasko, albo złożyć i przesunąć fotel do przodu jak w autach dwudrzwiowych żeby zrobić dostęp do trzeciego rzędu. Całkiem sprytnie rozwiązane.
Możliwości przewozowe auta spadły. Przez te fotele bagażnik jest o kilkanaście cm płytszy, pojemność spadła z ponad 700 do 590l. Za to pojawiły się schowki (pod podłogą i z boku) oraz haczyki tak umieszczone że nie znikają pod kuwetą/dywanikiem. Łyżka dziegciu to fakt, że zniknęło z bagażnika gniazdko 12V.
Jazda:
Cicho! Bardzo cicho! Nie do wiary, jak tu cicho! W porównaniu z wiadrem gwoździ od VW, które było wsadzane pod maskę poprzednika to ten samochód ma silnik z prawdziwego zdarzenia. Jest IMO nawet ciszej niż w ASX 1.8 DiD, którego to silnika do tej pory żonie zazdrościłem. Tutaj pod maską jest 2.2 diesel 150KM połączony z sześciostopniowym automatem. Czy to dobre połączenie? Bardzo dobre! Automat działa płynnie, zmienia biegi bez szarpnięć, łatwo sprowokować kickdown, przy spokojnej jeździe trzyma obroty tak, że silnika nie słychać, czego chcieć więcej? Dynamika jest naprawdę niezła jak na te 150KM - skrzynia dobrze reaguje, ładnie jedzie też spod świateł, naprawdę można wiele aut zostawić zdziwionych z tyłu. Producent podaje 11.5s do setki ale coś tu nie gra. Mi ze startu z niskich obrotów udaje się bez problemu zrobić sekundę mniej. Przy starcie z gazem i przytrzymywaniem hamulca lewą nogą powinno być jeszcze lepiej. W necie są filmiki, w których to auto robi setkę w 9.5s. Tak czy siak, jedzie to równie dobrze jak ASX 1.8 DiD, który ma 9.9s. Na wyższych biegach w trasie robotę robi skrzynia i jazda jest bardzo przyjemna. Co ciekawe, obrotomierz robi się czerwony przy 4krpm a auto zmienia bieg na wyższy przy ok. 3800 nawet podczas jazdy z gazem w desce.
Aha, są łopatki pod kierownicą i działają doskonale. Tylko że… praktycznie ich nie używam. Bo tryb automatyczny jest świetny, skrzynia się uczy, odczytuje zamiary kierowcy i dostosowuje się. Potrafi np. przy zjeżdżaniu z górki sama włączyć hamowanie silnikiem jeśli jest mi to potrzebne. Nie wierzyłem póki nie zobaczyłem.
A, i dopełnieniem całości jest tryb LOW, który ma się przydać w terenie. Auto jedzie w nim na pierwszych dwóch (może trzech?) biegach, hamuje bardzo mocno silnikiem, jazda niemal jak z reduktorem. Dobre na trudne warunki lub ostre podjazdy/zjazdy. A propos podjazdów, hill holder działa i w przód i w tył. Manewrowanie jest dziecinnie łatwe.
Układ napędowy to z pewnością najjaśniejszy punkt tego samochodu. Zostawia w tyle nie tylko wiadro gwoździ od VW (co akurat oczywiste), ale np. miażdży też wersję 2.0 noPB CVT tego samego auta (miałem okazję się nad takim poznęcać). Najbliżej mu do ASXa, ale robi i tak wszystko lepiej.
Teraz jednak pora na jedno BARDZO WAŻNE zastrzeżenie. Wszystko powyższe działa jak wyżej dopóki nie zrobicie błędu i nie przyjdzie Wam do głowy wcisnąć taki ładny zielony guzik na desce rozdzielczej z napisem ECO. Bo jeśli to zrobicie, auto zmienia się nie do poznania. Nawet mi się nie chce opisywać, bo muli, nie jedzie, robi wszystko żeby się kierowca wściekł i wysiadł. Absolutnie nie wolno tego guzika dotykać. Ja używam go tylko na autostradach gdy i tak jadę na tempomacie. Ale chyba to i tak nic nie daje, bo wpływu na spalanie nie odnotowałem.
Wracając do jazdy: zredukowano też szumy powietrza, zawieszenie jest o niebo cichsze (IMO pracuje ciszej niż w Epice, która była w tym naprawdę niezła). Mitsubishi chwali się, że napakowali auto wygłuszeniami, pogrubili blachy i zrobili wszystko żeby było komfortowo i cicho. I to naprawdę czuć. Auto w trasie jedzie cicho jak duże kombi klasy premium. Poważnie. Oczywiście przy dużych prędkościach fizyki się nie da oszukać i szum powietrza w końcu wygrywa ale i tak komfort jak na SUVa jest niesamowity (BTW, drzwi się zamykają z dźwiękiem jak u premiumów, też nie do wiary).
Minusy? Poprzedni Outlander lepiej skręcał. Nie chodzi o układ kierowniczy (a propos, ten jest piekielnie zwrotny, wystarczy do zawrócenia 10.5m), tylko o zawieszenie właśnie. Tam było sztywniej ale przez to lepiej trzymał się drogi. Ten trochę buja ale za tę ciszę i komfort jestem w stanie wybaczyć wszystko.
Spalanie:
Jakieś 0.5-1l/100km więcej niż poprzednik. Biorąc pod uwagę automat, większą pojemność, CR i DPF to i tak super. Zauważyłem że różnica jest duża w mieście ale gubi się w trasie. Pewnie przez dłuższe przełożenia biegów i niższe obroty.
Na razie najmniejsze spalanie to trasa KTW-WAW: 6.2l/100km. Normalnie na tej trasie to 6.4-6.8. Po mieście (Śląsk, więc nie do końca miasto) wychodzi 7-8l. Z autostrady przy tempomacie na 130 mam 7.3-7.9l. Zakładałem że będzie gorzej.
Ekstrasy:
Lista wyposażenia to jest największy problem. Bo z jednej strony pojawiły się fajne dodatki a z drugiej poczyniono mega upierdliwe oszczędności. Długo by wymieniać, praktycznie każdy element to plusy i minusy.
Zacznijmy od świateł. Pojawiły się genialne LEDy, przy których poprzednie biksenony bledną. Ale żeby nie było zbyt fajnie to długie są na zwykłej żarówce i zniknęło doświetlanie zakrętów (notabene genialnie w OII zaprojektowane).
Z tyłu pojawiła się kamera cofania a zniknęły czujniki. A ja bym chciał to i to. Dostałem za to dwustrefową klimę, która działa wyśmienicie.
Za karę jednak zniknął dodatkowy chłodzony schowek na desce rozdzielczej (genialny patent swoją drogą). Schowek główny został powiększony ale nie ma chłodzenia. Schowek w podłokietniku ma teraz głupią półeczkę a kiedyś był podwójny. I tamto rozwiązanie było lepsze.
Dali za to elektrochromatyczne lusterko. Działa super ale zabrali dwa z czterech uchwytów na kubki z przodu (w tym oczywiście ten mój ulubiony!). Na szczęście uchwyty na butelki zostały.
Szyby mają teraz automatyczne domykanie tylko w drzwiach kierowcy (kiedyś były wszystkie 4) i zabrali w związku z tym domykanie okien kluczykiem. Zabrali też klamkę reagującą na dotyk i trzeba naciskać guzik na klamce żeby auto otworzyć (auto ma bezkluczykowy dostęp).
Najbardziej boli jednak brak dzielonej tylnej klapy, bo ten wynalazek był absolutnie genialny.
Aha, jest niezłe radio z procesorem dźwięku, dolby surround i mnóstwem ustawień. Już poprzedni system Rockford Fosgate był świetny, ale tu jest jeszcze lepiej. I do tego silnik nie przeszkadza! Słuchanie muzyki to przyjemność.
No i sterowanie BT to Inna klasa. Poprzedni system jeśli nie miałeś akcentu prosto z Oxfordu to udawał, że Cię nie rozumie. Teraz rozumie wszystko, co ma pewne minusy bo zaczynałem już mówić jak angielska królowa a teraz będę znowu mógł gadać jak redneck z Kansas. Plusem jest to, że zgrywa całą książkę z Androida i możesz sobie głosowo wybrać kogo chcesz. U poprzednika trzeba było sobie samemu otagować ulubione kontakty i tylko te były dostępne głosowo. A, właśnie, system połknął też 16GB pendrive muzyki (gniazdko USB w schowku więc nie wystaje z deski, za to plus) i odtwarza aż miło. Brak zmieniarki CD jest więc niezauważalny.
I ostatnia rzecz, bo rozważałem zakup wersji Instyle Navi z benzyną i CVT (Instyle Navi występuje u nas tylko w tej wersji silnikowej). Co dostajemy w takim aucie? Nawigację, skórę, elektryczny fotel (jeden!), szyberdach, podgrzewane siedzenia, elektryczną tylną klapę i asystentów jazdy w postaci aktywnego tempomatu, pilnowania pasa ruchu i hamowania przed przeszkodą. Pomijając już że z tym CVT nie da się jeździć to cała reszta dodatków też szału nie robi. Nawigacja nie wie nic o korkach a sama grafika ma 10 lat, skóra niewentylowana więc klei się do tyłka. Przez to że fotel jest elektryczny nie da się go tak nisko opuścić jak w wersji manualnej i było mi niewygodnie. Szyberdach sprawia że zniknął schowek na okulary. Elektryczna klapa otwiera się tak powoli, że szału można dostać. System pilnowania pasa ruchu upierdliwie pipczy jak tylko zbliżysz się do linii i bez wyłączenia tego nie da się jeździć. Jedyne co działało wyśmienicie to aktywny tempomat. Trzyma odległość, pięknie hamuje, potrafi wyhamować do zera i sam ruszyć więc jedzie sam w korku. To jest faktycznie rewelacja i tego dodatku mi żal. Ale jeśli ktoś myśli o benzynie to wersja Intense Plus jest 30k tańsza. Ponieważ pozostałe dodatki są do kitu to płacenie 30k za sam tempomat mija się z celem.
No i na koniec cena: diesel AT kosztuje 150k. Za 140k jest benzyna Instyle Navi (z w/w dodatkami) a za 125k jest benzyna z takim samym wyposażeniem jak ten diesel. Czyli dopłata za diesla to jakieś 25k!!! Strasznie dużo, m.in. z powodów podatkowych (silnik 2.2l). Ale moim skromnym zdaniem diesel jest wart każdego grosza z tej kwoty.
Podsumowując: naprawili wszystkie wady poprzednika ale wyraźnie widać, że zostawili ten sam budżet. Obcinali więc koszty gdzie się dało, ilekroć dali coś fajnego to natychmiast zabrali coś fajnego w zamian. Trochę to początkowo razi ale po przyzwyczajeniu (lub jeśli ktoś nie ma porównania z poprzednikiem) mamy fajne, duże i wygodne auto na trasy, które jednocześnie nie boi się wjechać do miasta, gdzie dzięki automatowi, kamerze cofania, hill holderom i małemu promieniowi skrętu jest zaskakująco poręczne.
Czy Outlander jest idealny? Daleko mu. Czy jest dobry. Tak, jest dobry. W jednym jest bardzo dobry (układ napędowy), w czymś innym niezbyt dobry (oszczędności) ale finalnie zasługuje na przyzwoitą ocenę. Dodając do tego całkiem rozsądnie skalkulowane ceny (wersja benzynowa jest wręcz okazyjna a wersje 2WD określiłbym jako naprawdę tanie) mamy kawał niezłego auta.
Dodajmy do tego 5lat/300kkm (tak, 300kkm!) gwarancji i mamy dobrego towarzysza podróży na lata. Rodzina powinna być zadowolona.