To ja Wam napiszę od drugiej strony.
W ubiegłym tygodniu stały klient odstawił mi Golfa IV 1.6 (świeży zakup) na pakiet startowy.
1. kompletny rozrząd z pompą, płyn chłodzący
2. olej 5W40 + f. oleju, f. powietrza, f. paliwa, f. kabinowy z węglem aktywnym
3. uszczelka pokrywy zaworów (trzeba kolektor ssący zdjąć, żeby wymienić), bo trochę podciekało
4. nowy korek wlewu oleju i rura dolotowa przepływomierz-przepustnica z odmą
5. tarcze hamulcowe + klocki oś przednia (Bosch)
6. osłona przegubu
7. tuleje tylnej belki
8. tarcze hamulcowe + klocki tył (części klienta)
9. Serwis klimatyzacji + wymiana portu serwisowego, bo przepuszczał gaz.
Klient odstawił auto rano, jedyne części swoje, to miał tarcze i klocki tył, serwis skończony w zasadzie tego samego dnia po godzinie 15, ale z powodu uszkodzonego portu serwisowego w klimatyzacji, musiał poczekać do rana następnego dnia, bo nie było części na miejscu. Całość kosztowała 2400zł, wypis poszczególnych części i napraw, paragon do ręki.
Następnego dnia dzwoni wq..wiony, że ślady oleju na silniku po cieknącej wcześniej uszczelce pokrywy zaworów nie zostały do końca zmyte (tam nie było wycieku na zasadzie kapie, tylko zapocony dookoła), a sama pokrywa nie była zrobiona na glanc. Mówię, niech przyprowadzi auto następnego dnia, to wypsikamy gdzie się dojdzie jakimś zmywaczem.
"Pozdrowił" mnie jeszcze na pożegnanie i niby miał przyjechać, ale się nie pojawił. Obrażony. Może gdzieś na forum pokroju AK obsmaruje, jak to go okradli i nieładnie potraktowali w warsztacie u Heńka.