Zawartość dodana przez wladmar
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
Nie zauważyłem, żeby mi poziom oleju się zwiększał, przez 15 kkm tak ubywa od max do połowy skali i tyle. A biegać z olejem do laboratorium nie mam zamiaru - po co?
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
No ale mówimy o normalnych zdrowych silnikach, a nie o bublach, które jednak stanowią margines. Bo równie dobrze można twierdzić, że spalanie litra oleju na 1000 km to norma, mając na myśli 1.8 TSI
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
Tego to nie, wiadomo, ale przewidzieć to całkiem sprawnie już tak. Częsta jazda z niedogrzanym silnikiem = paliwo w oleju. Gorzej jak to diesel z DPF.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
Ale ja pisałem co podaje producent o jeździe terenowej. Zarówno filtr jak i olej wymienia się wtedy częściej. W przypadku jazdy miejskiej - tylko olej.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
Liczy motogodziny, czyli po prostu czas pracy silnika + informacja ile czasu było na zimnym silniku, jakie średnie obroty i na podstawie tego określa stan oleju.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Myślę, że za 5 kzł w prowincji można nawet całkowicie przemalować auto i to nawet na dowolny kolor. I owszem, będzie wyglądać (wyglądać!) jak z salonu.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
No to jest właśnie dla mnie dziwne. Chcesz mieć auto bez skazy - kto ci broni? Kup nowe. A kupując używkę, kupujesz auto w jakimś stopniu (mniejszym lub większym, ale zawsze) zużytym. I dlatego auta używane są tańsze od nowych. A akurat lakier to chyba najszybciej i najbardziej zużywająca się część samochodu, więc ludzie, oglądający z lupą 5-letnie auto, kosztujące 50% nowego, są niepoważni.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
No ale to chyba oczywiste? Kupując nowe kupujesz nowe i przez jakiś czas cieszysz się nowym autem. Dla jednego to będzie miesiąc, dla innego 5 lat. Potem jeździsz już używką, tyle że plusem jest to, że jeździsz nią od początku. A ślady na lakierze są normalnym zużyciem eksploatacyjnym.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
No ale godzisz się z tym, że auto nowe bardzo szybko i nieuchronnie staje się autem używanym i nic na to nie poradzisz. Nie widzę jakiejś różnicy, to po prostu normalne użytkowanie i tyle.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Wszyscy? Nie wiem ile kupiłeś nowych aut, ale kupując nowe auto wiesz, że ono jest idealne i nieskazitelne w momencie zakupu. Koniec, już po paru miesiącach użytkowania to samochód używany mający ślady użytkowania. Dużo znasz takich, którzy pozbyli się dwuletniego auta, bo miało kilka wgniotek parkingowych?
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
A nie wiem, producent tak podaje. Chodzi raczej o filtr, a w przypadku oleju o jazdę z wysokimi obrotami przy małej prędkości.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
Jeżeli sprzedajesz jako osoba fizyczna komisowi, to nie ma szans.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
To już nie te czasy, kiedy zrobienie kapitalki silnika było czymś normalnym. Teraz to się nie opłaca, a i mało kto potrafi zrobić to dobrze w nowoczesnych silnikach. A używka to loteria. Pad silnika = auto na złom, niestety. No chyba że auto w miarę nowe i ma się zamiar jeszcze tym parę lat pojeździć, to można zastanowić się nad nowym (fabrycznie) silnikiem, będzie drogo, ale za to te swoje 150-200 kkm spokojnie przejedzie.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
Robić zgodnie z instrukcją. Tyle że instrukcję trzeba przeczytać i zrozumieć, a to już nie jest takie oczywiste. U mnie np. wymiana oleju co 15 kkm, filtr powietrza co 60 kkm. Ale jest napisane, że w przypadku ciężkich warunków użytkowania (jazda miejska, jazda autostradowa z dużymi prędkościami) olej należy wymianiąc co 10 kkm. A w przypadku jazdy w terenie (a jak ktoś mieszka np. na wsi i jeździ po zakurzonych polnych drogach, to jest to właśnie jazda w terenie), wymiana co 5 kkm i filtr co 10 kkm.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Przy czym najbardziej o wygląd auta dba czemuś drugi-trzeci właściciel. Kupując nowe przeżywasz trochę pierwszą rysę i wgniotkę (mieszkając w mieście następuje to zazwyczaj w ciągu pierwszego miesiąca), potem generalnie przestajesz się tym przejmować, bo w zasadzie kupujesz nowe auto nie po to, by podziwiać je z zewnątrz, tylko po to, by jeździło, było wygodne, szybkie i tak dalej. Stan lakieru jest na dziesiątym miejscu. Używki kupuje się oczami i chyba stąd teki fetysz lakieru u kupujących używane.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Bzdura.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Wiejska mentalność przeważa w naszym społeczeństwie, niestety.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
W niektórych społecznościach służy do podkreślenia statusu. Głównie wśród arystokracji angielskiej, gwiazd Hollywood, szejków arabskich i na polskich wsiach.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Wizualnie może i tak. Ale jeżeli chodzi o dbałość techniczną już jest odwrotnie.
-
1.5 TSI - guano?
Z tym bywa różnie, niestety.
-
1.5 TSI - guano?
Ale dochodzi jeszcze kwestia, że jak ktoś robi duże przebiegi, czyli jazda autostradowa, to olej zużywa się wolniej, bo licząc motogodziny zrobienie 20 kkm autostradą a po mieście to przepaść. Dlatego nowe auta, zwłaszcza eksploatowane flotowo, robiące przebiegi rzędu powiedzmy 30-50 kkm rocznie spokojnie wytrzymują te 30 kkm od zmiany do zmiany i nic złego się nie dzieje. A kiedy ktoś jeździ po mieście 10 kkm rocznie, to po dwóch latach i 20 kkm olej zapewne jest dużo bardziej zużyty, niż w przypadku wyżej wymienionej służbówki. Robisz duże przebiegi - wymieniasz rzadziej. A jazda miejska, zgodnie z instrukcją, to jazda w ciężkich warunkach i trzeba wymieniać olej co 10 kkm.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Nie sądzę by box miał jakikolwiek wpływ na cenę przy sprzedaży.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Chodzi mi głównie o chiptuning.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
No jeżeli sama homologowana butla po wymontowaniu jest droższa od całej reszty to owszem
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
No i, oczywiście, ani instalacja LPG ani tuning nie zwiększają wartości przy sprzedaży.