-
Suzuki S-Cross podsumowanie
W S-Cross oryginalny wytrzymał 9 lat, nigdy nie wymieniałem. Ale parkuję w ciepłym garażu.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
No faktycznie może poza Mazdą.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Na jeździe próbnej (z pracownikiem salonu) na światłach Mazda zgasiła silnik (nie wyłączałem Start&Stop), wywaliło błąd o krytycznie niskim poziomie naładowania akumulatora i żądaniem uruchomienia silnika. Uruchomić się nie dało, no bo... wywaliło błąd Podziękowałem, wyszedłem, wróciłem do domu Uberem
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Spoko pomysł, ale kamperowania nie lubię, zdecydowanie wolę hotele. Ale jak ktoś lubi, to rewelacja.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Podobno bez problemu wyłączają dźwięki ostrzegania na stałe w ASO, da się to zrobić programowo.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Ja mam pełne zaufanie do tego, co Suzuki podaje w instrukcji obsługi.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Zgodnie z instrukcją obsługi, czyli silnikowy co 15 kkm, w skrzyni co 60 kkm (zwykła wymiana, nie dynamiczna).
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
No więcej jest na nie, niż na tak. Charakterystyka silnika mi nie pasuje, a już szczególnie z automatem (a to must have).
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Nowy S-Cross ma w zasadzie ten sam silnik, tę samą skrzynię, osprzęt, zawieszenie... Myślę, że niezawodność nie powinna być gorsza.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Mitsubishi Lancer był tak samo niezawodny, sprzedałem przy 170.000.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Albo nowy S-Cross (znowu mają hydrokinetyki Aisina), albo Mazda CX-30 (też Aisin). Większego nie potrzebuję, interesują mnie wyłącznie japończyki, więc w zasadzie zostają te dwa auta. Za Mazdę z 4WD i automatem moim zdaniem chcą za dużo jak na to, co Mazda oferuje, ale ciekawe auto. Nowy S-Cross też jest fajny. Suzuki daje teraz 10 lat gwarancji i 160 kkm, to jest mocny argument.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Takie podsumowanie historii samochodu. Rocznik 2017, od nowości mój, 1.4 140 KM, 4WD, AT (hydrokinetyczna Aisin), wersja Premium. Przebieg 198.500 km. Przy przebiegu 30 kkm była jakaś akcja serwisowa na przekładnie kierownicze, wymienili podczas przeglądu. Podobno coś tam komuś przeciekało. Przeglądy zgodnie z książką serwisową, na gwarancji w ASO, po gwarancji w dobrym warsztacie zajmującym się głównie japończykami. Zużyłem dwa komplety opon wielosezonowych, założony trzeci komplet przy 160 kkm. Trzy razy wymienione klocki z przodu, raz tarcze. Z tyłu raz wymienione klocki, tarcze nadal fabryczne. Nie konserwowałem podwozia, widocznej rdzy brak (może i jest tam pod plastikowymi osłonami, ale nie wnikałem). Rozrząd jest na łańcuchu, więc nie było potrzeby go ruszać, pracował nadal tak samo cicho jak od nowości. Żadnych żarówek nie wymieniałem, bo tam nie ma żarówek, żaden LED się nie przepalił. Dwa razy wymieniałem przednią szybę (kamienie). Klimy nie ruszałem nigdy (poza odgrzybianiem), działała tak samo jak od początku. Jedyną awarią/usterką był łącznik stabilizatora przy przebiegu 193.000. Spalanie - miasto 7-9 (ale to Kraków), trasa zwykła 5.5-6.5, autostrada 7.5-8.5. Sprzedany za 45% ceny zakupu. Podsumowując - jak chcecie mieć auto może i nudne, ale niezawodne i przewidywalne, idźcie do Suzuki. Albo Mazdy. Albo Toyoty. Albo Subaru. Mnie Japonia pasuje
-
folia PPF czy regularny detailing w Audi A5?
Żadne współczesne auto nie nadaje się do mycia na myjni automatycznej. To po prostu rysuje lakier i nic z tym nie zrobisz. Albo się z tym godzisz i masz to gdzieś albo jeździsz na myjnie ręczne.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Zawsze wytłumaczą (i ma to sens), że w tej cenie to spoko. Zresztą ludzie (w Europie) wybaczyli VAG dieselgate, a to jednak naprawdę była gruba sprawa.
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Nie jest łatwo, bo najbliższa wypożyczalnia, które ma busy przystosowane do przewozu motocykla (specjalny stojak, mocowania i wysuwany podest) jest w Warszawie. Mocno to komplikuje logistykę A składaną przyczepę trzymam sobie w garażu, w ogóle nie przeszkadza, a rozkłada się ją bez narzędzi w 3 minuty. Więc albo jakiś pickup (kosztujący horrendalne pieniądze i mocno upierdliwy podczas jazdy), albo dodatkowy bus (finansowo szaleństwo, bo używany jednak sporadycznie). Czyli jednak zostaje tylko przyczepa i nadzieja, że zmienią limity prędkości dla lekkich przyczep (razem z motorem waży jakieś 330 kg).