Zawartość dodana przez wladmar
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
No faktycznie może poza Mazdą.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Na jeździe próbnej (z pracownikiem salonu) na światłach Mazda zgasiła silnik (nie wyłączałem Start&Stop), wywaliło błąd o krytycznie niskim poziomie naładowania akumulatora i żądaniem uruchomienia silnika. Uruchomić się nie dało, no bo... wywaliło błąd Podziękowałem, wyszedłem, wróciłem do domu Uberem
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Spoko pomysł, ale kamperowania nie lubię, zdecydowanie wolę hotele. Ale jak ktoś lubi, to rewelacja.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Podobno bez problemu wyłączają dźwięki ostrzegania na stałe w ASO, da się to zrobić programowo.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Ja mam pełne zaufanie do tego, co Suzuki podaje w instrukcji obsługi.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Zgodnie z instrukcją obsługi, czyli silnikowy co 15 kkm, w skrzyni co 60 kkm (zwykła wymiana, nie dynamiczna).
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
No więcej jest na nie, niż na tak. Charakterystyka silnika mi nie pasuje, a już szczególnie z automatem (a to must have).
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Nowy S-Cross ma w zasadzie ten sam silnik, tę samą skrzynię, osprzęt, zawieszenie... Myślę, że niezawodność nie powinna być gorsza.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Mitsubishi Lancer był tak samo niezawodny, sprzedałem przy 170.000.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Albo nowy S-Cross (znowu mają hydrokinetyki Aisina), albo Mazda CX-30 (też Aisin). Większego nie potrzebuję, interesują mnie wyłącznie japończyki, więc w zasadzie zostają te dwa auta. Za Mazdę z 4WD i automatem moim zdaniem chcą za dużo jak na to, co Mazda oferuje, ale ciekawe auto. Nowy S-Cross też jest fajny. Suzuki daje teraz 10 lat gwarancji i 160 kkm, to jest mocny argument.
-
Suzuki S-Cross podsumowanie
Takie podsumowanie historii samochodu. Rocznik 2017, od nowości mój, 1.4 140 KM, 4WD, AT (hydrokinetyczna Aisin), wersja Premium. Przebieg 198.500 km. Przy przebiegu 30 kkm była jakaś akcja serwisowa na przekładnie kierownicze, wymienili podczas przeglądu. Podobno coś tam komuś przeciekało. Przeglądy zgodnie z książką serwisową, na gwarancji w ASO, po gwarancji w dobrym warsztacie zajmującym się głównie japończykami. Zużyłem dwa komplety opon wielosezonowych, założony trzeci komplet przy 160 kkm. Trzy razy wymienione klocki z przodu, raz tarcze. Z tyłu raz wymienione klocki, tarcze nadal fabryczne. Nie konserwowałem podwozia, widocznej rdzy brak (może i jest tam pod plastikowymi osłonami, ale nie wnikałem). Rozrząd jest na łańcuchu, więc nie było potrzeby go ruszać, pracował nadal tak samo cicho jak od nowości. Żadnych żarówek nie wymieniałem, bo tam nie ma żarówek, żaden LED się nie przepalił. Dwa razy wymieniałem przednią szybę (kamienie). Klimy nie ruszałem nigdy (poza odgrzybianiem), działała tak samo jak od początku. Jedyną awarią/usterką był łącznik stabilizatora przy przebiegu 193.000. Spalanie - miasto 7-9 (ale to Kraków), trasa zwykła 5.5-6.5, autostrada 7.5-8.5. Sprzedany za 45% ceny zakupu. Podsumowując - jak chcecie mieć auto może i nudne, ale niezawodne i przewidywalne, idźcie do Suzuki. Albo Mazdy. Albo Toyoty. Albo Subaru. Mnie Japonia pasuje
-
folia PPF czy regularny detailing w Audi A5?
Żadne współczesne auto nie nadaje się do mycia na myjni automatycznej. To po prostu rysuje lakier i nic z tym nie zrobisz. Albo się z tym godzisz i masz to gdzieś albo jeździsz na myjnie ręczne.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Zawsze wytłumaczą (i ma to sens), że w tej cenie to spoko. Zresztą ludzie (w Europie) wybaczyli VAG dieselgate, a to jednak naprawdę była gruba sprawa.
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Nie jest łatwo, bo najbliższa wypożyczalnia, które ma busy przystosowane do przewozu motocykla (specjalny stojak, mocowania i wysuwany podest) jest w Warszawie. Mocno to komplikuje logistykę A składaną przyczepę trzymam sobie w garażu, w ogóle nie przeszkadza, a rozkłada się ją bez narzędzi w 3 minuty. Więc albo jakiś pickup (kosztujący horrendalne pieniądze i mocno upierdliwy podczas jazdy), albo dodatkowy bus (finansowo szaleństwo, bo używany jednak sporadycznie). Czyli jednak zostaje tylko przyczepa i nadzieja, że zmienią limity prędkości dla lekkich przyczep (razem z motorem waży jakieś 330 kg).
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Ma sens, ale motoru tak nie umieścisz, musi być dwuosobowy bus z wolną przestrzenią ładunkową bez foteli.
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Tak, ale na co dzień jeździć busem to jak dla mnie słabo. Ale jak pisałem to mocno subiektywna rzecz, obiektywnie masz rację. Dla mnie to jest różnica, jak się jedzie dalej autostradami. Często jeżdżę do Włoch i Czechy z Austrią trzeba przejechać jak najszybciej, bo nic tam nie ma, nuda, dopiero w Alpach można coś tam podziwiać po drodze. Jadąc na południe Francji czy do Hiszpanii jest jeszcze gorzej, bo co tam podziwiać w Niemczech czy we Francji na autostradzie, najważniejsze to nie zasnąć. A już mając do przejechania nawet 1300 km (trasa do Toskanii), z czego 1200 jest autostrada różnica między 80 km/h a 130 km/h oznacza 5-7 dodatkowych godzin spędzonych na podziwianiu autostradowych barierek. Taki symulator elektryka Oczywiście jadąc gdzieś bliżej, np. w Bieszczady, celowo omijam autostrady, bo sama podróż jest przyjemnością, no ale to raptem 250 km.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
W zasadzie jest tak, jak przewidywaliśmy. Chińczycy głównie konkurują teraz z używkami. I tu, niewątpliwie, lepiej kupić nowego chińczyka, niż jakąkolwiek używkę. Z tego co mówią sprzedawcy, większość kupujących nowe chińczyki to ludzie, dla których to pierwsze nowe auto.
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Wiem, masz rację, obiektywnie mniejszy bus to rozwiązanie idealne, jeżeli nie zapuszczasz się w teren. Ale jakoś nie lubię, podobnie jak vanów (obrzydliwe tatusiowozy IMHO), po prostu busy tego typu kojarzą się z robotą, a podróże i hobby mają się kojarzyć inaczej. Więc albo jakiś pickup (w gruncie rzeczy fanaberia i utopienie kasy w mało przydatny sprzęt do codziennej jazdy) albo stara dobra lekka przyczepka. I w zasadzie lekka przyczepka nie ma żadnych minusów poza idiotycznymi ograniczeniami na autostradach. Powinni jakoś to rozgraniczyć - co innego przyczepa kempingowa albo łódka, a co innego takie coś, moim zdaniem spokojnie można podnieść limit do 110, już byłoby ok, przynajmniej szybciej od TIRów.
- Gaśnica
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
O, o tym nie pomyślałem! Da się tak jeździć? To by było to!
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Nie będzie dwóch metrów paki w takim układzie. Chyba że źle coś patrzę.
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
W krótkiej kabinie nie będzie w takim razie miejsca na bagaże, a w razie deszczu paka jest przecież otwarta, jakbyś nie zabezpieczył i tak przemoknie. Plus gratka dla złodziei. Tak naprawdę najlepszym rozwiązaniem dla dwóch osób + dwa motocykle (lub jeden) to bus. Żadnych ograniczeń prędkości, sucho, możesz załadować czymkolwiek pod dach. Ale mam jakieś takie obrzydzenie do busów, więc męczę się z przyczepą i marzy mi się pickup.
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Żeby tam wozić motocykle na wyjazdy, byłoby zdecydowanie przyjemniej, niż na przyczepie (ze względu na idiotyczne ograniczenia prędkości, które w przypadku lekkiej przyczepki z jednym motorem moim zdaniem nie mają żadnego sensu). Jazda autostradami w Europie z prędkością 80 km/h jest wyjątkowo frustrująca.
-
Testów Rangerów ciąg dalszy - tym razem Raptor
Od dawna marzy mi się pickup, ale paka musi mieć przynajmniej dwa metry długości żeby to miało sens dla mnie, a to oznacza pojedynczą kabinę, co nie ma sensu w ogóle.
-
Hybryda plug-in
Ciekawostka - przy ocenie opon ludzie z pianą na pyskach udowadniają, że dwa metry hamowania decydują o życiu dziecka na pasach, ale już auto o 200 kg cięższe, które hamuje o 3 metry dłużej niż wersja nie-PHEV jest ok, nic się nie dzieje