Zawartość dodana przez Artisan
-
Po co Maybach jak mozna Lada Vesta Signature miec...
A co do obszycia kierownicy, to przecież tak właśnie wygląda nowa skóra w samochodowych obiciach... Nie od Turasa, nowa
- 25 odpowiedzi
-
- (i reszte schowac :-) )
- mother russia
- lada
- vesta
-
Oznaczone tagami:
-
Po co Maybach jak mozna Lada Vesta Signature miec...
Jak najbardziej autentyczne A co do rzeczy; w Ładzie pracuje Szwed, designer (nie wiem, czy nawet nie jest prezesem spółki), który wcześniej konstruował dla Volvo. Czy nikt nie dostrzega podobieństwa i w ogólnej sylwetce i w detalach do Volvo S60? Ten model Łady, z tego co czytałem (wywiad z rzeczonym Szwedem), był właśnie inspirowany owym volvem. I IMO w takim też segmencie należałoby ten model sytuować; do A8 czy SKlasse bardzo daleka droga
- 25 odpowiedzi
-
- (i reszte schowac :-) )
- mother russia
- lada
- vesta
-
Oznaczone tagami:
-
Przechwaliłem Insignie
Ja to widzę, tak. Opel to bardzo rzetelna firma, samochód, bez ściemy, "mówi" Ci wprost: "Pojazd wkrótce odrzuć" Znaczy się, masz go odstawić, jak onegdaj żonę
-
Przechwaliłem Insignie
- Jeździsz flotowozem czy prestiżem? Sprawdź!
Fajnie zrobione i fajnie opisane zestawienie Miło poczytać.- Wybuch opony z przebiegiem 7000km - ciekawostka
IMO. Pozew o odszkodowanie i zadośćuczynienie; wezwać do sprawy ubezpieczyciela. Jeżeli przypadki rozpadania się opon Continentala są nagminne, powinien być przystąpieniem do sprawy zainteresowany. Wiem, że ubezpieczenie może pokryć częściowo szkodę, ale to w tym momencie bez znaczenia. Przecież to koszmar. Prawie nowa opona. Przycisnąć ich, zanim ktoś się zabije...- A może by tak królową lawet kupić?
> Ja nie wiem jak to jest, ale wszyscy moi znajomi którzy mieli L2 polecają ją, i mają same pozytywne > wspomnienia Ja miałem. Polecam. Silnik 1,8 benzyna; podobna optymalny do tego samochodu i w moim przypadku się sprawdziło. Samochód bardzo wygodny, wygodniejszy niż obecne Volvo. Plus - zadbane można wyrwać za małe pieniądze; ja sam miałem wieeeelki kłopot ze sprzedażą, a był w stanie bdb.- [Wawa] zakup auta używanego z rzeczoznawcą?
> Jak szuka auta dla klienta to znajduje auto od znajomego handlarza i handlarz mu coś tam odpala, > rzeczoznawca mówi że auto dobre, klient bierze i wszyscy są zadowoleni. NO i po to są umowy i prawnicy, aby w razie wykrycia (również takiego) przekrętu, uderzyć po sakwie cwaniaków. O niczym innym nie mówię. Mam już dość w życiu szarpania się z sytuacjami i osobnikami, o jakich mowa w Twoim poście Poza tym, każdy niech czyni, zgodnie z rozwagą i ze swoim podejściem do rzeczy i do innych.- [Wawa] zakup auta używanego z rzeczoznawcą?
> Jestem przekonany, że znajdzie się rzeczoznawca co za pare stówek wezmie na siebie odpowiedzialność > za kupione przez Ciebie auto i w dodatku sam je wyłowi z setki ogłoszeń. Ale ja nie piszę o "kilku stówkach", lecz o umówionym wynagrodzeniu za usługę; nie piszę o rękojmi za wady samochodu, lecz za jego wyszukanie oraz gruntowne sprawdzenie i wydanie rzetelnej opinii co do jego stanu. Dlatego też dopisałem o indywidualnie określonej umowie. Może być to mechanik, kwestia terminologii, byleby był wygadany Zważ, że taką funkcję powinny spełniać komisy, ale w polskiej rzeczywistości są raczej synonimami dobrze skrywanego przekrętu, więc wcale nie dziwi mnie pomysł kolegi. Natomiast, co do opierania się przy kupnie używanego samtochodu na opiniach własńych i domorosłych fachowców, przytoczę "swoją historię". Sprzedawałem Mercedesa A Klasę. Odezwała się kobieta i umówiła na jego oględziny, zaznaczają ze będzie też obecny jej mąż, "mercedesiarz" z krwi i kości, przed którym żadna usterka się nie ukryje. Podczas oględzin był też obecny jej syn, również fan marki. Oglądali auto długo, zadawali dziesiątki pytań. Auta nie kupili. Odezwał się do mnie handlarz, przyjechał, samochód zabrał. Za istotnie niższą, rzecz jasna kwotę. Traf chciał, że źle wpisałem do faktury VIN. Handlarz poprosił mnie, abym osobiście przekazał dane nabywcy, którego nota bene znalazł szybko, za baaaaardzo przyzwoitą prowizję, o czym bardzo zadowolony raczył mnie poinformować. To była naprawdę dobra kwota - około 1/4 kwoty za jaką samochód sprzedałem! Pogratulowałem mu, a on w zamian pouczył mnie, jak samochody należy sprzedawać Wisienką na torcie jest to, że nabywcą auta okazała się Pani, która ode mnie chciała wcześniej auto kupić A dane przekazywałem osobiście jej mężowi - "mercedesiarzowi od pokoleń, fanowi marki" Uznał, że mnie nie poznaje, ja z trudem powstrzymałem śmiech. Rzecz miała miejsce w Warszawie, 4 lata temu Reasumując, jak ktoś się na czymś zna, należy dać mu zarobić, w swoim własnym interesie, zamiast robić z siebie frajera i tracić czas. A prawnik powinien spisać umowę. Może już czas "ucywilizować" tego typu transakcje, zamiast potem narzekać na nie ulegające wątpliwości wady natury ludzkiej, nakazujące nam urywać rzeczy dla nas niewygodne- [Wawa] zakup auta używanego z rzeczoznawcą?
Dodam, że indywidualne warunki co do zakresu odpowiedzialności oraz wynagrodzenia można ustalić indywidualnie w umowie.- [Wawa] zakup auta używanego z rzeczoznawcą?
> Muszę wymienić jedno auto i zacząłem się zastanawiać, czy przy zakupie auta używanego nie > skorzystać z usług jakiegoś rzeczoznawcy. Ktoś ma jakieś doświadczenia i może coś > podpowiedzieć? > 1. jaki jest koszt takiego rzeczoznawcy w Wawie? > 2. jakiego zakresu obowiązku można się od takiego rzeczoznawcy wymagać? > 3. Zakładam że pewność jest trochę większa, ale na pewno nie może zagwarantować wszystkiego... > 4. jaki jest zakres odpowiedzialności takiego rzeczoznawcy? > 5. może ktoś polecić takiego rzeczoznawcę w Wawie? IMO bardzo dobry pomysł. Kiedy kupowałem jeden ze swoich samochodów, sporo się najeździłem po różnych warsztatach i wydałem trochę pieniędzy na weryfikację stanu samochodów. Myślę, że optymalnym pomysłem jest podanie rzeczoznawcy wymagań co do samochodu (przecież zwykle i tak zawężamy sobie pole wyboru, np. co do danej marki), ta aby sam przesiał wątpliwe przypadki i sam wskazał warte uwagi egzemplarze i następnie sprawdził to, co powinien. Jestem przekonany, że z uwagi na specyfikę polskiego rynku samochodów używanych, taka usługa kupującemu się opłaci. Z wielu względów. Oszczędność czasu, nerwów, wreszcie on sam powinien wynegocjować stosowną cenę. Przed zakupem sądziłem, że bez problemu to ogarnę, ale tak nie było. Spzedający są często rasowymi przekupkami i mistrzami w ukrywaniu wad samochodów (i wbrew pozorom odnosi się to również do osób prywatnych). Potrafią ponadto stworzyć odpowiednio "gruboskórny" klimat, więc czasem po prostu, szkoda nerwów. Rzeczoznawca to jedna opcja, ponadto jest w necie kilka firm, które świaczdą takie usługi. Myślę też, że na Autokąciku też mógłbyś znaleźć usługobiorcę... Może po prostu wystarczy stosowne ogłoszenie na naszej giełdzie. Reasumując, uważam, że to rozsądny sposób kupowania auta. Ponadto wbrew pozorom, opłacalny, jeżeli nawet dorzucisz do interesu trochę kasy, to pewność jest IMO bezcenna.- S60/S80 - czy warto?
Mamy u siebie dwie sztuki S60 z silnikami 2,4 170KM bez turbin. Automatyczne skrzynie biegów. Moja opinia: - samochód bardzo mi odpowiada, jest dla mnie w sam raz, potwierdzam co już powiedziano - stosunkowo mało miejsca z tyłu; - co do silnika - jest ok., mocy jest wystarczająco (choć niektórym mało ale to IMHO kwestia potrzeb), silnik jest w powszechnej opinii bardzo trwały, wolnossący, z automatyczną skrzynią pożera ok. 13/100 (w całości miasto, korki, etc.); - odnośnie samochodu, to nie mam się za bardzo do czego przyczepić, raczej brakuje w nim jakichś spektakularnych wad; - dlatego też żona powozi dokładnie taki sam model i również sobie go chwali; wozimy też dwójkę małych dzieci - dla nich miejca z tyłu jest wystarczająco dużo; - mój szwagier powozi XC90 z silnikiem 3,2 z ASB - również jest zadowolony (posiada też C30 z silnikiem benzynowym); piszę to odnośnie marki - myślę że jest w Polsce zdecydowanie niedoceniana względem bardziej popularnych marek; posiadałem już sporo samochodów, a Volvo się w mojej opinii wyróżnia pozytywnie; - stosunkowo ograniczona liczba mechaników specjalizujących się w marce, to często jej pasjonaci (trafiłem już na trzech) - zatem poza ASO można w dostępny sposób samochód dobrze serwisować; - samochody (łącznie w rodzinie 6 sztuk - 2xV40, 2xS60, XC 90 i C30) nie psują się (nie zapeszam ), nie ma w nich rdzy; - oprócz mechaników-entuzjastów są również sprowadzacze-entuzjaści - może warto o tym wiedzieć; - jestem zdecydowanym zwolennikiem ASB, które nie mają najlepszych opinii, niemniej w takim samochodzie - warto - samochód trochę ponadczasowy, trochę odmienny od "wszystkich" ala Saab - co myślę dotyczy wszystkich modeli Volvo; - mam chrapkę na nowy model S60 Pozdrawiam P.S. Doczytałem, że jesteś zainteresowany modelem "z początków produkcji" - moje to generacja modelu produkowanego 2005-2010, ale chyba zmiany nie były zasadnicze.- Pierścienie centrujące a bezpieczeństwo
(...) ze te badziewne paski plastiku sprzedawane jako pierscienie centrujace beda w stanie przeniesc > uderzenie np. przy szybkim przelocie przez dziure Fajnie wytłumaczone- Kierownica po prawej stronie - juz?
> No jeśli mawiamy o tym > Quote: > ale nawet nie zamierzają rejestrować na PL blachy, jezdza na blachach UK z polskim OC, rok , dwa , > trzy... (...) Nie jestem zainteresowany dyskusją, przypadkiem trafiłem na wątek, niemniej pewnie przyda się to, co powiem. Nabyłem samochód. Miał on numery niemieckie. Numery były prawdziwe (takie, jak w niemieckim dowodzie rejestracyjnym) ale "blachy" nie były oryginalne. Były wydrukowane na płytach bodajże z plexi. Nie miałem pojęcia o kłopotach związanych z rejestracją samochodu. Niemniej, zrobiony został przegląd opłacone zostało OC, w urzędzie wszystko było już uzgodnione ale nie miałem po prostu czasu rejestracji przeprowadzić. Jeździłem więc tymczasowo na plexiglasowych "blachach". Spowodowałem wtenczas szkodę (ogrodzenie). Ubezpieczyciel ubezpieczenie wypłacił; (AC) nie zostało zakontraktowane, więc w tej kwestii się nie wypowiem. Ubezpieczyciele (różni) cofnęli mi odpowiednio zniżki. W przypadku kumulacji, gdy innym samochodem spowodowałem odrębną szkodę, odpowiednio mnie potraktowano przy naliczaniu nowych składek. Przy wypłacaniu szkody, o której mówiłem na początku, samochód był identyfikowany po nr VIN. Numer VIN widniał również na poświadczeniu zawarcia umowy ubezp. (nie było tam nr rejestracji niemieckiej). Wnioski, ubezpieczyciel przy zawieraniu umowy ubezpieczenia posłużył się tylko nr VIN. Nie była to polisa tymczasowa. Była to polisa pełna co do zakresu ubezpieczenia oraz zawarta na rok na zasadach ogólnych. W przypadku likwidacji szkody, nie czyniono żadnych problemów. Wszyscy ubezpieczyciele, z jakimi miałem wtedy do czynienia, honorowali zarówno zawarcie umowy, jak też uwzględniali fakt spowodowania przeze mnie szkody w swoich kalkulacjach co do wysokości składek. Samochód był ubezpieczony w Liberty Direct. Może się kumuś przyda taki kazus- Dopłata dla ASO za naprawę szkody OC
> To czasem może się nie dać zrobić w przypadku cesji. Prawnikiem nie jestem ale coś mi dzwoni że > cesja wyklucza dalsze dochodzenie od ubezpieczyciela. Samo zwykłe upoważnienie do odbioru > odszkodowania nie wyklucza. > Stąd istotne jest jakie dokumenty podpisuje się w ASO. > Cesja mogła by być dobrym rozwiązaniem ale gdy naprawa jest za cesję. Tyle że tam jeszcze mogą być > warunki "drobnym druczkiem" włącznie z formułką w stylu: w przypadku braku zapłaty możemy > zatrzymać samochód > Najlepiej poczytać: jakiś tekst Celowo nie tnę cytatu. Myślę, że jesteś najbliżej w ocenie. Komentarz zawarty w linku jest wartościowy i warto go sobie zapamiętać. Niemniej, przypuszczam że w okolicznościach wskazanych w wątku, warsztat się odpowiednio zabezpieczył. Przypuszczam, że wszystko zapisano w umowie, jaką Kolega zawarł z warsztatem, której treści nie znamy. Przypuszczam, że zobowiązał się tam do pokrycia kosztów naprawy/usługi, których ubezpieczyciel nie zamierza pokryć. Nawet pomimo tego, że jak ktoś już wyżej zauważył, wcześniej "zaakceptował" kosztorys naprawy. Z taką sytuacją już raz się spotkałem, jak jeden osobnik naprawiał z AC sprawcy zderzak w ASO. Wyceniono wstępnie usługę na ok. 7000 zł, kwota i zakres naprawy został zaakceptowany przez ubezpieczyciela, usługę wykonano, podpisano dokument, o którym wyżej wspomniałem a następnie ubezpieczyciel oświadczył, że pokrywa jedynie ok. 1700 zł, argumentując to wewnętrznym dochodzeniem, które wykazało że zderzak był już wcześniej podniszczony (zarysowania, urwane niektóre zaczepy). Warsztat wezwał jegomościa do pokrycia reszty kosztów, co ten też uczynił. Cała sprawa wydawała mi się przygotowana na tyle dobrze, że ciężko było znaleźć jakieś natychmiastowe antidotum. Problem polega na tym, że mogą to nawet wrzucić w postępowanie nakazowe (w zależności od zapisów umowy), a nakaz zapłaty wywołuje emocje. Z uwagi na to, że jegomość wszedł wcześniej z warsztatem w różne dziwne układy, zgodził się dopłacić - ponad 5000 zł do naprawy atrapy z tworzywa. Napisałem obszernie - ku przestrodze Choć oczywiście nie wiem na pewno, czy taka sytuacja ma tym przypadku miejsce. - Jeździsz flotowozem czy prestiżem? Sprawdź!
Back to top
Powiadomienie o plikach cookie
Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.