Zawartość dodana przez grogi
-
VW Golf 1.0 TSI. Po 2000km
A dlaczego masz go nie naciskać? Naciśnij sobie. Znowu udajesz głupszego niż jesteś i dyskutujesz dla samego dyskutowania. EOT
-
VW Golf 1.0 TSI. Po 2000km
Jak po prostu położysz ją sobie na pedale? Wymyślono go po to, żebyś nie musiał stale kontrolować prędkości i w ten sposób odciążyć twoje neurony. Nie po to, żebyś nogę odłożył za ucho.
-
VW Golf 1.0 TSI. Po 2000km
Można. Ale próbowałeś? W dłuższej perspektywie twoja noga się zmęczy i wydłużysz reakcje.
-
VW Golf 1.0 TSI. Po 2000km
Akurat Ty - ten, który pisze o dramatycznie niebezpiecznych nanosekundach opóźnienia we włączeniu świateł p-mgłowych - powinieneś wiedzieć.... Ile czasu potrzebujesz, żeby przenieść stopę na hamulec kiedy masz ją odłożoną na podłogę, a ile jak leży na pedale gazu? W sytuacji alarmowej masz do czynienia tylko z pamięć mięśniową i odruchami - i jakiekolwiek odstępstwo od reguły powoduje spore opóźnienia.
-
VW Golf 1.0 TSI. Po 2000km
Raz, że to bardzo łatwy apgrejd. Dwa - ogranicznik prędkości całkiem dobrze się jako zastępstwo sprawdza. Ustawiasz oczekiwaną prędkość i depczesz gazem (prawie) do podłogi. Auto samo utrzymuje zadaną prędkość. Wiele się to od tempomatu nie różni - bo jeżdżąc na tempomacie i tak powinno się mieć stopę opartą o pedał gazu.
-
VW Golf 1.0 TSI. Po 2000km
Taki właśnie Golf ma być. To w założeniu samochód, który na żadnym kroku nie zawodzi. Prowadzi się przyzwoicie, jest przyzwoicie wyciszony, przyzwoita ergonomia, przyzwoity komfort, przyzwoite konsumpcja paliwa. Bez wtop. Nie ma ambicji być ekscytujący, awangardowy czy łapiący za oko. Das Auto. Po prostu.
-
VW Golf 1.0 TSI. Po 2000km
Jak masz dwa pierścieni na manetce kierunkowskazu, to jest dopiero intuicyjne rozwiązanie... Sam tak teraz mam - ale preferuję opcję z VAGa.
-
VW Golf 1.0 TSI. Po 2000km
Światła włączasz raz. Szkoda miejsca pod ręką marnować na tak rzadko używane przełączniki. Tempomatu, wycieraczek czy radia używa się zdecydowanie częściej. Osobiście rozwiązanie z VW bardzo mi pasuje.
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Bardzo naiwny jesteś. Dlaczego producentowi miałoby zależeć na zrobieniu trwałego samochodu? Przecież, jak zresztą sam mówisz, na decyzje zakupowe pierwszego właściciela, nie ma to praktycznie żadnego wpływu... Dlatego tnie się wszędzie, gdzie w salonie nie zauważysz. Znacząca poprawa trwałości może nastąpić bardzo niewielkim kosztem - eliminacja durnych, bo inne słowo mi do głowy nie przychodzi, oszczędności konstrukcyjnych - będzie kosztowało niewiele, a znacząco wydłuży życie pojazdów.
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Gwarancji może i nie oferują tego w standardzie. Ale masz prawo oczekiwać, że wycieraczki, klocki czy tarcze wytrzymają pewien przebieg.
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Z jednej strony masz rację. Ale z drugiej trudno mieć pretensje, że wszędzie czai się podejrzliwość powodowana: - planowanym postarzaniem produktów i do absurdu posunięte sknerstwo (np. stosowanie jakiś malutkich elementów z tworzywa zamiast metalowego stopu) - takie projektowanie części, żeby do maksimum zminimalizować czas na taśmie produkcyjnej, ale przy tym także możliwość późniejszej taniej naprawy. Integruje się łożyska z obudowami, które znowu zwieńczone są zgniatanymi pierścieniami - i wszystko jest jednorazowe... - celowe utrudnianie serwisowania - jakieś niestandardowe wkręty, interface'y itd. Niełatwo zaufać inżynierom, kiedy występowanie powyższych nie jest anegdotyczne.
-
EV AK Pionierzy!
Tylko Tesla. Dla właścicieli Tesli wcale nie idiotyzm. Nie muszą martwić się, że będą stali w kolejce...
-
EV AK Pionierzy!
Już nie. Gdzieś w 2017 przestali dawać - ale auta, które były kupione przed tą datą dalej tankują za darmo. W tej chwili dają rocznie chyba 500 kWh - na okazjonalne wycieczki wystarcza, a kto jeździ dużo zapłaci. -- edit Wygląda na to, że Model3 Performance ma darmowe łądowanie...
-
EV AK Pionierzy!
Skoro to taki pikuś, to zostawaj prezesem...
-
EV AK Pionierzy!
Bo żeby stało się konkurencyjne, potrzebuje popchnięcia na początku.
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
I tego nie rozumiem. IMHO priorytetem takich autonomicznych systemów poziomu 2 i 3 nie powinno być "ładne jechanie". Kombinacja ACC+Lane assist na autostradach radzi sobie już świetnie i daje już wystarczające poczucie, że auto "jedzie samo". I kierowca powolutku przyzwyczaja się, że nie musi utrzymywać uwagi. To się dzieje bardzo powoli - ale jest w ludzkiej naturze. Niestety, nie przewiduje wszystkich scenariuszy - a kierowca rozkojarzony nie będzie w stanie zareagować. Jeśli celem jest poprawa bezpieczeństwa, to takie systemy powinny się aktywować, kiedy kierowca przestaje kontrolować auto i doprowadzić do bezpiecznego zatrzymania. A w tej chwili, przynajmniej w większości pojazdów jakie znam, działają odwrotnie - działają, ale się wyłączą jeśli przestaniesz reagować... 😕
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Nie - mówię o kulturze technicznej kolejnych właścicieli.
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
ACC jest super - tak długo jak działa dobrze. Jak kierownik za bardzo mu ufa, a auto będzie już miała swoje lata, to obawiam się że dość często będzie dochodziło do wyrazów miłości na drodze...
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Automatami jeżdżę od lat i takich problemów nie mam. Chcę przyśpieszyć łagodnie - deptam łagodnie. Chcę przyśpieszyć mocno - pedał tyka metal... I auto robi to, co chcę. Doświadczeń osobistych z DSG nie mam - i może tutaj leży pies pogrzebany. Bo albo tradycyjne hydrokinetyki, albo hybrydowe "wynalazki".
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Zaraz zaraz... Jeśli jedziesz manualem na stosunkowo niskim biegu, to już myślisz wcześniej że będziesz przeskakiwał. Jadąc automatem możesz albo minimalnie wcześniej nacisnąć gaz albo też zredukować manetką. A jeśli to kompletny spontan, to od momentu kiedy podejmujesz decyzję "jedziemy" do dynamicznego przyśpieszania upływa wieczność - bo musisz jeszcze zredukować. W automacie reakcja jest zdecydowanie szybsza, bo auto przyśpiesza od razu, a redukcję robi z minimalnym opóźnieniem. Czyli jadąc manualem silnik jest elastyczny, a identyczny silnik w automacie już się przy takim samym przyspieszaniu męczy?! To jest właśnie dorabianie ideologi... Pewnie - to jest fajne. Jakbym miał Prosiaka, też bym wolał manual
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Nie. Uważam, że w zupełnie naturalny sposób racjonalizujesz swój wybór: "Skoro tak wybrałem, to to był najlepszy wybór. Wybrałem manual, bo lubię machać lewarkiem..."
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Dla mnie to trochę taka gadka jak "kupuję używane, bo lubię..." Rozumiem, że można lubić zmieniać biegi w jakimś bolidzie. Gdzie plecy masz wklejone w fotel i czujesz auto każdym mięśniem. Gdzie skok lewarka jest króciutki, a skrzynia sama go zasysa do właściwej pozycji. Gdzie depczesz do odcinki i jak uda Ci się płynnie, szybko i bez szarpnieć zmienić bieg to daje satysfakcje. W takim aucie każdy dodatkowy element dający większe poczucie pełnej kontroli nad autem jest fajny. Ale w dupowozie, który jak sam mówisz, jest w sumie niejaki i do szybkiej jazdy wcale nie zachęca? Tylko automat...
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Od końca lata miałem już lód z 10 razy... Tyle, że tutaj tradycyjne walczy się lodem inaczej - czajnik z gorącą wodą i do przodu 😄
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Ja w swoim PSA od prawie trzech lat wciąż mam fabryczne... I nic nie mazają
-
Astra 1.6 200KM - moja opinia
Do których to Ford już po przygodach z Powershiftem wraca... 😄