Zawartość dodana przez kemosabe
-
Czy do ASTRY II, FABII w kombi wejdą rowery?
> W astrze po zlozeniu tylnej kanapy jesy uskok cz plasko wzgledem bagażnika? Ja składam tylko oparcia i wtedy one kładąc się na siedzisko powodują, że ta "końcówka" bagażnika od strony siedzeń jest jednak pod lekkim kątem. Ten sposób ma dwie zalety: jest szybki i nie trzeba zdejmować zagłówków. Musiałbym jednak sprawdzić, czy nie ma możliwości (wydaje mi się że jest) podniesienia najpierw siedziska a później złożenia foteli i wtedy powinno chyba być płasko. Nigdy nie sprawdzałem takiego składania siedzeń, gdyż - z zasady - jest po prostu dla mnie mniej wygodne (trzeba ściągać zagłówki) a idealnie równa podłoga zwyczajnie nigdy nie była mi potrzebna. Poza tym traci się wtedy trochę na długości bagażnika. To jednak tylko teoria z mojej strony, gdyż po prostu musiałbym sprawdzić taką możliwość.
-
Czy do ASTRY II, FABII w kombi wejdą rowery?
> no to już jest cenna informacja Żeby uściślić, pisałem o Astrze II kombi.
-
Czy do ASTRY II, FABII w kombi wejdą rowery?
> J.W. > Normalne dwa rowery górskie ( średnica kół 26'' ) BEZ zdejmowania kół/ odpinania przednich. > Astra II i Fabia I w wersji kombi, czy ktoś może mi w 100% powiedzieć czy te 2 rowery się mieszczą? > Oczywiście kanapa tylna złożona ALE nie odpisany kół z rowerów. > Nie szukam dla siebie, dla mnie nawet passat B5 jest za mały. Do Astry II jeden na pewno się mieści na "leżąco". Dwóch niestety nie próbowałem, ale myślę, że powinno dać radę upchnąć jeden na drugim.
-
Na dojazdy LPG czy ON?
> Ale ja podałem średnie w trasie. To auto na benzynie w normalnej trasie pali 5,5-6 i nie chodzi o > autostrady, tylko jazdę 80-90km/h. Mimo wszystko nie liczyłbym na średnie spalanie 7,5 l/100km lpg w tym aucie w dłuższym okresie. Incydentalnie tak, na dłuższą metę moim zdaniem nie. > Sądzę, że przy dojazdach do pracy autor wątku bez problemu takie spalanie uzyska. Nie znam tej > drogi (Włocławek-Płock), ale znam taką Hondę, która potrafi zejść do 8/100 lpg przy bardzo > oszczędnej jeździe. Ponownie. Moim zdaniem o ile jest to możliwe jednorazowo, to już w codziennej jeździe w dłuższym okresie nie za bardzo. > Moje auta (oba na sekwencji lpg) latem odpalają na benzynie i po 5 sekundach chodzą na gazie, Szybko, bardzo szybko. > zimą > 1 do 2 km na benzynie. To jest akurat mało istotne, jak do pracy trzeba dojechać ponad 50km. Zgadzam się, że to nie jest decydujący argument. > > Niemniej jednak w przypadku takim jak u założyciela wątku, ja skłaniałbym się ku LPG
-
Na dojazdy LPG czy ON?
> Propozycja nr1 wkładasz lpg i jeździsz. W trasie spali średnio 7,5/100, co daje przy dzisiejszej > cenie lpg jakieś 17zł/100km. Daj spokój. Takie to może być oscylujące wokół minimalnego spalanie lpg w tym aucie a nie średnie. Średnie zakładałbym raczej w okolicach 8,5 - 9,5 l/100km. > Propozycja nr2 tu masz trochę ponad budżet, ale zawsze można potargować i lpg już założone. W tym > przypadku auto bezobsługowe i komfortowe. Mało awaryjne, rozrząd na łańcuchu, zawory ustawiane > na śrubkę, tradycyjna przepustnica z linką gazu, czyli bez zbędnej elektroniki. Ten samochód > spali w trasie ok. 9/100 lpg. Moim zdaniem też przy ekonomicznej jeździe i trudno będzie taką średnią utrzymać w dłuższym okresie. Dodatkowo trzeba doliczyć codziennie te 2-3 kilometry na Pb na rozruch. Niemniej jednak w przypadku takim jak u założyciela wątku, ja skłaniałbym się ku LPG
-
Ja wiem, że jest osobny wątek...
> Mam dokładnie odwrotne odczucia. Na GY7 jeździło mi się rewelacyjnie, zwłaszcza na śniegu. Bez > problemu wyjeżdżałem z nie odśnieżonego parkingu, podczas gdy inne auta były wypychane. Na > suchym i mokrym asfalcie też nie zaskakiwały. Fuldy Montero - dużo gorzej w warunkach typowo > zimowych. Nie wiem z czego to wynika. Może kwestia rozmiaru opony? U mnie GY się nie sprawdziły zupełnie, dlatego przy zmianie postanowiłem nie przepłacać i od tego sezonu testuję Savę A GY UG (7+ gdyż nie wiem jakie są te nowsze - chociaż pewnie podobnie, bo bieżnik nie zmienił się jakoś specjalnie) nie polecam - z mojego punktu widzenia, szkoda na nie pieniędzy
-
Ja wiem, że jest osobny wątek...
> Ja wiem, że jest osobny wątek oponiarski ale ciśnienie mi skacze do 200 jak jadę octavią na > goodyear ultra grip 8 made in Poland Niby klasa premium a słobo jest > A dlaczego mnie wkurzają ??? Wsiadłem do żony punto na jakichś fulda montero3 i powiadam, że to > auto trzyma się śniegu, ma trakcję, opony made in Germany, czy to ma jakieś znaczenie ??? Czy > u nas nie potrafio robić opon czy może ja za dużo wymagam ???? Chyba nie za dużo bo jak > wsiadłem w kumpla mondeo na continentalach ts 850 to z tymi moimi grypami porównania nie ma, > normalnie na śliskim prawie nie włącza się kontrola trakcji a u mnie co chwila się świeci te > żółte goowno... Bo te GY to słabe opony są. Przejeździłem kilka sezonów (o kilka za dużo ) na UG 7+ i jeździło mi się mniej pewnie niż na Fuldach czy nawet Dębicach. W tym roku zmieniłem GY 7+ na Savy. Za mało na nich jeździłem póki co, żeby je ocenić, ale gorzej na pewno nie będzie. Kiedyś złapałem się na reklamy i testy. No i przepłaciłem za słabe w gruncie rzeczy opony.
-
Auto typu Kombi w przedziale 2000-7500zl.
> Witajcie. Po obejrzeniu wczoraj 4 aut stwierdzam, ze same ulepy > To jest jakas masakra. Dobrze ze przypadkiem nie zechcialo mi sie jechac daleko. Toz to samo w > komisach bym znalazl i nie ruszal specjalnie. Ale im marka bardziej prestizowa tym wiekszy > ulep i wiecej podpicowane... > Wszystko sie da znalzezc... Moglem jak Jay puscic gluchego za tym Nissanem( z tym wałkiem cenowym > prawdopodobnie choc sprzedajacy nie wspomnial nic jak zaznaczylem ta nizsza cena) > ... i laweta... > Zaraz po moim telefonie sie sprzedalo... A kolega nie chcial... Marzy mu sie pasnik w swiniaku ( > tdi znaczy sie). Legenda silniejsza od zdrowego rozsadku. > Dzisian jade zobaczyc ta astra: > http://olx.pl/i2/oferta/opel-astra-CID5-ID8aulb.html > I napewno ta nubira: > http://olx.pl/i2/oferta/nubira-CID5-ID862vn.html > Ale zadnycb nadziej nie robie koledze bo napalony jest. Moze ta Nubira bedzie w miare ok.... A Astrze sprawdź chłodnicę klimatyzacji. Napisane, że do napełnienia, więc może być przegnita. W tych Astrach lubią gnić, a nie można ich pospawać i trzeba wymieniać.
-
Odrestaurowanie fiata 126p z 1980r (warto?? )
> ja sobie pluje w twarz bo dziadek mial jeszcze skode z lat 50tych , i ona byla idealna w pieknym > stanie itd... i przyszedl kiedys jakis koles bo widzial jak sobie skoda stoi i dziadek nikomu > nic nie powiedzial i sprzedal za ku.... 500zl bo stwierdzil ze mu zawadza > auto bylo w bardzo dobrym stanie bez wiekszych ognisk korozji, a jak sie chcialo odpalic to trzeba > bylo najpierw sprawdzic czy myszy nie ma w przewodach i auto odpalalo od pierwszego startu > praktycznie i w dodadku silnik idealnie pracowal.. No ładna taka Skodzina
-
Odrestaurowanie fiata 126p z 1980r (warto?? )
> Policz sobie ile jesteś w stanie wydać to raz.Zobacz po ile chodzą maluchy z tego rocznika ,bo może > okazać się ,że poza wartością sentymentalną wydasz więcej niż taki maluch zrobiony > kosztuje. Jeśli nie ma znaczenia jaki to Maluch, to pewnie rzeczywiście nie ma sensu w niego inwestować. Jeśli jednak chodzi o Tego konkretnego Malucha, to jeśli można sobie na to finansowo pozwolić, wówczas warto. Ja tego nie zrobiłem i żałuję, a innego Malucha chyba nie chcę. Tyle że ja sentymentalny jestem jeśli chodzi o samochody
-
Odrestaurowanie fiata 126p z 1980r (warto?? )
> ogolnie nie zalezy mi na czasie by zrobic szybko i byle jak... Auto jest mojego dziadka wiec jest > sentyment , jest to tez auto na ktorym sie uczylem jezdzic wiec ma swoja historie Jeżeli jest historia i sentyment, to moim zdaniem warto chociaż spróbować w myśl zasady, że lepiej żałować że się coś zrobiło, niż że się w ogóle nie spróbowało. Wiem co mówię, bo takiego pomarańczowego Malucha - też akurat z 1980r. sprzedaliśmy pod koniec lat '90 i do tej pory pluję sobie w brodę, a gdyby zdarzyła się okazja, że mógłbym go odkupić zrobiłbym to bez wahania. Myślałem nad zakupem innego Malucha, ale problem w tym, że to nie byłby już TEN Maluch. Tak więc gdybyś zapytał, czy opłaca się odrestaurować jakiegoś tam Malucha w tym stanie, to odpowiedziałbym że nie, ale jeśli pytasz o Malucha, z którym masz fajne wspomnienia i masz do niego sentyment, to ja mówię - tak, warto spróbować. Kto wie, może jeszcze twoje wnuki będą dzięki temu miały pamiątkę po dziadku
-
Auto na długie dojazdy do pracy
> Wiesz jak to jest, smiga sie Lanosem i jest twardzielem, wsiada sie w cos lepszego i w tamta strone > juz spojrzec nie chce. > Tez mi sie fajnie jezdzilo Polonezem, Lanosem, Fabia, Lacetti i innymi, a teraz jednak w strone > klasy D bym patrzyl. > Latka leca, wygodny czlowiek sie staje. Też nie zawsze. Ja np. przesiadam się z Audi A6 3.0 do Uniaka 1.4 i też dobrze mi się nim jeździ. Oczywiście, że komfort, przyspieszenie i w ogóle wszystko a Audi jest lepsze, ale to nie jest tak, że z obrzydzeniem wsiadam do Uniaka. Nie miałbym też oporów związanych z wygodą jechać nim w dłuższą trasę z prędkościami do 100 km/h (szybciej już nim praktycznie nie jeżdżę). Opory mam z innego powodu, bo chociaż jest sprawny technicznie, to jednak w 20-letnim samochodzie wszystko się może zdarzyć Co do samego tzw. "wow jak się tym fajnie jeździ", to różnymi samochodami miałem i mam okazję jeździć, ale w żadnym (nawet w tym A6) nie doświadczyłem tego w sposób tak intensywny, jak wtedy, gdy przesiadłem się z Malucha do Uno 1.4 Później żadna przesiadka do większych i lepszych samochodów nie zrobiła już na mnie takiego wrażenia. > Dokladnie tak samo jak z moca, kto nie jezdzil nigdy pierdziawka to bez 200KM na droge nie > wyjezdza. Tutaj nie wiem i nigdy się nie dowiem jak jest, bo zaczynałem od Malucha
-
Auto na długie dojazdy do pracy
> Tylko weź pod uwagę,że te 70km pokonujesz codziennie, To jednak nadal tylko 70 kilometrów. Tak jak mówię - nie przesadzajmy. Jakaś Corsa, czy Punto spokojnie się nadadzą do takich dojazdów. Gdyby chodziło o trasę 1000 kilometrów, to rzeczywiście można by się zastanawiać, ale 70? >dla mnie samochód może być podrapany,mieć > brzydki kolor,słabo przyspieszac ,mieć kołpaki zamiast alufelg,ale moja dooopa ma mieć > wygodnie i klima obowiązkowa. Dla mnie przede wszystkim musi być sprawny, później w miarę bezpieczny w razie jakiegoś "w". Klima nie jest konieczna, zwłaszcza na trasie, gdzie spokojnie można uchylić okno. Gorzej w mieście, gdzie w korkach otwarcie okna grozi ciężką chorobą płuc
-
Auto na długie dojazdy do pracy
> To 1.5 godziny dziennie,chyba wolałbym coś co daje chociaż odrobinę ludzkich warunków > podróżowania.mamy w domu clio2 ,po godzinie jazdy mam ochotę się przesiąść do czegoś > innego(nie,nie mam arystokratycznego pochodzenia) Ależ się ludzie w dzisiejszych czasach delikatni zrobili Ja po godzinie jazdy Uniakiem nawet nie czuję że tyle jechałem. Nie przesadzajmy. Te mniejsze samochody to nie jakieś znowu wozy drabiniaste, 70 kilka kilometrów to w nich żaden problem, zwłaszcza że jedzie tylko kierowca i nie ma co wyolbrzymiać ich niewygody. Tu nie chodzi o trasę przez pół Europy. Jeśli chodzi o autora, to przy tych przebiegach skupiłbym się nie tyle bezpośrednio na wielkości samochodu, co na jego bezawaryjności, ekonomiczności i maksymalnym możliwym bezpieczeństwie. Tutaj moim zdaniem potrzebny jest kompromis. Coś mniejszego z lpg, popularnego i w miarę bezpiecznego. Wbrew pozorom różnica w spalaniu średnio 1l (nawet lpg) na 100km przy tych przebiegach zrobi różnicę. Ok. 4 zł. na dzień to na pierwszy rzut oka niezbyt dużo, ale jeśli policzyć w skali roku, to wyjdzie już ok. 1000 zł. różnicy. Może dla niektórych to kwota "na waciki", ale wg mnie piechotą nie chodzi.
-
Ruda
> Ale w innych dużo więcej przedlift gorzej gnije. Oglądaliśmy roczniki 2008 i 2009. Przed i po lifcie i generalnie było podobnie jeśli chodzi o rdzę. Za to te po lifcie kombi praktycznie wszystkie z lewej strony na styku nadkola ze zderzakiem miały rudą. Tak samo wychodziła na tylnej klapie przy uchwycie - tyle że tutaj tak samo często ją było widać w przed i poliftowych. > Czyli co?Bo miałem pare focusów i dobrze mi się nimi jeździło, plastiki nie telepią się i nie > trzeszczą, a wg mnie są lepsze, ładniejsze niż w swoich odpowiednikach np astrze III, czy > choćby hyundaiu lub Kii. Taka klasa samochodu, 2 klasy niżej jest mniej plastiku...za to > więcej blachy No właśnie o to mi chodzi. W tych nowszych samochodach wszędzie plastik - to nie jakiś specjalny zarzut dla Forda, bo w Passatach nowych jest tak samo np. Taki trend. Tylko czekać jak podsufitki też zaczną z plastiku robić Mi chodzi o porównanie do starszych samochodów. W Uniaku z 1995r. boczki drzwi są obszyte materiałem, w Astrze 2 też materiał na drzwiach, w Mondeo MK2 to samo. A przecież to nie są żadne tam modele premium. Nie wiem, jakoś przyjemniej mi się do tych samochodów wsiada. Nie jest tak "chłodno". Teraz odnoszę wrażenie, że wszędzie plastik. Plus jest taki, że łatwiej to utrzymać w czystości. Po prostu się wsiada i obraca dookoła z plakiem w ręku Na mnie robi to takie trochę tandetne wrażenie, ale pewnie wychodzi taniej
-
Ruda
> Progi i tylna klapa do sprawdzenia. W focusach szału nie ma z zabezpieczeniem antykorozyjnym. Ja dodałbym jeszcze nadkola na styku ze zderzakiem. Zwłaszcza lewe tylne w wersji kombi w Focusie 2 po liftingu (te auta mają po 5 lat ). Znajomi w tym roku się rozglądali za takim i praktycznie 90 proc. ma w tym miejscu - jakaś wada konstrukcyjna chyba. Co ciekawe w samochodach sprzed liftingu rdzy w tych miejscach było zdecydowanie mniej. Tak więc nie wiem jak jest w przypadku C-Maxa, ale Focusy bardzo lubią się z . To nawet Uno tak szybko nie rdzewiało A że C-Max to prawie jak Focus, więc trzeba mieć oczy otwarte, bo z rudą jeszcze nikt nie wygrał A poza tym, straszny plastik-fantastic w środku. Tyle, że teraz to już wszędzie chyba tak jest
-
Jeśli nie ufo... to co?
> Rozumem. Czyli w moim się nic nie dzieje bo ma 100 tyś. to ile mają te w których się cos dzieje? Nie wiem, pytaj tych, którzy mówią o tej słabej jakości Ja tylko mówię, że 100 tys. to stosunkowo mały przebieg i szczerze mówiąc po nowym aucie nie spodziewałbym się przy nim problemów.
-
Jeśli nie ufo... to co?
> Przeciwnie - mówi się że honta gnije na potęgę. Potwierdzam tylko, że nic się nie dzieje ... gnije > zupełnie standardowo. Oglądałem także inne modele (nawet 5-6 letnie) i też nic się nie działo > ... no może poza układem wydechowym na którym pojawiały się rdzawe kropki Eee, tam. Na potęgę to gnije Fiat Uno, ale nawet w nim po 3 (a nawet 6) latach z podwoziem jeszcze nic się nie działo Nawet te 5 - 6 lat, nie powinno zrobić spustoszenia w normalnym samochodzie. Moja astra ma 2 razy więcej i podwozie jest w porządku, przecież Ople nie uchodzą za wzór zabezpieczenia antykorozyjnego.
-
Jeśli nie ufo... to co?
> mój civic po 3 latach i 45kkm pod spodem wyglądał jak nowy, zabrudzony samochód. Zero oznak rdzy, > nawet na układziwe wydechowym. Zawieszenie bez luzów, wszystkie elementy gumowe w dobrym > stanie. Daj spokój, a co tam powinno się dziać po trzech latach i 45 tysiącach kilometrów? Czy to twoim zdaniem świadczy o super jakości Hondy? Moja Astra ma 12 lat i ponad 231 tysięcy i od spodu - jeśli nie liczyć tłumika, który musiałem w zeszłym roku wymienić (oryginalny wytrzymał 11 lat) - też rdzy nie widać. Czy to znaczy że Astra jest samochodem o nie wiadomo jakiej jakości?
-
Jeśli nie ufo... to co?
> NO i tu właśnie jest ciekawe. Ja np. mam 100 tys na zegarze i jak do tej pory jedyne co mogę > potwierdzić to miękki lakier (czerwony akryl). Ani problemów z zawieszeniem (ciągle > fabryczne), ani ze skrzypieniem wnętrza. Jak do tej pory z większych usterek to kompresor > klimatyzacji - poszło na koszt producenta. > Generalnie chwalę sobie auto do tego stopnia, że chętnie bym kupił kolejną Hondę. A jednak wiele osób ma inne doświadczenia w tej kwestii. Ja nie twierdzę, że to są złe auta - nie mam do tego podstaw, gdyż nie miałem z nimi do czynienia - jednak kolega wyżej pisał o jakości w porównaniu do Fiata, a obraz tej jakości przedstawiany w wypowiedziach w tym temacie jest co najmniej wątpliwy. Poza tym 100 tys. kilometrów to praktycznie na dzisiejsze samochody jest niewiele. Moja zwykła Astra ma ponad 231 tys. i też problemów z nią nie miałem, tyle że nie twierdzę, że jest to super jakościowo samochód. Ot po prostu normalne auto.
-
Jeśli nie ufo... to co?
> Nie musisz się tłumaczyć z tego że kupiłeś takie auto jak tobie odpowiada A że fiat - ja widze tak > potężną przepaść między fiatem a hondą, że w ogóle nawet na niego bym nie spojrzał. Fiatami > się już najeździłem, wystarczy na jedno życie. Uważam że różnice w jakości sięgają duuuużo > głębiej niż różnice w znaczku... ale jesli ktoś tego nie widzi, to jak najbardziej nie > powinien kupowac na siła hondy. > BTW właśnie wróciłem z dwugodzinnego dłubania w hani - powód - skrzypienie z tyłu po prawej - > wyszło na to że to w miejscu zatrzaskiwania sie oparcia, ten ozdobny plasticzek na oparciu > skrzypiał o metalowe mocowanie - 2h kombinowania, ale jest sukces nienawidzę jak mi coś > skrzypi w środku... Hmmm.... tak sobie czytam o tym co tutaj ludzie o tej jakości Hondy piszą (tu coś skrzypi, tam spawy niechlujne, lakier słaby, z amortyzatorami jakieś mecyje, odprowadzanie wody z drzwi pozatykane...) i się zastanawiam, gdzie ta jakość? Żeby była jasność, to nie miałem do czynienia ani z tą Hondą, ani z Fiatem Bravo, ale jednak w kontekście postów tutaj zamieszczonych, z to w Hondzie z tą jakością dosyć słabawo IMHO.
-
To i ja zapytam o pomoc w doborze auta do 10 tys.
> Tylko z tego co pamietam jezdzisz paroletnim wozem, na pewno nie z przebiegiem takim jak od Helmuta > od sasiadow za 10tys. U znajomego akurat przebieg jest raczej pewny, nieco ponad 200 tys. km. > A jezdzisz octą 1? Bo O1 i O2 to jednak zupelnie inne samochody No jeśli mowa o Octavii 2, to nie mam zupełnie nic do powiedzenia, gdyż nie miałem z tym samochodem styczności praktycznie w ogóle. Myślałem, że kolega wyżej mówił o Octavii I - ja cały czas o takiej piszę.
-
To i ja zapytam o pomoc w doborze auta do 10 tys.
> mam 1.6 mpi i przez ostatnie 15 tys od wymiany, nie dolałem ani grama Powtarzam za znajomym. Sam Skodą nie jeżdżę, więc swoich doświadczeń w tym temacie nie mam. > ile km jechałeś? bo ja swoją skodą jednorazowo zrobiłem 800 i nic mnie nie bolało Katowice - Warszawa. Skoda Octavia I kombi 1.9 TDI 90KM. Dwa razy robiłem tą trasę takim samochodem tam i spowrotem i dwa razy efekt był taki sam. > a to ciekawe. już to nie raz słyszałem, a jakoś nie widzę tego u siebie, a auto ma ponad 180 tys > przebiegu. u znajomych też tego nie stwierdzono To akurat widziałem zarówno w 2 szt. służbowych Octavii z którymi miałem do czynienia, w starych VW Borach i Passatach (chyba B5, ale nie znam się na ich oznaczeniach) było podobnie. I u kumpla też występuje. Nie wiem, może na jakieś lepsze materiały trafiłeś? Nie wiem jak jest w nowszych Octaviach, ale w Passatach na pewno się poprawiło. > 180 tys i jest fabryczne, bez oznak zużycia Nie przeczę, że tak może być. Tak jak pisałem, tutaj wiedzy żadnej nie mam. Napisałem co i dlaczego zrobiłem w zawieszeniu w Astrze.
-
To i ja zapytam o pomoc w doborze auta do 10 tys.
> Bardzo dziękuję za opinie, w Octavii jest beznadziejnie mało miejsca na nogi - to akurat wiem. Z > tego co pamiętam potrafi też przytrzeć przodem z racji dużego zwisu i dokładki pod zderzakiem, > 1.9 tdi 90ps robił dobre wrażenie. W Astrze z tego co pamiętam było jakoś przyjemniej w > środku. Muszę się w tygodniu przejechać się Astrą II, mam tylko powiedzmy dostęp do 1.7 dti > ale coś się zawsze oceni, w razie czego będę pytał dalej Nie ma za co, mam nadzieję, że się przyda W Astrze jak będziesz oglądał, to koniecznie sprawdź stan chłodnicy od klimatyzacji, bo lubią gnić i trzeba wymieniać całe Mnie to niestety spotkało i na wiosnę czeka mnie wymiana Co do drobiazgów, które mi przeszkadzają Astrze to: 1. Brak możliwości wyłączenia podświetlenia wnętrza przy otwartych drzwiach - z tym sobie poradziłem wymieniając lampkę na taką z Vectry 2. Brak dodatkowego przycisku do zamknięcia od środka centralnego zamka - trzeba używać tych... no nie wiem jak to nazwać - "kołeczków"? do zamykania drzwi - z tym muszę jakoś żyć 3. Wycieraczki ruszają zanim płyn spryska szybę - tu podobno pomaga montaż zaworków zwrotnych, chyba z Insigni - za to jakoś nie mam czasu się zabrać 4. Fabryczne radio nie ma możliwości podłączenia USB ani niczego podobnego przez AUX - tu nawet nie najgorzej sprawdza się transmiter FM Poza tymi drobiazgami nie mam zastrzeżeń co do samochodu. Jakby to powiedział kolega p i p p (chociaż jeśli dobrze pamiętam, to on nie lubi Astry) auto nie udaje czegoś, czym nie jest. Ot po prostu normalny samochód do normalnego jeżdżenia Spalanie wychodzi mi ok. 7- 7,5 Pb w cyklu mieszanym, ale to w moim przypadku mało miarodajne, bo większość jednak śmigam na LPG i tutaj od 8,5 do 9,5 zwykle mi się mieści (przy jeździe autostradą prawie non stop 140km/h połknie już jednak ok. 10 - 10,5l LPG - słaby silnik i wysokie obroty przy tej prędkości robią swoje niestety). W spokojnej trasie można zejść poniżej 8l LPG/100km, ale to już trzeba się trochę postarać PS. Jeśli chodzi o diesla, to w Octavii 1.9 TDI 90KM rzeczywiście całkiem fajnie - chociaż głośno - jedzie. Z drugiej strony miałem okazję jeździć starą Borą z 1.9 TDI chyba 115KM i to jechało zdecydowanie lepiej PS.2 Jeszcze o rdzy w Astrze, bo są różne opinie. Jako, że jestem na tym punkcie dosyć wrażliwy (posiadanie Una zobowiązuje ), to w 12-letnim samochodzie nie zaobserwowałem widocznych objawów. Zarówno na karoserii jak i "od dołu".
-
To i ja zapytam o pomoc w doborze auta do 10 tys.
> wersja 100 KM. Pojemnośc ta sama, ilość zaworów również, subiektywnie więcej miejsca ma w środku > niż astra. Osobiście wolę octawią niż astrą jeździć czy to wokół komina, czy w trasy Generalnie to bardzo porównywalne samochody. Każdy ma swoje plusy i minusy. Jak szukałem dla siebie, to właśnie z tych dwóch wybierałem, a że znalazłem fajną Astrę, to właśnie ją kupiłem. Co do miejsca w środku, to... hmmm... no sam nie wiem. Znajomy ma i nie odczuwam jakoś specjalnie, że ma więcej miejsca w środku (chociaż ja mam Astrę kombi, a tam zdaje się był większy rozstaw osi niż w htb?), za to jest - subiektywnie, gdyż nie wiem jak to jest z wymiarami - niższa, tzn. siedzi się niżej Spalanie jest podobne, ale Skoda jedzie moim zdaniem nieco lepiej niż 85KM Astra (nie wiem jak przy większych prędkościach, bo tylko miejsko-podmiejsko nią jechałem). Co do spalania oleju, to z tego co mówi, trochę mu tam zużywa, ale nie wie dokładnie ile, bo po prostu dolewa i tego nie liczy. Reszta, to kwestia gustu. Na pewno w htb Skoda ma większy bagażnik niż Astra - no ale ja mam kombi, więc na mnie nie robi to wrażenia większego Aha... jeszcze siedzenia... w Astrze mniej wygodne są oparcia (mi nawet spasowały, ale wielu narzeka. Na pewno do jakiejś drzemki w trasie się nie nadają zupełnie - jakoś tak dziwnie wyprofilowane), za to w Skodzie - znów subiektywnie dla mnie - zbyt krótkie (albo źle wyprofilowane?) są siedziska. Jadąc jako pasażer po prostu bolały mnie nogi co w Astrze z kolei nie występuje. Jeśli chodzi o wykonanie wnętrza, to w Skodzie wycierają się uchwyty na drzwiach i kierownica. W Astrze z porównywalnym przebiegiem wygląda to lepiej. Rzecz gustu. Myślę, że w tym przypadku trzeba się po prostu przejechać, bo auta są podobne i myślę, że koszty użytkowania też będą na podobnym poziomie. Co do zawieszenia o którym wspomina kolega jacob24 to nie wiem jak jest w Skodzie, ale w Astrze przez 6 lat użytkowania i ponad 130 tys. km. musiałem wymienić jedynie sprężyny z powodu pęknięcia jednej z nich (no, ale myślę że w tym przypadku rumuńskie boczne drogi i pełny bagażnik zrobiły swoje ). Poza tym wszystko "gra i buczy" - a przynajmniej tak mówią badania diagnostyczne. Z tego co wiem, znajomy też nic w Skodzie nie robił, ale on ją ma niezbyt długo, więc nie wiem czy nie było robione coś wcześniej.