> Nie chce sie psuc
Jeździłem kiedyś służbową Civic Shuttle. Ponieważ miała już ponad 250kkm. na liczniku i nie była zadbana przez poprzednich użytkowników, również nie przykładałem specjalnej wagi do oszczędzania tego auta, więc było jak koń roboczy. Dziury nie dziury, prędkości szosowe, silnik kręcony na maksa do odcięcia i w ogóle hardkorowo ja używałem w nadziei, że firmie nie będzie się chciało inwestować w naprawy starego auta i wymieni na nowe.
Postawiłem na przegląd gdzieś przy 270 czy 280kkm i mówię: "znajdźcie coś panowie". Szukali, szukali i znaleźli... pękł zgrzew zawiasu maski od jazdy po wertepach bez opamiętania. ;-)
Jeszcze jakiś czas: "cieszyłem się" bezawaryjnością aż w końcu firma postanowiła sprzedać stare auto.
Tak mi się na wspomnienia zebrało ;-)
Pozdrawiam.