Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Dwa słowa o jakości warsztatów.

Featured Replies

Napisano

Z 5 lat temu pisałem o jakości serwisu gwarancyjnego/pogwarancyjnego

w CCC w Warszawie - autoryzowany serwis TMC. Zgłaszane były problemy

ze skutecznośnią hamulców ora szuraniem w lewym przednim kole.

Miałem nawet założyć sprawę sądową o pobieranie pieniędzy za serwis bez

kontroli punktów wynikających z harmonogramu serwisowego (układ

hamulcowy - 60kkm, kontrola bezpieczeństwa) oraz narażenie mnie z tego

tytułu na niebezpieczeństwo, ale ze względu na koszty ekspertyz, czasu

i ewentualnych części (serwis pogwarancyjny, choć wcześniej

zaakceptowana gwarancja EU - samochód zakupiony jako nowy w Niemczech)

zdecydowałem się jednak na wymianę całego przodu (tarcze + klocki

+ czyszczenie) bez stresów. Na hamulce narzekałem wcześniej - serwis

w Polsce nic z tym nie zrobił. Po wymianie w warsztacie (nie w ASO) było

zdecydowanie lepiej, ale hamulec nadal brał dość nisko. Dziwnie

nisko. Konstrukcyjnie tarcze niby na 200kkm, klocki na 100kkm.

Po 60kkm od nowości tarcze były do szlifowania (samochód nie był często

używany), klocki do wymiany. Wymienione tarcze i klocki. Tak zostało

- hamulce bardzo skuteczne, ale pedał dość głęboko. Traf chciał, że

pojechaliśmy żonkowym pojazdem w dłuższą trasę - szuranie itd. jednak

nie było to do przyjęcia - kolejne parę kkm. Zostawiłem samochód w innym

warsztacie, który znam od jakiegoś pół roku. Co się okazało - od dawna

lewy zacisk/prowadnica była zardzewiała na amen, wycięło lewą tarczę

od wewnątrz, reszta jak nowa. Warsztat stanął na wysokości zadania,

zrobił wszystko jak być powinno i po raz pierwszy od 7 lat hamulec jest

taki, że aż przyjemnie jest hamować. Ba - teraz trzeba uważać, ponieważ

przyzwyczajenie z kilku ostatnich lat powoduje testy ABS wink.gif

Konkluzja - ASO oraz warsztat znajomy (tak) naraził mnie (żonę) na

niebezpieczeństwo z racji źle wykonanych napraw/kontroli. Mało tego,

naraził mnie na koszty - na 120kkm (tak, nie śmiać się, samochód na 10

lat) ma trzeci komplet tarcz i trzeci komplet klocków. Do własnoręcznej

kontroli przymierzałem się ze 3 razy, ale chyba nie po to płacę, by

samemu to kontrolować? Jeżeli chodzi o kwestię braku kontroli układu

hamulcowego, to powiedział mi o tym gumiarz - nie wprost, tylko

stwierdził, że koła to dawno nie były zdejmowane. Fakt. Miesiąc

temu ASO robiło kontrolę...

Napisano

tragiczna prawda niestety.. mzoe nie akzdy warszat wiadomo ale jednak przypadki bywaja co nie powinny oslabiony.gif

dlatego tez ja tylko co moge zrobic samemu przy aucie to staram sie to zrobic... chocbym mial sie meczyc i dwa dni ale wiem przyanjmniej na czym stoje co i jak a nie wierze komus na slowo ...

Napisano

> dlatego tez ja tylko co moge zrobic samemu przy aucie to staram sie

> to zrobic... chocbym mial sie meczyc i dwa dni ale wiem

> przyanjmniej na czym stoje co i jak a nie wierze komus na slowo

niestety nie każdy ma warunki techniczne do dłubania przy samochodzie. wtedy pozostaje tylko warsztat crazy.gif

Ja za to zauważyłem ciekawą tendencje związaną z warsztatami. Wszystkie one na początku są super (korzystam tylko z tych poleconych przez znajomych), ale po dwóch latach max zaczynają się problemy z dokładnością, wymianą nadmiarowych części, itp. Widocznie myślą, że jak już jest stały klient to można go gorzej traktować ...

Napisano

> niestety nie każdy ma warunki techniczne do dłubania przy

> samochodzie. wtedy pozostaje tylko warsztat

> Ja za to zauważyłem ciekawą tendencje związaną z warsztatami.

> Wszystkie one na początku są super (korzystam tylko z tych

> poleconych przez znajomych), ale po dwóch latach max zaczynają

> się problemy z dokładnością, wymianą nadmiarowych części, itp.

> Widocznie myślą, że jak już jest stały klient to można go gorzej

> traktować ...

Słuszne stwierdzenie - dopóki nie podłapią klientów to jest waytogo.gif

a potem z jakością rożnie -dotyczy to również niektórych serwisów również zolta.gif

Napisano

> niestety nie każdy ma warunki techniczne do dłubania przy

> samochodzie. wtedy pozostaje tylko warsztat

> Ja za to zauważyłem ciekawą tendencje związaną z warsztatami.

> Wszystkie one na początku są super (korzystam tylko z tych

> poleconych przez znajomych), ale po dwóch latach max zaczynają

> się problemy z dokładnością, wymianą nadmiarowych części, itp.

> Widocznie myślą, że jak już jest stały klient to można go gorzej

> traktować ...

a kasy chcą coraz więcej.

Ja kiedyć z pięć lat temu oddałem malucha do naprawy w małym prywatnym warsztacie gdzie już się stołowałem jakiś rok.

Chodziło o to by wymienić łożysko w skrzyni biegów. żeby to zrobić musiałem kupić drugą skrzynię za 150zł bo nie mieli skąd wziąć łożyska a za wymianę krzyknęli 450zł. Trochę dużo jak na wymianę łożyska 600zł pamiętam jak dziś. Bo za Malucha dałem 1000zł. Jakbym wiedział, że tyle krzynie to w życiu bym mu samochodu nie oddał. Szkada czasu, pieniędzy bo mogłem kupić inną skrzynię i wsadzić ją bez praoblemu ale naobiecywał mi , że z tych dwóch złoży mi super skrzynię. ......... nie wiem czy taka była bo Malca robiłem na drzewie dzień przed Wigilią. Potem jeździłem jeszcze do niego kilka razy z Polonezem ale dziwnie bo zaczął strasznie ignorować a na naprawy musiałem czekać po kilka dni. Lekka przesada. Znalazłem innego, wielkiego miłośnika Polonezów. (od 20 lat jeździ tylko tym) i jak mu oddawałem Poloneza do naprawy to wyjeżdzałem samochodem dwa razy lepszym niż oddawałem. Jak poprosiłem o wymianę oleju to podolewał inne płyny, sprawdził aku, hamulce, wyczyścił mi świece i wymienił sprężynę w aparacie zapłonowym bo już się kończyła. a wszystko było za przysłowiową flaszkę lub dwie.

Kiedyś chyba z rok później za wymianę sprzęgła kompletnego, skrzyni, wału , mostu i łożyska w kole wziął 50 zł i flaszkę, Naprwdę to było jakieś 2,5 roku temu. Poloneza sprzedałem ale jakoś niedawno widziałem się z kupującym i do dziś pali gumę, skrzynia most super. Takich mechaników już mało na świecie. crazy.gif

Napisano

standardzik sick.gif

U mnie sprawdza sie nastepujacy uklad: zaufany warsztat i przy kazdej zmianie oleju (zmieniam co 10kkm, bo jezdze ostro itd.) dokladne sprawdzenie kawalek po kawalku samochodu (w tym takze na podnosniku) - tyle, ze "osobiscie" - czyli mechanik sprawdza, ja sie gapie i zadaje pytania. Ma to taka zalete, ze kosztem godziny wlasnego czasu zyskujesz wiedze o wlasnym aucie i jego stanie.

M.

Napisano

Dokładnie. Ja nauczyłem się tego od mojego ojca. Zawsze stoję przy mechaniku na przeglądzie (czy innej okazji) i patrzę co robi, zadaję pytania, dyskutuję. Tak było w ASO Fiata (gdy miałem CC 700), tak było w ASO DU (Tico i Matiz), tak było w prywatnych warsztatach (Matiz i obecnie Pikuś). I tak będzie zawsze.... smile.gif

Napisano

jeśli ktoś dysponuje czasem to rzeczywiście jedyny sposób w tym przypadku na jakość świadczonej usługi, a jak ktoś niema to co ma zrobić przecież za to biorą kasę. Ja stosuję inną metodę jak coś zobaczę ze nie tak to wracam i muszą zrobić za co zapłaciłem i więcej mnie u siebie nie widzą bublarze. 270635636-JUMP2.gif

Napisano
  • Autor

> tragiczna prawda niestety.. mzoe nie akzdy warszat wiadomo ale jednak

> przypadki bywaja co nie powinny

Zdecydowanie.

> dlatego tez ja tylko co moge zrobic samemu przy aucie to staram sie

> to zrobic... chocbym mial sie meczyc i dwa dni ale wiem

> przyanjmniej na czym stoje co i jak a nie wierze komus na slowo

Bez żartów. Ja się znam na tej materii, ale naprawdę nie mam czasu na

nadzór nad mechanikami. O małżonce już nie wspomnę. Płacimy za serwis

i ma być on wykonany poprawnie. Może mamy nawyki w tej kwestii

niekoniecznie nabyte tutaj, ale nikt z nas nie będzie siedział przy mechaniku.

Inna sprawa, że nie zamierzam poświęcać na to własnego wolnego czasu,

a czas w którym zarabiam pieniądze jest chyba więcej wart. Prawdziwym

problemem jest bezkarność takich działań i naprawdę trudne dochodzenie

własnych racji z tytułu źle wykonanej usługi.

Sam to ja się mechaniką zajmuję przy restauracji pojazdu (hobby), ale dupowóz

idzie do serwisu i ma być naprawiony. Nie mam zamiaru dopłacać do tego

swym czasem oraz nerwami.

Napisano
  • Autor

> standardzik

> U mnie sprawdza sie nastepujacy uklad: zaufany warsztat i przy kazdej

> zmianie oleju (zmieniam co 10kkm, bo jezdze ostro itd.) dokladne

> sprawdzenie kawalek po kawalku samochodu (w tym takze na

> podnosniku) - tyle, ze "osobiscie" - czyli mechanik sprawdza, ja

> sie gapie i zadaje pytania.

Ile za to płacisz?

> Ma to taka zalete, ze kosztem godziny wlasnego czasu zyskujesz wiedze o wlasnym

> aucie i jego stanie.

Ma to tę wadę, że straciłem godzinę własnego czasu (pytać i tak nie muszę), a mechanik

niekoniecznie usunął usterkę frown.gif

Napisano

> Ile za to płacisz?

> Ma to tę wadę, że straciłem godzinę własnego czasu (pytać i tak nie

> muszę), a mechanik

> niekoniecznie usunął usterkę

z reguły korzystam z mechaników i warsztatów polecanych przez znajomych ale i tak stoję nad nim i patrzę co grzebie, niby tracisz czas ale jest mądre przysłowie "pańskie oko konia tuczy" ok.gif

Napisano

> z reguły korzystam z mechaników i warsztatów polecanych przez

> znajomych ale i tak stoję nad nim i patrzę co grzebie, niby

> tracisz czas ale jest mądre przysłowie "pańskie oko konia tuczy"

Niby fajnie ale nikt nie lubi jak mu sie na łapy patrzy a jak będzie ktoś wścibski to jeszcze na tym straci grinser006.gif Lepiej już chyba dac przed robotą na 20.GIF i zerkac co jakiś czas waytogo.gif ale ja tam patrze mechanikowi zawsze na łapy rotfl.gif

Napisano
  • Autor

> z reguły korzystam z mechaników i warsztatów polecanych przez

> znajomych ale i tak stoję nad nim i patrzę co grzebie, niby

> tracisz czas ale jest mądre przysłowie "pańskie oko konia tuczy"

Naprawdę Ci się wydaje, że ja mam czas i chęć się interesować

domowymi dupowozami w tym zakresie? Wstawiam samochód

i więcej mnie nie powinno nic interesować. Ewentualne problemy

to na telefon. Teraz są wakacje, więc pozostają jedynie negocjacje,

które z nas (żona/ja) pojedzie od święta KM do pracy. W sezonie

szkolnym i tak wiadomo, że sprawny pojazd przypada mnie, ponieważ

ja chłopaków odwożę do szkół po drodze do pracy. Żadne z nas nie

będzie siedziało mechanikom nad głową - ten czas spędzamy albo

w domu, albo w pracy. Czasem się zdarzy pozostawienie samochodu

na parę godzin w terminie dokładnie ustalonym - wtedy można wyskoczyć

w poszukiwaniu butów dla małżonki, bądź na seans do kina.

Napisano

> Naprawdę Ci się wydaje, że ja mam czas i chęć się interesować

> domowymi dupowozami w tym zakresie? Wstawiam samochód

> i więcej mnie nie powinno nic interesować. Ewentualne problemy

> to na telefon. Teraz są wakacje, więc pozostają jedynie negocjacje,

> które z nas (żona/ja) pojedzie od święta KM do pracy. W sezonie

> szkolnym i tak wiadomo, że sprawny pojazd przypada mnie, ponieważ

> ja chłopaków odwożę do szkół po drodze do pracy. Żadne z nas nie

> będzie siedziało mechanikom nad głową - ten czas spędzamy albo

> w domu, albo w pracy. Czasem się zdarzy pozostawienie samochodu

> na parę godzin w terminie dokładnie ustalonym - wtedy można wyskoczyć

> w poszukiwaniu butów dla małżonki, bądź na seans do kina.

ale żeś naskoczył, każdy ma tyle czasu ile ma biglaugh.gifbiglaugh.gif

niby powinno byc tak jak piszesz, że wstawiasz , nic Ciebie nie obchodzi i odbierasz zrobiony ale z tym to w naszym kraju jest róznie. sick.gif

jak wstawiam samochód do roboty to zawsze umawiam się tak żeby mi pasowało i w tym czasie nic innego nie robię tylko gapie się co misie robią z nim. Zresztą jestem gaduła i szybko znajduje temat z mechaniorem, a ze swoich obserwacji zauważyłem, że jak masz blade pojęcie o mechanice, to majster też inaczej patrzy na Ciebie.

Oczywiście nie mówimy tu o naprawach które trwają cały dzień albo i dłużej ale póki co nic takiego mnie nie spotkało ok.gif

Napisano
  • Autor

> ale żeś naskoczył,

Jakie naskoczył? Mi samochód służy do pracy, do życia, do przemieszczania się.

Taka jest jego rola.

> każdy ma tyle czasu ile ma

Bardzo przepraszam - mój czas, to mój czas o moje pieniądze.

> niby powinno byc tak jak piszesz, że wstawiasz , nic Ciebie nie

> obchodzi i odbierasz zrobiony ale z tym to w naszym kraju jest

> róznie.

A o czym ja piszę? Nie tyle nic mnie nie obchodzi, co odpowiedzialność

ponosi serwis. On mi za mój czas nie płaci. Ja jemu płacę za jego czas pracy.

> jak wstawiam samochód do roboty to zawsze umawiam się tak żeby mi

> pasowało i w tym czasie nic innego nie robię tylko gapie się co

> misie robią z nim.

Ja wstawiam wtedy, kiedy mi pasuje (albo stało się coś nagłego)

i gapienie się na naprawę mnie nie bawi - mam tysiąc ciekawszych spraw

do załatwienia - choćby pójście do kina, czy zjedzenie pizzy z dziećmi na

mieście.

> Zresztą jestem gaduła i szybko znajduje temat

> z mechaniorem, a ze swoich obserwacji zauważyłem, że jak masz

> blade pojęcie o mechanice, to majster też inaczej patrzy na

> Ciebie.

Napisałem wcześniej, że na mechanice to się znam doskonale, ale nie

mechanikowi to oceniać. W szczególności, gdy samochód oddaje do naprawy

moja żona, siostra, czy matka.

> Oczywiście nie mówimy tu o naprawach które trwają cały dzień albo i

> dłużej ale póki co nic takiego mnie nie spotkało

Jak ktoś ma jeden samochód i nie może sobie miejsca znaleźć w czasie naprawy

to i owszem. Zupełnie inaczej wygląda to z perspektywy człowieka, który

normalnie pracuje i samochód służy mu tak samo, jak kuchenka mikrofalowa.

Samochód zostawiam po pracy, a gotowy jest na drugi dzień. W spokoju

ducha zostawiam z listą rzeczy do naprawy (po 16-tej), a na drugi dzień

ma do odbioru. Naprawa nie trwała cały dzień - godzinę. Tyle, że musieli

mieć czas na diagnozę, zakup części itd. Mój samochód nie jest jedynym w

warsztacie - trudno, by do hurtowni jeździli 15 razy dziennie.

Napisano

> a kasy chcą coraz więcej.

> Ja kiedyć z pięć lat temu oddałem malucha do naprawy w małym

> prywatnym warsztacie gdzie już się stołowałem jakiś rok.

> Chodziło o to by wymienić łożysko w skrzyni biegów. żeby to zrobić

> musiałem kupić drugą skrzynię za 150zł bo nie mieli skąd wziąć

> łożyska a za wymianę krzyknęli 450zł. Trochę dużo jak na wymianę

> łożyska 600zł pamiętam jak dziś. Bo za Malucha dałem 1000zł.

> Jakbym wiedział, że tyle krzynie to w życiu bym mu samochodu nie

> oddał. Szkada czasu, pieniędzy bo mogłem kupić inną skrzynię i

> wsadzić ją bez praoblemu ale naobiecywał mi , że z tych dwóch

> złoży mi super skrzynię. ......... nie wiem czy taka była bo

> Malca robiłem na drzewie dzień przed Wigilią. Potem jeździłem

> jeszcze do niego kilka razy z Polonezem ale dziwnie bo zaczął

> strasznie ignorować a na naprawy musiałem czekać po kilka dni.

> Lekka przesada. Znalazłem innego, wielkiego miłośnika Polonezów.

> (od 20 lat jeździ tylko tym) i jak mu oddawałem Poloneza do

> naprawy to wyjeżdzałem samochodem dwa razy lepszym niż

> oddawałem. Jak poprosiłem o wymianę oleju to podolewał inne

> płyny, sprawdził aku, hamulce, wyczyścił mi świece i wymienił

> sprężynę w aparacie zapłonowym bo już się kończyła. a wszystko

> było za przysłowiową flaszkę lub dwie.

> Kiedyś chyba z rok później za wymianę sprzęgła kompletnego, skrzyni,

> wału , mostu i łożyska w kole wziął 50 zł i flaszkę, Naprwdę to

> było jakieś 2,5 roku temu. Poloneza sprzedałem ale jakoś

> niedawno widziałem się z kupującym i do dziś pali gumę, skrzynia

> most super. Takich mechaników już mało na świecie.

pewnie, umarli z głodu hehe.gif

Napisano

> pewnie, umarli z głodu

Flaszke wypił i padł grinser006.gif

Napisano

> Ile za to płacisz?

7-8kzl rocznie ? zlosnik.gif A tak na serio - ten warsztat serwisuje mi wszystkie osobowki jezdzace "w rodzinie", robi w skali roku kilkanascie duzych serwisow (z czasem powazymi naprawami) aut sprowadzanych, skladal mi juz tez kilka silnikow ... Takze fanaberie dotyczace moich prywanych aut po prostu znosi - czasami doliczajac za to kilkadziesiat zl hehe.gif (fakt faktem nie jest robione nic szczegolnego - jedynie gruntowne przejrzenie auta - tyle, ze "z sercem" i pod kontrola zlosnik.gif )

> Ma to tę wadę, że straciłem godzinę własnego czasu (pytać i tak nie

> muszę), a mechanik

> niekoniecznie usunął usterkę

Czyli lipa no.gif Ja w naprawach nie uczestnicze oslabiony.gif Po prostu "ma byc zrobione" ... i juz. Nie sprawdzam, nie "otwieram maski" - po prostu place i jade. To, ze raz na 10kkm wejde pod auto w zupelnosci mi do szczescia wystarcza. I w tej chwili samochody kupuje tez niejako "pod" warsztat ktory jest mi w stanie zpewnic taka obsluge. (dlatego z floty wypada Lancia - jeden z "wiodacych" serwisow, do ktorego czasem trzeba z tym autem wjechac wypuscil mnie w trase z odkreconymi wszystkimi kolami sick.gif )

M.

Napisano

> Ja wstawiam wtedy, kiedy mi pasuje (albo stało się coś nagłego)

> i gapienie się na naprawę mnie nie bawi - mam tysiąc ciekawszych

> spraw

> do załatwienia - choćby pójście do kina, czy zjedzenie pizzy z

> dziećmi na

> mieście.

Bo wszystko sprowadza sie do tego, ze utrzymanie samochodu kosztuje zlosnik.gif Taka strategia jak piszesz sprawdza sie w autach max do trzech lat. Czyli placisz utrata wartosci za kolejne zmiany aut ... Przy starszych autach serwisujac w przypadkowych ASO czy warsztatach "przy marketach" - tez placisz - za bledy mechanikow hehe.gif

Opcja najpewniejsza i najtansza to wlasnoreczne dlubanie w aucie pod blokiem 893goodvibes.gif

Opja najtrudniejsza to znalezienie dobrego warsztatu skromny.gif Niestety wymaga to sporo wysilku, bo takich jest znikoma ilosc no.gif pomaga tu troche internet - ja moj zaufany warsztat odkrylem n.p. dzieki Klubowi Volvo. Jezeli rozsadnie rafisz, to jest i tanio (bo nie ma napraw niepotrzebnych i w ciemno) i dobrze ok.gif U mnie ta opcja (w polaczeniu z sobistym wejsciem pod auto trzy razy do roku) sie wybitnie sprawdza palacz.gif

A wymaganie, zeby mechanik samochodowy "zrobil dobrze", bo za to sie mu placi jest podejsciem ryzykownym , bo ten zawod jest u nas jeszcze malo cywilizowany spineyes.gifhehe.gif

M.

Napisano

> Opcja najpewniejsza i najtansza to wlasnoreczne dlubanie w aucie pod

> blokiem

prawda, ale jeżeli nie liczysz kosztów własnego czasu i całej "infrastruktury" warsztatowej, którą musiałbyś nabyć. Osobiście mimo, że mam wiedzę i umiejętności pozwalające na naprawę samochodu, to korzystam z serwisów, bo a) nie mam czasu na leżenie pod samochodem b) nie mam garażu ani chociażby miejsca gdzie mógłbym wszystkie potrzebne narzędzia przechowywać tak by były "pod ręką".

A o LT mam chyba nawet gorszą opinię niż Ty smile.gif

Napisano
  • Autor

> Bo wszystko sprowadza sie do tego, ze utrzymanie samochodu kosztuje

Czy ja piszę, że nie? Przecież za t właśnie płacę.

> Taka strategia jak piszesz sprawdza sie w autach max do trzech

> lat. Czyli placisz utrata wartosci za kolejne zmiany aut ...

Widzisz, nie bardzo. W samochodach do 3 lat to ja mam gwarancję.

To trochę inna para kaloszy.

> Przy starszych autach serwisujac w przypadkowych ASO czy

> warsztatach "przy marketach" - tez placisz - za bledy mechanikow

Ja nie piszę o przypadkowych warsztatach "marketowych" itd.

Przypadkowe to było raz NorAuto (akurat nie w tym samochodzie)

i więcej tam moja noga nie stanęła. Chciałem tylko olej wymienić.

Piszę o sytuacji związanej z ASO, które miało bardzo dobrą opinię,

oraz o warsztacie polecanym przez znajomego. On też tam już

nie serwisuje - rolka tam była raz, a w innym samochodzie po

naprawie tam przeprowadzonej (w zasadzie nowy - 3 lata), żonie

odkręciła się półoś. Miałem niby dobry 'znajomy' warsztat, ale koleś

z czasem zaczął być zbyt wybredny, problemy z terminami itd.

Z drugiej strony nie wyobrażam sobie serwisu, który mimo tego, że

dobry, znajduje sie po drugiej stronie W-wy. Tak jeździłem z renówką.

Trochę mnie to zmęczyło, niemniej złego słowa nie powiem.

> Opcja najpewniejsza i najtansza to wlasnoreczne dlubanie w aucie pod

> blokiem

Niestety nieprawda. Pod blokiem to ja mogę żarówkę wymienić.

Nawet posiadając dom i przyzwoicie wyposażony garaż nie jestem

w stanie zrobić wszystkiego, że o kosztach odpowiednich narzędzi nie

wspomnę. Wiem coś o tym - w swoim czasie zajmowałem się wszystkim

- konkretnie restauracją pojazdów takich bardziej zabytkowych smile.gif

> Opja najtrudniejsza to znalezienie dobrego warsztatu Niestety

> wymaga to sporo wysilku, bo takich jest znikoma ilosc pomaga

> tu troche internet - ja moj zaufany warsztat odkrylem n.p.

> dzieki Klubowi Volvo. Jezeli rozsadnie rafisz, to jest i tanio

> (bo nie ma napraw niepotrzebnych i w ciemno) i dobrze U mnie

> ta opcja (w polaczeniu z sobistym wejsciem pod auto trzy razy do

> roku) sie wybitnie sprawdza

Widzisz, tylko tak być nie powinno. Widzę jednak, że w warsztacie

w którym aktualnie dokonuję obsługi pogwarancyjnej jest dość wysoki

poziom. W sumie też mi go kolega polecił. Samochody oddajemy z sugestią

lokalizacji problemu - podajemy tylko objawy. W kwestii ewentualnych

napraw/przeglądów warsztat sam informuje. Co warto, co trzeba, albo

nad czym zastanowić smile.gif Części kupują sami (choć nie robią problemów

z dostarczonymi przez klienta) - samochód czysty, odbiór terminowy.

Jestem bardzo zadowolony, że o małżonce nie wspomnę.

> A wymaganie, zeby mechanik samochodowy "zrobil dobrze", bo za to sie

> mu placi jest podejsciem ryzykownym , bo ten zawod jest u nas

> jeszcze malo cywilizowany

Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego też nie serwisuję pojazdów w losowo

wybranych miejscach.

Napisano

> Z drugiej strony nie wyobrażam sobie serwisu, który mimo tego, że

> dobry, znajduje sie po drugiej stronie W-wy. Tak jeździłem z renówką.

> Trochę mnie to zmęczyło, niemniej złego słowa nie powiem.

my swego czasu wozilismy busy ze slaska do serwisu w łodz- w ostateczny rozrachunku i tak sie oplacalo crazy.gif

> Niestety nieprawda. Pod blokiem to ja mogę żarówkę wymienić.

w sumie to zartowalem zlosnik.gif

> Widzisz, tylko tak być nie powinno. Widzę jednak, że w warsztacie

ano - ale jest crazy.gif

> w którym aktualnie dokonuję obsługi pogwarancyjnej jest dość wysoki

> poziom. W sumie też mi go kolega polecił. Samochody oddajemy z

> sugestią

> lokalizacji problemu - podajemy tylko objawy. W kwestii ewentualnych

> napraw/przeglądów warsztat sam informuje. Co warto, co trzeba, albo

> nad czym zastanowić Części kupują sami (choć nie robią problemów

> z dostarczonymi przez klienta) - samochód czysty, odbiór terminowy.

> Jestem bardzo zadowolony, że o małżonce nie wspomnę.

A jedyne co mozemy robic, to glosowac nogami i pieniedzmi za poprawa jakosci ok.gif

> Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego też nie serwisuję pojazdów w

> losowo

> wybranych miejscach.

Dokladnie ok.gif Ale i tak wracamy do tego, co pisalem w pierszych slowach poprzedniego postu wink.gif czyli - majac auto po gwarancji trzeba sie niestety "wysilic" i w jakis posob o nie zadbac skromny.gif Nawet jezeli tym wysilkiem bedzie "tylko" wybor odpowiedniego warsztatu.

M.

Napisano
  • Autor

> prawda, ale jeżeli nie liczysz kosztów własnego czasu i całej

> "infrastruktury" warsztatowej, którą musiałbyś nabyć. Osobiście

> mimo, że mam wiedzę i umiejętności pozwalające na naprawę

> samochodu, to korzystam z serwisów, bo a) nie mam czasu na

> leżenie pod samochodem b) nie mam garażu ani chociażby miejsca

> gdzie mógłbym wszystkie potrzebne narzędzia przechowywać tak by

> były "pod ręką".

Coś w tym guście. Pisałem wcześniej - bawiłem się w restaurację

pojazdów (wszytko - mechanika, blacharka, lakiernictwo) - owszem,

trafiało się zrobić coś w samochodach przeznaczonych do codziennego

użytku. Jednak hobby to coś innego niż siedzenie w kanale z przymusu,

bądź wątpliwych oszczędności. Z drugiej strony - ciężko wymagać tego

od mojej żony, która zasadniczo też jest użytkownikiem samochodów

domowych. Mogę służyć jedynie jako konsultant, ale nie mechanik.

Owszem, w sytuacji awaryjnej podwinę rękawy i zrobię co trzeba.

Dwóch lewych rąk nie mam. W ostatnich dwóch latach przezbrajałem

(drobiazg) drzwi po naprawie u Chodzenia (tyż ASO) - mialem z tym

podjechać na gwarancji, ale zostały poprawione przez kolejnego

skoczka na czerwonym (pewnie by się wykręcili - kaszana w środku frown.gif)

oraz wymieniałem chłodnicę. Żona i sąsiedzi byli zaskoczeni tempem

naprawy na parkingu pod blokiem smile.gif.

Napisano
  • Autor

> my swego czasu wozilismy busy ze slaska do serwisu w łodz- w

> ostateczny rozrachunku i tak sie oplacalo

Wcale się nie dziwię - znajoma firma transportowa naprawy wykonuje

gdzieś daleko za Grójcem. Czasem służę jako kierowca. To jest warsztat

z prawdziwego zdarzenia smile.gif

> w sumie to zartowalem

smile.gif

> ano - ale jest

Wiem. Pisałem tylko o jednym konkretnym przypadku jednego konkretnego samochodu smile.gif

> A jedyne co mozemy robic, to glosowac nogami i pieniedzmi za poprawa

> jakosci

Owszem. Stąd też moja wcześniejsza wypowiedź. Ja nie narzekałem smile.gif

Zdałem tylko relację smile.gif

> Dokladnie Ale i tak wracamy do tego, co pisalem w pierszych slowach

> poprzedniego postu czyli - majac auto po gwarancji trzeba sie

> niestety "wysilic" i w jakis posob o nie zadbac Nawet jezeli

> tym wysilkiem bedzie "tylko" wybor odpowiedniego warsztatu.

Widzisz, problem w tym, że ja rzeczony pojazd serwisowałem nadal

w tym samym ASO, które mi polecono w Polsce jako dobry serwis.

Przez rok jeszcze była uznana gwarancja z EU (niemiecka), później

za przeglądy/naprawy płaciłem (powtórzę jeszcze raz, że tym samochodem

jeździłem bardzo mało - wręcz sporadycznie). Jak się wkurzyłem na

ASO, to dałem tam, gdzie miało być dobrze. Jak się później okazało, to

wcale nie tak dobrze, a partactwo znajomego serwisu wyszło nie tylko

tu, ale w kilku innych samochodach. O jakości aktualnego warsztatu mogę

napisać tylko jedno - jestem zadowolony jak jasna cholera, ale dużo

większą satysfakcję mam z zadowolenia małżonki, która ocenić pewne

kwestie jednak potrafi i samochód 'pokochała' po raz wtóry. Mieliśmy go

sprzedać z rok temu z racji pewnych niedomagań (wiek itd.) - teraz się

okazało, że to nie on winien, tylko polskie serwisy.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.