Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Obecność podczas przeglądu w ASO

Featured Replies

Napisano

> ASO Skody mam w Warszawie ze 2 kilometry od mieszkania (też mi

> pozwolili kiedyś wejść na halę i towarzyszyć fachurze podczas

> serwisowania klimatyzacji), jednak wolę serwis poza Warszawą z

> kilku przyczyn: wybieram serwis polecany przez wielu

> użytkowników Skód [...]

To podaj co to za serwis bo mi sie przeglad zbliza (pierwszy) i chce sie przyjrzec dokladnie autu.

edit: Carsed w Minsku Mazowieckim ?

Napisano

> Słuchaj to że płacisz nie oznacza że jesteś wszechwładny-zrozum to.

Nie chodzi mi o wszechwładzę, a o traktowanie mnie jak klienta - osobę dzięki której ma się pieniądze i się ją szanuje.

> Wymagasz profesjonalnej obsługi na miare XXI wieku a sam zachowujesz

> się właśnie jak za komuny

Czyli jak?

> Mechanik ma płacone od przerobu i naprawde dialogi z klientem nie

> wpłyną pozytywnie na jego wypłate i wynik serwisu.Mechanik ma

> pracować a nie niańczyc klienta.

A w serwisie do którego jeżdżę mechanik niańczy też klienta. I dlatego jeżdżę do akurat tego, a nie innego serwisu. I to właśnie ten serwis zarabia, a nie inny.

mar00ha

Napisano

> edit: Carsed w Minsku Mazowieckim ?

Tak właśnie. ok.gif

mar00ha

Napisano

Prawda też jest taka, że serwisy coraz częściej zatrudniają łepków zaraz po szkole, albo wręcz na praktykach i sorry ale wole patrzeć co się dzieje w takim przypadku z samochodem. I nie mówię tutaj o tym, że ktoś coś wymontuje, ale chodzi o to, że taka osoba przez brak doświadczenia lub uwagi może coś przeoczyć przy naprawie. W przypadku kiedy mechanik nie ma nic do ukrycia, to nie powinno mu przeszkadzać, że stoje sobie gdzieś w rogu i obserwuję prace przy samochodzie. Miałem raz problem z elektryką w Astrze II, pojechałem do mechanika i strasznie nalegał, żeby zostawić samochód i przyjechać za pól dnia, nie chciał żebym był przy naprawie. Tak zrobiłem po powrocie zakomunikował że już naprawione należy się 100zł. Później dowiedziałem się zresztą dzięki autokącikowi, że takie objawy jak u mnie występowały już u innych i powodem jest odlutowanie jakiegoś przewodu od czujnika. Myślisz, że jakbym był przy naprawie i trwała by ona góra 30 minut i polegała na przylutowaniu przewodu to zaśpiewał by sobie 100zł hmm.gif

Czasami wygodniej jest mechanikowi nie pozwolić przyglądać się naprawie, a potem powiedzieć czego to on nie zrobił.

Nie generalizuje, ale prawda jest taka, że nie często się spotyka naprawdę rzetelną obsługę.

Napisano

> może to nie sprawa Twojej inności, ale wysokości zarobków?

> wiem-zaraz napiszesz, że myślę stereotypami i że jak ktoś ma wpisane

> "zawód-bankier" to zaraz zarabia nie wiadomo ile. nie wiem,

> ile zarabiasz, lecz tak to odebrałem, że generalnie zwisa Ci, co

> dzieje się z Twoim autem. mnie na takie podejście

> najzwyczajniej w świecie nie stać.

Nie no bez przesady nie jestem prezesem. Chodzilo mi o to, ze samochod traktuje jak rzecz. Kupujac go bylem przygotowany na wydatki i skoro cos sie dzieje to jade do ASO i nie zamartwiam sie jak cos zrobili (nie patrze na rece i nie wnikam) Zawsze przed zakupem samochodu orientuje sie ile kosztuje serwis danego modelu.

Napisano

> Tzn. widać halę zapchaną samochodami i niewiele więcej.

w moim ASO fiat widać naprawdę prawie wszystko i na dodatek

wpuszczają mnie na każde zyczenie natomiast w skodzie nie widać

nic zapierają auto i przepadł co więcej ich lakiernia np jest na drugim

końcu miasta palacz.gif

Napisano

> Dobry przykład. Jak chcę światła w kinie to nie idę do tego, gdzie go

> nie ma.

czyli wszystko wskazuje na to że nie chodzisz do kina ok.gif

a odwracając pytanie - gdybyś miał duży warsztat samochodowy

na powiedzmy 7 stanowisk i na tej samej hali przygotowalnie

aut nowych do wydawki zapraszałbyś hurtem klientów aut właśnie

serwisowanych na zespołowe łażenie po serwisie i stanie pod autami ?

Napisano

Dodam również, że takie zapraszanie na halę działa na mnie dużo

> lepiej z marketingowego punktu widzenia. Ostatnio mechanik

> "naciągnął" (w cudzysłowie, bo rozważałem samodzielnie jego rady

> czy sugestie) mnie na nowe klocki hamulcowe, tarcze oraz tuleje

> wahaczy.

no widzisz it tu zgadzam się z Tobą w 100% ok.gif

Napisano

> Nie no bez przesady nie jestem prezesem. Chodzilo mi o to, ze

> samochod traktuje jak rzecz. Kupujac go bylem przygotowany na

> wydatki i skoro cos sie dzieje to jade do ASO i nie zamartwiam

> sie jak cos zrobili (nie patrze na rece i nie wnikam) Zawsze

> przed zakupem samochodu orientuje sie ile kosztuje serwis danego

> modelu.

Koszt serwisu, a jego fachowosc to dwie rozne rzeczy, poza tym koszt serwisu czesto nie ma zwiazku z cena auta (przyklad Skoda i Citroen, Skoda drozsza - serwis tanszy, w Citroenie odwrotnie).

Poza tym kupujac auto nie mam ochoty wyrzucic pieniedzy w bloto, a co za tym idzie powierzyc je komus komu nie ufam - na zaufanie trzeba sobie zapracowac i wielkie logo koncernu nad ASO nie jest dla mnie wyznacznikiem zaufania.

Powierzam produkt za jakies 60 tys. gosciowi ktory musialby prawdopodobnie jakies 60 wyplat odlozyc w 100% zeby je kupic - czy on jest w stanie ogarnac, ze ma do czynienia z drogim produktem czy bedzie go traktowal jak zelazko za 6zl ? Obawiam sie, ze to drugie - to nie jego auto i ma to w d..e jak zapomni dokrecic srubke badz przeleje olej bo nie ruszyl lbem i nie przeczytal co jest napisane na bance - jak mu nie cos "nie wyjdzie" to pozniej powie "Przepraszam" i tyle.

Co innego jak powierzam zelazko za 6zl w serwisie - to jest 6zl, a nie 60tys. Najtanszy nowy samochod kosztuje jakies 25 tys (bodajze Seicento) i to rowniez jest niebagatelna kwota - wiec oczekuje, ze mechanik nie bedzie sie dziwil, ze gmerajac przy moim aucie, na ktore jakis czas odkladalem chce widziec co w nim gmera, zwlaszcza ze czesto-gesto ogarnia taki "fachowiec" temat mniej niz ja.

Napisano

a teraz takie pytanie do wszystkich:

czy jeśli jakość serwisu byłaby teoretyzując wzorowa, mechanicy nie byliby oszustami

byłaby pewność co do jakości naprawy wszystko byłoby idealne to pchalibyście się na

halę czy nie ?

Napisano

> a teraz takie pytanie do wszystkich:

> czy jeśli jakość serwisu byłaby teoretyzując wzorowa, mechanicy nie

> byliby oszustami

> byłaby pewność co do jakości naprawy wszystko byłoby idealne to

> pchalibyście się na

> halę czy nie ?

A skad mam miec te pewnosc ? Ale jezeli mam te pewnosc to bym sie nie pchal - chociaz fajnie by bylo gdyby chociaz szyba jakas byla przez ktora widzialbym swoje auto.

Napisano

> a teraz takie pytanie do wszystkich:

> czy jeśli jakość serwisu byłaby teoretyzując wzorowa, mechanicy nie byliby oszustami

> byłaby pewność co do jakości naprawy wszystko byłoby idealne to pchalibyście się na halę czy nie ?

Ja tak. Chcę wiedzieć co się dzieje i już. To moje auto.

Jak już pytasz, to ja mechanikom oszustw, niedbalstwa i braku staranności nie zarzucam. Nawet z serwisów, które mnie nie wpuszczały na halę napraw wyjeżdżałem zadowolony z obsługi (poza faktem, ze nie mogłem biernie towarzyszyć mechanikowi).

mar00ha

Napisano

Najtanszy nowy samochod kosztuje jakies 25 tys

> (bodajze Seicento) i to rowniez jest niebagatelna kwota - wiec

> oczekuje, ze mechanik nie bedzie sie dziwil, ze gmerajac przy

> moim aucie, na ktore jakis czas odkladalem chce widziec co w nim

> gmera, zwlaszcza ze czesto-gesto ogarnia taki "fachowiec" temat

> mniej niz ja.

Ale to nie znaczy, ze mam patrzec im na rece yikes.gif Jak cos popsuja to wtedy bedzie problem... Idac tym tropem nalezaloby patrzec na rece urarzowi, ktory stawial mieszkanie, w ktorym mieszkam. Serwisatnowi lodowki (bo przeciez tania nei byla wink.gif ) itd itp. Nie popadajmy w paranoje. Skoro ja nei lubie jak ktos mi patrzy na rece, a wykonuje swoja prace dobrze to i ja nie mam zamiaru patrzec na prace mechanika.

Osatnio bylem na przegladzie i zostawilem samochod w ASO w czwartek wieczorem a odebralem w piatek wieczorem. I co mialem nie zostawiac bo posuja, beda w nocy jedzic? spineyes.gif

Napisano

> Ja tak. Chcę wiedzieć co się dzieje i już. To moje auto.

czyli tak naprawdę chodzi tutaj tylko o ludzką mentalność ok.gif

bo skoro teoretycznie mamy pewność żę bedzie wszystko dobrze

to naprawdę nie widziałbym sensu przebywania przy aucie ok.gif

co ciekawe z tego co widzę przy markach luksusowych właściciele

raczej nie zaglądają na warsztat w czasie przeglądu czy naprawy

a tam dopiero jest co zepsuć czy podmienić grinser006.gif

a tak zapytam jeszcze jak sobie radzicie jak np. wasz drogi telewizor

(np. plazma) idzie do naprawy na 14 dni? zlosnik.gif

Napisano

> a tak zapytam jeszcze jak sobie radzicie jak np. wasz drogi telewizor

> (np. plazma) idzie do naprawy na 14 dni?

Jak mi ktoś popsuje "drogi telewizor", to chwilę będę sobie radził bez telewizora (z resztą np. w przypadku większych telewizorów serwis Samsunga przyjeżdża do domu zlosnik.gif). Jak mi ktoś unieruchomi samochód na kilka dni, to mam wtedy poważny problem (nie mogę się dostać do pracy, nie mogę zrtobić zakupów, itd., itp., generalnie jest to dosyć kłopotliwe - i traci się masę czasu zanim zorganizuje się to wszystko w jakiś alternatywny sposób). Od potencjalnej awarii/nieplanowanego postoju samochodu całkiem dużo może zależeć - mój czas kosztuje mnie tyle, że nie mogę sobie pozwolić na reklamację usługi, reklamację do reklamacji, itp., itd. - a wiadomo, że każdy problem w ASO zaczyna się od "to nie my zrobiliśmy" i "tak już było jak pan przyjechał".

Z resztą zupełnie nie tego rozumiem całego problemu, szczerze mówiąc - mnie np. klienci zaglądają "w robotę" kiedy sobie chcą, śledzą postępy, zgłaszają uwagi w trakcie pracy, czy pytają o coś - ich pieniądze ich prawo ok.gif Jeśli ktoś kategorycznie nie pozwala przyglądać się swojej pracy, to z mojej praktyki w obcowaniu z różnymi firmami wynika, że w 9 przypadkach na 10 jest to spowodowane po prostu tym, że ma coś do ukrycia. ok.gif

Napisano

> co ciekawe z tego co widzę przy markach luksusowych właściciele

> raczej nie zaglądają na warsztat w czasie przeglądu czy naprawy

> a tam dopiero jest co zepsuć czy podmienić

Ludzie posiadający luksusowe auta w większości nie mają czasu na siedzenie w serwisie, bo zarabiaja kasę na te luksusowe auta, a ich czas to ostry pieniądz. Kalkulują co im się bardziej opłaca - zarabiać kasiorę czy pilnować swojego auta i wychodzi im na to, że wolą zarabiać.

> a tak zapytam jeszcze jak sobie radzicie jak np. wasz drogi telewizor (np. plazma) idzie do naprawy na 14 dni?

Nie mam plazmy, to nie wiem.

Szczerze mówiąc, to dobieram sprzęt RTV i AGD w dość przemyślany sposób, co owocuje tym, że odkąd samodzielnie (w sensie że po odłączeniu się od cycka rodziców) dokonuję tego typu zakupów jeszcze nic się nie zepsuło.

mar00ha

Napisano

> czy jeśli jakość serwisu byłaby teoretyzując wzorowa, mechanicy nie

> byliby oszustami

> byłaby pewność co do jakości naprawy wszystko byłoby idealne to

> pchalibyście się na

> halę czy nie ?

Strasznie dziwnie formułujesz pytania. Co to znaczy pchać?

W takiej sytuacji zależnie od nastroju i chęci albo poszedłbym na spacer albo nie przeszkadzając nikomu po cichu obserwował pracę mechanika. Ot tak, z ciekawości.

Napisano

> Ale to nie znaczy, ze mam patrzec im na rece Jak cos popsuja to

> wtedy bedzie problem...

I wtedy sie okaze, ze wrobia Ciebie w naprawe tego co juz popsuli - zdarza sie i tak. Mechanicy w Polsce sami zapracowali swoja dlugoletnia dzialanoscia na brak zaufania ze strony klientow.

> Idac tym tropem nalezaloby patrzec na

> rece urarzowi, ktory stawial mieszkanie, w ktorym mieszkam.

Murarz to nie serwisant, murarz to raczej "fabrykant" - zle porownanie, analogiem murarza jest pracownik fabryki.

> Serwisatnowi lodowki (bo przeciez tania nei byla ) itd itp. Nie

> popadajmy w paranoje. Skoro ja nei lubie jak ktos mi patrzy na

> rece, a wykonuje swoja prace dobrze to i ja nie mam zamiaru

> patrzec na prace mechanika.

Lodowki jeszcze nie serwisowalem, ostatnio naprawiano mi plyte kuchenna, byl bardzo mily pan, ktory pokazywal mi co robi, co jest zepsute, dlaczego tak sie stalo - zupelnie nie przeszkadzalo mu, ze stoje obok i patrze co robi, czlowiek o takim samym usposobieniu montowal mi te kuchenke - takich ludzi cenie i szanuje. Naprawa urzadzen to nie jest jakas magia, zeby klient nie wiedzal co i jak sie dzieje przy jego aucie, jak przeszkadza komus wzrok klienta, przy naprawie jego sprzetu, za jego pieniadze to moze pownien zmienic zawod ? Dla mnie to swiadczy o niskich kwalifikacjach.

> Osatnio bylem na przegladzie i zostawilem samochod w ASO w czwartek

> wieczorem a odebralem w piatek wieczorem. I co mialem nie

> zostawiac bo posuja, beda w nocy jedzic?

Tez musialem raz tak zrobic i nic sie nie stalo, za to poprzednim razem pan w ASO meczyl sie zamiana dwoch kabli w kostce radia 2h (jak sie potem okazalo, wystarczylo zmienic bezpiecznik, ale pewnie on wielki elektronik nie czyta instrukcji do sprzetu, ktory instaluje - superfachowiec), przy okazji zrobil rysy na tapicerce.

Napisano

> Jak mi ktoś popsuje "drogi telewizor", to chwilę będę sobie radził

> bez telewizora (z resztą np. w przypadku większych telewizorów

> serwis Samsunga przyjeżdża do domu )

no tak po to żeby go zabrać do serwisu tak jak i Panasonic zlosnik.gif

(no chyba że usterka jest naprawdę drobna) Chodzi mi tylko

o to że tylko przy autach jest taka histeria ogladania naprawy

eśli ktoś kategorycznie nie pozwala

> przyglądać się swojej pracy, to z mojej praktyki w obcowaniu z

> różnymi firmami wynika, że w 9 przypadkach na 10 jest to

> spowodowane po prostu tym, że ma coś do ukrycia.

i właśnie my cały czas rozmawiamy o permanentnym staniu nad

mechanikiem a nie permanentnym nie wpuszczaniu nawet

na chwilę na halę. To co napisałeś jest zgodne z prawdą.

a jak jest w Mitsu?

Napisano

> Przecież to Ty wymyśliłeś durny przykład z kinem.

dlaczego durny uzasadnij jeśli łaska...

a jeśli tylko próbujesz obrażać to się dziwię ok.gif

bo twój przykład wzorem jakości wypowiedzi na pewno nie był sick.gif

Quote:

Są ludzie, którzy lubią jak pomiata nimi żona albo szef. Być może lubią też jak rządzi nimi serwis.


> Mało uważnie czytasz moje odpowiedzi

a skąd taki wniosek?

więc dyskusję w tym zakresie

> uważam za zbędną.

zawsze masz do tego prawo ok.gif

Napisano

> Strasznie dziwnie formułujesz pytania. Co to znaczy pchać?

z Twojej wypowiedzi wynika że nie dziwnie formułuję pytania

tylko używam niejasnych dla Ciebie określeń (pchać się) ok.gif

może faktycznie zostało użyte niefortunnie ale chyba jednak wiadomo

o co chodzi niewiem.gif Czy tu koniecznie jest bycie mega erudytą ?

a w kwestii ewentualnego pójścia na spacer masz odmienne zdanie niż koledzy co mnie

bardzo cieszy bo ja również nie widzę potrzeby bycia na hali serwisowej

mając pewność że samochód będzie naprawiony rzetelnie ok.gif

Napisano

> W Polszy robi się to samo.... więc twoja diagnoza że w Polsce to

> problem jest błędna....

OK, ale jakie będą konsekwencje Twojego raportu? Ktoś się nim przejmie? Czy tylko będzie newsem prasowym? Bo u żabojadów jednak kierownictwa koncernów potem robiły ostre burze w swoich ASO.

> Pytanie tylko jak namówić ludzi do uczciwości i rzetelności

We współczesnym świecie, gdzie ludzi się cienko opłaca, praca jest generalnie tymczasowa i nikt się nie bawi w lojalność, niestety zostaje tylko "terror".

Napisano

> no tak po to żeby go zabrać do serwisu tak jak i Panasonic

No właśnie nie zlosnik.gif - ja mam tv projektorowy i robią wszystko na miejscu, bo twierdzą, że telewizor jest za duży i ciężki żeby się z nim wozić. zeby.GIF Wymieniali mi jakiś moduł sterujący jedną z lamp, bo rozjechały się kolory - pan z serwisu siedział bite trzy godziny u mnie w domu. rotfl.gif

> Chodzi mi tylko

> o to że tylko przy autach jest taka histeria ogladania naprawy

> eśli ktoś kategorycznie nie pozwala

No ale wiele serwisów traktuje klientów na prawdę dziwnie - niektórzy uważają, że serwis dla klienta ma być taką "czarną skrzynką": przyjeżdżasz do BOK, dostajesz kopię zlecenia, oddajesz auto i znikasz, a potem pojawiasz się, płacisz, podstawiają Ci auto i wyjeżdżasz. Tyle, że propblem zaczyna się wtedy, jak zostawiasz auto z informacją, że np. zacina się zamek pokrywy silnika, co demonstrowałeś kilkukrotnie panu przyjmującemu auto do serwisu, przyjeżdżasz na drugi dzień i zwracają Ci auto z adnotacją na zleceniu "usterki nie stwierdzono". Okazało się, że ukrawacony pan z BOK przekazał mechanikowi informację w taki sposób, że mechanik zrozumiał, że chodzi o zamek klapy bagażnika. Cóż, nie udało się, zapraszamy na przyszły tydzień, może tym razem się uda. sick.gif Jak ktoś ma mnóstwo czasu z którym nie ma co robić, to może się bawić w ten sposób. no.gif Na to nakłąda się jeszcze i taki problem, że jeśli patrzy się na to z sytuacji np. Warszawy, to zawsze można powiedzieć: "jedź do innego serwisu". Jeśli jednak do najbliższego serwisu masz np. 70 kilometrów, a do następnego 150, to zapewniam, że nie wygląda to już tak wesoło, gdy z jednym i tym samym problemem trzeba jeździć kilka razy, a wynika to bynajmniej nie z tego, że usterki fizycznie nie dało się usunąć za pierwszym razem. Ale cóż - serwis ma całą masę wdrożonych norm ISO, w BOK są wygodne fotele i można się napić kawy, a nawet ciastkiem poczęstują, więc jest super i tylko malkontenci narzekają. hahaha.gif

Inny przykład: jak to np. jest, że autoryzowany serwis pewnej marki systematycznie i nałogowo w jednym z modeli, dość popularnym z resztą, uszkadzał plastikowe nakładki progów przy podnoszeniu aut na podnośniku? Konstrukcja tej nakładki była taka, że jej krawędź wystawała trochę poniżej poziomu podwozia i po ustawieniu łap podnośnika trzeba było mocno wykręcić do góry te podpórki, inaczej gdy już podwozie oparło się na podpórkach, to progi opierały się na metalowych częściach łap podnośnika i w skutek nacisku zrywały się zaczepy. Naprawa czegoś takiego to w najlepszym razie demontaż nakładki, wymiana kołków mocujących i ponowny montaż (w realiach tego serwisu - pół dnia, i trzeba się umówić, bo od ręki nie naprawią tego, co popsuli), w najgorszym razie wymiana całej nakładki progu, co oznaczało m. innymi lakierowanie, więc kilkudniowy postój auta w serwisie. Dlaczego w skutek czyjegoś lenistwa klient ma tracić swój czas?

A dlaczego uważam, że wynikało to z lenistwa? Po prostu: jeśli właściciel stał obok auta, to mechanik przed podniesieniem auta do góry klękał na kolanka i odpowiednio ustawiał podpórki podnośnika zlosnik.gif - nie trzeba było o tym przypominać. Jeśli właściciela nie było przy aucie, to odbierał auto z powykrzywianymi, odstającymi nakładkami progów icon_rolleyes.gif

> i właśnie my cały czas rozmawiamy o permanentnym staniu nad

> mechanikiem

No ale to wszystko zależy - serwis serwisem, ale ostatecznie pracę wykonuje konkretny, identyfikowalny przez imię i nazwisko mechanik. Jeśli znam człowieka, to zależnie od wniosków z wcześniejszych obserwacji - albo nie muszę patrzeć mu na ręce, albo po prostu próbuję zrezygnować i umówić się na inny termin, gdzie będzie ktoś, kto wzbudza u mnie większe zaufanie zlosnik.gif.

Tyle, że są i serwisy, które nawet takiej możliwości nie dają klientom - mechanik to mechanik, a Ciebie nie powinno obchodzić, czy na danej zmianie będzie ten, czy inny. sick.gif

> a jak jest w Mitsu?

Różnie hmm.gif - ale po hali napraw można chodzić, obsługa po otwarciu zlecenia od razu i bez pytania pokazuje drogę do hali napraw jeśli ma się ochotę popatrzeć. zlosnik.gif Z tego co zauważyłem to tak gdzieś 1/4 klientów korzysta z tej możliwości.

Napisano

> dlaczego durny uzasadnij jeśli łaska...

Bo nijak się ma do tej dyskusji. Wyskakujesz z jakimś kinem a potem piszesz, że nie chodzę do kina. rotfl.gif

> a jeśli tylko próbujesz obrażać to się dziwię

Uwierz mi, że staram się jak mogę tak dobierać słowa, żeby Cię nie obrazić.

> bo twój przykład wzorem jakości wypowiedzi na pewno nie był

Ale to akurat dobre porówanie. Tak samo jak lubię decydować o sobie w domu czy w pracy, tak lubię wybrać taki serwis jaki mi odpowiada.

> a skąd taki wniosek?

Z Twoich odpowiedzi.

Napisano

> z Twojej wypowiedzi wynika że nie dziwnie formułuję pytania

> tylko używam niejasnych dla Ciebie określeń (pchać się)

I jedno i drugie.

> może faktycznie zostało użyte niefortunnie ale chyba jednak wiadomo

> o co chodzi

Sęk w tym, że nie.

> Czy tu koniecznie jest bycie mega erudytą ?

Jeśli chcesz dyskutować to pozwól się zrozumieć rozmówcy.

> bardzo cieszy bo ja również nie widzę potrzeby bycia na hali

> serwisowej

> mając pewność że samochód będzie naprawiony rzetelnie

Dlaczego piszesz "też"? Ja często odczuwam taką potrzebę. A już szczególnie, jeśli nie mam pewności co do rzetelności serwisu.

Napisano

> I wtedy sie okaze, ze wrobia Ciebie w naprawe tego co juz popsuli -

> zdarza sie i tak. Mechanicy w Polsce sami zapracowali swoja

> dlugoletnia dzialanoscia na brak zaufania ze strony klientow.

Bez przesady nie wszyscy sa tacy.

> Murarz to nie serwisant, murarz to raczej "fabrykant" - zle

> porownanie, analogiem murarza jest pracownik fabryki.

> Lodowki jeszcze nie serwisowalem, ostatnio naprawiano mi plyte

> kuchenna, byl bardzo mily pan, ktory pokazywal mi co robi, co

> jest zepsute, dlaczego tak sie stalo - zupelnie nie

> przeszkadzalo mu, ze stoje obok i patrze co robi, czlowiek o

> takim samym usposobieniu montowal mi te kuchenke -

Hmm zle porownanie grinser006.gif Zatem warto by bylo pojechac do fabryki i zobaczyc jak ta lodowke skladaja bo moze jakos oszukuja pad.gif

> Tez musialem raz tak zrobic i nic sie nie stalo, za to poprzednim

> razem pan w ASO meczyl sie zamiana dwoch kabli w kostce radia 2h

> (jak sie potem okazalo, wystarczylo zmienic bezpiecznik, ale

> pewnie on wielki elektronik nie czyta instrukcji do sprzetu,

> ktory instaluje - superfachowiec), przy okazji zrobil rysy na

> tapicerce.

Widac zaden z niego fahcowiec. A rysa no coz nic nie jest wieczne i wczesniej czy pozniej sie porysuje.

Napisano

> OK, ale jakie będą konsekwencje Twojego raportu? Ktoś się nim

> przejmie? Czy tylko będzie newsem prasowym? Bo u żabojadów

> jednak kierownictwa koncernów potem robiły ostre burze w swoich

> ASO.

Aaaaaa.... to już inna para kaloszy...

Wszystko zależy od tego czemu taki raport ma służyć i po co ktoś go zamawia....

Raz po to bo takie przyszło polecenia z góry i trzeba mieć dupokrytke, w innym przypadku bo jest taka moda, a w jeszcze innym przypadku po to by dowiedzieć się jak jest obsługiwany klient...

A co się z tym robi dalej to też różnie, czasami służy taki raport jako podręczny magnetyzer na kurz, a w innym jako podstawa do oceny pracowników i jako jedna z podstaw do podejmowania decyzji szkoleniowo-kadrowo-premiowych...

> We współczesnym świecie, gdzie ludzi się cienko opłaca, praca jest

> generalnie tymczasowa i nikt się nie bawi w lojalność, niestety

> zostaje tylko "terror".

Z tymże terror te tez trzeba umieć zastosować bo najczęściej uzyskuje się skutek odwrotny od zamierzonego...

Napisano

> A rysa no coz nic nie jest wieczne i

> wczesniej czy pozniej sie porysuje.

niby tak, ale skoro ja nie porysowalem do tej pory to jakim prawem partacz (ktoremu dodatkowo place) ma mi zniszczyc moja wlasnosc?

Napisano

> Bo nijak się ma do tej dyskusji. Wyskakujesz z jakimś kinem a potem

> piszesz, że nie chodzę do kina.

Właśnie wg mnie Twój przykład żoną czy szefem ma się nijak do sprawy, bo tu nie chodzi o to, że serwis

Tobą rządzi, tylko o względy bezpieczeństwa osoby przebywającej na hali.

Te obostrzenia, nie są spowodowane chęcią ukrycia naprawy (chodzi o

zasadę a nie o rzeczywistość zlosnik.gif) tylko troską o dobro fizyczne osoby postronnej

jaką jest właściciel serwisowanego pojazdu ok.gif Serwis Tobą nie rządzi tylko ustala

jedynie wewnętrzne zasady obsługi klienta, więc jedyne co na dzisiaj możesz zrobić,

to go zmienić na inny. Zupełnie tak jak i kino, które jest dobrym przykładem bo nikt nie włączy

światła tylko dlatego że sobie tego życzysz i tez jedynym wyjsciem jakie masz

to szukać innego kina

> Uwierz mi, że staram się jak mogę tak dobierać słowa, żeby Cię nie

> obrazić.

ironizowanie idzie Ci jeszcze gorzej grinser006.gif

> Ale to akurat dobre porówanie. Tak samo jak lubię decydować o sobie w

> domu czy w pracy,

masz żonę ? dzieci? szefa ? nie? to na razie decyduj sobie sam potem życie Cię skoryguje palacz.gif

tak lubię wybrać taki serwis jaki mi

> odpowiada.

to zawsze możesz a w tej dyskusji trudno o kompromis zlosnik.gif

Napisano

> Sęk w tym, że nie.

skoro nie to w jaki sposób udzieliłeś na nie odpowiedzi

umiesz odpowiedzieć na pytania których nie rozumiesz ? zlosnik.gif

> Dlaczego piszesz "też"? Ja często odczuwam taką potrzebę.

napisałem 'też" bo odpowiedziałeś mi :

Quote:

W takiej sytuacji zależnie od nastroju i chęci albo poszedłbym na spacer albo nie przeszkadzając nikomu po cichu obserwował pracę mechanika. Ot tak, z ciekawości.


ale to podobno ja nie czytam uważnie odpowiedzi mojego rozmówcy...

Napisano

> Właśnie wg mnie Twój przykład żoną czy szefem ma się nijak do sprawy,

> bo tu nie chodzi o to, że serwis

> Tobą rządzi, tylko o względy bezpieczeństwa osoby przebywającej na

> hali.

Odnosiłem się do tej wypowiedzili (fragment):

Quote:

(...) ASO to punkt świadczący uslugi na pewnych zasadach i napewno nie ustala ich klient! (...)


Jeśli nie potrafisz podać podstawy narzucającej warsztatowi gonienie klienta z hali to jest wysoce prawdopodobne, że to kaprys właściela. A tym samym narzuca mi coś podobnie jak np. szef w pracy. palacz.gif To czy kierują się podmianą części czy bezpieczeństwem gościa nie ma tu znaczenia.

EOT bo to do niczego nie prowadzi. zlosnik.gif

Napisano

> Z resztą zupełnie nie tego rozumiem całego problemu, szczerze mówiąc

> - mnie np. klienci zaglądają "w robotę" kiedy sobie chcą, śledzą

> postępy, zgłaszają uwagi w trakcie pracy, czy pytają o coś - ich

> pieniądze ich prawo

a co Ty takiego robisz ? mam nadzieję że nie masz jakiegoś alternatywnego

warsztatu samochodowego zlosnik.gif

Napisano

EOT to EOT ale szkoda bo się już rozgrzewałem zlosnik.gif

pozostawiłeś mnie nieprzekonanego grinser006.gif

Napisano

> Właściwie cała ta sprawa ma jeszcze jeden wazny aspekt którego chyba

> nikt tutaj nie poruszył - jak mechanik (stacja) zechce na

> czymkolwiek wyrolować klienta, to zrobi to niezależnie od tego

> czy będzie się on kręcił koło samochodu czy nie.

nie bierzesz pod uwage takiego przykladu gdzie klient ma pelna wiedze mechaniczna i wie jak cos naprawic a auto oddaje do mechanika ze wzgledu ze:

1. nie ma prywatnie warunkow zeby samemu to zrobic

2. nie chce sie poprostu brudzic

wiec woli spokojnie z boku stac i patrzec.

jezdze od lat do jednego warsztatu i ZAWSZE patrze na rece mechanika a ze wzglegu na moja zawodowa "warsztatowa "praktyke to nie raz chlopaki dowiedza sie ode mnie czego ciekawego i ja od nich takze. jest poprostu mila atmosfera.

(nie)stety juz niedlugo to sie skonczy bo spelniam moje dzieciece marzenie i bo buduje garaz na dwa stanowiska w tym jedno z kanalem cfaniak.gif

Napisano

> niby tak, ale skoro ja nie porysowalem do tej pory to jakim prawem

> partacz (ktoremu dodatkowo place) ma mi zniszczyc moja wlasnosc?

Mi ta rysa wogole by nie przeszkadzala. Nie przesadzajcie przeciez samochod to nei czlonek rodziny.

Doszedlem do wniosku, ze wiekszosc traktuje samochod prawie jak dziecko... najdrobniejsza ryska czy jakas minimalna usterka doprowadza do szewskiej pasji.

Napisano

> Bez przesady nie wszyscy sa tacy.

Nie wszyscy, ale wiekszosc i to taka 90% wiekszosc.

> Widac zaden z niego fahcowiec. A rysa no coz nic nie jest wieczne i

> wczesniej czy pozniej sie porysuje.

Dzieki temu "fachowcowi" porysowalo sie 3 dni po zakupie - wychodzac z zalozenia, ze predze czy pozniej cos sie zepsuje po co naprawiac ? Po co kupowac ?

Napisano

Cały ten wątek, to jest dość ciekawy problem teoretyczny dla prawnika - w jaki sposób uzasadnić wyższość - w zakresie spraw porządkowych, takich jak obecność na sali napraw - osoby teoretycznie równorzędnej, jako drugiej strony stosunku cywilnoprawnego.

W zasadzie przychodzą mi na myśl dwie teorie:

a) umowa, w której osoba postronna zobowiązuje się nie wchodzić na teren hali,

b) roszczenie prawnorzeczowe o niekorzystanie z tego składnika majątku serwisu.

U podstaw tych roszczeń leżą natomiast wiążące serwis przepisy BHP.

Nie ma zatem przepisu zobowiązującego ASO do umożliwienia klientowi obecności przy naprawie samochodu. Wręcz przeciwnie, jest ono zobowiązane tę obecność uniemożliwić.

Napisano

> Mi ta rysa wogole by nie przeszkadzala. Nie przesadzajcie przeciez

> samochod to nei czlonek rodziny.

Nie, ale dalem za niego ciezka kase (dla mnie ciezka) i wnerwia mnie jak lachmyta w ASO cos mi spartoli.

> Doszedlem do wniosku, ze wiekszosc traktuje samochod prawie jak

> dziecko... najdrobniejsza ryska czy jakas minimalna usterka

> doprowadza do szewskiej pasji.

Kwestia ile ten samochod kosztowal to raz i kwestia podejscia do estetyki tego wozu to dwa. Znam ludzi ktorzy maja silniki zapackane brudem z olejem i im to nie przeszkadza, znam takich co jezdza z wgniecionym blotnikiem i im to nie przeszkadza, sa tacy co maja przepalone zarowki i im tez to nie przeszkadza. Mnie w moim aucie to przeszkadza.

Napisano

> Mi ta rysa wogole by nie przeszkadzala. Nie przesadzajcie przeciez

> samochod to nei czlonek rodziny.

> Doszedlem do wniosku, ze wiekszosc traktuje samochod prawie jak

> dziecko... najdrobniejsza ryska czy jakas minimalna usterka

> doprowadza do szewskiej pasji.

Mi tez pewnie by nie przeszkadzala gdybym sam ja zrobil (nawet mam taka jedna - no coz, stalo sie), ale jesli ja dbam o swoje auto to nikt inny nie ma prawa mi go niszczyc (a rysowanie tapicerki bez watpienia jest niszczeniem).

Idac twoim tokiem rozumowania, jesli ktos przerysuje ci auto na parkingu, to tez nie bedziesz dochodzil od niego odszkodowania. Co tam rysa. Predzej czy pozniej lakier i tak sam by odpadl.

Pozdrawiam smile.gif

Napisano

> Idac twoim tokiem rozumowania, jesli ktos przerysuje ci auto na

> parkingu, to tez nie bedziesz dochodzil od niego odszkodowania.

> Co tam rysa. Predzej czy pozniej lakier i tak sam by odpadl.

> Pozdrawiam

Jak sa swiadkowie to pewnie ze bede dochodzil swoich praw. Ostatnio jak lekko zarysowalem sasiada to zostawilem kartke. Ale to nie jest powod do zmartwienia

Napisano

> To dla Ciebie widzę inne rozwiązanie - kup franuskie auto i serwisuj

> w ASO. To dopiero perwersja.

taaak ? nie zauważyłem zlosnik.gif polecasz jakieś konkretne ASO ?

Napisano

Moje zdanie jest takie w tym temacie, że każdy kto sam uczciwie wykonuje swoje zajęcie to nie pomyśli patrzeć na ręce innym, ponieważ wychodzi z założenia że też będzie w porządku obsłużony. Ale my Polacy niestety w dużym odsetku kombinujemy i potem chcemy patrzeć na ręce innym żeby nas nie wykombinowali.

Napisano

> Ale my Polacy niestety w dużym odsetku kombinujemy i

> potem chcemy patrzeć na ręce innym żeby nas nie wykombinowali.

To wina nasza czy serwisów? Bo jeśli praktycznie obcy mi mechanik chwali się, że przełożył do swojej almery lampy z wersji po FL i puszczając oczko nalega, żeby nie pytać skąd miał i dlaczego za darmo, to co ja mam o tym myleć?

Nie dość, że byłem tam raz jeden założyć alusy z oponami, patrzyłem mu na łapy czy nie kradnie nakrętek. Takie życie.

Napisano

> To wina nasza czy serwisów? Bo jeśli praktycznie obcy mi mechanik

> chwali się, że przełożył do swojej almery lampy z wersji po FL i

> puszczając oczko nalega, żeby nie pytać skąd miał i dlaczego za

> darmo, to co ja mam o tym myleć?

> Nie dość, że byłem tam raz jeden założyć alusy z oponami, patrzyłem

> mu na łapy czy nie kradnie nakrętek. Takie życie.

ale ile czasu musi upłynąć i co musi się zdarzyć aby zmieniła się nasza mentalność i jakość usług

które są nam świadczone ?

Napisano
  • Autor

> Moje zdanie jest takie w tym temacie, że każdy kto sam uczciwie

> wykonuje swoje zajęcie to nie pomyśli patrzeć na ręce innym,

> ponieważ wychodzi z założenia że też będzie w porządku

> obsłużony. Ale my Polacy niestety w dużym odsetku kombinujemy i

> potem chcemy patrzeć na ręce innym żeby nas nie wykombinowali.

Jesli o mnie chodzi, to staram sie wykonywac swoje zajecie uczciwie. Mimo to nie ufam ASO, a wynika to z osobistych zlych doswiadczen oraz doswiadczen innych znajomych w tym temacie. Wole wiec byc madry przed szkoda. cfaniaczek.gif

Napisano

> ale ile czasu musi upłynąć i co musi się zdarzyć aby zmieniła się

> nasza mentalność i jakość usług

> które są nam świadczone ?

pewnie kilka pokoleń zlosnik.gif

Napisano

Możliwość podglądania w ASO mechanika podczas naprawy naszego samochodu może mieć - jak wszystko zresztą - swoje dobre i złe strony.

Załóżmy, że mechanik to naprawdę porządny i wyszkolony fachowiec znający bardzo dobrze obsługę samochodu, oraz procesy obsługowe i który dysponuje fachowymi narzędziami.

Problem może powstać ze strony Właściciela (piszmy go z dużej litery) obsługiwanego samochodu.

W przypadku gdy Właściciel nie chce oglądać poczynań mechanika i chce siedzieć przy kawce w poczekalni to wówczas problem sam się rozwiązuje.

Może się zdarzyć, że Właściciel chce oglądać poczynania mechanika, świetnie się z nim przy tym dogadując, wówczas też wszystko przebiega wzorowo i Właściciel jest zadowolony z usługi.

Może się zdarzyć też, że Właściciel za bardzo patrzy mechanikowi na ręce, nie pozwala mu dotknąć czegoś tam lub się o coś oprzeć, bo pobrudzi i wciąż przeszkadza mechanikowi mówiąc mu, że to niech zostawi, tego nich nie rusza, a tamto robi źle. Jednym słowem Właściciel jest "upierdliwy do granic". Robota się przedłuża przez zbędne dyskusje, mechanik w duchu się wnerwia, a Właściciel wciąż narzeka, wtrąca się i grozi skargą.

Biorąc pod uwagę to, że są różne ASO, różni mechanicy, różny jest ich poziom wiedzy i uczciwości oraz różni są Właściciele dlatego trudno w tym przypadku znaleźć kompromis i wydaje mi się, że w zależności od wewnętrznych przepisów ASO można być obecnym przy naprawie bądź nie.

A czy jest to jakoś uwarunkowane prawnie to nie wiem.

Napisano

> Załóżmy, że mechanik to naprawdę porządny i wyszkolony fachowiec

> znający bardzo dobrze obsługę samochodu, oraz procesy obsługowe

> i który dysponuje fachowymi narzędziami.

i tu na starcie jest dygresja:

może się mylę, ale z własnej wiedzy, obserwacji i czytania postów na forach domniemywam, że w/w mechanik nie pracuje w ASO, bo nie będzie się poświęcał za mizerną kasę zlosnik.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.