Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Sprzedaż prawie pełnoletniego auta i roszczenia nabywcy

Featured Replies

Napisano
3 minuty temu, PawelWaw napisał(a):

niezli kosmici. ja bym temu pierwszemu nic nie oddawal. nawet niewiadomo czy w trakcie czegos nie wywinal autem. wiem ze prawdopodobienstwo male ale jednak. kupil to kupil.

 

To jest część gry w takiej sytuacji. Jeśli zapowiada sie prawdziwa walka to w pierwszej kolejności wzywasz tamtego do zaprzestania użytkowania przedmiotu sporu, należytego zabezpieczenia go (garażowanie) itd. A potem przestajesz się śpieszyć.

;)

 

 

 

Napisano
2 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

 

Ja myślę że są równie częste. Bo jeśli ja sprzedając obcemu w życiu jedno auto trafiłem na dwóch takich to jest to powszechne.

 

Tylko że od strony kupujących najczęściej kończy się na kosmitach, którzy tylko gadają. A sprzedawanie byle jak wyklepanych przystanków autobusowych to jednak norma.

Napisano
8 minut temu, Ryb napisał(a):

 

Tylko że od strony kupujących najczęściej kończy się na kosmitach, którzy tylko gadają. A sprzedawanie byle jak wyklepanych przystanków autobusowych to jednak norma.

 

Ale to bardziej przez komisy i ogólnie handlarzy. Czyli tam, gdzie teoretycznie jesteś bardziej chroniony. I to jest na Zachodzie dobrze rozwiązane i pilnowane.

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

 

Ale to bardziej przez komisy i ogólnie handlarzy. Czyli tam, gdzie teoretycznie jesteś bardziej chroniony. I to jest na Zachodzie dobrze rozwiązane i pilnowane.

 

Plus rękojmi jest taki, że handlarze nie mogą jej wyłączyć.

:ok:

Napisano
1 godzinę temu, PawelWaw napisał(a):

 

niezli kosmici. ja bym temu pierwszemu nic nie oddawal. nawet niewiadomo czy w trakcie czegos nie wywinal autem. wiem ze prawdopodobienstwo male ale jednak. kupil to kupil.

gość przyszedł piechotą i mieszkał 2 ulice dalej, więc nie miałem ochoty go spotykać.

Napisano
3 godziny temu, Marcinas napisał(a):

sprzedałem ostatnio 19 letnie auto to się wypowiem. trafił ci się najgorszy sort klienta, dziad i naciągacz. jak sprzedawałem to miałem takich 2. pierwszy "dziad" najpierw się targował tak, że końcówkę ceny dał mi w bilonie i wziął w ciemno. po godzinie zadzwonił, że chce zwrócić bo nie sądził że auto jest tak problematyczne i będzie musiał do niego dokładać. oddałem mu kasę i poszedł w cholerę. 2 oglądał wszystko dokładnie i wypisywał usterki na kartce :). zajęło mu to chyba z godzinę, a potem wystawił mi rachunek. podliczył koszty doprowadzenia auta do stanu "fabryka" :) i przystąpił do negocjacji. wtedy powiedziałem, że jednak się rozmyśliłem i nie sprzedaję, bo chyba musiałbym dopłacić :) . gość zaczął grozić, że mam zapłacić za dojazd oraz stracony czas, bo on ma firmę i mógł w tym czasie zarobić kupę kasy. na następnego przygotowałem się już lepiej. mając listę usterek wypisanych  przez poprzedniego biznesmena przekazałem na dzień dobry kartkę kupującemu. nie zrobiło to na nim wrażenia. wpisałem na umowie, że "wyłączam rękojmie" i "auto uszkodzone" i kupił.

słyszałem jeszcze, że są kupujący "mechanicy" którzy kupują, podmieniają części i zwracają auto. ale tu chodzi o jakieś białe kruki, gdzie jest problem z dostępnością części.

w tym przypadku radzę odpuścić sobie kontakt z typem. zresztą większość już została w tym wątku napisana. 

 

   

 

 

dobre

 

 

ja bym zaczął od wypytanie każdego z problematycznych klientów: czym się różni używane .... (tu wstawić cyfry) letnie auto, od nowego kupionego w salonie ? 

i wpisał na koniec to do umowy :) 

 

 

Napisano
9 minut temu, Raku napisał(a):

dobre

ja bym zaczął od wypytanie każdego z problematycznych klientów: czym się różni używane .... (tu wstawić cyfry) letnie auto, od nowego kupionego w salonie ? 

i wpisał na koniec to do umowy :) 

 

Problem polega właśnie na niewpisaniu czegoś do umowy. I nie problematycznym klientom a wszystkim, bo nie wiesz który się okaże problematyczny.

 

Napisano
9 minut temu, Ryb napisał(a):

 

Problem polega właśnie na niewpisaniu czegoś do umowy. I nie problematycznym klientom a wszystkim, bo nie wiesz który się okaże problematyczny.

 

 

 

wystarczy wpisanie, że coś nie jest nowe, że znany jest stan i nie wnosi się do niego w dniu zakupu zastrzeżeń 

 

Art.  557.  [Zwolnienie od odpowiedzialności]

§  1.  Sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy.

 

Czyli 

 

Rzeczy używane

W orzecznictwie sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego niejednokrotnie podkreślano, że odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi odnosi się także do rzeczy używanych. Sprzedawca nie odpowiada jednak za takie zmniejszenie użyteczności lub wartości rzeczy, które jest zwyczajnym następstwem jej właściwego używania. Oczywiste jest bowiem, że nawet całkowicie prawidłowa eksploatacja rzeczy zawsze doprowadzi do zmniejszenia jej wartości i użyteczności. Kupujący musi mieć tego świadomość, gdyż należna cena jest odpowiednio niższa.

 

Powyższe ma szczególne znaczenie w przypadku rzeczy o wysokim stopniu złożoności (np. samochody). Czas używania tego typu rzeczy pozwala na przyjęcie pewnego przeciętnego stopnia zużycia, jednak stopień ten może wykazywać odstępstwa. Może się bowiem okazać, iż rzecz jest bardzo zużyta, w czym tkwi ryzyko kupującego, lub też zużycie jest mniejsze od przewidywanego, co może stanowić szkodę sprzedawcy.

 

Oznacza to, że zazwyczaj odpowiedzialność sprzedawcy za wady rzeczy używanej nie wystąpi, jeżeli stanowi ona konsekwencję jej prawidłowego używania.

Zaznaczenia również wymaga, że sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy. Sprzedawca dla ograniczenia swej odpowiedzialności powinien zatem dokładnie opisywać w umowie przedmiot sprzedaży ze wskazaniem wszystkich ewentualnie występujących usterek lub elementów zużytych z uwagi na okres ich wcześniejszego użytkowania.

 

 

 

 

Na koniec odwracając trochę - ciężar dowodu jest jednak na kupującym, to om musi udowodnić to wszystko, czyli, że coś co się zepsuło to efekt nie zwykłego zużycia (przypominam auto 19 letni) a także, że sprzedawca miał świadomość, ze sprzedają z wada i skrzętnie ją krył. 

 

 

Edytowane przez Raku

Napisano

Ja miałem podobną sytuacje w styczniu.

Bez czarowania wystawiłem ogłoszenie, napisałem dokładnie wszystko o samochodzie żeby potencjalnie zniechęcić do zawracania dupy tych frajerów co szukają igiełki salonowej w cenie pełnoletniego samochodu (tak 18 letniego).

Samochód był blacharsko i lakierniczo w słabym wizualnie stanie, bez marnowania czasu pokazywałem wszystko. Jednocześnie zapewniałem że był bezwypadkowy bo tak naprawde było poza jedną słuczką. Hamulce tak ostre że można było się zdziwić. Jedynym mankamentem było że był to 3L TDI a ja bardzo mało nim jeździłem przez ostatnie 10 lat, wypalanie DPFa było co chwile. Cenę dałem atrakcyjną żeby sprzedać a nie sprzedawać, spokojnie mogłem na dzień dobry wpisać w ogłoszenia x2.

Żeby go odetkać specjalnie po wystawieniu ogłoszenia pojechałem na obwodnicę żeby go przegonić i żeby się odetkał

 

Na drugi dzień ogłoszenia miałem dwóch kupujących. Pierwszy przyjechał z Kielc, oglądał samochód, przejechał się kilkanaście kilometrów, właził pod auto, wszystko wyoglądał i mówił że kupuje. No to umowa, przelew i pojechał. Na umowie wpisałem wszystkie te adnotacje że wyłączenie z rękojmi, samochód do naprawy, przebieg wpisałem bo to mogłem zagwarantować.

Po 45 minutach dzwoni że jednak rezygnuje. Zostawia samochód na poboczu że auto źle jedzie, żebym sobie przyjechał odebrać i chce zwrotu kasy. Diabli wiedzą o co debilowi chodziło, tam gdzie dojechał to wiedziałem że nie ma radarów, dystans jest taki że nie miałby szans na podmiankę czegoś w samochodzie. Pomyślałem że drugi człowiek ma być za 3 godziny i jeszcze nie zdąrzyłem go odmówić. Pajac przyjechał po mnie i zawiózł mnie po samochód. Przelew mu oddałem, umowe potargaliśmy i się rozjechaliśmy.

 

Po 2 godzinach od powrotu do domu przyjechał drugi kupujący, pooglądał może połowe tego czasu co pierwszy i nawet ceny nie targował, zapłacił i odjechał.

Co ciekawe dwa tygodnie temu napisał SMSa że samochodem zrobił w pół roku już 50kkm i za wyjątkiem wymiany oleju, wymiany opon na nowe ale używane i jakiejś spalonej żarówki, z samochodem nie robił nic, a tłucze go na trasie Polska - Niemcy. Co ciekawe ja 50kkm tym samochodem w 10 lat!

 

Wszystko zależy na kogo się trafi po drugiej stronie transakcji, bo może być zarówno nieuczciwy sprzedający jak i upierdliwy kupujący. Dobrze jest sobie wszystko przed transakcją wyjaśnić i to spisać na umowie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez bengamin

Napisano
42 minuty temu, Raku napisał(a):

 

 

wystarczy wpisanie, że coś nie jest nowe, że znany jest stan i nie wnosi się do niego w dniu zakupu zastrzeżeń 

 

Art.  557.  [Zwolnienie od odpowiedzialności]

§  1.  Sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy.

 

Czyli 

 

Rzeczy używane

W orzecznictwie sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego niejednokrotnie podkreślano, że odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi odnosi się także do rzeczy używanych. Sprzedawca nie odpowiada jednak za takie zmniejszenie użyteczności lub wartości rzeczy, które jest zwyczajnym następstwem jej właściwego używania. Oczywiste jest bowiem, że nawet całkowicie prawidłowa eksploatacja rzeczy zawsze doprowadzi do zmniejszenia jej wartości i użyteczności. Kupujący musi mieć tego świadomość, gdyż należna cena jest odpowiednio niższa.

 

Powyższe ma szczególne znaczenie w przypadku rzeczy o wysokim stopniu złożoności (np. samochody). Czas używania tego typu rzeczy pozwala na przyjęcie pewnego przeciętnego stopnia zużycia, jednak stopień ten może wykazywać odstępstwa. Może się bowiem okazać, iż rzecz jest bardzo zużyta, w czym tkwi ryzyko kupującego, lub też zużycie jest mniejsze od przewidywanego, co może stanowić szkodę sprzedawcy.

 

Oznacza to, że zazwyczaj odpowiedzialność sprzedawcy za wady rzeczy używanej nie wystąpi, jeżeli stanowi ona konsekwencję jej prawidłowego używania.

Zaznaczenia również wymaga, że sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy. Sprzedawca dla ograniczenia swej odpowiedzialności powinien zatem dokładnie opisywać w umowie przedmiot sprzedaży ze wskazaniem wszystkich ewentualnie występujących usterek lub elementów zużytych z uwagi na okres ich wcześniejszego użytkowania.

 

 

 

 

Na koniec odwracając trochę - ciężar dowodu jest jednak na kupującym, to om musi udowodnić to wszystko, czyli, że coś co się zepsuło to efekt nie zwykłego zużycia (przypominam auto 19 letni) a także, że sprzedawca miał świadomość, ze sprzedają z wada i skrzętnie ją krył. 

 

 

 

Nie, nie wystarczy, bo taki zapis nie wyłącza rękojmi. I nie musi udowadniać, że sprzedawca miał świadomość o wadzie jeśli rękojmia była niewyłączona. Jeśli jest niewyłączona to wystarczy udowodnić, że wada była w chwili zakupu a kupujący o niej nie wiedział.

 

Napisano
10 godzin temu, bengamin napisał(a):

Po 45 minutach dzwoni że jednak rezygnuje. Zostawia samochód na poboczu że auto źle jedzie, żebym sobie przyjechał odebrać i chce zwrotu kasy.

 

Masz zdrowie że nie powiedziałeś żeby że swoja wlasnascia robił co chce, może nawet podpalić.

Napisano
 
Nie, nie wystarczy, bo taki zapis nie wyłącza rękojmi. I nie musi udowadniać, że sprzedawca miał świadomość o wadzie jeśli rękojmia była niewyłączona. Jeśli jest niewyłączona to wystarczy udowodnić, że wada była w chwili zakupu a kupujący o niej nie wiedział.
 
A co to jest wada ?

Wysłane z mojego CPH2145 przy użyciu Tapatalka

Napisano
W dniu 5.08.2024 o 08:45, marcindzieg napisał(a):

Tłumaczyłem Ci to wyżej. To utrudnia życie a niczego tak naprawdę nie zabezpiecza. Dlatego w krajach, gdzie jest trochę lepszy poziom zabezpieczenia konsumenta, nie ma takiego prawa. Nie rozumiesz - trudno. Nie chcę mi się tłumaczyć.

Co ty p...sz. Przecież ochrona konsumenta i przepisy dotyczące.rekojmi w dzisiejszym kształcie są dostosowaniem prawa PL do EU.

 

Napisano
8 godzin temu, maras77 napisał(a):

Co ty p...sz. Przecież ochrona konsumenta i przepisy dotyczące.rekojmi w dzisiejszym kształcie są dostosowaniem prawa PL do EU.

 

Jak kupujesz od osoby prawnej.

Napisano
W dniu 6.08.2024 o 00:07, Raku napisał(a):

A co to jest wada ?

 

No, że coś działało a nie działa. Lub że działało niezauważalnie a teraz nie da się tego działania przeoczyć.

;]

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.