Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

dziecko w aucie

Featured Replies

Napisano

Tyle się pisze, mówi o przewożeniu dziecka w aucie...

w piątek wjeżdżamy do Warszawy, przed nami BMW, w środku rodzinka, co prawda jacyś cyganie/romowie ale wkońcu są w Polsce i pewne przepisy ich też obowiązują, dzieciak na tylnej kanapie:

277299799-IMG_1853.jpg

brak zdrowego rozsądku to w tym przypadku już chyba mało powiedziane... no.gif

i krótki filmik, że to nie był postój:

obejrzyj

nono.gif

post-16154-14352472852173_thumb.jpg

Napisano

Cóż takie zycie..nieważne ile byś nie gadał, trąbił, nawoływał

zawsze znajdzie się ktoś kto ma to gdzieś i swoją rację..

Wyluzuj..całego świata nie da się naprawić,

choćbyś nie wiem jak chciał..

Najważniejsze abyś Ty wiedział co robić.

Napisano

Przepraszam cię bardzo. Ale pozwól że zapytam :

No i?

Czy coś zrobiłeś żeby podnieść bezpieczeństwo tego dziecka?

A może zadzwoniłeś na 112?

Może chociaż powiedziałeś kierowcy że to niebezpieczne?

Nie? Tak myślałem.....

Cieszymy się że pokazałeś nam auto nie używające kierunkowskazów

Napisano
  • Autor

> Przepraszam cię bardzo. Ale pozwól że zapytam :

> No i?

> Czy coś zrobiłeś żeby podnieść bezpieczeństwo tego dziecka?

> A może zadzwoniłeś na 112?

> Może chociaż powiedziałeś kierowcy że to niebezpieczne?

> Nie? Tak myślałem.....

> Cieszymy się że pokazałeś nam auto nie używające kierunkowskazów

nawet jeśli bym to zrobił to sądzę, że żadnej reakcji by nie było ani ze strony tej rodzinki ani pewnie panów policial.gif

gonić ich nie miałem zamiaru

co do kierunkowskazów to w Wawie chyba norma icon_rolleyes.gif choć i w Łodzi zaczynam oglądać coraz więcej przypadków co też się nie chwali no.gif

Napisano

> Tyle się pisze, mówi o przewożeniu dziecka w aucie...

Przesadzasz.

Nie bede rozwijal tematu.

Napisano

jakiś czas temu taryfiarz wiózł swoje dziecko bez fotelika.

zadzwoniłem do korporacji i babeczka stwierdziła że w taxi nie obowiązują foteliki. pod 112 potwierdzili że nic nie mogą zrobić.

Napisano

> Przesadzasz.

> Nie bede rozwijal tematu.

podczas nagłego hamowania możesz rozjechać własne dziecko

Napisano

to cyganie... trzeba było wysiąść i zwrócić im uwagę i kosa między żebra gwarantowana hahaha.gif

Napisano

Bezmózgowie to choroba wrodzona i praktycznie niemożliwa do wyleczenia sciana.gif.

Szkoda w ogóle nerwów na takich kierowców, olać najlepiej, a w trakcie wypadku zobaczy

jak własne dziecko wybija takiemu kierowcy przednią szybę. Takie sytuacje dają najwięcej do myślenia,

niestety zdecydowanie za późno czacha.gif

Napisano

> podczas nagłego hamowania możesz rozjechać własne dziecko

Może to brutalnie zabrzmi, ale...

jego dziecko - jego problem.

Napisano

Pięknie oddał to jakiś czas temu artykuł z cyklu "jak doszło do tego wypadku" w bodajże Motorze.

Akcja taka:

Lalunia z cyklu "żona męża" jedzie sobie siódemką.

Na tylnym siedzeniu baraszkuje dziecię (luzem).

Dziecię domaga się napojenia, więc mamusia wyjmuje coś gazowanego, odkręca no i pssssssssiiiiiiiiiii.

Tapicerka się zaczęła zalewać, więc "żonusia-mężusia" zajęła się jej ochroną, zapominając, że auto jedzie.

Efekt - auto wyjeżdża przodem z zakrętu, dachuje, dzieciak wypada z samochodu i kończy żywot na tym łez padole zmielony przez samochód.

Tłumaczenie matki

1) "przecież tapicerka by się zaplamiła, musiałam coś zrobić"

2) "Michałek nie lubił jeździć w foteliku".

Poczucie odpowiedzialności za śmierć dziecka...

No chyba każdy głupi się domyśli...

I - niestety - notorycznie obserwuje się takie właśnie akcje - "bo Michałek to nie lubi w foteliku".

Ale za to tatuś czasem Michałka przeszkoli i dumnie prezentuje, jak Michałek wytresowany na hasło "policja" wskakuje pod siedzenie - coś jak "Azor, aport".

Ludzie we łbach nasrane mają, mieli i mieć będą - świata nie ocalisz.

A jak powszechnie wiadomo

1) dzieci są nie do opanowania

2) dzieci trzeba chować bezstresowo (Michałek nie lubi w foteliku więc po co się martwić)

Napisano

To co tu napisałeś jest przykre i coraz cześciej spotykane.

Jeśli chodzi o tą matkę, to chyba jej się we łbie poprzewracało, ze nie rozumie czemu jej dziecko zginęło.

Napisano

Nie rozumiem stwierdzenia Sibui ... jego dziecko jego problem.

A co takie dziecko jest winne???

Czy ono wie, ze jego ojciec naraza jego zycie?

Czy daje sobie ono sprawe z niebezpieczensta?

Moze samo powinno kupic sobie fotelik w takiej sytuacji??

Przykry widok i szkoda, ze ludzie nie mysla o swoich pociechach.

I wiem, ze jakbys zwrocil uwage tym cyganom to i tak by to nie pomoglo, a ich agresywnosc moglaby Cie kosztowac.

Pozdrawiam.

Napisano

> Może to brutalnie zabrzmi, ale...

> jego dziecko - jego problem.

No niekoniecznie jego. Jak podczas wypadku zrobi sobie kuku to z twoich podatków będą go leczyli.

Napisano

> Ludzie we łbach nasrane mają, mieli i mieć będą - świata nie ocalisz.

> A jak powszechnie wiadomo

> 1) dzieci są nie do opanowania

> 2) dzieci trzeba chować bezstresowo (Michałek nie lubi w foteliku

> więc po co się martwić)

Dokładnie. Ludzie mają nierówno. Fotelik to nie jakiś kosmiczny koszt.

Już nawet nie porównuję do ceny samochodu ale byle dwie wizyty u lekarza,

rehabilitacji, leków wręcz.

Ale jak ludzi nie stać na HF bo całą pensję wydali na zakup auta żeby mieć

bo sąsiad ma...

I oczywiście kwestia wychowania. Co to znaczy nie lubi w foteliku?

Mój syn mając 2.5 roku jak zapomniałem (jak to możliwe?) go zapiąć w foteliku

tylko posadziłem to w momencie ruszania wypomniał mi z wyrzutem 'tata, jestem

nie zapięty'. Tak samo przypomina mi o zapinaniu moich pasów czy pasażera.

Żeby nie było, czasem odpinam jak muszę portfel z tylnej kieszeni wyjąć.

Dziecko może lubić/nie lubić jak skończy lat 18. Do tego momentu ja za nie

odpowiadam i przynajmniej jeżeli chodzi o bezpieczeństwo to nie ma kompromisów.

Może najwyżej nie lubić cukierków.

Kiedyś byłem świadkiem wypadku, gdzie babka Scenic'kiem wjechała do rowu.

Dziecko chyba było nie zapięte w foteliku bo podnieśli je gdzieś z podłogi.

Jechali w dwa samochody. Nic się nikomu nie stało ale dziecko (gdzieś z

9 miesięcy) ryczy i guz na głowie jak pięść. No to telefon i pod 112 a babka

'pan nie dzwoni, nic się nie stało' i wyrywa mi telefon. Z drugiego samochodu

podchodzi mąż/tata i mówi 'spoko, poradzimy sobie sami'. Odjechałem 100m

i zadzwoniłem jeszcze raz pod 112. Kurde, z takim guzem na łbie to ja bym

nie wiedział gdzie góra gdzie dół a tu rodzice zero przejęcia. Szczególnie tata

bo nie uczestniczył bezpośrednio w wypadku więc i szok mniejszy.

Napisano

> Może to brutalnie zabrzmi, ale...

> jego dziecko - jego problem.

Larum w tym watku takie, jak by dzieciak byl conajmniej ciagniety na linie za tym BMW po szutrowej drodze i gdyby sie dalo to kierowce byscie wszyscy ukamieniowali conajmniej. Ja na zdjeciu widze dziecko, ktore podczas postoju samochodu w korku wstalo z fotelika, zeby rozprostowac kosci po dlugiej podrozy. Wiecej optymizmu w zyciu zlosnik.gif.

Napisano

> Bezmózgowie to choroba wrodzona i praktycznie niemożliwa do

> wyleczenia.

Zgadza się. Kiedyś widziałem przypadek prawie nie do uwierzenia. Jechało sobie Aveo z "L" na dachu a za kierownicą pan instruktor z dzieckiem na oko 7-8 lat na kolanach, które kręciło kółkiem icon_eek.gif Akcja działa się na jednym z główniejszych skrzyżowań w KR.

Napisano

> Jechało sobie Aveo z "L" na dachu a za kierownicą pan instruktor

> z dzieckiem na oko 7-8 lat na kolanach, które kręciło kółkiem

Bedziesz robil dokladnie to samo z wlasnym dzieckiem - gwarantuje ok.gifgrinser006.gif.

Napisano

> Bedziesz robil dokladnie to samo z wlasnym dzieckiem - gwarantuje .

Pewnie tak, ale nie na jednym z głównych skrzyżowań Krakowa yikes.gif

Nie mów mi, że jeździsz sobie z dzieciakiem na kolanach po mieście i on sobie "prowadzi"...

Napisano

> Tyle się pisze, mówi o przewożeniu dziecka w aucie...

Bez jaj... Całe dzieciństwo przejeździłem bez żadnych fotelików i poddupników i jakoś żyję. Pozwól rodzicom decydować samodzielnie o własnych dzieciach.

mar00ha

Napisano

> Bez jaj... Całe dzieciństwo przejeździłem bez żadnych fotelików i

> poddupników i jakoś żyję. Pozwól rodzicom decydować samodzielnie

> o własnych dzieciach.

> mar00ha

to czemu ja nie moge decydowac o własnym bezpieczeństwie i nie moge jeździć bez pasów nie narazając sie na mandat ?????????????????

Napisano

Moje dziecko jeździ w foteliku. Zawsze.

Ale z drugiej strony... kto z was był wożony w foteliku...?

Napisano

> Bez jaj... Całe dzieciństwo przejeździłem bez żadnych fotelików i

> poddupników i jakoś żyję. Pozwól rodzicom decydować samodzielnie

> o własnych dzieciach.

Jak ja miałem 3-4 lata to w Pruszkowie na przykład można było zobaczyć parę

samochodów przejeżdżających dziennie. I były to auta nie wyciągające na

równej drodze więcej niż 80kmph. Reszta to furmanki i rowery.

Czasy się zmieniają, ilość samochodów wzrosła ogromnie od czasów kiedy

ja bym się w fotelik zmieścił. Prędkości osiągane przez samochody sprzed

25 lat a dzisiejsze też się nieco różnią.

Poza tym jest na to przepis a fotelik nie kosztuje majątku.

Napisano

> Pozwól rodzicom decydować samodzielnie

> o własnych dzieciach.

Dość daleko posunięta swoboda jeśli chodzi o bezpieczeństwo i świadomość z tym związane.

Jak rodzice pozwalają chodzić dzieciom po parapetach w otwartych oknach to też? Albo jak im pozwalają przebiegać przez ulicę? Albo chodzić zimą w któtkich spodenkach?

A ta pani co zostawiła 6 miesięczną córeczkę i zapomniała o niej i poszła pić, też mogła decydować o swoim dziecku?

Pytanie. Masz dzieci?

Napisano

> Ale z drugiej strony... kto z was był wożony w foteliku...?

Pewnie nikt, ale wtedy było mniej samochodów, a dzięki temu na drogach było bezpieczniej...

Napisano

> Może to brutalnie zabrzmi, ale...

> jego dziecko - jego problem.

To nie tak, dlaczego dziecko jako istota ludzka samodzielnie będąca, samodzielnie odczuwająca ma cierpieć dlatego że ma rodziców idiotów? Są na to pragrafy własnie po to żeby ograniczyć swobodę rodziców w zakresie zachowań debilnych wpływających wprost na bezpieczeńswo dzieci.

Napisano

> to czemu ja nie moge decydowac o własnym bezpieczeństwie i nie moge

> jeździć bez pasów nie narazając sie na mandat ?????????????????

Też chciałbym to wiedzieć... icon_rolleyes.gif

mar00ha

Napisano

> Dość daleko posunięta swoboda jeśli chodzi o bezpieczeństwo i

> świadomość z tym związane.

Jeżeli stanie się nieszczęście, to niefrasobliwi rodzice odpowiedzą za to.

> Pytanie. Masz dzieci?

Nie mam.

mar00ha

Napisano

> Moje dziecko jeździ w foteliku. Zawsze.

Moje też. Zawsze.

> Ale z drugiej strony... kto z was był wożony w foteliku...?

To nie jest argument. Moja babcia nie chodziła przed wojną do dentysty bo ich nie było. To czy ja też mam nie chodzić?

Napisano

> Jeżeli stanie się nieszczęście, to niefrasobliwi rodzice odpowiedzą

> za to.

Owszem, ale chyba nie chodzi o to żeby ktoś został ukarany tylko żeby dziecku nic się nie stało. Zawsze jest lepiej zapobiegać. Dziecko jest zdane na rodziców a ci powinni je chronić.

> Nie mam.

Pozwoliło by Ci to spojrzeć na temat z innej nieco perspektywy.

> mar00ha

Napisano

> Też chciałbym to wiedzieć...

Prawdopodobnie panstwo chce sobie zminimalizowac koszty ewentualnego leczenia ofiar wypadkow, ktore to jest znacznie nizsze w przypadku zapietych pasow - stad przepis.

Napisano

> Też chciałbym to wiedzieć...

Woź na szyi plakietkę z napisem 'po wypadku - dobić a organy sprzedać' i nie

ma problemu zlosnik.gif

Znajomy jak szykował się na przeszczep wątroby to mówił, że koszty samej

operacji, przygotowania się do niej oraz oczywiście drugiej wątroby są niczym

w porównaniu z kosztem leków na obniżenie odporności (żeby przeszczep nie

został odrzucony) branymi do końca życia. Tylko, że te leki są refundowane więc

kto za to płaci?

Dodaj to tego rentę i już wiesz czemu wskazane jest zapinanie pasów.

Napisano

> Owszem, ale chyba nie chodzi o to żeby ktoś został ukarany tylko żeby

> dziecku nic się nie stało. Zawsze jest lepiej zapobiegać.

> Dziecko jest zdane na rodziców a ci powinni je chronić.

Być może uważają że jazda bez fotelika daje mu lepszą ochronę. Mozna to różnie oceniać. Ja sądzę, ze rodzic w większości przypadków wie lepiej co jest dobre dla dziecka niz państwo.

> Pozwoliło by Ci to spojrzeć na temat z innej nieco perspektywy.

Być może.

mar00ha

Napisano

> Prawdopodobnie panstwo chce sobie zminimalizowac koszty ewentualnego

> leczenia ofiar wypadkow, ktore to jest znacznie nizsze w

> przypadku zapietych pasow - stad przepis.

Tak? Przeczytaj dzisiejszą prasę z artykułami na temat płacenia za zdrowotne skutki wypadków.

mar00ha

Napisano

> Ale z drugiej strony... kto z was był wożony w foteliku...?

Rocznik 1978, za mojego dzieciństwa tata miał dwa maluchy (na Uno "awansowaliśmy" dopiero w 1997 roku), i jeździłem w foteliku - pamiętam, że miał jakieś chromy, a cały był z czarnej skóry 893goodvibes.gif

Z racji utrudnionego dostępu do cyfrowych aparatów fotograficznych w latach 80-tych nie mam fotki "pod ręką" grinser006.gif

Napisano

> Być może uważają że jazda bez fotelika daje mu lepszą ochronę. Mozna

> to różnie oceniać. Ja sądzę, ze rodzic w większości przypadków

> wie lepiej co jest dobre dla dziecka niz państwo.

Oczywiście, nie mówię tu o ingerencji państwa w wybór pieluszek czy zupek, ale zgodzisz się chyba że dzieci powinny być chronione z urzędu przed nazwijmy to niefrasobliwością rodziców zagrażającą ich bezpieczeństu w sposób oczywisty.

Dyskutowanie czy rodzice uważali że dla dziecka będzie lepiej jeździć bez fotelika jest moim zdaniem dalej niepoważne.

Napisano

> Woź na szyi plakietkę z napisem 'po wypadku - dobić a organy sprzedać' i nie ma problemu

Sam sobie woź... smirk.gif

> kto za to płaci?

> Dodaj to tego rentę i już wiesz czemu wskazane jest zapinanie pasów.

To samo państwo, które nakazuje mi jeździć w pasach nie pozwala mi na dowolny wybór formy opieki medycznej...

mar00ha

Napisano

> Może to brutalnie zabrzmi, ale...

> jego dziecko - jego problem.

jezeli byśmy mieli tylko i wyłaczne dobrowolne ubezpieczenia w komercyjnych firmach -tak, ale jak dzieciak zostanie kaleką, to wszyscy się zrzucimy na jego utrzymanie...

więc nie do końca, jego dzieciak, jego problem - bo to nie tylko on będzie płacić za pomoc, leczenie, rehabilitację dziecka

Napisano

> Ja sądzę, ze rodzic w większości przypadków

> wie lepiej co jest dobre dla dziecka niz państwo.

> mar00ha

Taaa...

A ciekawe na jakiej podstawie taki sąd kolega powziął

Czy kolega zakłada że każdy rodzic ma inżynierska wiedze odnośnie crash testów, jest biegłym specjalistą w dziedzinie chirurgii i potrafi przewidzieć konsekwencje wypadków (dla dzieci w foteliku i bez), oraz jest świadomy konsekwencji swojego działania?

BTW większej głupoty niż to, co tu kolega napisał, to dawno nie czytałem. To mniej więcej tak samo jakby dać rodzicom możliwość wyboru albo leczycie siebie i dziecko u znachora za 100 zł, albo u lekarza, którego umiejętności potwierdza swoim autorytetem państwo tytułem lek.med. za 500 zł.

Państwo powinno interweniować wszędzie tam gdzie obywatel albo nie ma dostatecznej wiedzy by móc właściwie wybrać, albo tam by chronić obywatela przed jego własną głupotą (np pasy i foteliki w samochodzie). W końcu to przecież nie jest socjalistyczny wymysł że lepiej zapobiegać niż leczyć, i chyba nawet taki liberał ja k00lega powinien to zrozumieć....

Napisano

> To samo państwo, które nakazuje mi jeździć w pasach nie pozwala mi na

> dowolny wybór formy opieki medycznej...

Niestety. Też mnie cholera bierze. To się kiedyś zmieni... jak będę już po

emeryturze zlosnik.gif

Jeździsz bez pasów?

Jakby można było bez pasów jeździć to byś nie zapinał?

Napisano

> Państwo powinno interweniować wszędzie tam gdzie obywatel albo nie ma

> dostatecznej wiedzy by móc właściwie wybrać, albo tam by chronić

> obywatela przed jego własną głupotą (np pasy i foteliki w

> samochodzie).

Jestem zupełnie odmiennego zdania. W mojej opinii państwo opiekuńcze to zło, ponieważ odzwyczaja ludzi od myślenia.

mar00ha

Napisano

> Jeździsz bez pasów?

Jeżdżę w pasach.

> Jakby można było bez pasów jeździć to byś nie zapinał?

Zapinałbym.

mar00ha

Napisano

> Jeżdżę w pasach.

> Zapinałbym.

No to dobrze. To nie będziemy dyskutować o wyższości zapinania pasów nad

niezapinaniem pasów.

Co do tego co nasze Państwo może nam dobrego zaoferować to nawet nie

chce mi się stukać w klawisze bo i nie ma o czym rozmawiać zlosnik.gif

Napisano

> Jestem zupełnie odmiennego zdania. W mojej opinii państwo opiekuńcze

> to zło, ponieważ odzwyczaja ludzi od myślenia.

> mar00ha

Zakładasz że ludzie bez państwa opiekuńczego by myśleli, albo że brak państwa opiekuńczego zniweluje głupotę ludzką... hmm.gif

Wiesz dopóki poziom cywilizacyjny był na niskim poziomie i jeden debil nie był w stanie urządzić hekatomby rozpędzoną ciężarówką to ok, ale obecnie to wolałbym aby opiekuńcze państwo regulowało odpowiednimi przepisami sprawy związane z bezpieczeństwem (biernym i czynnym) obywateli, tak by czyjaś niefrasobliwość nie odbiła się innym czkawką.... lepiej zapobiegać, niż ponosić konsekwencje...

Napisano

> Moje też. Zawsze.

> To nie jest argument. Moja babcia nie chodziła przed wojną do

> dentysty bo ich nie było. To czy ja też mam nie chodzić?

A zęby pewnie i tak miała zdrowsze wink.gif

Jasne - jak jest mozliwość poprawy bezpieczeństwa dziecka, to trzeba z niej korzystać. Ale z drugiej strony nie dramatyzujmy, więcej szkody swoim dzieciom wyrządzają nałogowi palacze, niż "bezfotelikowi" rodzice.

Napisano

> więcej

> szkody swoim dzieciom wyrządzają nałogowi palacze, niż

> "bezfotelikowi" rodzice.

Tu się nie zgodzę - przy braku fotelika wystarczy gwałtowne hamowanie, żeby coś złego się stało... w foteliku dzieciak pewnie przespał by taką historię smirk.gif

Wiesz, to jest myślenie a la mój były współpracownik, który Tico nie zapinał pasów, "bo woli zginąć niż być kaleką". Tyle tylko, że mogł w ten sposób zostać kaleką w sytuacji, w której przy zapiętych pasach nie miałby nawet siniaka.

Napisano

> Pytanie. Masz dzieci?

Ochhh, tradycyjny, powalający przeciwnika argument.

Jak rozumiem odbyło się u Ciebie to w ten sposób:

"nie mam bladego pojęcia o dzieciach, nie mam bladego pojęcia o dzieciach - CYK - urodziło mi się dziecko i w ciągu sekundy wszystko wiem".

I jak rozumiem wiedza o "zwyczajach i wychowaniu dzieci" jest obwarowana klauzulą "tajne specjalnego znaczenia" i dostępna tylko ludzikom z "certyfikatem bezpieczeństwa" pod postacią świeżo sprowadzonej, tudzież poczętej wyjącej larwy...

Heh, powalające argumenty, doprawdy...

Napisano

> To mniej więcej tak samo jakby dać rodzicom możliwość

> wyboru albo leczycie siebie i dziecko u znachora za 100 zł, albo

> u lekarza, którego umiejętności potwierdza swoim autorytetem

> państwo tytułem lek.med. za 500 zł.

Mają taką możliwość i często z niej korzystają.

Napisano

> Może to brutalnie zabrzmi, ale...

> jego dziecko - jego problem.

przy czołowce takie dziecko nie jest tylko jego problemem bo ktoś może nim dostać w twarz

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.