Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

5latek nie zyje... kiedy wreszcie na kursach zaczna uczyc???

Featured Replies

Napisano

No i jednak potracony dzieciak zmarl. onet.pl

Cholera jasna... sam mam prawko od 6 lat wiec nie dlugo, ale jak tylko pamietam, nikt nie uczyl na kursie jak wazny jest znak przejscia dla pieszych, i jak kur*wsko wazna jest sytuacja tuz przed tym przejsciem i to jak sie zachowuja inne samochody! Wiem z wlasnego doswiadczenia ze dopiero po kilku groznych sytuacjach czlowiek zaczyna zdawac sobie sprawe z tego jak niebiezpieczne sa to miejsca.. szczegolnie w Polsce!! W Niemczech wystarczy zblizyc sie do przejscia i samochody sie zatrzymuja... i niech mi tu nikt nie pitoli ze niemcy maja inna mentalnosc... Tu chodzi o zwykle wyedukowanie kierowcow! Oni w Niemczech doskonale wiedza jak grozne jest potracenie pieszego i czym to skutkuje.. mandat, sad, wyrok, konsekwencje prawne, czesto przesrane zycie! Jesli na kursie zacznie sie od przyblizania sytuacji, w ktorych najczesciej dochodzi do smiertelnych wypadkow...ok pamietam jak facet na kursie zaznaczal, ze najniebezpieczniejszym manewrem jest wyprzedzanie.. ale rownie mocny nacisk powinien polozyc na bezpieczenstwo nie tyle kierowcow co pieszych! bo to w rekach kierowcow jest naprawde grozne metalowe narzedzie.. Odnosze wrazenie ze zapomina sie, ze PIESZYMI JESTESMY ZAWSZE, KIEROWCAMI TYLKO ZA KIEROWNICA.

Gdyby tylko mozna zaapelowac do prowadzacych kursy o wizualizowanie tak waznych tematow.. jak chocby zachowanie przed przejsciem, wymijanie autobusu na przystanku (ludzie wychodzacy tuz przed maske) itd... to sa sytuacje ktore moga sie nie zdarzyc ani razu jezdzac na miescie podczas kursu...ale sa zajeb*scie wazne piesc.gif

Napisano

Masz pełną rację.

Z tym, że gorącym żelazem bym wymuszał na drogowcach odpowiednie oznakowywanie tych przejść, bo sam znam kilka pułapek, zupełnie niewidocznych.

Na przykład takie - tak - tu jest przejście - przyjrzyj się uważnie:dscf2391smallschowanyznakprzej347ciana580tq0.jpg

W porównaniu do takiego -

277858033-DSCF0021znaki2small.jpg

post-9287-14352476005927_thumb.jpg

Napisano
  • Autor

> Masz pełną rację.

> Z tym, że gorącym żelazem bym wymuszał na drogowcach odpowiednie

> oznakowywanie tych przejść, bo sam znam kilka pułapek, zupełnie

> niewidocznych.

> Na przykład takie -

> W porównaniu do takiego -

> [/img]

taa.. na problem sklada sie kilka czynnikow..

mozna zaczac od niedofinansowanych miast.. .zle oznakowanych przejsc.. w niemczech czesto przejscia podzielone sa wysepka.. zwezenie ulic dodatkowe mocne oswitlenie bezposrednio nad przejsciem... nie ma wyjscia trzeba zwolnic... wysoka cena za kurs prawa jazdy.. podejrzewam ze tam placac wiecej.. po prostu wiecej sie jezdzi i kursy sa lepszej jakosci..

na obrazku ktory zalaczyles... znowu znak odwoluje sie tylko do dobrej woli kierowcy.. on wie, ze tam jest przejscie, ale jezdnia pozwala nadal jechac z pelna predkoscia i podjecie decyzji o zatrzymaniu sie nie jest takie oczywiste

Napisano

Witam!!!

Zgadzam się z Twą wypowiedzią,ale z drugiej strony na nic nauki,oznaczanie przejść jeśli kierowca nie będzie posiadał wyobraźni!!!

Bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od nas samych.

Napisano

> Witam!!!

> Zgadzam się z Twą wypowiedzią,ale z drugiej strony na nic

> nauki,oznaczanie przejść jeśli kierowca nie będzie posiadał

> wyobraźni!!!

nawet małpe mozna nauczyc okreslonych zachowan... wystarcza odpowiednio silne bodzce...

ale skala jest niesamowita

na 1 kawalku mojej trasy z pracy do domu gdzie przejezdzam przez centrum jestem srednio 2-3 razy wyprzedzany na pasach... nawet jak kogos na nich przepuszczam

oslabiony.gif

Napisano
  • Autor

> Witam!!!

> Zgadzam się z Twą wypowiedzią,ale z drugiej strony na nic

> nauki,oznaczanie przejść jeśli kierowca nie będzie posiadał

> wyobraźni!!!

> Bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od nas samych.

tak jest.. ale ktos moze przemowic do wyobrazni... wlasnie na kursie!! tego mozna sie nauczyc!!! nie dziwmy sie ze ludzie ktorzy nigdy nie jezdzli samochodem i sa na kursie nie maja wyobrazni.. ale mozna pewne rzeczy im naswietlic

Napisano
  • Autor

> na 1 kawalku mojej trasy z pracy do domu gdzie przejezdzam przez

> centrum jestem srednio 2-3 razy wyprzedzany na pasach... nawet

> jak kogos na nich przepuszczam

dokladnie i to jest makabryczne... dlaczego o tym sie nie trabi w mediach.. obserwujac sytuacje na drogach mam wrazenie ze o tym problemie w ogole sie nie mowi!

Uwazam ze zaloba narodowa powinna dotyczyc tych comiesiecznych ofiar wypadkow na przejsciach dla pieszych. Tam ofiar jest nieporownywalnie wiecej.. dlaczego o tym sie nie mowi icon_rolleyes.gif

Napisano

> tak jest.. ale ktos moze przemowic do wyobrazni... wlasnie na

> kursie!! tego mozna sie nauczyc!!! nie dziwmy sie ze ludzie

> ktorzy nigdy nie jezdzli samochodem i sa na kursie nie maja

> wyobrazni.. ale mozna pewne rzeczy im naswietlic

Tak a ci wszyscy wariaci na drodze nie byli na kursie prawa jazdy hmm.gif ??????????

Też mieli wykłady i co????????

Problem tkwi w psychice-niektórzy mają "manie większości" na drodzei czują się panami drogi za kierownicą swych bolidów.

Napisano

> jestem srednio 2-3 razy wyprzedzany na pasach... nawet

> jak kogos na nich przepuszczam

Ja tez to niestety coraz czesciej obserwuje mad.gif

Jedna pulapka w takim przypadku jest jak przejscie jest przed skrzyzowaniem, samochod zatrzymuje sie przed przejsciem i daje kierunkowskaz prawy ze bedzie skrecal za zebra, inni mysla ze zwalnia bo bedzie skrecal a juz nie mysla oo tym ze on sie zatrzymuje zeby przepuscic pieszego a dopiero potem ruszy i skreci :/

Napisano
  • Autor

> Tak a ci wszyscy wariaci na drodze nie byli na kursie prawa jazdy

> ??????????

> Też mieli wykłady i co????????

no wiec wlasnie pisze... te kursy sa psu na bude.. bo mowi sie tam minimum... tyle tylko zeby czlowiek potrafil dojechac samochodem do pracy i na zakupy... a nie mowi sie o odpowiedzialnosci i ekstremalnie waznych sprawach czyli niebezpieczenstwie, ktore sie wiaze z jezdzeniem.

> Problem tkwi w psychice-niektórzy mają "manie większości" na drodzei

> czują się panami drogi za kierownicą swych bolidów.

tak jest wszedzie.. taka natura ludzka.. ktos powinien byl ich nauczyc pokory.. a kurs jest idealnym do tego miejscem

Napisano

> tak jest wszedzie.. taka natura ludzka.. ktos powinien byl ich

> nauczyc pokory.. a kurs jest idealnym do tego miejscem

Na kursie to raczej już za późno-takich zachowań trzeba uczyć od małego.W szkołach powinno się poruszać ten temat,łatwiej trafić do wyobraźni dziecka niż dorosłego.

Napisano

Z Prawie wszystkim się zgadzam.

Zapomnieliśmy tylko, że często piesi zachowują się jak święte krowy i włążą pod samochód.

Tacy ludzie to chyba myślą, że tona zatrzyma się nagle w miejscu.

Co najciekawsze najczęsciej występuje to u moherków i dresików.

Jeżdzę ostrożnie, ale czasem szlag mnie trafia jak mi człowieczek miota się przed pasami w chodzi wraca, a ja czekam jak idiota..

Każdy powinien dbać o Swoje bezpieczeństwo. Wtedy i piesi nie będą pakować się pod maskę i kierowcy będą uważać co robią.

Napisano

Podpisuję się pod tym co napisałeś. Ale ten wypadek ma jeszcze jeden (według mnie równie tragiczny aspekt). Ponoć kierowca, który spowodował wypadek był pod wpływem narkotyków (stwierdzono we krwi śladowe ilości substancji pochodzącej z marihuany chyba). Kurde, czy ludzie w tym kraju nie nauczą się, że samochód, jadąca masa ważąca ponad 1.000 kg jest potencjalnym narzędziem zbrodni???? Czy nie zrozumieją, ze po alkoholu, czy narkotycha stają sie potencjalnymi zabójcami wsiadając so samochodów???? faint.gif Nie wiem, nie wiem, ręce mi opadają jak słucham o takich wypadkacj i o ludzkiej głupocie jaka przy okazji tych wypadków wychodzi.

Napisano
  • Autor

> Z Prawie wszystkim się zgadzam.

> Zapomnieliśmy tylko, że często piesi zachowują się jak święte krowy i

> włążą pod samochód.

> Tacy ludzie to chyba myślą, że tona zatrzyma się nagle w miejscu.

> Co najciekawsze najczęsciej występuje to u moherków i dresików.

> Jeżdzę ostrożnie, ale czasem szlag mnie trafia jak mi człowieczek

> miota się przed pasami w chodzi wraca, a ja czekam jak idiota..

> Każdy powinien dbać o Swoje bezpieczeństwo. Wtedy i piesi nie będą

> pakować się pod maskę i kierowcy będą uważać co robią.

prawda jest taka ze jako kierowca widzac kogos na skraju przejscia powinienes od razu sie zatrzymac! ale fakt jest tez pewna czesc osob ktora wlazi jakby byla niezniszczalna.. i czesto poza pasami...

Napisano
  • Autor

> Na kursie to raczej już za późno-takich zachowań trzeba uczyć od

> małego.W szkołach powinno się poruszać ten temat,łatwiej trafić

> do wyobraźni dziecka niż dorosłego.

prawda.. ale taki giertych woli uczyc patriotyzmu.. zeby pozniej patrioci gineli na naszym wewnetrznym polu walki... na kursach tez czesto sa dzieciaki.. 16-18 lat... najgorszy okres skromny.gif

Napisano

na kursach tez czesto sa dzieciaki.. 16-18 lat... najgorszy okres

No właśnie-w tym wieku młodzież czuje się "niezniszczalna" i przenosi to potem na drogę.

Napisano
  • Autor

> Podpisuję się pod tym co napisałeś. Ale ten wypadek ma jeszcze jeden

> (według mnie równie tragiczny aspekt). Ponoć kierowca, który

> spowodował wypadek był pod wpływem narkotyków (stwierdzono we

> krwi śladowe ilości substancji pochodzącej z marihuany chyba).

to osobny temat... to tez bezmyslne.. ale nie wiazalbym tego z wypadkiem... takich sytuacji gdy ktos przepuszcza ludzi, a ktos inny jadac pasem z naprzeciwka ma to gleboko w dupie widze bardzo duzo... nie sadze zeby ci ludzie bez wyobrazni byli cpunami... oczywiscie to latwe wytlumaczenie i bedzie bardzo ladnie prezentowac sie w gazetach.. ten kierowca byl pod wplywem narkotykow! to narkotyki zabily tego pieciolatka! obawiam sie ze to moze zbagatelizowac problem.. pojawi sie wniosek, ze to tylko ludzie nacpani rozjezdzaja pieszych! sciana.gif

Napisano

> taa.. na problem sklada sie kilka czynnikow..

> mozna zaczac od niedofinansowanych miast.. .zle oznakowanych

> przejsc..

Miasta wcale nie są niedofinansowane, tylko marnotrawią pieniądze.

> w niemczech czesto przejscia podzielone sa wysepka..

W tej chwili jest to wprowadzane nagminnie w Polsce.

> zwezenie ulic dodatkowe mocne oswitlenie bezposrednio nad

> przejsciem... nie ma wyjscia trzeba zwolnic...

Tyle, że jak zwykle bez głowy. Na drodze 580 W-wa Leszno (z któej początku pochodzi pierwsze zdjecie) takie wysepki zaczęto już budować, tyle, że nieoświetlone. Mam obietnicę inwestora i projektanta, że zostaną na nich postawione dodatkowe podświetlone znaki, ale na razie nie są. Na żądanie dodatkowych latarń na wysepkach, oświetlających pasy, patrzeli na mnie jak na idiotę.

A już się tam kilka samochodó rozbiło, mimo iż prace jeszcze trwają.

> wysoka cena za

> kurs prawa jazdy.. podejrzewam ze tam placac wiecej.. po prostu

> wiecej sie jezdzi i kursy sa lepszej jakosci..

Też.

> na obrazku ktory zalaczyles... znowu znak odwoluje sie tylko do

> dobrej woli kierowcy..

??? To jest zdjęcie wykonane w doskonałych warunkach drogowych w jasny dzień. Pasy ledwo widać, a znak przejścia ginie częściowo do ostatniej chwili zasłonięty zieloną tablicą "Warszawa" oraz w kakofonii kolorowych reklam. Na całym świecie takie reklamy są niedpuszczalne. U nas za ich ustawienie zarządcy biorą pieniądze - to tak a propos niedofinansowania.

W nocy tego przejścia zupełnie nie widać. To potwierdza moją twardą tezę, że u nas projektanci oznakowania zupełnie nie wiedzą, do czego ono ma służyć. Projektują je z założeniem, że daną drogą jeżdzą "lokalesi" któzy "i tak wiedzą", a oznakowanie traktują jako formalność. Na Zachodzie obowiązuje zasada takiego projektowania oznakowania, jakby daną drogą jeździli wyłącznie ludzie jadący nią po raz pierwszy. I to dla nich ma być oznakowanie.

> on wie, ze tam jest przejscie, ale

Wiedzą tylko kierowcy stale jeżdżący tą drogą.

Tam jest jeszcze gorsza rzecz. W kierunku, z którego robiłem zdjęcie, często do skrzyżowania ustawia się kilkusetmetrowy korek. Jadący z przeciwka - od Warszawy - jadą wzdłuż szeregu samochodów i nagle trafiają na ledwo widoczne przejście, którym z między samochodów może wyparować pieszy.

Mam zwyczaj, że dojeżdżając w takiej sytuacji do przejścia - gdy je widzę - zwalniam prawie do zera. Wiesz co robią jadący za mną?

> jezdnia pozwala nadal jechac z pelna predkoscia i podjecie

> decyzji o zatrzymaniu sie nie jest takie oczywiste

Bo nie widzisz przejścia do chwili, gdy praktycznie jest za późno na zatrzymanie się nawet z 50 km/h. Takich przejść na tej drodze jest wiecej.

Napisano
  • Autor

> Miasta wcale nie są niedofinansowane, tylko marnotrawią pieniądze.

zgoda

> W tej chwili jest to wprowadzane nagminnie w Polsce.

do tej pory w gdansku zauwazylem tylko jedna swiezo postawiona wysepke...

> Tyle, że jak zwykle bez głowy. Na drodze 580 W-wa Leszno (z któej

> początku pochodzi pierwsze zdjecie) takie wysepki zaczęto już

> budować, tyle, że nieoświetlone. Mam obietnicę inwestora i

> projektanta, że zostaną na nich postawione dodatkowe

> podświetlone znaki, ale na razie nie są. Na żądanie dodatkowych

> latarń na wysepkach, oświetlających pasy, patrzeli na mnie jak

> na idiotę.

no wiec wlasnie.. znow jak cos sie u nas robi to bez glowy

> ??? To jest zdjęcie wykonane w doskonałych warunkach drogowych w

> jasny dzień. Pasy ledwo widać, a znak przejścia ginie częściowo

> do ostatniej chwili zasłonięty zieloną tablicą "Warszawa" oraz w

> kakofonii kolorowych reklam. Na całym świecie takie reklamy są

> niedpuszczalne. U nas za ich ustawienie zarządcy biorą pieniądze

> - to tak a propos niedofinansowania.

zgoda zgoda zgoda... reklamy to znow kolejny posredni klopot... znaki upodobniaja sie do reklam.. staraja sie byc bardziej od nich krzykliwe.. mozliwe ze to i sluszne.. ale gdy dookola nie bedzie reklam... podpisuje sie wszelkimi konczynami.. myslalem nawet o napisaniu listu otwartego do lokalnych wladz.. by zwrocily uwage na bezprawie jakie panuje wsrod reklam przy drogach... mi w zasadzie chodzi tylko o estetyke.. ale bezpieczenstwo sie z tym wiaze

> często do skrzyżowania ustawia się kilkusetmetrowy korek. Jadący

> z przeciwka - od Warszawy - jadą wzdłuż szeregu samochodów i

> nagle trafiają na ledwo widoczne przejście, którym z między

> samochodów może wyparować pieszy.

> Mam zwyczaj, że dojeżdżając w takiej sytuacji do przejścia - gdy je

> widzę - zwalniam prawie do zera. Wiesz co robią jadący za mną?

robie tak samo.. i generalnie mam w dupie tych co za mna musze przyhamowac.. oczywiscie nie robie tego na zlosc i w ostatniej chwili ale po prostu sukcesywnie zmniejszam predkosc.. jeszcze mi sie nie zdarzylo zeby ktos za mna trabil...

Napisano

Tego przypadku nie będę komentował bo wina kierowcy jest bezsporna. Moim zdaniem jednak z tymi przejściami to nie jest taka prosta sprawa. Pomijam fakt że są bezsęsownie wyznaczone i źle oznakowane, ale uważam że wina czasem leży po stronie pieszych. Nasz kraj prowadzi w statystykach dotyczących wypadków z udziałem piszych, ciekawy jestem jaki procent z nich jest czynnymi kierowcami? Są ludzie bez wyobraźni co chodzą po ulicy jak "święte krowy". Odkąd zostałem kierowcą to całkiem innaczej zachowuje się jako pieszy.

Napisano

> prawda jest taka ze jako kierowca widzac kogos na skraju przejscia

> powinienes od razu sie zatrzymac!

No i fajnie i się zatrzymuję.

Tylko jak pisałem wyżej często ludzie albo się motają i w końcu karża jechać..

albo się okazuje, że koleś poprostu sobie stoi i czeka na kogoś.

Mnie chodzi o to, że za poruszanie się w obrębie jezdzni nie tylko kierowcy ponoszą odpowiedzialność.

Piesi też powinni wiedzieć jak się zachowywać, a przede wszystkim używać mózgu jak idą.

> ale fakt jest tez pewna czesc

> osob ktora wlazi jakby byla niezniszczalna.. i czesto poza

> pasami...

Bo jakoś nikt im nie przypomniał, że istnieje coś takiego jak wtargnięcie na jezdnię.

Napisano

> do tej pory w gdansku zauwazylem tylko jedna swiezo postawiona

> wysepke...

W różnych częsciach kraju postępuje to w różnym tempie.

> no wiec wlasnie.. znow jak cos sie u nas robi to bez glowy

Największym przekleństwem jest to, że ciągłym pościgu za oszczędnościami wywala się zewsząd ludzi z doświadczeniem, a bierze tanich przyuczków. W wypadku dróg skutkuje to pracą na nich ludzi zupełnie nie czujących tematu. W moich okolicach "specjalizowana firma" ??? ustawiała tak znaki, że można się było posikać, gdyby nie to, że temat jest zbyt poważny.

> zgoda zgoda zgoda... reklamy to znow kolejny posredni klopot... znaki

> upodobniaja sie do reklam.. staraja sie byc bardziej od nich

> krzykliwe.. mozliwe ze to i sluszne.. ale gdy dookola nie bedzie

> reklam... podpisuje sie wszelkimi konczynami.. myslalem nawet o

> napisaniu listu otwartego do lokalnych wladz.. by zwrocily uwage

> na bezprawie jakie panuje wsrod reklam przy drogach... mi w

> zasadzie chodzi tylko o estetyke.. ale bezpieczenstwo sie z tym

> wiaze

Problem w tym, że prawo jest o kant d.... potłuc. Na zachodzie jest wyraźny zakaz ustawiania reklam widocznych z drogi publicznej (szczegółowo okreslony, nie wszędzie jest bezwzględny), dotyczy to w takim samym stopniu oświetlenia widocznego z drogi. A ile razy u nas zmieniam długioe na zmianę, przekonany że z przeciwka coś jedzie (rower, motor, samochód), by podjechawszy bliżej przekonać się, że to "mnietek sobie plac oświetlił halopakami", które do tego w bezpośredniej odległości wściekle oślepiają.

U nas prawo wręcz zachęca zarządców dróg do pozwalania na ustawianie reklam, bo jeżeli się na to nie zgodzą, to ponieważ prawem jest to dozwolone, zawsze organa kontroli finansowej mogą im postawić zarzut, że zaniechują możliwości pozyskania środków budżetowych screwy.gif

Czyli którko mówiąc - lobby reklamodawców jest w praktyce silniejsze, niż wszystkie gremia walczące o bezpieczeństwo w RD.

> robie tak samo.. i generalnie mam w dupie tych co za mna musze

> przyhamowac.. oczywiscie nie robie tego na zlosc i w ostatniej

> chwili ale po prostu sukcesywnie zmniejszam predkosc.. jeszcze

> mi sie nie zdarzylo zeby ktos za mna trabil...

OK, jeżeli wiesz o tym przejściu wcześniej i robisz to płynnie. Problem się robi, gdy nagle za zaskoczenia takowe przed sobą ujrzysz, a gość z tyłu "zawsze tam jeździ szybko" i nie za bardzo jest na to przygotowany.

Napisano

Oki, rozumiem Twoje przesłanie, jeśli głównie na to chciałeś zwrócić uwagę.

Pozdrawiam

Napisano

Tak jak ktos wyzej wspomnial: nauka takich zachowan na kursie na prawo jazdy to juz stanowczo zbyt pozno. Kierowcami jestesmy/moze byc od wieku lat 18. A pieszymi, rowerzystami, motorowerzystami od "zawsze". To szkola ma nas uczyc - wychowanie komunikacyjne w ramach zajec techniki, zdaje sie, ze cos takiego jest. Tylko niech to prowadza ludzie kompetentni! Zachowan pieszego uczymy sie od najblizszych, to z nimi jako dzieciaki spacerujemy, u nich podpartujemy zachowania.

A realistyczne filmy z manekinami i samochodem w starciu bezposrednim /w jakiejs lagodnej formie nawet/ w formie krotkich spotow powinno sie puszczac przed wieczorynkami. Mohera wychodzacego po mszy z kosciola wprost na droge bez rozejzenia sie niczego juz nie nauczysz - taka sytuacje mialem niedawno... Cwaniaka w grupie kumpli, ktory jest niezniszczalny, a w przypadku posilenia sie % - wszechmogacy - niczego nie nauczysz. Za pozno. Uczmy dzieci poki mlode, to moze kiedys droga przestanie przypomina dzungle, gdzie kazdy kazdemu wrogiem.

Napisano

> Odkąd zostałem kierowcą to całkiem innaczej

> zachowuje się jako pieszy.

a ja nie zlosnik.gif

otóż jako kierowca po kursie i pozytywnie zdanym egzaminie wiem,

co może się wydarzyć na drodze i wiem jakie prawa ma pieszy.

dodam że wiem iż nie da sie zatrzymać rozpędzonego samochodu na odcinku 1 metra,

Napisano

Ja do dziś mam przed oczami sytuację kiedy zatrzymałem się aby przepuścić dziecko na pasach. Stał taki mały pierwszoklasista z tornistrem wiekszym od niego. Zatrzymałem się kiwam mu że może przechodzić, mały uśmiechnął się kiwnął głową w podziękowaniu i wchodzi na pasy. W tym momencie spojrzałem w lewe lusterko i widzę golfa II który zap....rza lewym pasem. Zrobiło mi się w momencie gorąco. Nagle czas stanął w miejscu i cała sytuacja zaczęła się ciągnąć w nieskończoność.

Na szczęście dzieciak miał głowę na karku i nie przeleciał bezmyślnie ale wychylił się zza mojego auta. W tym momencie pisk hamulców, mały schował się z powrotem za mój samochód a na lewym pasie w połowie przejścia zatrzymał się golfik z młodą rodzinką (dwójka dzieci w fotelikach ).

Nie zapomnę tego nigdy i gdy tylko widzę samochód zatrzymujący się przed pasami to choćby miał mi ktoś w dupę wjechać staje w momencie. Nawet nigdy nie próbuje wyprzedzać na pasach auta które jedzie że możnaby by być pewnym że na pasach jest pusto....

Napisano

> Ja do dziś mam przed oczami sytuację kiedy zatrzymałem się aby

> przepuścić dziecko na pasach. Stał taki mały pierwszoklasista z

> tornistrem wiekszym od niego. Zatrzymałem się kiwam mu że może

> przechodzić, mały uśmiechnął się kiwnął głową w podziękowaniu i

> wchodzi na pasy. W tym momencie spojrzałem w lewe lusterko i

> widzę golfa II który zap....rza lewym pasem. Zrobiło mi się w

> momencie gorąco. Nagle czas stanął w miejscu i cała sytuacja

> zaczęła się ciągnąć w nieskończoność.

> Na szczęście dzieciak miał głowę na karku i nie przeleciał bezmyślnie

> ale wychylił się zza mojego auta. W tym momencie pisk hamulców,

> mały schował się z powrotem za mój samochód a na lewym pasie w

> połowie przejścia zatrzymał się golfik z młodą rodzinką (dwójka

> dzieci w fotelikach ).

> Nie zapomnę tego nigdy i gdy tylko widzę samochód zatrzymujący się

> przed pasami to choćby miał mi ktoś w dupę wjechać staje w

> momencie. Nawet nigdy nie próbuje wyprzedzać na pasach auta

> które jedzie że możnaby by być pewnym że na pasach jest

> pusto....

Ciesze sie, ze sa ludzie, ktorzy zmiany na drodze, mentalnosci, zaczeli od siebie. Tak trzymaj! Mialem dzis podobna sytuacje. U mnie w miescie. Szarowka sie juz robila, ja na prawym pasie, kilka metrow przede mna, na lewym inne auto, duzy ruch przy przejsciu. On wyhamowal do jakis 20-25km/h - bo widocznie tez nie wiedzial co planuja piesi, i instynktowanie i moja noga na hamulec. Ktos hamuje przed przejsciem: nie wolno mi wyjechac przed niego. Taka blokada. Ja na nia nie narzekam.

Napisano

> Ja do dziś mam przed oczami sytuację kiedy zatrzymałem się aby

> przepuścić dziecko na pasach. Stał taki mały pierwszoklasista z

> tornistrem wiekszym od niego. Zatrzymałem się kiwam mu że może

> przechodzić, mały uśmiechnął się kiwnął głową w podziękowaniu i

> wchodzi na pasy. W tym momencie spojrzałem w lewe lusterko i

> widzę golfa II który zap....rza lewym pasem. Zrobiło mi się w

> momencie gorąco. Nagle czas stanął w miejscu i cała sytuacja

> zaczęła się ciągnąć w nieskończoność.

> Na szczęście dzieciak miał głowę na karku i nie przeleciał bezmyślnie

> ale wychylił się zza mojego auta. W tym momencie pisk hamulców,

> mały schował się z powrotem za mój samochód a na lewym pasie w

> połowie przejścia zatrzymał się golfik z młodą rodzinką (dwójka

> dzieci w fotelikach ).

Sam doświadczyłem czegoś podobnego, jadę sobie normalnie prawym pasem za jakimś samochodem, widzę, że ten przede mną hamuje, żeby przepuścić pieszych (kilku). Lewy pas się skończył jakieś 100 metrów przed przejściem i został oznaczony tzw. strefą wyłączoną z ruchu. No i widzę jak ci piesi wchodzą na pasy z prawej strony, a nagle zza wszystkich aut wyłania się i tą "strefą wyłączoną z ruchu" zap*la czarny mercedes - do dziś pamiętam jego numery: CB 5754C. Gnój taki, że świsnął dosłownie kilka centów od pieszych, którzy całe szczęście go widzieli i zatrzymali się. Naprawdę gorzko pożałowałem, że nie ma takiego numeru telefonu, pod który można by zgłaszać takich debili.

> Nie zapomnę tego nigdy i gdy tylko widzę samochód zatrzymujący się

> przed pasami to choćby miał mi ktoś w dupę wjechać staje w

> momencie. Nawet nigdy nie próbuje wyprzedzać na pasach auta

> które jedzie że możnaby by być pewnym że na pasach jest

> pusto....

Wiesz co, gdy sam wiozę dzieci w fotelikach boję się gwałtownie hamować, choćby to było przejście dla pieszych - oczywiście nie mam tu na myśli sytuacji w których ewidentnie trzeba zachować dużą ostrożność i naprawdę zwolnić. W testach zderzeniowych moje auto ma tylko 3 gwiazdki, a dzieciaki to moje życie i szczerze i otwarcie mogę to powiedzieć: wolałbym zabić kogoś wkraczającego gwałtownie na jezdnię niż dać moim dzieciakom zrobić jakąkolwiek krzywdę przez kierowcę, który jedzie za mną. Nie jeden kierowca trzyma się mojego zadka, jedną ręką trzymając kierownicę, bez pasów i głowa po środku auta, a wzrok nie na drogę lecz na radio z rds-em. Można mieć dziesięć świateł stop, to nic nie da, jeśli jedziesz dla nich za wolno, wtedy potrafią wręcz popychać cię do przodu siedząc ci na zderzaku. Gdy widzę takich buraków trudno jest mi powstrzymać się od wyzwisk - z jednej strony mam świadomość, że mogę nie zahamować w porę, bo koncentruję się nie tylko nad tym co się dziej w przodzie, ale nad tym czy nie będę miał skasowanego tyłu - dwie sekundy wzrok do przodu, sekundę w lusterko. Gdy jeszcze dodam do tego, że mój Fiacior ma takie hamulce, że staje prawie w miejscu jak tylko za mocno nacisnę pedał gazu i jeszcze w dodatku ma ABS z EDB, to już w ogóle dziwię się ludziom, którzy jadą tak blisko mojego auta. Nie są chyba świadomi własnych reakcji po kilkudziesięciu minutach lub kilku godzinach za kołem.

Jeżdżąc 20-30 tyś rocznie widzę różne sytuacje na drodze - zresztą wszyscy widzą. Najlepszym moim zdaniem kierowcą jest ten, który jest świadom własnej niedoskonałości i ułomności. Oczywiście - pewność siebie to podstawa, ale musi pozostać pewien margines bezpieczeństwa, taki margines na błędną decyzję, na błąd w obliczeniach, na nierozwagę innych. I przede wszystkim respekt przed rozpędzoną kupą blachy.

Napisano

> prawda jest taka ze jako kierowca widzac kogos na skraju przejscia

> powinienes od razu sie zatrzymac! ale fakt jest tez pewna czesc

> osob ktora wlazi jakby byla niezniszczalna.. i czesto poza

> pasami...

to w łodzi w większości miejsc stał byś do usranej śmierci a na egzaminie na pj by cię obali. Część ludzi stoi sobie przy drodze i gada albo na kogoś czeka - zwykle tam gdzie przejście widać natomiast w miejscach niebezpiecznych pasy na jezdni są wytarte a znaków nie ma, albo je jakiś mądry poodwraca/pomaluje

Napisano
  • Autor

szczerze... to wszystko zależy od uczącego

mój instruktor dokładnie określił mi zagrożenia, jakie mogą spotkać mnie i innych na drodze...

i to zdało egzamin... ok.gif

mimo, że czasami w mieście z nim jechałem znacznie powyzej dopuszczalnej nie interweniował, wiedział kiedy można, a kiedy trzeba odpuścić...

i udało mu sie mi przekazać tą wiedzę ok.gif

Napisano

Z tego co piszesz nie jesteś odporny na wiedzę i twojemu instruktorowi się udało ale myślę, że co niektórym niewiadomo ile byś łopatą do glowy kład to i tak do nich nie dotrze, bo myślą na zasadzie " pogadaj jeszcze, a ja ciebie posłucham jak zgaszonego radia". Jak ktos jest głupi to i wyobraźnia do niego nie dociera. Może trzeba pokazywać ludziom na kursach drastyczne zdjęcia z wypadków to może gdzieś w poświadomości im to zostanie i zastanowią się nad tym co robią za kierownicą. hmm.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.