Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Samochody nie latają.

Featured Replies

Napisano

> W tym wypadku IMHO bardzo niedużą - sądząc z uszkodzeń przodu to nie

> było więcej niż ok 40 km/h - słup w który walnął to podpora

> galeryjki z tablicami kierunkowymi, potężna jak cholera.

rzeczywiscie uszkodzenia nie wielkiehmm.gif

> Na barierkę wrzuciło go poderwanie tyłu w chwili uderzenia w słup -

> to normalne, plus wybicie przez krzaczek, ktory nie przeżył i

> to, że jechał po łuku, więc tył nadrzuciło. Zobacz, że on

> niewiele podskoczył, bo na barierece siedzi tylnym zwisem

> karoserii, a nie podwoziem.

ale jednak sztuka tak lataczlosnik.gif ... Jest tam z czegos wyskoczyc czy co , bo chyba na czyms musial podskoczyc[palacz.gif/b]

Napisano

> I co dzieki temu lepiej pokonuje barierki?

Nie, dzięki temu nie zalicza barierek smirk.gif

> Moze na wielowahaczu ta granica do przegiecia paly jest wyzej (km/h)

> ale za to skutki takiego przegiecia beda znacznie

W tej chwili zawieszenia współczesnych aut są tak dobre że po prostu nie daje sie dość do tego momentu, w którym "skutki takiego przegięcia będą znaczne"... po musiałbyś jechać 160 km/h i więcej, a to jednak mało realne w mieście.

Zakręt który dla Poloneza skończy się dachem, autem z wielowahaczem z tyłu można pokonać prowadząc jedny palcem.

Napisano

> Nie

> Gdy przejedziesz bezwypadkowo 500 - 800 tkm, zaczniesz się bać. A

> jeżeli nie zaczniesz, to przydzwonisz. Takie jest życie.

Ooo, widzę, że wreszcie jest głos rozsądku...

Napisano

> Przydaje się krytyczne oko kolegi - nie chodziło mi o strach

> fizjologiczny, tylko dotarcie do świadomości faktu, że człowiek

> jest śmiertelny.

IMO raczej takie "wiem, że nic nie wiem".

Pokora...

Napisano
  • Autor

> W tej chwili zawieszenia współczesnych aut są tak dobre że po prostu

> nie daje sie dość do tego momentu, w którym "skutki takiego

> przegięcia będą znaczne"...

Widzę, że jesteś podatny na reklamy zlosnik.gif

> po musiałbyś jechać 160 km/h i

> więcej, a to jednak mało realne w mieście.

Bardzo realne - policz sobie krzyże przy prostych odcinkach Wisłostrady, one głównie z tego są.

> Zakręt który dla Poloneza skończy się dachem, autem z wielowahaczem z

> tyłu można pokonać prowadząc jedny palcem.

Z tego toku myślenia wynika mi, że "samochód sam się prowadzi". A prawda jest taka, że samochód prowadzi kierowca, od którego umiejętności, samopoczucia i chwilowej sprawności zależy znacznie więcej, niż od samego samochodu.

Mój kolega przez wiele lat likwidował wypadki drogowe, zarówno na miejscu, "zamiatając trupy", jak i przesłuchując świadków, sprawców i poszkodowanych. I już dosyć dawno temu zwróćił uwagę na pojawienie się pewnej kategorii "sprawców oniemiałych" zlosnik.gif Oni przez całe dochodzenie, nawet gdy piokurator już im stawiał zarzuty, z oniemieniem powtarzali - przecież ja za to auto dałem tyle kasy, ma tyle opcji, że to się nie miało prawa zdarzyć.

A wiesz, czemu się zdarzało? Właśnie przez to przekonanie, że nie miało prawa.

Bo jest jedno prawo, którego nie pokonasz - ono obejmuje masę, kierunek i prędkość. Po przekroczeniu pewnych warunków brzegowych pojazd staje się bezwładnie sunącą masą, słuchającą tylko siły wypadkowej. Wszystkie cuda techniki tej granicy wcale dalej nie przesuwają - one tylko pozwalają Ci się do niej bardziej zbliżyć w przeświadczeniu, że jeszcze masz pory zapas. I póki tej granicy nie przekroczysz, możesz de facto jeździć w nieświadomości tuż przy warunkach granicznych. Jeżeli je kiedyś przekroczysz i uda Ci się wyjść z tego bez szwanku, zdecydowanie zdejmiesz nogę z gazu.

Kiedyś przeżyłem piękną lekcję pokory. Mnie się udało wóz opanować na gołoledzi, ale od dwóch innych zaliczyłem strzały. Wóz wyrzuciłem poza jezdnię, a potem usiłowałem latarką spowalniać innych nadjeżdżających, nieświadomych tego, że nagle znaleźli się na gołoledzi. Bo to było podjazd na most i od miejsca oderwania od ziemi był pokryty gołoledzią - reszta trasy byłą czarna i przyczepna. Stałem sobie na takich barierach energochłonnych rozdzialających jezdnię i widziałem jak na moich oczach kolejne samochody waliły się z hukiem. Czułem też, jak waliły w barierę na której stałem. Na szczęście prędkości były małe, więc ofiarw ludziach było zero, ale stłuczek było kilkadziesiąt.

I tam żadne abeesy-sresy nie pomagały. Wiesz, komu udawało się nie przywalić? Tylko tym, ktorzy przed tym podjazdem zwolnili zanim się zaczął lód. Bo mieli "nosa", a nie "abeesa" zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> Jest tam z czegos wyskoczyc czy co ,

> bo chyba na czyms musial podskoczyc

Przecież widać krzaczek, który pod sobą zmaglował. I ten krzaczek był całkiem solidny.

Napisano

> Nie, dzięki temu nie zalicza barierek

i zyj dalej w tym przekonaniu, ze to auto "się" prowadzi...

Napisano

> Widzę, że jesteś podatny na reklamy

Ja to sprawdzam w praktyce, reklamy mam w nosie.

> Bardzo realne - policz sobie krzyże przy prostych odcinkach

> Wisłostrady, one głównie z tego są.

Nigdy nie rozumiałem istoty zakrętu przy Spójni... primo - WIEM że jest ten zakręt, secundo, ten łuczek był (jest) naprawdę niegroźny. Jeśli jedzie się rozsądnie, a nie ile fabryka dała prawym pasem ignorując fakt, że ktoś mógł tam stać (sławny dzwon z policjantem) czy choćby to, że nikt nie wpuści, to nie ma prawa nic się zdarzyć.

> Bo jest jedno prawo, którego nie pokonasz - ono obejmuje masę,

> kierunek i prędkość. Po przekroczeniu pewnych warunków

> brzegowych pojazd staje się bezwładnie sunącą masą, słuchającą

> tylko siły wypadkowej. Wszystkie cuda techniki tej granicy wcale

> dalej nie przesuwają - one tylko pozwalają Ci się do niej

> bardziej zbliżyć w przeświadczeniu, że jeszcze masz pory zapas.

> I póki tej granicy nie przekroczysz, możesz de facto jeździć w

> nieświadomości tuż przy warunkach granicznych.

Hmm... to ujmę to inaczej. Jeżdżę autem zaprojektowanym 10 lat temu (czyli już wymyślono lepsze zawieszenie) ze 100-konnym silnikiem. Z mojego punktu widzenia ten samochód jest dla mnie ultrabezpieczny, bo nie rozwija zawrotnych prędkości, a przy moim stylu jazdy zapas mam znaczny (30-40 procent).

> I tam żadne abeesy-sresy nie pomagały. Wiesz, komu udawało się nie

> przywalić? Tylko tym, ktorzy przed tym podjazdem zwolnili zanim

> się zaczął lód. Bo mieli "nosa", a nie "abeesa"

Sam fakt, że podobnych akcji miałem w życiu kilka i to zdecydowanie dawniej utwierdza mnie w przekonaniu, że jeżdżę OK. Odbyta szkoła bezpiecznej jazdy to potwierdziła - instruktorzy mieli tylko trzeciorzędne zastrzeżenia, na próbach byłem drugi pod względem radzenia sobie (grupa raczej rówieśnicza), a w kończącej szkolenie próbie sportowej między słupkami - najlepszy na czas.

Rozumowanie jest proste - na jednego zabitego przypada 10 rannych, a na jeden dzwon 1000 sytuacji z przyśpieszonym biciem serca. Mi takie sytuacje prawie się nie zdarzają, więc prawdopodobnieństwo dzwona jest bardzo, bardzo niskie.

Napisano

> i zyj dalej w tym przekonaniu, ze to auto "się" prowadzi...

Obawiam się, że patrzysz na moja wypowiedź stereotypowo.

Napisałem tylko tyle, że tam gdzie jeden samochód wypadnie z trasy, drugi pojedzie spokojnie. Czy to nie jest prawda?

Napisano

Hehe, fakt to zawieszenie jest nieźle zestrojone...

W moim porzednim aucie-B3, czy w ojca astrze z połowy zakrętów, które robię toledu z palcem w... bym dawno wyfrunął:)

Napisano

> Hehe, fakt to zawieszenie jest nieźle zestrojone...

> W moim porzednim aucie-B3, czy w ojca astrze z połowy zakrętów, które

> robię toledu z palcem w... bym dawno wyfrunął:)

Właśnie Astry to dla mnie "antysamochody"... II drogi się nie trzyma, a III była od razu projektowana pod IDS i ESP, które razem kosztują w opcjach ponad 10 kzl i NIKT tego w PL nie kupuje sciana.gif

Napisano

To była 1-ka.Prawdziwy tapczan..

Napisano

> Sam fakt, że podobnych akcji miałem w życiu kilka i to zdecydowanie

> dawniej utwierdza mnie w przekonaniu, że jeżdżę OK.

Leszku...

Jak przestaniesz żyć w (iluzorycznym) przekonaniu, że "jeździsz ok" i dojdziesz do wniosku, że jesteś ostatnia dupa, to dopiero wtedy możesz zacząć mówić, że zaczynasz być w miarę dobrym kierowcom.

Zauważ, że wszelkie blond-lalunie są mistrzyniami kierownicy.

Wszystkie

Jak jeden.

I to ta budka telefoniczna im prosto pod koła wybiegła, a "pieszy nie miał pomysłu dokąd uciekać, więc go przejechałem/am"...

Napisano

> Jak przestaniesz żyć w (iluzorycznym) przekonaniu, że "jeździsz ok" i

> dojdziesz do wniosku, że jesteś ostatnia dupa, to dopiero wtedy

> możesz zacząć mówić, że zaczynasz być w miarę dobrym kierowcom.

Ech... znam swoje miejsce i w życiu nie przyszłoby mi do głowy pojechać zakrętu inaczej niz "na okrągło"... jestem dobrym kierowcą "szosowo-autostradowym", a nie "WRC".

> Zauważ, że wszelkie blond-lalunie są mistrzyniami kierownicy.

Michale, jeśli do tej pory nie dostrzegłeś, że NIE jestem "bląd" lalunią, to wpysk.gif

Napisano
  • Autor

> Ja to sprawdzam w praktyce, reklamy mam w nosie.

Tylko że część rzeczy jest jak zapałki, możesz je sprawdzić tylko raz zlosnik.gif

> Nigdy nie rozumiałem istoty zakrętu przy Spójni... primo - WIEM że

> jest ten zakręt, secundo, ten łuczek był (jest) naprawdę

> niegroźny. Jeśli jedzie się rozsądnie, a nie ile fabryka dała

> prawym pasem ignorując fakt, że ktoś mógł tam stać (sławny dzwon

> z policjantem) czy choćby to, że nikt nie wpuści, to nie ma

> prawa nic się zdarzyć.

Wiele lat temu, tak że się to już przedawniło, ten mostek przeleciałem baaaardzo szybko zlosnik.gif W normalnych warunkach, małym ruchu, dobrej przyczepności i samochodzie, "nie miało prawa".

Ale z tego co sprawdziłem, tam były dwie główne przyczyny wypadków:

a) pchający się prawym pasem do końca z zamiarem wepchnięcia się na górę tuż przed mostkiem, o czym piszesz, oraz

b) nagły wyskok kogoś z prawego (trzeciego) pasa przed nos kogoś jadącego pasem środkowym (drugim od lewej). I wtedy było kilka scenariuszy.

Pomijając gości z punktu a) robiących to z pełną premedytacją i świadomością, główną winę za ten stan rzeczy ponosiło fatalne oznakowanie. Długo o tym z Policjantem rozmawialiśmy na innym forum, aż w końcu w maju jednego roku udało mu się doprowadzić do tego, że zarządca oznakowanie zdecydowanie "uwidocznił".

To co było przedtem, spełniało wymagania przepisów, ale nie zdrowego rozsądku, a przepisy są tylko jego nędzną imitacją. Stare oznakowanie było tylko "formalne" i lokalni i tak wiedzieli o co chodzi, zaś ktoś, kto tam rzadko jeździł, nie miał większych szans na podstawie tego oznakowania się zorientować, że za chwilę trafi w pułapkę. I dlatego w ostatniej chwili odbywały się "paniczne ruchy". Dodatkowo winni byli "lokalni", któzy uparcie zakładali, że tamten musi znać to miejsce i to, że nagle coś "wycina" jest li tylko przejawem jego bezinteresownej złośliwości.

> Hmm... to ujmę to inaczej. Jeżdżę autem zaprojektowanym 10 lat temu

> (czyli już wymyślono lepsze zawieszenie) ze 100-konnym

> silnikiem.

No to ja zaprojektowanym 18 lat temu z o połowę mocniejszym.

> Z mojego punktu widzenia ten samochód jest dla mnie

> ultrabezpieczny, bo nie rozwija zawrotnych prędkości,

Hehe. Mój jest bezpieczny, bo choć rozwinie dobrze ponad 200 km/h i na pusto do setki pójdzie w poniżej 9 sekund, to ja wcale nie muszę go do tego zmuszać zlosnik.gif

> a przy

> moim stylu jazdy zapas mam znaczny (30-40 procent).

W mieście to i w Uno 1,4 tyle mam zlosnik.gif

> Rozumowanie jest proste - na jednego zabitego przypada 10 rannych, a

> na jeden dzwon 1000 sytuacji z przyśpieszonym biciem serca. Mi

> takie sytuacje prawie się nie zdarzają, więc prawdopodobnieństwo

> dzwona jest bardzo, bardzo niskie.

I o to przede wszystkim chodzi. Zawsze ludziom mówię, żeby sobie zliczali ile mają we danym okresie (miesiąca, półrocza, czy roku) sytuacji mocno podnoszących adrenalinę. Jeżeli jedną na dzień, to muszą się bardzo poważnie zastanowić nad stylem jazdy.

Napisano

> Tylko że część rzeczy jest jak zapałki, możesz je sprawdzić tylko raz ]]

Ładnie powiedziane... ale jeśli ma się przegląd ofert na rynku, a potem możliwość wybrania tego, co najbardziej pasuje (bo wielu powie, że Golf IV prowadzi się jak PzKpfW Tiger), a potem wjeżdżenia się w samochód przez 35 kkm, to już jest bardzo dobrze.

Co do Spójni - tak wydawało mi się, że tam ginęli głównie "przyjezdni".

> No to ja zaprojektowanym 18 lat temu z o połowę mocniejszym.

> Hehe. Mój jest bezpieczny, bo choć rozwinie dobrze ponad 200 km/h i

> na pusto do setki pójdzie w poniżej 9 sekund, to ja wcale nie

> muszę go do tego zmuszać.

I ja też nie wykorzystuję maks możlwiści. Natomiast dwa czy trzy razy z premedytacją sprawdzałem co się stanie, jak przegnę... na przykład zbyt szybkie pokonywanie zakrętu kończy się wyjazdem na czterech kołach na zewnątrz - zdjęcie gazu i lekkie wyprostowanie kierownicy powoduje natychmiastowe odzyskanie kontroli.

Ciekawe ilu innych kierowców zadało sobie trud sprawdzenia co będzie w ekstremalnej sytuacji.

> W mieście to i w Uno 1,4 tyle mam

Obawiam się, że jednak nie - brak ABS i fakt, że Uno nie wybacza błędów.

Tylko nie mów, że ABS masz w nodze. Ostatnio czytałem materiały o hamulcach elektrycznych (nie hydraulicznych) i prosty przykład - możliwość cyklu ABS na poziomie 100 Hz (a nie 20 Hz jak przy hydraulice) skraca drogę hamowania prawie o połowę - z 40 do 25 m (100 km/h -> 0).

> I o to przede wszystkim chodzi. Zawsze ludziom mówię, żeby sobie

> zliczali ile mają we danym okresie (miesiąca, półrocza, czy

> roku) sytuacji mocno podnoszących adrenalinę. Jeżeli jedną na

> dzień, to muszą się bardzo poważnie zastanowić nad stylem jazdy.

No, to z ręką na sercu mówię, że nie pamiętam kiedy ostatnio miałem taką nerwową sytuację, a w moim wieku pamięć jest jeszcze niezła grinser006.gif

Napisano

> Nie, dzięki temu nie zalicza barierek

> W tej chwili zawieszenia współczesnych aut są tak dobre że po prostu

> nie daje sie dość do tego momentu, w którym "skutki takiego

> przegięcia będą znaczne"... po musiałbyś jechać 160 km/h i

> więcej, a to jednak mało realne w mieście.

> Zakręt który dla Poloneza skończy się dachem, autem z wielowahaczem z

> tyłu można pokonać prowadząc jedny palcem.

No nie, Tobie to się chyba wielowahacz zamiast mózgu zrobił ....

frown.gif

takich głupot to dawno nie czytałem nawet na kaciku...

Naprawdę wierzysz w to co piszesz ??

Napisano

> Nie, dzięki temu nie zalicza barierek

> W tej chwili zawieszenia współczesnych aut są tak dobre że po prostu

> nie daje sie dość do tego momentu, w którym "skutki takiego

> przegięcia będą znaczne"... po musiałbyś jechać 160 km/h i

> więcej, a to jednak mało realne w mieście.

> Zakręt który dla Poloneza skończy się dachem, autem z wielowahaczem z

> tyłu można pokonać prowadząc jedny palcem.

Miałeś w szkole fizykę. hmm.gif Jak miałeś to lepiej się tym nie chwal.

Napisano

> Miałeś w szkole fizykę. Jak miałeś to lepiej się tym nie chwal.

Nie trzeba Einsteina, wystarczy jednym i drugim pojeździć.

Napisano

> Przecież widać krzaczek, który pod sobą zmaglował. I ten krzaczek był

> całkiem solidny.

come on krzaczek lezy prwie pod nim, na krzaczku by raczej nie wylecialhmm.gifniewiem.gif,,,

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.