Minęły 4 lata od czasu założenia tego wątku. I przyszedł czas rozstania z Giuliettą.
Zrobiłem nią 43 tys km, mało. Dlaczego tylko tyle? Ponieważ nie należę do grupy docelowej użytkowników tego samochodu. M.in. dlatego, że od kompakta oczekuję jakiejś przestrzeni w środku i przyzwoitego bagażnika. O ile bagażnik jeszcze w tłoku innych aut ujdzie o tyle ogólna ciasnota wnętrza sprowadza się do stwierdzenia, że jest to auto dla singli, maksymalnie parki. "Przestrzeń" za przednimi siedzeniami nadaje się najlepiej jako powiększenie bagażnika na wyjazdy wakacyjne a nie wożenie ludzi, wliczając w to małe dzieci.
Dlatego julka zrobiła tylko 43 tys km, na wszystkie wyjazdy rodzinne braliśmy scenica, porównywanie tych aut nie ma sensu.
Ale...... żeby nie było tak źle, to w sumie lubię to auto. Ma kilka niezaprzeczalnych zalet: m.in:
- świetny silnik 1.4 TB 120 KM, w 100% wystarczający w tym aucie bez turbodziury zbierający się od 1,7 tys obrotów.
- genialne zawieszenie (nie zdążyło się zużyć, więc pewnie dlatego ciągle genialne) sprawiające, że auto jeździ jak przyklejone do drogi. Gdyby ie fatalne fabryczne opony letnie Bridgstone, które z mokrą nawierzchnią mają problem, byłoby genialnie do kwadratu (nie jest to oczywiście wina auta, tylko jego producenta że takie guano zakładana pierwszy montaż)
- bardzo dobry układ kierowniczy, auto jedzie tam, gdzie kierowca chce i bardzo dobrze się go czuje
pewnie jeszcze jakieś zalety bym znalazł, ale nie ma co przesadzać
Wady:
- ciasnota wnętrza, wszechogarniająca, tragiczna, beznadziejna (może jakbym był szczupłą blondynką o wadze max 55 kg i wzroście 1,65 m, to pewnie bym nie narzekał, ale cóż, 180 cm wzrostu i ponad 100 kg wagi i to nie w mięśniach a raczej w brzuchu i tyłku sprawia, że jestem kategorycznym zaprzeczeniem grupy docelowej dla tego auta w dziedzinie przestrzeni)
- zużycie paliwa.... trasa jest w pełni akceptowalna, można spokojnie przy jeździe jedno jezdniowymi krajówkami spalić ok 6,5 l/100 km, autostrada z prędkościami ok 120-130 kph to ok 7,5-8 l, ale miasto to porażka, poniżej 10 nie ma co marzyć i to jeżdżąc spokojnie, a nie sprintem od świateł do świateł.
- montaż foteika na isofix - temu p%%$&&nemu makaronowi co to wymyślił kazałbym za karę całe życie codziennie montować fotelik do tego auta, żeby się k%$$$%&a nauczył, że projektowanie to nie tylko piękno, ale i praktyczność. Próbowałem założyć za fotelem pasażera. Po 20 min zlany cały potem (a było tylko ok 23 stopnie poddałem się nie zapnę. po 5 min przeszedłem na drugą stronę za fotel kierowcy - 10 min i się udało. Trzeba mieć palce ginekologa w dodatku ich mięśnie silne jak u kolesi wspinających się zawodowo po o ściankach wspinaczkowych... nosz ...... Dobrze, że robiłem to tylko 2 razy (za drugim razem, zapiąłem za kierowcą w niecałe 10 min - trening czyni mistrza).
- bagażnik - 350 l, trochę słabo zważywszy, że auto ma wymiary przeciętnego kompakta, przestrzeni w środku nie ma - to gdzie się podziały te centymetry? nie wiem, przez 4 lata ich nie znalazłem, możliwe że sa pod maską, bo poza dolewaniem płynu do spryskiwaczy i to niezbyt częstym, w zasadzie tam nie zaglądałem za często.
a skoro mowa o zaglądaniu pod maskę, co z reguły się kojarzy z awariami, to powiem tak: w ciągu 4 lat moje znajomości z innymi użytkownikami alf nie rozszerzyły się. Wręcz chyba żadnego nowego nie poznałem (jest jeden, ale jak przyjmowałem go do pracy to jeszcze alfy nie miał, teraz ma 2). A to oznacza że zbyt częstow serwisie nie bywałem i rzeczywiście. Fakt, że w 40 tys km to raczej nic w aucie nie powinno się zepsuć, ale znowu aż tak kolorowo to nie było, w końcu to fiat .. tfuuu alfa.
A więc poza wymianami oleju, płynów, opon, aktualizacjami uconnecta i innymi typowo eksploatacyjnymi rzeczami, awarii uległy następujące rzeczy:
- złamała się klamka wewnętrzna otwierania drzwi kierowcy (jak się okazało, żaden ewenement, po prostu zdarza się) na szczęście na gwarancji, bo inaczej 1700 zł idzie w PiSdu (klamka jest zintegrowana z całym boczkiem)
- urwała się uszczelka odprowadzająca wodę z przedniej szyby, poleciała w czasie jazdy, pięknie się pruła sama przy 120 kph. W zasadzie nie było sensu robić cokolwiek z tym, bo nie powodowało to żadnych problemów, ale skoro auto służbowe, miało dopiero 2 lata i 4 m-ce i jeszcze FCA wspaniałomyślnie zechciało partycypować w koszcie wymiany szyby, to czemu nie: nowa szyba z nową uszczelką, 2/3 kosztów pokryło FCA - miło z ich strony.
- ostatnia usterka - zaśniedział i ukręcił się gwint anteny i oczywiście został w jej obsadzie czyli trzeba było kupić komplet.
No i w sumie to wszystko. Generalnie lubię to auto, ale tylko w granicach jego głównej eksploatacji czyli wożenia mnie do pracy.
I na koniec parę statystyk:
przejechanych kilometrów: ok.43 250
zużyte paliwo: 4 124,05 l.
Koszt paliwa: 19 553,63 zł brutto
średnia cena 1 l noPb95: 4,74 zł
średnie zużycie paliwa wg tankowań: 9,58 l/100 km
średnie zużycie paliwa wg licznika: 8,69l/100 km
różnica 0,89 l/100 km
Pozostałych kosztów nie będę podawał, bo pisałem tylko wybrane.