Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.06.2019 w Odpowiedzi

  1. Pewnie bardziej póki co w kategorii historia motoryzacji niż piękne maszyny, ale do rzeczy .. Stare Mustangi z pierwszych lat od dawien, dawno mi się podobały i tak zawsze sobie marzyłem aby sobie coś takiego sprawić. Po lekturze forów faworytem została wersja do remontu, z US i oczywiście z V8 . Spodobało mi się coupe (najtańsze), ale szybko wpadłem na pomysł skoro auto ma być docelowo do weekendowych przejażdżek w sezonie to dlaczego nie cabrio. Obejrzałem kilka autem w pl, ale jakoś nic sensownego nie znalazłem, więc dałem sobie rok aby wyszukać coś w US. Poszło szybko, bo auto znalazłem w kilka dni i wszystko w nim pasowało. Dodatkowo ogłoszenie był na forum Mustanga w US. Pod koniec stycznia po obejrzeniu ok 100zdj od sprzedającego szybka decyzja - kupuje . Staneło na Mustangu convertible 4.7 v8 200KM (289ci) w kolorze dark moss green, który prezentował się tak: z tyłu trochę gorzej : Za to z kompletnym wnętrzem: oraz silnikiem: Wszystkie numery się zgadzały, zakupił raport Martiego, który pokazał datę produkcji, wyposażenie oraz stan. Niestety nie wszystko odbyło się jak się miało odbyć i auto dojechało do mnie dopiero w zeszłym tygodniu, czyli prawie 4m, wliczając wycieczkę po US: drogowo-torowo-wodną oraz deko po EU, wliczając Urząd Celny. Tak wygląda teraz, już w pl, w docelowym garażu: Ogólnie jestem pozytywnie zaskoczony stanem auta, widać, ze długo auto stało w garażu. Blachy są grube, miejscami uszkodzone, poza tyłem. Podłoga jest drewniana :), ale to std w tych autach. Wszystkie mechanizmy działaja i wnętrze jest niemal w 100% kompletne. Niestety auto dostarczono mi bez aku i kluczyka, więc na szybko nie mogłem sprawdzić elektryki. Kluczyk jak i zakupione części mają być na dniach. Plan to kompletna odbudowa auta, remont silnika i skrzyni. Odnowienie wnętrza oraz wszelkich emblematów. Na szczęście w US można do niego kupić wszystko i ceny są rozsądne jak na oldtimera. Blacharza mam już umówionego na jesień, do tego czasu muszę go rozebrać na części pierwsze. Razem z autem zakupiłem nowe tylne ćwiartki (błotniki), podłogę, progi wew oraz nadkola. Reszta wyjdzie po piaskowaniu. Blacharz niby kumaty, mający doświadczony w tego typu struclach, jest nadzieja, że cześć blach uda się naprawić. Postanowiłem, że kolor zielony zostaje, taki jest na tabliczce i taki nam sie podoba. Nie wiem jeszcze co z wnętrzem. Co ciekawe tapicerka wygląda na 50-letnią ale jest cała, bez dziur. Nie wiem czy zostanie taki "wojskowy" kolor. Jest opcja beżowego dachu z beżowym zdjęciem. Postaram się wrzucić co jakiś czas update z pola walki
  2. odgrzebuję swój wątek. Samochód ma już ponad 20 tys. km przebiegu. Więc małe podsumowanie: Nadal jeździ i nadal mało pali jak na 200KM . W sumie zdążyliśmy się już polubić. Ale nie jest tylko różowo, bo jak przystało na najtańszą ofertę spełniającą wymagania, są pewne wady. Największy fackup jak się ujawnił to przedni zderzak. Wygląda jakby samochód miał już przynajmniej 200 tys. km przebiegu. Jest cały obsypany odpryskami. Czarnymi dziurkami na białym lakierze. Wygląda to okropnie. I nie jest to moim zdaniem kwestia tego, że dzisaj to lakiery takie słabe. Wyglada mi na to, że przy lakierowaniu tego zderzaka coś poszło nie tak, bo z tym lakierem jest coś nie tak. Można bez trudu wbić w niego paznokieć robiąć trwałe ślady. W żadnym samochodzie tak szybko mi się to nie degradowało i nie spotkałem się z takim lakierem, a trasy i przebiegi podobne. Na szczęscie sprawa dotyczy tylko przedniego zderzaka, mam wrażenie że na tylnym ten lakier jest lepszy i nie widzę żadnych obić za tylnymi kołami. Oczywiście zgłaszałem w ASO, oczywiście mnie zlali, że uszkodzenia mechaniczne. Zobaczę czy będę dalej ciągnął temat, może zwyczajnie pojadę do jakiegoś lakiernika, co za kilka stówek polakieruje ten zderzak tak, że lakier będzie się trzymał. To jedyny ewidentny fakup. Poza tym kwestia jakości wnętrza. Dużo elementów trzeszczy, skrzypi, jest po prostu podłej jakości. Rozbierałem już kilka elementów, np. słupek za głową kierowcy, elementy deski itd, trochę poprawiłem, trochę poupychałem kawałki gumy, pianki wygłuszającej. Jest lepiej. Ale i tak słychać, że to wszystko jest maksymalnie tandetne. We Fiacie Bravo miałem mniej problemów z takimi rzeczami. W ogóle gdzieś w innym wątku porównałem Astrę do Fiata, to ktoś się oburzył (nie pamiętam kto). A według mnie to mniej więcej ta sama półka jakościowa. Na razie nie widzę różnicy. We Fiacie niedługo po kupnie trzeba było rozbierać słupek A (zrobili to w ASO) bo stukało, a tu rozbieram słupek B bo jest świerszcz. We Fiacie trzeba było poprawić panel nawiewów, a tutaj mocowanie schowka. We Fiacie jak włączałem klimę to było słychać cyk, psssssss, szzzzzzzzzzz, ssssssss, a tutaj słychać cyk, szzzzzzzzz, psssssssssss, sssssssss. Mam wrażenie, że elementy klimatyzacji są dokładnie te same, bo wydają dokładnie te same dźwięki. Jest to po prostu głośne. We Fiacie jak się włączyło spryskiwacz tylnej szyby, to leciało też trochę na przednią, a tutaj mam tak, że bez włączania spryskiwacza, co jakiś czas leci z tylnego kropla, która spływa po szybie. Tak jakby zawór tam dobrze nie trzymał i czasem popuszcza . Odpalam, ruszam, nie dotykam wycieraczek, a w lusterku widzę, że po szybie płynie kropla. I zostawia zacieki. To pewnie zgłoszę na przeglądzie. A poza tym same pozytywy. Jeździ się bardzo dobrze. Też trzeba przyznać, że zwracam uwagę na te wszystkie niepożądane dźwięki dlatego, że samochód jest ogólnie przyzwoicie wyciszony, jest w miarę cicho to i wszystkie dźwięki słychać. Silnik nadal robi robotę, w sumie człowiek się przyzwyczaja, ale tu po prostu mocy jest zawsze tyle ile trzeba. Czy to jazda autostradą, czy krajówką, czy wyprzedzanie pod górkę, czy samemu, czy z pasażerami, jemu to bez różnicy, zawsze jest tyle pary ile trzeba. Do tego człowiek się tak przywyczaja, że jak potem wsiadam w takie Rio, to dopóki jadę po wsi jest ok, ale jak wyjeżdżam na autostradę i muszę się wcisnąć w kolumnę TIRów przyspieszając żwawo, to najpierw mam wrażenie, że coś się nagle popsuło, a dopiero potem sobie przypominam, że to nie ma turbo i połowę tej mocy i dostosowuję do tego styl jazdy. Po prostu mając zapas mocy jeździ się dużo bardziej przyjemnie i komfortowo. Wadą jest słaba trakcja, mielenie kołami przy próbach szybkiego ruszania czy przyspieszania na niższych biegach, a jak jest mokro to już w ogóle trzeba się mocno pilnować. No ale coś za coś. Za to, że to nie jest samochód o sportowych aspiracjach, jest w miarę komfortowy, nie męczący na dłuższych trasach. Na razie maksymalnie zrobiłem 700km jednego dnia. Do Warszawy, tam kilka spraw i spowrotem. Jazda ekspresówkami z tempomatem na 130km/h jest bardzo przyjemna, jest jeszcze dosyć cicho przy tej prędkości. Wtedy człowiek zaczyna doceniać ten fotel, który ma milion regulacji w każdą stronę i jak zaczyna boleć dół pleców, to sama regulacja lędźwiowa jest zarówno w pionie jak i w poziomie. Naprawdę lubię w tym aucie siedzieć. Po powrocie z tej Warszawy za chwilę znów wsiadałem, żeby podjechać jeszcze do rodziców i pomyślałem, że mógłbym znowu zrobić kolejne 700km bez problemu, w wygodnym fotelu, względnej ciszy i bez stresu przy wyprzedzaniu. Tylko z coraz bardziej obitym zderzakiem
  3. po jaką cholerę cytujesz tą reklamę? Zgłoś post z reklamą i on się automatycznie ukryje, a nie podbijasz dziadostwo... myśl chłopie.
  4. Kolega co prawie co tydzień jeździ przez Niemcy mówi, że jak przychodzi pismo bez potwierdzenia odbioru to je wyrzuca do kosza. Jeszcze nigdy nie miał z tego powodu kłopotów, a jest systematycznie zatrzymywany przez niemiecką policję.
  5. No to równie dobrze przy każdym złamaniu przepisów możesz się sam zgłosić na komendę i poinformować ze w tym i tym miejscu o danej godzinie popełniłem wykroczenie... na bank tak większość na AK robi. pozdrawiam
  6. > Z tego co mi wiadomo w Czechach odlicza się pełen VAT od ceny auta i kosztów jego utrzymania. > Jeśli ktoś ma firmę lub oddział firmy zarejestrowaną w Czechach to zdecydowanie korzystniej > finansowo wyjdzie zakup firmowego auta właśnie tam. Bingo - nastepne auto bedzie własnie tak kupione. Firmę tez przenoszę - nie widzę żadnego dalszego sensu szarpania się z naszymi urzędasami. Na koniec ciekawostka - pomysł poddał mi mój kolega, który do Czech przeniósł firmę z powodu mozliwości wrzucenia w koszty zakupu i kosztów eksploatacji awionetki.
Ten Ranking ustawiony jest na Warszawa/GMT+02:00

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.