> Jesli bedziemy jechac do Bulgarii to obowiazkowo Transalpina (transfogardzka mozna sobie odpuscic,
> bo jest latwa), nie pchac sie do Serbii, bo trzeba miec zielona karte (ich brak w 3 naszych
> samochodach kosztowal nas 3 kartony Marlboro zamiast 115 euro za zielona karte do kazdego
> samochodu, wiec mielismy taryfe ulgowa, trzeba btylo tylko uwazac, zeby sie nie zalapac na
> jakas kolizje) i sa potworne korki na granicach.
A ja uważam odwrotnie.
Po Rumunii jeździ się tak jak po Polsce, niepłynnie, trzeba wyprzedzać lub się wlec 70 za ciężarowkami lub starymi Daciami. Ogólnie udręka, choć miejscami krajobrazowo przepieknie.
Natomiast po Serbii inna bajka. Droga przez Serbię na południe Europy zaczynająca się w okolicach Suboticy przy granicy węgierskiej jest świetna, prawie całą przejechalem na tempomacie. Jechalo się super i bezstresowo.
Zielona Karta - myślalem że każdy kto wyjeżdza poza UE wie o takich podstawach.
Faktem jest że HU/SRB i SRB/BG to zewnetrzne granice UE i w weekendy bywa nieciekawie. Ale w dni robocze jest luzik, nie czekalem nigdy dluzej niż 15 min, przekraczałem je kilkukrotnie.