Zawartość dodana przez Ryb
- Rękojmia
- Rękojmia
-
Rękojmia
Pytanie nie było o obowiązek ani o to co się wydarzyło ani o konkretne ogłoszenie (do tego dojdziemy) lecz wyłącznie o przekonania świadka. Miło natomiast, że świadek sam uznaje, że wada owa powinna znaleźć odzwierciedlenie w cenie pojazdu. Powtarzam zatem: Czy świadek uważa, że taką informację należy podawać w ogłoszeniach?
-
Rękojmia
Dziękuję, wiemy już, że wiedziałeś o wadzie, bo o to chodziło w tym pytaniu. Połowa linii obrony z tego wątku (że niby sam nie wiedział, patrz wyżej) właśnie padła. Czy świadek uważa, że taką informację należy podawać w ogłoszeniach?
- Rękojmia
- Rękojmia
- Rękojmia
-
Rękojmia
Owszem, opieramy się na założeniach z pierwszego posta. Dlatego dyskusja jest teoretyczna. Tu w wątku jest mnóstwo ekspertów, którzy myślą, że wystarczy zaprzeczać. Tymczasem nawet początkujący papuga nie zadaje pytań, na które można w odpowiedzi zaprzeczyć, dlatego mam taki ubaw z @wujek. Już aplikant pierwszego roku by zapytał raczej w stylu: "Czy świadek uważa, że należało w takiej sytuacji kupującego poinformować?" i już odpada połowa przytaczanych tutaj argumentów internetowych specjalistów. A w poprzednim pytaniu należało świadka zapytać, czy ta informacja jest jego zdaniem łatwo dostępna i każdy mógł, a nawet powinien był wejść w jej posiadanie wykazując minimum staranności przy zakupie auta. I pyk, taki wujek już wije się na widelcu a jeszcze nie padły konkretne pytania o przebieg sprawy.
- Rękojmia
-
Rękojmia
Próba łapania za słówka, ale słaba. Chodziło o to, że prawnicy umieją przesłuchiwać i tylko amatorom z Internetu wydaje się, że są sprytni. A są tak samo naiwni jak setki takich przed nimi. To nawet czasem zabawne gdy potem gwałtownie schodzi z nich powietrze.
-
Rękojmia
Ale to wszystko nie ma znaczenia. Zakładając stan faktyczny zgodny z opisem z pierwszego posta (co jest w tych okolicznościach jedynym sensownym założeniem) gość kupił auto i po fakcie dowiedział się, że jest po całce, bo sprzedający zapomniał o tym wspomnieć. W takiej sytuacji należy użyć rękojmi i dojechać gada. I tyle.
-
Rękojmia
Ty to wziąłeś. Ja nie twierdzę, że bez niej nie ma tylko że jak jest to należy z niej skorzystać. Wyżej kwestionujesz skuteczność dochodzenia praw z tytułu rękojmi, która Twoim zdaniem zbyt obszernie chroni kupującego. Jednocześnie proponujesz przepisy ogólne, które robią to niewspółmiernie gorzej. Nie ma w tym żadnej logiki.
- Rękojmia
- Rękojmia
- Rękojmia
- Rękojmia
- Rękojmia
- Rękojmia
-
Rękojmia
Ja odnoszę się nie do sprawy (bo stanu faktycznego nie znam) lecz do naiwnych argumentów zgromadzonych tutaj, którym wydaje się, że w razie czego wystarczy udawać idiotę i to załatwi sprawę. Otóż nie załatwi, codziennie się na salach sądowych i poza nimi przekonują setki udających idiotow. BTW, doświadczony sędzia/papuga z drugiej strony miał do czynienia z dziesiątkami takich, nic go tu nie zaskoczy i już na pierwszy rzut oka zorientuje się kto ściemnia. Wbrew powszechnemu internetowemu wyobrażeniu okłamanie ludzi, którzy zawodowo mają do czynienia z kłamcami wcale nie jest takie łatwe.
-
Rękojmia
Ty to uważasz, że można dokonywać wykroczeń/przestępstw i na przesłuchaniach powiedzieć, że to nie Ty tylko Myszka Miki i Ci uwierzą. Twoje zdanie w tematach prawnych jest lekko niewiarygodne. Nawet początkujący Policjant, nie mówiąc o prokuratorze w 5 minut wyciągnąłby z Ciebie przyznanie się w akompaniamencie łez i lamentów. Tak zwykle to wygląda z internetowymi chojrakami.
- Rękojmia
- Rękojmia
- Rękojmia
- Rękojmia
- Rękojmia