> Nie zawiodłem się na koreańczyku, to tym bardziej nie chciałbym się zawieść na francuzie, który
> jest o niebo droższym autem.
A po co przeplacac, jak jezdzisz symbolicznie i ladowac sie w B? B sie trudniej manewruje, truniej parkuje i drozej naprawia.
Ja radzil bym i10/Picanto (to ten sam samochod, tylko inaczej wygladajacy). KONIECZNIE z silnikiem 1.2 (ani 1.0 kily ani 1.1 hultaja nie sa za dobre - wiem, bo mam )
Konstrukcja sprawdzona przez dluugie lata (od pierwszego picanto), bezawaryjna. Plusem kily jst mozliwosc dokupienia klimy automatycznej, ale w takiej konfiguracji auto robi sie juz nieprzyjemnie drogie (41 kPLN).
Wady.... hmm... bezplciowe te auta. Ale do przejechania 6 tysiecy na rok nie ma potrzeby posiadania auta z pazurem