Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

maro_t

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez maro_t

  1. jest jeszcze jedna kwestia. Koszty. Porządnie zrobiony golf VII musiałby kosztować dużo więcej, niż kosztuje dziś i mniej ludzi byłoby na niego stać.
  2. To nie jest kwestia szczęścia. KoNik to jest pasjonat motoryzacji, który ma olbrzymią wiedzę w temacie, poświęca temu ogromną część życia, obraca się w środowisku, na codzień spędza czas z ludźmi, którzy z zamkniętymi oczami przekłądają silniki z mercedesów do wołg. Jak potrzebuje części do starego auta, to wie gdzie ich szukać, jak potrzebuje kogoś kto się na tym zna, to wie gdzie go szukać i nie szkoda mu czasu na to. Przeciętny człowiek chce samochodem po prostu jeździć, nie interesować się za bardzo, nie szukać części po aukcjach w Chinach czy szrotach w Estonii, jak się zepsuje, to szybko naprawić jak najbliżej i jak najtaniej, żeby nadal mieć czym jeździć.
  3. wszystko pięknie ładnie koNiu, tylko ile to Volvo kosztowało jako nowe w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze i np. ilość moich pensji, a ile kosztował mój fiat
  4. To jest argument, bo człowiek który tym jeździ, wcześniej jeździł turbodieslem, w którym przez 200 tys. jakoś nie popsuł sprzęgła, jeździł służbowym peugoetem, który przy 300 tys. też miał oryginalne sprzęgło. On naprawdę umie jeździć. Po prostu w kijach te sprzęgła są kiespkie, często wadliwe i nie jest to nowy temat, wystarczy poszukać na ten temat w internecie. Zgadzam się z tym, że dzisiaj auta i ich części projektuje się na styk, żeby jakoś wytrzymały kilka lat, dlatego uważam, że to jeden pies czy kupisz małe turbo i padnie ci turbo, czy wolnossący 1.6 i padnie ci sprzęgło albo jeszcze co innego. Koszty eksploatacji będą podobne
  5. Doświadczenie mam takie, że dziewiąty rok jeżdżę jednym autem z benzynowym silnikiem turbo. Co prawda nie jest to najlepszy na świecie TSI, ale turbo ma, dwumas ma. Przebiegu ma 160 tys. km. Zamierzam dojeździć do jakiś dwustu tysięcy. Na razie turbo, dwumas, sprzęgło są oryginalne i mam nadzieję, że ja juz nie będę musiał tego ruszać. Dla porównania znam przypadek padu sprzęgła w Kiji ceed z wolnossącym silnikiem benzynowym 1.6 przy przebiegu 30 tys. km. Więc zwyczajnie wniosek mam taki, że współczesny wysilony turbo-silniczek nie jest bardziej awaryjny od niewysilonego bez turbo
  6. ja miałem. Wibracje na kierownicy - tym mocniejsze im mocniej wciskałem gaz. Półoś prawa. Około 1 tys. pln w ASO za części i robociznę
  7. jak ja lubię takich internetowych znawców - proroków, którzy sami nie mają żadnego doświadczenia z tym, co krytykują
  8. maro_t odpowiedział Rado_ na temat - Motokącik
    A jakie to ma znaczenie? Rado z tego co pisze potrzebuje samochodu, do którego wygodnie się wsiada i (kiedyś wspominał) wygodnie zapakuje kilka osób i narty. Co z tego że wygląda jak odkurzacz?
  9. to też prawda. Niestety w dzisiejszych czasach najbardziej nieekologiczny jest system, w którym żyjemy, czyli kapitalizm. Gdzie ludzie kupują masę niepotrzebnych rzeczy, gdzie wmawia się nam, że nowy model samochodu musi być co 5 lat, a telefonu co 2 lata i że koniecznie potrzebujesz go wymienić. Że pralka z WiFi przyda Ci się bardziej niż dotychczasowa i koniecznie musisz ją wymienić. Co z tego, że powstają produkty "eko", jak większość z nich jest kompletnie niepotrzebna i byłyby naprawdę eko, gdyby w ogóle nie powstały. Z jednej strony ludzie niby chcą być eko, a z drugiej cały system, w którym żyją jest anty-eko. Dążenie do ciągłego rozwoju, zwiększania wydajności wszystkiego, produkcji, zysków, prowadzi do coraz większej degradacji i zanieczyszczenia środowiska. To jest nie do pogodzenia, bo system opiera się na zyskach firm, które to zyski powstają właśnie z degradacji środowiska i żadne nalepki "eko" tego nie zmienią, a ludzie chcą ciągłych nowinek, nowego smarfona z czterema rdzeniami procesora, mimo że większość nawet nie wie co to ten rdzeń, nie mówiąc już o tym do czego miałyby być potrzebne aż cztery. Z motoryzacją jest podobnie. Tak jak piszesz najbardziej eko jest jak najdłużej używać jedno auto, nawet gdyby miało starą normę euro. Tylko tutaj właśnie trzeba odróżnić wpływ na globalne środowisko, od lokalnego. Wszystkie te dpfy, małe silniczki, restrykcyjne normy wpływają pozytywnie, ale lokalnie: na miejsce używania samochodu - czyli sprawiają, że w europejskich miastach przepełnionych samochodami da się w ogóle oddychać i żyć. Wyobrażasz sobie dziś miasto pełne dwusuwów? Takich syren kopcących na siwo-niebiesko? Mimo że w sumie patrząc globalnie taka syrena mogła być dla całego środowiska bardziej eko niż dzisiaj jest kura z 1.0 TSI
  10. tak w ciężarówkach. Ale nie są to takie wielkie ciągniki jak do TIRów, trochę mniejsze więc pewnie i silnik i emisja mniejsza
  11. Jedynym naprawdę ekologicznym rozwiązaniem by było zaprzestanie w ogóle produkcji i używania samochodów. A jeżeli już używamy, to przynajmniej możemy starać się minimalizować szkody. To nie jest żadna pseudoekologia. Normy Euro to nie tylko CO2. Ojciec niedawno mi podał taki przykład: u niego w firmie robią samochody specjalnego przeznaczenia na bazie samochodów cięzarowych MAN czy Scania. Jak taki samochód x lat temu stał na hali z włączonym silnikiem, bo cośtam przy nim grzebali, to do wydechu miał podłączoną rurę odprowadzającą spaliny. A dzisiaj z normą Euro6 już nie bawią się w żadne rury. Samochód stoi np. godzinę na hali z włączonym silnikiem bez żadnego wyprowadzenia spalin na zewnątrz. Bo nie potrzeba. To jest ogromny postęp, a nie żadne pseudo. Co nie zmienia faktu, że z punktu widzenia globalnego nic się nie zmienia. W danym miejscu auto emituje mniej zanieczyszczeń, ale trzeba wyprodukować skomplikowany układ zasilania paliwem, filtry dpf, elektronikę, jakieś specyfiki dolewane do filtrów, potem to zutylizować i globalnie w skali emisji syfu na świecie i zużycia surowców wyjdzie na to samo.
  12. przy moim stylu jazdy na przykład silniki z turbo palą mniej od wolnossących
  13. z punktu widzenia ekologii w ujęciu globalnym to jest jeden pies czy to będzie elektryk,hybryda, diesel czy lpg. Na każdy z nich trzeba zużyć surowce, które się nie odnowią, trzeba wypuścić do atmosfery trujący syf. Różnica jest tylko gdzie i kiedy będzie większość tego syfu wypuszczona. Elektryk ma tę przewagę, że przenosi największe szkody dla środowiksa i ludzi z zatłoczonych miast (zero emisji) w inne miejsca (elektrownia, utylizacja).
  14. Były dobijane. Dlaczego miałyby pękać? Przecież po tym się nie jeździ samochodem. Według mnie jedyne co się może stać, to ,że będą minimalnie osiadać, a przy takiej dużej powierzchni każdej płyty mogą wtedy wyjść spore różnice między płytami. Ale to najwyżej trzeba będzie wyjąć, podsypać i wypoziomować ponownie.
  15. Jest więcej różnic niż jedna drobna. Turbodiesle są bardziej skomplikowane, bardziej wysilone, cięższe, droższe i mają mniejszą kulturę pracy
  16. ja raczej widzę, że coraz więcej ludzi kupuje nowe z najdłuższą gwarancją, po czym sprzedają po gwarancji
  17. ja doszedłem do takiego wniosku już z 8 lat temu I każda jazda autem z silnikiem wolnossącym utwierdza mnie w tym przekonaniu. Dyskusja w wątku jak zwykle zeszła na abstrakcyjne przykłady i przypadki, np. silników V8, których większość użytkowników samochodów nawet nigdy nie zobaczy, ale porównując typowe silniczki 1.4-2.0, to zdecydowanie wolę jechać 1.4 czy nawet 1.0 turbo 120KM niż 1.6 wolnossącym 120KM.
  18. Zapewne masz rację. W takim razie chodziło mi o "rdzę widoczną gołym okiem na zewnątrz".
  19. ale to chyba trzeba było robić przeglądy według książki? Ja po gwarancji nie robiłem przeglądów jako takich. Robiłem co prawda prawie wszystko w ASO, jak wymiany oleju, filtrów czy naprawy, ale takich typowych przeglądów nie robiłem.
  20. bez jaj. Nie znam osobiście nikogo, kto by się bawił w takie konserwacje. To nie czasy malucha. Pamiętam jak mój ojciec kompletował części na remont malucha: drzwi, progi, maskę, błotniki itd. A potem to wszystko sprzedał bo uznał że bez sensu taka zabawa. Malucha zresztą też sprzedał A to było prawie 30 lat temu. Dziś samochody jeżdżą bez takich zabaw. Normalne jest, że samochód wytrzyma te kilkanaście lat bez rdzy. Kupujesz nowy, jeździsz i nie przejmujesz się takimi sprawami. Jest to normalne w większości producentów i w większości marek. Są wyjątki jak takie popierdółki jak matiz, ale matizowi można to wybaczyć, bo miał być najtańszym autem na rynku. Więc był. Bravo kosztowało mnie tyle co kosztowały inne kompakty w tamtym czasie (początek 2008). A te inne kompakty (np. Golf V) do dzisiaj jeżdżą bez grama rdzy. Dwóch znajomych ma dwa golfy z tych lat i żaden nie słyszał o rdzy. W żadne konserwacje oczywiście nikt się nie bawi, bo to nie czasy malucha. W moim przypadku fiat dał ciała i tyle.
  21. my z żoną potrzebujemy dwa auta. A nie stać nas na dwa, które by były w miarę nowe, więc jedno zawsze będzie starsze, gorsze i wymagające napraw. Takie życie
  22. są oryginały. Z zamiennikami problem. Ale nawet na zamienikach, razem z progiem, wspawaniem go i polakierowaniem wyjdzie za obie strony tyle, ile nie mam ochoty inwestować w ten samochód. Byłem dzisiaj jeszcze w innym zakładzie blacharskim. Powiedzieli, że mimo że to źle wygląda, mogą to wyczyścić, zakonserwować, dać baranka i może jeszcze wytrzyma mi te półtora roku żeby sie nie zrobiły dziury. Powiedzieli za to 400 pln, więc myslę, że tyle mogę zaryzykować. Wersja ze sprzedażą i zakupem byle czego raczej nie wchodzi w grę. Ja codziennie jeżdżę po 70-100km, potrzebuję samochodu, nie mam siły się użerać z jakimś trupem, którego trzeba będzie ciągle reanimować. We fiacie może i wyjdą dziury w progach, ale mechanicznie jest bardzo ok i mogę na nim polegać
  23. a w moim fiacie z 2007 roku zardzewiały progi
  24. a ja miałem matiza, który był tak zardzewiały, że cała ręka wchodziła w próg, ale też lanosa, który wcale nie rdzewiał i co z tego wynika? Nic Moim zdaniem Włosi w moim wypadku zwyczajnie dali ciała i nie zabezpieczyli tego auta wcale, albo dali jakąś wybrakowaną blachę. Współczesne samochody aż tak nie rdzewieją w tym wieku, chyba nawet mazdy
  25. jaki to silnik padł w tym mondeo? Założę się, że też diesel...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.