Zawartość dodana przez Nieuk i Cham
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
@Maciej__ wątek powstał właśnie dlatego, że występują rozbieżności dla tego samego silnika. Auto jest z 2010 i w instrukcji z netu (ze strony Toyoty) zalecany jest 5W-30, w drukowanej 0W-20. W wyszukiwarce Toyoty OW-20 i 5W-30 jako alternatywa. Wyszukiwarki innych producentów podają 0-20 jako pierwszy wybór i wszystkie inne oleje jakie produkują jako alternatywę. Więc o ile w Fiatach, Renault, Fordzie i Pugu nie miałem wątpliwości (poza Fiatem wszyscy mają swoje normy) tak przy Toyocie pojawiła się okazja na olejowy doktorat... Edit Więc może być tak, że Toyota zebrała na tyle danych, że uznała zmianę zaleceń za bezpieczną, a może tylko bawi się w pseudoekologię (silnik mniej pali, ale i krócej żyje - tego oczywiście nie wiem).
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
Artisanie miły - nie czytasz wątków w których odpowiadasz...
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
Ja przecież nie polemizuję, tylko próbuję sobie to jakoś ułożyć. Wczoraj zamówiłem Shella 0W-30 A5/B5 - gdybym wczoraj widział tę porównywarkę, którą wrzucił Grogi to wlałbym Forda Formula F, bo mam akurat jeden baniak zachomikowany od wiosny, ale nie przyszło mi do głowy sprawdzić w necie jakie on ma inne klasy oprócz tej "fordowskiej".
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
Porównywarka fajna, ale mówiąc szczerze to w kontekście zaleceń producenta tak średnio pozwala się zorientować. Przykładowo to z zaleceń Toyoty z 1. posta (SM+GF5 i ACEA A5 2010) - różnice w obrębie zaleconych zakresów są porównywalne do różnic między niektórymi klasami. Edit Ogólnie to może wyglądać, że ja tu odkrywam Amerykę, ale po Fiatach, gdzie lałem Lotosa przewyższającego zalecaną Selenię później po prostu lałem to co miało zgodność z normą producenta (Ford, Renault, PSA). Dlatego brak jasnych zaleceń (plus szalone ceny olejów Toyoty) mnie trochę zdziwiły.
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
Na blog.total.es jest taka grafika tyle że jej wyniki są sprzeczne z wyszukiwarką olejów od Shella, Orlenu i Lotosa.
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
No dobra - to lećmy dalej. Znalazłem taką grafikę. ACEA 1. Na ile mamy dowolność w zastosowaniu oleju C# lub E# jeśli zalecenie producenta dotyczy czegoś z góry (np. a1/5 lub A3). 1a. Z tego co widać na Wiki https://pl.wikipedia.org/wiki/Olej_silnikowy A1/A5/B1/B5 to oleje do silników o "ciasnym" spasowaniu a A3/B3/B4 to spasowanie "luźne" - jak to odnieść do tych grup C# i E#? [1a jest o tyle ważne, że jak np. przeglądam oleje Shell to np. na oleju SN C3 nie ma już nic o A#] API Tu jest ponoć liniowo - SL -> SM -> SN -> ... ale pojawia się pytanie na ile można piąć się "w górę" jeśli producent zaleca np. SL/SM? @kaczorek79 rozjaśnisz to jeszcze?
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
No dobra, a czy olej 0W-30 nie może być uznany za idealny kompromis pomiędzy sprzecznymi zaleceniami 0W-20 i 5W-30. Przy założeniu, że wszystkie spełniają co najmniej ACEA A5 i API SL? [żeby skomplikować sprawę to zrzut z pierwszego posta jest z www Toyoty, a wieczorem wyjąłem żonie ze schowka instrukcję i tam jest 0W-20 jako ten idealny] Jest gdzieś rozpiska jak te poszczególne klasy olejów "dziedziczą" swoje właściwości? Bo z tego co wyczytałem to API są ułożone liniowo, czyli każda kolejna zachowuje właściwości poprzednika i dokłada ulepszenia (trochę tego nie rozumiem, nie ukrywam, bo to jest raczej niemożliwe). ACEA jest opisane na Wiki i tu np. A3 ewidentnie nie jest wymienne z A1 i A5 (a te 2 ostatnie różnią się nieznacznie tzn. każde A5 spełnia normy A1, ale w drugą stronę nie lub niekoniecznie. Tych kolejnych nie chce mi się rozkminiać, ale chętnie przeczytam - może ktoś to jakoś jasno (najlepiej na jakimś diagramie ) opisał?
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
Skapowałem się jak wyjmowałem puszkę z auta, żeby schować resztkę. Pomyślałem wtedy właśnie, że kupiłem podróbę. Dla mnie takie coś dyskwalifikuje producenta. Wątek zakładałem pół roku temu na HP
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
U mnie nie bierze zauważalnych ilości. Ogólnie to zabawna sprawa, bo obecnie auto jeździ na jakimś totalnym guanie Fanfarol, czy jakiś tak - produkt "radziecki" z tego co się zorientowałem. To wynik radosnej twórczości mechanika, który kupił olej z napisem Toyota, zalał i OK. Prosiłem żeby zalał tym oryginalnym z Toyoty (5W30, ten sam leją w większości serwisów do yarka 1.33 100 KM). Ja też zobaczyłem czerwoną bańkę z napisem Toyota więc nie wnikałem w pierwszym momencie, ale później się zorientowałem że to inny producent. Generalnie miał być po kilku tys. do wymiany, ale żona przejeździła pewnie z 6 tys. Teraz mam zamiar wlać Lotosa, albo Orlen 5W30 (te dla Fordów, bo mają ACEA A5 i API SL) i zmieniać co 10-12 tys. Ogólnie zapomniałem, że tematy olejowe to tematy drażliwe - Google wypluł mi linki do forum oilclub.pl i oni tam się nawet składają na analizy olejów. To musi być jednak swego rodzaju szaleństwo.
-
Olej - zmiana zaleceń przez producenta
Tak sobie patrzę na zalecenia w instrukcji auta mojej żony. W 2010 wyglądało to tak: Obecnie oficjalne zalecenie to 0W20, które zostało "odziedziczone" przez wszystkich producentów olejów i ich wyszukiwarki olejów. Serwis leje oczywiście 5W30. Tekst o "najlepszości" w nowszych autach z tym silnikiem jest taki sam, ale 5W30 zastąpione jest przez 0W20. Same oleje 0W20 znane są chyba przynajmniej ze 20 lat, więc nie ma technicznej przyczyny dla której nie mogły być zalecane juz w 2010 r. Rozumiem, że 0W20 powoduje jakieś śladowe oszczędności paliwa, ale czy rzeczywiście jest lepszy w ogólnym rozrachunku? (dyskusja luźna, bo i tak leję i będę lać 5W30 i to nie tylko z powodu ceny)
-
DIY Wino czerwone
Spora szansa, że się zmieści. Ale niepokojące są pestki - jeśli zostaną na dłużej to wino będzie paskudne. Dopiero teraz to widzę na fotce, bo wcześniej oglądałem na smartfonie. Ogólnie to ja jestem zwolennikiem robienia wina z soku. Przy białym wychodzi to genialnie i produkt końcowy naprawdę nadaje się do pochwalenia się znajomym lubiącym wino. Ja robię tak, że miażdżę owoce, odlewam sok do balonu, a odciśnięty moszcz poddaję fermentacji przez kilka dni (2-3 dni daję pracować dzikim drożdżom, później dodaję szlachetnych - to takie wypośrodkowanie między "regionalnością" wyrobu, a jakością końcową - prawdopodobnie bliżej zabobonu niż prawdziwego winiarstwa). Sok w balonie od razu leci na drożdżach szlachetnych, bo strach zmarnować 20-30 litrów świeżutkiego soku. Wody praktycznie w ogóle nie dodaję, ale tu pojawia się problem ilości kwasów organicznych - czasem dodaję nieco CaCO3 żeby podnieść pH, czasem nie - oceniam smak, ale mylę się często (czasem obniżam kwaśność już prawie gotowego wina). Przy czerwonym sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, bo jednak trzeba pozwolić przez jakiś czas fermentować ze skórką. Ale i tu można pomóc sobie - np. przyspieszyć uwalnianie garbników poprzez użycie sokownika na odciśniętym moszczu. No i cukier - nasze winogrona zwykle mają za mało cukru, więc trzeba dosypać (najlepiej partiami, a nie cały naraz). I nie przejmowałbym się tu zbytnio "etosem winiarza śródziemnomorskiego" - cukier to cukier - czy będzie z buraków, czy też wyprodukowany przez winorośl to nadal jest glukoza i fruktoza (sacharoza to glukoza+fruktoza, drożdże rosną na niej równie szybko jak na czystej glukozie).
-
DIY Wino czerwone
Jeśli robisz Jeśli robisz na dzikich drożdżach to radzę szybko kupić i wsypać szlachetne. Którąś z linii S. cerevisiae do wina czerwonego (dobierz stosowny %). Dzikie drożdże (z naszego regionu) dają produkt mało powtarzalny i padają przy 6-8% alko - takie wino będzie nietrwałe i niesmaczne. Rozważ też zobojętnienie moszczu spożywczym węglanem wapnia (uwaga reakcja może być BARDZO PIENISTA).
-
Lakier jachtowy na drzwi
Już odpuściłem temat.
-
Lakier jachtowy na drzwi
Tu akurat błyszczący wygląda lepiej, ale drzwi mają mnóstwo niedoskonałości, bo jednak wiek i traktowanie przez lata zrobiły swoje i przy połysku to się gubi. To nie są idealnie pomalowane nowe drzwi, gdzie rzeczywiście połysk bardziej obnaża problemy niż je tuszuje. Zrobiłem tak, żeby było widać, że są to odnowione stare drzwi, a nie nowe. No i żeby widać jednak było strukturę drewna - poprzednio była tam jakaś chamska farba olejna, ale też nie zwyczajna tylko tworząca bardzo grubą powłokę (remont zrobiony przez firmę stolarską i raczej spartaczony ze względu na to, że nie zadbali o odświeżenie drewna, a do tego jedno skrzydło inaczej odczyścili niż drugie). Co do tłustych powierzchni to właśnie tego się obawiam. Impregnat z łatwością tam uzupełnię po przetarciu papierem ściernym, natomiast z lakierem może być jakaś katastrofa.
-
Lakier jachtowy na drzwi
Zmordowałem w końcu remont bramy wejściowej. Główny problem to była impregnacja drewna i niemożność zdemontowania drzwi - zrobiłem więc z 15-20 razy impregnację impregnatem nie tworzącym powłoki. Najpierw jakiś profi od stolarza, a później zwykłe impregnaty typu drewnochron/vidaron z marketu. Później na to normalny impregnat nadający kolor. Generalnie wszystko pomyślane tak, żeby ewentualne poprawki były banalne - przetarcie papierem i nałożenie impregnatu. Same drzwi są na tyle ładne, że takie pokrycie im nie zaszkodziło wizualnie. Ale przy malowaniu widzę, że gdy wprowadzi się połysk to efekt jest nieporównanie lepszy - czyli tuż po pomalowaniu, gdy drzwi się błyszczą wygląd jest niesamowity, a po wyschnięciu dobry+. No i chodzi mi po głowie pomysł, że mógłbym na to położyć błyszczący lakier "jachtowy" (czyli jakiś tam poliuretanowy do użytku na zewnątrz z tego co wyczytałem) - połysk dałby efekt "mokrych drzwi" i przy okazji ukrył rozmaite niedoskonałości. Z drugiej strony upada sprawa prostej naprawy gdyby coś zaczęło pękać albo odłazić. Z trzeciej strony taki lakier daje pełną wodoodporność dopóki powłoka jest nienaruszona... Z czwartej nie wiem, czy można kłaść lakier na obecną powłokę. Co myślicie? Sprawę komplikuje wiek drzwi (XIX w.) i stosowane wtedy materiały - pokost i wosk rozpuszczany w terpentynie (to info od człowieka od konserwacji zabytków). Te powłoki są niemożliwe do całkowitego usunięcia jeśli drewno nie jest w idealnym stanie, więc istnieje jakaś szansa, że punktowo będą potrzebne szybkie poprawki.
-
Stary zamek - czym wyczyścić
Wlałem w ten zamek z pół puszki WD40 i wylało się mnóstwo piachu - stawiam, że zamek nie czyszczony ze 30 lat (sam mam ten dom z 15 i ani razu nie czyściłem ). Później plan jest taki jak napisałeś. A docelowo jednak wymiana zamka na współczesny, choć mówiąc szczerze to overkill, bo będąc złodziejem nie zawracałbym sobie w ogóle głowy drzwiami.
-
Stary zamek - czym wyczyścić
To jest przedwieczny zamek - wcale nie jestem przekonany, że ma być smarowany suchym smarem. Powiem Wam, że to jest prawdziwa męka z renowacją tych rupieci. Kiedyś to lubiłem, ale powoli zaczynam się wkurzać.
-
Stary zamek - czym wyczyścić
Wyjąłem zamek wpuszczany ze starych drzwi. Jeśli nie uda się go wymienić to wsadzę na powrót, żeby klamka działała. Ale uprzednio wypadałoby go wyczyścić. Całość jest zanitowana nitami grubymi jak palec, więc nawet nie da się zajrzeć do środka. Ale wysypałem ze środka mnóstwo śmieci. Widać, że zamek był napychany najpewniej smarem grafitowym. Co z tym zrobić?
-
Zamek do starych drzwi
No dobra, odświeżam. Odległości między osią trzpienia klamki a osią klucza to ok 110 mm. Między brzegiem drzwi a ww osiami 70 mm. (jakieś tam pojedyncze milimetry w jedną czy drugą stronę możliwe. Są jakieś zamki wpuszczane w takich rozmiarach? Przeszukuję net i raczej słabo to wygląda, choć w teorii ponoć "gdzieś" występują zamki z tym drugim wymiarem 70.
-
Zamek do starych drzwi
Ok. 11 cm.
-
Zamek do starych drzwi
Owszem, tylko wolałbym, żeby ten zamek stanowił jakieś zabezpieczenie. Sam w sobie zepsuty nie jest.
-
Zamek do starych drzwi
Ten zamek w miarę działa, ale właściwie żadnego zabezpieczenie poza stabilizacją drzwi nie stanowi.
-
Zamek do starych drzwi
Mniej więcej - ta blacha po lewej stronie ma 37 cm wysokości i 3.5 szerokości. Pytałem w sklepie z zamkami, ale nic mi doradzić nie umieli.
-
Zamek do starych drzwi
To dopiero jak wymontuję. Niestety, ale operację robię na żywym organizmie , czyli drzwi muszą być na miejscu. W przeciwnym wypadku ciekawscy będą mi włazić na korytarz...
-
Kit/szpachla do drewna
tzn? Ogólnie drzwi planuję kilkakrotnie pomalować impregnatem bezbarwnym nie tworzącym warstwy ochronnej. Później zaszpachlować ubytki w zdobieniach, a następnie dopiero dać warstwę ostateczną - nie wiem jeszcze co, ale ma być zielone. Szpachla epoksydowa - takiego czegoś nie widziałem w markecie. Chodzi o takie coś do naprawy łodzi, jachtów itp?