Zawartość dodana przez arad1994
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> ale kiedy ty zrozumiesz ze jazda w martwej strefie jest tak samo niebezpieczna jak jazda za > poprzedzajacym autem[moze nadziac sie na inne auto i nie zdazysz zahamowac],przed innym > autem[co zrobisz jak auto za toba nagle wbije ci sie z impetem w tylek i bedzie to przypadkiem > Kraz] czy obok innego auta[moze po prostu zjechac ze swego pasa i staranowac cie].wnioski > wysnuj sobie sam-a najlepiej sprawdz statystyki jaki procent wypadkow na autostradach bylo z > powodu jazdy w martwej strefie lusterek a jaki np.z powodu niedostosowaniu odleglosci miedzy > pojazdami No tak, sytuacji jest full i nie można uniknąć wszystkiego. Doskonale rozumiem, że "martwa strefa" to tylko kropla w morzu, ale wolę na to uważać Pewnie Wy jako doświadczeni kierowcy nie jedno już widzieliście i na takie marginalne przypadki nie zwracacie uwagi, tym bardziej, że nie nakazują Wam tego przepisy. W pewnym sensie jestem w stanie to zrozumieć, w ogólnoście nie
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> I to już cię usprawiedliwia do wjechania w inny pojazd? > OK, to jest odpowiedź na moje pytanie wyżej. > Jak widać, kolejna "mądrość" z kursu jest uważana za świętość. > Życzę ci, żebyś trafił na coś cięższego, co chyba nie powinno być problemem. > To może sam trochę poprzyspieszaj i pozwalniaj, żeby tych "tępaków" zobaczyć. > Człowieku, co kogo obchodzi twoja martwa strefa? > Masz psi obowiązek upewnić się że nie wjedziesz w kogoś przy zmianie pasa. I to ty jesteś > odpowiedzialny za konsekwencje swojego manewru, a nie ten, co jest w twojej martwej strefie. > Tylko tyle i - jak widać - aż tyle. Nie wjechałem jeszcze pod inny pojazd. Nie pojawiają się one nie wiadomo skąd, jak uważnie obserwujesz co się wokół Ciebie dzieje to wiesz, że albo wszystko jest w normie albo jakiś pojazd zniknął i wtedy sprawdzasz czy nie jest w tej nieszczęsnej martwej strefie "Świętość" z kursu chciałem postawić versus "waszej" świętości jazdy przy prawej krawędzi pasa. Było to złe porównanie, bo jedno wynika z przepisów, a drugie tylko z porady instruktora, ale i to i to nie jest moim zdaniem idealne i można się zachowywać lepiej Do ostatniej częsci tekstu się stosuje jak najbardziej, jestem świadomy, że ktoś może jechać w martwej strefie (w sumie opisałem to na początku tego posta)
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> ach jaki ty myślący jedyny na forum, wyobraź sobie,że PJ ma już 23 lata pewnie z pól miliona > kilometrów bez wypadku, nadal żyje i jestem w jednym kawałku to chyba z tym myśleniem nie jest > tak źle, uczepiłeś się chorej teorii i wywracasz wszelką logikę,żeby udowodnić swoje, troszkę > pokory bo jak ci już tu ktoś napisał, jak niektórzy koledzy tu obecni dobijali do pierwszych > 100 tys za kierownicą to jeszcze na truskawki z drabiną pomykałeś I bardzo dobrze dla Ciebie- życzę Ci kolejnych bezwypadkowych kilometrów. Jednej sprawy jednak od samego początku nie rozumiem. Czy Wy wszyscy uważacie, że jazda w czyjejś martwej strefie jest bezpieczna? Od 2 lub 3 dni próbuję ten temat przewałkować- żeby nie jechać komuś w martwej strefie tylko zmienić lekko prędkość, żeby mógł nas zobaczyć w lusterku. UWAGA! Jak już nas widzi to połowa sukcesu- nie zechce to w nas nie wjedzie, jak nas nie widzi to może być różnie. W odpowiedzi słyszę jedynie, że nie ma obowiązku uciekać komuś z martwej strefy i po co kombinować jak można jechać swoje (i być dalej niewidocznym). Więc jak ktoś mi mówi, że nie ucieka z tej martwej strefy, bo to zmieniający pas ma obowiązek się upewnić to choćby miał pierdylion kilometrów i prawo jazdy od miliona lat to go w tej kwestii nie będę słuchał, ba nawet będę twierdził, że to ja mam rację
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Trzeba przyznać, że walczysz zawzięcie. Szkoda tylko, że nie wiadomo o co. Może ja zaproponuję, bo > taka propozycja chyba jeszcze nie padła: czy byłbyś tak samo "wyrozumiały" gdyby to Twoja > dziewczyna akurat była bohaterką tego filmiku? Dzwoni do Ciebie i mówi, że właśnie jakiś > kierowca ciężarówki zmieniając pas wybił ją na barierki i poobijana ale przeżyła i może (!!) > to nie będzie miało wpływu na dziecko, którego oczekujecie. Sprawca zbiegł. Będziesz ją > pouczał co to mogła zrobić i jak się nie wykazała w tej sytuacji? > Albo nawet i Ty? Bo choćbyś nie wiem za jak dobrego się miał kierowcę każdy ma kiedyś gorszy dzień > i może swoją bystrością nie zdziałać wiele zapobiegając tragedii. To jak, jesteś w stanie się > wczuć osobiście w tę sytuację i z ręką na sercu powiedzieć: mało mnie nie zabił ale tak > naprawdę dużo w tym i mojej winy i będziesz dyskutował o swoim braku gotowości do > przeciwdziałania czy fakcie, że ktoś bezczelnie mało Cię nie zabił? Tak szczerze proszę Na pierwszym miejscu są emocje, na pewno od razu nie myślałbym o tym, żeby ją pouczać, ale po pewnym czasie taka rozmowa powinna mieć miejsce, być może uniknęła by takiego zdarzenia w przyszłości. Ciężko jest myśleć zdroworozsądkowo w momencie, gdy dzieje się krzywda komuś bliskiemu, człowiek bardziej wtedy myśli w kategoriach "laweciarz palant nie patrzy w lusterka". Ale w sytuacji mniej emocjonalnej (zwykła kolizja) to bym powiedział, że jakby zrobiła tak lub tak to by kolizji nie było Jak ja bym był w takiej sytuacji to też na początku był bym pewnie wkurzony na kogoś kto we mnie wjechał, po pewnym czasie jednak, jak emocje opadną przyszłaby refleksja, że mogłem tej sytuacji uniknąć. Tak mi się przynajmniej wydaje, a w jakim stopniu miałoby to odzwierciedlenie w rzeczywistości to ciężko powiedzieć.
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Tak czytam wszystkie twoje wypowiedzi i ręce opadają, mogła wcale tego dnia nie jeździć, wystarczy? Ręce opadają? Jaka szkoda. Może ciężki dzień miałeś i po prostu zmęczony jesteś? No pewnie, że można wcale nie jeździć, ja jednak skłaniam się ku myśleniu podczas tego co się robi, wielu nieprzyjemnych sytuacji można wtedy uniknąć- spróbuj kiedyś, a nóż Ci się spodoba
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> W jaki sposób? Klient ją dogonił i staranował, włączając kierunkowskaz na sekundę przed zmianą > pasa. Zwalniając lub przyspieszając. Kobieta jechała sobie swoją prędkością, laweta jechała z większą prędkością , zrównała się z kobietą i później jechała przez 15s z prędkością osobówki. Dla mnie jest to co najmniej dziwne, bo jak ktoś jedzie szybciej ode mnie, a w momencie, gdy się ze mną zrówna to jedzie z moją prędkością to ja albo zwalniam albo przyspieszam (w końcu wyprzedzamy czy się sramy?). Na pewno nie jadę spokojnie obok niego, bo jego zachowanie jest dziwne. Jak ktoś się dziwnie zachowuje to staramy się go unikać
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> I dlatego powinieneś się spodziewać, że "niedorozwój" może jechać w martfej strefie i pomyśleć za > niego i za siebie! > ale nie pomyślała za niedorozwoja, i myśleć nie musiała - jechała swoje i miała do tego pełne prawo Nie będę przy każdej zmianie pasa zakładał, że ktoś się ode mnie chowa miałem kilka razy tak, że inne auto "wyparowało", trzeba było dokładniej poszukać i się znajdywało Z drugą częścią pełna zgoda, mówię o tym od początku. Nie musiała myśleć za innego kierowcę, jechała swoim pasem zgodnie z przepisami, miała do tego prawo- w efekcie tego przeleciała przez 3 pasy ruchu i wylądowała w barierce
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Wg tego filmiku ona ciągle ujmuje gazu. > Poza tym: > Quote: > Mówił dziad do obrazu, a obraz doń ani razu Według tego filmiku wcale nie widać, żeby ujmowała gazu. Nie ma jej winy w tym co się wydarzyło- wina jest kierowcy lawety, ale na prawdę uważasz, że nie mogła nic zrobić, żeby temu zapobiec?
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Ja za kierownicą mojego auta wolę się skupiać na delektowaniu przyjemnością z jazdy, a nie na > tatusiowaniu niedorozwojom którym się wydaje, że potrafią jeździć... > Ja nie mam obowiązku mu się pokazywać, to on chcąc wykonać dowolny manewr musi się upewnić czy nie > zagraża bezpieczeństwu swojemu, a przede wszystkim innych. > Przechodząc na pasach wykonuję manewr wejścia na jezdnię, upewniam się więc jak wyżej... > Jak by wg ciebie miał wyglądać przepis zakazu jazdy w martwej strefie? Chętnie poczytam. > Głupia to jest bezmyślność jaką wykazał się kierowca lawety, a karygodne jest że po popełnieniu > poważnego błędu jak gdyby nigdy nic pojechał dalej. Dziewczyna poruszała się ZGODNIE z > PRZEPISAMI, nie jechała ani za szybko ani za wolno, nie wyprzedzała lawety z prawej, nie > jechała slalomem, nie przyspieszała i nie hamowała, jechała PŁYNNIE swoim pasem. > Gdzie do cholery leży jej wina? Pokaż palcem, a nie wymyślasz niestworzone historie o martwych > strefach... No tak- wszystko się zgadza: lepiej delektować się jazdą, nie mamy obowiązku pokazywać się nikomu w lusterku, bo to on ma się upewnić czy nas tam nie ma, ale jest to działanie na własną niekorzyść. Jak ktoś w Ciebie wjedzie to straci zniżki, a Ty możesz stracić zdrowie. Ja wolę potencjalnie niebezpiecznych sytuacji unikać, traktować innych na drodze jak "niedorozwojów" i przewidywać co mogą nawywijać, a wszystko to w trosce o siebie i swoich pasażerów. O zakazie jazdy w martwej strefie pisałem już wcześniej, że to marzenie ściętej głowy, bo nie ma jak tego egzekwować (przynajmniej ja nie wiem jak, może jakieś mądre głowy na odpowiednich stanowiskach kiedyś wymyślą ) Nigdzie nie ma winy dziewczyny- tak jak mówisz jechała sobie spokojnie, przepisowo. Gdyby jednak pomyślała za "niedorozwoja" w lawecie to by ujęła trochę gazu i nie miała żadnej kolizji.
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Chłopie, to nie kierowniczka tego LUPO ma wiedzieć gdzie w ciężarówce jest martwe pole tylko > kierowca TEJ ciężarówki! > Jeżeli zdawał by sobie sprawę gdzie tę martwą strefę ma to powinien zwolnić, poczekać czy z tej > strefy nie wyłoni mu się cokolwiek i dopiero zacząć zmieniać pas. Naprawdę tego nie pojmujesz? > To raz. > Dwa, jak to LUPO wjeżdża na autostradę to znajduje się około trzech, czterech długości przed lawetą > na prawym pasie, tam też jest martwa strefa? > Nie wysilaj się więcej opowieściami o martwych strefach i myśleniu za innych. Pojeździj trochę po > świecie i poobserwuj. Są takie kraje gdzie równoległa jazda ze stałą prędkością na WSZYSTKICH > pasach jest standardem, a nie wyjątkiem... A widzisz i tutaj wychodzi myślenie za kierownicą- żeby myśleć za siebie i za innych. Jak podejrzewasz, że ktoś Cię może nie widzieć to wypadałoby się mu pokazać, żeby żadnej draki nie było. A jak idziesz pieszo i czekasz na przejściu aż się zaświeci zielone to od razu jak się zaświeci wchodzisz na przejście, bo samochody mają czerwone i to kierowcy mają wiedzieć, że teraz ich kolej czekania czy jednak profilaktycznie spojrzysz w lewo i w prawo, żeby nikt Ci krzywdy nie zrobił? Nie mówię, że jechanie w martwej strefie jest zakazane (wspomniałem tylko, że chciałbym, żeby tak było), ale jest po prostu głupie- robiąc tak narażasz siebie i innych na nieprzyjemności
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Czyli de facto nie widzisz czy coś jedzie na prawym pasie. > A mimo to spojrzenie w lusterko, które nie daje ci pewności czy coś prawym pasem jedzie czy nie, > uważasz z usprawiedliwienie zjechania na ten pas. > Stąd moje pytanie, dlaczego nie patrzysz w lewe lusterko? > Twój algorytm: > - patrzę w prawe > - nic nie jedzie > - zjeżdżam na prawo > - oouups - coś jechało > Ale i tak wg mnie mogę jechać jak spojrzę w prawe i nie widzę innego pojazdu > niewiele się to różni od: > - patrzę w lewe > - nic nie jedzie > - zjeżdżam na prawo > - oouups - coś jechało > Czyli twoje "mogę zjechać na prawo" po spojrzeniu w prawe lusterko jest z grubsza warte tyle, co > "mogę zjechać na prawo" po spojrzeniu w lewe lusterko. > Czyli niewiele - delikatnie rzecz ujmując. Rzucanie grochem o ścianę... W lewym lusterku nigdy nie będę widział co się dzieje na prawym pasie, a w prawym jest tylko jedno malutkie położenie, w którym mogę nie zobaczyć innego samochodu. Więc to gadanie, że patrzenie w lewe lusterko= patrzenie w prawe lusterko możesz schować w buty Na kursie uczą, żeby przed zmianą pasa spojrzeć w lusterko boczne i w lusterko wsteczne- jak nie widać innego samochodu to dzida- tak też robię. Jeśli się zdarzy, że ktoś jednak będzie w tej martwej strefie (dalej uważam, że tylko tępaki jeżdżą w czyjejś martwej strefie i nic sobie z tego nie robią) i w niego wjadę to mówi się trudno, trochę kasy szkoda czy zniżek, ale będę wiedział, że wszystko zrobiłem jak należy, a takie sytuacje się po prostu czasami zdarzają. Jeśli to ja jechałbym w czyjejś martwej strefie i on wjechałby we mnie to wziąłbym oświadczenie albo gotówkę, ale cały czas gryzłbym się, że mogłem temu zdarzeniu zabopiedz
-
OC w ratach miesięcznych - da się?
> Bo wychodzi więcej $ niż 1/12 normalnego ubezpieczenia. Musiałem raz się posiłkować na 2 samochody > takim, to wychodziło 100zł/miesiąc za samochód, a składkę roczną (po zniżkach) za to samo auto > płacę 320-350zł. No chyba, że ktoś będzie użytkował samochód jeszcze przez miesiąc, nie rok. Wtedy zapłaci 100zł, a nie 350, czyli 250 zostaje w kieszeni
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> a powaznie-jezdzilem troche sprinterem skrzyniowym i nie mialem z tym problemu.tak jak juz Jay > napisal-pomaga zmienienie kata patrzenia w lusterko. No tak, jest kilka sposobów, ale wszystko dotyczy sytuacji, gdy spodziewasz się, że tam może być samochód (jechał wcześniej, a teraz "zniknął"). A w sytuacji, gdy nie zauważyłeś samochodu wcześniej, to patrzysz w lusterko i jak go nie widzisz to zmieniasz pas i dochodzi do kontaktu. Jest takich sytuacji niewiele, ale się zdarzają. A teraz patrząc z "drugiej strony". Jeśli jedziemy +- w martwym punkcie innego samochodu to nie wiemy kim jest kierowca tego samochodu, jak myśli za kierownicą, jak ma ustawione lusterka, itp. to chyba lepiej przyspieszyć/zwolnić, żeby mógł nas zauważyć i się w nas nie wpakował, a nie jak niektórzy (nie mówię, że Ty) tutaj jadą "swoje" i w nosie mają co się stanie
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Przy zmianie pasa ruchu zawsze przed rozpoczęciem manewru (oczywiście po zerknięciu w lusterko) > włączam kierunkowskaz i dopiero chwilę później rozpoczynam manewr.Tym sposobem nawet gdy kogoś > nie zauważę to daję mu czas na reakcję.Często widzę,że kierowcy sygnalizują zmianę pasa > dopiero gdy zaczną go zmieniać.A jako ciekawostkę powiem Ci,że w czasie kiedy zaczynałem > jeździć to prawe lusterko nie było obowiązkowym wyposażeniem i też jakoś trzeba było sobie > radzić. Ja też odpowiednio wcześniej włączam kierunkowskaz, jednak jak ktoś jedzie w martwym punkcie to zazwyczaj wynika to z niewiedzy, że się tam znajduje (są też ludzie jak orły z AK, co świadomie jadą w martwym punkcie, bo są "na prawie"). Więc jak włączysz kierunek to sobie myśli, że pewnie go widzisz i dalej nie reaguje. Jak ja zaczynałem jeździć to prawe lusterko już było, jazda bez niego byłaby dla mnie sporym utrudnieniem
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> odpowiedz mi na jedno proste pytanie-czemu nie sprawdzisz GDZIE jest ten martwy punkt w twoim > aucie? czy to takie trudne? przykladowo ja tak sobie ustawilem lusterka ze martwy punkt > wypada u mnie na wysokosci bocznej tylnej szyby.jesli nie mam 100% pewnosci to oprocz > zerkniecia w lustro patrze przez boczna szybe i minimalizuje zagrozenie. I zawsze przy zmianie pasa ruchu jak nie widzisz nikogo w lusterku to się odwracasz i patrzysz przez tylną boczną szybę czy nic tam nie jedzie? A co zrobisz jak będziesz miał samochód bez tylnej bocznej szyby?
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Młody > kilka razy zdarzyło mi się zmieniać pas mając w słynnej martwej strefie auto - na szczęście na > trąbieniu i przeproszeniu się kończyło. > Ale jakbym przywalił to bym nie miał pretensji do gościa, że mi jechał w tym miejscu - to ja > zmieniam pas i się nie upewniłem, że mam wolne. > Nie lubię jeździć obok kogoś i staram się być widoczny w lusterkach- fakt > Ale jakby ktoś ewidentnie się na mnie wepchnął to na pewno bym go nie przepraszał, że jechałem w > jego martwym punkcie - to jest MÓJ pas i to ON na niego wtargnął. > Na filmie laska jedzie swoje, ma do tego prawo, ja na pewno bym się nie spodziewał, że taka > kolumbryna zechce mnie staranować. > Nie, nie jeżdżę ciężarówką. No w większości się zgadzamy. Ja jeszcze nie miałem sytuacji, że wjechałem w kogoś jak był w mojej martwej strefie, ale głównie dlatego, że wiedziałem, że drugi samochód MUSI tam być, bo przed chwilą tam był i nie miał gdzie skręcić. Jak zachowałbym się w takiej sytuacji opisałem przed chwilą- bym się przyznał do winy, ale zwrócił uwagę, żeby ktoś starał się nie jeździć w martwej strefie. Jeśli byłbym po drugiej stronie to pewnie starałbym się, żeby nie być w martwej strefie, ale jakbym już był i by doszło to zdarzenie to oczywiście miałbym tą świadomość, że mogłem sytuacji uniknąć, ale jeśli tego nie zrobiłem, a ktoś we mnie wjechał to należy mi się kasa- tak mówią przepisy Również nie jeżdżę ciężarówka, czasami jedynie na prawym
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Jak to się ma do: > Quote: > Ale jak chcę zmienić pas patrzę w lusterko raz, drugi, trzeci i nie widzę żadnego samochodu, a > potem okaże się, że tam był to niby dlaczego mam się przejmować? > Bo raz piszesz że widzisz, a innym razem że jednak nie widzisz. Okay, mieliśmy małe nieporozumienie W prawym lusterku widzę co się dzieje na prawym pasie, jeśli ktoś jedzie w moim martwym polu to go nie zauważam. Patrzę w prawe lusterko pierwszy raz- nie widzę w nim żadnego samochodu (bo, znajduje się w martwym polu), patrzę drugi raz- sytuacja się powtarza, patrzę trzeci raz- znowu nie widzę innego samochodu na prawym, więc zmieniam pas i w tym momencie BUM- jednak ktoś jechał prawym pasem, był w moim martwym polu i go nie widziałem. Wina moja, moje zniżki lecą itp., ale przy okazji warto zwrócić komuś uwagę, że jakby trochę zwolnił/przyspieszył to bym go zobaczył i nie spowodował kolizji. Ty też chyba zmieniasz pas jak widzisz w lusterku, że w nikogo przy tym manewrze nie wjedziesz? To możesz się kiedyś spotkać z sytuacją, że na pewniaka sobie zmienisz pas, w miejscu, w którym robisz to codziennie w drodze do pracy i nagle BUM- ktoś był w martwej strefie
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> A dlaczego patrzysz w prawe a nie w lewe? > Nawet jeżeli odpowiedź wyda ci się oczywista, udziel jej. > Wiele rzeczy ci się zdaje - o wiele więcej niż ci się zdaje, więc nie pisz co ci się zdaje. Jak zmieniam pas na prawy to patrzę w prawe lusterko, ponieważ to w nim widzę co się na prawym pasie dzieje- tak jak mówiłeś odpowiedź wydaje mi się oczywista, więc teraz powiedz gdzie jest haczyk i na co jeszcze zwracać uwagę- będę lepszym kierowcą
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Nawet nie żartuj. Na prawdę oddaj to PJ, bo nie masz pojęcia o czym piszesz. I tak też jeżdżę > ciężarowymi. Dlaczego? Po prostu jak podejrzewam, że inny uczestnik ruchu mnie nie widzi to staram się mu pokazać, żeby nie doszło do nieszczęścia. Temat jazdy w "martwym polu" pojawia się na kursie PJ, pojawia się w telewizji, ale jak widać jest to mało skuteczne, bo nawet tutaj na forum są doświadczeni kierowcy, co prawo jazdy zdali jak ja jeszcze z jajka na jajko skakałem, a jak jadą w czyjejś martwej strefie to się tym nie przejmują. Jakby był zakaz jazdy w martwym polu (i ludzie by się do niego stosowali) to do niektórych wypadków by nie dochodziła. Pozostaje kwestia, że ciężko coś takiego udowodnić i jest to jakaś furtka dla cwaniaków co by się tym tłumaczyli przy każdej kolizji
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> oczywiście, ale idąc tym tropem dalej, i myśląc za innych powinna zapalić się lampka: "Nie > wyjeżdżaj nigdzie, ulice są niebezpieczne!" > powiedz, na tym konkretnym filmiku, co to maleństwo z prawej miało zrobić? jechało sobie w kolumnie > samochodów, spokojnie, prędkością równo z całym pasem... z przodu auto z tyłu auto. nie bardzo > miejsce na jakiś manewr (bo przeciez dohamowanie - wjadą mi w d...., przyśpieszenie - > zmniejszę dystans od poprzedzającego)... i na te 2 manewry też znajdzie się wujek dobra > rada... > i nadjechała laweta gapa. Laweta zanim zaczęła zmieniać pas jechała obok dziewczyny przez 15s. Ja raczej nie mam takich sytuacji-unikam ich. Dziewczyna powinna zwolnić, nie mówię, żeby deptać na hamulec z całej siły, leciutko go musnąć, żeby zmniejszyć prędkość i, żeby ludzie z tyłu widzieli, że świeci się stop (równie dobrze można puścić gaz, ale wtedy samochody z tyłu nie widzą po światłach, że zwalniasz). Zwolniłaby by o dosłownie kilka km/h na kilka sekund i by nie było problemu
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Argument tak samo mocny jak obowiązkowe alkomaty. Po co komu super wyposażenie jak brakuje > myślenia? Kierowca ciężarówki wykonał idiotyczny manewr, z którego zdawał sobie sprawę i > uciekł. Czy w tym przypadku brakowało mu lusterek czy jaj? Manewr jak manewr, mógł nie widzieć czy coś, każdemu może się zdarzyć. Jednak jeśli mówisz, że bankowo to poczuł to ucieczka Ale swoją drogą są filmiku jak ciężarówka pcha przed sobą osobówkę obróconą w poprzek. Czyli może nie koniecznie zawsze to się czuje? Bo na złość chyba tego nikt by nie robił
-
Może ktoś zna tę lawetę...
W ciężarówkach też się da: Chyba na wysokości przedniego koła autobusu można się schować, bo to zdjęcie chyba nie jest robione z punktu siedzenia kierowcy. Oczywiście można ten efekt zlikwidować, podjeżdżając trochę w lewo, bliżej ciężarówki- będzie nas widać w lusterku górnym nad drzwiami Ale przecież jak prawie wszyscy mi wytknęli trzeba jechać przy prawej krawędzi, żeby niczego nie świadomy kierowca ciężarówki mógł w nas spokojnie wjechać
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Nie wiem, jak jest w ciężarówkach, ale te pojazdy nie powinny być dopuszczone do ruchu, jeżeli są > tam martwe strefy. > Ja żadnych martwych stref nie mam i doskonale widzę co obok mnie jedzie (być może to zasługa > niesłuchania "dobrej" rady, żeby tak ustawiać lusterka coby klamka tylnych drzwi była > widoczna). > Skoro więc mnie ten problem nie dotyczy, skąd mam wiedzieć, kto ma jak poustawiane lusterka i kiedy > mnie widzi a kiedy nie? No ja u siebie lusterka ustawiam najszerzej jak się da (żeby tylko było cieniutką linie auta widzieć- przydaje mi się przy parkowaniu) i w jednym samochodzie przy takim ustawieniu martwa strefa nie występowała, a w innym tak. Skoro Ty dobrze trafiasz z samochodami i ustawieniem lusterek to wsiądź do samochodu kolegi, wpuść kolegę do siebie niech ustawi lusterka po swojemu i sprawdź, gdzie możesz być niewidoczny
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Gratulacje jak będziesz miał od 14, 24, 34... - daj znać > A te brednie, którymi nas tu raczysz to twoje pomysły, czy ci "lepsi" jaja sobie z ciebie robią? Pewnie stanie się to za 10,20,30...lat to sobie możesz zapisać- będziesz wiedział. A o jakie brednie Ci chodzi? Bo póki co to głównie piszę o tym, żeby uniknąć martwego pola, skoro wolisz być jak ninja niewidoczny dla innych to Twoja sprawa, Twój samochód, zdrowie i rodzina
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> ... > no tak. a potem "zwolnij lub przyśpiesz, może właśnie namierza Cie dron albo meteor leci". No bez przesady. Jak ktoś jedzie obok nas lewym pasem to zazwyczaj nas wyprzedza, nie często zdarza się, że jedziesz identyczną prędkością jak ktoś na lewym pasie, więc jeśli jedzie ktoś obok Ciebie lewym i utrzymuje tą samą prędkość to powinna zapalić się lampka, że może akurat jesteś w jego martwym punkcie, a jak wiadomo przebywanie tam przez dłuższy okres może być niebezpieczne. No, ale rób po swojemu, a następny filmik może być (oby nie) o tym jak to ktoś pakuję się w Ciebie