Zawartość dodana przez karolKK
-
Kontrola drogowa + pies
> Skontaktowałeś się? jutro zamierzam - dziś odbieram auto z prania tapicerki, dostanę FV więc od razu będę mógł Panu Komendantowi puścić ją faxem,mailem
-
Kontrola drogowa + pies
> Ja bym pojechał rano do pokazania. > I jeszcze bym spisał numery służbowe opiekuna pieska i tych co tam byli z nim niestety nie mam numerów służbowych Pana/Panów , bo mówiąc wprost i uczciwie (wiem, mało to męskie) ale bałem się by mi gnatów nie przetrącili, bo część miała kominiarki i długą broń.
-
Kontrola drogowa + pies
> W normalnym kraju to po wizycie psa wjeżdża gosciu z okurzaczem i sprzta po takich działaniach... odkurzacz nic - nie da - rano pierwsze co zrobiłem, próbowałem strzepnąć bo już wyschło - niestety ślady pozostały, bo to brudna ziemia, a nie morski piasek.
-
Kontrola drogowa + pies
> Pytanie czy potrzebnie. w domu mam zdjęcia to jak nie zapomnę to wieczorem wstawię. Tylna kanapa to cała jest w "łapach" , około 20-25 odcisków. Przednie fotele mają z 10 każdy. Powiem tylko tyle, że wsiadając do auta po kontroli musiałem wyjąć z bagażu brudnego t-shirta, by na nim usiąść aby nie uwalić nowych jasnych spodni. Do tego w samochodzie śmierdziało błotem pomieszanym z tzw. "szuwarem".
-
Kontrola drogowa + pies
> Kolega napisal, ze psia slina ubrudzony. Ja bym popsikal mazidlem i by zeszlo. Przeciez nie jest > ublocone cale. Ja za pranie/zbieranie rozlanej farby emulsyjnej na dywaniku zaplacilem 40zl a > roboty bylo od groma. boczek psią śliną. Fotele i kanapa brudne od łap - kontrola miała miejsce na parkingu przydrożnym, gdzie nie było asfaltu/pozbruku tylko ubita ziemia i średnio co metr dziura, w której stała woda. Piesek łapki sobie ubrudził, bo nikt go między kontrolowanymi autami na rękach nie nosił
-
Kontrola drogowa + pies
co do ceny usługi - to jest ona mocno normalna, by nie powiedzieć niska. Za 2 przednie fotele i kanapę plus jeden boczek - ubrudzone psią śliną. Liczyłem, że 150zł to lekko będzie kosztować. Zobaczymy jeszcze jaki będzie efekt, bo auto odbieram po pracy.
-
Kontrola drogowa + pies
> Powiem inaczej. Jakby Ci dziecko porwali to przejmowalbys sie, ze w innym aucie pies upapral > tapicerke? Policja robila wszystko, zeby zlapac bandziora. > Moze szukali groznego przestepcy i nie mieli czasu wyciscic psu lap. > Wyslalbym maila do komendata z zalaczonym zdjeciem i pewnie sie do tego ustosunkuje. 120zl za > pranie tapicerki to bardzo duzo. Wiesz, mnie generalnie guzik interesuje kogo szukali lub czego (a pytałem - otrzymałem odpowiedź, że prowadzą działania operacyjne). Nie miałem nic przeciwko przeszukania mojego pojazdu ale powinni go zostawić w takim stanie, w jakim go zastali. Jak by pies walnął kupę miedzy fotelami i to jeszcze luźną, to też bym się miał karmić myślą, że dziecka szukają? No pardon, ale na tej zasadzie "w imię poszukiwań dziecka" to ten piesek mógłby mi np. poszarpać pazurami tapicerkę i co? Też stan wyższej konieczności?
-
Kontrola drogowa + pies
Wczoraj miałem dość niecodzienne (i nieprzyjemne, o tym poniżej) zdarzenie. Wracając wczoraj z urlopu, około 22.00 zatrzymano mnie do kontroli drogowej - rutynowej. Była to jakaś większa akcja, bo mieli 4 radiowozy, długą broń i generalnie nie przebierali w słowach nazwijmy to delikatnie. Oprócz mnie, stały jeszcze 3 inne samochody. Wszystko z samochodu musiałem wyrzucić do kontroli, a trochę tego było - Stilo Multi Wagon i cały bagażnik wypełniony. I teraz do meritum: najpierw policjant sprawdzał sam, nic nie wywęszył więc wpuścił psa - pies również nic nie znalazł , bo nie mam i nigdy nie miałem nic wspólnego z kryminałem. Po wyjściu pieska, już na miejscu - a było ciemno - w świetle podsufitki widziałem, że siedzenia są po prostu ZGNOJONE od jego łap. Kto miał Stilo, ten wie, że są wersje z jasną tapicerką i takiego właśnie mam. Wkurzony pokazałem to Panu policjantowi , opiekunowi psa i pytam czy od razu mi to wypiorą na miejscu. Odpowiedział, że nie ma czasu na żarty i kazał kontaktować się ze swoim komendantem. Dziś rano jak spojrzałem na ten syf, to wypaliłem pod rząd chyba z 5 fajek - wspomnę tylko, że o auto dbam ponadprzeciętnie, samemu odkrzurzam, pielęgnuję wnętrze 2-3 razy w miesiącu. Wstawiłem samochód już do myjni i zleciłem pranie tapicerki. Wcześniej zrobiłem dokładne fotki , zarówno na miejscu (wczoraj) z policją w tle, jak i dziś rano, przed wstawieniem do myjni. Myjnia oczywiście wystawi fakturę, którą opłacę i teraz pytanie: jak to ugryźć by odzyskać 120zł za pranie tapicerki? Czy w ogóle da radę to zrobić pozasądownie? Wiadomo, że nie mam zamiaru latać po sądach ani nawet po prawnikach (za 120zł?) ale nie mam też zamiaru tego odpuścić. Do cholery, bez przesady, by ot tak sobie zgnoić komuś auto i się wykpić - żebym jeszcze był notowany wcześniej na okoliczność nie wiem, powiedzmy przemytu albo posiadania narkotyków, to może i by mieli tzw. uzasadnione podejrzenie itd. Ale ja nigdy w życiu nie miałem żadnej kolizji z prawem, max to mandat za przekroczenie V....Małżonka też nie... Wściekły jestem
-
Wypalone ksenony ?
> no... raz na ponad 150 tys i 5 lat to faktycznie klopot straszny Do tego dodaj raz, na 150kkm i 5 lat na przykład: - rozrząd kompletny - amortyzatory komplet - DPF (jak jest) - ze 2 komplety opon - ze 2 komplety tarcz i klocków I mógłbym tak jeszcze wymieniać do wieczora, a zauważ, że wymieniam stricte rzeczy eksploatacyjne, a nie usterki. Mówiąc wprost: w samochodzie nie ma pojęcia " raz na 5 lat wsadzę 1500zł i mam spokój na kolejne 5 lat". Chociażby powyżej wymienione części będą się przewijać przez te 5 lat i 150kkm w różnym czasie, więc dodanie do tego żarników ksenonowych za w sumie 1500zł może nieco zaboleć jak się zbiegnie w czasie z powyższymi czynnościami. A prawdopodobieństwo zbiegu jest wysokie. Zwłaszcza jak ma auto 5 lat i 150kkm, to mało nie jeździ.
-
Prośba o szybką pomoc - dolewka oleju
> Lej bez obaw. dzięki za szybką odpowiedź. Zatem lecę do kasy, Pozdrawiam.
-
Prośba o szybką pomoc - dolewka oleju
Witam, proszę o szybką poradę. Stoję pod stacją benzynową 400 km od domu z zamiarem kupna 1L oleju na dolewkę, bo po autostradowej jeździe trochę za dużo mi wczoraj wypił oleju. Auto jeździ od 100kkm na Mobil s super 2000 10w/40, półsyntetyk. Na Orlenie mają tylko to jeśli chodzi o tę specyfikację: http://www.orlenoil.pl/oleje-dla-motoryz...TIC-10W-40.html Czy mogę tego dolać i wymieszać marki? Z góry dzięki za odp.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Masz prawo. > Pilot to nie, ale telewizor, pralka... żadna pralka, nawet taka za 10.000zł nie będzie nigdy narzędziem porównywalnym do samochodu. Spójrz na to przez pryzmat odpowiedzialności - pralką nikogo nie rozjedziesz, przestępstwa z jej użyciem nie popełnisz. > Spora ilość pieniędzy to rzecz względna (spokojnie można kupić w cenie telewizora), do rejestracji > przedstawiasz dokumenty wydane przez sprzedawcę (+wniosek), ubezpieczenie to wklikujesz (bądź > podajesz ustnie) dane i masz. Nie mam w tym żadnego cudowania i dorabianie ideologii jest > zwyczajnie zbędne. Spora ilość pieniędzy to (dla mnie) próg od 10.000zł. Gdybym nagle zaczał zarabiać 3x tyle co zarabiam, to również 10 koła byłoby dużo. > Tak, do komórki trzeba włożyć sim, doładowywać bądź podpisać umowę, pralkę trzeba podłączyć do > prądu i wody, telewizor do prądu i sygnału. > Nie, tyle nie trzeba. Wystarczy 16. > A po co jemu to wiedzieć? Wydali takie tablice to są. > Sam się wykazałeś ignorancją - pytanie o tablice na kartonie (czy plastykowe) nie było przypadkowe. Nie. Twoim obowiązkiem jest dochowanie należytej staranności, we wszelkich formalnościach związanych z zakupem pojazdu. W przypadku Umów K-S odprowadzenie PCC-3, w przypadku sprowadzenia auta - akcyzy, opłat recyklingowych itd. Gdyby Ci sprzedawca powiedział, że wszystko Panie opłacone, a kwitów brak to też byś uwierzył? Tak samo z tablicami - jak by mi dali wycięte z metra to bym na dzień dobry zadzwonił na policję, a potem dopiero z nimi rozmawiał przy policji.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Ja wiem, że na AK to każdy jest inteligentny, oczytany i oczywiści bogaty, ale to raczej nie > pozwala na wyciąganie takich wniosków. Samochód to przedmiot codziennego użytku i tak naprawdę > to trudno robić doktorat z papierkologii przy każdym zakupie i zakładać, że każdy od kogo > kupujemy to złodziej itd. Sprzedawca oszukał kupującego, teraz kolej na policję i sąd - od > tego są i za to płacimy z naszych podatków. Stąd też takie (i podobne) numery rzadko > przechodzą jak się zaczynamy kierować na zachód. > LOL - a ile tablic zagranicznych widziałeś? W takie malowane flamastrem na kartonie uwierzysz? nie zgodzę się. Samochód może i jest przedmiotem codziennego użytku ale nie sprowadzajmy go do poziomu pilota od telewizora. Za samochód trzeba zapłacić sporą ilość pieniędzy, zarejestrować, ubezpieczyć. Już same te czynnosci odróżniają go od przytoczonego wyżej pilota, lub chociażby komórki. Poza tym moim skromnym zdaniem średnio rozgarnięty obywatel żyjący te 18 lat (a tyle potrzeba, by jeździć samemu autem) powinien choćby na podstawie własnych obserwacji przez te -naście lat życia wiedzieć, że tablice do aut nie są zrobione z papieru, tektury, czy plastiku a z tłoczonego metalu. Jeżeli ktoś wykazuje się aż taką ignorancją to w/g mnie jest nie przystosowany do życia.
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> Moim zdaniem Twoim problemem jest za mały silnik. Zakup jakiegoś Mercedesa z szesciolitrowym V8 i > będziesz jeździł nie przekraczając 2000 RPM a jednocześnie pokazując rury większości ludzi. dzięki za radę.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Tym co chcą kupić sprowadzone autko ku przestrodze: mnie martwi bardziej drastyczny spadek intelektu społeczeństwa. Skoro ktoś kupuje pojazd z takimi tablicami to jest po prostu kompletnym kretynem. Nie ma żadnego ale ani też ja nie jestem żadnym radykalistą. Po prostu zakup auta z takim tablicami to tak jak by samemu wziąć kartkę A4, markera i sobie ja narysować.
-
Jak podłączyć światła dzienne w nowszym samochodzie?
> Mam Fiata Idea. > Chcę go wyposażyć w proste żarówkowe światła dzienne. > Mają być takie jak na zdjęciu i nie inne. > Nie wiem jaki rodzaj instalacji elektrycznej jest w tym Fiacie ale z tego co mi się wydaje to chyba > CAN. Ale nie jestem pewny. > Jak najprościej wykonać instalację elektryczną do zasilania tych lamp tak żeby nie było żadnych > problemów czy błędów w instalacji elektrycznej? nie rozumiem tego pomysłu. Po co? żal dwóch żarówek raz w roku? Czy może pali 0,2l/100km? Takim druciarstwem możesz spowodować zwarcie i pożar, że nie wspomnę już o takich magikach co jeżdzą na dziennych dokładanych, ale takich, że są po prostu niewidoczni.
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> bardziej bym się bał o zbrodnię na portfelu niż aucie tego to już nawet nie pisałem, bo od razu bym dostał odpowiedź, że jak mnie nie stać na auto to....i takie tam
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> ooo... mój rejon świat jest mały ;-)
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> Nie rozumiesz. Nie ruszam pełnym ogniem. Ruszam normalnie. To, że dla Yarisa jest to pełen ogień > oznacza tylko zupełnie inny punkt odniesienia. > Tak samo koleś na rowerze może powiedzieć, że Yaris rusza pełnym ogniem a potem i tak stoją razem > na światłach. Rozumiem o co Ci chodzi. Jasne. Tylko, że jest pewien czynnik obiektywny, który się nazywa prędkościomierz i jest w każdym aucie. Więc jeśli ja na drugim biegu dobijam do ponad tych 50-55km/h, a pomimo tego jestem wyprzedzany no to nie powiesz mi, że problem w tym, że masz tak mocny silnik, że go nie możesz okiełznać i wyrywa do przodu.
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> A dlaczego mam się pochylać nad możliwościami stojącego obok na prawym pasie np. Yarisa? I jechać > tak jak on, żeby mu zrobić dobrze? > Proszę Cię... Wyprzedzam nie zastanawiając się nawet sekundy i jadę dalej. Nie obchodzi mnie czy on > się akurat ścigał i czy jest mu przykro że przegrał. i 300m dalej stoisz na światłach obok tego Yarisa. Potem znowu ruszysz pełnym ogniem i znowu staniesz. W kółko tak.
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> W P-niu to akurat chyba normalne zwłaszcza na Hlonda. Wyścigi. na Hlonda potwierdzam. Ja natomiast jeżdżę do i z pracy Baraniaka, Szwajcarska, rejony M1 - tam to już po prostu masakra
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> Ci w TDI, HDI itp to w duzym miescie najczesciej flotowcy...im nie zal. Takze najlepiej puscic ich > wlasna droga... a to dobre i trafne spostrzeżenie, bo sam też to zauważyłem.
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> Może. Ale dlaczego ma to robić? Dla takiego to ruszanie które obserwujesz i tak nie jest szybkie. > Ot, po prostu jedzie sobie. ok, to może zadam pytanie w inny sposób: czy właściciele takich aut uważają, że reszta samochodów jeżdzących po drogach ma takie same możliwości? Czy oni zaczynali od takich aut? Nie jeździli puntem albo litrowym Yarisem na L-ce? To tak trochę zapomniał wół jak cielęciem był...
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> No tak...bo to takie szalenczo mocne maszyny, potwory normalnie > Czy pedal gazu w samochodach stal sie zero-jedynkowy ostatnio?? Tak samo jak Ty wciskasz slabiej to > oni moga wcisnac mocniej i vice versa. Poza tym jak sie ma nieduzy silnik N/A, ktory nie > jedzie ponizej 4000rpm to chyba troche nie na miejscu sie skarzyc na brak owej dynamiki, gdy > sie jezdzi wlasnie w tym zakresie. Zakrec ta Honde czasem do 7k, one to lubia Oczywiście, że zakręcam do 6-7kprm. Ale na trasie, na drogach podmiejskich, gdzie redukuję do wyprzedzenia z 3ki na 2kę, z 4ki na 3kę i pałuję do oporu. W mieście ruszanie ze świateł co 300-400m za każdym razem używając czerwonego pola jest po prostu zbrodnią na własnym aucie
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> Po prostu tdiko i tsikow nie trzeba pilowac zeby jechaly. Co nie oznacza, ze porzadna benzyna > pilowna do odciecia bedzie wolniejsza. Po prostu wciskaja gaz i jada każdym szybszym samochodem da się ruszyć tak samo jak każdym innym wolniejszym. Odwrotnie już raczej nie. Więc nie ma znaczenia, ze taki np. Touareg V10 TDI ma milion koni i on nie może ruszyć jak moja Honda Civic 1.4.