Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Potrącenie rowerzysty na przejściu dla pieszych?

Featured Replies

Napisano

> To tylko przykład.

> Skoro nie panujesz nad całością świata, jest odpowiedzialny tylko za

> to na co masz wpływ. NIE masz wpływu na kolesia, który przebiega

> przez jezdnię w miejscu niedozwolonym lub na czerwonym świetle.

> Przy okazji pytanie - widzisz faceta na swojej drodze, ale jest gęsty

> ruch. Walisz w niego, czy próbujesz ominąć, np: ryzykując

> wypadnięcie na przeciwległy pas ruchu?

wcale nie takie proste pytanie, pewnie odruchowo starałbym się go ominąć.

Ale to nie jest główny problem. Najważniejsze jest to, że ludzie nie teleportują

się znikąd na środek pasów. Widać ich na chodniku, widać jak kierują się w stronę pasów.

Przepraszam że się tak gremialnie zwrócę, ale czy Wy nigdy nie kontolujecie

tego, co piesi robią na chodniku? Jednym okiem zawsze trzeba na nich patrzeć,

tak samo jak zawsze się spodziewać auta z podporządkowanej,

dziecka wybiegającego zza autobusu itd.

Napisano

> To jakaś prowokacja?

grinser006.gif

> Żyjemy w państwie prawa i na drogach jest ono

> również stosowane. Jak chcesz żyć w dziczy to troszkę nie ten

> kontynent

Przejedź się do Niemiec albo Skandynawii. Ciekawe jaki kraj Ci się skojarzy wtedy z dziczą.

Napisano

> tak samo jak zawsze się spodziewać auta z podporządkowanej,

> dziecka wybiegającego zza autobusu itd.

zwalniasz do 20km/h przy każdym autobusie ??

Napisano

> wcale nie takie proste pytanie, pewnie odruchowo starałbym się go

> ominąć.

> Ale to nie jest główny problem. Najważniejsze jest to, że ludzie nie

> teleportują

> się znikąd na środek pasów. Widać ich na chodniku, widać jak kierują

> się w stronę pasów.

> Przepraszam że się tak gremialnie zwrócę, ale czy Wy nigdy nie

> kontolujecie

> tego, co piesi robią na chodniku? Jednym okiem zawsze trzeba na nich

> patrzeć,

> tak samo jak zawsze się spodziewać auta z podporządkowanej,

> dziecka wybiegającego zza autobusu itd.

Odnoszę wrażenie, że jeździsz uliczkami osiedlowymi hmm.gif

Jaki ja mam przegląd sytuacji na takiej Marszałkowskiej w Warszawie, gdzie są trzy pasy ruchu w jedną stronę, a batalion pieszych stoi na wysepce szerokości słownie 1,5 metra (między jezdniem a torami tramwajowymi). Nawet jadąc licznikowe 50-60 km/h (czyli realnie mniej), nie mam szans na reakcję, jeśli jeden postanowi "kicnąć" na drugą stronę.

Rowerzyści - bo od tego się zaczęło - poruszają się po przejściach dla pieszych z prędkościami "nadświetlnymi". Znów, mało czasu na reakcje.

Napisano

> po raz kolejny przytoczę sytuację, jaką miałem - wieczór juz było

> szaro był chyba październik (temp. ok. 5*C). Jade spokojnie

...

oj nikomu nie życze, ale w sytuacji jaką opisujesz w razie potrącenia pieszego przez sąd czy policje w 90%to Ty zostałbyś uznany winnym. Nie twierdzę że się z tym zgadzam i że to w porządku ale prawdopodobnie tak by było. Dyskusja zaczęła się od przejścia dla pieszych z sygnalizacją i tu podobnie, kierowca potrącający pieszego przechodzącego na czerwonym świetle bez armi świadków świadczących jednoznacznie na jego korzyść musi się liczyć z tym, że zostanie uznany współwinnym.Tu tez nie twierdze, że to w porządku. Przepisy przepisami,ale dla świętego spokoju trzeba zwolnic i zachować szczególną ostrożność, nawet jak ktoś wchodzi na czerwonym starać się go przepuścic bo potem różnie może być.

Napisano

> zawsze widzisz przez zaparkowane wzdłuż jezdni samochody, czy ktoś

> się nie czai do skoku ??

No to jest właśnie sytuacja, którą się przez prosty rachunek prawdopodobieństwa

eliminuje ze scenariusza. Bo nie da się wszystkiego przewidzieć.

Powiem więcej, tak właśnie raz potrąciłem psa- o czy pisałem tu nie raz.

Facet schylał się między zaparkowanymi autami i spuścił, zaraz po wyjściu z domu,

ze smyczy młodego wilczura. Pies oczywiście wyrwał jak z procy- prosto mi przed maskę.

Potrąciłem go, ale niegroźnie, nie upadł nawet.

Przykład sytuacji, którą przewidzieć się, no nie powiem że nie da, ale byłoby bardzo ciężko.

Ale to nie znaczy, że nie warto próbować zapobiegać wypadkom poprzez przewidywanie, naprawianie błędów innych uczestników ruchu.

Mnie to bawi i cieszę się, że wiele razy uniknąłem dzięki temu wypadku.

Napisano

> zwalniasz do 20km/h przy każdym autobusie ??

20 jasne że nie, ale zwalniam albo przynajmniej zdejmuję nogę z gazu

i patrzę pod spód autobusu czy nie widać nóg - tak.

Napisano

> ...

> Przepraszam że się tak gremialnie zwrócę, ale czy Wy nigdy nie

> kontolujecie

> tego, co piesi robią na chodniku? Jednym okiem zawsze trzeba na nich

> patrzeć,

> tak samo jak zawsze się spodziewać auta z podporządkowanej,

> dziecka wybiegającego zza autobusu itd.

Nie jest tak różowo jak Tobie się wydaje.

Naprawdę są miliony miejsc gdzie widoczność

jest wręcz ujemna, że tak to ujmę.

Gdyby przyjmować, że za każdym krzaczkiem czai się pieszy,

jazda stała by się niemożliwa. Pieszy musi wykazywać się instynktem samozachowawczym.

To nie Indie, a ludzie to nie krowy.

Napisano

> No to jest właśnie sytuacja, którą się przez prosty rachunek

> prawdopodobieństwa

> eliminuje ze scenariusza. Bo nie da się wszystkiego przewidzieć.

> Powiem więcej, tak właśnie raz potrąciłem psa- o czy pisałem tu nie

> raz.

> Facet schylał się między zaparkowanymi autami i spuścił, zaraz po

> wyjściu z domu,

> ze smyczy młodego wilczura. Pies oczywiście wyrwał jak z procy-

> prosto mi przed maskę.

> Potrąciłem go, ale niegroźnie, nie upadł nawet.

> Przykład sytuacji, którą przewidzieć się, no nie powiem że nie da,

> ale byłoby bardzo ciężko.

> Ale to nie znaczy, że nie warto próbować zapobiegać wypadkom poprzez

> przewidywanie, naprawianie błędów innych uczestników ruchu.

> Mnie to bawi i cieszę się, że wiele razy uniknąłem dzięki temu

> wypadku.

z twojego rozumowania wynika, iz osoba nie jeżdżącą tak jak ty, mniej przewidująca to powinna mieć minimum jednego pieszego na masce miesięcznie...., że o kotkach i pieskach nie wspomnę....

BTW... kilka dni temu przejechałem ptaszka przy 100km/h (dozwolone 80km/h).... morderca jestem ??

Napisano

> 20 jasne że nie, ale zwalniam albo przynajmniej zdejmuję nogę z gazu

> i patrzę pod spód autobusu czy nie widać nóg - tak.

Tak to robi każdy.

I nie znaczy to,

że nie nadejdzie dzień,

gdy tych nóg się nie zauważy

Napisano

> 20 jasne że nie, ale zwalniam albo przynajmniej zdejmuję nogę z gazu

> i patrzę pod spód autobusu czy nie widać nóg - tak.

jak nóg nie zauważysz, to wg ciebie ty jesteś winny, a nie ich właściciel który nimi kierował ??

Napisano

> Odnoszę wrażenie, że jeździsz uliczkami osiedlowymi

> Jaki ja mam przegląd sytuacji na takiej Marszałkowskiej w Warszawie,

> gdzie są trzy pasy ruchu w jedną stronę, a batalion pieszych

> stoi na wysepce szerokości słownie 1,5 metra (między jezdniem a

> torami tramwajowymi). Nawet jadąc licznikowe 50-60 km/h (czyli

> realnie mniej), nie mam szans na reakcję, jeśli jeden postanowi

> "kicnąć" na drugą stronę.

No są jakieś granice. Jeśli ktoś jest samobójcą...

Ale 3 pasy to nie mistrzostwo świata.

W Dubaju w samym city jest 7 pasów w każdą stronę, ograniczenie.. 120 km/h

i można wyprzedzać z każdej strony. Dzieje się, oj dzieje, ale kierowcy jednak

panują nad wszystkim i wypadków jest bardzo mało. Dziwne.

> Rowerzyści - bo od tego się zaczęło - poruszają się po przejściach

> dla pieszych z prędkościami "nadświetlnymi". Znów, mało czasu na

> reakcje.

Sam jestem rowerzystą, przez 2 niecałe miesiące zrobiłem ponad 1200 km.

Jeżdżenie rowerem po pasach to jedno, ale nie spodziewanie się rowerzystów

przez kierowców też robi wiele złego, np. niepatrzenie w lusterko

przy skręcie w prawo.

Napisano

> Winien- nie. Współwinien- owszem, często.

> Chyba nie przypadiem jechałeś 40, zamiast 50?

No nie. Zazwyczaj zwalniam w takich miejscach... Mimo, że jestem młody (i się nie znam biglaugh.gif ), to już sporo widziałem i przeżyłem - i staram się zawsze przewidywać - ale nie zawsze sie mi to udaje. Po moim niedawnym dzwonie (zostałem wypchnięty z pasa na pobocze, podczas normalnej jazdy) doszedłem do wniosku, że nie zawsze ma sie wpływ na to co się stanie (co oczywiście nie oznacza, że nie należy uważać). Nie mówię, że jestem święty ani nieomylny, ani że w każdym miejscu jeżdżę przepisowo, ale staram się uważać, bo wiem, że nie tylko ja mogę popełnić błąd, ale inni również. Aczkolwiek odróżniam też błędy od kompletnej głupoty, jaką czasami widzę na drodze (w wykonaniu zarówno kierowców, jak i pieszych)

> W tej sytuacji wykazałeś się przytomnością umysłu i umiejętnościami-

> nie tylko jazdy ale i przewidywania. Więcej takich kierowców

Cóż - refleks może i mam dobry - ale umiejętności jazdy niestety nie... W sytuacjach "awaryjnych" przed skrętem kierownicą pamiętam co prawda o odpuszczeniu hamulca, ale cały czas nie potrafię przezwyciężyć nawyku deptania hebli - "ile wlezie", choć teoretycznie wiem, że droga hamowania na zablokowanych kołach jest dłuższa niż na granicy poślizgu kół (nie mam ABS)... I na razie nic nie potrafię na to poradzić - mam nadzieje, że z wiekiem i nakręconymi kilometrami (których na razie mam niewiele) będę jeździł coraz lepiej...

> Jeśli rzeczywiście zachował wszelkie środki ostrożności

> (przez to rozumiem również jazdę defensywną)

> to oczywiście nie ma powodu karać kierowcy.

Tu sie zgadzam w pełni ok.gif

> No tak.

Napisano

> jak nóg nie zauważysz, to wg ciebie ty jesteś winny, a nie ich

> właściciel który nimi kierował ??

współwinny

Napisano

> pamiętam co prawda o odpuszczeniu hamulca, ale cały czas nie

> potrafię przezwyciężyć nawyku deptania hebli - "ile wlezie",

> choć teoretycznie wiem, że droga hamowania na zablokowanych

> kołach jest dłuższa niż na granicy poślizgu kół (nie mam ABS)...

> I na razie nic nie potrafię na to poradzić - mam nadzieje, że z

> wiekiem i nakręconymi kilometrami (których na razie mam

> niewiele) będę jeździł coraz lepiej...

Będziesz ok.gif To po prostu kwestia wprawy i wyczucia auta.

Po pewnym czasie będziesz wyczuwał nawet nieznane Ci auta ok.gif

Napisano

> współwinny

przytocze Twoje slowa

Quote:

Nie mówię, że pieszy nie musi się stosować do przepisów,

ale twierdzę że jeśli tego nie zrobi, nie powinien być karany śmiercią.


czy nadal uważasz, że w takim przypadku sprawiedliwe byłoby orzeczenie przez są, iz kierowca jest współwinny śmierci i skazanie go za to ??

Napisano

> zwalniasz do 20km/h przy każdym autobusie ??

Do 20km/h nie - ale do 35-40 przy każdym stojącym - odkąd musiałem pewnego pięknego dnia hamować z 50 do 0 po tym jak mi piesi wyszli zza takiego (jechałem w przeciwnym kierunku, autobus stał na przystanku bez zatoczki) - do dziś nie wiem, jak udało mi się zauważyć nogi pieszych za autobusem i wyhamować z 50 na długości przegub autobusu + 2-3 m (tyle za nim wyszli)...

Napisano

> Nie jest tak różowo jak Tobie się wydaje.

> Naprawdę są miliony miejsc gdzie widoczność

> jest wręcz ujemna, że tak to ujmę.

W takich miejscach wypada się zastanowić, czy np. 50 km/h to naprawdę prędkość minimalna, jaka tam obowiązuje... wink.gif

> Gdyby przyjmować, że za każdym krzaczkiem czai się pieszy,

> jazda stała by się niemożliwa. Pieszy musi wykazywać się instynktem

> samozachowawczym.

Zgoda, jak najbardziej. Ale nie przeczy to temu, że możesz się spodziewać najgorszego,

a w każym razie próbować przewidzieć sytuacje niebezpieczne- bo to tylko o to chodzi.

Napisano

> Cóż - refleks może i mam dobry - ale umiejętności jazdy niestety

> nie... W sytuacjach "awaryjnych" przed skrętem kierownicą

> pamiętam co prawda o odpuszczeniu hamulca, ale cały czas nie

> potrafię przezwyciężyć nawyku deptania hebli - "ile wlezie",

> choć teoretycznie wiem, że droga hamowania na zablokowanych

> kołach jest dłuższa niż na granicy poślizgu kół (nie mam ABS)...

> ...

W kwestii formalnej. Z tą drogą hamowania to nie zawsze tak jest.

Zwłaszcza w pewnych warunkach - bardzo mokro, lód,

droga hamowania z absem dąży do nieskończoności.

Pamiętaj. ABS nie skraca drogi hamowania. Służy do zachowania kierowalności auta warunkach poślizgu.

Napisano

> przytocze Twoje slowa Quote:

> Nie mówię, że pieszy nie musi się stosować do przepisów,

> ale twierdzę że jeśli tego nie zrobi, nie powinien być karany

> śmiercią.

> czy nadal uważasz, że w takim przypadku sprawiedliwe byłoby

> orzeczenie przez są, iz kierowca jest współwinny śmierci i

> skazanie go za to ??

Jeśli dojdzie do śmierci pieszego poczas gdy wymijałeś stojący na przystanku autobus - TAK!!!!

Przyjmij to do wiadomości, bo czuję że kręcimy się w kółko dlatego,

że mi po prostu nie wierzysz. Uwierz.

Jeśli nie przyjmiesz do wiadomości tego, co tu piszę- nie dostaniesz w Szwecji prawka.

To podstawowe podstawy kursu nauki jazdy.

I nie wyznaję tej "wiary" dlatego, że mnie tak indoktrynowali,

tylko dlatego że gdy kilka lat temu wprowadzono bezwględne

pierwszeństwo pieszych na pasach, drastycznie spadła ilość

zabitych pieszych.

Dlatego, że kierowcy bardziej zaczęli na nich uważać po prostu.

Napisano

> W kwestii formalnej. Z tą drogą hamowania to nie zawsze tak jest.

> Zwłaszcza w pewnych warunkach - bardzo mokro, lód,

> droga hamowania z absem dąży do nieskończoności.

W takich warunkach hamowanie pulsacyjne tylko pogorszy sprawę.

> Pamiętaj. ABS nie skraca drogi hamowania. Służy do zachowania

> kierowalności auta warunkach poślizgu.

W warunkach czego? Chyba miałeś na myśli "podczas skręcania"

bo hamowanie podczas poślizgu to najgłupsze co można zrobić,

obojętnie z ABS-em czy bez.

Napisano

> ...

> oj nikomu nie życze, ale w sytuacji jaką opisujesz w razie potrącenia

> pieszego przez sąd czy policje w 90%to Ty zostałbyś uznany

> winnym. Nie twierdzę że się z tym zgadzam i że to w porządku ale

> prawdopodobnie tak by było. Dyskusja zaczęła się od przejścia

Zdaję sobie z tego sprawę... i też nikomu nie życzę - nie powiem, ciśnienie mi sie nieźle podniosło wtedy... Najlepszy dowcip, żę gościu jak już zahamowałem, miał jeszcze do mnie jakieś pretensje...

> dla pieszych z sygnalizacją i tu podobnie, kierowca potrącający

> pieszego przechodzącego na czerwonym świetle bez armi świadków

> świadczących jednoznacznie na jego korzyść musi się liczyć z

> tym, że zostanie uznany współwinnym.Tu tez nie twierdze, że to w

> porządku. Przepisy przepisami,ale dla świętego spokoju trzeba

> zwolnic i zachować szczególną ostrożność, nawet jak ktoś wchodzi

> na czerwonym starać się go przepuścic bo potem różnie może być.

gościu wyszedl mi zza sygnalizatora pulsującego na żółto - ciżko kogoś zobaczyć wcześniej w takiej sytuacji

Napisano

> W takich miejscach wypada się zastanowić, czy np. 50 km/h to naprawdę

> prędkość minimalna, jaka tam obowiązuje...

> Zgoda, jak najbardziej. Ale nie przeczy to temu, że możesz się

> spodziewać najgorszego,

> a w każym razie próbować przewidzieć sytuacje niebezpieczne- bo to

> tylko o to chodzi.

Ale próbować. I jeśli się nie uda?

To co wina kierowcy? Bo akurat tego dnia,

o tej godzinie przejeżdżał tamtędy?

Napisano

> Ale próbować. I jeśli się nie uda?

> To co wina kierowcy? Bo akurat tego dnia,

> o tej godzinie przejeżdżał tamtędy?

Generalnie współwina wcale nie jest głupia.

Gdyby np. zmienić polski kodeks tak, że przy zmiane pasa kierowca

zmieniający pas musi uważać a kierowca na pasie, na który tamten zmienia

musiał ułatwić mu tą zmianę- wszyscy by na tym tylko skorzystali.

Napisano

> W takich warunkach hamowanie pulsacyjne tylko pogorszy sprawę.

A gdzie ja piszę o hamowaniu pulsacyjnym?

Zwłaszcza przy ABS się tego nie robi!

> W warunkach czego? Chyba miałeś na myśli "podczas skręcania"

> bo hamowanie podczas poślizgu to najgłupsze co można zrobić,

> obojętnie z ABS-em czy bez.

No nie do końca. Z absem czy bez hamować należy.

Z abs do końca - system po to jest, aby koła się nie zblokowały.

Bez absu lekko, prawie wcale. A dokładniej.

Przed przeszkodą hamujemy,

następnie puszczamy hamulec i próbujemy omijać.

Napisano

> A gdzie ja piszę o hamowaniu pulsacyjnym?

Gdy działa ABS- to jest hamowanie pulsacyjne, czyż nie?

> A dokładniej. Przed przeszkodą hamujemy,

> następnie puszczamy hamulec i próbujemy omijać.

No! zlosnik.gif

Ale nigdy gdy auto już jest w poślizgu!

Napisano

> W kwestii formalnej. Z tą drogą hamowania to nie zawsze tak jest.

> Zwłaszcza w pewnych warunkach - bardzo mokro, lód,

> droga hamowania z absem dąży do nieskończoności.

> Pamiętaj. ABS nie skraca drogi hamowania. Służy do zachowania

> kierowalności auta warunkach poślizgu.

Wiem, że ABS nie skraca drogi hamowania, może ją nawet wydłużyć w pewnych warunkach (np. te które przytoczyłeś albo tarka albo takie podobne), ale wciąż uważam, że jest to pożyteczne urządzenie, które ułatwia jazdę i często jednak drogę hamowania skraca (zwłaszcza, jeśli ktoś ma taki nawyk jak ja w sytuacjach awaryjnych - czyli hebel w podłogę i trzymamy). Wiem, że ideałem jest hamowanie na granicy poślizgu (w większości warunków drogowych) i że ABS to zwykle realizuje lepiej od przeciętnego kierowcy. Miałem okazję jeździć jakiś czas autem z tym systemem i jakoś pomimo normalnej, dynamicznej jazdy w mieście włączył mi się tylko raz - kiedy celowo, na bocznej drodze hamowałem 40-0, żeby zobaczyć jak działa). A w awaryjnej sytuacji może uratować życie - albo Twoje, albo czyjeś...

Napisano

> Gdy działa ABS- to jest hamowanie pulsacyjne, czyż nie?

Nie do końca. ABS nie doprowadzi do uślizgu kół.

Hamowanie pulsacyjne tak.

> No!

> Ale nigdy gdy auto już jest w poślizgu!

Czepiasz się Pan słówek nono.gifsmirk.gif

Napisano

Gdy pierwszy raz przesiadłem się z auta bez ABS na takie z ABS-em,

to z nawyku hamowałem... za słabo. Warto o tym pamiętać przy takiej przesiadce ok.gif

Napisano

> Czepiasz się Pan słówek

Spoko, idę do lodówki po piwo grinser006.gif20.GIF30.GIF

Napisano

> Gdy pierwszy raz przesiadłem się z auta bez ABS na takie z ABS-em,

> to z nawyku hamowałem... za słabo. Warto o tym pamiętać przy takiej

> przesiadce

Właśnie o dziwo nie miałem takiego problemu. Powiem szczerze, że jeździłem tak samo, jak moim autkiem, a o istnieniu ABSu wiedziałem głównie z kontrolki zapalającej się przy odpalaniu samochodu. Może nie miałem tego problemu dlatego, że zawsze jak trzeba depczę pedał hamulca w podłogę, aż mocowania jęczą (żart biglaugh.gif )

Napisano

Nie twierdzę, że ABS się nie przydaje.

Po prostu napisałeś coś co nie do końca było "zgodne z prawda" zlosnik.gif

Więc pozwoliłem sobie naprostować co nieco zlosnik.gif

Napisano

> Generalnie współwina wcale nie jest głupia.

> Gdyby np. zmienić polski kodeks tak, że przy zmiane pasa kierowca

> zmieniający pas musi uważać a kierowca na pasie, na który tamten

> zmienia

> musiał ułatwić mu tą zmianę- wszyscy by na tym tylko skorzystali.

na czym by polegala ta korzysc??

bo ja tu widze tylko problem podczas wypadku.

jak ktos jadac rownolegle z toba na ciebie zjedzie to tez jestes wspolwinny screwy.gif nie rozsmieszaj mnie

Napisano

> Nie twierdzę, że ABS się nie przydaje.

> Po prostu napisałeś coś co nie do końca było "zgodne z prawda"

> Więc pozwoliłem sobie naprostować co nieco

Zgadzam się, napisałem to nieściśle 20.GIF Chodziło mi głównie o to, że nawyk deptania hamulca w podłogę ile sie da jest dobry, jeśli się posiada ABS. W przeciwnym razie już niekoniecznie - ostatnio miałbym przez takie hamowanie dzwona - w zastępczym Seju był popsuty korektor siły hamowania - przy zablokowaniu kół przy 30km/h na mokrym poleciał mi w bok pod kątem ok. 45* (prosto na tylny zderzak gościa, który mi zajechał drogę biglaugh.gif warsztatowi się ostro dostało za stan tego samochodu - wystarczy powiedzieć że odbierali go sami spod mojego domu, bo zostali poinformowani, że już do tego auta nie wsiądę... oki koniec OT bo nas banned.gif

Napisano

> na czym by polegala ta korzysc??

> bo ja tu widze tylko problem podczas wypadku.

> jak ktos jadac rownolegle z toba na ciebie zjedzie to tez jestes

> wspolwinny nie rozsmieszaj mnie

Nie no, bez przesady, jak ktoś na ciebie zjedzie (bokiem)

to niezupełnie to samo co zmiana pasa hehe.gif

Napisano

> Nie no, bez przesady, jak ktoś na ciebie zjedzie (bokiem)

> to niezupełnie to samo co zmiana pasa

ale przy policji moze byc zmiana pasa a prawda taka jak napisalem, i komu wierzyc??

Napisano

> ale przy policji moze byc zmiana pasa a prawda taka jak napisalem, i

> komu wierzyc??

Nie przesadzaj, w S takie jest prawo od dziesięcioleci i wiesz do czego prowadzi?

Do większej uprzejmości. Chcesz zmienić pas to zmieniasz, nie ma że

mrugasz pół minuty i nikt tego "nie widzi"

Napisano

> Nie przesadzaj, w S takie jest prawo od dziesięcioleci i wiesz do

> czego prowadzi?

> Do większej uprzejmości. Chcesz zmienić pas to zmieniasz, nie ma że

> mrugasz pół minuty i nikt tego "nie widzi"

ja i tak uwarzam zeby we mnie ktos nie wiechal bo np mnie nie widzi

ale dlaczego mam miec wine jak ktos mi zajedzie droge z duzo mniejsza predkoscia bo sie wlancza do ruchu i zrobi to nieprzewidywalnie

Napisano

> ja i tak uwarzam zeby we mnie ktos nie wiechal bo np mnie nie widzi

> ale dlaczego mam miec wine jak ktos mi zajedzie droge z duzo mniejsza

> predkoscia bo sie wlancza do ruchu i zrobi to nieprzewidywalnie

Jakie "włancza", mowa tu o zmianie pasa a nie o włączaniu się do ruchu.

Nieprzewidywalnie? To twój problem, jeśli nie potrafisz tego przewidzieć.

Napisano

> Jakie "włancza", mowa tu o zmianie pasa a nie o włączaniu się do

> ruchu.

> Nieprzewidywalnie? To twój problem, jeśli nie potrafisz tego

> przewidzieć.

wlanczac mozna sie poprzez pas rozbiegowy a nieprzewidywalnie znaczy ze koles choc wcale na to nie wskazuje bo ma jeszcze kilkanascie metrow wolnego pasa wiedzie ci przed sama maske cfaniak.gif

Napisano

> wlanczac mozna sie poprzez pas rozbiegowy a nieprzewidywalnie znaczy

> ze koles choc wcale na to nie wskazuje bo ma jeszcze kilkanascie

> metrow wolnego pasa wiedzie ci przed sama maske

Co do robiegówki jest też prawo uzupełniające, które powinno rozwiać Twoje obawy:

włączający się do ruchu ma obowiązek utrzymywać prędkość zbliżoną do

pojazdów znajdujących się na drodze, na którą się włącza.

Wcale nie jest to głupie.

No a sory jeśli ktoś jedzie rozbiegówką a Ty nie potrafisz przewidzieć,

że będzie się chciał włączyć do ruchu, to masz coś nie tak z myśleniem

przyczynowo-skutkowym.

Napisano

> Co do robiegówki jest też prawo uzupełniające, które powinno rozwiać

> Twoje obawy:

> włączający się do ruchu ma obowiązek utrzymywać prędkość zbliżoną do

> pojazdów znajdujących się na drodze, na którą się włącza.

> Wcale nie jest to głupie.

> No a sory jeśli ktoś jedzie rozbiegówką a Ty nie potrafisz

> przewidzieć,

> że będzie się chciał włączyć do ruchu, to masz coś nie tak z

> myśleniem

> przyczynowo-skutkowym.

widze ze sie nie dogadamy

ciekawe co twoje wielkie doswiadczenie zrobi jak jednak ktos zajedzie ci droge i przerysuje ci caly bok a bedzie obowiazywal taki przepis i bedziesz mial wspolwine...

zycze ci tylko oby ci sie nic takiego nie przydazylo, oby kazdy przy zmianie pasa pokazywal najpierw kierunkowskaz i wogole...

Napisano

> widze ze sie nie dogadamy

> ciekawe co twoje wielkie doswiadczenie zrobi jak jednak ktos zajedzie

> ci droge i przerysuje ci caly bok a bedzie obowiazywal taki

> przepis i bedziesz mial wspolwine...

> zycze ci tylko oby ci sie nic takiego nie przydazylo, oby kazdy przy

> zmianie pasa pokazywal najpierw kierunkowskaz i wogole...

w Sztokhomie kierowcy bardzo żadko używają kierunków.

Widać zamiary po ustawieniu pojazdu, kół. To nie czarna magia- tak się da jeździć wink.gif

Napisano

> w Sztokhomie kierowcy bardzo żadko używają kierunków.

> Widać zamiary po ustawieniu pojazdu, kół. To nie czarna magia- tak

> się da jeździć

nigdy wszystkiego nie przewidzisz... sick.gif

Napisano

jakby tak kazdy potrafil wszystko przewidziec to nie bylo by zadnych kolizji, potracen, wypadkow, najechan itp itd.......utopia ? niemozliwe do zrobienia.... zawsze sie znajdzie cos czego do konca nie przewidzisz. Rozumiem ze tak bardzo sie troszczysz o innych ale niekotrzy sa sami sobie winni. Przewidywac musi potrafic zarowno kierowca jak i pieszy.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.