Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Wymiana podluznicy - kilka pytan

Featured Replies

Napisano

Witam,

pisalem tutaj juz o mojej kolizji klik . Po zdjeciu zderzaka okazalo sie, iz podluznica jest wygieta. Tzn pas rzedni zginajac sie pogial ja troche (ta czesc, ktora znajduje sie pod lampa). Tutaj znajduje sie zdjecie pogladowe o co mi chodzi (nie mam przy sobie aparatu, wiec nie moge porobic fotek jak u mnie to dokladnie wyglada). Najgorszy scenariusz, to wymiana. Teraz moje pytania:

1. Czy musze wymieniac cala podluznice, czy wystarczy tylko ten kawalek z przodu? Bo z tego co widze, to tak mniej wiecej jak zaczyna sie nadokole, to jest laczenie.

2. Jaki mniej wiecej koszt bylby takiej operacji?

3. Jaki bedzie mialo to wplyw na bezpieczenstwo jezdzenia tym samochodem?

Bardzo prosze o rzeczowe odpowiedzi, za ktore z gory bardzo dziekuje.

Pozdrawiam

frees

Napisano

> Witam,

> pisalem tutaj juz o mojej kolizji klik . Po zdjeciu zderzaka okazalo

> sie, iz podluznica jest wygieta. Tzn pas rzedni zginajac sie

> pogial ja troche (ta czesc, ktora znajduje sie pod lampa). Tutaj

> znajduje sie zdjecie pogladowe o co mi chodzi (nie mam przy

> sobie aparatu, wiec nie moge porobic fotek jak u mnie to

> dokladnie wyglada). Najgorszy scenariusz, to wymiana. Teraz moje

> pytania:

> 1. Czy musze wymieniac cala podluznice, czy wystarczy tylko ten

> kawalek z przodu? Bo z tego co widze, to tak mniej wiecej jak

> zaczyna sie nadokole, to jest laczenie.

> 2. Jaki mniej wiecej koszt bylby takiej operacji?

> 3. Jaki bedzie mialo to wplyw na bezpieczenstwo jezdzenia tym

> samochodem?

> Bardzo prosze o rzeczowe odpowiedzi, za ktore z gory bardzo dziekuje.

> Pozdrawiam

> frees

Zwykle wymienia się podłużnicę, jeśli blacha ma ostre załamania lub jest rozdarta. Gdy jest wygięta lekko - wtedy się prostuje.

Oczywiście są magicy, którzy i załamania wyprostują i wymodelują, ale potem wytrzymałość takiego elementu spada - tak jak zagięta kartka papieru będzie się w tych miejscach składać.

Jeśli wymiana, to chyba tylko uszkodzonego kawałka lub tyle, ile trzeba, żeby wstawić gotowy element zamienny.

Po fachowo wykonanej naprawie bezpieczeństwo jazdy nie spada. Może lekko spaść bezpieczeństwo w czasie wypadku.

No i odporność na korozję w miejscu łączeń i na nowych elementach może być mniejsza.

Napisano

Wymieniaj samą końcówkę podłużnicy.Tak się robi.O nic się nie obawiaj.Jeżeli naprawa będzie przeprowadzona solidnie to auto nic nie straci na bezpieczeństwie.

Napisano

> Zwykle wymienia się podłużnicę, jeśli blacha ma ostre załamania lub

> jest rozdarta. Gdy jest wygięta lekko - wtedy się prostuje.

> Oczywiście są magicy, którzy i załamania wyprostują i wymodelują, ale

> potem wytrzymałość takiego elementu spada - tak jak zagięta

> kartka papieru będzie się w tych miejscach składać.

> Jeśli wymiana, to chyba tylko uszkodzonego kawałka lub tyle, ile

> trzeba, żeby wstawić gotowy element zamienny.

> Po fachowo wykonanej naprawie bezpieczeństwo jazdy nie spada. Może

> lekko spaść bezpieczeństwo w czasie wypadku.

> No i odporność na korozję w miejscu łączeń i na nowych elementach

> może być mniejsza.

przyjacielu , mam radę ...

jak nic nie wiesz o naprawach blacharskich to nie strasz ludzi ...

oki?

Napisano

> Witam,

> pisalem tutaj juz o mojej kolizji klik . Po zdjeciu zderzaka okazalo

> sie, iz podluznica jest wygieta. Tzn pas rzedni zginajac sie

> pogial ja troche (ta czesc, ktora znajduje sie pod lampa). Tutaj

> znajduje sie zdjecie pogladowe o co mi chodzi (nie mam przy

> sobie aparatu, wiec nie moge porobic fotek jak u mnie to

> dokladnie wyglada). Najgorszy scenariusz, to wymiana. Teraz moje

> pytania:

> 1. Czy musze wymieniac cala podluznice, czy wystarczy tylko ten

> kawalek z przodu? Bo z tego co widze, to tak mniej wiecej jak

> zaczyna sie nadokole, to jest laczenie.

> 2. Jaki mniej wiecej koszt bylby takiej operacji?

> 3. Jaki bedzie mialo to wplyw na bezpieczenstwo jezdzenia tym

> samochodem?

> Bardzo prosze o rzeczowe odpowiedzi, za ktore z gory bardzo dziekuje.

> Pozdrawiam

> frees

spokojnie możesz to wyprostować , wymiana owszem możliwa , ale w Twoim przypadku mało opłacalna ,ze względu na małe szkody.

lagę podłużnicy i fartuch boczny wymienia się dopiero wtedy gdy nie opłaca się naprawa ze względów czasowych tzn potrzebna jest odbudowa , a nie naprawa ok.gif

Napisano

> przyjacielu , mam radę ...

> jak nic nie wiesz o naprawach blacharskich to nie strasz ludzi ...

> oki?

Widzę, że kolega zapewne z branży.

Cóż - zwykle blacharze nie mają pojęcia o podstawach teoretycznych - bo im to nie jest potrzebne.

Nie naprawiałem, ale czytałem opracowanie naukowe z tej dziedziny.

Robiono badania połączone z doświadczeniami, czyli naprawa a potem crashtest i wynik był jednoznaczny - naprawić wszystko można, ale wytrzymałość elementów które były załamane lub rozdarte spadała o znaczący procent, co powodowało zmniejszenie bezpieczeństwa w czasie testów zderzeniowych.

Badania były na golfie 1 albo 2 robione - dokładnie nie pamiętam.

Wiem, że robił jakiś państwowy instytut w Niemczech.

Dodam jeszcze, że samochód po naprawie zgodnej z tym co napisałem, czyli prostowanie wygięć a wymiana załamań w crashteście wychodził tak samo jak nieuszkodzony.

PS - samchodów nie naprawiam, ale materiałoznastwo i wytrzymałość metali nie są mi obce - i co byś mówił, to po naprawie elementu z załamaniem dochodzi do nieodwracalnego zerwania siatki krystalicznej struktury metalu.

Nie prszeszkadza to w czasie codziennej eksploatacji, ale ma wielki wpływ na zachowanie elementu w czasie wypadku, czyli dużych, chwilowych obciążeń.

Napisano

> PS - samchodów nie naprawiam, ale materiałoznastwo i wytrzymałość

> metali nie są mi obce - i co byś mówił, to po naprawie

No to jezeli nie sa Ci obce to powinienes rowniez wiedziec, ze energia odksztalcania stali, ktora zostala odksztalcona plastycznie podczas np. wypadku i wyprostowana jest inna (nie pisze mniejsza tylko dlatego, ze byc moze sa gatunki stali w ktorych bedzie wieksza ale pewien nie jestem) niz przed odkszalcaniem.

Dlatego nawet twierdzenie, ze pojezd w ktorym niepekniete elementy konstrukcyjne zostaly wymodelowane do stanu pierwotnego bedzie sie w trakcie wypadku zachowywal jak "nowy" jest dla mnie, mowiac oglednie, nieprzekonujace.

Napisano

> No to jezeli nie sa Ci obce to powinienes rowniez wiedziec, ze

> energia odksztalcania stali, ktora zostala odksztalcona

> plastycznie podczas np. wypadku i wyprostowana jest inna (nie

> pisze mniejsza tylko dlatego, ze byc moze sa gatunki stali w

> ktorych bedzie wieksza ale pewien nie jestem) niz przed

> odkszalcaniem.

> Dlatego nawet twierdzenie, ze pojezd w ktorym niepekniete elementy

> konstrukcyjne zostaly wymodelowane do stanu pierwotnego bedzie

> sie w trakcie wypadku zachowywal jak "nowy" jest dla mnie,

> mowiac oglednie, nieprzekonujace.

Zapewne ta zmiana wytrzymałości ma mały wpływ na wynik późniejszego testu zderzeniowego - ale to moje przemyslenia.

Oczywiście nie będzie taki samochód jak nowy, ale w testach może wyjść podobnie.

Oczywiście piszę o elementach wygiętych bez załamań blachy, a nie tylko o wygięciu plastycznym.

A dla zainteresowanych filmik ze zderzenia dwóch identycznych bryk - jedna naprawiona dobrze, druga nie.

Filmik

Napisano

I jeszcze dodam, że wpływ na późniejszą wytrzymałość całego samochodu ma też położenie naprawianego elementu.

Jeśli jest to początek podłużnicy lub jakieś elementy poboczne, to nawet wyprostowanie załamań i pospawanie porozrywanych blach nie wpłynie strasznie na późniejsze bezpieczeństwo w razie WYPADKU.

Napisano

> Zapewne ta zmiana wytrzymałości ma mały wpływ na wynik późniejszego

> testu zderzeniowego - ale to moje przemyslenia.

> Oczywiście nie będzie taki samochód jak nowy, ale w testach może

> wyjść podobnie.

> Oczywiście piszę o elementach wygiętych bez załamań blachy, a nie

> tylko o wygięciu plastycznym.

> A dla zainteresowanych filmik ze zderzenia dwóch identycznych bryk -

> jedna naprawiona dobrze, druga nie.

> Filmik

A jednak bede sie upieral.

Nie mowilbym o wytrzymalosci bo to jest mniej wazne. Wazne sa odksztalcenia i energia.

Energia. Podczas wypadku trzeba energie zagospodarowac. Robi sie to tak by jak najwiecej zostalo zuzyte na odksztalcenie/zniszczenie pojazdu. I tu koncowki podluznic maja zasadnicze znaczenie. Pozostala czesc energi zaostanie zuzyta na wprawienie w ruch wszystkich ruchomych czesci w pojezdzie. Oczywiscie im mniej tej energi tym lepiej.

Odksztalcenie. Pojazd musi byc tak zaprojektowany by odksztalcenia wystepowaly wszedzie tam gdzie to mozliwe z wyjatkiem przestrzeni, ktora ma ochronic czlowieka.

I teraz co do tego filmiku, ktory pokazales.W tym dobrze naprawionym samochodzie nie mamy informacji o tym co sie stalo z czlowiekiem (manekinem). Informacja, ze kabina zostala nieodksztalcona jest niewystarczajaca bo nie ma nformacji o energii. Nie wiemy jakie przyspieszenia dzialaly na czlowieka.

IMO doprowadzenie pojazdu do stanu geometrycznego sprzed wypadku nie zapewni takiej samej ochrony jak w pojezdzie nowym ze wzgledu na inne wlasnosci materialowe. A czy ta ochrona, ktora zapewni, bedzie wystarczajaca to juz inna sprawa.

Napisano

> IMO doprowadzenie pojazdu do stanu geometrycznego sprzed wypadku nie zapewni takiej samej ochrony jak w pojezdzie nowym ze wzgledu na

> inne wlasnosci materialowe. A czy ta ochrona, ktora zapewni, bedzie wystarczajaca to juz inna sprawa.

Polska język trudna język...

Ujmę to w ten sposób - auto zdrowe pozwoli mi przeżyć przy zderzeniu o energii 300 kJ, a łatane dajmy na to podobne szanse na przeżycie przy energii 200 kJ. Jasne, że jak pierdykniesz z energią 1.2 MJ, to obojętnie w jakim byś jechał będziesz najwyżej roślinką - ale generalny wniosek jest prosty.

Napisano

> przyjacielu , mam radę ...

> jak nic nie wiesz o naprawach blacharskich to nie strasz ludzi ...

> oki?

jezeli z czyms sie neizgadzasz to napisz jak to powinno wygladac według Ciebie

bo takie teksty niczego nei wnosza do dyskusji no.gif

Napisano

> Polska język trudna język...

> Ujmę to w ten sposób - auto zdrowe pozwoli mi przeżyć przy zderzeniu

> o energii 300 kJ, a łatane dajmy na to podobne szanse na

> przeżycie przy energii 200 kJ. Jasne, że jak pierdykniesz z

> energią 1.2 MJ, to obojętnie w jakim byś jechał będziesz

> najwyżej roślinką - ale generalny wniosek jest prosty.

Tutaj jest artyku potwierdzający, ze samochód dobrze naprawiony jest tak bezpieczny jak nowy:

http://www.carpages.co.uk/volvo/volvo-22-10-07.asp

Niestety, nie dotarłem jeszcze do tekstu źródłowego, na który się powołują.

Jak znajdę, to zamieszczę, a jak ktoś inny znajdzie dokładny opis testu, to niech wklei na forum adres.

Napisano

> Polska język trudna język...

Zakladasz, ze nie zrozumialem i ze trzeba mi wytlumaczyc dosadniej. Otoz przyjmij do wiadomosci, ze rozumiem tylko sie z tym calkowicie nie zgadzam.

> Ujmę to w ten sposób - auto zdrowe pozwoli mi przeżyć przy zderzeniu

> o energii 300 kJ, a łatane dajmy na to podobne szanse na

> przeżycie przy energii 200 kJ. Jasne, że jak pierdykniesz z

> energią 1.2 MJ, to obojętnie w jakim byś jechał będziesz

> najwyżej roślinką - ale generalny wniosek jest prosty.

Zakladam, ze przecietne auto to 1100kg. Czyli wg ciebie 300kJ to ~84km/h a 200kJ to ~69km/h. Testy sa przeprowadzane przy 55km/k. Twierdzisz, ze nie "ruszany" samochod ma ponad 50% zapas bezpieczenstwa a "latany" ponad 25%.

Pomijajac, ze wartosci przez Ciebie podane sa bez sensu to to co piszesz to stek bzdur.

I ujmuj sobie to prosze jak chcesz ale brakow w Twoim wyksztalceniu to i tak nie nadrobi.

Napisano

> Zakladasz, ze nie zrozumialem i ze trzeba mi wytlumaczyc dosadniej.

Absolutnie nie - nawiązałem do zdania "A czy ta ochrona, ktora zapewni, bedzie wystarczajaca to juz inna sprawa."

> Zakladam, ze przecietne auto to 1100kg. Czyli wg ciebie 300kJ to ~84km/h a 200kJ to ~69km/h. Testy sa przeprowadzane przy 55km/k. Twierdzisz, ze > nie "ruszany" samochod ma ponad 50% zapas bezpieczenstwa a "latany" ponad 25%.

> Pomijajac, ze wartosci przez Ciebie podane sa bez sensu to to co piszesz to stek bzdur.

To, przy ilu są przeprowadzane testy to tylko kwestia umowna - ustalona tylko po to, żeby była jasna platforma do porównania. Mówi sie teraz o konieczności podniesienia prędkości, przy jakiej dokonuje się pomiarów - bo skala się skończyła i nie widać różnic.

Podałem wartości przykładowe - bo tylko o jakości zjawiska tutaj dyskutujemy, nie o jego aspektach ilościowych - ale w realnych przedziałach.

A odnośnie Twoich wyliczeń - nie zapominaj, że pasażerowie, paliwo, bagaż, wyposażenie dodatkowe pojazdu, mocniejszy silnik - to wszystko swoje waży.

Na bezpieczeństwo pasażera wpływa nie tylko maksymalne przeciążenie w trakcie wypadku (które w uproszczeniu zależy od pochłoniętej energii oraz drogi, na której to pochłanianie miało miejsce) - ale również ilość miejsca, która pozostanie w kabinie po zdarzeniu drogowym i łatwość wydobycia poszkodowanych z wraku. Obrazowo mówiąc: co z tego, ze przeciążenie było małe, jak z kierowcy została mielonka z kością? Po to właśnie projektuje się strefy zgniotu - o których wspomniałeś.

Dochodzimy do sedna sprawy: jakkolwiek naprawiane są elementy pochłaniające energię zderzenia, zmienią się ich parametry i tym samym strefy zgniotu pojazdu. Przy ogromnym szczęściu może się nawet okazać , że takie nowe strefy zgniotu powstałe po naprawie są nieco lepsze i statystycznie dają większe szanse na przeżycie niż oryginalnie, mozolnie zaprojektowane przy pomocy skomplikowanych narzędzi i doświadczenia inżynierów. Cuda się zdarzają, ale ja wolę opierać się na rozsądku.

> I ujmuj sobie to prosze jak chcesz ale brakow w Twoim wyksztalceniu to i tak nie nadrobi.

Uderzyłem w czuły punkt? Zagotowałeś się jak nastolatka... zeby.GIF

Napisano

> Absolutnie nie - nawiązałem do zdania "A czy ta ochrona, ktora

> zapewni, bedzie wystarczajaca to juz inna sprawa."

No to rzeczywiscie polska jezyk trudna jezyk bo ja nie rozumiem w jaki sposob mozna nawiazac do tego piszac to co napisales. Ale OK, zostawmy to.

> To, przy ilu są

[ciach, bo i tak nie ustalimy wartosci statystycznych]

> Na bezpieczeństwo pasażera wpływa nie tylko maksymalne przeciążenie w

> trakcie wypadku (które w uproszczeniu zależy od pochłoniętej

> energii oraz drogi, na której to pochłanianie miało miejsce) -

> ale również ilość miejsca, która pozostanie w kabinie po

> zdarzeniu drogowym i łatwość wydobycia poszkodowanych z wraku.

No to o co chodzi. Napisalam: jakie sa odksztalcenia w aspekcie pochlonietej energii (majacej wplyw na "napedzenie" czlowieka) i zachowowanie przestrzeni zyciowej. Nie stoi to w sprzecznosci z tym co Ty piszesz.

> Dochodzimy do sedna sprawy: jakkolwiek naprawiane są elementy

> pochłaniające energię zderzenia, zmienią się ich parametry i tym

> samym strefy zgniotu pojazdu.

No o tym pisalem. Jezeli zostala naruszona spojnosc materialu i zostalo to pospawane to nie ma o czym mowic.

Jezeli zostaly odkszalcone plastycznie takie elementy jak podluznice, a przypomne, ze od tego dyskusja sie zaczela smile.gif , to prostowanie ich nie doprowadzi ich do stanu, z punktu widzenia funkcjonalnego, sprzed odksztalcenia.

Wydaje mi sie, ze to potwierdzasz.

Co do tego jakie to ma skutki dla bezpieczenstwa to ja nie podejmuje sie oceny. Natomiast nie zgadzam sie na to, zeby pochopnie stwierdzac, ze "bedzie dopszz" szczegolnie w wykonaniu (nie mowa o Tobie) ludzi, ktorzy co prawda swietnie znaja sie na spawaniu naciaganiu, lakierowaniu i mnostwu innych rzeczy a nie maja pojecia co to jest krystalografia, strefa wplywu ciepla, martenzyt, ferryt, odpuszczanie rekrystalizacyjne, czy tez umocnienie plastyczne.

Dogadalismy sie?

> Uderzyłem w czuły punkt? Zagotowałeś się jak nastolatka...

Spox, raczej jestem wyrachowany, ale przyznaje, ze chcialem Ci dopiec za ten "trudna jezyk" PEACE!

Napisano

>Natomiast nie zgadzam sie na to, zeby pochopnie

> stwierdzac, ze "bedzie dopszz" szczegolnie w wykonaniu (nie mowa

> o Tobie) ludzi, ktorzy co prawda swietnie znaja sie na spawaniu

> naciaganiu, lakierowaniu i mnostwu innych rzeczy a nie maja

> pojecia co to jest krystalografia, strefa wplywu ciepla,

> martenzyt, ferryt, odpuszczanie rekrystalizacyjne, czy tez

> umocnienie plastyczne.

Wydaje mi się, że właśnie w tym opracowaniu, na które powołałem się na początku, stwierdzono, że jeśli blacha nie jest załamana i jest potem z powrotem wyprostowana, to trzyma parametry wytrzymałościowe, a jeśli jest załamana i nawet potem wyprostowana, niedaj Boże na gorąco, lub co gorsza rozdarta i zespawana - to następuje drastyczna zmiana struktury materiału, co skutkuje właśnie spadkiem bezpieczeństwa w czasie wypadku.

Druga sprawa - nie pamiętam metodologii badań - czy były specjalnie wyginane elementy i potem prostowane, czy były to autentyczne powypadkowe pojazdy. A ma to znaczenie, bo samochód, w którym podłużnice są lekko powyginane dostał mniej, niż taki, gdzie są połamane lub pozaginane z ostrymi kątami.

Gdybym miał warunki, to mógłbym się pokusić o test na jakimś ceowniku. Najpierw zmierzyć przy jakim nacisku się wygnie, potem wyprostować i zmierzyć jeszcze raz.

A następnie wziąć następny i go załamać i wyprostować i znów zbadać przy jakiej sile się odkształci i czy będą to te same miejsca.

Ale są ludzie, którzy się na takie naprawy godzą - tak samo jak godzą się na zaślepianie wystrzelonych poduszek powietrznych - bo przecież samochód naprawiony tak, żeby geometrycznie wszystko będzie OK - użytkowo nie różni się on nienaprawianego.

Gorzej, jeśli kupują taki samochód o tym nie wiedząc.

Napisano

> Wydaje mi się, że właśnie w tym opracowaniu, na które >powołałem się

Przeczytalem 2 raz, tym razem uwazniej, i nie znalazlem.

> Gdybym miał warunki, to mógłbym się pokusić o test na jakimś

> ceowniku. Najpierw zmierzyć przy jakim nacisku się wygnie, potem

> wyprostować i zmierzyć jeszcze raz.

> A następnie wziąć następny i go załamać i wyprostować i znów zbadać

> przy jakiej sile się odkształci i czy będą to te same miejsca.

Nie beda smile.gif

> Gorzej, jeśli kupują taki samochód o tym nie wiedząc.

I dlatego to jest powod, zebypodkreslac, ze samochod prostowany nie jest taki sam jak nowy.

A najbardzie mnie wpienia, ze w naszym kochanym kraju trzeba sie znac samemu na wszystkim co sie robi albo godzic sie na partanine. I nie dotyczy to tylko samochodow.

Napisano

to i ja cos dopowiem jako ze przez trzy lata obserwowalem naszego najlepszego blacharza w miescie w roznych akcjach..... spokojnie prostoj to wink.gif bo napewno znalezienie tej koncowki nowej bedzie bardzo drogie a z uzywki z rozbitka moze byc ciezkie. takie uszkodzenia z tego co widze ja bym zakwalifikowal do lekkich. a bardzo uszkodzona podlznice mozna tez zrobic nie wymieniajac jej ale nawet nie umiem wam tego opowiedziec jak (wyprotowana na ramie pocieta i pospawana w kilku plaszczyznach . swoja droga wiele modeli samochodow ma ta koncowke przykrecane, niewiem jak u ciebie. o bezpieczenstwo bedziesz mogl byc spokojnie pewny bo wytrzymalosc raczej sie nie zmieni.

Napisano

> u ciebie. o bezpieczenstwo bedziesz mogl byc spokojnie pewny bo

> wytrzymalosc raczej sie nie zmieni.

Jakies podstawy takiego twierdzenia?

eh, szkoda gadac.

Napisano

owszem bo podluznica wyglada na cala a to juz bardzo duzo, reszta elementow jest tak znieksztalcona ze i tak bedzie wymiania na nowe lub uzywki. a nie klepane i prostowane na oko.moim zdaniem wlasciciel moze spac spokojnie po naprawie. PS. nie zamierzam sie wdawac w forumowe pogadanki kto ma racje a kto nie a dlaczego tak a nie inaczej bo to niema sensu. wypowiadam swoje zdanie o wiedzy opartej na jakims doswiadczeniu a nie widzi mi sie.

Napisano

> PS. nie zamierzam

> sie wdawac w forumowe pogadanki kto ma racje a kto nie a

> dlaczego tak a nie inaczej bo to niema sensu. wypowiadam swoje

> zdanie o wiedzy opartej na jakims doswiadczeniu a nie widzi mi

> sie.

No tak, wiem, ze twoje opinie opieraja sie na doswiadczeniu kogos, kto nie mial okazji zobaczyc skutkow swoich napraw. Nie tego jak wyglada natprawiona czesc, ale co moze sie stac za jakis czas w trakcie wypadku.

Ale w jednym masz racje, dyskusja nie ma sensu, EOT

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.