Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Po stluczce i brak reakcji z ubezpieczalni sprawcy

Featured Replies

Napisano

Wujek ok. miesiaca temu mial stluczke - czekal na skrzyzowaniu na wlaczenie sie do ruchu i gosc sypnal mu w tyl samochodu. Sprawca upieral sie, ze nie chce policji. Wujek sie zgodzil i spisali oswiadczenie dokladne.

Wujek dzwonil pare juz razy do ubezpieczyciela sprawcy na infolinie (Warta) i oni zawsze gadaja, ze zgloszenie przyjete tylko maja duzo wezwan itp i trzeba czekac.

Czy to mozliwe zeby czekac az miesiac ? Samochod stoi nienaprawiony, co robic dalej ?

Napisano

Nigdy nie slyszalem, zeby czekac dluzej niz kilka dni...

Jak wujek zadzwoni kolejny raz niech sie nie rozlacza az mu wyznacza konkretny termin wizyty rzeczoznawczy hehe.gif

Napisano
  • Autor

> Nigdy nie slyszalem, zeby czekac dluzej niz kilka dni...

> Jak wujek zadzwoni kolejny raz niech sie nie rozlacza az mu wyznacza

> konkretny termin wizyty rzeczoznawczy

Tez wlasnie sie dziwie zeby tak bylo ... Czyli mowisz ze musza od razu wyznaczyc termin rzeczoznawcy tak ?

Druga sprawa da sie zrobic tak, zeby samochod zrobili w ASO tam gdzie wujek kupil samochod i ubezpieczyciel im zaplaci ?

Napisano

Musza wyznaczyc Ci termi i to raczej w perspektywie kilku dni...

A co do ASO, jezeli naprawa nie przekroczy 100% wartosci auta to nie ma zadnych problemow.

Maciej

Napisano
  • Autor

> Musza wyznaczyc Ci termi i to raczej w perspektywie kilku dni...

Fajnie, rozumiem ok.gif

> A co do ASO, jezeli naprawa nie przekroczy 100% wartosci auta to nie

> ma zadnych problemow.

> Maciej

Czyli bedzie trzeba gadac do rzeczoznawcy o tym tak ?

Napisano

> Fajnie, rozumiem

> Czyli bedzie trzeba gadac do rzeczoznawcy o tym tak ?

To raczej muszisz porozmawiac z ASO na ile wycenia naprawe...

Jezeli bedzie mniej niz 100% wartosci wyznaczonej przez TU to mozesz smialo naprawiac...

Co to za auto i jakie sa uszkodzenia?

Napisano
  • Autor

> To raczej muszisz porozmawiac z ASO na ile wycenia naprawe...

> Jezeli bedzie mniej niz 100% wartosci wyznaczonej przez TU to mozesz

> smialo naprawiac...

> Co to za auto i jakie sa uszkodzenia?

Jest to Seat Cordoba 2001 rok, uszkodzenia nie tak powazne, walniety w zderzak i wgnieciony tylni blotnik.

Napisano

> Jest to Seat Cordoba 2001 rok, uszkodzenia nie tak powazne, walniety

> w zderzak i wgnieciony tylni blotnik.

To niec wujek podjedzie do ASO i go tam wstawi, oni powinni sie rozliczyc bezgotowkowo z TU... Ale najpierw rzeczoznawca...

Napisano
  • Autor

> To niec wujek podjedzie do ASO i go tam wstawi, oni powinni sie

> rozliczyc bezgotowkowo z TU... Ale najpierw rzeczoznawca...

Rozumiem. Czyli najlepiej niech przyjedzie rzeczoznawca niech wyceni i poweidziec mu ze tak robimy tak ? Po czym do ASO go wstawic tak ?

Napisano

> Rozumiem. Czyli najlepiej niech przyjedzie rzeczoznawca niech wyceni

> i poweidziec mu ze tak robimy tak ? Po czym do ASO go wstawic

> tak ?

No jak juz rzeczoznawca ogladnie to jechac do ASO i naprawiac zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> No jak juz rzeczoznawca ogladnie to jechac do ASO i naprawiac

Dzieki wielkie za pomoc ok.gif Wybacz, ze takie pytania zadaje ale to pierwszy raz cos takiego sie robi smile.gif

Dziekuje jeszcze raz 893goodvibes.gif

Pozdrawiam

Napisano

> Dzieki wielkie za pomoc Wybacz, ze takie pytania zadaje ale to

> pierwszy raz cos takiego sie robi

> Dziekuje jeszcze raz

> Pozdrawiam

Powodzen ok.gifia

Napisano
  • Autor

> Zlecić wykonanie oględzin niezależnemu rzeczoznawcy (np. PZMot),

> wykona oględziny "od ręki", fakturę oczywiście przekazać

> ubezpieczycielowi

Dziekuje ok.gif kazda rada sie sprzyda

Napisano

> Rozumiem. Czyli najlepiej niech przyjedzie rzeczoznawca niech wyceni

> i poweidziec mu ze tak robimy tak ? Po czym do ASO go wstawic

> tak ?

Nie.

Niech wujek jedzie do ASO, w ASO mają podpisane umowy z ubezpieczalniami, wujek w ASO dostanie druczki ubezpieczalni, wypełni je w ASO i zostawi w ASO, dalej ASO wszystko samo załatwia, w najgorszym razie dostanie z Warty listem druczek do podpisania i odesłania, że nie jest płatnikiem VAT.

OGLĘDZINY ZAŁATWI ASO, niech się sam nie bawi w oględziny.

Pozdrawiam BAS

ps. Świadomie nadużywam słowa/skrótu ASO, żeby była jasność, że załatwia wszystko w ASO, wiem, że nie jest to poprawne stylistycznie(z punktu widzenia języka polskiego).

Napisano

> Musza wyznaczyc Ci termi i to raczej w perspektywie kilku dni...

A jakieś umocowanie prawne tej tezy masz ?

Napisano

> A jakieś umocowanie prawne tej tezy masz ?

Pisze z doswiadczenia, nigdy nie czekal dluzej niz 2-3 dni...

Napisano

jeśli samochodem można jeździć to najlepiej podjechać do TU gdzie dokonują oględzin od ręki

bo czasami to faktycznie można na nich czekać i czekać, oni wysyłają rzeczoznawce jak w okolicy będzie kilka aut do oględzin sciana.gif

ja miałem przypadek gdzie był już rzeczoznawca i strasznie długo czekałem na wycene...3tygodnie...dzwoniłem,kłóciłem się itd

w końcu poprosiłem o połączenie z kierownikiem, przedstawiłem sprawę i za kilka godzin miałem wycene ok.gif z tego co wywnioskowałem to kierownik był strasznie wku&%$#@ i sam nie mógł uwierzyć, że tak długo jego pracownik wycenia auto

Napisano

> Pisze z doswiadczenia, nigdy nie czekal dluzej niz 2-3 dni...

Aaaa, to nie używaj mocnego słowa "musi".

Ubezpieczyciel wobec szarego żuczka prawie nic nie musi.

Napisano

> Czy to mozliwe zeby czekac az miesiac ? Samochod stoi nienaprawiony,

> co robic dalej ?

Niestety, Warta po cichu robi jakieś grube ruchy restrukturyzacyjne - trochę ludzi pozwalniali, trochę nowych koncepcji powdrażali, no i się bordello militare zrobiło.

Coś jak z reklamacjami w telepsie - piszesz do Katowic, w nagłówku pisma z odpowiedzia jest "zielona góra", a na kopercie "nadano w Lublinie".

Ot, taka korporacyjna schizofrenia :-)

Anyłej - ja bym spróbował w drugą stronę zrobić - zawalczyć przez warsztat, ale taki, któremu zależy.

Zazwyczaj współpracują ze stałym zestawem rzeczoznawców, więc dzwonią do swojego "Pana Kazia z Warty" i sprawa idzie szybciej.

Niektóre warsztaty mają też samolikwidację w Warcie.

Napisano

> czekałem na wycene...3tygodnie...dzwoniłem,kłóciłem się itd

> w końcu poprosiłem o połączenie z kierownikiem, przedstawiłem sprawę

> i za kilka godzin miałem wycene z tego co wywnioskowałem to

> kierownik był strasznie wku&%$#@ i sam nie mógł uwierzyć, że

> tak długo jego pracownik wycenia auto

Buahahahahahaa, dobrrrreeeee...

Zawsze jak robiłem na CC to mieliśmy polew z łosi, co to "z kerownikem, z kerownikem!" i WYDAWAŁO im się, że cokolwiek to da...

Napisano

> Buahahahahahaa, dobrrrreeeee...

> Zawsze jak robiłem na CC to mieliśmy polew z łosi, co to "z

> kerownikem, z kerownikem!" i WYDAWAŁO im się, że cokolwiek to

> da...

w moim przypadku to mogło

miałem dosyć słuchania, że rzeczoznawca jest ciągle w terenie, jak wróci to oddzwoni, jak już się do niego dodzwoniłem to obiecywał, że zrobi na jutro i tak przez 10dni mnie zbywali

jak dzwoniłem to nawet nie musiałem podawać numeru szkody, tylko jakie auto i już wiedzieli, że to ja...

jak widać kierownik wziął wszystko w swoje ręcę i nawet usłyszałem słowa "przepraszam za tak długi okres oczekiwania"

a z tego co pamiętam TU od momentu oględzin ma 30dni na dokonanie wyceny

Napisano

> Wujek ok. miesiaca temu mial stluczke - czekal na skrzyzowaniu na

i tu juz wiemy ze sprawca z Warty zeby.GIF

> wlaczenie sie do ruchu i gosc sypnal mu w tyl samochodu. Sprawca

> upieral sie, ze nie chce policji. Wujek sie zgodzil i spisali

> oswiadczenie dokladne.

tak naprawde nei ma znaczenia, Warta zawsze chce potwierdzenie od sprawcy na swoim druku albo notatke z policji. Oświadczenia olewaja.

> Wujek dzwonil pare juz razy do ubezpieczyciela sprawcy na infolinie

> (Warta) i oni zawsze gadaja, ze zgloszenie przyjete tylko maja

> duzo wezwan itp i trzeba czekac.

dodzwonił sie? znajomy ostatnio probowal i po 20 mintach odpuscil zeby.GIF

> Czy to mozliwe zeby czekac az miesiac ? Samochod stoi nienaprawiony,

> co robic dalej ?

domagac sie ustawowych odsetek. Zglosic sprawe do rzecznika ubezpieczonych, moze ich pogoni.

Jakby sie dalo udowodnic ze w zwiazku z niesprawnym samochodem poniesiono jakies dodatkowe straty (np. nie mozna bylo jezdzic do klientow i zarabac na zycie) to tez tego mozna dochodzic.

jak nowe auto to dochodzic roszczen z tytulu utraty wartosci handlowej (nie zawsze zaplaca).

pozdro

Napisano

> tak naprawde nei ma znaczenia, Warta zawsze chce potwierdzenie od

> sprawcy na swoim druku albo notatke z policji. Oświadczenia

> olewaja.

Jakim niby prawem? Oświadczenie woli w formie pisemnej ma ten sam skutek niezależnie od tego czy jest spisane na druku Warty czy na papierze toaletowym.

Napisano

> Aaaa, to nie używaj mocnego słowa "musi".

> Ubezpieczyciel wobec szarego żuczka prawie nic nie musi.

Jesteś pewien, bo np. PZU ma obowiązek wywiązania się ze swoich obowiązków w ciągu 30 kalendarzowych dni od zgłoszenia szkody.

Napisano

> Jakim niby prawem? Oświadczenie woli w formie pisemnej ma ten sam

> skutek niezależnie od tego czy jest spisane na druku Warty czy

> na papierze toaletowym.

tlumacza sie tym, ze nie maja 100% pewnosci kto podpisal oswiadczenie.

na mnie nie krzycz, ja tego nie wymyslilem..

ba, Warta chce oryginal tego oswiadczenia dla siebie. a w przypadku szkody z AC chce oryginał polisy AC.. a potem pewnie "nie mamy pana polisy i co pan nam zrobi".. zeby.GIF

Napisano

> Ja nie krzyczę, ja pytam. Może wprowadzą wymóg notarialnego

> poświadczania podpisów?

w przypadku pisania upowaznienia kogos do odbioru odszkodowania wymagaja poswiadczenia autentycznosci podpisu przez pracownika warty/notariusza/pracodawce.

widzisz, wszystko juz jest zeby.GIF

Napisano

> Wujek ok. miesiaca temu mial stluczke - czekal na skrzyzowaniu na

> wlaczenie sie do ruchu i gosc sypnal mu w tyl samochodu. Sprawca

> upieral sie, ze nie chce policji. Wujek sie zgodzil i spisali

> oswiadczenie dokladne.

> Wujek dzwonil pare juz razy do ubezpieczyciela sprawcy na infolinie

> (Warta) i oni zawsze gadaja, ze zgloszenie przyjete tylko maja

> duzo wezwan itp i trzeba czekac.

> Czy to mozliwe zeby czekac az miesiac ? Samochod stoi nienaprawiony,

> co robic dalej ?

To ja tez dorzucę swoją historię przepychanki z Wartą.

Po kolizji drogowej chciałem zgłosić szkodę telefonicznie w Centrum Alarmowym Warty (nawiasem mówiąc innej możliwości nie ma). Czas oczekiwania i "wiszenia" na telefonie ok 1 godzina irked.gif Następnie wywiad z zupełnie "zielonym" konsultantem który chyba nie wiedział co i jak się załatwia i przyjęcie zgłoszenia szkody nadanie numeru sprawy. Ale nie to jest najciekawsze: po kilkakrotnym dopytywaniu czy byłem trzeźwy i czy przypadkiem nie byłem po narkotykach, pada pytanie: "na jaką wysokość odszkodowania pan liczy? Proszę podać kwotę." To już zupełnie wyprowadziło mnie z równowagi i odpowiedziałem że nie jestem rzeczoznawcą i nie podam konkretnej kwoty. Na to miły Pan odparł że nie może przyjąć zgłoszenia bo jest zobowiązany do wypełnienia wszystkich rubryk formularza. Na to ja: Proszę wpisać zgodnie z wyceną rzeczoznawcy Warty. I dało się..... yikes.gif Na zakończenie usłyszałem deklarację iż dokumenty dostanę pocztą elektroniczną i rzeczoznawca jutro do mnie zadzwoni aby umówić się na wycenę szkody. I tutaj tradycyjnie mija tydzień i nic. Telefonu od rzeczoznawcy nie było dokumentów też nie. Postanowiłem zadzwonić do Centrum Alarmowego Warty. Po kolejnej godzinie wiszenia na telefonie Dowiaduję się, że sprawa jest w toku i to bardzo dziwne że rzeczoznawca jeszcze do mnie nie dzwonił. Na moją prośbę o telefon do osoby prowadzącej moją sprawę dostaję tylko jej e-mail. No cóz myślę sobie ... to zawsze coś. Piszę maila z opisem swoich żali i prośbą o jakąkolwiek informację i dostaję odpowiedź po ok 10 minutach......automatycznie wygenerowaną z Outlooka mniej więcej takiej treści: "witam przebywam na urlopie od ..... tutaj pada data (tydzień przed moją kolizją) do ...... tutaj pada data powrotu z urlopu za około półtora tygodnia. W sprawach pilnych proszę kontaktować się z Panią ....... tutaj podane są dane osobowe bez numeru telefonu ani adresu poczty elektronicznej." Dosłownie się zagotowałem angryfire.gif

Dzwonie raz jeszcze do Centrum, informuję o zaistniałej sytuacji i dostaję maila do Owej Pani która miała zająć się moją sprawą.

Piszę więc do niej. Mijają dwa dni i nic. Dzwonię więc do Centrum wkurzony i mówię co mnie boli. Ze strony konsultantki wyczuwalna jest jawna ignorancja. Na moją prośbę o kontakt z przełożonym miła pani rozłącza się. Myślę sobie tego już za wiele wrrr.gif W internecie wyszukałem numer telefonu do Centrali Warty w Warszawie i dzwonię. Tutaj dosłownie po trzech sygnałach odzywa się sekretarka tym razem "żywa" grinser006.gif i pyta w czym może pomóc. Przedstawiam problem ona coś notuje i podaje mi numer i dane personalne kierownika na przyszłość gdyby trzeba było. Przyjmuje moje zażalenie i deklaruje oddzwonienie i udzielenie mi informacji odnośnie mej sprawy. I o dziwo po 10 minutach dzwoni telefon. Tym razem dzwoni sama kierowniczka (przynajmniej tak się przedstawiła) i mówi mi że sprawa mówiąc w skrócie skierowana została na odpowiedni tory, podała mi dane personalne rzeczoznawcy i jego numer telefonu. Po czym przeprosiła za zamieszanie i na tym zakończyliśmy rozmowę. Zadowolony zacząłem wykręcać numer telefonu do rzeczoznawcy i nie wybrałem jeszcze trzeciej cyfry a mój telefon znowu zadzwonił, patrzę a tu Pan rzeczoznawca dzwoni.... Dosłownie zdębiałem. Umówiliśmy się dosłownie na ten sam dzień a na koniec zaczął coś ściemniać że bardzo wysoko trafiłem i trzeba było bezpośrednio do niego zadzwonić. Znowu się wkurzyłem i na koniec rozmowy powiedziałem mu co o tym wszystkim myślę. Przy spotkaniu i wycenie szkody mało co się do mnie odzywał zlosnik2.gif. Następnego dnia znowu dzwoni telefon. Odbieram a tu pani z Warty która miała prowadzić moją sprawę. Po chwili rozmowy ona tez zaczyna czarować jak rzeczoznawca że takie sprawy to się inaczej załatwia i takie tam inne bzdury. No to miałem szansę wyładować się raz jeszcze.

Podsumowując: Dokumenty przyszły na skrzynkę, sprawa jest bliska końca, a Warta ma jeden wielki burdel w dokumentacji, obieg informacji jest fatalny i podejście do klienta który coś potrzebuje OD Warty jest karygodne. na tym kończę mój przydługawy wywód i zachęcam do wyrażenia swoich własnych opinii na temat nie tylko warty ale i innych towarzystw ubezpieczeniowych.

Napisano

> Jakim niby prawem? Oświadczenie woli w formie pisemnej ma ten sam

> skutek niezależnie od tego czy jest spisane na druku Warty czy

> na papierze toaletowym.

OK, w takim razie ja właśnie napisałem oświadczenie, że zrobiłeś mi kuku w auto, wpisałem Twoje dane i podpisałem się Mojżesz Winnetou :-) - łykniesz bez mrugnięcia okiem szarpnięcie Cię z OC na podstawie takiego papieru ?

Akurat kolega nie-do-końca ma rację z tym "oficjalnym potwierdzeniem", bo ubezpieczyciele mają zwyczaj wysyłania poleconym ZPO oświadczenia, że "wpłynęło oświadczenie, żeś Pan Panie Liwek nawywijał takiemu, w takich okolicznościach i z takim skutkiem, jak nie, to daj Pan cynka, jak tak i nie dajesz Pan cynka, to uznajemy, żeś Pan faktycznie tak nawywijał i szarpiemy z OC. Pozdrowens i narkens".

I masz instytucję "milczącej akceptacji".

Napisano

> Ustawa o działalności ubezpieczeniowej & Kodeks Cywilny ...

> iluzoryczne, ale jest

Tam jest mowa o likwidacji szkody OC w ciągu 30 dni i to "o ile nie wystąpiły nieprzewidziane trudności", a nie o podesłaniu rzeczoznawcy w "kilka dni".

Co prawda "kilka dni" to bardzo pojemne pojęcie - w praktyce sądowej na ten przykład "kwadransik" oznacza 3 m-ce w pojęciu powszechnym :-)

Napisano

> Jesteś pewien, bo np. PZU ma obowiązek wywiązania się ze swoich

> obowiązków w ciągu 30 kalendarzowych dni od zgłoszenia szkody.

łoooo, poka no to palcem, to uwierzę, że 3 lata mojego bujania się to było 30 dni :-)

I czy 30 dni to "kilka dni" ? :-)

Napisano

> OK, w takim razie ja właśnie napisałem oświadczenie, że zrobiłeś mi

> kuku w auto, wpisałem Twoje dane i podpisałem się Mojżesz

> Winnetou :-) - łykniesz bez mrugnięcia okiem szarpnięcie Cię z

> OC na podstawie takiego papieru ?

Dobra, zatrybiłem o które oświadczenie chodzi. zlosnik.gif Myślałem, że nie chcą podjąć sprawy na podstawie oświadczenia sprawcy złożonego w zwykłej formie pisemnej. zlosnik.gif

> Akurat kolega nie-do-końca ma rację z tym "oficjalnym

> potwierdzeniem", bo ubezpieczyciele mają zwyczaj wysyłania

> poleconym ZPO oświadczenia, że "wpłynęło oświadczenie, żeś Pan

> Panie Liwek nawywijał takiemu, w takich okolicznościach i z

> takim skutkiem, jak nie, to daj Pan cynka, jak tak i nie dajesz

> Pan cynka, to uznajemy, żeś Pan faktycznie tak nawywijał i

> szarpiemy z OC. Pozdrowens i narkens".

Dostałem kiedyś coś takiego to wiem. zlosnik.gif Nie kojarzę żeby PZU praktyczkowało milczącą akceptację ale potwierdzenie rzeczywiście ma miejsce. ok.gif

Napisano

> Nie kojarzę żeby PZU

> praktyczkowało milczącą akceptację ale potwierdzenie

> rzeczywiście ma miejsce.

Akurat ten przypadek to było pzu - matka nawywijała i dostałą taki glejt pocztą.

Napisano

> Buahahahahahaa, dobrrrreeeee...

> Zawsze jak robiłem na CC to mieliśmy polew z łosi, co to "z

> kerownikem, z kerownikem!" i WYDAWAŁO im się, że cokolwiek to

> da...

oczywiscie ze da - wszystko zalezy od dobrej woli . w zeszlym miesiacu mialem dosc czekania na podlaczenie internetu . czekalem cierpliwie 2 tygodnie ale w 3cim zadzwonilem i grzecznie powiedzialem ze juz dlugo czekam i czy moge rozmawiac z kims z "dowodzenia" ... kilka min na lini poczym obietnica szefa ze juz wysyla modem wifi , ze jutro dostane wszystkie papiery poczta i ze bardzo przeprasza . nastepnego dnia wszystko doszlo a kolejnego kierownik zadzownil osobiscie i zapytal czy wszystko ok.

najgorsze co moze sie przytrafic to mlody siusiek w customer service ktory po jednym dniu szkolenia zaczyna cwaniaczyc przez telefon do klientow dzieki ktorym ma prace i za co zrec . czlowiek ktory przynosi zysk firmie jest spychany na drugi plan a to tylko przez brak wiedzy umiejetnosci i dobrej woli pracownikow . jest to przykre ale wlasnie tak sie dzieje . z tymi malymi ludzikami za tel to jest tak jak z cieciami - "wladza" odbija im do glowy i zdaje im sie ze sa nietykalni bo siedza po drugiej stronie kabla .

Napisano

> [...]zachęcam do wyrażenia swoich własnych opinii

> na temat nie tylko warty ale i innych towarzystw

> ubezpieczeniowych.

Szczegóły w podpisie - co prawda szkoda nie motoryzacyjna (włam do piwnicy - szlag trafił 2 rowery), ale Hestia nie potrafiła sobie z tym poradzić przez prawie 2 miesiące...

Napisano

> łoooo, poka no to palcem, to uwierzę, że 3 lata mojego bujania się to

> było 30 dni :-)

> I czy 30 dni to "kilka dni" ? :-)

Ja mówię o normalnym postępowaniu po zgłoszeniu szkody do PZU. Domyślam się, że Ty miałeś dodatkowe roszczenia dot. kwoty na jaką PZU wyceniło szkodę. W takim przypadku nikt Ci nie zagwarantuje czasu w jakim skończy się postępowanie. Zobacz w papierach w jakim czasie dostałeś pierwszą wycenę. Ja właśnie mówię o tym.

PS

"kilka dni" w tym poście to czas w jakim rzeczoznawca zjawia się/umawia na oględziny auta, u mnie nie trwało to więcej jak 5 dni jak samochód był unieruchomiony, a jak mogłem podjechać na oględziny do inspektoratu to zwykle od 0 (ten sam dzień) do 2 dni.

Napisano

> Zobacz w

> papierach w jakim czasie dostałeś pierwszą wycenę. Ja właśnie

> mówię o tym.

Szkoda w lutym, wycenę dostałem w kwietniu :-)

Napisano

> Szkoda w lutym, wycenę dostałem w kwietniu :-)

To jakiegoś pecha miałeś, bo ja za każdym razem jak miałem styczność z PZU to wycenę, ba, kasę dostawałem w ciągu 3 tygodni od zgłoszenia szkody.

Napisano

> A jakieś umocowanie prawne tej tezy masz ?

W ciagu maksymalnie 30 dni (chyba, ze sprawa jest wedlug TU "trudna", to 90dni) od daty zgloszenia powinni wyplacic kase, wiec mozna to pod to podciagnac zeby.GIF

Napisano

> miesiacu mialem dosc czekania na podlaczenie internetu .

> czekalem cierpliwie 2 tygodnie ale w 3cim zadzwonilem i

> grzecznie powiedzialem ze juz dlugo czekam i czy moge rozmawiac

> z kims z "dowodzenia" ...

Takie coś może przestraszyć pracownika osiedłowki z 500 klientami. Zrób taki numer z TPSA, Netia, Dialog, Multimedia ... i sprawdź czy konsultant przestraszy się "dawaj mi kierownika".

To co się stało świadczy o jego dobrej woli i tyle. Nie on wierci dziury w ścianie, nie on konfiguruje router, switcha, czy coś co tym zarządza. Możesz całą jego rodzinę wyzwać od najgorszych - on też pewnych rzeczy nie przeskoczy.

To, że mu mówisz, że czekasz dwa dni oznacza dla niego proste "przyspieszenie" czy sprawdzenie w którym miejscu jest Twoja sprawa i ew. "szturchnięcie" kogoś, dlaczego nic sie nie dzieje. Tyle. Kierownikowi chcesz się poskarżyć, że konsultant nie wstał od biurka i nie poszedł dociągnąć ci kabla do komputera. Tak pewnie będzie u pana Kazia, który jest sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... gdzie indziej po prostu to tak nie działa, bo byłby chaos organizacyjny.

I tak jest w kazdej sprawie, gdzie rozmawiamy przez telefon z konsultantem - trzeba mieć świadomość, że ten cżłowiek nie jest rzeczoznawcą, inzynierem, itp. Jest interfejsem białkowym pomiędzy komputerem z jakimś systemem, a Tobą....

Warto mieć tego świadomość, bo jesli uważasz, że praca na infolinii to "władza" to znaczy, że nie bardzo wiesz o czym mówisz, albo nie miałeś nigdy do czynienia z pracą, w której jest jakiś podział obowiązków/zadań.

PS. Żeby nie było, że bronię ubezpieczalnie, ale historia była "urzekająca".

Napisano

> Takie coś może przestraszyć pracownika osiedłowki z 500 klientami.

smarttelecom.ie - dostawca netu w dublinie z tysiacami klentow, ale mozesz ich nazywac osiedlowym dostawca netu zlosnik.gif

> Zrób taki numer z TPSA, Netia, Dialog, Multimedia ... i sprawdź

> czy konsultant przestraszy się "dawaj mi kierownika".

zrobilem z plus jak mnie kasowali za minuty ktore byly darmowe . ja na nikogo nie wywieram presji ,grzecznie prosze o pomoc .

> To co się stało świadczy o jego dobrej woli i tyle. Nie on wierci

> dziury w ścianie, nie on konfiguruje router, switcha, czy coś co

> tym zarządza. Możesz całą jego rodzinę wyzwać od najgorszych -

> on też pewnych rzeczy nie przeskoczy.

tu chodzilo o wyslanie sprzetu poczta i podanie hasla do serwera - instalacji nie ma bo wszytko smiga przez lacza telefoniczne

> To, że mu mówisz, że czekasz dwa dni oznacza dla niego proste

> "przyspieszenie" czy sprawdzenie w którym miejscu jest Twoja

> sprawa i ew. "szturchnięcie" kogoś, dlaczego nic sie nie dzieje.

olbrzymia rzesza pracownikow olewa i nie robia nic dla klienta chyba ze maja z tego prowizjie

> Tyle. Kierownikowi chcesz się poskarżyć, że konsultant nie wstał

> od biurka i nie poszedł dociągnąć ci kabla do komputera.

nie wymyslaj historii , ktore nie maja miejsca

>Tak

> pewnie będzie u pana Kazia, który jest sam sobie sterem,

> żeglarzem, okrętem... gdzie indziej po prostu to tak nie działa,

> bo byłby chaos organizacyjny.

> I tak jest w kazdej sprawie, gdzie rozmawiamy przez telefon z

> konsultantem - trzeba mieć świadomość, że ten cżłowiek nie jest

> rzeczoznawcą, inzynierem, itp. Jest interfejsem białkowym

> pomiędzy komputerem z jakimś systemem, a Tobą....

i poproszony o zmiane adresu w systemie komputerowym ma to zrobic bo za to sie mu placi . ale wielu nie robi nic , powiedza ok ok wszystko zalatwione a potem pija dalej kawe

> Warto mieć tego świadomość, bo jesli uważasz, że praca na infolinii

> to "władza" to znaczy, że nie bardzo wiesz o czym mówisz, albo

> nie miałeś nigdy do czynienia z pracą, w której jest jakiś

> podział obowiązków/zadań.

anonimowosc dobra tarcza dla pracownikow tele - service

> PS. Żeby nie było, że bronię ubezpieczalnie, ale historia była

> "urzekająca".

zeby nie bylo , znam prace w zespole i sam siedze polowe dnia na telefonie a druga bezposrednio rozmawiam z klentami wypozyczajac im auta (flota 5tys sztuk) . jak do mnie dzwoni klient ze zdechlo mu auto to nie mowie mu ze mam 3-10 dni na rozpatrzenie jego sprawy albo ze pomoc drogowa bedze za tydzien . wszystko dzieje sie tu i teraz , na jednym telefonie jest klient a na drugim kierowca lawety ktory juz jest w drodze jesli zachodzi taka potrzeba . zalatwienie spraw przez telefon jest cholernie trudne zwlaszcza w ubezpieczalaniach .

np . po dzwonie sprawca jedzie do domu z mandatem 100zl a poszkodowany wali o kolach w gorsecie 50 km pociagiem bo auto w garazu rozbite od ponad miesiaca do ubezpieczyciela zeby ten wziol sie wreszcie za sprawe - tak to wygl;ada bo likwidator szkody ktory powinien zajac sie sprawa odlozyl ja na bok i poszedl na urlop - od taka moja przygoda z hdi zlosnik.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.